Dodaj do ulubionych

Antydepresyjna piosenka

15.07.04, 21:08
Jak dobrze byc barankiem
i wstawac sobie rankiem,
i biegac na polanke,
i spiewac sobie tak:
be be be, kopytka niosa mnie,
be be be, kopytka niosa mnie.

angielski
How good to be baranek
and wake up sobie ranek,
and running to polanek,
and singing just like that:
be be be, kopytka taking me,
be be be, kopytka taking me.

niemiecki
So gut zu sein baranek
aufsteigen sobie ranek,
und gehen aus polanek,
und singen so wie als:
bich bich bich, kopytka tragen mich,
bich bich bich, kopytka tragen mich.

farancuski (jakby ktos nie wiedzial)
C'est bien d'etre un baranek
et se berer sobie ranek,
et courir sur polanek,
et chanter comme ca:
boit boit boit, kopytka portent moi,
boit boit boit, kopytka portent moi.

wloski
Bene essere baranek
alzarsi sobie ranek
corere na polanek
e cantare me si :
be be be, kopytka portano me,
be be be, kopytka portano me.

hiszpanski
Que bien es ser baranek
Despertar en el ranek
Corrir na polanek
Y cantarme asi :
be be be, kopytka portan a mi
be be be, kopytka portan a mi

holenderski
't Is tof zijn een baranek
en opstaan elk poranek
dan lopen naar polanek
en zingen als volgt:
be be be, kopytka dragen me
be be be, kopytka dragen me

czeski
Jak dobre byt beranek
a vstavat brzy ranek
a biezet na polanek
a zaspivat si tak
be be be kopytka nesou mne
be be be kopytka nesou mne

arabski
Mnich entakun baranek
La talaa sobie ranek
Latarkud ila polanek
La tugranne
Me me me kopytka jaahuduni
Me me me kopytka jaahuduni

hebrajski
Jafe lihjot baranek
Lakum sobie poranek
Lalechet lepolanek
Laszir szira kazot
Bi, bi, bi, kopytka nos'im oti
Bi, bi, bi, kopytka nos'im oti

japonski
Baranek de aru no-wa ii ne.
ranek-ni okite,
polanka-e hashitte,
kou utattari suru:
be be be, kopytka-wa boku-wo hakonde iru
be be be, kopytka-wa boku-wo hakonde iru

esperanto
Kiel bone esti baranek
kaj levigxi sobie ranek
kaj kuri al polanek
kaj kanti al si tie:
bi bi bi, kopytka portas min
bi bi bi, kopytka portas min

wegierski
Jaj de jó baranek lenni
És sobie ranek felkelni
És polanekre futni
És énekelni így:
bem bem bem kopytka hoznak engem
bem bem bem kopytka hoznak engem.

rosyjski
Kak choroszo byt' baranek
I prosypat'sja kazdyj ranek
I biezat' na polanek
I piet' siebie wot tak:
be be be kopytka niesut mienia
be be be kopytka niesut mienia

portugalski
Como e bom ser baranek
levantar co poranek
e correr na polanek
cantando assim:
be be be kopytka estao carregando me
be be be kopytka estao corregando me

norweski
Saa godt aa vaere baranek
og staa tidlig ranek
og loepe ut i polanek
og synge en bare slik:
bae bae kopytka baerer meg,
bae bae kopytka baerer meg

szwedzki
Saa skönt att vara baranek
Och stiga upp tidigt om ranek
Och springa ut i polanek
Och sjunga saa här:
Bä bä bä kopytka mig bär
Bä bä bä kopytka mig bär
Obserwuj wątek
    • Gość: MM Re: Antydepresyjna piosenka IP: *.z64-154-67.customer.algx.net 15.07.04, 21:39
      Dzieki, rzeczywiscie bardzo poprawia nastroj. Zwlaszcza wersja japonska ;o)
    • biedronka24 Otoka:) 15.07.04, 21:52
      czyli slonecznik...

      Se berer? !!!!!!!

      Uhm?
      • biedronka24 Prosypatsja?! 15.07.04, 21:55
        Czy mam rozumiec ze wersje podlegaja modyfikacjom w zaleznosci od narodowosci
        spiewajacej?!

        Hm..
        • biedronka24 Wersja am 15.07.04, 22:13
          New lam burgers by McD
          Wake up, Wake up
          Run, Run, Run
          Big Grizzly welcomes you at Sekvoia National Park
          B., B., B.,
          Madness´s taking me :)
          Oh Yeah, Oh Yeah


          No cos malo tych wersji :)


          • biedronka24 Warum steigen Sie auf? 15.07.04, 22:16
            morgens?


      • bigobserver Re: Otoka:) 15.07.04, 22:58
        biedronka24 napisała:

        >> Uhm?


        www.thesky.co.kr/home/aurora/aurara-gallery/kim-gallery/28mm/p800-28-2/p800-28mm-03a-pigeon.jpg
        • hubbeles Big 15.07.04, 23:15
          Na Tobie mozna zawsze polegac. Tys Zawisza, a ja zawisam
          Hm.
          Ide pomruczec z kotem.
          H.
          • bigobserver Re: Big 16.07.04, 00:04
            hubbeles napisał:

            > Na Tobie mozna zawsze polegac. Tys Zawisza, a ja zawisam
            > Hm.
            > Ide pomruczec z kotem.
            > H.

            Jak juz pomruczysz to obejrzyj jeszcze kilka innych zdjec.

            www.thesky.co.kr/home/aurora/gallery-english/gallery(e).htm
            • biedronka24 Dlaczego 16.07.04, 00:20
              i jak to mozliwe, ze oni potrafia tyle rzeczy i dobrze i pieknie i szybko.
              Nie to chyba niemozliwe.
              Wielkie dzieki Bigobserver. To bylo cos :)
              Hubbeles ma racje.
              Dajcie znac jak bedzie jakas konferencja w Japonii. Nie musi byc meteorologiczna
              ani fizyczna. Moze byc przycinanie drzewek, wlosow, paznokci, malowanie literek
              na ciele albo spryskiwanie storczykow. Jade...
              Tylko to bedzie...za dwa lata. Za rok jade do Dany.
              • biedronka24 I dla Pana Obserwera 16.07.04, 00:39
                yumeji ni wa
                ashi mo yasumezu
                kayoedomo
                utsutsu ni hitome
                mishigoto wa arazu

                Innymi slowy

                Though I go to you
                ceaselessly along dream paths,
                the sum of those trysts
                is less than a single glimpse
                granted in the waking world.


                I jeszcze

                In the autumn fields
                mingled with the pampas grass
                flowers are blooming
                should my love too, spring forth
                or shall we never meet?

                Ale pewnie Pan to zna
            • hubbeles Ty mnie idziesz mowic? 16.07.04, 00:41
              hubblesite.org/gallery/showcase/exotica/e3.shtml
              Nu i co Ty na to? Hm.
              Ja sie tylko pitam.
              • bigobserver Re: Ty mnie idziesz mowic? 16.07.04, 06:56
                hubbeles napisał:

                > hubblesite.org/gallery/showcase/exotica/e3.shtml
                > Nu i co Ty na to? Hm.
                > Ja sie tylko pitam.

                To ty sobie dziury czarne ogladasz i mnie sie pytasz co ja na to ?
                To ty sie lepiej zapytaj co na to "magnifika" ?

                Oj Hubbeles nie ma Ci ona z Toba latwo.
                • hubbeles podle insynuacje 16.07.04, 10:15
                  bigobserver napisał:
                  > To ty sobie dziury czarne ogladasz i mnie sie pytasz co ja na to ?
                  > To ty sie lepiej zapytaj co na to "magnifika" ?
                  >
                  > Oj Hubbeles nie ma Ci ona z Toba latwo.

                  Uj, Ty padlec perfidny. Ty mi sie tu nie podpieraj moja Magnifika! Ja nic nie
                  rozumiem co Ty tam insynuujesz, w ogole nie wiem czy insynuujesz, bo zaprzeczam
                  w czambul. Ufff.
                  Zycie z Magnifika jest najlatwiejszym i najpiekniejszym z zyc! Ot co.
                  • bigobserver Re: podle insynuacje 16.07.04, 10:41
                    hubbeles napisał:


                    >
                    > Uj, Ty padlec perfidny. Ty mi sie tu nie podpieraj moja Magnifika! Ja nic nie
                    > rozumiem co Ty tam insynuujesz, w ogole nie wiem czy insynuujesz, bo
                    zaprzeczam
                    >
                    > w czambul. Ufff.
                    > Zycie z Magnifika jest najlatwiejszym i najpiekniejszym z zyc! Ot co.


                    Gdziez bym ja smial cos insynuowac a tym bardziej sie podpierac .
                    Ogladasz co trzeba i tyle. Ja to wiem i ty to wiesz.

                    A teraz wierszyk J. B.


                    Baran


                    Przyszedł baran do barana
                    I powiada: "Proszę pana,
                    Nogi bolą mnie od rana,
                    Pan mnie weźmie na barana."

                    Baran tylko głową kręci:
                    "Nosić pana nie mam chęci,
                    Ale znam pewnego wilka,
                    Który nosił razy kilka."

                    Trwoga padła na barany:
                    "Dobrze pomyśl, mój kochany,
                    Wiesz, co było swego czasu?
                    Nie wywołuj wilka z lasu!"

                    Baran słysząc to zbaraniał,
                    Baran dłużej się nie wzbraniał,
                    I - choć rzecz to niesłychana -
                    Wziął barana na barana.


                    Dlaczego akurat ten mi sie nawinal- nie wiem.
    • Gość: dana33 Re: Antydepresyjna piosenka IP: *.broadband.actcom.net.il 15.07.04, 22:52
      hubbeles, jak zamieszczasz cos takiego, to zlituj sie i ostrzez najpierw!!!!
      leca mi lzy smiechu do teraz! musze to wydrkukowac i powiesic na scianie!!!
      genialne... :)
    • hubbeles Re: Antydepresyjna piosenka 15.07.04, 23:13
      Jofi!
      ;-)
    • hubbeles Nauka jezyka niemieckiego 16.07.04, 00:14
      Juz pomruczalem. Obejrzalem, ale to pikus. Zebys Ty wiedzial, co ja widzialem,
      ho ho. Albo lepiej.
      A teraz pragne sie podzielic myslami na temat nauki jezyka niemieckiego.

      Niech tylko ktos powie, ze niemiecki jest trudny! W rzeczy samej to bardzo
      prosty jezyk. Dla tego, kto zna lacine, uzywa rodzajów i przypadków, niemiecki
      jest b. latwy. O tym nauczyciele przekonuja juz na pierwszej lekcji. Potem
      zaczynaja z der, die, das, den itd. i stale powtarzaja, ze wszystko jest b.
      logiczne. A wiec proste.
      Wlasnie chcialbym to udowodnie na przykladzie:
      Najpierw wyszukujemy ksiazke do niemieckiego. Powinna byc pieknie wydana,
      najlepiej w Dortmund, w drogiej okladce, a zaczynac sie powinna opowiescia o
      zwyklym plemieniu Hotentotów (Hottentotten).

      W ksiazce jest mowa o tym, jak plemie poluje na kangury (Beutelraten), zamyka
      je do klatek (Kotter), które potem przykrywa tkanina (Lattengitter), zeby je
      ochronic przed zla pogoda. Klatki przykryte tkanina po niemiecku nazywaja sie
      Lattengitterkotter, a gdy sa w nich kangury, staja sie
      Lattengitterkotterbeutelraten.

      Pewnego dnia Hotentoci zlapali morderce (Attentater) oskarzonego o zabójstwo
      mamy (Mutter), oczywiscie z plemienia Hotentotów, a wiec Hottentottenmutter,
      mamy troche niedorozwinietego i jakajacego sie dziecka (Stottertrottel). A wiec
      taki morderca po niemiecku nazywa sie
      Hottentottenstottertrottelmutterattentater.

      Po zlapaniu morderce wsadzono do klatki dla kangurów
      (Beutelratenlattengitterkotter), z której wiezien szybko uciekl. Plemie
      wyruszylo na polowanie na zbiega. Nagle którys waleczny Hotentot zawolal:

      - Zlapalem morderce (Attentater) !!

      - Co? Kogo? pyta wódz.

      - No, Lattengitterkotterbeutelratenattentater !!! - odpowiada waleczny Hotentot.

      - Co? Morderce z klatki na kangury przykryta plachta? - pyta wódz.

      - Tak, Hottentottenstottertrottelmutterattentater (morderce mamy troche
      ograniczonego i jakajacego sie dziecka) - potwierdza waleczny.

      - No jasne - powiada wódz. Czemu od razu nie powiedziales, ze to

      Hottentottenstottertrottelmutterlattengitterkotterbeutelratenattentater !

      No i co? Niemiecki jest calkiem latwy, tylko trzeba go polubic.
      • biedronka24 Panie hubbeles - kocham Pana :) 16.07.04, 00:25
        Prosze mi wybaczyc te slabosc.
        Mam nadzieje tylko tej nocy :)

        • hubbeles Re: Panie hubbeles - kocham Pana :) 16.07.04, 00:49
          Oko mi sie dekalibruje na tego rodzaju wyznania.
          Nie wiadomo dlaczego zaczely mi sie po glowie kolatac slowa piosenki spiewanej
          henhenhen dawno temu przez Kasie Sobczyk.
          Zeby tylko magnifika nie zajrzala, bo to sie niedobrze skonczy.

          Marysia blekitne ma oczy,
          A w bródce doleczek uroczy,
          Lecz w sercu ma smutek po brzegi,
          Bo nosek Marysi jest w piegi.

          Biedroneczki sa w kropeczki i to chwala sobie,
          U motylka plamek kilka sluzy ku ozdobie,
          W drobne cetki storczyk gietki liliowe tuli platki,
          Bo na kropki widac moda, wiec trzeba dojsc do wniosku,
          ze w tym wlasnie jest uroda, ze piegi sa na nosku.
          • biedronka24 Jak dla polowic moze byc fizycznie - naukowo:) 16.07.04, 00:59
            micro.magnet.fsu.edu/micro/gallery/pharm/cancer/cancer.html
            i o tu - jeszcze

            www.microscopy-uk.org.uk/full_menu.html
            • biedronka24 Oj 16.07.04, 01:00
              w tym drugim trzeba wejsc w stawy :)
              Przepraszam raz jeszcze.
              Bo ta pierwsza strona brzydka
      • athanor Re: Nauka jezyka niemieckiego 16.07.04, 01:09
        Piekne dzieki drogiemu astronomowi (jak mniemam) za chwile przemilej i
        pouczajacej rozrywki.
        Tak sobie mysle - jak to byloby milo gdyby takie watki dla latwiejszego
        wysuplywania z pozostalej, hm, calosci migaly milym niebieskawym na ten
        przyklad swiatlem.
        Jeszcz raz dziekuje i pozdrawiam.
        • buka7 Re: Nauka jezyka niemieckiego 16.07.04, 04:09
          athanor napisał:

          > Piekne dzieki drogiemu astronomowi (jak mniemam) za chwile przemilej i
          > pouczajacej rozrywki.
          > Tak sobie mysle - jak to byloby milo gdyby takie watki dla latwiejszego
          > wysuplywania z pozostalej, hm, calosci migaly milym niebieskawym na ten
          > przyklad swiatlem.
          > Jeszcz raz dziekuje i pozdrawiam.
          Ja sie dolaczam do podziekowan i do postulatu !
        • Gość: dana33 Re: Nauka jezyka niemieckiego IP: *.jazo.org.il 16.07.04, 07:37
          moze mozna poprosilc nasze zniwiarki? dostaja prosby o zlikwidowanie takiego
          czy innego watku/postu, to tymbardziej chyba taka prosbe? juz mielismy tu pare
          takich fajnych watkow, ale niestety, zawsze sie znalazl jakis co psul. ale moze
          sprobujemy jeszcze? bo naprawde milo, spokojnie i przyjemnie...

          milego weekendu dla wszystkich
      • Gość: you-know-who Re: Nauka jezyka niemieckiego IP: *.astro.su.se 17.07.04, 00:34
        krotsze ale znacznie mniej wydumane i niz
        Hottentottenstottertrottelmutterlattengitterkotterbeutelratenattentater

        jest autentyczne slowo oznaczajace
        listy uczestnikow mistrzostw swiata w jezdzie figurowej na lodzie:

        Eiskunstlaufweltmeisterschaftenteilnehmerslisten

        (dzieki uprzejmosci bylego nauczyciela XIX L.O. w Wwie,
        prof. Dluzniewskiego)
    • Gość: Jerzy Re: Ani mi sie rownac z Toba... IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 16.07.04, 09:46
      Gratuluje, Hubbeles.To bylo potrzebne.

      Ja takze cos wyszperalem i co dedykuje forumnowemu bractwu.

      "Zbudzila sie pewnego dnia.

      Jestem owieczka
      w rosie cala.

      Zwe sie owieczka.Gdy urosne
      moga mnie nazywac baranem(lub owca).

      Zwe sie owca.Gdy podskocze,
      moge stac sie drzewa szumem.

      Jesli cwierkne, bede wroblem.
      Jeli wzlece...

      (Tej nocy na calym niebie(forumowym) mocno migotaly barany.)

      Przez teleskop widac te i te slabsze...powiedzmy, gwiazdy.
      (J)
    • hubbeles A OTO NIEZNANY FRAGMENT "Pana Tadeusza" Adama M. 16.07.04, 10:07
      JAK Pan Tadeusz robil prawo jazdy:

      Natenczas na dziedziniec "Polonez" sie wtoczyl.
      Stanal. Prychnal. Zafukal. Pod dwor sie potoczyl.
      Wysiadl z niego pan mlody. Kazda polska dusza
      Domysla sie, ze chodzi tu o Tadeusza.
      Teraz zamknal swe cudo, poklepal dwa razy,
      Juz do domu mial ruszac, gdy nadszedl Gerwazy
      Wraz z piekna Telimena, Hrabia, Podkomorzym,
      Ktory spojrzal, woz zoczyl i jak gdyby ozyl.
      - Duze toto! Wymaga w prowadzeniu wprawy -
      Rzekl i spytal niezrecznie: - Grat prosto z naprawy?
      - Ehe! jeknal Tadeusz nieco rozezlony.
      - Skrzynie biegow zmienilem, dwie felgi, opony
      I podloge co nieco zniszczona przez deszcze...
      Spojrzal w niebo i dodal: - A Bog wie, co jeszcze...
      - I ja wiem!- Telimena baknela zmieszana.
      - Zaloze sie, ze nowe: przeguby, membrana...-
      Urwala, bo Protazy zblizyl sie w uklonach
      I rzekl z lekkim podziwem:- O, pani szkolona!
      - Tak!- na to Telimena.- Kiedys w Petersburgu
      Dostalam "Prawo Jazdy". Mam je gdzies.. tam ... w biurku...
      To prawda. Miala takiez (z malenka notatka,
      Ze je?dzic jej nie wolno, jesli juz to taczka).
      - To przejedz - ze sie ascka! poprosil Gerwazy.
      Nie trzeba bylo damie powtarzac dwa razy;
      Zblizyla sie do wozu nieznacznie pobladla,
      Otworzyla drzwi smialo i z rozmachem siadla.
      Juz myslano, ze bedzie zapuszczac motory,
      Lecz rozlegl sie dzwiek inny - trzeszczaly motory,
      - Popchnijcie!- zawolala.- Znow nici z silnika!
      Popchneli z calej sily; Hrabia sie potykal,
      Glosno jeknal: "O Jezu!". Podkomorzy stary
      Zostawil jeden trzewik na dnie jakiejs szpary,
      Gerwazy, bol w korzonkach czujacy od roku,
      Tez nie zostal sie z tylu - dotrzymywal kroku.
      Minely dwie minuty, potem piec minelo,
      Pchali jeszcze przez chwile. Nagle cos rabnelo;
      Rozsypaly sie szyby, odpadly dwa kola
      I rozlegl sie krzyk dziki:-
      Panowie! Stodola!
      Za pozno.
      Hrabia zmeczon przycupnal na kole
      I rzekl z gorzka ironia:- Jestesmy w stodole!
      Po czym dodal szmelc kopiac elegancka noga:
      - I coz z tego zostalo? Siedzenia z podloga?
      Gerwazy, ktory zemdlal z silnego wrazenia,
      Teraz usiadl i spytal: - Gdzie jest Telimena?
      - Tu-m ja, moj Gerwazenku! - zawolala dama.
      - Tu, na tylnym fotelu. Nie wyjde stad sama!
      Pozniej nawet i sluzba dlugo rozprawiala
      Ze gdyby Telimena za kolkiem siedziala,
      To moze by sie sprawa inaczej skonczyla.
      "Polonez" bylby caly, stodola by byla...
      Ale chyba widocznie tak sie stac musialo.
      Tadeusz, jak grzecznemu czlekowi przystalo,
      Nie zglosil do urzedu o zniszczeniu mienia,
      Dlatego nikt do dzisiaj nie wszczal dochodzenia
      • bigobserver Re: A OTO NIEZNANY FRAGMENT "Pana Tadeusza" Adama 16.07.04, 12:51

        Jeż


        Krótkie nóżki, długi ryjek,
        ostre kolce ciało kryją.
        Ach, cóż to za groźny zwierz?
        To jest jeż, malutki jeż.

        Węszy noskiem w lewo, w prawo,
        to pod listkiem, to pod trawą,
        gdzie się kryje dobry łup.
        Drepcze mały jeż - tup, tup.

        Drepcze poprzez lasu gąszcze,
        łapie myszy, węże, chrząszcze...
        Gdy zimowe przyjdą dni,
        zagrzebany w liściach śpi.

        Hanna Zdzitowiecka



        • biedronka24 A teraz sesja 16.07.04, 14:11
          1. Wypraszam sobie. Pani Hania sie pomylila. Jez ma dlugie nozki. Wysuwaja sie
          teleskopowo i sa b. sprawne, zwlaszcza przy tupaniu i w biegu.


          2. Zwazywszy na przytoczony ´nieznany fragment´ wyczuwam jednak nutke obawy
          obecna w odczuciach p. Hubbelesa w stosunku do persony vel. Magnifiscjencja.
          Stad wniosek- zanim przyznamy sie do krecienia glowa lepiej wziasc poprawke na
          potrzeby glowy (to uklon w strone Dany).
          Dodam ze polowice slabsze sa jednakowoz tak czy siak. Np - co udowodniono
          naukowo alkoholu nie sa w stanie przyswoic tyle co odpowiednik z Y kiem i nie sa
          w stanie go tak szybko wydalic. Wydajnosc miesniowa tez mamy mniejsza. I przed
          tym nie ma po co sie bronic.
          Jako naczelna antyfeministka dodam tylko - nie podchodzmy do zjawisk
          przyrodniczych jak do jezy ale tez nie probujmy ich splaszczac. Scisniety jez
          tez cierpi:)

          Coz piekniejszego nad firany zorz i bezkres cial niebieskich?
          Moze tylko moment w ktorym po calym dniu zaduchu, chmur i szarosci spadnie
          deszcz rzesisty i wiadomo juz ze zaraz wyjdzie slonce.
          Czego wszystkim zycze jakem Biedronka.
          • biedronka24 Niestety 16.07.04, 14:16
            teraz dopiero przeczytalam wypociny tloka z drzewiec.
            Mysle- to dobry pomysl ta moda na przecinanie jezyka. Moznaby dodac do tego mode
            na wyciete opuszki, tak zeby nie mozna bylo wstukiwac tego co gnije w mozgu na
            ekran czyjegos monitora.
            Bo ze to rozklad postepujacy nie ma watpliwosci.
            Pozdrowienia panowie. Znow wkradlo sie za duzo kontrastu.
            Ja lece do Slonca. Czy
            Panow tez znajde w klubie i w cukierni ´Pod pierozkiem z wisniami´?
            Jesli tak to tam zajrze- jesli mozna:)
    • goldbaum A jak sie wam podoba antydepresyjny Fredro? 16.07.04, 13:13
      Baśń o Trzech Braciach i Królewnie

      Mrok wieczorny - babcia siwa
      przy kominku głową kiwa.
      Nos jak haczyk, - okulary,
      Coś tam mruczy babsztyl stary.
      Snuje bajdy niestworzone,
      O królewnie Pizdolonie,
      O trzech braciach jak niewielu,
      O matuli ich z burdelu,
      Opowiada stare dzieje...
      A na dworze wicher wieje.

      Siądzcie społem panny, smyki,
      Młodojebce, stare pryki
      I nadstawcie dobrze uszy!
      Choć na polu śnieżek prószy.
      W domu ciepło i wygodnie...
      Zostaw pan w spokoju spodnie!
      Bo zawołam zaraz Mamy!...
      Sza! Uwaga! Zaczynamy!

      Za morzami, za rzekami,
      Za lasami, za górami,
      Żył przed bardzo wielu laty,
      Król potężny i bogaty,
      Dobrotliwy, szczodrobliwy,
      Ale bardzo nieszczęśliwy,
      Ciągle smutny i zmartwiony
      Z winy córki Pizdolony,
      Co choć bardzo piękna, miła,
      Lecz nadmiernie się kurwiła.

      A dawała bez wyboru
      I rycerzom, panom dworu,
      I kucharzom, i kuchcikom,
      Giermkom, ciurom, pisarczykom,
      Na leżąco, na stojaka,
      W dupę, w cycki i na raka.
      Czy na dworze, czy w salonie,
      Czy w klozecie, czy na tronie,
      W każdej chwili, w każdym czasie
      Wciąż myślała o kutasie.

      Próżno mówił jej król stary,
      Że we wszystkim trzeba miary,
      Nie wypada bowiem pannie
      Dawać dupy bezustannie.

      Na nic się to wszystko zdało,
      Wciąż jej chuja było mało
      I na całym króla dworze
      Nikt chędożyć już nie może.
      Wszyscy byli rozjebani.
      Nawet księżą kapelani.
      Raz ją tak swędziała dupa.
      Że zgwałciła aż biskupa,
      A gdy ten ją zdupczył marnie
      - Poszła dawać pod latarnię.

      Aż do tego doszło wreszcie,
      że z burdelów wszystkich w mieście
      Od kurewskiej całej nacji
      Przyszły kurwy w delegacji.
      Ta najbardziej rozjebana,
      Padłszy przed nim na kolana,
      Z trudem tłumiąc rzewne łkanie
      Rzekła: Królu nasz i Panie!
      Ty panując od lat wielu
      Ojcem byłeś dla burdelu.
      Burdelowy cech upada
      Kurwom grozi dziś zagłada!
      Upadają obyczaje!
      Twoja córka dupy daje!
      Na ulicy bez pieniędzy,
      Przez co wpycha nas do nędzy.
      Nikt nas dziś już nie pierdoli,
      Bo darmochę każdy woli!
      A więc najjaśniejszy panie,
      Sprawiedliwość niech się stanie!

      Król na łzy kurewskie czuły,
      Kazał dać ze swej szkatuły
      Każdej kurwie po dukacie...
      Po czym zamknął się w komnacie
      W nocy zaś przywołał swego
      Astrologa nadwornego,
      By ten patrząc w gwiezdne szlaki
      Znalazł wreszcie sposób jaki,
      By królewnę można było
      Dobrowolnie, czy też siłą
      Wrócić znów do cnoty granic,
      A gdy to się nie zda na nic,
      Niech przynajmniej w swojej sferze
      Obłapników sobie bierze...

      Więc astrolog wziąwszy lupę,
      Zajrzał raz królewnie w dupę,
      Dwakroć cyrklem pizdę zmierzył,
      Po czym zamknął się w swej wieży.
      Tak był w pracy pogrążony,
      Taki przy tym roztargniony,
      że szukając prawdy na niebie
      W roztargnieniu srał pod siebie.
      Kręcił, wiercił teleskopem,
      Wreszcie wrócił z horoskopem
      I rzekł: Smutną wieść, niestety
      objawiły mi planety,
      Że królewny nic nie wstrzyma.
      Na jej szał lekarstwa ni ma!
      Chyba, że się znajdzie jaki,
      Tęgi jebak nad jebaki,
      Który ją tak zerżnie pięknie,
      Że królewnie picza pęknie!
      Żywym ogniem się zapali,
      Na kawałki się rozwali.
      Wtedy będzie pizdolona
      Z czaru swego wyzwolona!
      I znów stanie się prawiczką
      Z malusieńską, ciasną piczką.

      Król, choć płakał ze zmartwienia,
      Zamknął córkę do więzienia,
      By się więcej nie puszczała.
      Tam codziennie dostawała,
      Prócz świetnego utrzymania,
      Tysiąc wiec do brandzlowania,
      Wazeliny beczkę całą.
      Lecz jej tego było mało.
      Ciągle płacze, ciągle krzyczy:
      To za mało dla mej piczy!

      Wszystkim było ogłoszone
      Że kto zbawi Pizdolonę
      Ten dostanie ją za żonę
      I podzieli się królestwem
      by raz skończyć z tym kurestwem...

      Więc zjeżdżają się jebacze,
      Czarodzieje, zaklinacze,
      I rycerze, królewicze,
      By królewnie zerżnąć piczę!
      Każdy swoich sił próbuje,
      Lecz choć tęgie mieli chuje
      Na nic się to wszystko zdało,
      Bo królewnie wciąż za mało.

      Król gdy widział co się dzieje
      Stracił całkiem już nadzieję,
      Płakał, martwił się dzień cały
      Aż mu jaja posiwiały
      Bo już siwy był na głowie.

      A tymczasem heroldowie
      Wieści dziwne rozgłaszali
      Coraz dalej, dalej, dalej...
      Aż dotarły hen daleko,
      Gdzie za siódmą górą, rzeką,
      Stała sobie mała chatka,
      W niej mieszkała stara matka
      Wraz z synami swymi trzema,
      Którym równych w świecie nie ma.

      Każdy dzielny, tęgi, zwinny,
      ale każdy z nich był inny
      I w tym nie ma nic dziwnego:
      Każdy z ojca był innego,
      Bo w młodości swojej czasie
      Matka strasznie puszczała się.
      Była stróżką przy burdelu
      I kochanków miała wielu.

      Syn najstarszy miał chuj długi
      I gruby na kształt maczugi,
      A po bokach jego były
      jak postronki - grube żyły,
      Jakieś sęki, jakieś guzy -
      Jaja miał jak dwa arbuzy!
      A że ciągle mu bez mała
      ta ogromna pyta stała,
      Chujogromem go nazwano.

      Pizdoliza nosił miano
      Syn następny, bo lizanie
      Stawiał wyżej nad jebanie,
      I nie było mistrza w świecie,
      Co by sprostał mu w minecie.

      Cieszą matkę takie dzieci,
      Lecz niestety - smuci trzeci,
      Który rodu był zakałą,
      Bo miał kuśkę całkiem małą,
      A cieniutką na kształt glizdy
      I nie palił się do pizdy.
      Dobrze, gdy z matczynej woli
      Raz na miesiąc popierdoli.
      A że mało tak obłapia,
      Bracia mieli go za gapia.
      No i matka nawet czasem
      Nazywała go Głuptasem.

      Tak im słodko życie idzie,
      Ani w zbytku, ani w biedzie.
      Starsze bowiem dwa chłopaki
      Zarabiali w sposób taki,
      że pobożne, starsze panie
      Brały ich na utrzymanie.
      A i matka, chociaż stara,
      Też dawała za talara.
      Tylko trzeci syn - wyskrobek
      Wypinał się na zarobek.
      Że nie udał się niewiastom,
      Dawał dupy pederastom
      I ku wielkiej matki złości
      Nie brał nic od swoich gości...

      Tak im się więc dobrze żyło,
      I wygodnie, dobrze, miło.
      Aż dotarła i w ich strony
      Wieść o losie Pizdolony.
      Na zarobek więc łakoma
      woła matka Chujogroma
      I tak rzecze: Ty, mój synu
      Idź! Dokonaj tego czynu!
      Gdy spierdolisz Pizdolonę
      To dostaniesz ją za żonę.
      Pół królestwa twoim będzie!
      Tak królewskie brzmi orędzie."

      Syn usłuchał rady matki.
      Zaraz włożył czyste gatki.
      Wymył chuja - i bez zwłoki
      Raźno ruszył w świat szeroki...
      A gdy przybył do stolicy,
      Zaraz poszedł do ciemnicy
      Gdzie się świecą, rozkraczona,
      brandzlowała Pizdolona.

      Pyta dębem mu stanęła,
      Więc się ostro wziął do dzieła
      I za pierwszym sztosem leci
      Błyskawicznie drugi, trzeci,
      Czwarty, piąty - aż nareszcie
      Wyrżnął sztosów tysiąc dwieście
      I utracił siłę całą -
      Lecz królewnie wciąż za mało!
      Tak był potem osłabiony,
      Że zleść nie mógł z Pizdolony,
      Aż musiały dworskie ciury
      ciągnąć go za dupę z dziury,
      I zanieśli omdlałego,
      Do szpitala zamkowego.
      A królewna ciągle krzyczy,
      Że to mało dla jej piczy!

      Prędko, prędko baśń się baje,
      Nie tak prędko kutas staje,
      Baśń się baje, czas ucieka,
      Chujogroma matka czeka,
      W końcu martwić się zaczyna -
      Że nie widać skurwysyna...

      Aż ją doszły straszne wieści...
      Powstrzymując łzy boleści,
      Pizdoliza do się wzywa
      I w te słowa się odzywa:
      - Bratu, rzecz to nie do wiary,
      Nie powiodły się zamiary.
      Kutas zmarniał mu, niestety -
      Idź więc ty, spróbuj minety!

      I Pizdoliz wnet bez zwłoki,
      Ruszył prędko w świat szeroki.
      W końcu zaszedł do stolicy.
      Tam się udał do ciemnicy,
      Gdzie się świecą, rozkraczona,
      Brandzlowała Pizdolona.

      Zaraz ją za piczę łapie
      I minetę tęgo chlapie
      Język jego na kształt węża
      To się spręża, to rozpręża,
      To się wije jak sprężyna,
      W pizdę wwiercać się zaczyna,
      To po wierzchu, to od środka.
      Kręci na kształt kołowrotka,
      To się zwija znów jak fryga,
      że gdy patrzeć - w oczach miga.
      • goldbaum troche dlugi, jak to Fredro.... czesc II 16.07.04, 13:14
        Doba tak za dobą mija,
        On jęzorem wciąż wywija.
        Lecz z nim także to się stało
        Że utracił siłę całą.
        Więc i jego dworskie ciury
        ciągnęły za dupę z dziury,
        I wyniosły omdlałego,
        Do szpitala zamkowego.
        A królewna ciągle krzyczy,
        Że to mało dla jej piczy!

        Prędko, prędko baśń się baje,
        Nie tak prędko kutas staje,
        Baśń się baje, czas ucieka,
        Pizdoliza matka czeka,
        I już martwić się zaczyna -
        Bo nie widać skurwysyna...

        W końcu widząc, że nie wraca
        Myśli: Na nic moja praca...
        Biedna dola jest matczyna.
        Oto już drugiego syna
        Losy wzięły mi zdradziecko!
        Jedno mi zostało dziecko,
        I do tego całkiem głupie.

        Głuptas miał to wszystko w dupie.
        Raz spokojnie po jedzeniu
        Chciał pochrapać sobie w cieniu.
        Coś mu jednak spać nie daje,
        Coś go ciągle gryzie w jaje.
        Więc się prędko zrywa z trawy,
        W portki patrzy się ciekawy
        A tu się po jajach szwenda
        Niby chrabąszcz - wielka menda!

        Głuptas już rozpinał gacie,
        By ją zgubić w sublimacie,
        Gdy wtem menda nieszczęśliwa
        Ludzkim głosem się odzywa:
        Nie zabijaj chłopcze luby!
        Czemu pragniesz mojej zguby?
        Menda też stworzenie boże,
        Że inaczej żyć nie może
        I że czasem w jajo utnie -
        Nie gubże jej tak okrutnie!?
        Głuptas to serca bierze,
        Myśli sobie: Biedne zwierzę,
        Że mnie utniesz, cóż to złego?
        Przecież nie zjesz mnie całego...
        A pocierpieć czasem mogę
        Idź więc dalej w swoją drogę!

        A tu nagle menda znika
        I zmienia się w czarownika,
        Czarownika - czarodzieja,
        I do swego dobrodzieja,
        Co się w strachu z miejsca zrywa,
        W takie słowa się odzywa:
        Że litości miałeś względy
        Dla bezbronnej, słabej mendy
        I żeś jej darował życie -
        Wynagrodzę cię sowicie.
        Dam ja ci wskazówki pewne
        jak spierdolić masz królewnę.
        Sił twych mało tu potrzeba
        Jest kondona - samojeba,
        Który ma tę dziwną siłę,
        Że gdy włożysz na swą żyłę
        I rozkażesz - on za ciebie
        sztos za sztosem ciągle jebie
        Czarodziejską mocą cudną!
        Ale zdobyć go jest trudno...
        Dupa strzeże go zaklęta,
        Na przechodniów wciąż wypięta,
        Z której mocą złego ducha
        Ustawicznie ogień bucha.
        I czy z bliska, czy z daleka,
        Żarem swoim wszystko spieka.
        I w tym mocnym, wielkim żarze
        Dupa się całować każe,
        Lecz gdy powiesz do niej słowa:
        - Niech się ogień w dupie schowa!
        Sama się pocałuj właśnie!
        - Wtedy ogień w dupie zgaśnie.
        I powoli, z dobrej woli,
        Kondon zabrać ci pozwoli.
        Za twą dobroć ja ci mogę
        Do tej dupy wskazać drogę.
        Weź ten kłębek z sobą razem,
        On ci będzie drogowskazem!
        Rzuć na ziemię i idź wszędzie,
        Gdzie się kłębek toczyć będzie.
        Lecz pamiętaj zawsze święcie
        Czarodziejskie to zaklęcie!

        Tu czarownik, niby mara,
        Zniknł i rozwiał się jak para.
        Głuptas wstaje ucieszony,
        Bierze kłębek, rozbawiony,
        I nie mówiąc nic nikomu
        Po kryjomu znika z domu.

        Prędko, prędko baśń się baje,
        Nie tak prędko kutas staje.
        Głuptas idzie, nie ustaje,
        Coraz nowe mija kraje.
        Gdy stu granic minął słupy
        Zaszedł wreszcie aż do dupy,
        Z której ogień wieczny tryska.
        A podszedłszy do niej z bliska,
        Rozżarzonej nad pojęcie,
        Czarodziejskie swe zaklęcie
        Głuptas z całej siływrzaśnie:
        Sama się pocałuj właśnie!...
        Wtedy dupa zawstydzona,
        Puściła go do kondona.

        Więc z kondonem, ucieszony,
        Pędzi wnet do Pizdolony.
        A gdy przybył do stolicy,
        Zaraz poszedł do ciemnicy,
        Gdzie się świecą, rozkraczona,
        Brandzlowała Pizdolona.

        Wkłada kondon na kutasa
        I.. O dziwo! U głuptasa
        Chuj, co zawsze był jak z ciasta,
        Na olbrzyma się rozrasta!
        Na sto chujów się rozdziela
        Każdy gruby, jak ta bela,
        Każdy twardy, jak ze stali,
        Każdy długi na sto cali!
        Wszystkie chuje z całej siły
        Na królewnę się rzuciły,
        Każdy się jej w piczę wwierca,
        Każdy końcem sięga serca,
        Każdy jej się w piczy grzebie,
        Każdy jebie, jebie, jebie...
        Głuptas leży bez wysiłku,
        Czasem klepnie ją po tyłku
        Czasem w cycki pocałuje,
        A samojeb piczę pruje.
        Aż królewna Pizdolona
        Zchędożona, spierdolona,
        Ze zmęczenia ledwo żywa,
        Krzyczy: - Cipa się rozrywa!

        Takie przy tym tarcie było,
        Aż się w piczy zapaliło.
        By ugasić pożar ciała,
        Straż zamkowa przyjechała
        Z toporami, z bosakami,
        Sikawkami i kubłami,
        Słowem - z całym inwentarzem
        Używanym przy pożarze.
        I po długiej, ciężkiej pracy
        Ugasili ją strażacy.

        Tak została Pizdolona
        Z czaru swego wybawiona,
        I znów stała się prawiczką
        Z malusieńką, ciasną piczką.
        Głuptas dostał zaś w podziękę
        Pół królestwa i jej rękę.

        Król był taki ucieszony,
        Ze zbawienia Pizdolony,
        Że pomimo swej starości
        Kapucyna rżnął z radości,
        Tak się znowu poczuł młody
        Potem zaś wyprawił gody
        Głuptasowi z Pizdoloną -
        Mnie na gody zaproszono.
        Więc jak mówię, też tam byłam.
        Jadłam, piłam, pierdoliłam,
        Bawiłam się z nimi społem,
        Aż zasnęłam gdzieś pod stołem...

        Tu bajka dobiega końca
        Już za oknem patrzeć słońca
        Przy kominku babcia siwa
        Coś mamrocze, głową kiwa
        Dając dziatwie pouczenia
        O rozkoszach chędożenia.

        Których i Wam czytelnicy
        Autor tej powiastki życzy!
        • Gość: armin obled :-) IP: *.dip.t-dialin.net 16.07.04, 14:49
          ale pieprzny. macie jeszcze wiecej takich wierszykow? ten z barankiem tez mi
          sie podoba.
    • tees1 Baranek łaciński (by Jan_K) 16.07.04, 15:43
      Bene esse quam baranek,
      Et surgere sobie ranek,
      Et currere in poranek,
      Sibique sic cantare:
      Bee, bee, bee kopytka portant me,
      Bee, bee, bee kopytka portant me.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=806029&a=990571
    • tees1 Baranek (staro)grecki (by Jan_K ) 16.07.04, 15:45
      Hos eu einai baranek
      t'egeiresthai sobie ranek
      trechein te eis polanek
      adein t'homoios auto:
      be be be, kopytka ferusi me,
      be be be, kopytka ferusi me.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=806029&a=1012154
      • hubbeles Re: Baranek (staro)grecki (by Jan_K ) 16.07.04, 16:01
        Bracie, jak jeszcze mi dopiszesz zwrotke w keczua, to ide do domu zjadac
        kapelusz, zamiast lasagne. Mam przyrzeczone, ale tlomacz na kaszubach siedzi i
        medytuje.
        A Twoj jakdotychczasowy wklad translatorski po prostu nieoceniony.
        Be be be, kopytka ferusi me , bo jak nie to uxor mea me necabit!
        • tees1 a boj sie Boga ! 16.07.04, 16:22
          skadze by moje!

          Napisalem przeciez, ze autorem jest JAN_K
          i podalem linki, gdzie je opublikowal.

          W tamtym watku jest wiecej wersji w jeszcze innych jezykach, ale juz nie
          szukalem.
          • bigobserver Re: a boj sie Boga ! 16.07.04, 16:41
            tees1 napisał:

            > skadze by moje!
            >
            > Napisalem przeciez, ze autorem jest JAN_K
            > i podalem linki, gdzie je opublikowal.
            >
            > W tamtym watku jest wiecej wersji w jeszcze innych jezykach, ale juz nie
            > szukalem.

            Swoboda piora Pana Jana jak nie przymierzajac u Wszystkojednoktosia a i adres
            podobny wiec moze cos jeszcze zobaczymy, bo uslyszec chyba nam sie nie uda.
            • hubbeles Niech ja skonam 16.07.04, 19:09

              niech ja skonam, zawsze dwa razy rzecz stwierdzona...
              primo, to sie ekskuzowac nieco musze, bom wogole nie zajrzal do podanego linku,
              a jakem zajrzal, to juzem przestal cokolwiek widziec, bo mi oko na szypulce
              wylazlo! Tez chcialbym bardzo moc cien lipy od cienia sosny splecionej z biala
              topola, odroznic - ale gdzie tez mi tam do tego! Aromat lip uwietrzniajacy sie
              wlasnie teraz wieczorna pora to ja jednak jak najbardziej.
              • pan.scan Jan_K to młody chłopak 19.07.04, 17:54
                student ostatniego (teraz) roku filologii klasycznej. Bardzo rzadko zagląda.

                Znany z dokonania ponownej, nowatorskiej analizy


                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=1338387&a=1364566

                słynnego kiedyś na Aktualnościach, krótkiego i zwięzłego postu niejakiego
                Prowokata:


                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=19013&a=19013
    • brat.gaala.z.bytomia Re: Antydepresyjna piosenka cholera 16.07.04, 16:04
      Gaal:
      jak kurwa no to kurwa
      i kurwa twoja kurwa
      i kurwa do cholery
      i kurwa guwna tak
      be be be, cholera kurwa mnie,
      be be be, cholera kurwa mnie.

      Jak dobrze byc tu kurwa
      i wstawac sobie z guwna,
      i biegac do cholery,
      i spiewac sobie tak:
      be be be, cholera trzesie mnie,
      be be be, cholera trzesie mnie.

      angielski
      How good to be a kurwa
      and wake up in the guwna,
      and running to cholera,
      and singing just like that:
      be be be, cholera taking me,
      be be be, cholera taking me.

      niemiecki
      So gut zu sein kurwa
      aufsteigen sobie z guwna,
      und gehen aus cholera,
      und singen so wie als:
      bich bich bich, cholera tragen mich,
      bich bich bich, cholera tragen mich.

      farancuski (jakby ktos nie wiedzial)
      C'est bien d'etre una kurwa
      et se berer sobie guwna,
      et courir sur cholera,
      et chanter comme ca:
      boit boit boit, cholera portent moi,
      boit boit boit, cholera portent moi.

      wloski
      Bene essere kurwa
      alzarsi sobie guwna
      corere na cholera
      e cantare me si :
      be be be, cholera portano me,
      be be be, cholera portano me.

      hiszpanski
      Que bien es ser kurwa
      Despertar en el guwna
      Corrir na cholera
      Y cantarme asi :
      be be be, cholera portan a mi
      be be be, cholera portan a mi

      holenderski
      't Is tof zijn een kurwa
      en opstaan elk guwna
      dan lopen naar cholera
      en zingen als volgt:
      be be be, cholera dragen me
      be be be, cholera dragen me

      czeski
      Jak dobre byt kurwa
      a vstavat brzy guwna
      a biezet na cholera
      a zaspivat si tak
      be be be cholera nesou mne
      be be be cholera nesou mne

      arabski
      Mnich entakun kurwa
      La talaa sobie guwna
      Latarkud ila cholera
      La tugranne
      Me me me cholera jaahuduni
      Me me me cholera jaahuduni

      hebrajski
      Jafe lihjot kurwa
      Lakum sobie guwna
      Lalechet lecholera
      Laszir szira kazot
      Bi, bi, bi, cholera nos'im oti
      Bi, bi, bi, cholera nos'im oti

      japonski
      kurwade aru no-wa ii ne.
      guwna-ni okite,
      cholera-e hashitte,
      kou utattari suru:
      be be be, cholera -wa boku-wo hakonde iru
      be be be, cholera -wa boku-wo hakonde iru

      esperanto
      Kiel bone esti kurwa
      kaj levigxi sobie guwna
      kaj kuri al cholera
      kaj kanti al si tie:
      bi bi bi, cholera portas min
      bi bi bi, cholera portas min

      wegierski
      Jaj de jó kurwalenni
      És sobie guwna felkelni
      És cholerare futni
      És énekelni így:
      bem bem bem cholera hoznak engem
      bem bem bem cholera hoznak engem.

      rosyjski
      Kak choroszo byt' kurwa
      I prosypat'sja kazdyj guwna
      I biezat' na cholera
      I piet' siebie wot tak:
      be be be cholera niesut mienia
      be be be cholera niesut mienia

      portugalski
      Como e bom ser kurwa
      levantar co guwna
      e correr na cholera
      cantando assim:
      be be be cholera estao carregando me
      be be be cholera estao corregando me

      norweski
      Saa godt aa vaere kurwa
      og staa tidlig guwna
      og loepe ut i cholera
      og synge en bare slik:
      bae bae cholera baerer meg,
      bae bae cholera baerer meg

      szwedzki
      Saa skönt att vara kurwa
      Och stiga upp tidigt om guwna
      Och springa ut i cholera
      Och sjunga saa här:
      Bä bä bä cholera mig bär
      Bä bä bä cholera mig bär
    • hubbeles i tak to sie watek skonczyl 16.07.04, 16:11
      Przylecialo takie i zanieczyscilo.
      • biedronka24 Przylecialo?! 16.07.04, 16:22
        Tez sobie wypraszam.
        A co to wogole jest i czemu sie tak zezloscilo? To chyba nie moze byc Fredzio.
        On mial wiecej poczucia humoru..
      • guciowa Re: i tak to sie watek skonczyl 16.07.04, 18:38
        Czy was wszystkich moj gucio przelecial?
        • Gość: Tomek44 Re: i tak to sie watek skonczyl IP: 5.5R* / 83.130.94.* 16.07.04, 19:06
          Julian Tuwim
          (1894-1953)
          Wiersz, w ktorym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastepy
          bliznich, aby go w dupe pocalowali.

          Apsztyfikanci grubej Berty
          I katowickie weglokopy,
          I boryslawskie naftowierty,
          I lodzermensche, bycze chlopy,
          Warszawskie bubki,zygolaki
          Z szajka wytwornych pind na kupe,
          Rebajly, franty, zabijaki,
          Calujcie mnie wszyscy w dupe.

          Izraeliccy doktorkowie,
          Wiednia, zydowskiej Mekki, flance,
          Co w Bochni, Stryju i Krakowie
          Szerzycie kulturalna frane!
          Ktorzy chlipiecie z "Naje Fraje"
          Swa intelektualna zupe,
          Madrale, oczytane faje,
          Calujcie mnie wszyscy w dupe...

          Dalej jest jeszcze lepiej. Czy mam kontynuowac?
          Pozdrawiam wszystkich j.w.

          • Gość: Perry Re: i tak to sie watek skonczyl IP: 208.184.41.* 16.07.04, 19:14
            juz to kilkakortnie cytowano na tym forum
            ostatnio przez dane
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=9995101&a=10003038
            a zydek parchaty to zacytowal z aktualnymi zmianami ponad rok temu.
            • Gość: Tomek44 Re: i tak to sie watek skonczyl IP: 5.5R* / 83.130.94.* 16.07.04, 19:22
              Kiedy wszyscy ludzie na swiecie slyszeli pianie tego samego koguta?
              • mosze.rabejnu Re: i tak to sie watek skonczyl 16.07.04, 20:24
                Gość portalu: Tomek44 napisał(a):

                > Kiedy wszyscy ludzie na swiecie slyszeli pianie tego samego koguta?

                Kiedy Noah nie nakarmil lwa!
                שבת שלום
      • Gość: Palnick Re: i tak to sie watek skonczyl IP: *.stenaline.com 23.07.04, 06:07
        hubbeles napisał:

        > Przylecialo takie i zanieczyscilo.
        --------------
        eeeeetam :)
    • hubbeles Dzamble 16.07.04, 19:22
      Sprobuje jednak zneutralizowac ten niuch, ktory sie niestety po watku rozszedl.
      A coz lepszego na zle niuchy, nizli morskie wiatry i slone bryzgi

      Sitem płynęli, po morzu płynęli,
      Sitem płynęli po morzu.
      Mimo przyjaciół uwag i rad,
      W burzliwy, wietrzny, niebezpieczny świat
      Sitem płynęli po morzu.

      A gdy odbili od brzegu w swym sicie,
      Wszyscy krzyknęli: "Wy się potopicie!"
      A oni: "Płyniemy na wiatry i burze.
      Co tam, że sito nasze nie jest duże,
      My sitem płyniemy po morzu."

      Dalekie są kraje i bliskie są kraje,
      Gdzie Dżamble pędzą życie,
      Zielone głowy mają i niebieskie ręce mają,
      Po morzu pływają w sicie.

      Sitem płynęli, po morzu płynęli,
      Bo sitem ich była łódeczka.
      Z chusteczki uszyli żagielek zielony,
      Maszt z fajki zrobili na sztorc ustawionej,
      Za linę służyła wstążeczka.

      I mówił, kto widział, jak wyszli na morze,
      Że sito ich łatwo przewrócić się może,
      Że morze ciemnieje, że podróż daleka,
      Że mnóstwo i strasznych przygód na nich czeka,
      Sitem płynęli po morzu.

      I woda zaczęła napływać do środka,
      Zalewać ich z sita łódeczkę,
      Więc, aby się trzymać i sucho, i zdrowo,
      Swe nóżki okryli bibułką różową
      Zapiętą na śliczną szpileczkę.

      A nocą ich niby-kajutą był słoik
      I każdy z nich mówił, że nic się nie boi,
      Choć morze ciemnieje, choć morze się burzy,
      Że podróż daleka wciąż jeszcze się dłuży,
      A sito się kręci w kółeczko.

      I całą noc długo płynęli, płynęli,
      I gdy się znów słońce schowało,
      Nucili cichutkim i sennym swym chórem,
      A gong okrętowy oddzwaniał im wtórem,
      I echo z gór odpowiadało.

      O Timbalalu, jak przyjemnie mi tu,
      W tym sicie i w tym słoiku z konfitur,
      Gdy niesie nas hen nasz żagielek zielony
      Za bladym księżycem hen, w dalekie strony,
      My sitem płyniemy po morzu.

      Po latach dwudziestu wrócili z powrotem,
      Po latach dwudziestu lub dłużej
      I każdy wykrzyknął, jak oni wyrośli,
      I byli u jezior, i w Górach byli Oślich,
      I w Strefie Strachu i Burzy.

      I pito ich zdrowie, i bankiet wydano,
      Na którym ciasteczka drożdżowe podano,
      I każdy pomyślał: "Ach oddałbym życie,
      Gdybym jak oni mógł także w tym sicie,
      W dalekie wyruszyć podróże."

      • athanor Re: Dzamble 16.07.04, 22:36
        Gdy straszna ciemnosc, cisza zla nad Grombolianow krajem trwa
        Przez dlugie noce dlugich zim, Gdy gniewna fala wali w brzeg,
        Jakby skalisty brzeg ja wsciekl, Gdy ponad wzgorza Chenkli dym
        Burzliwych chmurzysk ciezko legl,
        Wtedy przez ciemnosc, ktora trwa, Skrzy sie cos niby jakas skra,
        Srebrzyste swe promienie sle, Czarna jak wegiel noca mknie,
        Niby meteor ciemnosc tnie, To tu, to tam rozblysnie w mgle
        Samotny, zwodny blysk.
        Bladzi omackiem, staje, drzy, zanika, to znow jasno skrzy,
        Wciaz naprzod sunie, naprzod mknie, rzucajac blask na drzew Bong pnie.
        A ci co patrza wsrod nocy glebokiej z Tarasu, Sali lub Wiezy Wysokiej
        Krzycza, gdy blask i blysk widza w krag:
        To Dong! To Dong! Dong wedrujacy lasem w noc!
        To Dong! To Dong! Dong co swiecacy ma nos!

        Wiele temu lat Dong byl szczesliwy i rad,
        Az sie zakochal na cale zycie
        W Pannie co tu przybyla w sicie
        Morzem z wyprawa dzambli, ktorzy
        Wyladowali po podrozy
        Kolo Zemmery Fidd - gdzie wyniosly
        Stoi Las Wysmuklych Ostryg,
        Gdzie skaly gladkie i szare sa.
        I wszystkie gory oraz doliny
        Rozdzwonili piesnia swa:
        'Dalekie sa kraje i bliskie sa kraje,
        Gdzie Dzamble pedza zycie,
        Zielone glowy maja, niebieskie rece maja
        I po morzu plywaja w sicie!' /.../

        cd moze n?
    • tees1 MORSKIE OPOWIEŚCI 16.07.04, 19:44
      www.indeks.wolomin.com/indeks/html/szanty/text.php?s=550

      MORSKIE OPOWIEŚCI
      sł. J.Kasprowy i następni, mel. "The Drunken Sailor"
      obecnie 226 zwrotek!
      patrz także: PIOSENKA "SZAMANA MORSKIEGO".

      ver.1 ver.2
      1. Kiedy rum zaszumi w głowie, d a
      Cały świat nabiera treści, C G
      Wtedy chętnie słucha człowiek d a
      Morskich opowieści. F C d C E a

      Ref.: Hej, ha! Kolejkę nalej!
      Hej, ha! Kielichy wznieśmy!
      To zrobi doskonale
      Morskim opowieściom. .
      /|\
      2. Kto chce, ten niechaj słucha, (_|__\
      Kto nie chce, niech nie słucha, `\========7
      Jak balsam są dla ucha
      Morskie opowieści.

      3. Łajba to jest morski statek,
      Sztorm to wiatr, co dmucha z gestem,
      Cierpi kraj na niedostatek
      Morskich opowieści.

      4. Pływał raz marynarz, który
      Żywił się wyłącznie pieprzem,
      Sypał pieprz do konfitury
      I do zupy mlecznej.

      5. Był na "Lwowie" młodszy majtek,
      Czort, Rasputin, bestia taka,
      Że sam kręcił kabestanem
      I to bez handszpaka.

      6. Jak pod Helem raz dmuchnęło,
      Żagle zdarła moc nadludzka,
      Patrzę - w koję mi przywiało
      Nagą babkę z Pucka.

      7. Niech drżą gitary struny,
      Niech wiatr grzywacze pieści,
      Gdy płyniemy pod banderą
      Morskich opowieści.

      8. Od Falklandu-śmy płynęli,
      Doskonale brała ryba,
      Mogłeś wędką wtedy złapać _________ . .
      Nawet wieloryba. (.. \_ , |\ /|
      \ 0 \ /| \ \/ /
      9. Rudy Joe, kiedy popił, \______ \/ | \ /
      Robił bardzo głupie miny, vvvv\ \ | / |
      Albo skakał też do wody \^^^^ == \_/ |
      I gonił rekiny. `\_ === \. |
      / /\_ \ / |
      10. I choć rekin twarda sztuka, |/ \_ \| /
      Ale Joe w wielkiej złości \________/snd
      Łapał gada od ogona
      I mu łamał kości.

      11. Może ktoś się będzie zżymał
      Mówiąc, że to zdrożne wieści,
      Ale to jest właśnie klimat
      Morskich opowieści.

      12. Kto chce, ten niechaj wierzy,
      Kto nie chce, niech nie wierzy
      Nam na tym nie zależy,
      Więc wypijmy jeszcze.

      13. Pij bracie, pij na zdrowie,
      Jutro Ci się humor przyda,
      Spirytus Ci nie zaszkodzi,
      Sztorm idzie - wyrzygasz.

      PIOSENKA "SZAMANA MORSKIEGO"
      sł. W.Przybyszewski/Z.Studziński mel. "The Drunken Sailor" Na melodię: "Morskie
      opowieści".

      1. Kiedy foki rżą radośnie,
      Kiedy usiłują tańczyć,
      Kiedy cieszą się jak dzieci,
      Cóż to może znaczyć?

      Ref.: Hej-ha, co będzie dalej?
      Hej-ha, poczekaj jeszcze!
      Dowiesz się, gdy posłuchasz
      Moich opowieści!

      2. Eskimosi są weseli,
      Myją moczem swoje żony,
      Pędzą bimber z ryb popsutych,
      Czy wiesz, o co chodzi?

      3. Grenlandczycy lud gościnny,
      Więc pracują gorączkowo:
      Sprowadzają lód z Syberii,
      Czy wiesz już dla kogo?

      4. Na Jan Mayen wielka draka,
      Słuchajcie, jak rzecz się miała:
      Kiedy wzięto nas za desant
      Ludność się poddała!

      5. Tak bywało to przed laty,
      Hen, na zimnych krańcach świata,
      Na "Gedanii" dzielna wiara
      Miała swego chwata!

      6. Rad bym jeszcze przez bieguny
      Na żaglowcu się przeprawić
      I tak życzył mi sam Grotmaszt,
      Czym mi radość sprawił!

      Hej-ha, gdzie mróz okropny! |
      Hej-ha, gdzie śniegu więcej! |
      Gdzie normalny nikt nie pływa, |
      Ja popłynę chętnie! |bis


      Wszystkie szanty:
      www.indeks.wolomin.com/indeks/?s=spiewnik&t=all
      • Gość: Tomek44 Re: MORSKIE OPOWIEŚCI IP: 5.5R* / 83.130.94.* 16.07.04, 20:44
        Dzieki. Wrocily mi na moment wspomnienia. To byl moj najpiekniejszy okres w
        zyciu. To moja mlodosc.
        • biedronka24 Jezeli ktorys z Was 17.07.04, 13:33
          odwiedzi wyspe syren,
          niech krzyknie sposrod fal,
          ze do nich nie przyplyne
          bo walka jeszcze trwa..

          Gdy ktorys z Was
          Jutrzenke moze spotyka,
          niech krzyknie, ze nie czas
          bym swiatlo jej pokochal
          Bo walka jeszcze trwa

          A jesli smutny los
          tak sprawi, ze smierc przyjdzie
          zawiezcie peki roz
          i wszystkie moje piesni
          do ukochonej mej
          gdy zwyciezymy juz......
          • biedronka24 Bo mialem wtedy, ech 16 lat 17.07.04, 13:34
            inna droga szedlem przez swiat...
            W sercu zawsze tkwila uparta mysl
            by za glosem morza isc.

            a wiec zegnaj ...:) itd...


            Tak....
            O morzu mozecie mi mowic... Zawsze
      • czerwonymblaskiemotoczona Re: MORSKIE OPOWIEŚCI 16.07.04, 21:09
        tees1 napisał:

        >> MORSKIE OPOWIEŚCI


        www.hobiecat.co.il/
        • hubbeles cat? 16.07.04, 21:49
          Czerwonoblyszczka, cat? Fe. Czlonki rodzinne i inne przyleglosci sie oburzyly,
          niemalze obrazily. Cat?
          A u nas sie pogoda robi na lykend wymarzona. Nie leje, wieje w sam akurat,
          sloneczko nie zanadto grzeje. Jutro V 5-7.
          Niektorzy wybieraja sie na grzyby (tak tak ponoc prawdziweczki sie pokazaly), a
          niektorzy na - nie, nie na lwyby, tylko na zagle.
          • czerwonymblaskiemotoczona Re: cat? 16.07.04, 22:41
            hubbeles napisał:

            > Czerwonoblyszczka, cat?

            Lubie jak mruczysz.
            • biedronka24 Plynmy w dol do starej Maoui 17.07.04, 13:28
              czy tam jak to sie pisalo?

              Pamietacie szanty mechanikow?
              My zawsze spiewalismy z moja miloscia w samochodzie glosno tak, zeby nie bylo
              slychac rzezacego silnika :)
              To bylo w drodze na lodke.
              Na lodce zas bylo tak ze ja wplaw a moj jedyny udawal ze jest dobrym sternikiem :)
    • hubbeles Feromony 16.07.04, 20:01
      Od lat, - szmat czasu nie maly
      Jestem zakochany caly
      Wczoraj od mej slodkiej damy
      Dowiedzialem sie zdumiony
      Co takiego “feromony”

      “To nie milosc” mowi mila
      Tak ciebie otumanila
      Fakt ze mnie tak bardzo lakniesz
      Obsesja zwyczajna pachnie
      A obsesje masz w wyniku
      Wplywu chemicznych czynnikow.
      To, ze jestes mna olsniony
      Powoduja…... feromony"

      Az zadrzalem ogluszony:
      Toz ja w tobie zadurzony
      Od lat jestem jak szalony
      A ty mowisz FEROMONY?

      Ja myslalem ze uroda
      Zniewolila mnie, czy mloda
      dusza, tak pelna radosci.
      I te oczy, co slicznosci
      same w sobie. Ale gdzie.Nie!
      Takie wielkie zaskoczenie

      To nie oczy jak migdaly
      W ktorych sie zatapiam caly,
      Ni glos przepascisty slodki,
      Ani ruchy jak u kotki,
      To nie szyja wydluzona
      Ani kragle jej ramiona
      Nie to, ze jest urodziwa
      Ani to ze mnie ogrywa
      w szachy w bilard i krzyzowki
      Ani pochylenie glowki
      Ani milych warg dotyki
      Ni prezenty z Ameryki

      To nie strasznie dlugie nogi
      ani, ze mi mowi “drogi”
      Nie figura waska w pasie
      Nie calusy kiedy da sie
      Ani zreczne rece zlote
      Co zrobia kazda robote
      Ani jej anielska dusza
      Ani pupka ktora rusza
      Nie piersiatka jak jabluszka
      Ani nawet kraglosc brzuszka
      Ani plecy ani glowa
      Ni strzelista jej budowa

      Wszystko to jest bez znaczenia
      bo jak mowi moja ksenia
      powodem zem nia urzeczony
      sa li tylko FEROMONY.
      • Gość: you-know-who A bosman tylko zapial plaszcz... IP: *.astro.su.se 17.07.04, 00:44
        a znacie te nieoficjana wersje "dziesiec w skali Beauforta"?
        --------------------------------

        Kołysał nas zachodni wiatr,
        Brzeg był za rufą z dala
        I nagle ktoś jak papier zbladł:
        Grot nam się rozpierdala!

        A bosman tylko zapiął płaszcz
        I zaklął: Mać jebana!
        Nie mogłaś szmato, kurwa mać,
        Zaczekać z tym do rana!!?

        (...)
        • bigobserver Re: A bosman tylko zapial plaszcz... 17.07.04, 01:00
          Gość portalu: you-know-who napisał(a):

          > a znacie te nieoficjana wersje "dziesiec w skali Beauforta"?
          > --------------------------------
          >
          > Kołysał nas zachodni wiatr,
          > Brzeg był za rufą z dala
          > I nagle ktoś jak papier zbladł:
          > Grot nam się rozpierdala!
          >
          > A bosman tylko zapiął płaszcz
          > I zaklął: Mać jebana!
          > Nie mogłaś szmato, kurwa mać,
          > Zaczekać z tym do rana!!?
          >
          > (...)


          Mimo, ze w jezyku niemieckim natknac sie mozna na wiele smiesznie pisanych slow
          to jednak prawdziwa slabosc tego jezyka obnazaja wlasnie takie i temu podobne
          teksty.
          • Gość: you-know-who Automatyczne tlumaczenie... IP: *.astro.su.se 17.07.04, 01:22
            ..przy uzyciu programiku na stronie Babelfisha tez daje duzo uciechy.

            Orginalne

            Your accomodation expenses as an invited speaker will be covered by us.

            po przetlumaczeniu na niemiecki to:

            Ihre Anpassung Unkosten als eingeladener Lautschprecher werden von uns umfasst.

            zas po ponownym tlumaczeniu na angielski dostajemy

            Their adjustment expenses as loaded loudspeakers of us are covered.

            (myslalem ze sie posikam jak to zobaczylem...
            "invited speaker --> loaded loudspeaker :-))
            • Gość: dana33 Re: Automatyczne tlumaczenie... IP: 192.117.117.* 17.07.04, 12:06
              daj, prosze link, to tego babelfisha.... :)
              • biedronka24 Do uslug :) 17.07.04, 13:26
                Mnie na niego napuscil moj bibliotekarz. Myslalam ze go zabije po paru probach
                tlumaczenia tekstow urzedowych :)

                babel.altavista.com/tr?
                • biedronka24 Jakby ktos sie mnie pytal 17.07.04, 13:35
                  to w innym wcieleniu bylam marynarzem...
                  takim co w kazdym porcie sie lajdaczyl :)
                  • hubbeles Re: Jakby ktos sie mnie pytal 17.07.04, 13:55
                    Biedronko, taki marynarz to po prostu kunda. Niespecjalne to wcielenie.
                    Co prawda niekiedy szczury la(on)dowe tez takim epitetem zostaly uraczone,
                    jak im sie bordy pomylily, albo inna jakas czesc lajby.
                    Ciezkie jest zycie kataryniaxza w post i hubbelesa w lato.
                    • biedronka24 Bo bierze Pan to co napisane zbyt doslownie 19.07.04, 15:34
                      to tak jak z tym dowcipem o slomianym wdowcu. Smieszny ale role mozna odwrocic.
                      Sa takie biedronki dla ktorych ´lajdaczenie sie´ to opowiesci o podrozach,
                      kieliszek wina na dobranoc, slodkie umiechy i troche dowcipow.
                      A propos wdowcow gdzie jest napisane ze kobiety sa takimi regularnymi
                      minimalistkami, a w dodatku nudnymi iz realizuja plan minimum tak aby rozlozyl
                      sie na dluzszy odstep czasu?
                      Ja nie znam na pamiec zadnego przepisu. Zawsze eksperymentuje i gdybym chciala
                      odtworzyc cos co gotowalam rodzinie i smakowalo im to czesto musze improwizowac
                      bo jestem zbyt leniwa na gromadzenie przepisow. Poza tym mam potrzebe
                      eksperymentowania w dziedzinie smakow i przezyc co wcale nie oznacza, ze
                      eksperymentuje z nowymi mezami lub tez jemy niezdrowo:).
                      Nie tylko mezczyzni maja wene prosze Pana- kobiety maja ja b. czesto i bywa tez
                      ze sa wyczerpane i musza zaczekac na ta kawe i nudnego tosta z drzemikiem nad
                      ranem od meza.
                      Bo ja jeszcze nie spotkalam mezczyzny (prosze pana) ktory nadazylby za moimi
                      potrzebami zmian i eksperymentow. W zwiazku z tym tak naprawde niewielu jest
                      takich co potrafiloby mi dogodzic w tym wzgledzie. Ale wcale sie tym nie
                      przejmuje bo mezczyzni to jednak fascynujace stworzenia i mozna sie od nich
                      nauczyc tak wielu praktycznych rzeczy. Np jak pompowac rower na stacji
                      benzynowej itd:)
                      • biedronka24 A i z minimalizmem na slomanym bywa podobnie 19.07.04, 16:18
                        bo ja jesli nie mam dla kogo to tez bywa ze jem homogenizowany z chlebem albo i
                        bez chleba. A tym bardziej jesli chce isc na jakas sztuke albo zaoszczedzic na
                        cos co mi (jemu) ulatwi, ubogaci zycie.
                        Jedyne czym sie roznimy to listkiem bazylii na ktorego mojemu nie starczyloby
                        samozaparcia (nie jest zajacem).
                • Gość: dana33 Re: Do uslug :) IP: 192.117.117.* 17.07.04, 21:58
                  dzieki, biedronko, pobawie sie przy okazji... :)
            • bigobserver Re: Automatyczne tlumaczenie... 17.07.04, 14:23
              Gość portalu: you-know-who napisał(a):

              > ..przy uzyciu programiku na stronie Babelfisha tez daje duzo uciechy.
              >
              > Orginalne
              >
              > Your accomodation expenses as an invited speaker will be covered by us.
              >
              > po przetlumaczeniu na niemiecki to:
              >
              > Ihre Anpassung Unkosten als eingeladener Lautschprecher werden von uns
              umfasst.
              >
              > zas po ponownym tlumaczeniu na angielski dostajemy
              >
              > Their adjustment expenses as loaded loudspeakers of us are covered.
              >
              > (myslalem ze sie posikam jak to zobaczylem...
              > "invited speaker --> loaded loudspeaker :-))



              Zauwazylem, ze czesto bywam zle zrozumiany.
              Musze nad tym popracowac.
              • Gość: you-know-who Re: Automatyczne tlumaczenie... IP: *.astro.su.se 19.07.04, 17:04
                chyba zrozumialem,
                ("sadzilem, ze nie ma nic pewnego; jednak teraz nie jestem taki pewien")
    • rattler Re: Antydepresyjna piosenka 16.07.04, 21:38
      Don't quit your day job , hubbeles :) Szkoda by bylo zeby taki talent skonczyl
      pod mostem .

      narazie
    • hubbeles dla slomiannych wdowcow z psem 17.07.04, 21:45
      Zostalem sam.
      Zona wyjechala na tydzien, przyjemna odmiana.
      Mysle, ze razem z psem milo spedzimy te dni.

      Poniedzialek
      DOKLADNIE zaplanowalem rozklad zajec. Wiem, o której bede wstawal, ile
      czasu poswiece na poranna toalete i sniadanie. Policzylem, ile zajmie mi
      zmywanie, sprzatanie, wyprowadzanie psa, zakupy i gotowanie. Jestem milo
      zaskoczony,ze mimo wszystko zostaje mi mnóstwo wolnego czasu. Nie wiem,
      dlaczego prowadzenie domu jest dla kobiet takim problemem, skoro mozna tak
      szybko sie z tym uporac.Wystarczy odpowiednio zorganizowac sobie prace. Na
      kolacje zafundowalem sobie i psu po steku. Zeby stworzyc mily nastroj, ladnie
      nakrylem do stolu.
      Ustawilem wazon z rózami i zapalilem swiece. Pies na przystawke dostal pasztet
      z kaczki, potem glówne danie udekorowane warzywami, a na deser ciasteczka. Ja
      popijam wino i pale dobre cygaro. Dawno nie czulem sie tak dobrze.

      Wtorek
      MUSZE jeszcze raz przemyslec rozklad dnia. Zdaje sie, ze wymaga kilku drobnych
      poprawek. Wyjasnilem psu, ze nie codziennie jest swieto, dlatego nie moze sie
      spodziewac, ze zawsze bedzie jadl przystawki i inne dania z trzech róznych
      misek, które ja musze myc. Przy sniadaniu zauwazylem, ze picie soku ze swiezych
      pomaranczy ma jedna zasadnicza wade. Za kazdym razem trzeba potem myc
      wyciskarke. Jak rozwiazac ten problem? Trzeba przygotowac sok na dwa dni -
      wtedy wyciskarke myje sie dwa razy rzadziej. Odkrycie dnia: parówki mozna
      odgrzewac w zupie. W ten sposób ma sie jeden garnek mniej do zmywania. Na pewno
      nie bede codziennie biegal z odkurzaczem tak jak chciala zona. Raz na dwa dni
      to az nad to. Musze tylko pamietac, zeby zdejmowac buty, a psu wycierac lapy.
      Poza tym czuje sie swietnie.

      Sroda
      MAM wrazenie, ze prowadzenie domu zajmuje jednak wiecej czasu, niz
      przypuszczalem. Bede musial zrewidowac swoja strategie. I tak: przynioslem z
      baru kilka gotowych dan - w ten sposób nie strace w kuchni az tyle czasu.
      Przygotowanie posilku nigdy nie powinno trwac dluzej niz jedzenie. Kolejny
      problem to slanie lózka. Najpierw trzeba sie z niego wygrzebac, potem
      wywietrzyc sypialnie, a na koncu jeszcze równo ulozyc posciel - zawracanie
      glowy. Nie uwazam, zeby codzienne slanie lózka bylo konieczne, zwlaszcza ze i
      tak wieczorem czlowiek musi sie do niego polozyc. W sumie wydaje sie, ze jest
      to czynnosc zupelnie pozbawiona sensu. Zrezygnowalem tez z przygotowywania
      osobnych posilków dla psa i kupilem gotowe jedzenie w puszkach. Pies troche sie
      krzywil, ale cóz... skoro ja moge sie obyc bez domowych obiadków, on tez nie
      powinien grymasic.

      Czwartek
      KONIEC z wyciskaniem soku z pomaranczy! To nie do wiary, ze z tym niewinnie
      wygladajacym owocem jest az tyle zachodu. Kupie sobie gotowy sok w butelkach.
      Odkrycie dnia: udalo mi sie przespac noc i wysunac sie z lózka prawie nie
      naruszajac poscieli. Rano musialem tylko wygladzic narzute. Oczywiscie jest to
      kwestia wprawy i w czasie snu nie mozna sie za czesto przewracac z boku na bok.
      Troche bola mnie plecy, ale goracy prysznic powinien pomóc. Zrezygnowalem z
      codziennego golenia, bo to zwykla strata czasu. Zyskalem przez to cenne minuty,
      których moja zona nigdy nie traci, bo nie ma zarostu. Kolejne odkrycie: nie ma
      sensu za kazdym razem jesc z czystego talerza. Ciagle zmywanie zaczyna mi
      dzialac na nerwy. Pies tez moze jesc z jednej miski - w koncu to tylko zwierze.
      UWAGA: doszedlem do wniosku, ze odkurzac trzeba najwyzej raz w tygodniu.
      Parówki na obiad i na kolacje.

      Piatek
      KONIEC z sokiem pomaranczowym! Za duzo dzwigania.Odkrylem nastepujaca rzecz:
      rano parowki smakuja calkiem niezle, po poludniu gorzej a wieczorem w ogóle.
      Poza tym jesli zywic sie nimi dluzej niz przez dwa dni z rzedu, moga wywolywac
      lekkie mdlosci. Pies dostal sucha karme. Jest równie pozywna, a miska nie jest
      popackana. Z kolei ja zaczalem jesc zupe prosto z garnka. Smakuje tak samo, a
      nie trzeba brudzic talerza ani chochli. Teraz juz nie czuje sie tak, jakbym byl
      automatyczna zmywarka do naczyn. Przestalem wycierac podloge w kuchni. Ta
      czynnosc irytowala mnie tak samo jak slanie lozka. UWAGA: zegnajcie puszki!!!
      Nie bede brudzil sobie otwieracza.

      Sobota
      PO CO wieczorem zdejmowac ubranie, skoro rano znow trzeba je wlozyc? Zamiast
      marnowac czas, lepiej troche dluzej polezec. Przy okazji mozna zrezygnowac z
      koldry i odpadnie klopot z jej porannym ukladaniem. Pies nakruszyl na podloge.
      Zbesztalem go. Powiedzialem, ze nie jestem jego sluzacym. Dziwne - nagle zdalem
      sobie sprawe, ze moja zona tez tak czasem do mnie mówi. Powinienem dzis sie
      ogolic, ale jakos nie mam ochoty. Nerwy mam napiete jak postronki. Na sniadanie
      zjem tylko to, co nie wymaga rozpakowywania, otwierania, krojenia, smarowania,
      gotowania ani mieszania. Wszystkie te czynnosci doprowadzaja mnie do rozpaczy.
      Plan na dzis: obiad zjem prosto z torebki, nachylony nad zlewem. Zadnych
      talerzy, sztucców, obrusów i innych glupot. Troche bola mnie dziasla. Pewnie
      jem za malo owoców, ale nie chce mi sie ich taszczyc ze sklepu. Moze to
      poczatek szkorbutu? Po poludniu zadzwonila zona i spytala, czy umylem okna i
      zrobilem pranie. Wybuchnalem histerycznym smiechem. Powiedzialem jej, ze nie
      mam czasu na takie rzeczy. Jest pewien problem z wanna. Odplyw zatkal sie
      makaronem. Ale niespecjalnie sie martwie. I tak przestalem sie kapac. UWAGA:
      jem teraz razem z psem, prosto z lodówki. Musimy sie spieszyc, zeby zbyt dlugo
      nie trzymac jej otwartej.

      Niedziela
      OGLADALISMY z psem telewizje z lózka. Na ekranie rózni ludzie zajadali
      przerózne smakolyki, a my tylko z zazdroscia przelykalismy slinke. Obaj
      jestesmy oslabieni i drazliwi. Rano zjedlismy cos z psiej miski, ale zadnemu z
      nas to nie smakowalo. Naprawde powinienem sie umyc, ogolic, uczesac, zrobic psu
      jesc, wyjsc z nim na spacer, pozmywac, posprzatac, pojsc po zakupy, ale po
      prostu nie moge wykrzesac z siebie dosc sil. Mam problemy z utrzymaniem
      rownowagi, zaczyna szwankowac wzrok. Pies zupelnie przestal merdac ogonem.
      Pchani resztka instynktu samozachowawczego, wyczolgujemy sie z lózka i idziemy
      do restauracji, gdzie przez ponad godzine jemy rozne pysznosci. Korzystamy z
      wielu talerzy, bo przeciez nie musimy ich myc. Ladujemy w hotelu. Pokój jest
      wysprzatany, czysty i przytulny. Wreszcie znalazlem sposob na zmore tych
      okropnych domowych obowiazkow.
      Ciekawe, czy kiedykolwiek przyszlo to do glowy mojej zonie?
      • Gość: dana33 Re: dla slomiannych wdowcow z psem IP: 192.117.117.* 17.07.04, 22:05
        poplakalam sie ze smiechu.... "jem razem s psem prosto z lodowki" pobilo
        wszystko! teraz jestem psychicznie zmuszona przetlumaczyc to dla isha.......
        hubbeles, to z wlasnego doswiadczenia????????? :)
    • hubbeles WIŚNIEWSKA, MERKURY, JOWISZ, LEDA I EUROPA 18.07.04, 23:38
      Przedwczoraj - sina i niebieska -
      Znów odwiedziła mnie Wiśniewska,
      Łzami zrosiła lica,
      Zachwiała się jak bokser w ringu
      I rzekła: - Siadłam na surfingu
      I to od strony szpica...
      - Jak - zapytałem - cię pocieszyć,
      Jak cię rozchmurzyć i rozśmieszyć,
      Przerwać ten stan ponury?
      - Jak chcesz - powiada - mnie uleczyć
      To żadne takie, nic z tych rzeczy,
      Tylko pisz o Merkurym.
      Merkury... To mi się nie klei...
      Patron handlowców i złodziei,
      Narażę się w PSSie,
      Potem w gazecie mnie opiszą...
      Lepiej napiszę o Jowiszu
      I pewnym jego ekscesie.
      Jowisz, choć był już starym zgredem,
      Podglądał kiedyś piękną Ledę
      Jak się kąpała na golaska,
      I takie ciarki poczuł wszędzie
      Że prędko zrobił się łabędziem
      I pyta: - Kochas swego ptaska?
      Lecz jeszcze dziobać jej nie zaczął
      Gdy Leda w krzyk: - Joj, ale kaczor,
      Na pewno z tysiąc złotych warty!
      Przychodząc tutaj miałam nosa,
      Złapię go dla Tyndareosa,
      Mojego męża, króla Sparty!
      Król Tyndareos ma te smaczki
      Że bardzo lubi flaczki z kaczki
      Oj lubi, lubi okrutnie!
      Zaraz gdzie znajdę kawał troka,
      Którym się zwiąże tego ptoka
      A potem łeb mu się utnie!
      Co mówiąc okiem krwawo strzyże...
      Wtem hyc! Jak złapie go za pirze!
      Aż Jowisz całkiem struchlał,
      Wziął chwost pod siebie, za pas nogi
      I umknął między inne bogi,
      Gdzie się ambrozją uchlał.
      Kiedy tak urżnął się obrzydle,
      Jął zachowywać się jak bydlę
      Dosłownie i w przenośni,
      Zamienił bowiem się w buhaja
      I ruszył w rajd po różnych krajach
      Rycząc niezwykle sprośnie.
      Zrobiwszy z siebie niezłą szopę
      Dorwał gdzieś biedną Miss Europę
      Wśród trzasku, blasku, huku,
      Eksplozji, ryków oraz zgrzytów
      I - jak to wiemy z licznych mitów -
      Zrobił biedaczce kuku...
      Gdy więc szczycimy się czasami
      Europejskimi surfingami
      I stylem wyższej klasy,
      Pomyślmy - chociaż myśleć hadko:
      - Cóż że Europa jest nam matką,
      Gdy tatko to byk krasy...
      • furia44 Re: WIŚNIEWSKA, MERKURY, JOWISZ, LEDA I EUROPA 19.07.04, 01:58
        Drogi hubbelesie, zapomniales o prologu, wprowadzajcym postac Wisniewskiej, a
        bez ktorego Twoja historia moze nie byc jasna dla wszystkich;
        Prolog
        O JEDNEJ WISNIEWSKIEJ
        Slowa J.Jurandot
        Żyli w pałacu hrabia z hrabiną,
        On zwał się Rodryg, ona Francesca,
        A w drugim domku za ich meliną
        Mieszkała sobie jedna Wiśniewska.

        Niewinne serce miała hrabina
        I takąż duszę pieską niebieską,
        A on był gałgan i straszna swinia,
        Bo pitigrilił się z tą Wiśniewską.

        Biedna hrabina łzami płakała,
        Z ciągłej żałoby wyschła na deskę
        I na kolanach męża błagała:
        Odczep się, draniu, od tej Wiśniewskiej.

        Próżno chodziła z hrabią na udry,
        Na próżno klęła swą dolę pieską,
        On ciągle ganiał do tej łachudry
        I szeptał czule: ,,O, ty Wiśniewsko!”

        Aż raz hrabina miecz zdjęła z ściany,
        Zmierzyła hrabię okiem królewskim
        Siedź tu, powiada, ty-w herb drapany.
        Dzisiaj nie pójdziesz do tej Wiśniewskiej.

        On zaś będący pod alkoholem
        Czyli, jak mówią- zalany w pestkę
        Wyrżnął hrabinę łbem w antresolę
        I dawaj, gazu! Do tej Wiśniewskiej.

        Biedna hrabina padła na dywan,
        Cała zalała się krwią niebieską,
        A gdy poczuła, że dogorywa,
        Rzekła: poczekaj, o ty, Wiśniewsko!

        Potem się odbył pogrzeb wspaniały,
        Hrabia nad grobem uronił łezkę,
        Strasznie się martwił przez dzionek cały,
        A na noc poszedł – do tej Wiśniewskiej.

        Wtedy hrabina z mogiły wstała,
        Wyrwała z trumny sękatą deske,
        Poszła za hrabią, na śmierć go sprała
        I rozwaliła łeb tej Wiśniewskiej.

        Chociaż lebiegi grzeszyli tyle
        I na nich w końcu też przyszła kreska;
        Dziś sobie leżą w jednej mogile:
        Hrabia, hrabina i... ta Wiśniewska.
        • Gość: dana33 Re: WIŚNIEWSKA, MERKURY, JOWISZ, LEDA I EUROPA IP: *.bb.netvision.net.il 19.07.04, 10:18
          kapitalne, zaczelam dzien z chichotem.... :)
          • furia44 Re: WIŚNIEWSKA, MERKURY, JOWISZ, LEDA I EUROPA 19.07.04, 16:34
            Gość portalu: dana33 napisał(a):

            > kapitalne, zaczelam dzien z chichotem.... :)
            Tak, bez tego wprowadzenia nie jest zrozumiale, dlaczego Wisniewska pojawia sie
            sina i niebieska :-)
    • hubbeles Polowanie na slonie 19.07.04, 10:32

      MATEMATYK
      jedzie do Afryki, odrzuca wszystko co nie jest sloniem i lapie jedna z
      pozostalych rzeczy
      DOSWIADCZONY MATEMATYK
      najpierw przeprowadza dowod istnienia co najmniej jednego slonia, a potem
      postepuje tak jak MATEMATYK
      PROFESOR MATEMATYKI
      przeprowadza dowod istnienia co najmniej jednego slonia, a jego zlapanie
      pozostawia jako temat pracy magisterskiej dla swoich studentow
      PROGRAMISTA
      wykona nastepujacy algorytm:
      GOTO Afryka, Przyladek Dobrej Nadziei
      REPEAT
      zlapany:=lap_zwierze;
      if zlapany<>slon then begin
      krok_na_zachod;
      if brzeg then begin
      krok_na_polnoc;
      GOTO zachodni brzeg
      end;
      end
      UNTIL zlapany=slon;
      DOSWIADCZONY PROGRAMISTA
      przed wykonaniem tego programu umiesci w Kairze jednego slonia, aby algorytm
      kiedys sie zakonczyl
      PROGRAMISTA ASSEMBLEROWY
      wykona ten sam algorytm, ale na czworakach
      INZYNIER
      lapie losowo napotkane zwierze i uznaje je za slonia, jesli wazy tyle, co
      ktorykolwiek ze znanych sloni (z dokladnoscia do 15%)
      EKONOMISTA
      nie lapie sloni: uwaza, ze slon zlapie sie sam, o ile tylko dobrze sie mu
      zaplaci
      KONSULTANCI
      nigdy w zyciu na nic nie polowali i nie beda polowac, ale za to oferuja swe
      uslugi jako doradcy dla polujacych
      POLITYK
      takze nie lapie sloni, ale podzieli sie sloniami, ktore zlapales, z ludzmi,
      ktorzy na niego glosowali
      PRAWNIK
      nie lapie sloni, tylko dyskutuje z innymi PRAWNIKAMI, do kogo naleza
      pozostawione przez slonie kupki
      SPECJALISTA od PRAWA do PROGRAMOW
      zwykle oglaszaja, ze cale stado nalezy do nich, jako dowod przedstawiajac
      szczegolny wyglad i zapach jednej z kupek
      NACZELNY DYREKTOR
      organizuje szeroko zakrojona polityke slonilowstwa bazujac na zalozeniu, ze
      slon to rodzaj szarej polnej myszy o duzo grubszym glosie
      INSPEKTOR UBEZPIECZENIOWY
      nie interesuje sie sloniami, ale podaza za innymi mysliwymi gromadzac dowody,
      ze ich samochody byly zaladowane niezgodnie z przepisami
      HANDLOWIEC
      nie lapie sloni, ale zajmuje sie uzgadnianiem kontraktow na dostawe sloni na
      dwa dni przed otwarciem sezonu lowieckiego
      SPRZEDAWCA OPROGRAMOWANIA
      lapie pierwsze napotkane zwierze, wysyla do klienta i wystawia rachunek za
      slonia
      SPRZEDAWCA HARDWARE
      lapie kroliki, maluje na szaro i sprzedaje slonie w wersji palmtop
      • biedronka24 A gdzie biolog? 19.07.04, 15:39
        Biolog nie poluje na slonie bo slonie sa na to zbyt inteligentne.
        Biolog czeka az slon sam wpadnie w pulapke zwabiony pragnieniem kontaktu z
        nieznana inteligentna rasa :)

        To jest super- mam nadzieje ze wolno podac do meza?
        Usciski gorace i calusy. (Nie nazbyt powazne jednakowoz):)
      • Gość: you-know-who WSZYSTKIE LICZBY NIEPARZYSTE SA PIERWSZE IP: *.astro.su.se 19.07.04, 17:17
        Jak profesjonalisci dowodza ze WSZYSTKIE LICZBY NIEPARZYSTE SA PIERWSZE.

        Mathematician: 1 - prime, 3 - prime, 5 - prime, further by induction.

        Physicist: 1 - prime, 3 - prime, 5 - prime, 7 - prime, 9 - uhm.. measurement
        error, 11 - prime, 13 - prime, ...

        Engineer: 1 - prime, 3 - prime, 5 - prime, 7 - prime, 9 - prime, 11 - prime, 13
        - prime, ...

        Young Scientist: 1 - prime, 3 - prime, 5 - prime... hey, let's publish this quickly!

        Professor: 1 - prime, 3 - prime, 5 - prime, the rest is left as an exercise
        for the students.

        Undergraduate student (reading the output of her C++ program): 1 - prime, 1 -
        prime, 1 - prime, 1 - prime, 1 - prime, 1 - prime, ...

        Graduate student (reading the output of his Fortran 95 code): 1 - prime, 3 -
        prime, 5 - prime, 7 - prime, *** TERMINATING a.out *** Received signal 11
        SIGSEGV Segmentation fault.

        Christian theologian: 3 is prime (and that's good enough for me!)
        • biedronka24 Phi- nutka seksizmu 19.07.04, 17:30
          reading her.....

          niezupelny analog - za to trafiony dowcipy o panach i kolorach...
          • Gość: you-know-who Re: Phi- nutka seksizmu IP: *.astro.su.se 19.07.04, 17:42
            Bingo! Podpucha z "her" zadzialala. Kiedys tak napisalem i mialem natychmiastowa
            reakcje od zony! W razie pozwania do sadu ujawnie dowody na to ze dobrze
            znam pewnego doktoranta i pewna studentke.
            [Przed chwila wparowala z pytaniem dlaczego jej program nie chodzi.
            Tyle tylko, ze zadne z nich nie pisze w C++].

            Pozdrawiam serdecznie wszystkie biedronki, i przepraszam wszystkich
            inzynierow.

            you-know-who
        • Gość: Janek WszystkieLiczby PIERWSZE NIEPARZYSTE są BLIŹNIACZE IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.04, 07:52
          3 and 5,
          5 and 7,
          11 and 13,
          17 and 19
          and so on.
    • tees1 aaaaaby kogos opieprzyc: 19.07.04, 16:31
      www.pakin.org/complaint/

      Wpisujemy np. Okropny_Zboj_00 i dostajemy, np:

      I could write a very angry letter right now about Okropny_Zboj_00, but I
      decided instead merely to express some constructive criticism. Let me begin by
      saying that it would be a strategic blunder of epic proportions for
      Okropny_Zboj_00 to promote unscrupulous ideologies, such as absenteeism. If you
      find that fact distressing then you should help me insist on a policy of zero
      tolerance toward absolutism. Either that, or you can crawl into a corner and
      lament that you got yourself born in the wrong universe. Don't expect your
      sobbing to do much good, however, because there's an important difference
      between me and Okropny_Zboj_00. Namely, I am willing to die for my cause.
      Okropny_Zboj_00, in contrast, is willing to kill for his
      • hubbeles Duzy gut! 19.07.04, 16:38
        Swietna sprawa. Nareszcie ktos ma taki sam poglad na temat tego XX co i ja!
        Jaka elokwencja, i to cacko mozna rozwijac ad mortem defecatum. Juz
        skorzystalem i ulzylo mi coniemiara.
    • hubbeles dowody na to iz juz przestalo sie byc studentem... 19.07.04, 16:47
      innymi slowy nalezy pomyslec o emeryturce i jaegerowskich dessousach kiedy:

      1. O 6 rano wstajesz, a nie kladziesz sie spac.
      2. Seks w pojedynczym lozku sprawia Ci trudnosci techniczne.
      3. W lodówce trzymasz wiecej jedzenia niz picia.
      4. Twoje fantazje o seksie z trzema kobietami o sklonnosciach lesbijskich naraz
      zostaly zastapione przez fantazje o seksie z kimkolwiek.
      5. Nie zglaszasz sie juz do testow nowych lekow na ochotnika.
      6. Znasz kazdego ze spiacych w twoim domu ludzi.
      7. Swoja ulubiona melodie slyszysz w windzie w budynku, w którym pracujesz.
      8 Nie dostajesz juz listów z pogrózkami z banku.
      9. Nosisz ze soba parasol.
      10. Korzystasz ze stalych zlecen i kredytu w rachunku biezacym.
      11. W domu dziala ogrzewanie.
      12. Zamiast 130 dni wakacji masz ich 25.
      13. Dzwonisz na policje, bo te cholerne gowniarze z mieszkania obok nie chca
      sciszyc muzyki.
      14. Wstajesz rano z lózka nawet jezeli pada.
      15. Mycie sie nie jest nudnym rytualem.
      16. Nie masz pojecia, o której zamykaja najblizsza budke z hamburgerami.
      17. Nie odkladasz niedojedzonej pizzy do lodowki na pozniej.
      18. Gdy jestes pijany nie czujesz juz tego dziwnego pociagu do znakow
      drogowych.
      19. Nie przystoi juz spac w poczekalni dworcowej.
      20. Zawsze wiesz, gdzie jestes, gdy sie budzisz.
      21. Do apteki chodzisz po Paracetamol i Losec, a nie po prezerwatywy i testy
      ciazowe.
      22. Pamietasz imie osoby, obok której sie budzisz.
      23. Ponad 90% Twojego czasu spedzonego przed komputerem to zwykla praca.
      • biedronka24 24 19.07.04, 16:54
        zaczynaja Ci dzialac na nerwy niewinne biedronki, ktore zajrzaly tu z czystej
        zyczliwosci i pozdiwu :)
        • biedronka24 Panie Hubbeles 19.07.04, 16:57
          Niech Pan napisze o tym jak zachowac mlodosc i swiezosc przez cale zycie.
          Jesli Pan potrafi.
          Q: Why don't mother Kangaroos like rainy days?
          A: Their kids have to play inside.

          PS- ja tez nie lubie deszczowych dni. I juz wiecej nie zawracam glowy
          • hubbeles Biedronko 19.07.04, 17:13
            Nie wiem jak zachowac mlodosc i swierzosc cale zycie i prawde mowiac nie wydaje
            mi sie to celem samym w sobie. Mam przyjaciela, ktory uwaza ze 40 papieroskow
            dziennie i kieliszeczek Benedictine to je to. Nie wiem czy to gwarantuje
            mlodosc i swierzosc, ale na pewno madrosc i poczucie humoru. Magnifica co
            prawda twierdzi, ze co jak co, ale to gwarantuje raka. Ale magnifiki maja to do
            siebie, ze sa powazne. Osobiscie do szczescia potrzebna mi jest jedynie grusza
            i dowolnie wybrany bok.
            • biedronka24 No masz racje. Ale ja myslalam o tym dla innych 19.07.04, 17:23
              dla siebie to ja jestem stara od lat 14-tu. A moze nawet wczesniej- w kazdym
              razie od wtedy gdy zdalam sobie z pelna moca sprawe z faktu ze w zyciu jestesmy
              w gruncie rzeczy sami jak palec. I wciaz uciekamy przed ta samotnoscia, ale ona
              jest i obojetnie jakie formy przyjmuje- roznic w przezywaniu, odbieraniu swiata,
              odpowiedzialnosci i konsekwencji dzialan, uplywania czasu czy naszej niewiedzy
              to ona jest taka czysta i zimna jak smierc. Nie da sie przed nia uciec. W zamian
              mamy tylko wolnosc - ale czy to wystarczy...

              A to ksiazka- ktora gdy starczy mi czasu chce przeczytac- bo podoba mi sie ta
              recenzja, ale nikt mi jeszcze nie powiedzial czy warto:
              ´„Z miejsca na miejsce" - jest odpowiedzia na moje fascynacje ludzkimi losami.
              Uwazam, ze kazdy ma ciekawy chocby jeden wycinek swojego zycia. Interesuje mnie
              wiele tematów. Na przyklad, jak przypadek zmienia nam zycie, jak trudnosci
              hartuja ludzi, jak potrafia zmieniæ zwyklych ludzi w bohaterów. Rola burzy
              dziejowej, zawieruchy wojennej, a takze naszego charakteru, silnej woli,
              ambicji, checi dokonania, rozróznienie dobra i zla. Trudnosci w zyciu - na nie
              napotykamy wszyscy -ale róznimy sie tym, jak do nich podchodzimy, jak siez nimi
              zmagamy. Interesuja mnie charaktery ludzkie, mo¿e charaktery polskie, bo
              uksztaltowaly nas powstania, wojny"`
              Autorka jest p. Aleksandra Ziolkowska- Boehm
              • tees1 przeciw starzeniu - ruch (5 ruchow, wlasciwie) 19.07.04, 17:44
                tkdtutor.com/11Training/Rites/TibetanRites.htm

                Na samotnosc - stosowac milosc. Ale bez mieszania i zbytniego wstrzasania!
                • biedronka24 Ja wiem endorfiny :) 19.07.04, 17:53
                  Jak mam czas stosuje- tylko z rana nie zawsze starcza na caly dzien pracy. A
                  trudno w pracy czakrami sie zabawiac bo moga sie koledzy zdziwic :).
                  Ale dzieki wielkie. Milego dnia wszystkim zycze i przepraszam za ten wtret o
                  starosci.
                • hubbeles Yoga 19.07.04, 18:06
                  Czy ktos tu o droge pyta? Te ruchy maja mi dac wiele lat zycia w zdrowiu?
                  Nu, te rotacje to jeszcze jak cie moge. I tak czesto mi sie zdaza rotowac. Ale
                  ta reszta??? Ten blat stolu? Primo to Hubbeles sie nie bedzie bawil w stol, a
                  gdyby mu do glowy wpadly takie zabawy, to by sie to zle skonczylo. Stol by sie
                  zawalil, a Hubbeles by musial na wyciagu spedzac czas. Nie ma glupich.
                  A ten piesek dolny i gorny.... to drugie primo. Yoge juz przerobilem. Magnifica
                  wierzy w yoge. Koty, kobry i inne menazerie sie uprawia do muzyczki tak
                  uspakajajacej, ze juz po 10 minutach ma sie ochote podostrzyc siekierke.
                  A jak mam wybierac czakry, to ja wybiore La Chacra, na Cordoba, boczna od 9 de
                  Julio.
            • furia44 Re: Biedronko 20.07.04, 00:00
              hubbeles napisał:

              > Nie wiem jak zachowac mlodosc i swierzosc cale zycie i prawde mowiac nie
              wydaje
              >
              > mi sie to celem samym w sobie. Mam przyjaciela, ktory uwaza ze 40 papieroskow
              > dziennie i kieliszeczek Benedictine to je to. Nie wiem czy to gwarantuje
              > mlodosc i swierzosc, ale na pewno madrosc i poczucie humoru. Magnifica co
              > prawda twierdzi, ze co jak co, ale to gwarantuje raka. Ale magnifiki maja to
              do
              >
              > siebie, ze sa powazne. Osobiscie do szczescia potrzebna mi jest jedynie
              grusza
              > i dowolnie wybrany bok.

              hmmm



              • hubbeles Furia furiosa? 20.07.04, 00:11
                Uj czy ja cos slysze???
                Ja sze tylko pitam...spraszywac toze nie lzja?
                Ide na z gory wybrane pozycje pomruczec cichutko z kotem.
                • biedronka24 No i wyszlo na to ze Hubbelesowi potrzebne 20.07.04, 00:14
                  do szczescia znacznie wiecej niz ´boki´ gruszy...
                  Okazuje sie ze jeszcze i kot, i mruczenie i knajpy argentynskie.
                  Ach ci panowie...
                  Dobranoc :)
                  • biedronka24 Kiedys zapytam.. 20.07.04, 00:16
                    czy kot to pasja, czy wakacyjna, a moze echosonda?
                    Bo raczej nie teleskop, mam nadzieje...
                  • hubbeles Re: No i wyszlo na to ze Hubbelesowi potrzebne 20.07.04, 00:18
                    biedronka24 napisała:

                    > do szczescia znacznie wiecej niz ´boki´ gruszy...
                    > Okazuje sie ze jeszcze i kot, i mruczenie i knajpy argentynskie.
                    > Ach ci panowie...
                    > Dobranoc :)

                    Grusza jedna, boki do wyboru 2, wlasne. Kot musowo. Mruczenie jest bardzo mile,
                    mrucze-wiec jestem. To cala sztuka. Knajpa argentynska zawsze preferowalna nad
                    czakrami indyjskimi.
                    Dobranoc biedroneczko, niech Ci sie snia kropeczki.
                • furia44 Re: Furia furiosa? 20.07.04, 04:36
                  > Uj czy ja cos slysze???
                  > Ja sze tylko pitam...spraszywac toze nie lzja?
                  > Ide na z gory wybrane pozycje pomruczec cichutko z kotem.
                  To tam bylo jakies pytanie??? To bylo raczej expose (alcikiem, przy
                  akompaniamencie kociej muzyki)
                  • hubbeles Furio! 20.07.04, 08:01
                    A imie Twoje iscie 44, a ojce bohatery! A Mamy?
                    Pytanie bylo jaknajkolwiek. Ale alcikiem? Za coz mi sie taka zniewaga nalezy??
                    Czyz nie zawsze z najwieksza rewerencja, caly w lansadach???
                    Baryton, no moze w tenor przebijajacy, jednakze baryton.
                    A mruczenia nie da sie w zaden sposob kocia muzyka nazwac, mruczenie jest
                    rzeklbym jak fuga Bacha. A BAch jaki jest, ma droga Furio, kazdy wie...
    • biedronka24 Odbij kopytko 19.07.04, 17:02
      zupelnie nie na temat czyli- dlaczego warto uczyc dzieci ortografii:)
      www.blizniaki-konie.blog.pl/
    • hubbeles MIĘDZY KOSOWEM A KITOWEM 20.07.04, 20:48
      PIEŚNI BAL-SZEMA
      (Icyk Manger)
      Między Kosowem a Kitowem
      Stoi złota studnia,
      A w głębokiej wodzie
      Słońce, jak w południe.

      Nocy i szarej górze
      Słońce noszę na przeciw.
      W jasnym, złotym blasku,
      Kwitną drogi kwieciem.

      Jam zwykłego krawca
      Znarowione dziecię.
      Młodość oddałem wichrom,
      I tułaczkom po świecie.

      Teraz znów je znalazłem,
      Teraz moje na wieki,
      Światło ciemnych bezdroży,
      Złoty promień daleki.

      Schodzę w dolinę radośnie
      I po niej zwolna kroczę.
      Zrozumiejąż szare drogi
      To światło urocze?

      Słowa jasne na mych wargach,
      Złoty blask na mojej dłoni,
      Jestem ostatnim apostołem
      Ziemi, nowo odnalezionej.
      Między Kosowem a Kitowem
      Stoi złota studnia,
      A w głębokiej wodzie
      Słońce, jak w południe.
      • Gość: dana33 dlaczego kura przekroczyla ulice? IP: *.bb.netvision.net.il 21.07.04, 08:03
        PANI PRZEDSZKOLANKA: Żeby przejść na druga stronę.
        PLATON: Dla ważniejszego dobra.
        ARYSTOTELES: Taka jest natura kur, ze przekraczają ulice.
        KAROL MARX: To było historycznie nie do uniknięcia.
        TIMOTHY LEARY: Ponieważ to była jedyna wycieczka, na która chciał zezwolić
        kurze rząd.
        SADDAM HUSSAJN: To był nie sprowokowany akt rebelii i mamy prawo, zrzucić 50
        ton gazu nerwowego na te kurę.
        RONALD REAGAN: Zapomniałem.
        KAPITAN JAMES T. KIRK: Żeby pójść tam, gdzie jeszcze nigdy żadna kura nie była.
        HIPPOKRATES: Wegen eines Uberschusses an Tragheit in ihrer Bauchspeicheldruse.
        ANDERSEN CONSULTING: De-regulacja na dotychczasowej stronie ulicy zagrażała
        dominującej pozycji rynkowej kury. Kura rozpoznała wyzwanie w rozwinięciu
        swoich kompetencji, które są niezbędne do przetrwania na nowych rynkach
        nacechowanych wysoką konkurencja. W partnerskiej współpracy z klientem Andersen
        Consulting pomógł kurze przemyśleć fizyczną strategię dystrybucji I procesów
        przetwórstwa Stosując Model Integracji Drobiu (MID). Andersen pomógł kurze
        zastosować jej umiejętności, metodologię, wiedzę, kapitał I doświadczenie, w
        celu nakierunkowania pracowników, procesów i technologii kury, w ramach
        Programm-Management, na wspomaganie jej całościowej strategii. Andersen
        Consulting zaangażował zróżnicowane cross-spectrum analityków ulic i najlepsze
        kury, jak również doradców Andersena z szerokimi doświadczeniami w przemyśle
        transportowym, którzy podczas dwudniowych narad sprowadzili swój osobisty
        kapitał wiedzy do wspólnego poziomu i stworzyli strategię, aby osiągnąć
        konieczny cel, a mianowicie wypracowanie i wdrożenie ogólnoprzedsiębiorczej
        ramy wartości w procesie drobiowym średniego szczebla. Spotkanie miało miejsce
        w parkowej okolicy, aby zapewnić atmosferę testową, która bazuje na
        strategiach, na których skupia się przemysł, i która zaowocowałaby jasną I
        jedyną w swoim rodzaju teorią rynku. Andersen Consulting pomógł kurze
        przemienić się, żeby stać się bardziej kurą sukcesu.
        MARTIN LUTHER KING, JR.: Widzę Świat, w którym wszystkie kury są wolne I mogą
        przekraczać ulice, nie będąc pytanymi o motywy.
        MOJZESZ: I Bóg zstąpił z niebios, i Bóg przemówił do kury: "Masz przekroczyć
        ulicę!". I kura przekroczyła ulicę.
        FOX MULDER: Zobaczyliście na własne oczy, że kura przekroczyła ulicę. Ile kur
        przekraczających ulicę musicie jeszcze zobaczyć, zanim w to uwierzycie?
        RICHARD M. NIXON: Kura nie przekroczyła ulicy. Powtarzam, kura NIE przekroczyła
        ulicy.
        MACHIAVELLI: Decydujące jest to, że kura przekroczyła ulicę. Kogo interesują
        powody? Przekroczenie ulicy usprawiedliwia wszelkie motywy.
        JERRY SEINFELD: Dlaczego ktoś przekracza ulice? Mam na myśli, dlaczego nikomu
        nie przyjdzie na myśl zapytać: "Co do diabla ta kura w ogóle tam robiła?"
        FREUD: Fakt, że się w ogóle ta sprawą interesujecie, że kura przekroczyła
        ulicę, ujawnia waszą seksualną niepewność.
        BILL GATES: Akurat wypuściłem na rynek nowy KuraOffice 2000, który nie tylko
        będzie przekraczał ulice, ale również będzie znosił jaja, zarządzał ważnymi
        dokumentami i wyrównywał stan waszego konta.
        OLIVER STONE: Pytaniem nie jest "Dlaczego kura przekroczyła ulicę", tylko "Kto
        przekroczył ulicę w tym samym momencie, kogo przeoczyliśmy w naszej nienawiści,
        podczas gdy obserwowaliśmy kurę"
        DARWIN: Kury zostały w dłuższym okresie przez naturę tak wybrane, że teraz są
        genetycznie do tego uwarunkowane, aby przekraczać ulice.
        EINSTEIN: Czy to kura przekroczyła ulicę, czy też to ulica się przesunęła pod
        kurą, zależy od waszego punktu odniesienia.
        BUDDA: Tym pytaniem ujawniasz twoją własną kurzą naturę.
        ERNEST HEMIGWAY: Aby umrzeć w deszczu.
        COLONEL SANDERS: Przeoczyłem jakąś?
        CLINTON: W żadnym momencie nie byłem z tą kurą sam na sam.
        ADOLF HITLER: Aryjskich kur nie powstrzymają drogi wytyczone na mapie świata
        przez judejską plutokrację.
        ERNESTO CHE GUEVARA: Kura jest jak rower - kiedy nie jedzie to się przewraca.
        BOGUSLAW LINDA: Bo to zła kura była.
        JOZEF PILSUDSKI: Wysiadła z czerwonego tramwaju na przystanku niepodległość.
        NAPOLEON BONAPARTE: Uciekła ... W miłości jest tylko jedno wyjście: ucieczka.
        ZARATUSTRA: W górę, wzwyż, aż póki gwiazd własnych nie ujrzy pod swymi pazurami
        GUMIŚ: Żeby nazbierać gumi-jagód (Michał lat 8)
        BUDKA SUFLERA: Skąd wziął się ten ptak po środku drogi ?
        STATYSTYCZNY PRZEDSTAWICIEL SPOLECZENSTWA: Chuj ją wie.
        ANDRZEJ LEPPER: Oświadczam, że jeżeli rząd będzie dalej niszczył polskie
        rolnictwo niedługo na wszystkie drogi w kraju wyjdą kury i będą przechodzić na
        druga stronę tak długo dopóki ten rząd złodziejów i sługusów Unii Europejskiej
        nie poda się do dymisji.
        WILK (z Czerwonego Kapturka): Na obiad dla mnie.
        WILK (wersja druga): Jest przebranym Czerwonym Kapturkiem i idzie do babci z
        koszyczkiem
        RZECZNIK PRASOWY POLICJI: Trwają czynności procesowe zmierzające do ustalenia
        przebiegu zdarzenia. Ze względu na dobro sprawy na obecnym etapie śledztwa nie
        mogę nic więcej Państwu powiedzieć.
        LEIBNITZ: Szuka najlepszego ze światów.
        LECH WAŁĘSA: Nie potwierdzam i nie zaprzeczam.
        NADKOMISARZ MAREK FIDOS (zespól Prasowy Policji): W okresie urlopowym
        obserwujemy nasilony ruch kur przechodzących na drugą stronę, co częstokroć
        prowadzi do groźnych wypadków. W nadchodzący weekend przewidujemy nasilenie
        kontroli kur mającą na celu zwiększenie bezpieczeństwa użytkowników drogi pod
        kryptonimem: cura 99. Jednocześnie chciałbym zaapelować do rozsądku
        użytkowników dróg i zaapelować o wolniejszą jazdę. Przyczyną wypadków jest
        najczęściej nadmierna prędkość rozwijana przez kury i rozjeżdżających je
        kierowców.
        PASTERZ: Pobieżała do stajenki.
        KURA: A co to Was do cholery obchodzi ?
        A.MICHNIK: Pppprosze pppanstwa! Tttto oodddważne ppprzeeekroczenie czczarnego
        aaaasfaltu uulicy jejest mmmmmetafforycznym aaaktem ppppprzelamania bbbaaarier
        eeeciemnoty i zzaaacofania kku ppppostępowi i tttolerancji nna llewej sstronie
        jeeezdni.
        SL.MILOSZEWICZ: Ta biedna serbska kura uciekała przed barbarzyńskimi nalotami
        NATO. To wielkie zwycięstwo naszego narodu !
        RABIN WEISS: Chrześcijanie od wieków każą swoim kurom przechodzić przez ulice
        żeby pognębić nas, Żydów.
        K. SWITON: ... pięć tysięcy sześćset dwanaście, pięć tysięcy sześćset
        trzynaście, pięć tysięcy sześćset czternaście... Jaka kura?! Proszę mi nie
        przeszkadzać, właśnie liczę krzyże. Pięć tysięcy sześćset piętnaście...
        A. LUKASZENKO: Kura przeszła przez ulicę, żeby zademonstrować całemu Światu
        potęgę białoruskiego rolnictwa. Od dziś wszystkie kołchozy maja zwiększyć normę
        przechodzących ulice kur o 500%, za co czynię odpowiedzialnymi urzędników
        wszystkich szczebli i czego sam osobiście dopilnuję.
        A. KKWASNIEWSKI: Nic mi o tym nie wiadomo. W okresie pomiędzy pobytem kury na
        jednej i drugiej stronie ulicy byłem z żona na Atlantydzie, przyjąłem w Sejmie
        delegację z Grenlandii i odwiedziłem znajomego na Powązkach. Na to wszystko
        mam dowody w postaci biletów lotniczych, pamiątkowego kawałka lodowca i zeznań
        na piśmie od ww. znajomego.
        M. KRZAKLEWSKI: To jest pytanie nie do mnie, ale do Rzecznika Interesu
        Publicznego.
        SZEJK OSAMA BIN LADEN: To dopiero ostrzeżenie pod adresem pełnej zła I zepsucia
        Ameryki ! Następne kury przejdą przez ulice w zatłoczonych centrach handlowych
        i przed przedszkolami !
        W. JARUZELSKI: Niestety, stan zdrowia nie pozwala mi zeznawać w tej sprawie.
        L. BALCEROWICZ: Mogę z dumą powiedzieć, że jest wyłączną zasługą kierowanego
        przeze mnie resortu, a zwłaszcza podjętych ostatnio kroków w zakresie akcyzy na
        paliwa, że ta kura i wiele innych polskich kur może dziś bezpiecznie
        przekraczać ulice.
        F. NIETZSCHE: To była transformacja kury w nadkurę.
        B. JELCYN: Dymisjonuje tę kurę !
        J. BUZEK: Nie mam najmniejszej wątpliwości, że kura ta śpieszyła by skorzystać
        z owoców jednej z wprowadzonych z sukcesem przez rząd reform. Zapewniam
        państwa, że w chwili obecnej powołany przeze mnie zespól ekspertów bada, o
        któ
        • Gość: dana33 Re: dlaczego kura przekroczyla ulice? cd IP: *.bb.netvision.net.il 21.07.04, 08:05
          J. BUZEK: Nie mam najmniejszej wątpliwości, że kura ta śpieszyła by skorzystać
          z owoców jednej z wprowadzonych z sukcesem przez rząd reform. Zapewniam
          państwa, że w chwili obecnej powołany przeze mnie zespól ekspertów bada, o
          którą konkretnie reformę chodzi.
          GEORGE MICHAEL: Cholera, znowu się wydało...
          MIS USZATEK: Kura, wypierdalaj z mojej bajki !
          MAREK KAMINSKI: Zamierzam jako pierwszy Polak powtórzyć wyczyn kury. W
          warunkach zimowych, samotnie.
          R. CRUSOE: Pieprzyć kurę, skąd się tu wzięła droga ?!
          J. PRZYMANOWSKI: "Bohaterska kura, nie zważając na ostrzał z cekaemów,
          przedarła się na drugą stronę bronionej przez faszystów ulicy, celnie rzuconym
          granatem zniszczyła nacierającego Tygrysa i serią z pepeszy skosiła batalion
          esesmanów. Pułkownik dal jej za to medal. " Ku chwale Ojczyzny, towarzyszu
          Pułkowniku ! " dziarsko zawołała kura." (fragment niepublikowanej powieści).
          P. ANDERSON: Czy gdybym nie usunęła silikonu, pytalibyście o mnie ?
          JUST 5: O tym jest nasza następna piosenka.
          H. KLOSS: Oho, kura przeszła przez ulicę. To znak od Stirlitza !
          A. SLOMKA: Kura, kura... Co my mamy na tę kurę ?
          B. ZDROJEWSKI: Dlatego, że była to jedyna nierozkopana ulica w mieście.
          AGNOSTYK : Nie wiem dlaczego kura przeszła przez jezdnię. Brak mi przesłanek,
          aby wybrać którąkolwiek z możliwości. Jeżeli prosicie mnie o to, abym wczuł się
          w sytuację kury i spróbował wyobrazić sobie, jakie motywy by mną powodowały,
          mogę tylko odpowiedzieć, że każda moja próba wczucia się w kurę zakończyłaby
          się automatycznym niepowodzeniem, gdyż znów brak mi jakichkolwiek doświadczeń z
          życia kury, na których bazując mógłbym dokonać odpowiednich ekstrapolacji. A
          czy kura sama wiedziała, dlaczego przechodzi przez jezdnię? A jeżeli ona ….
          W. CZARZASTY: Nie pamiętam.
          B. LEWANDOWSKI: To jest bezczelny i agresywny atak na Sojusz Lewicy
          Demokratycznej. Kuro! Jesteś u prokuratora!
          R. BEGER: Trudno mi odpowiedzieć, nie mogę się skupić - od 3 dni nie byłam w
          domu i mnie tak jakoś piecze tam, na dole... Chłopa mi trzeba...
          J. ZIOBRO: Zastanawiające są dla mnie stosunki tejże kury z miejscowym kogutem.
          L. MILLER: Pani jest zerem, pani Kuro!
          A.LEPPER 2: zapomnialem dodac: balcerowicz musi odejsc
          R. PEGEER: Bo miała kurwiki w oczach :)
          • biedronka24 No jeszcze troche brakuje 21.07.04, 12:18
            np homoseksualistow, ktorzy powiedza, ze to manifestacja poparcia dla odmiennych
            zachowan seksualnych i jak chcesz rydzykowcow, ktorzy stwierdza ze to akt wiary :)
            Ale super..
            No niezmiezone poklady bogactwa wewnetrznego czy tez cierpliwosc w wyszukiwaniu-
            na jedno wychodzi dano- dzieki za porcje smiechu..
    • hubbeles Nidoscigniony hydraulik 21.07.04, 11:45
      Matematykowi zepsul sie kaloryfer. Zawezwal wiec hydraulika, ten postukal
      jakims kluczem, pokrecil i woda przestala cieknac.
      Radosc matematyka szybko sie skonczyla, gdy fachowiec podal cene uslugi.
      - Panie, ale to polowa tego co zarabiam.
      - A gdzie pan pracuje?
      - Na uniwersytecie.
      - No to przenies sie pan do naszej firmy, pochodzisz pan, popukasz i zarobisz
      pan cztery razy tyle co na tym calym uniwersytecie. Musisz tylko pan pojscc do
      biura, zlozyc podanie i juz. Tylko podaj pan, ze masz pan siedem klas, bo
      wyzsze wyksztalcenie u nas nie poplaca.
      Matematyk zrobil tak jak poinstruowal go fachowiec.
      Od tej pory jego dola wyraznie sie poprawila.
      Ale pewnego dnia przyszlo zarzadznie o podnoszeniu kwalifikacji zalogi i
      skierowano wszystkich tych co mieli 7 klas do wieczorowej klasy osmej.
      Pierwsza lekcja - matematyka.
      Nauczycielka wita wszystkich:
      - Dzien dobry, bedziemy sie uczyc matematyki, na pewno wszyscy dostana
      swiadectwo osmej klasy.A na razie przypomnimy sobie, co pamietamy jeszcze ze
      szkoly.
      Moze napisze pan wzor na pole kola - wskazala na matematyka.
      Ten wstal podszedl do tablicy i zaczal wyprowadzac, bo akurat zapomnial wzoru.
      Wyprowadza, wyprowadza, zapisal juz cala tablice i w koncu otrzymal
      wynik "minus pi er kwadrat".
      Ten minus mu sie nie podoba, wiec liczy od nowa.
      Zmazal tablice, znowu zapisuje wzorami i znowu wynik z minusem.
      Zrezygnowany patrzy na klase baranim wzrokiem,
      a wszyscy jak jeden maz szepcza:
      - Zmien granice calkowania...!!!
      • Gość: you-know-who Re: Nidoscigniony hydraulik IP: *.astro.su.se 23.07.04, 14:28
        cudowne! tez sie przylapalem na takiej obserwacji jak to czytalem :))))
        (moze lepiej "zamien" nie "zmien", bo w koncu wynik byl prawie dobry?)
        • hubbeles Re: Nidoscigniony hydraulik 23.07.04, 14:44
          Tak tez myslalem, ze Ci sie spodoba.
          ;-)
        • bigobserver Re: Nidoscigniony hydraulik 23.07.04, 16:16
          Gość portalu: you-know-who napisał(a):

          > cudowne! tez sie przylapalem na takiej obserwacji jak to czytalem :))))
          > (moze lepiej "zamien" nie "zmien", bo w koncu wynik byl prawie dobry?)


          lubię latać
          latanie
          skakanie przez chmury
          rozjaśnione uciekającym słońcem
          zaczekaj
          polecę z toba
          tylko
          zapalę świeczkę i postawię w oknie
          będziemy wiedzieli gdzie

          wrócić

          ( ??? )



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka