borrka
26.07.20, 15:52
Padło już Wilno i dopiero co, Grodno.
Oddziały bolszewickie stały pod Lwowem.
W Bialymstoku szykowano rząd komunistyczny, a Tuchaczewski postanowił powtórzyć klasyczne natarcie Paskiewicza na Warszawę - forsowanie Wisły na Północ od Stolicy.
Bolszewicy byli tak pewni siebie, że nie mieli już żadnych hamulców:
Dzisiejszych jeńców wzięliśmy o świcie koło stacji Zawady. Było ich dziesięciu. Byli w samej bieliźnie, kiedyśmy ich brali. Kupa mundurów poniewierała się koło Polaków, to był ich wybieg, żebyśmy nie odróżnili oficerów od szeregowych. Sami rzucali swoją odzież, ale tym razem Trunow postanowił wyświetlić prawdę. - Oficery, wystąp! - wydał komendę, podchodząc do jeńców, i wyciągnął rewolwer. Z odległości dwudziestu kroków Trunow rozwalił młodzieńcowi czaszkę i mózg Polaka wytrysnął mi na ręce. Wtedy Trunow wyrzucił łuski z karabinu i podszedł do mnie. - Wykreśl jednego - powiedział, wskazując spis jeńców.
Pryszczepa chodził od jednego sąsiada do drugiego, krwawe pieczęcie podeszew znaczyły jego ślad.
To słowa korespondenta wojennego, Babla.