hardchief
05.04.05, 07:39
Urodziłem się w okresie dwudziestego stanu zasilania, na rok przed ponurym
porankiem bez teleranka. Kiedy przyszedłem na świat, on już był. Znam jego
twarz od dziecka, jak miliony, miliardy mieszkańców tej planety. Gdyby nie
cud jego pontyfikatu ta wypowiedź może wciąż groziłaby SB-ckim
prześladowaniem, internowaniem, może nawet... A teraz ten cud objawia się
jeszcze mocniej. Na meczu Lecha z Pogonią. na stadionie Cracovii,
w kościołach, na ulicach. Chyba najbardziej w naszych sercach, duszach
i umysłach.
Nasi pradziadkowie mieli radość niepodległosci, dziadkowie egzamin z
dojrzałości piekła okupacji i stalinizmu. Ojciec był pod Komitetem w 1970,
wszyscy cieszyli się w 78 kiedy spełniła sie wizja Słowackiego o słowiańskim
papieżu, potem "Solidarność" i oporniki w klapach. Okrągły stół i ... I moje
pokolenie wchodzące w dorosłość. "Generacja nic", mobilizująca się jedynie w
nieustannej wojnie podjazdowej blokowisk, osiedli i stadionów. Moja jedyna
manifestacja to sprzeciw przeciw zniesieniu ulg na przejazdy studenckie na
kolej...
Wierzę w cud zmartwychwstania. W odrodzenie z śmierci grzechu, marazmu, byle
jakości... Choćby to było kilka dni - to własnie o nich opowiem dzieciom i
wnukom.
Koniec "generacji nic". Teraz wszyscy jesteśmy Papa Boys...