polski_francuz
08.09.16, 20:23
Zyjac w Niemczech czy we Francji czesto zastanawialem sie nad niezwykla pewnoscia siebie tubylcow. Jeszcze pewnosc siebie Niemcow zrozumialem i uznalem: dobrze pracuja, sa dobrze zorganizowani. Niech im bedzie, ze pewni siebie, oby tylko ta pewnosc nie przeszla w arogancje.
Troche trudniej przychodzi mi uznanie pewnosci siebie Francuzow. Pracuja kiepsko i sa kiepsko zorganizowani. Bez struktur piramidalno hierarchicznych i strachu przed szefem trudno im pracowac. I mimo, ze rozumieja bardzo dobrze (po balzakowsku) znaczenie pieniadza i umieja tym grac to troche malo na wymogi wspolczesnego swiata i wspolczesnej ekonomii. Swiata, ktory uznaje talenty i ekonomii, ktora wymaga odwagi i dobrych pomyslow.
Ale, w koncu, i te pewnosc siebie zrozumialem. Pochodzi ona z kolonii. Gdzie Francuz byl Panem a Arab czy Murzyn byl rabem. Wystarczylo wiec jakos pokazac swoje pochodzenie czy narodowosc i sie automatycznie przechodzilo do kategorii panow i moglo sie sie spokojnie olewac innych. Bez wzgledu na to czy sa zdolni czy nie, czy glupi czy nie, i pracowici czy nie.
Troche inna droge musieli i musza ciagle przechodzic byli kolonizowani, tacy jak Polacy wlasnie. Ponizani, wysylani na Sybir, odcinani od wyksztalcenia (za Niemca Polak nie powinien skonczyc wiecej niz szkole podstawowa i mial jedynie sluzyc Herrenvolkowi). Ciagle jeszcze Polakom brakuje Polakom pewnosci siebie i tzw "murzynskosc" powraca do scene polityczna.
Ale, slodkie zycie kolonizatora ewoluowalo i coraz wiecej praw przyznawano kolonizowanym. Ktorzy przyjezdzali do metropolii by ogladac kolonizatorow u siebie i takimi jacy sa. I, mimo ze ich odrzucano za inny kolor skory czy za inna religie, otrzymali taki sam paszport, to samo prawo i dosc podobne zycie. Widac obecnie, ze ta populacja kolonizowanych sie zupelnie w metropolii nie integruje i ze powoli rozsadza jej zycie. Powoli wyglada na to, ze dojdzie kiedys do konfrontacji zbrojnej bardzo roznych populacji.
I tu kolonizowani z Polski zaczynaja brac swoj rewanz. Nie maja innowiernej emigracji i nie chca jej brac. I mimo durnot wladzy nie ma konfliktow rasowych czy religijnych, ktore sa chlebem codziennym u bylych kolonizatotorow.
A wiec godzina slodkiej zemsty naeszla?
PF