borrka
15.10.16, 20:38
Ostatnio duzo czasu spedzam na Ukrainie, a wlasciwie wg tamtejszej politycznej poprawnosci "w Ukrainie".
Nie przedstawie dramatycznych scen z frontu, ale czasem widzi sie jakies jadace czolgi, czy sceny zywcem z sowieckich filmow - rodziny odprawadzajace zolnierzy na front.
Przy czym na lotnisku zdecydowanie wiecej widac wylotow do Turcji:)
Nie musze sie wysilac, by przedstawic swoj szacunek dla oporu przed putinowska agresja - mam to z automatu.
Wysilku wymaga akceptacja swoistego superpatriotyzmu czesci mass mediow i publicystow tworzacych legendy historyczne... ale moze tak musi byc w kraju prowadzacym trudna wojne i to zupelnie samotnie.
To osamotnienie czuc i widac tez przesadne reakcje na "dobre slowo" ze strony Zachodu, ktory jednak w trosce o Donieck nigdy nie mrugnie okiem, nie mowiac o ruszeniu grubej dvpy.
Dlatego nie podoba mi sie wejscie na ekrany "Wolynia" akurat teraz.
Nie mam cienia watpliwosci historycznych, ale po pierwsze to zaledwie wycinek relacji polsko-ukrainskich, no i nie teraz, na mily Bog!
To tak, jakbysmy spotkali sasiada, ktorego żulia flekuje na pustej ulicy i zaczeli robic mu wyrzuty o przynaleznosc dziadka do UB.
Czy jakos tak, bo nie do konca wyszla mi ta paralela...
Po polsku nie mowi sie "mydlo OD for you", ani "samochod OD pobieda" - to wymysl przyglupow z agencji reklamowych, zasmiecajacych jezyk.