Dodaj do ulubionych

Trudna sztuka przegrywania

11.08.16, 10:24
Przez dlugie lata zaden angielski tenisista nie wygral Wimbledonu. To prawda, ze malo bylo dobrych graczy. Ale tez, winna troche byla niegdysiejsza angielska mentalnosc, ktora wymagala od sportowcow by, przede wszystkim umiec szlachetnie przegrywac, gratulujac przeciwnikowi wygranej.

I chociaz i dzisiaj jest wielu przegranych, sztuka przegrywania zanika. I metody reakcji na porazke sa rozne. I tak Kamil Lacourt po dostaniu w dupe na basenie olimpijskim oskarzyl zwyciezce o szczanie na fioletowo z nadmiaru srodkow dopingowych, ma sie rozumiec. Rozplakal sie po porazce tenisista Dzokowicz, ktory dostal w dupe od Del Potro i wylecial z turnieju tenisowego. Przeciez Dzoko pochodzi przeciez z meskiego narodu ktory nie tak dawno dzielnie mordowal sasiadow. A tu lzy? Shocking.

I jesli przegrana staje sie az taka tragedia osobista, nie mozna sie dziwic wysilkom by za wszelka cene wygrac.

Nawet za cene uczciwosci.

PF
Obserwuj wątek
    • dicksmith Re: Trudna sztuka przegrywania 11.08.16, 10:39
      Bo widzisz PF, tak to jest że w kapitaliźmie najgorsze co możesz o sobie usłyszeć to "you looser". W peerelu będąc "looserem" byłbyś bohaterem, kobiety by cię kochały, a tu na odwrót.
      • polski_francuz Re: Trudna sztuka przegrywania 11.08.16, 10:52
        Zyjesz w Australii gdzie i ja troche zylem i gralem w tenisa. Nie pamietam bym kiedykolwiek sie poklocil z jakims Aussies o to czy pilka byla "in" czy "out". Przezylem szok kulturalny jak zaczelem grac we Francji. Bo w wielu meczach byly oszustwa i klotnie wlasnie o takie watpliwe pilki.

        Fair play wykracza daleko poza socjalizm czy kapitalizm jest raczej cecha charakteru. Ktora sie ma albo i nie. Albo, ktora narzuca mentalnosc. Ta angielska to byla mentalnosc szlachetnych, bo tylko tacy grali w tenisa. Ta francuska to byla mentalnosc kolonialistow, ktorzy mieli prawo za soba, cokolwiek by nie robili.

        PF
        • kylax1 Aha, czyli Anglicy nie byli kolonialistami. 11.08.16, 11:00
          I największe imperium w dziejach ludzkości, to tylko fatamorgana. Dobrze wiedzieć....
          • polski_francuz Re: Aha, czyli Anglicy nie byli kolonialistami. 11.08.16, 11:08
            Nu kylax, nie pamimajesz widze. Tenis byl dlugo gra szlachetnie urodzonych. Zanim stal sie sportem jak inne.

            Rusz troche ociezalym umyslem. Moze jakis doping na te ciezary wezmiesz? Sa w Polsce dostepne...

            PF
            • kylax1 Kto to jest "szlachetnie urodzony"? 16.08.16, 14:53
              Ktoś, kogo przodkowie byli bandytami, masowymi mordercami i zbrodniarzami, bo inaczej nie można było zostać "szlachetnie urodzonym".
            • yurek11111 Re: Aha, czyli Anglicy nie byli kolonialistami. 18.08.16, 00:39
              Hahaha,dlatego grasz w tenisa,twoj snobizm przewyzsza Himalaje.....:-)

              re : Tenis byl dlugo gra szlachetnie urodzonych.

              Stosujesz odpowiedzialnosc zbiorowa , jezeli chodzi o Djokovica ,do tego z perspektywy czasu to okazuje sie ze Narod Djokovica tez byl wtedy mordowany....

              re : Przeciez Dzoko pochodzi przeciez z meskiego narodu ktory nie tak dawno dzielnie mordowal sasiadow. A tu lzy?

              PS.Zajalbys sie czyms pozytecznym a nie plodzeniem bezsensownych watkow...
              • polski_francuz Game for life 18.08.16, 09:45
                Zaczalem grac w tenisa jak mi lekarz powiedziec, ze koszykowka, moj pierwszy sport, nie jest dobra dla mych kolan i kostek. Czyli jakies 35 lat temu. I od tej pory gram. Staram sie grac 2-3x tygodniu. Biore udzial w turniejach. Jestem tez w zarzadzie mego klubu tenisowego. Tenis stal sie dla mnie filarem stabilnego zycia na rowni z praca i z rodzina.

                Tyle o moim stosunku do tenisa.

                Bliskim wlasnie.

                PF
        • dicksmith Re: Trudna sztuka przegrywania 11.08.16, 11:03
          Co innego rozgrywki podwórkowe, a co innego gdy w ciebie sportowca ktoś zainwestował kapitał, a ty tego nie chcesz stracić.
          • polski_francuz Re: Trudna sztuka przegrywania 11.08.16, 11:09
            Dobry punkt w dyskusji. Tym "kapitalem" moze byc tez panstwo, he?

            PF
            • dicksmith Re: Trudna sztuka przegrywania 11.08.16, 11:14
              Może i było, ale na tym nie dało się dorobić, bo państwo mogło zaoferować jedynie małego albo dużego fiata, 2 pokoje z kuchnią w bloku plus skromny dodatek do emerytury.
              • polski_francuz Re: Trudna sztuka przegrywania 11.08.16, 11:19
                A co dzisiaj dostaniesz od malego fiuta w Rosji?

                PF
                • dicksmith Re: Trudna sztuka przegrywania 11.08.16, 11:37
                  ty masz szanse, bo ja się nie staram
                  • polski_francuz Re: Trudna sztuka przegrywania 11.08.16, 11:44
                    Powalczyc troche trzeba, nawet w bardzo dojrzalym wieku:)

                    Pozdro

                    PF
    • jk2007 Re: Trudna sztuka przegrywania 11.08.16, 10:57
      Theresa May bliżej Putina. Theresa May zwróciła się do Putina z prośbą o spotkanie twarzą w twarz.
    • polski_francuz Skarzypyta 16.08.16, 10:02
      Inny skarzypyta Renaud Lavillenie dostal srebrny medal za skok o tyczce ale zamiast sie ucieszyc to sie skarzy sport24.lefigaro.fr/jeux-olympiques/rio-2016/actualites/renaud-lavillenie-j-ai-senti-la-mechancete-du-public-contre-moi-820512.

      Jednego polskiego tyczkarza taka niechec publicznosci uskrzydlila i az wylecial na nasz polski firnament. A Lavillenie wolal sie poskarzyc...

      PF
      • polski_francuz Re: Skarzypyta 16.08.16, 11:35
        I jeszcze sie porownuje z Jesse Owensem z 1936 roku

        Ale dupek...

        PF
    • uu1 Re: Trudna sztuka przegrywania 16.08.16, 11:50
      Przeciez Dzoko pochodzi przeciez z meskiego narodu ktory nie tak dawno dzielnie mordowal sasiadow.
      Okazuje się, że sztuka sensownego argumentowania to prawdziwa sztuka.
      -------------------------------
    • de_oakville Re: Trudna sztuka przegrywania 17.08.16, 11:44
      Wszedzie tam, gdzie jest wygrany, tam musi byc i przegrany, ktory jest pokonany przez wygranego i stanowi punkt odniesienia oraz tlo dla jego triumfu. Przegrany tez bardzo chce wygrac, ale nie daje rady, bo trafia na lepszego od siebie (w danej chwili). Istnienie "loosera" jest wiec warunkiem koniecznym dla istnienia "winnera". "Winner and looser" sa wiec nierozlaczni jak "horse and carriage".
      "The winner takes it all, the looser standing small" (ABBA).

      Jednak nawet najwieksi mistrzowie rowniez czasem przegrywali na drodze swojej kariery (moze z wyjatkiem Muhameda Ali). I bylo to dla nich dobre, bo na kleskach i bledach czlowiek sie uczy. Niejeden zwyciezca "spoczywa na laurach" i potem przegrywa.
      "Kto sie boi Waterloo, ten nigdy nie zazna szczescia Austerlitz" jak (lub podobnie) powiedzial Obrychski cytujacy slowa Pilsudskiego w "Bitwie warszawskiej".
      • de_oakville Dzis jestem "loser" 17.08.16, 12:18
        ... w konkursie na English spelling

        (niewyspany napisalem "looser" zamiast "loser").


        "Love and marriage, love and marriage,
        Go together like a horse and carriage.
        This I tell ya, brother, you can't have one without the other."
        (Frank Sinatra)

        Tez tak uwazam. Co na to Jorl? :)
        • dicksmith Re: Dzis jestem "loser" 19.08.16, 00:29
          Nie przejmuj się takimi niuansami. Ortografia w angielskim pozbawiona jest sensu, natomiast liczy się akcent, jeśli masz słowiański to na dobrze płatną pracę nie licz.
          • de_oakville Re: Dzis jestem "loser" 19.08.16, 00:51
            dicksmith napisał:

            > Nie przejmuj się takimi niuansami. Ortografia w angielskim pozbawiona jest sens
            > u, natomiast liczy się akcent, jeśli masz słowiański to na dobrze płatną pracę
            > nie licz.

            Anglosasi nigdy nie mieli Slowian za sasiadow. A poniewaz maja do czynienia z akcentami angielskimi ludzi przybylych z calego swiata, to wiekszosc z nich pewnie zupelnie nie wyczuwa jaki to jest ten accent "slowianski". Co innego wyglad i mentalnosc. Moga nawet nie wiedziec, ze jakis gosc to Slowianin, ale jesli ten ostatni zachowuje sie w sposob typowo "slowianski" (czyli chce pokazac swoje wady zamiast zalet), to na dobra prace rzeczywiscie nie moze liczyc.
            Wazny jest nie tyle accent ile zrozumialosc i plynnosc wypowiedzi oraz poprawne poslugiwanie sie jezykiem.

            "English is among the easiest languages to speak badly, but the most difficult to use well."
            (C.L.Wren)
            • dicksmith Re: Dzis jestem "loser" 19.08.16, 01:02
              > Anglosasi nigdy nie mieli Slowian za sasiadow.

              Jak to nie mieli. Angles przybyli na Wyspy znad lewego brzegu Łaby, gdzie za sąsiadów na prawym brzegu mieli słowiańskich Wędów. Niewątpliwie oba plemiona łowiły ryby w Łabie, bo "angles" to przecież haczyki :) Są nawet słowa w języku angielskim, które można powiedzieć zostały "zainspirowane" przez ich słowiańskich sąsiadów. Choćby takie słowo jak "truth" od słowa "trutka". Żeby złapany przedstawiciel sąsiedniego plemienia powiedział prawdę, wpierw dawało mu się trutkę.
              • de_oakville Re: Dzis jestem "loser" 19.08.16, 18:45
                dicksmith napisał:

                > > Anglosasi nigdy nie mieli Slowian za sasiadow.
                >
                > Jak to nie mieli. Angles przybyli na Wyspy znad lewego brzegu Łaby, gdzie za są
                > siadów na prawym brzegu mieli słowiańskich Wędów. Niewątpliwie oba plemiona łow
                > iły ryby w Łabie, bo "angles" to przecież haczyki :)

                Piszac "Anglosasi" mialem na mysli wspolczesnych Brytyjczykow i Amerykanow. Powinienem byl wiec wyrazic sie scislej.
                Zas Anglowie, praprzodkowie Anglikow (wraz z Sasami), zamieszkiwali ponoc pogranicze Danii i Niemiec (Szlezwiku Holsztyna) u wybrzezy Morza Polnocnego. A zatem raczej na prawo od Laby (na polnoc od jej ujscia). I nawet jesli wyprawiali sie na poludniowy wschod, do Sasow i dalej do Slowian, to ich pozniejsi potomkowie, zyjacy na Wyspach Brytyjskich juz tego z pewnoscia nie pamietali.
                • de_oakville Jednak blizej Baltyku 19.08.16, 19:01
                  de_oakville napisał:

                  > Zas Anglowie, praprzodkowie Anglikow (wraz z Sasami), zamieszkiwali ponoc pogra
                  > nicze Danii i Niemiec (Szlezwiku Holsztyna) u wybrzezy Morza Polnocnego. A zate
                  > m raczej na prawo od Laby (na polnoc od jej ujscia).

                  Czlowiek cale zycie sie uczy. Sprawdzilem. Dawna Anglia (dzis czesc Szlezwiku Holsztyna) nie lezy nad Morzem Polnocnym. Jak sie okazuje lezy raczej blizej Baltyku, w okolicy Kilonii. A zatem nie na polnoc od samego ujscia Laby tylko raczej na polnoc od Hamburga.
      • polski_francuz Motywacja z porazki 17.08.16, 12:37
        " I bylo to dla nich dobre, bo na kleskach i bledach czlowiek sie uczy. Niejeden zwyciezca spoczywa na laurach" i potem przegrywa."

        Sport uczy wlasnie tej cechy, ktora jest uzyteczna i w zyciu prywatnym i zawodowym. A mianowicie umiejetnosci wyciagania wnioskow i motywacji z porazki. Ta umiejetnosc rozwija sie z czasem i z wzrostem pewnosci siebie. Mlodzi, czesto, gesto, nie sa w stanie porazki przezyc i prazki ich zupelnie rozbijaja. Wiek te ceche poprawia.

        Inna cecha, wlasciwa perfekcjonistom jest, niepopelnianie tego samego bledu, ktory juz raz do porazki doprowadzil. I wiek pozwala na eliminowanie coraz bardziej bledow.

        Niestety, uczenie sie na bledach nie wystarcza do wygrywania. Pomocna jest w tym mlodosc i idaca z nia fizyczna wydolnosc. Po francusku mawia sie "si la jeunesse savait et si la vieillesse pouvait" czyli starsi juz duzo wiedza ale nie wszystko juz moga:)

        PF
        • de_oakville Re: Motywacja z porazki 17.08.16, 13:51
          polski_francuz napisał:

          > Po francusku mawia sie "si la jeune
          > sse savait et si la vieillesse pouvait" czyli starsi juz duzo wiedza ale nie ws
          > zystko juz moga:)

          Dlatego chcialoby sie miec ten rozum co dzis, a to cialo co np. 20 lat temu.
          Ciekawe, czy to by zawsze poprawilo wynik podejmowanych decyzji? Nie jestem pewien. Bo decyzje byly wtedy podejmowane w innych zupelnie okolicznosciach, w innym otoczeniu fizycznym, politycznym i psychicznym. Byc moze gdyby te okolicznosci rowniez "odmlodnialy" (byly takie jak wtedy) wyniki bylyby identyczne. Niezaleznie od wieku "nie mozna przeskoczyc wlasnego cienia".
        • dicksmith ucz się japońskiego PF 19.08.16, 00:34
          > Po francusku mawia sie "si la jeunesse savait et si la vieillesse pouvait" czyli starsi juz duzo wiedza ale nie wszystko juz moga:)

          Tak jest od Ameryki po Francję, a w Japonii na odwrót, wielki szacunek dla starszych specjalistów: im starszy tym lepszy.
    • dicksmith Re: Trudna sztuka przegrywania 19.08.16, 00:54
      Dżoko może i z męskiego narodu pochodzi, ale na Słowianina to on nie wygląda, no i ten jego manago Becker (Niemiec o żydowskich korzeniach i o imieniu Borys, chyba na cześć tych Borysów co Niemcom w 1945 dali popalić).
    • jorl de_o 19.08.16, 23:57
      de_oakville napisał:

      > ... w konkursie na English spelling
      >
      > (niewyspany napisalem "looser" zamiast "loser").
      >
      >
      > "Love and marriage, love and marriage,
      > Go together like a horse and carriage.
      > This I tell ya, brother, you can't have one without the other."
      > (Frank Sinatra)
      >
      > Tez tak uwazam. Co na to Jorl? :)

      A wiec Jorl wie ze looser pisze sie loser. Ale Jorl kiedys tak napisal i sie tego trzyma. Dlaczego tez? Bo Jorl zauwazyl ze sporo ludzi na tym forum, Ty tez drogo de_o uzywaje mojego looser.
      A ze widze w tym wlasnie moja sile przekonywania to mnie to bawi i dlatego pisze dalej looser.
      Cos mi sie wydaje ze zepsules mi zabawe de_o. Wku..les mnie tymze.
      • de_oakville Re: de_o 20.08.16, 00:52
        Jorl. Ja zupelnie cos innego mialem na mysli. Wcake nie zamierzalem Cie urazic.
        Nie pamietalem zupelnie, ze napisales kiedys "looser". Ja takich rzeczy nie pamietam - to nie ma dla mnie zadnego znaczenia, zreszta sam rowniez popelniam bledy, tak jak kazdy. Chodzilo mi o cos innego. Juz Ci tlumacze.
        Odnoszac sie do glownego tematu watku Polskiego Francuza napisalem, ze wygrany i przegrany sa nierozlaczni (gdzie jest wygrany tam musi byc i przegrany) tak jak dwie strony tej samej monety, albo "jak kon i woz". Przypomnial mi sie bowiem tekst z piosenki Franka Sinatry
        "Love and Marriage", ktorej fragment zacytowalem.

        "Love and marriage, love and marriage,
        Go together like a horse and carriage."

        Wydalo mi sie zabawne to co spiewal Sinatra w tej piosence (nie moze byc "love" bez "marriage")
        bylo calkowicie sprzeczne z jego wlasnymi zasadami, ktore stosowal w zyciu. A mial poglady chyba podobne do Twoich. Stad moje pytanie "co na to Jorl", zreszta nie spodziewalem Twojej sie odpowiedzi na nie, bo z tego co pisales do tej pory, kazdy moze latwo zgadnac.
        • dicksmith Re: de_o 20.08.16, 01:09
          Tu się z tobą zgadzam, Jorl. Anglicy całkowicie skopali sobie ortografię, a gramatykę uprościli aż do zaniku, w Niemczech nie do pomyślenia. O zasadach wymowy (pronounciation) to nawet szkoda mówić, bo takich zasad w angielskim praktycznie nie ma, bo zadecydowała ulica, a profesorom angielskiego z Oxbridge nie pozostało nic innego jak zaakceptować ten chaos jako poprawność językową.
          • jorl Re: de_o 20.08.16, 12:29
            dicksmith napisał:

            > Tu się z tobą zgadzam, Jorl.

            To ze sie ktos ze mna zgadza to madre i sluszne oczywiscie. Bo ja praktycznie zawsze mam racje.
            Ale faktem jest ze z ortografia u mnie niedobrze. Bo ta dziedzine olewam. Moze nawet dlatego aby moi przeciwnicy mieli w rozpaczy sie gdzies slusznie do mnie przyczepic mogli? Gdzies w koncu miec racje?

            Ale w przypadku looser czy loser to akurat ja racji nie mam. Z tym ze to wiem ale bledu nie poprawiam. Zarazam nim innych, jak widze, na tym forum.
            • 1.melord Re: de_o 20.08.16, 12:48
              jorl...staraj sie nie uzywac slow - zawsze (mam..) i nigdy
              angielskie loser czy looser sa bez znaczenia
              bedzie OK
        • jorl Re: de_o 20.08.16, 12:03
          de_oakville napisał:

          > Jorl. Ja zupelnie cos innego mialem na mysli. Wcake nie zamierzalem Cie urazic.
          > Nie pamietalem zupelnie, ze napisales kiedys "looser". Ja takich rzeczy nie pam
          > ietam - to nie ma dla mnie zadnego znaczenia, zreszta sam rowniez popelniam ble
          > dy, tak jak kazdy.


          Jakos ja wprowadzilem na to forum pojecie looser, pisane z bledem, i jakos wszyscy inni, conajmniej tak widze co to slowo uzywaja pisza z tym samym bledem jak ja. Cos w tym jest, prawda? Mam niezla sile przekonywania widze. Nawet cytaty z moich postow sa podwieszane, slusznie to robicie.
          Oczywiscie wszystko przypadkowo, wiem, wiem...
          • polski_francuz Re: de_o 20.08.16, 12:36
            Eh jorl, jorl. Pieknys, bogatys, masz wiele dziewczyn i "niezla sile przekonywania"...Tylko sie nie chwal tak bo wszyscy zaczna Ci zazdroscic:)

            Pozdro

            PF
    • 1.melord Re: Trudna sztuka przegrywania 20.08.16, 13:14
      w sporcie sa dziedziny wymierne i niewymierne
      wymierne -biegi,skoki,rzuty itd...wygrywa ten ktory jest szybszy,skoczy czy rzuci dalej
      zadne tlumaczenia porazki nie maja racji bytu (jesli komisja antydopingowa zwyciezcy nie zlapala)
      czasmi jednak zdarzaja sie cuda...sztafeta zenska 4x100m ktora zgubila paleczke ,zdobyla zloty medal !!
      niewymierne- boks,gimnastyka itd , wszedzie tam gdzie o wyniku decyduja osoby "trzecie"
      tutaj zawodnicy maja czesto sluszne pretensje gdy wyniki zostaly ewidentnie przekrecone.

      jesli jednak sportowiec,ktory przegral placze i narzeka na los,pogode, niewygodne buty czy to,ze przeciwnik sika na fioletowo,swiadczy to jedynie o tym,ze zle wybral profesje i powinien poszukac jakiejs innej uczciwej juz pracy
    • lont12 przegrały z mężczyzną 21.08.16, 02:43
      i jak na razie znoszą to dzielnie. Mowa o biegaczkach na 800m. Swoją drogą ciekawe że mężczyzna może sobiec startować z kobietami i nikt mu nie zarzuci że jest na dopingu w postaci zwiększonego ponad kobiecą normę poziomu testosteronu, adrenaliny, itp
      • 1.melord Re: przegrały z mężczyzną 21.08.16, 03:26
        ten..srebrna medalistka (800m kobiet) najciekawiej rowniez nie wygladal(a)
        • lont12 Polka była 5-ta, a czuje się wicemistrzynią 21.08.16, 23:17
          A jednak nie wytrzymała i palnęła. Co na to PF? Czy stwierdzenie Joasi Jóźwik że czuje się wicemistrzynią to też nieumiejętność przegrywania?
          • polski_francuz Re: Polka była 5-ta, a czuje się wicemistrzynią 22.08.16, 08:50
            Uwaznie przeczytalem rzecowa dyskuje pod artykulem n/t 800 m kobiet w Der Spiegel i jeszcze doczytalem o Ewie Klobukowskiej. Zwyciezczyni 800 m. ma chromosom Y nie jest wiec 100 % kobieta, ale gdzies miedzu kobieta a mezczyzna (intersex). Ma wiecej tostosteronu i latwiej jej (jemu) wygrywac.

            Cala diabel jest w przepisach. Ktore czasem pozwalaja a czasem nie pozwalaja na uczestnictwo intersexow w zawodach. W Rio pozowolily. I tyle mozna powiedziec.

            Polska biegaczka byla troche rozzalona ale nie rzucala oskarzen. Albowie te fakty o zwyciezczyni z RPA sa znane wielu i Afrykanka nie jest oszustka.

            Tyle ode mne.

            PF

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka