gambit_smolenski2
19.01.13, 01:43
cassus PRANIA MÓZGÓW - wydawałoby się, rozsądnych ludzi - przez MAINSTREAMOWE MEDIA. Czyli, to cassus masowego OGŁUPIANIA plebsu. Urabiania poglądów i opinii tzw. lemingów. Szczucia i ujadania na jednych, a wybielania i tłumaczenia drugich.
Dlatego doping Armstronga tak bardzo boli; w tym wielu z Was, tutejszych forumowiczów. Boli Was, a raczej bolą, dwa aspekty. Pierwszy, iż Was urabiano niczym dzieci, a drugi, iż właśnie niczym te dzieci, tak łatwo daliście się urobić. Ten FAKT Was boli.
Ja - choć kolarstwem się nie interesuje, to jednak szum informacyjny do mnie dochodził - od samego początku byłem sceptyczny. Jeszcze jedną wygraną bym zrozumiał; ale sześć czy siedem z rzędu? Chorego na nowotwór? Ok, mógł "wygrać z rakiem", jednak nowotwór to nie grypa, którą się odfajkowuje, przechodzi; jest jak alkoholizm czy narkomania. Ma się go całe życie i zawsze może powrócić. Ma się już przestrojone ciało i psychikę.
Po jego 2 czy 3 wygranej, prawie że nabrałem pewności, że bierze. Zastanawiałem się tylko, w czym rzecz:
a) ma tak dobrych "konsultantów",
b) wierchuszka kolarstwa jest tak skorumpowana, a świat tak bardzo potrzebuje bohatera, iż się przymyka na branie oczy,
c) dzięki terapiom przeciwnowotworowym, udaje mu się doping ukrywać/podczepiać pod chemię rakową?
Doszedłem do wniosku, iż wszystko razem wzięte.
Po prostu, to wielki biznes. Wielkie pieniądze i równie wielkie zapotrzebowanie medialne. Na bohatera, na herosa, na Olimpijczyka (nie medalistę, lecz bóstwo). Taki Armstrong był potrzebny wszystkim. I dobrze grał swoją rolę. Choćby "dając przykład" walczącym z nowotworami. On przestał być sportowcem, a stał się celebrytą, autorytetem.