Dodaj do ulubionych

Dalajlama jest w Rosji

29.11.04, 17:43
tybet...ostoja miłości,przyjaźni i pokoju...Jak pokazuje świat, raj na ziemi
nie jest możliwy...a szkoda...
Obserwuj wątek
    • Gość: piorun Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 18:00
      coś małe zainteresowanie tym wątkiem. A szkoda bo to w końcu też sprawa
      niepodległości państwa. tym bardziej bliska nam Polakom, ktorzy tak długo o nią
      zabiegaliśmy i walczyliśmy. nasz rząd też obiecywał coś Tybetańczykom, ale
      teraz już nie chce sobie psuć stosunków z chinami i chowa w tej sprawie głowę w
      piasek. a przecież jeszcze tak niedawno staraliśmy się o pomoc krajów
      zachodnich. wiatr historii wieje niezmiennie a choragiewki na wietrze trzepoczą
      w różnych kierunkach.
      • Gość: agawa Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 18:06
        Szkoda mi Tybeteńczyków.Żadne państwo nie chce im pomóc,choć są strasznie
        gnębieni i upokarzani przez Chińczyków.Jak to Piorun napisał-podobnie jak
        kiedyś Polacy.Jak zwykle polityka to bagno.Najgorsze zaś jest to,że często
        chowa się za parawanem pięknych słów o wolności dla każdego i walce o
        pokój.Baju baju...
    • Gość: proletariusz Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 18:09
      Jakież to jest podłe: mało jeszcze tym kitajskim bolszewikom tego Lebensraumu?
      Albo tym rusom? Odpuścili by sobie trochę tych kompletnie jałowych gór Tybetu,
      tego Kaukazu i. i. Rzygać się chce od tej pazerności, nakopałbym do d... tym
      różnym współczesnym cesarzom i carom! Niech się udławią własnymi j...!
      • Gość: manchu Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 29.11.04, 19:46
        sprawa Tybetu nalezy do jednych z najbardziej niezrozumianych na zachodzie.
        Popularne jest idealizowanie dawnego Tybetu i tradycyjnej kultury tybetanskiej.
        Przecenia sie rowniez stopien niezaleznosci politycznej Tybetu przed
        wkroczeniem ChAL-W w 1950.Dodatkowo medialnie sprawe tybetanska na zachodzie
        zdominowala sekta zoltych czapek z Dalajlama na czele. Pozycja polityczna tej
        sekty i jej dominujacy wplyw na zycie tybetanskie wziela sie ze sluzalczej jej
        postawy wobec panujacych dawniej w Chinach Mandzurow, ktorzy po podboju Tybetu
        i przylaczeniu go do swojego chinskiego panstwa wykorzystywali kler buddyjski
        do kontrolowania Tybetu.Dawny system spoleczny Tybetu nie byl idealny, istnialo
        niewolnictwo praktykowane nawet w klasztorach. Nieporozumieniem jest rowniez
        mowienie o "narodzie tybetanskim" (podobnie jak i o wielu innych narodach Azji
        opisywanych z perspektywy europejskiej).Kto byl w Tybecie wie, ze na jego
        ludnosc skladaja sie liczne grupy etniczne,plemiona z reguly koczownicze, ktore
        laczy czesto tylko dalekie powinowactwo jezykowe.Dalajlamowie nie kontrolowali
        politycznie ani gospodarczo calego obszaru Tybetu (zarowno obecnego
        Tybetanskiego Regionu Autonomicznego jak i polozonych poza nim terenow
        etnicznie tybetanskich, w sensie zamieszkiwania ich przez ludy poslugujace sie
        jezykami tybetanskimi, jak np. Amdo).Oczywiscie wszystko to nie swiadczy o tym,
        ze Tybet musi koniecznie byc kontrolowany przez Chiny, ale przesada jest takze
        opisywanie rzadow chinskich jako "okrutnych". Chinczycy bezwzglednie
        rozprawiaja sie z opozycja polityczna, reprezentowana przez czesc tylko kleru
        buddyjskiego i mieszkancow Tybetu, reszte ludnosci pozostawiajac w spokoju.
        Poza wiekszymi miastami Tybetu zreszta Chinczycy sa rzadko widywani, a na
        odleglych obszarach nawet nigdy. Tybet pozostaje do dzis w duzej mierze rzadko
        zaludnionym przez koczownikow plaskowyzem, gdzie ludnosci nie robi wiekszej
        roznicy, kto rzadzi w dalekiej Lhasie.
        Jak w przypadku kazdego konfliktu tak i tutaj nasze informacje ksztaltuja sie
        pod wplywem propagandy- akurat na zachodzie chetniej slucha sie Dalajlamy-co
        wcale nie znaczy,ze wszystko co mowi on i jego zwolennicy jest prawda. Konflikt
        ten nie przypomina tych ktore mialy i maja miejsce w Europie i dlatego nie
        powinno sie go oceniac za pomoca europejskich kategorii.
        • Gość: wlodek100 Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.astral.lodz.pl 29.11.04, 20:48
          Oczywiście, że dawny TYbet nie był idealny. Idealne państwa nie istnieją.
          Jeżeli jednak nie uwazasz za gnębienie Tybetańczyków wymordowanie 1/5 narodu,
          zburzenie wszystkich (poza kilkoma) świątyń tybetańskich, nagminne stosowanie
          tortur wobec więźniów, zniszczenie starej unikalnej kultury, wycięcie lasów,
          utworzenie z Tybetu śmietnika nuklearnego Chin, zepchnięcie Tybetańczyków do do
          roli obywateli drugiej kategorii, masową kolonizację przez Chińczyków ( w
          stolicy kraju, Lhasie, Tybetańczycy stanowią już mniejszość)to kim Ty jesteś?
        • Gość: akasp Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.kom / *.kom-net.pl 29.11.04, 20:49
          Czlowieku!!! Skad Ty sie urwales, kto za Toba stoi??? Po przeczytaniu Twojego
          komentarza flaki wywrocily mi sie na wierzch i trzesa mi sie rece tak ze pisac
          nie moge... Co znaczy cudzyslow przy okrutny i przy narod tybetanski??? Kim Ty
          jestes zeby kwestionowac istnienie czyjejs tozsamosci narodowej??? Kim jestes
          zeby kwestionowac ze WYMORDOWANIE jednej szostej narodu w ciagu jednego
          pokolenia (od roku 1950 z powodu Chinskich represji zginelo PONAD MILION
          Tybetancyzkow sposrod niecalych siedmiu jaki zamieszkiwalo Tybet w czasie
          inwazji - AI) jest okrutne. Ja wiem za na standardy komunistyczne to nie za
          wiele, jednak Tybet nie wybral sobie komunizmu!!! Zostal on mu z cala
          premedytacja i bezwzglednoscia narzucony z zewnatrz i nie slyszalem aby
          jakakolwiek grupa etniczna zamieszkujaca Tybet byla z tego zadowolona. System
          spoleczny i polityczny nie byl w Tybecie idealny, to nie bylo Shangri La, ale to
          co Tybetanczykom urzadzili chinscy komunisci jest cholernie dalekie od idealu, a
          to co sie tam dzialo do smierci Mao mozna nazwac tylko jednym slowem: PIEKLO!
          Mordowano torturowano i upokarzano kazdego na kogo padl chocby cien podejrzenia
          ze moze byc niebezpieczny dla systemu i czerwonej ideologii. Jesli kogos
          interesuje jak to dokladnie wygladalo niech poczyta raporty Amnesty
          International. Dzis jest lepiej, ale tylko relatywnie. Nie sadze aby ktokolwiek
          z nas potrafil zniesc to na co kazdego dnia narazeni sa mieszkancy Tybetu. Na
          koniec zapytam sie jak nazwac zniesienie z powiezchni ziemi ponad 6000 (szescu
          tysiecy!!!) klasztorow (jedynie 13 przetrwalo chinska okupacje nietknietych).
          Czy >unicestwienie kultury< wsadzilbys teraz w cudzyslow? W kazdym razie mozna
          teraz spokjnie powiedziec ze kultura Tybetanska nie istnieje... A niedlugo nie
          bedzie tez narodu, bo zaiste chinskie wladze bardzo sie o to staraja. Mozna by
          jeszcze dlugo pisac ale nie miejsce tu na to. Zainteresowanych odsylam do
          raportow AI, wiarygodnych ksiazek o Tybecie (np. "Tybet-legenda i rzeczywistosc"
          Marka Kalmusa albo wstrzasajacej realcji Paldena Gjaco "Ogien pod sniegiem").
          A teraz powiem Ci czlowieku kim jestes: GNIDA!!!
          I na koniec chcialbym Ci zyczyc zebys sie odrodzil pod chinska okupacja, zeby Ci
          na Twoich oczach rozstrzelali rodzicow, zeby Ci na Twoich oczach zgwalcili zone
          elektryczna palka, zeby zgwalcili tez Twoje dzieci i zabrali je do obozu pracy a
          na koniec zeby Ci obcieli rece i zywcem zakopali :) Tak jak to robia niosacy
          wolnosc i cywilizacje Chinczycy w Tybecie.
          • Gość: manchu Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 29.11.04, 21:36
            no coz, nie wiem kim jestes Ty,zeby nazywac mnie Gnida,zdecydowanie sobie
            wypraszam. W przeciwienstwie do wielu wypowiadajacych sie tu osob bylem w
            Tybecie i troche tez na jego temat wiem. Co do tego,ze w Tybecie popelniano
            gwalty i mordy nie ma watpliwosci.W moim poscie nie negowalem tego, odwazylem
            sie tylko napisac, ze sprawa tybetanska nie jest tak jednoznaczna jak sie ja
            przedstawia w mediach na zachodzie.Za przejaskrawione uwazam stwierdzenia,ze
            kultura tybetanska juz prawie nie istnieje. o tym, ze tak nie jest przekona sie
            kazdy kto odwiedzi zamieszkane przez ludy tybetanskie tereny. rzeczywiscie w
            okresie "reformy praktyki religijnej" w latach 1950-tych i Rewolucji
            Kulturalnej niszczono klasztory i swiatynie, ale duza ich czesc zostala
            odbudowana. Podobnie zreszta bylo w calej ChRL,z chyba jeszcze wieksza
            zacietoscia niszczono chinskie swiatynie buddyjskie, taoistyczne i
            konfucjanskie.Do mojego lodzkiego imiennika wlodka moge tylko powiedziec,ze nie
            uzurpuje sobie prawa do okreslania kto ma a kto nie ma tozsamosci
            narodowej.Twierdze jedynie,ze procesy ksztaltowania sie tozsamosci na wyzynie
            tybetanskiej nie sa zakonczone i ze wiele regionalnych grup mowiacych w
            jezykach tybetanskich zapewne takowej pan-tybetanskiej swiadomosci nie
            posiada.paradoksalnie uwaza sie ich za Tybetanczykow za sprawa chinskiej
            ewidencji etnicznej, gdzie klasyfikowani sa jako zangzu, czyli wlasnie
            Tybetanczycy.tak samo sprawa ma sie z samymi Chinczykami (Hanami) i wieloma
            innymi narodowosciami zamieszkujacymi Chiny. Tybetanczycy naprawde nie sa
            monolitem ani religijnie (oprocz buddystow 6 glownych szkol sa takze
            Tybetanczycy chrzescijanie,muzulmanie, wyznawcy religii bon, animisci i inni),
            ani jezykowo, ani gospodarczo (sa rolnicy, koczowniczy pasterze itd).
            Jesli chodzi o naplyw osadnikow z innych czesci Chin- Hanowie niechetnie
            osiedlaja sie w Tybecie,cierpia na chorobe wysokogorska i czesto wracaja na
            swoje niziny.Duza czesc mowiacych po chinsku osadnikow w glownych miastach
            Tybetu to chinscy muzulmanie Hui, ktorzy wypelniaja luke ekonomiczna
            spowodowana brakiem w tradycyjnym spoleczenstwie tybetanskim warstwy
            kupieckiej. jesli chodzi o lasy w Tybecie- to jakies nieporozumienie- lasow z
            racji wysokosci nie bylo tam nigdy za duzo,wieksza czesc lasow w historycznej
            tybetanskiej prowincji Amdo (chinska prowincja Qinghai)ma sie stosunkowo dobrze
            w porownaniu z lasami w innych czesciach Chin.Skladowisko nuklearnych odpadow
            Chinczycy urzadzili z kolei na pustyni Taklamakan, w sasiednim Xinjiangu, a nie
            Tybecie.

            Widze, ze niestety nie ma tu miejsca na rzetelna i merytoryczna dyskusje- od
            razu wszyscy rzucaja sie z obelgami. Ja tylko wyrazilem swoje zdanie. Nie
            jestem fanatycznym wielbicielem chinskiej polityki ani w Tybecie ani w innych
            czesciach ChRL, nie jestem komunista, ale uwazam po prostu, ze rzeczywistosc
            nie jest tak prosta jak to sie przedstawia w zachodnich mediach (i wschodnich
            rowniez).
            pozdrawiam
            • Gość: wlodek100 Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.astral.lodz.pl 29.11.04, 21:58
              Wiesz, manchu, Twój post przypomina mi wypowiedź Chińczyka, którą znalazłem w
              gdzieś w internecie (po polsku). Był za większą swobodą dla Tybetańczyków, może
              nawet za ograniczoną autonomią, za nawiązaniem dialogu z Dalajlamą. Udowadniał,
              ile to pieniędzy wyłożyli Chińczycy na rozwój Tybetu i dla dobra jego
              mieszkańców. Zapomiał biedaczek dodać, że linie klojowe, szpitale i inne
              instytucje służą w zdecydowanej większości Chińczykom, którzy wcale nie pytali
              Tybetańczyków o zdanie.Równie dobrze można by uzasadniać masakrę Indian czy
              australijskich Aborygenów, też nie tworzących jednolitego społeczeństwa.
              • Gość: manchu Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 29.11.04, 22:34
                nie uzasadniam zadnych masakr, tez uwazam, ze nie tak powinno byc.Chodzilo mi
                po prostu o to, ze Dalajlama (ktorego,zeby nie bylo watpliwosci, szanuje i
                cenie i mialem okazje byc na jego wykladzie)nie reprezentuje wszystkich
                mieszkancow Tybetu, chociaz tak jest przedstawiany. Piszac,ze to nie jest
                jednolite spoleczenstwo nie mialem oczywiscie intencji uzasadniac zadnych
                brutalnych krokow wladz chinskich. Dla mnie zroznicowanie mieszkancow Tybetu
                jest fascynujace, warto troche sie w nie zaglebic, zeby wyjsc poza obraz
                tworzony przez media i polityke.
                Linia kolejowa do Lhasy dopiero powstaje, ale jest juz na ukonczeniu. Nie wiem
                jak to zmieni sytuacje w Tybecie. W Xinjiangu, wszedzie gdzie dociera kolej
                wzrasta liczba osadnikow Hanow,no ale tam wszedzie jest niemal poziom morza. W
                Tybecie ciezko zyje sie ludziom spoza niego i to pewnie spowoduje,ze Chinczycy
                nigdy nie beda osiedlac sie tam masowo.Szpitale zas zapewniam, sluza wszystkim
                mieszkancom. Sam majac klopoty zdrowotne w czasie pobytu w Xiahe (co prawda w
                prowincji Gansu,ale w jednym z najwazniejszych osrodkow klasztornych zoltych
                czapek-klasztorze Labrang)udalem sie po pomoc do szpitala (panstwowego)
                stosujacego tradycyjna medycyne tybetanska, gdzie lekarz Tybetanczyk przepisal
                mi odpowiednia rzecz.Inni pacjenci w przychodni byli wylacznie Tybetanczykami.
                Nie ma na swiecie nic bialo-czarnego.
                Pozdrawiam!
                (tez)Wlodek z Lodzi
                • Gość: Rocznik80 Manchu-gratulacje IP: *.daminet.pl 30.11.04, 02:43
                  Rzadko się zdarza tak rozsądny i wyważony głos przy komentarzach o
                  Chinach.Niestety w Polsce ludzie często ulegają propagandzie o Tybecie, mitowi
                  stworzonego na użytek czysto politycznych zagrywek.
        • Gość: aga Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.astral.lodz.pl 29.11.04, 21:23
          Wiesz manchu, jeżeli naprawdę uważasz zakopywanie żywcem, ucinanie głowy,
          rozpruwanie brzucha, chodzenie pół roku bez przerwy w kajdankach założonych na
          ręce na plecach za drobiazgi, to na pewno nie będziesz miał pretensji, jeżeli
          ktoś zafunduje Ci to wszystko hurtem. Pozdrowienia.
          • Gość: manchu Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 29.11.04, 22:03
            dziwnym trafem paru dyskutantow ma takiego samego hosta IP: *.astral.lodz.pl
            zbiego okolicznosci czy dyskutuje z ta sama osoba pod roznymi podpisami? Swoja
            droga tez jestem z Lodzi. Podajecie straszne przyklady brutalnosci w
            obchodzeniu sie z Tybetanczykami- potepiam takie traktowanie.Zreszta traktuje
            sie tak w chinskich aresztach wszystkich, niezaleznie od przynaleznosci
            etnicznej, tak jest w autorytarnym panstwie. Jednak nie rozumiecie moich
            intencji. Swoja pierwsza wypowiedzia chcialem po prostu nie zgodzic sie z
            opiniami o Tybecie jako "panstwie pokoju, przyjazn i humanizmu".
            Patrzac zas na polityczna historie Tybetu- uwolnil sie on sie spod wladzy
            Pekinu po upadku mandzurskiej dynastii w 1911 roku (faktycznie juz wczesniej,
            dostal sie zas pod kontrole Pekinu dopiero wraz z podbojem mandzurskim.
            Wczesniej byl niezalezny, ale po wymarciu swieckiej dynastii krolewskiej wladze
            w Lhasie przejela sekta zoltych czapek.Probowali opanowac go Brytyjczycy w 1900
            roku,jako strefe buforowa miedzy Indiami a znajdujaca sie pod wplywami
            rosyjskimi Azja Centralna) w okresie Republiki Chinskiej byl niezaleznym
            teokratycznym tworem panstwowym (nie pisze panstwem bo nie byl panstwem w
            zachodnim rozumieniu tego slowa)bez nowoczesnych struktur, armii, gospodarki,
            rozwinietego systemu podatkowego, stosunkow zagranicznych itp.Legalne bylo
            niewolnictwo.Z punktu widzenia nowoczesnego panstwa byl wiec proznia.dla KPCh z
            Mao i jego mocarstwowa i nacjonalistyczna ideologia byl on czescia Chin
            (paradoksalnie chinscy komunisci powolywali sie na okres faktycznego
            zniewolenia Chin przez Mandzurow), do tego wazna strategicznie.Nowo powstale
            niepodlegle Indie rowniez mialy na Tybet zakusy- zajecie go bylo wiec dla Chin
            sprawa strategicznej wagi.
            • Gość: wlodek100 Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.astral.lodz.pl 29.11.04, 22:42
              Manchu, Twoje uzasadnieni krwawego podboju i okupacji Tybetu przez Chiny jest
              dziwnie podobnie do kolonialnych uzasadnień podboju Indii przez Anglików lub
              Afryki przez różnorakie państwa europejskie. Faktem jest, że Chińczycy zajęli
              siłą niepodległe państwo, wymordowali 1/5 narodu, z reszty zrobili obywateli
              podbitej kolonii, zniszczyli prawie wszystkie świątynie, za posiadanie zdjęcia
              Dalajlamy grozi więzienie, wycięli lasy i zrobili w Tybecie składowisko odpadów
              nuklearnych (wg autobiografii Dalajlamy). Owszem, pzwolili n.p. na odbudowę
              części świątyń, ale - jak pisze Dalajlama - są one atrapą, w której kultywuje
              się jedynie zewnętrzne formy obrzędowości, bez zachowania sensu i ducha
              buddyzmu. Są atrapą dla turystów. Przeorzy klasztorów muszą podpisywać dekrety
              lojalności wobec Chin i komunistycznej władzy. W więzieniach często stosowane
              są tortury. Mnie się to wszystko bardzo nie podoba, jest nie do zaakceptowania.
              Dla Ciebie jest to mało istotne. Ot i różnica.
              • Gość: manchu Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 29.11.04, 23:06
                smieszne,ale wlasnie patrze na zdjecie Dalajlamy, ktore przywiozlem z Chin a
                kupilem w normalnym sklepiku z buddyjskimi dewocjonaliami w Xiahe.Nikt
                wlasciciela nie przesladowal za sprzedaz takowych, wybor byl duzy.Wiem,ze to
                sie nie miesci w ogolnie przyjetym stereotypie,ale tak jest,przykro mi. Nad
                biurkiem z kolei wisi u mnie tybetanska Tangka, kupiona z kolei kolo
                lamaistycznej swiatyni Yonghegong w Pekinie. O lasach i skladowisku odpadow juz
                pisalem. Nie bede powtarzac swoich argumentow. Nie mi osadzac czy buddyzm
                praktykowany w odbudowanych klasztorach jest na pokaz-nie odnioslem takiego
                wrazenia, a nie opieram sie na powierzchownej obserwacji bo w Chinach bywam
                naukowo.Przeorzy zapewne lojalki podpisuja, tak jak robili to ich poprzednicy
                za Mandzurow i jeszcze wczesniej.Tortury sa stosowne-prawda,ale w wolnym
                Tybecie zbieglym niewolnikom obcinano rece, to by Ci sie podobalo? Dla mnie i
                jedno i drugie jest nie do przyjecia.
                O Tybecie jako panstwie tez juz pisalem- przeczytaj uwaznie. Nie ma
                wiarygodnych statystyk jaka czesc Tybetanczykow zginela w wyniku dzialan
                chinskich bo nikt przed inwazja nie przeprowadzal spisow ludnosci, sa to wiec
                spekulacje pochodzace od jednej ze stron.
                Poczytaj tez o historii Chin i niewiarygodnych upokorzeniach jakich doznaly one
                ze strony panstw zachodu- moze troche wiecej zrozumiesz skad bierze sie chinski
                nacjonalizm.
                Na koniec jeszcze tylko wyjasnie,ze krwiozercza bestia nie jestem i zadne
                ofiary ludzkie nie sa dla mnie "malo istotne". Po prostu rzeczywistosc jest tak
                zapetlona, ze nie zadowalam sie czarno-bialymi jej opisami.
                • Gość: oszołomobójca bledy merytoryczne Manchu IP: *.chello.pl 30.11.04, 01:15
                  Manchu pisal
                  > O Tybecie jako panstwie tez juz pisalem- przeczytaj uwaznie.

                  Tybet w 1950 BYL panstwem - mial rozpoznawalne terytorium, rzad, administracje,
                  flage, armie tez, chociaz marna, a system podatkowy nie jest wyznacznikiem
                  panstwowosci czy prawa do samostanowienia. Przeczytaj na poczatek powszechnie
                  uznawane podstawy, tj. historie Tybetu Snellgrove i Richardsona.
                  Z bledow ktore popelniles w poprzednich postach:

                  1. Zolte Czapki (dGelugs-pa) nie przejely wladzy "po wygasnieciu swieckiej
                  dynastii krolewskiej" ale duzo, duzo pozniej, w okresie rozbicia dzielnicowego
                  i luznej (zwykle formalnej) zaleznosci od Chin i/lub Mongolow. Co najwyzej (z
                  pomoca jednego z dzielnicowych, mongolskich chanow - Gu-szri) pokonaly
                  dalekiego POTOMKA dynastii krolewskiej - krola prowincji gCang, dazacego do
                  przejecia wladzy nad calym Tybetem. W sumie szkoda, bo wtedy Tybet stracil
                  szanse na przywrocenie swieckiej wladzy. Ale przeciez nie stracil praw do
                  samostanowienia! Nigdy Chiny nie mialy bezposredniej administracji w Tybecie, a
                  tylko w Lhasie rezydowali przedstawiciele cesarza, zwani ambanami (jesli dobrze
                  pamietam).

                  2. To nieprawda, ze brak bylo w Tybecie jednosci kulturowej i etnicznej.
                  Niezaleznie od zroznicowania plemion, dialektow, jednostek politycznych (szereg
                  lokalnych malych krolestw) "kultura wyzsza" byla bardzo jednolita
                  (architektura, pismo, jezyk literacki) i miala ogromna sile oddzialywania. Jej
                  modyfikacje rozprzestrzenily sie na Bhutan i inne kraje himalajskie, ale
                  rowniez na polnoc - do Mongolii, Buriacji, Tuwy a nawet do Kalmucji. Co do
                  obecnosci muzulmanow - to byl detal, mala grupa, zreszta ceniona bo wykonywala
                  uboj zwierzat dla buddystow (co za hipokryzja:-)) a szamanisci bon, to byla
                  tylko nieistotna ciekawostka (uznana zreszta przez obecnego Dalajlame za jedna
                  ze szkol buddyzmu - tyle przejeli od dominujacej religii ale tez jak buddyzm
                  przesiakl ich rytualami!!). Kraj byl caly jednolicie buddyjski, lamaistyczny -
                  caly krajobraz zdominowany byl przez te religie

                  > Poczytaj tez o historii Chin i niewiarygodnych upokorzeniach jakich doznaly
                  one ze strony panstw zachodu- moze troche wiecej zrozumiesz skad bierze sie
                  chinski nacjonalizm.

                  nie mam dla niego ZADNEGO zrozumienia, bo w tym wypadku nie jest skierowany
                  przeciwko zachodowi ale przeciwko wlasnym, slabszym sasiadom. Wiem ze kiedys
                  (przed przyjeciem buddyzmu) Tybetanczycy byli postrachem okolicy i gromili
                  Chinczykow (wiecej - podbili spory kawalek Chin) ale chyba nie sadzisz ze 1)
                  ktos o tym w Chinach dzis pamieta 2) te wszystkie zbrodnie to proba odegrania
                  sie na Tybecie za cos, co dzialo sie we... wczesnym sredniowieczu.

                  zreszta nacjonalizm w wykonaniu komunistow (nie tylko w Chinach) jest po prostu
                  chory do glebi. Jak moze byc nacjonalista ktos kto pragnie wymazac korzenie i
                  tradycje wlasnego narodu? A tak postepowali komunisci w Chinach.
                • Gość: laobaixing Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.hed.com.cn / 218.244.233.* 30.11.04, 06:16
                  Manchu, bardzo cenie Twoja wielostronna analize, choc nie we wszystkich
                  szczegolach sie zgadzam.

                  Chialem tu wrzucic tylko jeden komentarz na temat pekinskiej swiatyni
                  Yonghegong. Ona niestety jest koszmarna szopka (porownywalna z Chengde), nie
                  powinienes opierac sie na tym przykladzie, bo podwaza on wiarygodnosc, skadinad
                  w duzej czesci sensownego, wywodu. Widzialem wiele autentycznych lamaistycznych
                  swiatyn w Khamie i Amdo (potwierdzam to, co piszesz o dostepnosci zdjec
                  Dalajlamy w Xiahe), ale Yonghegong akurat jest zlym przykladem.

                  GJ

                  PS: Szczerze gratuluje Ci wytrwalosci w dyskusji na tym forum.
                  • Gość: oszołomobójca Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.chello.pl 30.11.04, 10:55
                    >> PS: Szczerze gratuluje Ci wytrwalosci w dyskusji na tym forum.

                    wytrwalosc cenna i odwaga tez, ale naginanie faktow (jak to robi Manchu) nie
                    budzi zachwytu.

                    oczywiscie ze w Khamie i Amdo sa czynne swiatynie. Ale w tym samym czasie
                    wyburzane sa cale kwartaly starej Lhasy, zburzono toez bardzo oryginalny meczet
                    w Lhasie, bedacy dzielem osiadlych z dawien dawna muzulmanow (nie tych
                    nowoosiedlencow Hui), zbudowany w miejscowym, tybetanskim stylu (bliskim
                    swiatyniom lamaistycznym). Poza tym co mi z tych paru odbudowanych swiatyn
                    nawet w samym Tybecie, skoro wczesniej zniszczono ich tysiace, wraz z
                    zawartoscia - dziela sztuki, obrazy, rzezby, sprzety liturgiczne, ksiegi -
                    setki tysiecy woluminow. Fakt, dzialo sie to w czasie rewolucji kulturalnej, a
                    wiec juz dawno temu - ale stalo sie. Nauka tych strat nie wybaczy glupim
                    komuchom.

                    a ludzi bija i przesladuja do dzis - przeciez to nie tajemnica
                  • Gość: manchu Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 30.11.04, 12:42
                    Witam w drugim dniu dyskusji:)ciesze sie, ze nabrala ona cech powaznej wymiany
                    zdan, a nie obrzucania sie inwektywami. Jeszcze raz chcialem podkreslic, ze nie
                    mialem zamiaru uzasadniania w jakikolwiek sposob wkroczenia Chinczykow do
                    Tybetu, ani ich polityki wobec tamtejszej ludnosci. Oczywiscie, ze Yonghegong
                    to turystyczna szopka, ale akurat stamtad pochodzi moja tangka, ktora podarowal
                    mi jeden z przyjaciol.Zreszta wiekszosc tamtejszego "personelu" to mnisi
                    mongolscy. Dla wielu turystow w Chinach jest to jednak jedyne miejsce gdzie
                    moga zetknac sie z lamaizmem, choc w mocno skomercjalizowanej formie.
                    Akurat osobiscie nie jestem tybetologiem, wiec wszelkie moje opinie na
                    temat Tybetu moga nosic znamiona amatorstwa. Jednak jako osoba, ktora naukowo
                    intersuje sie zagadnieniami grup etnicznych w ChRL wyrazilem swoje, bardzo tu
                    uproszczone, poglady.Bardziej znane sa mi problemy ujgurskie, rowniez dosyc
                    jednostronnie (ale zdecydowanie mniej intensywnie) naglasniane poza granicami
                    ChRL przez ujgurska emigracje. Moge tylko dodac, ze o ile wszyscy moi znajmoi
                    Ujgurzy z Xinjiangu krytycznie odnosza sie do polityki chinskiej w swoim kraju,
                    to rowniez dzialalnosc osrodkow emigracyjnych traktuja jako czysto propagandowa.
                    Jesli chodzi o lhaski meczet i tamtejszych Hui (tybetanskich muzulmanow czyli
                    bod-kha-che) to niestety podobny los spotyka wiele zabytkow w calym kraju i nie
                    jest to przejaw dyskryminacji jakiejkolwiek grupy, tylko krotkowzrocznej i zle
                    rozumianej "modernizacji".Podobnie bylo np. w przypadku wspanialego meczetu z
                    XIV wieku w Kunmingu, na miejscu ktorego stoi obecnie szkaradny nowy meczet z
                    charakterystycznymi bialymi kafelkami:(W calych Chinach burzone sa cale
                    zabytkowe dzielnice, jak np. moja ulubiona Niujie w Pekinie, ktora wyburzono
                    wlasciwie na moich oczach pare lat temu.
                    Pozdrawiam dyskutantow!
                    ps. laobaixing, ni zai zhongguo gai shenme?:)
                    • Gość: oszołomobójca Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.biology.univ.gda.pl 30.11.04, 13:24
                      Z tego co piszesz Manchu, liczace 4000 lat dziedzictwo kulturalne i historyczne
                      calych Chin i podbitych przez nie krajow (Tybet, Turkiestan Wschodni) jest
                      smiertelnie zagrozone. O tak nonszalanckim stosunku do wlasnej historii i
                      kultury nie slyszalem od dawna ani w odniesieniu do Europy (za wyjatkiem czasow
                      bolszewickich w Rosji) a juz na pewno nie w sasiedniej Japonii, ktora chucha i
                      dmucha tak na zabytki materialne jak i na zywa kulture duchowa (niezaleznie od
                      totalnej komercjalizacji ogolu spoleczenstwa). Ze nie przeszkadza to
                      Japonczykom w rozwoju gospodarczym czy modernizacji (trudno o bardziej
                      zmodernizowany kraj na swiecie) widac chyba golym okiem.

                      ktos musi powstrzymac te demolke! Ale tego sie nie da bez demokracji! Dlaczego?
                      Bo w normalnym kraju istnialy by potezne organizacje pozarzadowe, ktore
                      zajmowalyby sie ochrona zabytkow i kultury. Organizacje ktore rzucaja wyzwania
                      rzadom - tak jak u nas, we Francji, UK czy Stanach. W Chinach, poki rzadzi tam
                      autorytarny (dawno juz nie komunistyczny) rezim, jest to niemozliwe.
                      • Gość: manchu Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 30.11.04, 13:45
                        zgadza sie. niestety Chiny, czy raczej ci, ktorzy podejmuja tam decyzje
                        powiedzmy urbanistyczne, nie bardzo potrafia laczyc nowoczesnosc z tradycja.
                        Inaczej jest w Japonii czy Korei Poludniowej.Oczywiscie sporo osob zdaje sobie
                        sprawe z potrzeby zachowania zabytkow,co widac np. w staraniach o uratowanie
                        czesci hutongow w Pekinie.Jednak nadal decyzje o wyburzaniu podejmowane sa
                        nieslychanie nonszalancko.Wynika to byc moze z tradycyjnych chinskich przekonan
                        typu "laode bu zou, xinde bu lai" czyli "stare nie pojdzie to nowe nie
                        przyjdzie". Burzy sie glownie budynki mieszkalne, zabytki innego typu zachowuje
                        sie jako atrakcje turystyczne. Oczywiscie to zagadnienie, ktorego nie sposob
                        wyjasnic tutaj, zasluguje ono na pewno na gleboka analize.
                        O ile mysle, ze nie mozna mowic o zagrozeniu calego dziedzictwa (w wielu
                        aspektach nastepuje jego odrodzenie) to kultura materialna, a szczegolnie
                        przestrzen miejska rzeczywiscie sa w Chinach w opalach. O ile potrzeba
                        modernizacji nie ulega dyskusji, to sposob jej realizowania jest dla mnie i
                        innych osob spoza Chin nieprawidlowy.
                        pzdr
                    • Gość: laobaixing Re: Dalajlama jest w Rosji IP: 61.48.62.* 30.11.04, 16:35
                      > ps. laobaixing, ni zai zhongguo gai shenme?:)

                      Gongzuo. Ni xianzai zai Beijing ma?

                      GJ
                      zhiyuanzhe88 at yahoo dot com
                      • Gość: manchu Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 30.11.04, 16:54
                        非常遗憾,我在波兰, 希望明年能够再去中国, 研究一下。你干什么工作?
                        • Gość: laobaixing Re: Dalajlama jest w Rosji IP: 61.48.63.* 02.12.04, 14:10
                          你来北京我请你喝一杯.你在中国具体想研究什么?
                          • Gość: manchu Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 02.12.04, 17:27
                            好!明年去华的时候肯定跟你喝好几杯:〕。我是个人类学家,在中国研究回族改革开放时
                            的文化改变。我们在坚持联系:changchun@gazeta.pl
        • Gość: kiecka Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 00:57
          a w jakiej kategorii ? pomocy narodu chińskiego dla prymitywnej ludności
          tybetańskiej ...
    • Gość: ja Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.wschodniastrona.pl 29.11.04, 19:55
      gratuluję rozumu autorom sondy z powyższej stony. jako, że na czerskiej nie ma
      ropy, nikt nie wybawi autorów portalu /jeśli dobrze indentyfikuję ich z
      miejcem/ od równie zręcznych, miarodajnych /nie mówię nawet o poprawności
      merodologicznej, ale o intuicyjnej rostropności/, wywiedzionych z zasad karty
      GW /zachęcam do lektury/ pytań. mimo wszysto, wolałbym się na nie nie natykać
      więcej. ufam, że zaprzestanie odwiedzania stron gazety nie jest jedynym wyściem.
      1. jest wewnętrzną strona portalu
      2. siedziba portalu nie leży na złożach ropy, sprawa jest przegrana
      3. może zostać rozwiązana przy pomocy nacisku na autorów portalu

      życzę udanych sond w świątecznych wydaniach portalu
      AAAdaś
    • Gość: Katolik Polski + TYBETANSKA SEKTA JEST SKAZANA NA ZAGLADE ! IP: *.dip.t-dialin.net 29.11.04, 21:11
      Moj przedmowca zyczyl swojemu przedmowcy "odrodzenia" pod zaborem
      chinskim.Rozumiem,ze kolega buddysta.Pytanie tylko czy z mody,
      czy z przekonania.Moge zapewnic wszystkich,ze ta glupota
      o reinkarnacji zostanie wytepiona.
      W ten albo w inny sposob !
      • Gość: Józek Re: TYBETANSKA SEKTA JEST SKAZANA NA ZAGLADE ! IP: *.astral.lodz.pl 29.11.04, 21:18
        Brawo, katolik! Wypalić tą herezję ogniem i mieczem! Palący sie żywcem ludzie
        fajnie się skręcają w ogniu. Prawda jest oczywiście nieistotna.
      • fleischmaschine Re: TYBETANSKA SEKTA JEST SKAZANA NA ZAGLADE ! 29.11.04, 21:22
        W 1996 roku aresztowano dwóch biskupów pozostających w łączności z Rzymem,
        76-letniego biskupa Zeng Jingmu z Yu Jiang, który z powodu wyznawanej przez
        siebie wiary już wcześniej spędził niemal 20 lat w komunistycznych więzieniach
        oraz 64-letniego biskupa Su Zhimina, pomocniczego biskupa z Baoding, który we
        wcześniejszym okresie za wierność następcy św. Piotra zapłacił już 15-letnim
        więzieniem. Nielegalne są w oczach komunistycznych władz Msze św. sprawowane
        przez katolickich, nie „patriotycznych” kapłanów. W styczniu 1996 roku
        aresztowano i skazano na 2 lata „edukacji przez pracę” (czyt. 2 lata ciężkich
        robót w chińskim gułagu) katolickiego księdza Guo Bo Le z Szanghaju. Jego „winą”
        było to, że odprawił na łodzi Mszę św. dla 250 rybaków, udzielał Sakramentu
        Chorych i nawoływał do bojkotu „patriotycznego Kościoła”. 58-letni kapłan przez
        swoją wiarę i pracę już wcześniej spędził w komunistycznych więzieniach 30 lat
        swojego życia.
        • Gość: manchu Re: TYBETANSKA SEKTA JEST SKAZANA NA ZAGLADE ! IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 29.11.04, 21:42
      • Gość: Tashi Re: TYBETANSKA SEKTA JEST SKAZANA NA ZAGLADE ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.04, 11:20
        Jaki ty tam polski... Z tego adresu...???
    • Gość: oszołomobójca niech zyje wolny Tybet ale go nie idealizujmy IP: *.chello.pl 29.11.04, 22:38
      > tybet...ostoja miłości,przyjaźni i pokoju...

      bez przesady. Zycze Tybetowi (jak kazdemu narodowi, a zwlaszcza o tak starej
      cywilizacji) wolnosci, niepodleglosci i czego tam jeszcze, wku..aja mnie tez
      czerwone bandziory, ktore ta unikalna kulture zniszczyly - odebraly nam
      mozliwosc jej doglebnego poznania. Ale nie przesadzajmy z ta "ostoja
      milosci..." To byl zacofany feudalny skansen, rzadzony przez KLER (tak jak w
      Iranie, tylko religia lagodna) myslacy o ziemskiej wladzy i bogactwie, ktory
      nauki Buddy zmienil w system interesujacych i pieknych, ale jednak zabobonow
      (trudno sie dziwic, nauki Buddy sa za trudne dla gorskich pasterzy
      zostawiajacych na przeleczach skapke masla dla duchow ziemi). Kraj gdzie
      odbywaly sie nawet... wojny miedzy klasztorami i szkolami buddyzmu. I to
      bynajmniej nie wojny o prawowiernosc tej czy innej doktryny ale o ziemska
      wladze nad krajem. Kraj jak z "Monachomachii" Krasickiego: "cztery karczmy,
      bram czterech ulomki, klasztorow dziewiec i gdzieniegdzie domki".

      CO NIE ZMIENIA FAKTU ze takiego sukinsynskiego wyzysku, zbrodni i ucisku nie
      bylo za rzadow mnichow - sa teraz, za rzadow chinskich komunistow, ktorzy
      zniszczyli wlasny kraj i rzucili sie na niepodleglego wowczas sasiada. Jesli
      chcieli ich wyzwolic, czemu stamtad sie nie wycofali po ustanowieniu ludowego
      albo demokratycznego rzadu? Sukinsyny zniszczyzli cywilizacje majaca 2000 lat
      (ich wlasna miala 4000 lat, a tez bez zmruzenia oka ja zniszczyli).

      Niech zyje Wolny Tybet! Oby teraz juz rowniez wolny wewnetrznie od wlasnej
      tyranii. Buddyzmowi tez to wyjdzie na zdrowie.
    • Gość: green Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.chello.pl 29.11.04, 23:37
      calkowicie popieram idee wolnego Tybetu. bardzo chcialbym aby wladze Polski
      oficjalnie odniosly sie do tej sprawy. wiadomo jednak, ze Chiny sa potega na
      arenie miedzynarodowej i zadne z panstw nie chce sie im narazic... kraj
      kwitnacej wisni, nazywany rowniez azjatyckim tygrysem jest potega gospodarcza i
      nawet USA sie z nim liczy. jesli kazdy z nas bedzie postepowal zgodnie z
      przekazem Dalajlamy nie beda juz potrzebne zadne granice.

      zadnych granic :)
      • Gość: manchu Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 29.11.04, 23:47
        nazwanie Chin krajem kwitnacej wisni jest wesola prowokacja??? :)
    • Gość: Rocznik80 Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.daminet.pl 30.11.04, 02:39
      Zapomniałeś, że w tym "raju" było okrutne niewolnictwo, nędza, a całe państwo
      miało zaspokajać potrzeby wąskiej garstki szlachty i mnichów.
      A to żebyć wiedział ile tam wojen domowych toczono to już nie śmię sugerować.
      • Gość: oszołomobójca Re: Dalajlama jest w Rosji IP: *.chello.pl 30.11.04, 10:45
        > Zapomniałeś, że w tym "raju" było okrutne niewolnictwo, nędza, a całe państwo
        > miało zaspokajać potrzeby wąskiej garstki szlachty i mnichów.
        > A to żebyć wiedział ile tam wojen domowych toczono to już nie śmię sugerować.

        no dobra, ale i tak to pikus, w porownaniu z tym co robili pozniej w podbitym
        kraju chinscy komunisci.

        a poza tym - skoro zalezalo im na wyzwoleniu Tybetu od feudalizmu, czemu nie
        nauczyli Tybetanczykow demokracji :-)) nie stworzyli demokratycznego rzadu,
        opusciwszy nastepnie Tybet?

        ...bo chcieli go podbic i wlaczyc do swojego imperium, tak jak probowali juz
        kilka razy
    • synziemi Re: Dalajlama jest w Rosji 30.11.04, 07:22
      Fajne zestawienie... Oredownik pokoju i oswiecenia duchowego odwiedza imperium
      zla i jeden z najbardziej opresywnych rezimow dzisiejszego swiata.
    • Gość: Dhorma Pozdrawiam Lodz. IP: *.jwt.com.pl 30.11.04, 11:41
      Dziekuje Wam za te dyskusje. Pozdrawiam wszystkich ziomali (tak sie teraz mowi?
      :) z mojej emigracji.

      Chcialam slowko do manchu. Jesli jeszcze raz odwiedzisz Dach Swiata, to sprobuj
      namowic ktoregos z tubylcow, zeby w miejscu publicznym krzyknal "Niech zyje
      Dalajlama!". Skoro jest to kraj takiej wolnosci religijnej, o jakiej opowiadasz,
      to przyjdzie mu to rownie prosto, jak mi, dajmy na to, skandowanie "Wolny Slask"
      lub "Hare Kriszna" na Marszalkowskiej ("Widzew" nie radze skandowac).

      Wydaje mi sie, ze to co widziales w Tybecie bylo tym, co miales zobaczyc. A z
      pewnoscia nie miales zobaczyc nic niepokojacego. W ciagu kilku ostatnich lat
      bylo na ten temat kilka ciekawych artykulow w dodatkach GW, ktore powiniennes
      nadrobic. Polecam tez raporty AI. Nie wydaje mi sie poza tym, zeby nieposiadanie
      zachodnich cech panstwowosci przez jakis narod usprawiedliwialo jego
      eksterminacje. Co daje Ci prawo, zeby tak sadzic? To, ze jestes bialym
      Europejczykiem z plemienia Polan? Kolonizacja Tybetu jest faktem. Chiny na
      "rozwoj rolnictwa" w tym regionie pozyczyly spora sumke z Banku Swiatowego 4
      lata temu (rowniez GW). Skoro nie rosna tam nawet lasy, to po jaka cholere
      ladowac miliony dolarow w rolnictwo? Kazda chinska rodzina, ktora zdecyduje sie
      na przenosiny do Tybetu moze liczyc na specjalne warunki. Ciekawa jestem, ilu
      Tybetanczykow-buddystow znajdzie zatrudnienie np. w nowym browarze Calsberga w
      Lhasie.

      Mysle, ze trzeba cenic kazda inicjatywe dla Tybetu. Szanowac dzialania Gelugpy,
      Kamzangu, Kagju i nawet Marcina Fabijanskiego. Nie prac sie po gebach o kolory
      czapek, tylko pomoc ludziom, ktory tego potrzebuja. Nie tylko przez bojkot
      chinskich produktow, ale tez przez uwazne i madre sluchanie.

      Pozdro,
      Hanai.
    • margala Re: Dalajlama jest w Rosji 30.11.04, 11:52
      jesli interesuje Cię Tybet odwiedź stronę:

      www.hfhrpol.waw.pl/Tybet/
      www.hfhrpol.waw.pl/Tybet/Teksty.html
    • margala trochę na temat 30.11.04, 13:04
      dostałem przed chwilą list dotyczący m.in. sytuacji w Tybecie:

      "2 grudnia br. upływa prawdopodobny termin zawieszenia wykonania kary śmierci
      nałożonej na tybetańskiego duchownego Tenzina Delka Rinpocze.

      2 grudnia 2002 r Sąd Ludowy w Kardze (prowincja Seczuan) skazał na śmierć za
      działalność polityczną dwóch Tybetańczyków - Tenzina Delka oraz Lobsanga
      Dhondupa. Tenzin Delek był znany z pracy społecznej na rzecz kultury,
      religii i tożsamości narodowej Tybetańczyków. Był uczniem Dalajlamy, głosił
      ideę działań bez użycia przemocy oraz poszanowanie naturalnego środowiska.
      Władze chińskie widziały w nim zagrożenie dla utrzymania kontroli w
      regionie.

      Demonstracja pod ambasadą ChRL
      Ul. Bonifraterska 1, Warszawa
      Czwartek, 2 grudnia godz. 19:00

      przynieś znicz

      Przyłączamy się do międzynarodowego protestu przeciwko niesprawiedliwym
      wyrokom i łamaniu praw człowieka w Tybecie. Tego dnia na całym świecie
      odbędą się demonstracje w intencji uwolnienia Tenzina Delka."

      • Gość: manchu Re: trochę na temat IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 30.11.04, 13:29
        demonstracja ta to piekny gest solidaronosci z przesladowanymi osobami w
        Tybecie i popieram ja w pelnej rozciaglosci.Ale z drugiej strony chcialem sie
        zapytac kiedy ostatnio protestowano przed ambasada rosyjska przeciwko masowym
        zbrodniom w Czeczenii? Po wizycie na polskiej stronie HFPC odnosze wrazenie,ze
        uwazacie sytuacje w Tybecie za duzo gorsza niz w Czeczenii, a to juz jest
        potezne naduzycie. Tekstow o Czeczenii nie tlumaczycie nawet na polski tylko
        wstawiacie po angielsku. O co chodzi?
        • margala Re: trochę na temat 30.11.04, 13:45
          Gość portalu: manchu napisał(a):

          > demonstracja ta to piekny gest solidaronosci z przesladowanymi osobami w
          > Tybecie i popieram ja w pelnej rozciaglosci.Ale z drugiej strony chcialem sie
          > zapytac kiedy ostatnio protestowano przed ambasada rosyjska przeciwko masowym
          > zbrodniom w Czeczenii? Po wizycie na polskiej stronie HFPC odnosze
          wrazenie,ze
          > uwazacie sytuacje w Tybecie za duzo gorsza niz w Czeczenii, a to juz jest
          > potezne naduzycie. Tekstow o Czeczenii nie tlumaczycie nawet na polski tylko
          > wstawiacie po angielsku. O co chodzi?

          Manchu,
          nie jestem pracownikiem fundacji więc nie odpowiem na twoje pytania.
          Po prostu poleciłem ich stronę o Tybecie, bo uważam, że jest bardzo rzetelna i
          bogata w treści.
          Pikietę, o której informację przekazałem, organizuje Polskie Stowarzyszenie
          Przyjaciół Tybetu [więcej: ratujtybet.org/ ].
        • Gość: oszołomobójca Re: trochę na temat IP: *.biology.univ.gda.pl 30.11.04, 13:47
          Oczywiscie ze w Czeczenii sytuacja jest gorsza, ale dlaczego mamy z tego powodu
          tolerowac sytuacje Tybecie? Przypominaja mi sie argumenty pacyfistow na temat
          Iraku - ze w Korei Polnocnej wiecej morduja, ale tam nie ma ropy (prawda!), a
          skoro nie atakuja Kim Dzong Ila, wiec Husajna bidulka tez niech zostawia w
          spokoju (nota bene w Afganistanie tez nie bylo ropy, a Bush sie wcale nie
          obcyndalal z talibami).

          A dlaczego ludzie patrza z wieksza sympatia na Tybet? Mysle ze to efekt
          psychologiczny (nie pochwalam tego) - Tybetanczycy sa buddystami, to lagodna
          religia w przeciwienstwie do islamu, ktory ostatnio nie ma dobrego PR :-)
          Ponadt niektorzy zdesperowani Czeczeni siegneli ostatnio po (niemozliwy do
          usprawiedliwienia!) terroryzm (=ataki na cywilow i osoby niezaangazowane w
          konflikt), co psuje prase calemu narodowi. A ludzie niestety prosto mysla -
          pamietam idiotyczne wypowiedzi na tym forum po ataku w Bieslanie, ktore
          nawolywaly do "wyrzniecia czeczenskich bandytow" (nie chodzilo bynajmniej o
          czlonkow komanda ktore napadlo na szkole ale o NAROD !!!).

          No i jeszcze jeden aspekt - Czeczeni wiele wycierpieli od Rosjan (deportacja
          calego narodu i zaoranie calej kultury do golej ziemi), ale obecnie kazdy narod
          majacy w ROsji republikie moze swobodnie istniec i rozwijac swoja tozsamosc
          narodowa tudziez kulture. Tak jak Tatarzy, Baszkirzy, Kalmucy czy Buriaci. Maja
          prawo do niepodleglosci, ale do powstania od ktorego zaczela sie ta wojna, nikt
          ich nie zmuszal. Natomiast Tybetanczycy chcieli dogadac sie z Chinczykami
          (wiecej - to wygladalo jak kapitulanctwo) ale Chinczycy w latach 50tych zmusili
          ich do powstania przez swoj ucisk, niszczenie kraju, kultury i okazywana na
          kazdym kroku pogarde. Jak wiecie powstanie to stalo sie przyczyna rozwiazania
          rzadu autonomicznego, poprzedzona ucieczka dalajlamy z kraju. Wreszcie - jesli
          Manchu twierdzi ze Tybet nie stanowil odrebnego panstwa w rozumieniu zachodnim
          (bzdura!) to co dopiero powiedziec o Czeczenii za wyjatkiem czasow imamatu
          Szamila. Ot' i roznica.

          ale zycze obu narodom, Tybetanczykom i Czeczenom zeby ich koszmar wreszcie sie
          skonczyl, bo niczym sobie na to nie zasluzyly...
          • Gość: manchu Re: trochę na temat IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 30.11.04, 13:55
            no coz, nie zgadzam sie jesli chodzi o panstwowosc tybetanska,podobnie jak nie
            zgodzilbym sie z kazdym kto powiedzialby, ze Chiny przed 1911 byly panstwem w
            zachodnim rozumieniu. Czeczenia rowniez nie byla, co do tego zgoda. Ale nie
            bardzo rozumiem co masz na mysli mowiac,ze narody federacji rosyjskiej maja
            prawo do niepodleglosci???!!! Powaznie? Takze polityka Tybetanczykow przed
            ucieczka Dalajlamy nie byla dla mnie kapitulancka. Trwaly w wielu miejscach
            kraju ogniska zbrojnego oporu, dopomagane przez USA- to malo znany epizod, ale
            na wlasne oczy widzialem film z bylymi agentami CIA szkolacymi Tybetanczykow do
            walki z ChAL-W.
            A poniewaz ta dyskusja przybiera powoli forme czata, to zapraszam Cie na gg,
            moj nr. 2060741.
            • Gość: Dhorma Re: trochę na temat IP: *.jwt.com.pl 30.11.04, 14:48
              Dlaczego od nas uciekasz, manchu? Ciekawie mowisz i starasz sie byc obiektywny.
              Pozwol innym to docenic. Lub podyskutowac z tym.
              • Gość: manchu Re: trochę na temat IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 30.11.04, 14:59
                skad ta ironia? nie wydaje mi sie,zebym skadkolwiek uciekal. rozwin swoja mysl;)
                • Gość: Dhorma Re: trochę na temat IP: *.jwt.com.pl 30.11.04, 15:04
                  Ironia nie byla moim zamiarem. O czym moze swiadczyc moj pierwszy post (troche w
                  gore). Nie chce zebyscie uciekali na gg, bo rzadko zdarza mi sie czytac jakas
                  wlasna i do tego merytorycznie skladna opinie na temat sprawy tybetanskiej. Ze
                  sie z nia nie zgadzam to juz inna para kaloszy. Ale zawsze warto posluchac
                  (poczytac :).
                  • Gość: manchu Re: trochę na temat IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 30.11.04, 15:21
                    rozumiem. Niestety nikt sie na gg nie odezwal,wszyscy pewnie maja powazniejsze
                    zajecia. Oczywiscie nie myslalem wczoraj piszac pierwszego posta, ze ktokolwiek
                    sie odezwie,temat wygladal na mocno poboczny. Nie mam zamiaru nikogo nawracac
                    ani koniecznie przekonywac do mojej opinii. Nie sadze rowniez, zebym latwo
                    dawal sie nabierac na rozmatie potiomkinowskie wioski made in china, po prostu
                    podzielilem sie wrazeniami z pobytu na terenach tybetanskich. W mysleniu o
                    Tybecie i Chinach (i szerzej calym niezachodnim swiecie) dominuja u nas bardzo
                    gleboko zakorzenione stereotypy, ktore niestety publikacje w GW bardzo czesto
                    utrwalaja. Stad tez do tego co pisze Gazeta, zawsze staram sie zachowac
                    dystans. Oczywiscie zachowuje dystans do wszelkich publikacji, w tym do np.
                    lezacej przede mna w tej chwili ladnej i kolorowej gazetki pt. "China`s Tibet".
                    Co do raportow AI, przy calym szacunku dla ich pracy, to znam wiele osob tam
                    pracujacych i nie sa one, niestety, dla mnie autorytetami w tych kwestiach.
                    pozdrawiam.
                    • Gość: Dhorma Re: trochę na temat IP: *.jwt.com.pl 30.11.04, 16:00
                      Temat w Polsce wbrew pozorom jest dosc popularny. Nie tylko z uwagi na szeroka
                      popularyzacje buddyzmu, ale i na sympatie niektorych ludzi ze swiecznika. Jest
                      tajemnica poliszynela, ze sprawa wolnego Tybetu jest delikatna ze wzgledu na
                      stosunki i z Rosja, i ze Stanami (porozumienia gospodarcze Clintona z Chinami).
                      Nie neguje, ze media manipuluja informacja. Ale jest kilka faktow, ktore sa
                      niezaprzeczalne i do nich naleza tortury i wyroki smierci na Tybetanczykach. Nie
                      mozna tego podwazac na podstawie znajomosci z kilkoma zapalencami z AI. To tak,
                      jakby miec dystans do wynarodowienia Lemkow i akcji Wisla z powodu zaangazowania
                      ludzi, ktorzy o tym mowili. Staram sie powiedziec, ze Ci ludzie przezywaja
                      dramat okupacji, wygnania, inwigilacji, zastraszenia. Oderwania od tradycji i
                      rodzin. Zniszczenia kultury. Dlatego kazdemu, kto mowi madrze w ich imieniu
                      nalezy sie szacunek. Rowniez Dalajlamie.

                      rowniez pozdrawiam, H.
            • Gość: oszołomobójca Re: trochę na temat IP: *.chello.pl 30.11.04, 16:49
              > zachodnim rozumieniu. Czeczenia rowniez nie byla, co do tego zgoda. Ale nie
              > bardzo rozumiem co masz na mysli mowiac,ze narody federacji rosyjskiej maja
              > prawo do niepodleglosci???!!! Powaznie?

              nic takiego nie napisalem - czytac ze zrozumieniem! Napisalem ze maja prawo do
              rozwoju swojej tozsamosci narodowej oraz kultury. Oraz - o ile idiotyczne
              pomysly Putina o mianowaniu gubernatorow i prezydentow republik nie wejda w
              zycie - zarzadzaja i zarzadzac beda swoimi ziemiami jesli chodzi o sprawy
              lokalne.

              > Takze polityka Tybetanczykow przed
              > ucieczka Dalajlamy nie byla dla mnie kapitulancka. Trwaly w wielu miejscach
              > kraju ogniska zbrojnego oporu, dopomagane przez USA- to malo znany epizod,
              ale na wlasne oczy widzialem film z bylymi agentami CIA szkolacymi
              Tybetanczykow do walki z ChAL-W.

              mowie o polityce rzadu tybetanskiego ! Armia tybetanska (istniala taka,
              podobnie jak rzad, flaga i znaczki pocztowe - wbrew Twoim twierdzeniom) nie
              brala udzialu w powstaniu a jej opor na poczatku (przy wkraczaniu AL-W) byl
              mizerny. Powstali zwykli ludzie, zwlaszcza ci z gorskich i pasterskich plemion,
              a takze mnisi.

              Dowodem na to ze rzad i sam Dalajlama chcieli sie za wszelka cene dogadac z
              Chinami byla chocby zawarta Trzynastopunktowa Ugoda, ktorej respektowania (!)
              domaga sie dzis Dalajlama i emigracja.

              > A poniewaz ta dyskusja przybiera powoli forme czata, to zapraszam Cie na gg,
              > moj nr. 2060741.

              nie uzywam gg, wogole se to wyinstalowalem ;-))
              • Gość: manchu Re: trochę na temat IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 30.11.04, 17:02
                nigdzie nie negowalem istnienia pewnych instytucji panstwowych czy tym bardziej
                tybetanskich znaczkow pocztowych. Swoja droga w innym regionie gdzie dominuje
                buddyzm tybetanski, czyli w Tuwie, tez mieli wlasne znaczki pocztowe-takie
                trojkatne, widziales kiedys? Co wcale nie swiadczy,ze Tannu Tyva byla swietnie
                rozwinietym, nowoczesnym na modle zachodnia panstwem.
                Jesli chodzi o rozwoj wlasnej tozsamosci narodowej i kulturowej to mniejszosci
                etnicne w Chinach rowniez ja posiadaja (choc podobnie jak w Rosji jest ona
                czesto fasadowa). 60% terytorium ChRL to obszary autonomii mniejszosci
                etnicznych. Tybetanczycy ucza sie po tybetansku i nikt ich nie wynaradawia.
                Konflikt z Dalajlama i jego rzadem ma charakter polityczny,a nie kulturowy.
                • Gość: oszołomobójca Re: trochę na temat IP: *.chello.pl 30.11.04, 17:30
                  > trojkatne, widziales kiedys? Co wcale nie swiadczy,ze Tannu Tyva byla
                  swietnie
                  > rozwinietym, nowoczesnym na modle zachodnia panstwem.

                  nie chodzi o to czy byla "rozwinietym, nowoczesnym na modle zachodnia
                  panstwem". Ale BYLA PANSTWEM. Cesarstwo Etiopii mialo jeszcze luzniejsza
                  strukture w latach 20stych (i bylo rownie zacofane co Tybet), a mimo to
                  przyjeto je do Ligi Narodow. Po prostu istnieja panstwa na roznym szczeblu
                  rozwoju, ale tak czy siak spelniaja definicje panstwa.

                  czy autonomie w Chinach sa rownie autonomiczne jak w Rosji ? Powiem cynicznie -
                  nie zeby mi sie takie podejscie podobalo - ale tacy co siedza cicho, ciesza sie
                  w Rosji pelnia autonomii (Tatarstan!). Republiki autonomiczne to sa de facto
                  stowarzyszone panstwa. Taki Prezydent Kalmucji ma na swoim terenie pelnie
                  wladzy, choc oczywiscie Putin moze latwo go zrzucic ze stolka, jak zrobil z
                  Auszewem, prezydentem Inguszetii, bardzo zacnym czlowiekiem o wielkim
                  autorytecie. Ale tez w Inguszetii czy Buriacji nie prowadzi sie zorganizowanego
                  osadnictwa ludnosci z innych regionow, celem zmiany stosunkow etnicznych.
                  Oczywiscie w wolnym swiecie kazdy moze mieszkac gdzie chce, ale latwo odroznic
                  taka wolnosc od zorganizowanej akcji, majacej charakter "inzynierii
                  narodowosciowej"

                  Tozsamosc i kultura narodow "stowarzyszonych" w OBECNEJ Rosji nie jest
                  fasadowa. Putin nie wymaga od innych rosyjskosci tylko posluszenstwa - przeciez
                  czeczenscy kolaboranci w rodzaju Kadyrowa nie ubieraja sie i nie "nosza mniej
                  po czeczensku" niz partyzanci. Tak zreszta postepowala rowniez Rosja za cara
                  (czyniac drobny wyjatek dla Polski:-)) np. w Buriacji przeciwstawiala sie
                  nadgorliwosci popow zeby kogos nawracac, slyszalem nawet ze Katarzyna poczynila
                  spore nadania ziemskie buddyjskim klasztorom. Polityke wynaradawiania i
                  wykorzeniania podjeli na wielka skale dopiero bolszewicy, wbrew bajkom Lenina o
                  samostanowieniu. Cala literatura czeczenska pismem arabskim poszla z dymem z
                  okazji wprowadzenia cyrylicy. Wiedzieliscie o tym, forumowicze drodzy?
                  Wiedzieliscie ze w Czeczenii wogole byla jakas literatura? A ich unikalna
                  architektura, owe wieze z kamienia (jak zatytulowal swoja ksiazke Jagielski)?
                  Znow zdziwienie? Przeciez to dzikusy i terrorysci, a wszystko co tam zbudowano,
                  to wstretne sowieckie bloki w Groznym?

                  O trojkatnych znaczkach tuwinskich nie slyszalem. Fajne!
                • Gość: oszołomobójca Re: trochę na temat IP: *.chello.pl 30.11.04, 17:32
                  > Jesli chodzi o rozwoj wlasnej tozsamosci narodowej i kulturowej to
                  mniejszosci
                  > etnicne w Chinach rowniez ja posiadaja (choc podobnie jak w Rosji jest ona
                  > czesto fasadowa). 60% terytorium ChRL to obszary autonomii mniejszosci
                  > etnicznych.

                  ale czy ktorykolwiek z przywodcow regionow autonomicznych w Chinach osmielilby
                  sie wystapic przeciwko rzadowi tak jak Prezydent Kalmucji?
                  • Gość: manchu Re: trochę na temat IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 30.11.04, 17:54
                    polityki osadnictwa sie nie prowadzi,bo nie ma takiej potrzeby- Rosjanie juz sa
                    w tych autonomicznych republikach wiekszoscia.Popatrz na dane statystyczne,
                    niemal wszedzie nominalni gospodarze regionow pozostaja w mniejszosci. Jedyna
                    republika gdzie miejscowi sa dominujaca grupa jest wlasnie wspomniana juz Tuwa,
                    wszedzie poza nia dominuja Rosjanie. Podobnie bylo za ZSRR, najblizsze nam
                    przyklady Lotwy i Estonii dobrze pokazuja,ze polityka osadnictwa rosyjskiego
                    byla glownym narzedziem kontroli. Dziwnym trafem wiekszosc moim znajomych
                    Kazachow z Kazachstanu, nie mowi po kazasku tylko po rosyjsku, wlasciwie
                    jedynie Kazachowie z polnocnego Xinjiangu (Dzungarii) zachowali jezyk i
                    tradycje i od nich wlasnie ucza sie Kazachowie z Astany czy Alma Aty. Zreszta
                    polityka etniczna ChRL byla niemal w calosci kopia polityki sowieckiej,
                    przejmowano wszystko, lacznie z etnonimami dla poszczegolnych kategorii
                    etnicznych uznawanych oficjalnie w latach 1950-tych. Pekin, podobnie jak
                    Moskwa, liczy na lojalnosc, dzialania akulturacyjne w Chinach sa, smiem
                    twierdzic, znacznie lagodniejsze niz w ZSRR, czy nawet obecnej Rosji.
                    Wracajac do kwestii politycznego statusu Tybetu przed 1950, zgoda- byl
                    panstwem,ale z punktu widzenia swoich sasiadow- Chin i Indii byl geopolityczna
                    przestrzenia do wykorzystania.Slabosc jego struktur panstwowych i niefortunne
                    polozenie pomiedzy dwoma najludniejszymi panstwami swiata spowodowly,ze jego
                    losy potoczyly sie tak, a nie inaczej.
                    • Gość: manchu Re: trochę na temat IP: *.stevenet.eu.org / *.stevenet.mm.com.pl 30.11.04, 17:59
                      a co do Twojego pytania o to, czy jakikolwiek przywodca regionalny odwazylby
                      sie na nieposluszenstwo to odpowiedz brzmi oczywiscie nie. Ale w Chinach system
                      polityczny jest jaki jest, wladze w regionach sprawuja faktycznie sekretarze
                      partyjni, a nie miejscowi administratorzy panstwowi typu gubernator(np. w
                      Tybecie I sekretarz to Han, a gubernator,bez realnej wladzy to
                      Tybetanczyk).Zreszta nie mam watpliwosci co do tego,ze Putin chcialby cofnac
                      sie do takich metod, i ukrocic wyskoki roznych miejscowych liderow.Zeby wyrwac
                      sie Moskwie nie wystarczy nawet niepodleglosc-przyklad Ukrainy dowodem.
                      • Gość: oszołomobójca Re: trochę na temat IP: *.biology.univ.gda.pl 01.12.04, 13:16
                        >Ale w Chinach system polityczny jest jaki jest, wladze w regionach sprawuja
                        faktycznie sekretarze
                        > partyjni, a nie miejscowi administratorzy panstwowi typu gubernator(np. w
                        > Tybecie I sekretarz to Han, a gubernator,bez realnej wladzy to
                        > Tybetanczyk).

                        czyli ta autonomia to pic na wode

                        co do reszty - oczywiscie tez nie mam watpliwosci ze Putin nie zawahal by sie -
                        w razie jakiegos nieposluszenstwa - zaorac podskakujaca mu republike do golej
                        ziemi. Ale jednak poziom kontroli swego terenu przez lokalne (wybrane przez
                        narod) wladze w rosyjskich republikach i obwodach jest wyzszy niz w obwodach
                        autonomicznych Chin
                    • Gość: oszołomobójca Re: trochę na temat IP: *.chello.pl 01.12.04, 16:04
                      > polityki osadnictwa sie nie prowadzi,bo nie ma takiej potrzeby- Rosjanie juz
                      > sa w tych autonomicznych republikach wiekszoscia.Popatrz na dane
                      > statystyczne, niemal wszedzie nominalni gospodarze regionow pozostaja w
                      > mniejszosci.

                      fakt, szczegolnie drastyczne jest to na Syberii - pelno tam obwodow
                      autonomicznych, okregow narodowosciowych, republik autonomicznych a czesto
                      narod dla ktorego okreg/republike utworzono (i jego imieniem nazwano) stanowi
                      nawet kilka procent ludnosci danego terenu. Ale to sie STALO a w Tybecie
                      aktualnie sie DZIEJE. Ot' kolejna roznica

                      > Jedyna
                      > republika gdzie miejscowi sa dominujaca grupa jest wlasnie wspomniana juz
                      > Tuwa,

                      no, jest jeszcze Kaukaz - w Dagestanie czy Polnocnej Osetii chyba tez Rosjanie
                      stanowia mniejszosc. Poza tym w kilku mocniejszych republikach miejscowi sa u
                      wladzy, nawet jesli nie maja ewidentnej przewagi liczebnej (Jakucja, Kalmucja)
                      • Gość: manchu Re: trochę na temat IP: 212.191.68.* 01.12.04, 17:04
                        na Kaukazie sytuacja jest jeszcze inna. Dagestan jest tak niesamowicie
                        skomplikowana mozaika ludow,ze zaden z nich nie stanowi tam chyba wiecej niz
                        20%. Oczywiscie w Chinach pozycja roznych mniejszosci tez jest rozna.Najwyzszy
                        status, zarowno polityczny, jak i gospodarczy maja z pewnoscia Koreanczycy,
                        ktorzy bogaca sie na posrednictwie w handlu z R. Korei. Minister i v-ce premier
                        ds. polityki etnicznej jest Koreanczykiem z Yanbian (autonomiczna koreanska
                        prefektura w prowincji Jilin). Oprocz niego wsrod 16 v-ce premierow jest
                        jeszcze tylko jeden przedstawiciel mniejszosci, a mianowicie reprezentant
                        mniejszosci Hui (zreszta nazwisko tez brzmi Hui:)) gosc jest rownoczesnie I
                        sekretarzem w Jiangsu. mozna wiec zalozyc, ze szczegolnie silna pozycje maja te
                        mniejszosci, ktore od Hanow dziela stosunkowo niewielkie roznice kulturowe
                        (podobnie jak w przypadku Osetyncow- najwierniejszych sojusznikow Rosji na
                        Kaukazie).
                        w Tybecie sprawa jest bardziej aktualna. Fakt, ale w Rosji komunizm trwal
                        dluuugo, i dopiero niedawno pojawily sie tam jakies formy pseudo-demokracji.
                        • Gość: manchu Re: trochę na temat IP: 212.191.68.* 01.12.04, 17:16
                          heh, troche z innego zakatka swiata, ale tez o mniejszosciach:
                          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2422424.html
                          z tegoz tekstu:

                          Poprzedni projekt dopuszczał - jak twierdzi polityk CDU - możliwość ustawienia
                          dwujęzycznych napisów z nazwami miejscowości, ulic i sklepów w gminach, w
                          których co najmniej 8 proc. mieszkańców należy do mniejszości narodowej.
                          Przyjęta przez Sejm ustawa dopuszcza taką możliwość tylko na obszarach, gdzie
                          obywatele obcego pochodzenia stanowią co najmniej połowę mieszkańców.

                          Marschewski skrytykował też polski parlament za uniemożliwienie posługiwania
                          się w urzędach językiem niemieckim jako językiem pomocniczym.

                          prosze, a w ChRL w kazdej, nie tylko regionie czy prefekturze, ale nawet gminie
                          wszystkie napisy dwujezyczne, z jezykiem mniejszosci na pierwszym miejscu. i to
                          nie tylko na tablicach z nazwami miejscowosci,ale na wszystkich urzedach, ich
                          pojazdach itd. Hanowie czesto tez znaja jezyki mniejszosci, sam znam takich co
                          po ujgursku mowia jak Ujgurzy:)
                          Pod tym wzgledem 40 lat za ChRL ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka