Dalem znac w tytule watka,ze mowa bedzie o bohaterze i zapewniam was,ze nie ma w tym zadnej ironii z mojej strony.
Przez caly czas urzedowania Miedwiedziewa ,jako Prezydenta Rosji,bronilem go zawsze,wiedzac dobrze ,w jak ze w trudnej sytuacji on znalazl sie.Z jednej strony zwykle poczucie przyzwoitosci,jak przed swoim promotorem,tak i przed rosyjskim narodem,ktory glosujac na niego,tak naprawda glosowal na Putina,a z drugiej strony wlasne ambicje .A ten kto chociaz by raz byl nie tylko na terenie Kremla a i wszedl chociaz by do jednego budynka rzadowego,dobrze zdaje sobie sprawe z tego,co czuje czlowiek,zarzadzajacy tym wszystkim.
otoz ,Miedwiedziew wieloktrotnie mial mozliwosc pokazac,ze wola Narodu,jak i zwykly szacunek wobec swojego przyjaciela,jest niczym ,wobec wlasnego
JA,ale jak stalo sie,wiemy dobrze i za to zasluguje na kilka dobrych slow.
Tak sobie pomyslalem,a co by stalo sie,jak by Miedwiedziew wsparl "oranzystow" z Bolotnej ? Przeciez to moglo by doprowadzic do wybuchu wojny domowej,skutki ktorej odczuli by wszysci w Europie. Ceny na surowce wzrosli by do poziomu,nie znanego przed tym w historii,co by pograzylo Europe w kryzysie,ktory mogl by calkowicie zmienic mape polityczna Kontynentu .
Moze malo kto zauwazyl,ale zaczynajac od lutego ubieglego roku Zachod robil wszystko,zeby przeciwstawic Miedwiedziewa i Putina.Miedwiedziew byl ciagle wszedzie zapraszany,a tam kazdy z zachodnich przywodcow dawal mu do zrozumienia,ze tylko w nim widzi przyszlosc Rosji.jakie bonusy i osobiste profity mogli mu obiecac,mozno tylko domyslac sie,ale to wlasnie Miedwiedziew, osobiscie,zaproponowal Putina na kandydata Jedynej Rosji w wyborach prezydenckich.
Czym zasuzyl sie nie tylko przed Narodem Rosji,a i przed cala ludzkoscia.
p.s. 100 lat Tobie,Dmitrij Anatoljewicz.