21.04.18, 23:32
Czy angielscy klasycy, typu Byron, Shelley, Keats sa w Amerycy traktowani jako swoi?
Na równi z twórcami lokalsami?
Czy Amerykanie maja jakieś pojęcie o literaturze europejskiej ?
Tak pytam, bo wlasnie swierdzilem, że poezja amerykańska jest mi kompletnie obca.
Wstyd.
Obserwuj wątek
    • borrka PS. 21.04.18, 23:35
      Obca, w sensie nieznana.
      • karbat Re: PS. 21.04.18, 23:48
        borrka napisał:
        > Obca, w sensie nieznana.

        dlaczego wstyd ... gdzie jest napisane , ze musisz wszystko wiedziec , wszystko znac ...
        nie jestes w stanie , nikt nie jest w stanie wszystko wiedziec , znac .

        wystarczy poznanie otaczajacej rzeczywistosci , -
        co kieruje USA interesami, imperializmem .

        co kieruje unia , wiadomo , nierzadko obluda . -.
        kcom dobrze , wychodzi jakos tak nierzadko xujowo .
    • yurek11111 Re: Wstyd 21.04.18, 23:49
      Jaki tam wstyd , jak znasz poezje polska i ruska to OK , ile Narodow tyle poezji , nie sposob znac wszystkie...
    • lont12 Re: Wstyd 22.04.18, 00:02
      Na początek polecam Emily Dickinson, odrobinę tylko młodsza od Norwida

      www.youtube.com/watch?v=kLzmwiyzH1Y
      • boavista4 Re: Wstyd 22.04.18, 00:49
        Co to jest poezja? CZy to na cos wspolnego Z zorza polarna? CZyli Poezja zdarza sie tylko w rejonach podbiegunowych.
      • borrka A byla tlumaczona na jakis ludzki jezyk? 22.04.18, 01:18
        Mój korporacyjny angielski slabo nadaje sie do poezji.
        • polski_francuz Znam ten bol 22.04.18, 10:43
          bedac w Australli, pomyslalem sobie, ze znam juz dobrze angielski i ze moge swobodnie czytac literature angielska. Wzielem Szekspira i...niewiele zrozumialem.

          PF
          • borrka Poszukałem i .... 22.04.18, 11:05
            Znalazlem polskie tlumaczenia Dickinson (malo znanego tlumacza) i zupelnie mi sie nie podobaly.
            Potem trafilem na tlumaczenia Baranczaka i wierszyki są świetne - to oddaje istote problemu poezji obcojezycznej.
            • kalllka Re: Poszukałem i .... 22.04.18, 11:46
              No to teraz możesz sięgnąć po Sylvie Plath, bórka.
              Typowa przedstawicielkę amerykańskiej (poetyckiej)klasy średniej. Główna zaleta jej poezji był fakt ze żyjac w nieustannej depresji i z mężem poeta, wyglądając jak typowy amerykański pierwiosnek-czysta i niewinna, umiała przemówić do amerykanskiego POPartowego społeczeństwa tak ze przyznano jej Pulitzera.
              Co do korzeni brytyjskich to akurat w jej twórczości łatwo je znaleźć, np w tomiku “Ariel” niewątpliwie inspirowanego szekspirowska “Burza”..
              PS
              Sylvie,spokojnie odcyfrujesz swoim korpoinglysz.. jej poezja to dobry trening przed następna z nawiedzonych (poetów)Virginia Woolf.. która co prawda angielska ale za to modernistyczna czyli nadaje się w sam raz do ramki z sokowirówka- największym amerykańskim osiągnięciem...
            • lont12 Re: Poszukałem i .... 25.04.18, 01:10
              a ten wires Emily Dickinson nie wymaga tłumaczenia

              www.youtube.com/watch?v=Ev15wAJkzwM
              no może poza jednym - "admiring bog", to nie "podziwiający bóg", tylko "podziwiające bagno". Plemię Anglii graniczyło kiedyś na Łabie ze Słowianami. Słowianie swoich bogów umiejscawiali na bagnach, torfowiskach, tam gdzie wieczorami straszyło. Zapewne stąd słowo "bog" trafiło do angielskiego w swoim angielskim znaczeniu.
              • lont12 Re: Poszukałem i .... 25.04.18, 01:12
                i znowu chochlik michnik poprzekręcał... nie "wires" tylko "wiersz", nie "plemię Anglii", tylko "plemię Anglów"... ech, co ja z nim mam...
    • borrka Ale nie odpowiedzieliscie... 22.04.18, 01:14
      Czy taki sobie, przeciętny Amerykanin (Kanadyjczyk, Australijczyk) traktuje literature angielska, jako swoją ?
      • de_oakville Teatr szekspirowski 26.04.18, 11:16
        borrka napisał:

        > Czy taki sobie, przeciętny Amerykanin (Kanadyjczyk, Australijczyk) traktuje lit
        > erature angielska, jako swoją ?
        >
        >

        W malej miejscowosci w Kanadzie niedaleko ktorej mieszkam, odbywa sie co roku teatr szekspirowski. Pod golym niebem, w poblizu portu jachtowego nad Rzeka Swietego Wawrzynca. Aktorzy przyjezdzaja z okolic Toronto, a scislej London lub Kitchener (przed 1-sza wojna swiatowa miasto Kitchener nazywalo sie Berlin). Spektakle odbywaja sie codziennie wieczorem od poczatku lipca do polowy sierpnia. Repertuar obejmuje dwa dziela Szekspira, co roku inne. Ludzie przynosza skladane krzesla i uczestnicza w spektaklu. Oplata jest niewielka. Po naszej stronie rzeki jest brzeg kanadyjski, po drugiej brzeg amerykanski. A rzeka plyna w tle czasem statki morskie - widzialem raz "Ziemia Gornoslaska" Monrovia (port macierzysty). Plyna od strony Montrealu w kierunku Toronto.
        • borrka Taką impreze mogę sobie i w Polsce wyobrazic 26.04.18, 11:35
          Szekspir, to dziedzictwo swiatowe.

          Mnie interesuje cos troche innego.
          Anglikom udalo sie stworzyc rodzaj wspolnoty kulturowej byłych kolonii i to jest fascynujące.
          Nie powiodlo sie Rosji, Polsce, Austrii itd., a Angolom i chyba Hiszpanom ... tak.
          I podobno Nowa Zelandia jest od dawna bardziej angielska, niż okolice Londynu.
        • lont12 Re: Teatr szekspirowski 26.04.18, 11:56
          W Melbourne też jest taki teatr, państwowy, który wystawia właśnie Szekspira. Bodajże jest to jedyny teatr państwowy, czyli taki w którym aktorzy są na etatach. Wszystkie inne teatry w Australii to prywatna inicjatywa ad hoc. Sztuka leci tydzień, bo tylko takie jest zapotrzebowanie społeczne, po czym aktorzy przestają być aktorami, aż do momentu jak ich ktoś znowu powoła do pracy, to znaczy aż znajdą się na to jakieś pieniądze od sponsorów, to znaczy takich bogatych przedsiębiorców których uda namówić się do ofiarowania kilkunastu tysięcy, czy cuś, na szczytny cel, a oni i tak sobie to ściągną z podatku. Kiedyś takim Św.Mikołajem był Richard Pratt (Przęcicki) urodzony w Gdańsku, który, zanim odziedziczył po ojcu i został bilionerem, był aktorem. W takich, nazwijmy to amatorskich, teatrach pojawiają się jednak talenty, które zdobywają później Oscary. Gdzieś na przełomie lat 80/90 siedziałem na podłodze teatru w Sydney oglądając sztukę pt "Kafka tańczy". Rolę Franza Kafki grał Lech Mackiewicz, a jego narzeczoną była debiutująca na teatralnej scenie Cate Blanchett. Scena teatralna brzmi poprawnie, ale tak naprawdę żadnej sceny, w tym sensie czym są sceny w polskich teatrach, to tam nie było... Jeszcze wcześniej oglądałem w malutkim teatrze o nazwie Belvoir St. Theatre, mało znanego lokalnego aktora nazwiskiem Jeffrey Rush. Co to była za sztuka to już nawet nie pamiętam...
    • malkontent6 Re: Wstyd 22.04.18, 01:51
      Nie wiem jak to było 100 lat temu ale teraz poprawność polityczna sprawia, że się o nich mówi dużo mniej. Mam na myśli szkoły. Amerykańska lewica próbuje zanegować (zakwestionować, zminimalizować, zignorować) anglosaskie korzenie USA.
      • felusiak1 Re: Wstyd 22.04.18, 04:53
        To w pewnym sensie zabawne. Lewica widzi tzw grupy społeczne i wszystkich kategoryzuje.
        Ale tu pojawia sie problem sporych róznic w poszczególnych grupach i tworzone są podgrupy i w tych podgrupach powstają spore róznice i tworzą się podgrupy podgup. Nazywa sie to identity politics.
      • borrka O to mi właśnie szło :) 22.04.18, 08:21
        Na ile korzenie, powiedzmy brytyjskie, są elementem samoidentyfikacji Amerykanów.
        Spytalem o poezje, bo to moim zdaniem, dobry wskażnik.
        Nie sposób nie znac elementów literatury pieknej, "z samych filmów" znam, ale rymowanki, to tylko chyba Mastersa !
        No tak bez głebszego dumania.
    • de_oakville Re: Wstyd 22.04.18, 12:11
      Mysle, ze dla przecietnego Amerykanina istnieje na swiecie tylko literatura (i poezja) anglojezyczna i nic wiecej. Jedyna "zrozumiala" (w sensie, "co poeta chcial przez to powiedziec") i godna uwagi. I z tego tez powodu wspaniala i przebogata tworczosc Brytyjczykow jest uznawana w Ameryce za swoja. Jakakolwiek zreszta tworczosc po angielsku. Moze byc z Singapuru albo ze Szwecji ("ABBA", Ten zespol wielu w Ameryce bralo za zespol brytyjski ze wzgledu na idealna angielszczyzne wokalistek). Podobnie jak tworczosc Beatlesow czy Led Zeppelin, chociaz wtedy uzywano okreslenia "British Invasion".
      Rowniez poezja np. Rudyarda Kiplinga, Brytyjczyka urodzonego w roku 1865 roku w Bombaju w Indiach, owego "Anglika o hinduskiej duszy", autora "Ksiegi dzungli", Sluchalem kiedys czesto w weekendy w samochodzie piosenek Franka Sinatry jadac autostrada 401 i odbywajac kilkugodzinna trase z mojej miejscowosci do Toronto. W pamieci utkwila mi piosenka "On the Road to Mandalay" ze slowami na podstawie wiersza Rudyarda Kiplinga (Mandalay miasto w Burmie, w bylych brytyjskich "Indochinach").

      Fragmenty:

      "On the road to Mandalay where the flyin' fishes play
      And the dawn comes up like thunder out of China 'cross the bay"

      (...)
      "Ship me somewhere east of Suez where the best is like the worst
      Where there ain´t no Ten Commandments and a cat can raise a thirst


      Slyszalem, ze rodzina Kiplinga wytoczyla nawet Sinatrze proces z powodu tej pioenki za uzywanie slow "wyrwanych z konteksku" (oryginalny wiersz jest znacznie dluzszy).
      Wielu ludziom moze sie nie podobac np. uzycie slowa "broad" zamiast po prostu "girl".

      Caly tekst

      On The Road To Mandalay

      "By the old Moulmein Pagoda lookin´ eastward to the sea
      There´s a Burma broad a settin and I know she thinks of me
      For the wind is in those palm trees and the temple bells, they say
      Come you back, you British soldier
      Come you back to Mandalay
      Come you back to Mandalay
      Come you back to Mandalay where the old flotilla lay
      Can't ya hear their paddles chunkin' from Rangoon to Mandalay?
      On the road to Mandalay where the flyin' fishes play
      And the dawn comes up like thunder out of China 'cross the bay
      Ship me somewhere east of Suez where the best is like the worst
      Where there ain´t no Ten Commandments and a cat can raise a thirst
      'Cause those crazy bells are callin' and it's there that I would be
      By the old Moulmein Pagoda lookin' lazy at the sea
      Lookin' lazy at the sea
      Come you back to Mandalay where the old flotilla lay
      Can't ya hear their paddles chunkin' from Rangoon to Mandalay?
      On the road to Mandalay where the flyin' fishes play
      And the dawn comes up like thunder"

      Piosenki spiewanej przez Sinatre mozna posluchac tu:

      www.youtube.com/watch?v=0Bs2_WxT9bI
    • de_oakville "Rytmy obu Ameryk" - Jobim i Sinatra w duecie 22.04.18, 22:24
      "Garota de Ipanema", "The Girl from Ipanema" kazdy w swoim jezyku, portugalskim i angielskim. Dwa najwazniejsze kraje obu Ameryk USA i Brazylie moznaby porownac w Europie do Anglii i Wloch. Kazdy posiada swoje zalety i wartosci, jakich nie posiada drugi. Ale sie doskonale przez to uzupelniaja. Brazylia, odkryta w roku 1500, kolonia portugalska do roku 1822, cesarstwo w latach 1822-1889 (bylo tylko dwoch cesarzy: Pedro I i Pedro II), potem Stany Zjednoczone Brazylii a obecnie "Ropublica Federativa do Brasil". Ale do tej pory dziela sie rowniez na "stany".

      youtu.be/NldPFVKYmiw
      • borrka Re: "Rytmy obu Ameryk" - Jobim i Sinatra w duecie 23.04.18, 09:48
        Ciekawa analogia, aczkolwiek silniejsze jest podobienstwo USA do Imperium Rzymskiego:
        te same absurdalne wojny, podobne relacje z Europą, ja stosunki Roma - Grecja, bajeczne pieniądze w dyspozycji wąskiego kręgu obywateli, osobliwa obyczajowość elit i ciagle (tak mi sie wydaje) wierność pewnym wartościom.
        Rzym zabila imigracja barbarzynców - to jest stwierdzony fakt.
        Czuje niepokój o USA, bo to mimo wszystko dobry (swiatowy) policjant :)
    • lont12 Re: Wstyd 23.04.18, 10:11
      poezja amerykańska jest mi kompletnie obca.
      Wstyd.


      Nie jest ci obca, tylko już zdążyłeś zapomnieć że Bob Dylan dostał Nobla z poezji rok temu zaledwie... rok albo dwa. Wstyd :)

      Poetów "beat generation" nie polecam, bo to zboczeńcy byli.
      • borrka Potwierdzasz jedynie moje slowa :) 23.04.18, 10:44
        I slusznie, bo ja zawsze mam racje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka