chateau
28.10.14, 16:54
a Lwów ukraiński.
Tak postanowiły mocarstwa pod wpływem delikatnej sugestii Józefa Wissarionowicza.
Teraz okazuje się, że granica na Bugu nie jest granicą, Ukraina stała się nieprzyjazna, nawet Białorusi pod Łukaszenką ufać nie można, że o upartych i wkurzających wszystkich Żmudzinach nie wspomnę.
"Po II wojnie światowej Ukrainie podarowano część terytorium. Część odcięto od Polski, część od Węgier. Jakim miastem był Lwów, jeśli nie polskim? W zamian Polsce dodano ziemie, wypędziwszy Niemców z kilku wschodnich regionów. Można ich o to zapytać, są tam organizacje zrzeszające wypędzonych. Nie chcę oceniać, czy postąpiono dobrze, czy źle. Ale tak postąpiono - mówił rosyjski prezydent."
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16876135,Lawrow__Rosja_uzna_wybory_w_samozwanczych_republikach.html?
Ciekawe, że nie zająknął się na temat Koenigsbergu ;-)