wj_2000
07.02.05, 21:07
W dość oczywisty sposób, w sytuacji Iraku działa zasada, podpowiadana nam
bodaj przez ojca Rydzyka, "katolik głosuje na katolika, żyd na żyda". W tej
sytuacji, zamiast wyborów można było zajrzeć do spisu ludności.
Chociaż niezupełnie. Sunnici, mniejszość mająca władzę od pokoleń (jak, dajmy
na to szlachta w 1-szej Rzeczpospolitej), nie mogą bez buntu godzic się na
żadne wybory, bo to oznacza dla nich zupełny koniec świata. Dlatego oni
wybory na razie bojkotują, a po wyborach będą kontynuowali partyzantkę.
Przecież te wyniki o niczym nie świadczą i niczego nie rozwiązują. Nie będą
miały żadnego łagodzącego wpływu na konflikt, tlący się tam od dawna, a
rozdmuchany do pożaru przez Amerykanów.