No co, dawno nie marudzilam, wiec pora najwyzsza

Zasadnicze pytanie - jak sobie dyplomatycznie poradzic z tako oto sytuacja?
Moja "tesciowa" zaproponowala, ze po porodzie przyjedzie do nas na tydzien,
zeby nam/mi pomoc przy dziecku, no i pyta sie chlopa mego, a swego syna, co ja
na to.
Dyplomatycznie stwierdzilam, ze w koncu jest babcia i fakt, ze mieszka w innym
miescie, w zaden sposob nie bedzie ograniczalo to kontaktow z wnuczka.
No i ladnie powiedzialam, rzeczywiscie tak uwazam, bo moze czuc sie troche
odsunieta od tych wszystkich ciazowych pierdol, jako, ze kontakty mamy
sporadyczne. Ale...
Sporadyczne kontakty z reguly oznaczaja, ze nie jestesmy ze soba jakos
specjalnie zzyte. Jest duzo skrepowania miedzy nami, paniam jej caly czas (bo
niby mam zero podstaw, zeby mowic "mamo", skoro zyje w zwiazku nieformalnym).
Najlepiej nam wychodzi rozmowa o pogodzie, a jakies powazniejsze tematy
wymagaja glebokiego pomyslunku z mojej strony, zeby nie klapac za duzo

No i teraz stanelo mi widmo tygodnia po powrocie z mala ze szpitala. Ja
rozpierdzielona na maksa, z balaganem w oczach, z wyrazem bezmyslnosci na
twarzy, uczaca sie wszystkiego od podstaw, majaca swoje nawyki, obolala, no
generalnie stan po pologowy do najmilszych nie nalezy i... chcaca pomoc
"tesciowka", ktora pierwszy raz bedzie u nas tak dlugo i na pewno sama bedzie
skrepowana.
I co zrobic? Kobietka ma najszczersze checi i ochote pomoc. Odmowa sprawi jej
przykrosc. A ja drze, bo przeraza mnie wizja dziecka i tesciowki w tym samym
miejscu, o tym samym czasie. Nie bede miala sily na finezyjne wykrety. Umowmy
sie - bede ograniczona umyslowo

Krepuje mnie mowienie co zycze sobie na
obiad, badz w czym moglaby mi pomoc.
Nie jest to chyba najlepszy moment na calodobowa pomoc ani jej, ani mojej
mamy. Po prostu nawet tego nie zakladalam, w swoich rozwazaniach "co bedzie po".
No i co wy na to? Wilk powinien byc syty i owca cala. Ja nie mam pomyslu.
Tzn. mialam jeden, zeby przyjechala nie zaraz po porodzie, a np. tydzien
pozniej, ale nie wiem w jaki sposob mialoby to poprawic sytuacje.