ben_shaprut
27.12.04, 20:34
Moryc wraca do domu i zastaje swoją żonę we łzach. Żona, zapłakana, mowi:
- Właśnie się dowiedziałam, że masz romans ze swoją sekretarką. Jak mogłes mi
to zrobić? Zawsze byłam dobrą żoną. Gotowałam dla ciebie, wychowałam ci
trójkę dzieci i od trzydziestu pięciu lat jestem przy tobie. Czego jeszcze
potrzebujesz do szczęścia?
Moryc odpowiada:
- To prawda, Sara, jesteś najlepszą żoną, jaką można sobie wymarzyć.
Uszczęśliwiasz mnie na tyle sposobów... poza jednym. Nigdy nie jęczysz, kiedy
się kochamy.
Sara na to:
- A gdybym zaczęła jęczeć, przestałbyś mnie zdradzać?
Moryc przytakuje, więc Sara ciągnie go do sypialni mówiąc:
- Pokażę ci, że potrafię.
Idą do sypialni, rozbierają się, wchodzą do łóżka.
Kiedy zaczynają się całować, Sara pyta:
- Teraz, Moryc? Mam jęczeć?
- Nie, jeszcze nie.
Zaczyna się gra wstępna, Sara pyta:
- Już?
- Nie, powiem ci kiedy.
Akcja zaczyna nabierać tempa i rumieńców.
- Czy już mam jęczeć, Moryc?
- Czekaj, czekaj. Powiem ci, kiedy.
Po dłuższej chwili, kiedy Moryc zbliża się do końca, krzyczy:
- Teraz, Sara, teraz - jęcz!
- Och, Moryc... Nie uwierzysz, jaki miałam dzień. Dzieci się ciągle kłóciły,
zepsuła się pralka, na stole leży góra rzeczy do uprasowania, no i na dodatek
dowiedziałam się, że mój mąż ma romans z sekretarką!
(Oozie)