polski_francuz
14.02.20, 19:32
Byly minister rzadzacej partii zainwestowal blisko miliard zlotych w elektrownie Ostrołęka C, ktora była ukochanym dzieckiem ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego. To miał być ostatni wielki blok opalany węglem kamiennym o mocy 1000 MW. Budowanie dziś wielkiej elektrowni na węgiel, i to na dodatek daleko od śląskich i lubelskich kopalń, od początku wydawało się rzeczą bezsensowną. Dlatego wszyscy powtarzali, że ten węgiel będzie zapewne rosyjski. Ale co było zrobić, skoro minister się uparł? A uparł się, bo jest szefem siedlecko-ostrołęckiego okręgu PiS i obiecał swoim wyborcom, że wybuduje im elektrownię. Obiecał też górnikom, że znajdzie nowy rynek zbytu dla węgla, z którym nie ma co robić. Ostrołęka miała spalać 2 mln ton rocznie.
Dlaczego nie powstanie?
Minister był impregnowany na argumenty, nawet te, które przedstawiał dr Wojciech Myślecki, przyjaciel i mentor w sprawach energetycznych premiera Morawieckiego i wielki wróg budowania Ostrołęki. Tchórzewski – członek zakonu PC – był jednak nie do ruszenia. Nie tylko wymusił na państwowych koncernach Energa i Enea wspólne podjęcie tej inwestycji, ale też doprowadził do szybkiego podpisania kontraktu na budowę i rozpoczęcia prac. Głównym wykonawcą został amerykański General Electric. Roboty się zaczęły (osiągnęły już 5 proc. zaawansowania), choć Energa i Enea są w fatalnej kondycji ekonomicznej i z pewnością nie stać ich na wydatek 6 mld zł (a są eksperci, którzy mówią nawet o 9 mld zł).
Kiedy sie mowi nie?
Teraz okazuje się, że jednak nie powstanie. Decyzja o zawieszeniu finansowania budowy z pewnością nie zapadła w gabinetach prezesów Energi i Enei. Musiała mieć autoryzację premiera Morawieckiego, wicepremiera Jacka Sasina i zapewne także prezesa Orlenu Daniela Obajtka, który wyrasta w PiS na nowego Piotra Naimskiego, czyli głównego stratega energetycznego. Decyzja o zawieszeniu finansowania to może być przygrywka do zakończenia projektu z założeniem, że teraz lepiej ponieść mniejsze straty, niż dokończyć budowę i martwić się stratami o wiele większymi.
Trudno komentowac ekonomiczna glupote. Z czego ona wynika? Ano glownie z glupoty rzadzacej partii odrzucajacej abc ekonomii (co i ile kosztuje, jaka jest sytuacja z dostawami, ile one kosztuja, co to znaczy spalanie dla klimatu...). Zaczynam sie tez powoli martwic zakupem linii lotniczej Condor przez panstwowy LOT. Tez pewnie zakup kierowany zoliborska wizja patriotyzmu a nie ekonomia.
W koncu, wladza ktora nie rozumie praw ekonomii zrujnuje panstwo. Przez takich politykow Polska juz raz zbankrutowala miliony Polakow skonczyly, jak ja, na emigracji.
Dlatego tez trzeba sie uwaznie patrzec na rece rzadzacej wladzy.
PF