kzet69
28.05.14, 10:30
"To koniec okresu w historii Europy, w którym wojna była postrzegana jako coś nie do pomyślenia - mówi o rosyjskiej agresji na Ukrainie bułgarski politolog Iwan Krystew. Jego zdaniem aneksja Krymu może stać się zachętą do prowadzenia nacjonalistycznej polityki w Europie.
W rozmowie z PAP Krystew ocenił, że wojna na Starym Kontynencie jest możliwa, ale zachodnim Europejczykom cały czas trudno zdać sobie z tego sprawę, bo nie postrzegają tego, co dzieje się na Ukrainie jako coś co może przydarzyć się również im.
- To koniec okresu w historii Europy, w którym wojna była postrzegana jako coś nie do pomyślenia. Wierzyliśmy, że wiemy, jak będzie wyglądał świat w ciągu następnych 20-25 lat. Nie wydaje mi się, że europejska opinia publiczna, nawet jeśli dostrzegła wydarzenia na Ukrainie, zdaje sobie sprawę, że jesteśmy w punkcie zwrotnym - powiedział PAP Krystew.
Ocenił, że działania prezydenta Rosji Władimira Putina na Ukrainie, poparcie, jakim się cieszy przez aneksję Krymu, mogą popchnąć innych europejskich przywódców w kierunku klasycznego nacjonalizmu.
- Przekaz Putina jest taki: jeśli chcesz uzyskać zaufanie opinii publicznej, podejmij ryzyko, stań się radykalnym. Jeśli chcesz odnieść sukces w XXI wieku, pamiętaj, jak to działało w XIX wieku - podkreślił ekspert.
- Czego dzięki temu mogą się nauczyć ci wszyscy premierzy, którzy mają ogromne problemy z reelekcją, są niepopularni? Jeśli naprawdę dobrze grasz na sentymentach nacjonalistycznych, politycznie zyskasz - zaznaczył. Jego zdaniem, właśnie dlatego teraz Putin zamierza testować zarówno samych Ukraińców jak i zachód, co do tego jak daleko może się posunąć."
Oby nie miał racji, puszka Pandory XX wiecznych totalitaryzmów i nacjonalizmów wydawała się być zamkniętą, Putin ja otworzył i niech będzie po trzykroć za to przeklęty, przez wszystkich Europejczyków...