kupierczycki
04.10.04, 05:44
W debacie Kerry uzyl zwrotu:
"Prezydent poszedl na wojne majac ze soba brytyjczykow i jednego czy dwoch
innych". Tym stwierdzeniem zaliczyl Polske wraz z Australia do innych, nie
znaczacych nic sojusznikow. Wedlug Kerry'ego tylko Francja i Niemcy to
prawdziwi sojusznicy, reszta nie przedstawia zadnej wartosci.
Byc moze prezydent Kwasniewski powinien rozwazyc natychmiastowe wycofanie
polskich sil z Iraku w wypadku zwyciestwa Kerry'ego i dolaczyc list z adresem
i numerem telafonu kancelarii Bunderepublik Deutchland i Palacu Elizejskiego.
W lekcewazeniu Polski jako sojusznika przejawia sie arogancja Kerry'ego.
A co bedzie kiedy wprowadzi sie do Bialego Domu?