Odgrzewanie problemow jezykowych na Lotwie.

20.01.15, 09:30
Jestem pryncypialnie przeciwny walce z jakimkolwiek jezykiem, a szczegolnie z jezykiem 40% mieszkancow kraju, jak to ma miejsce w wypadku rosyjskiego na Lotwie.
Ostatnio wladze (Centrum Jezyka Panstwowego), jakby probowaly podgrzac temat, wychodzac poloficjalnie z koncepcja "mowienie w pracy tylko po lotewsku".

Z wlasnych doswiadczen wiem, ze bedzie trudno, bo firmy rosyjskie nie podporzadkuja sie, a duze, "mieszane" od dawna toleruja cos w rodzaju apartheidu, no ale mowic po rosyjsku nikt nie zabrania.
Dla Lotyszy to drazliwa sprawa i z wlasnych doswiadczen wiem, ze lepiej sie nie wtracac - kiedys poklocilem sie z dobrze rokujaca "narzeczona" w Rydze, bo odbilo mi i zaczalem z nia o polityce wobec mniejszosci.
Do dzis zaluje ... z dziewczynami o polityce - czysta glupota:)

Z drugiej strony, gdybym chcial sprowokowac konflikt w "Pribaltyce", tak bym zaczal.
Wiec pozor, Achtung, wnimanie!
    • borrka PS.Trzeba miec swiadomosc rozmiaru problemu: 20.01.15, 09:33
      W Rydze mieszka ponad 60% ludnosci rosyjskojezycznej.
    • j-k istotnie... 20.01.15, 09:46
      borrka napisał:
      > Do dzis zaluje ... z dziewczynami o polityce - czysta glupota:)

      Istotnie. to przeszkadza w dobrych relacjach w lozku.
      O polityce to mozna ze Slubna Zona - chociaz tesz bywa to trudne.
      Z kochankami - w zadnym wypadku.
      dlatego tez z Kaliningradu/Krolewca - mam jak najlepsze wspomnienia.
    • przyjacielameryki Re: Odgrzewanie problemow jezykowych na Lotwie. 20.01.15, 10:27
      Ale językiem urzędowym jest chyba na Łotwie j. łotewski. Oczywiście to normalne w kraju cywilizowanym, że jakaś duża mniejszość mówi swoim językiem. Niemniej jednak, wskazane byłoby chyba w przypadku państw bałtyckich jakieś takie spokojne wprowadzanie obowiązkowej znajomości j. urzędowego czyli łotewskiego dla wszystkich obywateli. Można byłoby to robić masowo od najmłodszych lat we wszystkich szkołach. Po jednym pokoleniu wszyscy mówili by po łotewsku a j. rosyjski umarłby śmiercią naturalną.

      W Belgii j. urzędowym jest j. francuski czyli waloński, ale wielu Flamandów mówiących de facto po holendersku nie zna francuskiego a więc j. urzędowego Belgii i żyją z tym zgodnie i bez większych problemów. Znam osobiście takich Flamandów. Ale to jest Belgia a języki to francuski i holenderski a więc języki państw wysoko cywilizowanych czego nie da się w żadnym wypadku przełożyć na rosyjski i Rosję.
      • brat_kryzysa z logika tez kiepsko 20.01.15, 10:33
        Czy w Belgii moga sobie mowic jak chca ale na Lotiwe jezyk rosyjski ma wymrzec...brawo, jestes dowodem na to, ze propamerykanizm ma faszystowskie zapedy
        • pijatyka Belgia ma ten komfort, że nie ma do czynienia... 20.01.15, 13:27

          ...z kacapskimi małpoludami.
      • j-k nie... - co do Belgii 20.01.15, 10:34
        przyjacielameryki napisał:
        W Belgii j. urzędowym jest j. francuski czyli waloński,

        NIE.

        Belgia jest panstwem dwujezycznym.
        w Walonii - jezykiem urzedowym jest francuski
        we Flandrii - flamandzki (holenderski)
        a w samej Brukseili w oficjalnym obiegu sa obydwa.
        • przyjacielameryki Re: nie... - co do Belgii 20.01.15, 10:54
          j-k napisał:

          > przyjacielameryki napisał:
          > W Belgii j. urzędowym jest j. francuski czyli waloński,
          >
          > NIE.
          >
          > Belgia jest panstwem dwujezycznym.
          > w Walonii - jezykiem urzedowym jest francusk
          > we Flandrii - flamandzki (holenderski)
          > a w samej Brukseili w oficjalnym obiegu sa obydwa.


          No fakt, ale jeżeli już to trzyjęzycznym z j. niemieckim, tyle że to bardzo mały udział.

          W samej Brukseli w tym Prezydent, Premier, . . . . . etc, posługują się głównie j.walońskim(francuskim).

          Chodzi mi o to, że bardzo często Flamandowie nie znają j. walońskiego i odwrotnie i da się z tym żyć. Ale nie tworzą się tam żadne V-kolumny, nie ma wrogiej działalności i nie jest to podsycane przez sąsiadów - Francję i Holandię. Flamandowie mówią o oddzieleniu się ale nikt z zewnątrz się w to nie wtrąca.
          A co mamy np. na Ukrainie z tą rosyjska mniejszością? Przecież to samo może być w państwach bałtyckich. Rosja a Belgia, Holandia i Francja to zupełnie inne, odległe od siebie cywilizacyjnie światy co widzimy po agresji Rosji na Ukrainę.
          Jakoś Francja czy Holandia nie szykuje się do podobnej agresji.

          • vladexpat Re: nie... - co do Belgii 20.01.15, 11:55
            przyjacielameryki napisał:

            > Chodzi mi o to, że bardzo często Flamandowie nie znają j. walońskiego i odwrotn
            > ie i da się z tym żyć. Ale nie tworzą się tam żadne V-kolumny, nie ma wrogiej d
            > ziałalności i nie jest to podsycane przez sąsiadów - Francję i Holandię.

            Chyba jesteś odrobinę niedoinformowany. W Belgii też nie zawsze było cicho i spokojnie.
            • przyjacielameryki Re: nie... - co do Belgii 20.01.15, 12:23
              vladexpat napisał:

              > przyjacielameryki napisał:
              >
              > > Chodzi mi o to, że bardzo często Flamandowie nie znają j. walońskiego i o
              > dwrotn
              > > ie i da się z tym żyć. Ale nie tworzą się tam żadne V-kolumny, nie ma wro
              > giej d
              > > ziałalności i nie jest to podsycane przez sąsiadów - Francję i Holandię.
              >
              > Chyba jesteś odrobinę niedoinformowany. W Belgii też nie zawsze było cicho i spo
              > kojnie.

              >


              Jestem vlad dość dobrze zorientowany i mam znajomych Flamandów z regionu miasta Hasselt. Ten artykuł z Wprost omawia tylko działania Parlamentu belgijskiego dotyczące zmian językowych na terenie Belgii, przekładających się na wyborcze, głównie w Brukseli która była mocno francuskojęzyczna. Owszem , są tarcia pomiędzy Flamandami i Walonami ale to inna jakość i wszystko vlad odbywa się bez udziału "zielonych ludzików"
              Ale ja przecież nie o tym vlad a o różnicy w rozwiązywaniu podobnych problemów w Belgii i np. na Ukrainie przez Rosję w stosunku do rosyjskojęzycznych, co może powtórzyć się w krajach bałtyckich. Przed rosyjska agresją na Ukrainę przecież nie było żadnych konfliktów językowych na Ukrainie w tym na Krymie.
              • borrka Jestem bardzo proukrainski. 20.01.15, 12:44
                Bez dwoch zdan.
                Ale problemy jezykowe na Ukrainie wywolywaly obie strony, nawet z przewaga czynnikow oficjalnych.
                To byl moim zdaniem blad, bo jak "ukrainizowac" jezykowo narod, gdzie min. 60% uwaza rosyjski za "native tongue".
                To nie przeszkadza im byc ukrainskimi patriotami, podobnie, jak Irlandczycy sa Irlandczykami.
              • romrus1612 Porabalo cie sie, amigo 20.01.15, 17:21
                przyjacielameryki napisał:
                > Przed rosyjska agresją na Ukrainę przecież nie było żadnych konfliktów językowych na Ukrainie w tym na Krymie.


                Jestes idiota, hamerikanski kundelku.

                Kwestia jezykowa byla wlasnie ta czerwona szmata, ktora powodowala napecie pomiedzy Ruina a jej Wschodem i Krymem. w ciagu ostatnich 20 lat.

                Nie pisz, imbecylu, o rzeczach, ktorych nie znasz.
                Nawet Borrat-banderowec cie podtwierdzi ze mam racje.
      • przyjacielameryki Errata 20.01.15, 10:35
        Wprowadzanie j. łotewskiego odnosi się oczywiście do Łotwy a nie do państw bałtyckich. Litewskiego do Litwy a estońskiego do Estonii.
    • xystos Re: Odgrzewanie problemow jezykowych na Lotwie. 20.01.15, 12:51

      lotysze i litwiny to w zasadzie te same dzikusy,to samo narzecze
      myszy ryczace na kocura,he he .



      ZEN
    • mariner4 Rosjanie na Łotwie to byli okupanci 20.01.15, 13:24
      Nikt ich tam nie zapraszał. Łotyszy należy zrozumieć. Szczególnie w kontekście agresji rosyjnskiej na Ukrainie. Ukraińcy już nienawidzą Rosjan. Łotysze pewnie też do tego dojdą.
      Jak Rosjanom na Łotwie się nie podoba, to mogą wracać do siebie.
      Albo przyjąć łotewskie warunki.
      M.
      • lubat Re: Rosjanie na Łotwie to byli okupanci 20.01.15, 13:55
        mariner4 napisał:

        > Nikt ich tam nie zapraszał. Łotyszy należy zrozumieć. Szczególnie w kontekście
        > agresji rosyjnskiej na Ukrainie. Ukraińcy już nienawidzą Rosjan. Łotysze pewnie
        > też do tego dojdą.
        > Jak Rosjanom na Łotwie się nie podoba, to mogą wracać do siebie.
        > Albo przyjąć łotewskie warunki.


        Anglików nikt nie zapraszał na kilkaset lat ani do Irlandii, ani do Indii, a mimo to nikt się tam nie obraża na język angielski.
        Ukraińcy tak bardzo nienawidzą Rosjan, że uciekło ich tam już ponad milion sztuk, nie tylko ze wschodniej części. A rząd obraduje po rosyjsku, bo to jedyny język znany wszystkim ministrom
        • borrka Cos z tego wynika dla Lotwy? 20.01.15, 13:58
          Bo wydaje sie, ze pieprzysz bez sensu, Lubacik:)
        • wtopeq Re: Rosjanie na Łotwie to byli okupanci 20.01.15, 14:04
          Nikt się nie obraża na anbielski, radziecki, ale jednocześnie panuje silne poczucie irlandzkiej tożsamości narodowej.
        • pijatyka Anglicy w Indiach też... 20.01.15, 14:11

          ...Murzynów biją?...
        • mariner4 Irlandczycy mówią po anglelsku ale mają 20.01.15, 14:19
          swoją własną tożsamość irlandzką. Natoianst Rosjanie na Łotwie to element obcy, który nie uważa się za Łotyszy. Anglicy, o ile dobrze wiem nie prowadzą agresywnej polityki wobec Indii. Poza tym angielski to jedyny jezyk, którym mówią wszyscy w Indiach. Tak samo jest na Filipinach. Zreszt a w tych karajach j, angielski się zmienia i coeraz bardziej różni się od pierwowzoru. Popatrzs sobe w Wordzie ile jest odmuan angiuelskiego.
          A Rosjanie w republikach Bałttyckiuch muszą być lojalni wobec gospodary. Nie mogą być piatą kolumną. A To, że sioę ich tam boją? Dziwisz się?
          M.
        • przyjacielameryki Re: Rosjanie na Łotwie to byli okupanci 20.01.15, 15:00
          lubat napisał:


          > Anglików nikt nie zapraszał na kilkaset lat ani do Irlandii, ani do Indii, a mi
          > mo to nikt się tam nie obraża na język angielski.
          > Ukraińcy tak bardzo nienawidzą Rosjan, że uciekło ich tam już ponad milion sztu
          > k, nie tylko ze wschodniej części. A rząd obraduje po rosyjsku, bo to jedyny ję
          > zyk znany wszystkim ministrom

          Z tą Irlandią to jak kulą w płot, ale ty chyba lubisz tak!!!
        • malkontent6 Re: Rosjanie na Łotwie to byli okupanci 20.01.15, 15:17
          lubat napisał:

          > Anglików nikt nie zapraszał na kilkaset lat ani do Irlandii, ani do Indii, a mi
          > mo to nikt się tam nie obraża na język angielski.

          Rosjanie mają pecha. Nie są lubiani w krajach przez siebie okupowanych. :)
    • borrka Specyfika Lotwy. 20.01.15, 14:05
      To byl matecznik antysowieckich "lesnych braci" i obecna mniejszosc rosyjska, to w duzym stopniu NKWD-ysci przyslani do pacyfikacji Lotwy i ich rodziny.

      Arogancja ruskich na Lotwie nie dala sie porownac z Ukraina, czy chocby Litwa.
      "Oficerowe" sowieckie bez kolejki dokonywaly zakupow, w urzedach natretnie promowano rosyjski, a "psi" jezyk, jak ladnie mowili radzieccy, wypchnieto na konkursy spiewacze.
      I tam przetrwal z powodzeniem.

      Ja Lotyszy swietnie rozumiem, ale konflikt jezykowy odradzam.
      • wtopeq Re: Specyfika Lotwy. 20.01.15, 14:14
        Zawsze mogą wrócić do Rosji. Francuzi mogli z Algierii...
        • borrka Wolne zarty. 20.01.15, 14:17
          Unii trzymaja sie rekoma i nogami.
      • romrus1612 Banderowski "znaffco":-) 20.01.15, 15:42
        borrka napisał:
        > To byl matecznik antysowieckich "lesnych braci" i obecna mniejszosc rosyjska, to w duzym stopniu NKWD-ysci przyslani do pacyfikacji Lotwy i ich rodziny.


        Czytaj wikipedie przed napisaniem swoich rewelacji, banderowcu.
        Ja nie muse, ale zalinkuje.

        Skala dzialalnosci "lesnych braci" na Lotwie byla nieporownywalna do Litwy, ktora byla akurat tym "matecznikiem".

        Czas dzialania/ ilosc partyzantow/ liczba ofiar z rak "lesnych braci":

        Litwa
        1944-1955 (ostatni partyzant byl zlikwidowany w 1969)/ ~100 tys./ ~25000 ofiar;
        Lotwa:
        1944-1953/ ~10 tys./ ~3000 ofiar;
        ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9B%D0%B5%D1%81%D0%BD%D1%8B%D0%B5_%D0%B1%D1%80%D0%B0%D1%82%D1%8C%D1%8F_(1940%E2%80%941957)

        Przestan udawac z siebie znawce, banderowcu.
        Goowno wiesz, wiec nie wymadrzaj sie.
        • antyk-acap Re: Banderowski "znaffco":-) 20.01.15, 15:53
          Moskiewska prawda zawsze kłamie! Polska i państwa Nadbałtyckie były okupowane. Te ofiary zasłużyły na to. W Moskwie nic złego by ich nie spotkało.
          • romrus1612 Re: Banderowski "znaffco":-) 20.01.15, 16:00
            antyk-acap napisał:
            > Moskiewska prawda zawsze kłamie! Polska i państwa Nadbałtyckie były okupowane.
            > Te ofiary zasłużyły na to. W Moskwie nic złego by ich nie spotkało.


            Spadaj do lekarza, chory czlowieczku.
            Moze chociaz by nogi cie wyleczy.
            • wtopeq Re: Banderowski "znaffco":-) 20.01.15, 16:50
              Wasi mogą wrócić do Rosji, wrócili Francuzi z Algierii, możecie i wy.
          • jankowski1960 Re: Banderowski "znaffco":-) 20.01.15, 16:49
            pod okupacja :)
            radziecka przybylo w Polsce 15 000 000 Polakow. tak nie bylo nigdy w historii Polski.
            • wtopeq Re: Banderowski "znaffco":-) 20.01.15, 16:51
              Nigdy tak nie było że liczba Polaków się zwiększała?
              • wtopeq pod izraelską "okupacją" 20.01.15, 16:54
                przybyło ponad 5 mln tzw. "palestyńczyków"

                jakie z tego płyną wnioski, radziecki?
    • europitek Re: Odgrzewanie problemow jezykowych na Lotwie. 20.01.15, 15:02
      > Jestem pryncypialnie przeciwny walce z jakimkolwiek jezykiem,

      I słusznie, bo taka walka to cofanie się 100-200 lat wstecz. Niestetyodrodzone państwa bałtycjie mają ze sobą poważny problem na tle tożsamościowym i nie potrafią prowadzić sensownej polityki narodowościowej. Można zrozumieć, że mają mętlik w głowach i żyją różnymi strachami, ale to nie znaczy, że nie należy ich krytykować za głupie pomysły. Z Litwą jest podobnie, choć tam mniejszości to w sumie zaledwie kilkanaście procent ludności.
Pełna wersja