polski_francuz
30.03.12, 22:58
Jadac samochodem do domu, wysluchalem komentarzy n/t wyborow prezydenckich we Francji wloskiego korespondenta we Francji, Alberto Toscano.
Alberto stwierdzil, ze kandydaci zajmuja sie emigracja i jej ograniczeniem chociaz to nie ona jest najwazniejszym problemem Francji.
Jest nim dlug publiczny. Kwota wszystkich naszych podatkow od wynagrodzen (gdzies miedzy 50 i 60 mld €) starczy jedynie na splacenie procentow od dlugow. Na nic wiecej.
Wlosi, z panem Monti, Hiszpanie z panem Rajoy zabieraja sie za oszczednosci. Wlosi zaciskaja zeby i nic nie mowia, Hiszpanie wczoraj strajkowali.
Ale wrocmy do Francji. Zaden kandydat nie dyskutuje drog wyjscia z kryzysu. Zaden, nie mowi, ze oszczedzi na jednym a nie na drugim. A przeciez tak bedzie wygladala kadencja prezydenta. Wezmie sekator i bedzie cial.
Zamiast tego sa igrzyska, ludzie zachwycaja sie trybunem i oratorem Melanchonem, ktoremu sie marzy komunizm i zabieranie bogatym by dac biednym. Ludzie go lubia i oklaskuja bo opowiada bajki przyjemne do sluchania.
A ze kazdy narod zasluguje na swoich politykow, zle to o narodzie swiadczy ktory nie lubi prawdzie spojrzec w oczy.
PF