Dodaj do ulubionych

Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni

IP: *.214.120.53.Dial1.Boston1.Level3.net 14.09.01, 06:09
Artykul z brytyjskiego The Guardian z 13 wrzesnia.
Warto przeczytac w wersji oryginalnej.



They can''t see why they are
hated

Americans cannot ignore what their government does
abroad

Special report: Terrorism in the US

Seumas Milne
Thursday September 13, 2001
The Guardian

Nearly two days after the horrific suicide attacks on civilian
workers in New York and Washington, it has become painfully
clear that most Americans simply don''t get it. From the
president to passersby on the streets, the message seems to
be the same: this is an inexplicable assault on freedom and
democracy, which must be answered with overwhelming force -
just as soon as someone can construct a credible account of
who was actually responsible.

Shock, rage and grief there has been aplenty. But any glimmer
of recognition of why people might have been driven to carry out
such atrocities, sacrificing their own lives in the process - or why
the United States is hated with such bitterness, not only in Arab
and Muslim countries, but across the developing world - seems
almost entirely absent. Perhaps it is too much to hope that, as
rescue workers struggle to pull firefighters from the rubble, any
but a small minority might make the connection between what
has been visited upon them and what their government has
visited upon large parts of the world.

But make that connection they must, if such tragedies are not
to be repeated, potentially with even more devastating
consequences. US political leaders are doing their people no
favours by reinforcing popular ignorance with self-referential
rhetoric. And the echoing chorus of Tony Blair, whose
determination to bind Britain ever closer to US foreign policy
ratchets up the threat to our own cities, will only fuel
anti-western sentiment. So will calls for the defence of
"civilisation", with its overtones of Samuel Huntington''s
poisonous theories of post-cold war confrontation between the
west and Islam, heightening perceptions of racism and
hypocrisy.

As Mahatma Gandhi famously remarked when asked his opinion
of western civilisation, it would be a good idea. Since George
Bush''s father inaugurated his new world order a decade ago, the
US, supported by its British ally, bestrides the world like a
colossus. Unconstrained by any superpower rival or system of
global governance, the US giant has rewritten the global financial
and trading system in its own interest; ripped up a string of
treaties it finds inconvenient; sent troops to every corner of the
globe; bombed Afghanistan, Sudan, Yugoslavia and Iraq without
troubling the United Nations; maintained a string of murderous
embargos against recalcitrant regimes; and recklessly thrown
its weight behind Israel''s 34-year illegal military occupation of
the West Bank and Gaza as the Palestinian intifada rages.

If, as yesterday''s Wall Street Journal insisted, the east coast
carnage was the fruit of the Clinton administration''s Munich-like
appeasement of the Palestinians, the mind boggles as to what
US Republicans imagine to be a Churchillian response.

It is this record of unabashed national egotism and arrogance
that drives anti-Americanism among swaths of the world''s
population, for whom there is little democracy in the current
distribution of global wealth and power. If it turns out that
Tuesday''s attacks were the work of Osama bin Laden''s
supporters, the sense that the Americans are once again
reaping a dragons'' teeth harvest they themselves sowed will be
overwhelming.

It was the Americans, after all, who poured resources into the
1980s war against the Soviet-backed regime in Kabul, at a time
when girls could go to school and women to work. Bin Laden
and his mojahedin were armed and trained by the CIA and MI6,
as Afghanistan was turned into a wasteland and its communist
leader Najibullah left hanging from a Kabul lamp post with his
genitals stuffed in his mouth.

But by then Bin Laden had turned against his American
sponsors, while US-sponsored Pakistani intelligence had
spawned the grotesque Taliban now protecting him. To punish
its wayward Afghan offspring, the US subsequently forced
through a sanctions regime which has helped push 4m to the
brink of starvation, according to the latest UN figures, while
Afghan refugees fan out across the world.

All this must doubtless seem remote to Americans desperately
searching the debris of what is expected to be the largest-ever
massacre on US soil - as must the killings of yet more
Palestinians in the West Bank yesterday, or even the 2m
estimated to have died in Congo''s wars since the overthrow of
the US-backed Mobutu regime. "What could some political thing
have to do with blowing up office buildings during working
hours?" one bewildered New Yorker asked yesterday.

Already, the Bush administration is assembling an international
coalition for an Israeli-style war against terrorism, as if such
counter-productive acts of outrage had an existence separate
from the social conditions out of which they arise. But for every
"terror network" that is rooted out, another will emerge - until the
injustices and inequalities that produce them are addressed.

Rzeczywiscie, sledzilem pilnie wiesci za posrednictwem ABC, NBC, CBS, FNN, CNN.
Nikt nigdy nie postawil pytania dlaczego. Powiem wiecej- przecietny amerykanin
nie ma pojecia, i, co gorzej, wcale nie jest tym zainteresowany.
Do boju nawoluja natomiast wszyscy.
Obserwuj wątek
    • Gość: ps Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: 212.160.165.* 14.09.01, 09:11
      Ich arogancja , buta i niewiedza doprowadzily do smierci
      tysiecy ludzi w WTC i Pentagonie. Ale ten fakt nic u nich nie zmieni.
      • Gość: ? Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.15.tuwien.teleweb.at 17.09.01, 19:01
        Gość portalu: ps napisał(a):

        > Ich arogancja , buta i niewiedza doprowadzily do smierci
        > tysiecy ludzi w WTC i Pentagonie. Ale ten fakt nic u nich nie zmieni.
        Nie maja czasu na myslenie w biegu za pieniadzem.
    • Gość: pesymist Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.244.104.101.Dial1.SanJose1.Level3.net 18.09.01, 06:05
      Media usa sa w rekach tych,kturym zalezy na wciagnac stany do wojny.
      Tak prawda jest , ze tylko mowa jest o skutkach, nikt nie odwazyl sie poruszyc
      tematu PRZYCZYNA.
      Nawolywanie do wojny, to weszenie za zalatwieniem wlasnych interesow, kosztem
      naiwnego spoleczenstwa amerykanskiego.
      • Gość: logo Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.tnt9.chiega.da.uu.net 18.09.01, 08:59
        Gość portalu: pesymist napisał(a):

        > Media usa sa w rekach tych,kturym zalezy na wciagnac stany do wojny.
        > Tak prawda jest , ze tylko mowa jest o skutkach, nikt nie odwazyl sie poruszyc
        > tematu PRZYCZYNA.
        > Nawolywanie do wojny, to weszenie za zalatwieniem wlasnych interesow, kosztem
        > naiwnego spoleczenstwa amerykanskiego.

        Tak to prawda co tu jest pisane.Dzisiaj slyszalem nastepne rewelacje Prezydenta
        Busha ktore nas przybliza do systemu nam Polakom tak bardzo znany.

        1.Unpresidented secracy of goverment activities.
        2.Total control of press relises.
        3.FBI power to operate in total clasified secracy.

        Jak widac era stalinowska zapuka wkrotce do naszych domow.Jednym slowem Zydzi
        dopna swego,tylko ciekawe na jak dlugo i ile bedzie nowych mogil tak zwanych
        wrogow ludu amerykanskiego.
    • Gość: Esther Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: 193.131.186.* 18.09.01, 09:41
      Przeczytalam ten artykul w dniu kiedy byl opublikowany - dla mnie oznacza
      jedno, pan Milne usiluje byc smartass, piszac bardzo jednostronny artykul, w
      wyjatkowo niewlasciwym momencie.
      Niewiele osob jest w stanie chyba zrozumiec, ze tak jak byl to atak na
      Amerykanow, tak rowniez na wszystkie inne narodowosci ktore sie tam akurat
      znajdowaly.
      To ze Bert czuje sie poza nawiasem tego spoleczenstwa to juz jego problem, ale
      cytowanie artykulow, tak bardzo jednostronnych i pelnych zawisci, nie jest zbyt
      na miejscu.
      Interwencje i dzialania Ameryki w przeszlosci to osobny rozdzial - mozemy w ten
      sposob licytowac sie porownujac Rosje z Niemcami. Niestety obojetnie jak
      zamachowcy bardzo nienawidzili Amreykanow, rownie bardzo mieli gdzies zycie
      innych ludzi, obojetnie skad oni pochodzili. Jesli ktos widzi to tylko jako
      atak na Ameryke spowodowany nienawiscia do Amerykanow - tym lepiej dla niego.
      Sama krytyka dzialan Ameryki powinna byc poparta argumentami, ktore
      udowadnialyby, ze ta interwencja byla zupelni zbedna i szkodliwa.
      • Gość: Pablo Droga Esther, imperia są zawsze takie same. IP: *.astro.uni.wroc.pl 18.09.01, 17:53
        Obawiam się, Esther, że nie do końca rozumiesz intencje. Tu bie chodzi o to, co
        Amerykanie zrobią w przyszłości, ale o to, żeby zrozumieli dlaczego stało się
        to, co się stało. Co prawda Guardian ujmuje to dość ostro (co nie znaczy
        nieprawdziwie), ale sam Kissinger kilka dni temu też pisał, że Ameryka musi sie
        zastanowić nad swoja polityką międzynarodową, bo najprawdopodobniej to ona jest
        powodem antyamerykańskich nastawień w świecie. Kissinger jest troche
        ostrożniejszy w słowach, ale mówi o tym samym. A ja jestem przekonany, że bez
        tego zastanowienia się nic dobrego z przyszłych akcji nie wyniknie.

        Mój najwiekszy strach jest taki, że Bush nie stanie na wysokości zadania i
        pójdzie wprost za nastrojami odwetowymi, aby osiągnąć łatwy sukces. Ustrzeli
        kilku ''niemiłych'' ludzi i wszyscy będą zadowoleni. Jeśli nic mądrzejszego nie
        uczyni, to skończy się to na rozbiciu swiata na dwie części, a ja sam nie wiem,
        która z nich by mi sie bardziej podobała.
        • Gość: doku USA nie jest imperium, typowe imperia to dawna Francja lub ZSRRbył IP: *.mofnet.gov.pl 21.09.01, 12:06
          Gość portalu: Pablo napisał(a):

          > skończy się to na rozbiciu swiata na dwie części, a ja sam nie wiem,
          > która z nich by mi sie bardziej podobała.

          Tylko sowiecka propaganda nazywała USA imperium. Poza tym nie wierzę, żebyś miał
          wątpliwości, czy podoba Ci się Wolny Świat czy świat fundamentalistów islamskich.
        • Gość: bea Re: Droga Esther, imperia są zawsze takie same. IP: *.ppp.algonet.se 23.09.01, 23:50
          Gość portalu: Pablo napisał(a):

          > Obawiam się, Esther, że nie do końca rozumiesz intencje. Tu bie chodzi o to, co
          >
          > Amerykanie zrobią w przyszłości, ale o to, żeby zrozumieli dlaczego stało się
          > to, co się stało. Co prawda Guardian ujmuje to dość ostro (co nie znaczy
          > nieprawdziwie), ale sam Kissinger kilka dni temu też pisał, że Ameryka musi sie
          >
          > zastanowić nad swoja polityką międzynarodową, bo najprawdopodobniej to ona jest
          >
          > powodem antyamerykańskich nastawień w świecie. Kissinger jest troche
          > ostrożniejszy w słowach, ale mówi o tym samym. A ja jestem przekonany, że bez
          > tego zastanowienia się nic dobrego z przyszłych akcji nie wyniknie.
          >
          > Mój najwiekszy strach jest taki, że Bush nie stanie na wysokości zadania i
          > pójdzie wprost za nastrojami odwetowymi, aby osiągnąć łatwy sukces. Ustrzeli
          > kilku ''niemiłych'' ludzi i wszyscy będą zadowoleni. Jeśli nic mądrzejszego nie
          >
          > uczyni, to skończy się to na rozbiciu swiata na dwie części, a ja sam nie wiem,
          >
          > która z nich by mi sie bardziej podobała.










      • Gość: molder Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.sympatico.ca 19.09.01, 04:45
        http://www.lewrockwell.com/sobran/sobran195.html
      • Gość: Bert Re: chyba jednak nie wiedza IP: *.214.115.241.Dial1.Boston1.Level3.net 19.09.01, 22:42
        Dziwie sie, ze uznala Pani/Pan za wlasciwe przeczytanie tego samego artykulu w oryginale. Przeciez
        byl rownie "tendencyjny i nie na miejscu".
        Dla jakichs dziwnych powodow brytyjska BBC (radio) uznala ten artykul za wazny, bo zdecydowala sie
        na komentarz na jego temat w swoim przegladzie prasy swiatowej.
        Sposob komentowania ostatnich wydarzen przez wiekszosc amerykanskich mediow obrazil moja
        inteligencje. Nawet londynski Times wydawal sie liberalna gazeta w porownaniu z tym co bylo
        napisane i powiedziane w USA. Mam nadzieje, ze nie naleze do tego nawiasu spoleczenstwa, ktory
        tego ne zauwazyl. Ponizej kilka "barwnych" cytatow. Czy sa one rownie tendencyjne?

        "There is only one way to begin to deal with people like this, and that is you have to kill
        some of them even if they are not immediately directly involved in this thing."
        --former Secretary of State Lawrence Eagleburger (CNN, 9/11/01)

        "The response to this unimaginable 21st-century Pearl Harbor should be as simple as it
        is swift
    • Gość: PL-USA Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.newark-16-17rs.nj.dial-access.att.net 19.09.01, 03:48
      Za to Polacy,najmadrzejszy narod na swiecie wie wszystko i dlatego jest przez
      wszystkich kochany! Czyjes widzi pod lasem a swego nie widzi pod nosem.
    • Gość: toler Bert, To samo.... IP: *.CUSTOMER.DSL.ALTER.NET 20.09.01, 20:42
      pytanie:"Dlaczego?", zadawalem w nastepnych dniach po ataku moim znajomym
      Amerykanom tu w Chicago. Najczesciej slyszalem : "'cause they hate us"
      lub "'cause they're fanatics". To od przecietnych nie interesujacych sie
      polityka Amerykanow.
      Moi swietnie wyksztalceni wspolpracownicy (Kellogg,Fuqua,UofChicago)
      wypowiadali sie podobnie jak wiekszosc komentatorow i politykow w US Media.
      (jedynie ret. gen. Schwarzkopf w komentarzu w ABC 9/11/01 przypomnial bez
      szerszego komentarza ze :"the state of Israel would not exist if not for
      American money....."

      komentarze tego rodzaju, a takze Twoje lub ten moj, sa widziane jako przejaw
      antysemityzmu.
      Nie jestem antysemita.

      To co wydarzylo sie w NYC bylo tylko strzsznym ostrzezeniem dla USA!
      Czas na weryfikacje polityki bliskowschodniej USA, czas na weryfikacje polityki
      USA wobec Izaraela!

      Mlodzi Amerykanie czy Brytyjczycy NIE POWINNI ginac w najblizszych dniach w
      wyniku tragicznej polityki zagranicznej USA!!

      Bert, polecam dwie ksiazki,(dostepne w Amazon.com), zreszta swego czasu
      bestsellery:
      "They Dare To Speak Out: People and Institutions Confront Israel's Lobby"
      oraz
      "Deliberate Deceptions: Facing the Facts About the US-Israeli Relations"
      napisane przez Paul Findley frm. congressmana z Illinois (1961-1983)


      pozdr.
      toler
    • Gość: Normalna Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: 63.100.219.* 20.09.01, 21:43
      Rzeczywiscie, nie wiedza (mam tu na mysli przecietnego Amerykanina). Rok temu
      po zamachu na jednostke marynarki wojennej usa w Jemenie, moj amerykanski
      rozmowca ineternetowy (czlowiek juz ponad 60-letni, wyksztalcony)
      zapytal: ,,dlaczego nas tak nie lubia w swiecie? Przeciez robimy tyle dobrego!
      Jak sadzisz?''
      Moglam mu przytoczyc dluga liste powodow ale powiedzialam tylko: Moze dlatego,
      ze nawet czynione przez was ZLO nazywacie DOBREM, i coraz bardziej zatracacie
      zdolnosc rozgraniczania jednego od drugiego?
      Moj rozmowca zastanowil sie i po chwili dodal: ,,nie bardzo rozumiem , co masz
      na mysli.''
      Sam wrocil do tego watku nastepnym razem i stwierdzil: ,,wiem, co chcialas
      powiedziec. Ale powiedz jeszcze JAKIE to zlo robimy i gdzie?''
      A to akurat nic ci nie da, musisz sam do tego dojsc-odpowiedzialam.

      Wlasnie, od pewnego czasu nie widze tego sympatycznego internauty. Jest zajety
      kupowaniem bardzo taniej ziemi na Filipinach pod uprawe trzciny.Chlopi
      sprzedaja ja za bezcen, nie maja srodkow ...
      • Gość: emil Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.public.svc.webtv.net 21.09.01, 02:20
        Sam od 20 lat mieszkam w stanach i to wydarzenie bylo dla wszystkich (no... prawie wszystkich) ogromna tragedia ale o przyczynach czesto sie nie mowi. Ale zaraz po tym co sie stalo Peter Jennings skorygowal w wiadomosciach wieczornychn Bush'a ze przyczyna nie jest fakt ze Ameryka jest wielkim obroncom pokoju i wolnosci (jak to naswietlil Bush) ale stosunki Ameryki z Izraelem.Niedawno ogladalem Oprah ktora zaprosila pania experta od Bliskiego Wschodu i krajow arabskich.Okazalo sie ze Pani expert przemieszkala kilka ladnych lat w tamtym regionie swiata , napisala nawet kilka kziazek na te tematy.Kiedy padlo pytanie o przyczyny tegoz terroru w Nowym Jorku Pani expertpodala przyklady jak zazdrosc bogatctwa Ameryki, narzucanie kultury amerykanskiej w krajach arabskich ale slowem nie wspomniala o przyczynie najwazniejszej czyli Izraelu. No ale po zakonczonym programie Pani expert otrzymala oklaski i cala widownia wyszla z prgramu dokladnie poinformowana.
        • Gość: PL-USA Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.newark-05rh15rt.nj.dial-access.att.net 21.09.01, 03:09
          Dlaczego za sytuacje na Bliskim Wschodzie wini sie tylko USA? A co z bylym ZSRR
          i jego sojusznikami w tym i Polska? Dlatego,ze kraje bylego bloku sowieckiego
          zmienily opcje polityczna, to juz sa OK.
          • Gość: American Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.proxy.aol.com 21.09.01, 03:41
            Ale co chca osiagnac Palestynczycy, Talibowie, czy tez panowie samobojcy-
            terrorysci, takimi metodami? Zmusic do traktowania ich na rowni, po ludzku?
            A moze sa zbyt leniwi, zeby ruszac mozgami i walczyc umyslowo, zamiast
            fizycznie i przemoca. Z tego co mi wiadomo, kto walczy przemoca, ten ucieka sie
            do najlatwiejszego sposobu odreagowywania emocjonalnego. Gniew i zadza zemsty.
            Udalo sie "uczlowieczyc" ekspansywnosc Niemiec i Japonii, ktore wcale tej
            ekspansywnosci nie stracily, tylko przeniosly na dzialanie ekonomiczno-
            gospodarcze? To samo z Chinami. Nie chodzi o zlikwidowanie wojny, tylko o
            przeniesienie jej na dzialanie umyslowe, nie fizyczne. Araby nie maja
            ideii "miluj wroga swego". My jestesmy wrogami, poganami, podludzmi, diablami.
            Materialistami. To jest wojna miedzy wolnoscia (owszem, obludna i zydowskiego
            pochodzenia, ale umozliwiajaca rozwoj, a nie destrukcje), a pierwotnym
            patriarchatem opierajacym sie na starozytnej strukturze spolecznej kaplan-
            poddani. Bog i jego przedmioty. Nienawidza Zachodu, jako materialistyczno-
            intelektualnego Diabla, ktory odebral im imperialistyczny raj. Urazona duma
            niewinnego egoizmu, ktora ma gdzies wszelka innosc i roznorodnosc. Nawet jesli
            walcza o cos slusznego, naleza im sie baty. Ekstremalne emocje trzeba trzymac w
            ryzach, dopoki uczucie nie zacznie glowkowac. Popuscic im, znaczy dac urosnac
            nastepnej wylacznosci nacjonalistyczno-religijnej. A Ameryka, chocby nie wiem
            jak zzydziala i skorumpowana, jest najwspanialszym darem Bozym i Ludzkim. Nawet
            jej niedoskonalosc jest rozwojowa, a nie destrukcyjna. A Jezus mowil: Trzeba
            byc sprytniejszym od sprytu. Wole rzady sprytnych handlarzy, niz sprawiedliwych
            mordercow-samobojcow. Bog-Milosc rzadzi. A jesli Bog nie karze handlarzy, to
            nie wolno na nich podnosic reki. Trzeba walczyc pokojowymi metodami, jesli to
            tylko mozliwe, i na ile jest to mozliwe. A fizycznie tylko w samoobronie.
            Owszem, nie mowi sie "dlaczego". Ale jestem za cwaniakami, ktorzy umozliwiaja
            rozwoj i istnienie roznorodnosci ludzkiej. Pomimo umyslowego zniewalania.
            Niedoskonalosc jest po to zeby mogl istniec rozwoj!!!!
            • Gość: Acd Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.proxy.aol.com 21.09.01, 04:33
              Indianie i Murzyni, teoretycznie tez mogliby sie tak mscic: Skoro mnie
              skrzywdzono, i nie moge byc TAM gdzie jest MOJE miejsce, to nikt nie moze. Albo
              jest tak jak JA sobie tego zycze, albo pozabijam wszystkich. Przeciez to czysta
              patologia. A wzialby sie za walke, ale Umyslowa. A nie za gnicie w gniewie,
              zawisci, frustracji i msciwosci. Niewatpliwie Palestynczycy zostali
              skrzywdzeni. Ale, czy Murzyni nie? Hindusi, swoim biernym oporem nie tylko ze
              sie pozbyli, w miare pokojowo, najezdzcow, to jeszcze podbijaja Zachod
              kulturowo, dzieki zasymilowaniu jezyka najezdzcy. Z Arabami jest prosty
              problem, niezdolnosc do adaptacji innosci. A tylko roznorodnosc, czyli
              maksymalna tolerancja uratuje te cywilizacje od samozaglady. Reagowanie duma i
              msciwoscia niczego dobrego nigdy nie przynioslo.
              • Gość: Zbyszek Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.CADI.splitrock.net 21.09.01, 04:52
                Gość portalu: Acd napisał(a):

                > Reagowanie duma i
                > msciwoscia niczego dobrego nigdy nie przynioslo.

                Masz pan absolutna racje. Wiec czemu Prez. Bush oglasza "crusade"?
                Czemu byly premier Izraela, Nathanjahu (?) palajac nienawiscia apeluje do
                Kongresu US aby zniszczyc nie tylko bin Ladena i Afganistan ale rowniez Irak,
                Iran a nawet Pakistan?

                To wlasnie Amerykanie reaguja "duma i msciwoscia". Skad ja pamietam te
                powiewajace flagi i okrzyki wojwnne. Tylko jezyk ktorym mowiono byl
                jakis "twarrrrdy" i na flagach nie bylo paskow i gwiazd. Slabo pamietam, ale
                chyba jakis "zlamany krzyz".

                I tak nadejdzie koniec kolejnego Imperium, bo jak spiewal Jacek Kaczmarski:
                "Sa ludy co dojrzaly do smierci,
                z rak ludow niedojrzalych do zycia"
                • Gość: Acd Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.proxy.aol.com 21.09.01, 05:08
                  Na temat tego co Amerykanie to prosze sobie posluchac NPR a nie propagandowek,
                  ktore zawsze sa byly i beda. A proroctwa mnie nie interesuja. Krakanie i
                  kwakanie jest tylko sluzeniem tym baranom administracyjnym z rzadu Busha, na
                  ktorego zreszta, w przeciwienstwie do wiekszosci Polonusow, nie glosowalem.
                  I, jako ze jestem jednym z Amerykanow, oswiadczam, ze nie utozsamiam sie, jak
                  zreszta wielu innych, mniej lub bardziej rodowitych Amerykanow, z pana o nas
                  opinia. Poza tym holota jest wszedzie, i to holota reaguje agresywnie i msciwie.
                  Poza tym do pesymizmu czyli bezsilnosci nie mam ochoty sie przylaczac. Tym
                  bardziej ze jeszcze jest szansa, dlatego trzeba sie modlic za ta holote i tych
                  oslow rzadowych. "Polityk - wspolczesne wcielenie diabla." (A.Wat - Zyd-Polak)
                • Gość: Polonus Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: 12.88.103.* 21.09.01, 05:10
                  Panie Zbyszku,
                  Jestem pod wrazeniem trafnosci Panskiej wypowiedzi.
                  Pozdrawiam serdecznie,
                  Polonus
                • Gość: Normalna Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: 63.100.219.* 21.09.01, 10:36
                  Gość portalu: Zbyszek napisał(a):

                  > Gość portalu: Acd napisał(a):
                  >
                  > > Reagowanie duma i
                  > > msciwoscia niczego dobrego nigdy nie przynioslo.
                  >
                  > Masz pan absolutna racje. Wiec czemu Prez. Bush oglasza "crusade"?

                  Podejrzewam, ze oglaszajac "crusade" prezydent palnal niewybaczalne glupstwo,
                  wynikajace prawdopodobnie z niewiedzy. Zna slowo ale nie wie jaka ono zawiera
                  tresc i z czym sie kojarzy. Liczni historycy uwazaja, ze u podstaw konfliktow
                  przeciwstawiajacych islam chrzescijanstwu leza wlasnie wyprawy krzyzowe.
                  Slowo "crusade" wywoluje wiec bardzo zle skojarzenia nie tylko wsrod islamistow,
                  nie tylko wsrod muzulmanow ale w ogole mieszkancow regionu Bliski-Srodkowy
                  Wschod. Chyba po tym lapsusie tudziez kilku innych ktos bardziej oswiecony
                  wyjasnil co nieco "Juniorowi" , skoro potem poszedl do meczetu i nawet zdjal buty.

                  "Jestesmy panami slow niewypowiedzianych i niewolnikami tych, ktore juz polecialy
                  w swiat" - ktos madry powiedzial. A juz szczegolnie, jesli wypowiada je ktos na
                  takim stanowisku.
    • Gość: doku Artykuł jest obłudny. Amerykanie nie są tacy głupi. IP: *.mofnet.gov.pl 21.09.01, 12:27
      Przedstawianie Amerykanów, jako naiwnych skrzywdzonych niewiniątek, które nigdy
      nawet nie podejrzewały, że ktoś mógłby ich nienawidzić, jest urojeniem. Ludzie
      nagle ciężko skrzywdzeni reagują w takiej formie "za co?! dlaczego ja!?" czy
      jakoś tak, ale z takiej naturalnej reakcji nie można wyciągać jakichś poważnych
      wniosków - rozpaczający człowiek nie zastanawia sie zbytnio, jak go ktoś
      zrozumie. Po drugie, akurat taka zagadka, "dlaczego nienawidzą USA?" jest
      wyjątkowo łatwa i nawet człowiek zrozpaczony takie rzeczy rozumie, szczególnie
      jeśli jest Amerykaninem. A dla wszystkich tych, którzy jednak nie rozumieją
      podam wyjaśnienie. Przede wszystkim, jeżeli nie rozumiesz dlaczego, to znaczy,
      że też nienawidzisz Ameryki. Bo w nienawiści nie ma tajemnic. Nienawiść jest
      atrybutem zła. Źli zawsze nienawidzili dobra, ludzie dobrzy nie czują
      nienawiści. Może są nieliczne wyjątki, jak np. członkowie rodziny ogarnięci
      żądzą zemsty, ale generalnie dobrzy ludzi doświadczają innych uczuć. Dobrzy
      czują do zła obrzydzenie, pogardę czasem litość, a nawet współczucie. Brzydzimy
      się złem, gardzimy przestępcami, litujemy się nad skazanymi i współczujemy ich
      dzieciom. Źli ludzie oczywiście jakoś próbują uzasadnić swoją nienawiść, ale to
      zwykle przypomina bełkot. I jestem pewien, że Amerykanie dobrze wiedzą, tak jak
      my, dlaczego są nienawidzeni - po prostu dlatego, że są dobrzy.
      • Gość: bubus Re: Artykuł jest obłudny. Amerykanie nie są tacy głupi. IP: *.nyc.rr.com 21.09.01, 15:55
        Naiwnosc, o ktora posadzani sa amerykanie udzielila sie jak widac Bertowi.
        Praez analogie moglibysmy uniknac konfliktu z Niemcami w 1939 roku gdybysmy
        tylko oddali im "korytarz" do Prus Wschodnich.
        Bert powinien poczytac troche historii i koniecznie zapoznac sie z pogladami i
        dzialaniem owczesnego premiera Wielkij Brytanii. Nie to nie byl Churchill.
        Chamberlain.
        • Gość: Jurek Re: Artykuł jest obłudny. Amerykanie nie są tacy głupi. IP: 193.188.174.* 23.09.01, 15:09
          Poczytalem troche historii. Ty tez poczytaj. Same fakty z dyskusji na szerszym
          swiecie, nie tylko w Polsce.

          Ever since the United States Army massacred 300 Lakotas in 1890, American
          forces have intervened elsewhere around the globe 100 times. Indeed the United
          States has sent troops abroad or militarily struck other countries territory
          216 times since independence from Britain. Since 1945 the United States has
          intervened in more than 20 countries throughout the world.

          Since World War II, the United States actually dropped bombs on 23
          countries. These include: China 1945-46, Korea 1950-53, China 1950-53,
          Guatemala 1954, Indonesia 1958, Cuba 1959-60, Guatemala 1960, Congo 1964, Peru
          1965, Laos 1964-73, Vietnam 1961-73, Cambodia 1969-70, Guatemala 1967-69,
          Grenada 1983, Lebanon 1984, Libya 1986, El Salvador 1980s, Nicaragua 1980s,
          Panama 1989, Iraq 1991-1999, Sudan 1998, Afghanistan 1998, and Yugoslavia 1999.

          Post World War II, the United States has also assisted in over 20
          different coups throughout the world, and the CIA was responsible for half a
          dozen assassinations of political heads of state.

          The following is a comprehensive summary of the imperialist strategy of the
          United States over the span of the past century:

          Argentina - 1890 - Troops sent to Buenos Aires to protect business
          interests.

          Chile - 1891 - Marines sent to Chile and clashed with nationalist rebels.

          Haiti - 1891 - American troops suppress a revolt by Black workers on
          United States-claimed Navassa Island.

          Hawaii - 1893 - Navy sent to Hawaii to overthrow the independent kingdom -
          Hawaii annexed by the United States.

          Nicaragua - 1894 - Troops occupied Bluefields, a city on the Caribbean
          Sea, for a month.

          China - 1894-95 - Navy, Army, and Marines landed during the Sino-Japanese
          War.

          Korea - 1894-96 - Troops kept in Seoul during the war.

          Panama - 1895 - Army, Navy, and Marines landed in the port city of
          Corinto.

          China - 1894-1900 - Troops occupied China during the Boxer Rebellion.

          Philippines - 1898-1910 - Navy and Army troops landed after the
          Philippines fell during the Spanish-American War; 600,000 Filipinos were
          killed.

          Cuba - 1898-1902 - Troops seized Cuba in the Spanish-American War; the
          United States still maintains troops at Guantanamo Bay today.

          Puerto Rico - 1898 - present - Troops seized Puerto Rico in the
          Spanish-American War and still occupy Puerto Rico today.

          Nicaragua - 1898 - Marines landed at the port of San Juan del Sur.

          Samoa - 1899 - Troops landed as a result over the battle for succession to
          the throne.

          Panama - 1901-14 - Navy supported the revolution when Panama claimed
          independence from Colombia. American troops have occupied the Canal Zone
          since 1901 when construction for the canal began.

          Honduras - 1903 - Marines landed to intervene during a revolution.

          Dominican Rep 1903-04 - Troops landed to protect American interests during
          a revolution.

          Korea - 1904-05 - Marines landed during the Russo-Japanese War.

          Cuba - 1906-09 - Troops landed during an election.

          Nicaragua - 1907 - Troops landed and a protectorate was set up.

          Honduras - 1907 - Marines landed during Honduras war with Nicaragua.

          Panama - 1908 - Marines sent in during Panamas election.

          Nicaragua - 1910 - Marines landed for a second time in Bluefields and
          Corinto.

          Honduras - 1911 - Troops sent in to protect American interests during
          Honduras civil war.

          China - 1911-41 - Navy and troops sent to China during continuous
          flare-ups.

          Cuba - 1912 - Troops sent in to protect American interests in Havana.

          Panama - 1912 - Marines landed during Panamas election.

          Honduras - 1912 - Troops sent in to protect American interests.

          Nicaragua - 1912-33 - Troops occupied Nicaragua and fought guerrillas
          during its 20-year civil war.

          Mexico - 1913 - Navy evacuated Americans during revolution.

          Dominican Rep 1914 - Navy fought with rebels over Santo Domingo.

          Mexico - 1914-18 - Navy and troops sent in to intervene against
          nationalists.

          Haiti - 1914-34 - Troops occupied Haiti after a revolution and occupied
          Haiti for 19 years.

          Dominican Rep 1916-24 - Marines occupied the Dominican Republic for eight
          years.

          Cuba - 1917-33 - Troops landed and occupied Cuba for 16 years; Cuba became
          an economic protectorate.

          World War I - 1917-18 - Navy and Army sent to Europe to fight the Axis
          powers.

          Russia - 1918-22 - Navy and troops sent to eastern Russia after the
          Bolshevik Revolution; Army made five landings.

          Honduras - 1919 - Marines sent during Honduras national elections.

          Guatemala - 1920 - Troops occupied Guatemala for two weeks during a union
          strike.

          Turkey - 1922 - Troops fought nationalists in Smyrna.

          China - 1922-27 - Navy and Army troops deployed during a nationalist
          revolt.

          Honduras - 1924-25 - Troops landed twice during a national election.

          Panama - 1925 - Troops sent in to put down a general strike.

          China - 1927-34 - Marines sent in and stationed for seven years throughout
          China.

          El Salvador - 1932 - Naval warships deployed during the FMLN revolt under
          Marti.

          World War II - 1941-45 - Military fought the Axis powers: Japan, Germany,
          and Italy.

          Yugoslavia - 1946 - Navy deployed off the coast of Yugoslavia in response
          to the downing of an American plane.

          Uruguay - 1947 - Bombers deployed as a show of military force.

          Greece - 1947-49 - United States operations insured a victory for the far
          right in national elections.

          Germany - 1948 - Military deployed in response to the Berlin blockade; the
          Berlin airlift lasts 444 days.

          Philippines - 1948-54 - The CIA directed a civil war against the Filipino
          Huk revolt.

          Puerto Rico - 1950 - Military helped crush an independence rebellion in
          Ponce.

          Korean War - 1951-53 - Military sent in during the war.

          Iran - 1953 - The CIA orchestrated the overthrow of democratically elected
          Mossadegh and restored the Shah to power.

          Vietnam - 1954 - The United States offered weapons to the French in the
          battle against Ho Chi Minh and the Viet Minh.

          Guatemala - 1954 - The CIA overthrew the democratically elected Arbenz and
          placed Colonel Armas in power.

          Egypt - 1956 - Marines deployed to evacuate foreigners after Nasser
          nationalized the Suez Canal.

          Lebanon - 1958 - Navy supported an Army occupation of Lebanon during its
          civil war.

          Panama - 1958 - Troops landed after Panamanians demonstrations threatened
          the Canal Zone.

          Vietnam - 1950s-75 - Vietnam War.

          Cuba - 1961 - The CIA-directed Bay of Pigs invasions failed to overthrow
          the Castro government.

          Cuba - 1962 - The Navy quarantines Cuba during the Cuban Missile Crisis.

          Laos - 1962 - Military occupied Laos during its civil war against the
          Pathet Lao guerrillas.

          Panama - 1964 - Troops sent in and Panamanians shot while protesting the
          United States presence in the Canal Zone.

          Indonesia - 1965 - The CIA orchestrated a military coup.

          Dominican Rep- 1965-66 - Troops deployed during a national election.

          Guatemala - 1966-67 - Green Berets sent in.

          Cambodia - 1969-75 - Military sent in after the Vietnam War expanded into
          Cambodia.

          Oman - 1970 - Marines landed to direct a possible invasion into Iran.

          Laos - 1971-75 - Americans carpet-bomb the countryside during Laos civil
          war.

          Chile - 1973 - The CIA orchestrated a coup, killing President Allende who
          had been popularly elected. The CIA helped to establish a military regime
          under General Pinochet.

          Cambodia - 1975 - Twenty-eight Americans killed in an effort to retrieve
          the crew of the Mayaquez, which had been seized.

          Angola - 1976-92 - The CIA backed South African rebels fighting against
          Marxist Angola.

          Iran - 1980 - Americans aborted a rescue attempt to liberate 52 hostages
          seized in the Teheran embassy.
      • Gość: PL-USA Re: Artykuł jest obłudny. Amerykanie nie są tacy głupi. IP: *.newark-36-37rs.nj.dial-access.att.net 22.09.01, 00:52
        Jak najbardziej zgadzam sie z Twoja opinia.Przypomnialo mi to stare
        powiedzenie:"Jak masz miekkie serce musisz miec twarda dupe".I teraz
        amerykanie doswiadczaja tego.Dziwia mnie troche antyamerykanskie nastawienia
        naszych rodakow z nad Wisly i Odry! Pamietam Jak Polska starala sie o
        czlonkostwo w NATO,to w USA,we wszystkich polskojezycznych intytucjach i
        polskich kosciolach zbierano podpisy Polonii Amerykanskiej o poparcie dla
        staran Polski w Snacie USA.A teraz czytam na tym forum ,ze Polska nie powinna
        angazowac sie w sprawy Ameryki, bo oni sa sami sobie winni.Dziekuje w imieniu
        amerykanow za takie wsparcie!
        • Gość: Ruggiero Re: Artykuł jest obłudny. Amerykanie nie są tacy głupi. IP: *.avamex.krakow.pl 24.09.01, 01:42
          You're most welcome!
    • Gość: obs Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.touchnc.net 21.09.01, 18:49

      http://go.to/bombe
      • Gość: Zbyszek Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.CADI.splitrock.net 21.09.01, 20:54
        Gość portalu: obs napisał(a):

        >
        > http://go.to/bombe

        Obs. Serdeczne dzieki za ten link. Apeluje do wszystkich z tego forum aby ten
        adres odwiedzili. Tam nie ma komentarzy, tam sa zdjecia.

      • Gość: Zbyszek Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.CADI.splitrock.net 21.09.01, 20:54
        Gość portalu: obs napisał(a):

        >
        > http://go.to/bombe

        Obs. Serdeczne dzieki za ten link. Apeluje do wszystkich z tego forum aby ten
        adres odwiedzili. Tam nie ma komentarzy, tam sa zdjecia.

        • Gość: sceptyk Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: 207.207.190.* 21.09.01, 21:16
          Gość portalu: Zbyszek napisał(a):

          > Gość portalu: obs napisał(a):
          >
          > >
          > > http://go.to/bombe
          >
          > Obs. Serdeczne dzieki za ten link. Apeluje do wszystkich z tego forum aby ten
          > adres odwiedzili. Tam nie ma komentarzy, tam sa zdjecia.
          >

          To jest strona dla analfabetow
          • Gość: Zbyszek Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.CADI.splitrock.net 22.09.01, 04:51
            Masz zupelna racje. Nie musisz znac zadnego jezyka aby ja zrozumiec. Musisz
            jedynie miec ludzkie odczucia i troszeczke wyobrazni.
            • Gość: Jurek Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: 193.188.161.* 22.09.01, 09:06
              Moje zdanie o Amerykanach jest takie:

              Mysla, ze sa "Opus Dei", ale
              nie wiedza, ze "panta rei".

              Moje zdanie o ostatnich wydarzeniach jest takie:

              Po kiego wciagac caly swiat do braku wychowania w rodzinie bin Bush?

              Ojciec nie nauczyl syna, ze w Spolkach Z.(nie)O.O. niedotrzymanie slowa honoru
              danego wczesniej udzialowcom moze skonczyc sie wyrokiem smierci.

              Ojciec zwerbowal Osame do wywalenia wojsk niewiernych z Afganistanu, po czym
              zdradzil go i jego idealy, wysylajac swoje wojska niwiernych do swietej ziemii
              Osamy. Osama walczy nadal o to samo z synem, do czego ojciec go zaangazowal.

              Po prostu nieporozumienie wsrod akcjonariuszy, wynikajace z niedotrzymania
              umowy kontraktowej, a nie zadna walka cywilizacji z barbarzynstwem, krucjata,
              wojna z terroryzmem itp wielkie slowa.

              Czyja wiec to wina, ze gina niewinni ludzie? Oczywiscie Osamy, bo sie jeszcze
              nie nauczyl, ze przed podpisaniem kontraktu, trzeba sie zapytac Indian
              amerykanskich o to, czy w CV pracodawcy jest prawda, ze dotrzymuja podpisanych
              umow. Ale teraz po wydarzeniach z ABM juz nie ma watpliwosci, co udowodnil,
              przesylac sygnal.
              • Gość: sashar Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.126.EUnet.yu 23.09.01, 11:19
                Imperium musi wrocić uderzenie i pokazać že jeste potežna. W podczas wojny za
                Kosovo Slobodan Miloszević jest oskaržony dla wojenne zbrudnie. Nie zgodzę sie
                z nim metodami i politzką, ale misle že ony ktory zaczeli wojną i bombardowali
                cywilne cele sa tež odpowiedzialni. Tak Medzynarodowy sad w Hadzie wyglada
                nachylony na jedną stronę, a to nie jest przyczynek dla jeden prawedlowszy
                swiat.
                Przecivnie, to prowadzi do jednogo bezpravnogo i chaotisznego swiata.

                Wreszcie moje wspolczucie rodzinom niewinnim offiarom w New Yorkie i
                Washingtonie.
                Može być, jeszcze mam nadzieje, nie bedzie nowa wojna any "crusade" - to nie
                jest w interesie USA, Zachoda, anz pokoju w swiacie.
                Pozdrawiam, Sasza - Belgrade.
    • Gość: ops Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.006.popsite.net 23.09.01, 20:49
      Amerykanie nie sa nienawidzeni, amerykanie placa poprostu wysoka cene , za
      polityke rzadu USA w pewnych rejonach swiata.

      Czy znacie to?.........kto nie jest z nami jest terorysta?

      Ale kto finansowo i militarnie wspomaga najwiekszego teroryste swiata, nie jest
      juz terorysta(ciekawe).

      skutki ataku z 911 znane sa calemu swiatu, natomiast o przyczynach lepiej nie
      wspominac, moze to zagrozic karierze, lub moze nazwac cie ktos -terorysta.

      Przykladem moga byc amerykanskie media, jest to szkola myslenia, calkiem jak w
      pewnym okresie lat powojennych PRL.

      • Gość: gosc Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.adsl.highway.telekom.at 23.09.01, 23:34
        bo to sa ci sami zydzi
        ktorzy w rosji i w polsce
        mordowali i teraz dopchali sie do koryta swiatowego
        ciekawe kto im odetnie ryj od niego
        ciekawe
        • janusz1941 Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni 24.09.01, 08:05
          Przyczyna jest prosta: bo sa naiwnie aroganccy z tym swoim niesieniem Swiatu
          wolnosci i demokracji. Nie wszyscy lubia Coca-Cole i Burgery a to jest ich
          poslanie jakie niosa dla Swiata. Lubie Ameryke jako kraj ale polityka swiatowa
          nie powinni sie zajmowac, przynajmniej nie sami. Inny problem to ten, iz my z
          calych sil im w tym pomagamy, wystarczy poczytac wiele wypowiedzi na tym forum
          i w mediach. No coz idiotow nie sieja sami sie rodza.
          Taliban i bin Ladena stworzyli sami amerykanie do walki przeciw w Rosji,
          bombardujac ich nastepnie 1990 roku, maja teraz zaplate. Zreszta to nie nowosc.
          Izrael tez powstal i istnieje dzieki Ameryce, skutki znamy. Sadama Hussaina
          takze zbroili i popierali amerykanie przeciw Iranowi, skutki znamy. 3 lata temu
          nalozyli sankcje na Pakistan i Indie za proby z bronia atomowa - teraz je
          zniesiono, skutki moga byc tragiczne. Przyklady falszywej amerykanskiej
          polityki mozna mnozyc w nieskonczonosc. To nie ma nic wspolnego z lubieniem czy
          nie lubieniem Ameryki. Lubie amerykanow ale lubie takze rosjanow, francuzow ba
          nawet niemcow ale co to ma wspolnego z polityka ? Chyba na tym polega pojecie
          demokracji drodzy rodacy - mozemy sie lubiec i szanowac ale nie musimy miec
          takiego samego spojrzenia na Swiat !
          • Gość: ? Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.15.tuwien.teleweb.at 24.09.01, 21:15
            janusz1941 napisał(a):

            > Przyczyna jest prosta: bo sa naiwnie aroganccy z tym swoim niesieniem Swiatu
            > wolnosci i demokracji. Nie wszyscy lubia Coca-Cole i Burgery a to jest ich
            > poslanie jakie niosa dla Swiata. Lubie Ameryke jako kraj ale polityka swiatowa
            > nie powinni sie zajmowac, przynajmniej nie sami. Inny problem to ten, iz my z
            > calych sil im w tym pomagamy, wystarczy poczytac wiele wypowiedzi na tym forum
            > i w mediach. No coz idiotow nie sieja sami sie rodza.
            > Taliban i bin Ladena stworzyli sami amerykanie do walki przeciw w Rosji,
            > bombardujac ich nastepnie 1990 roku, maja teraz zaplate. Zreszta to nie nowosc.
            >
            > Izrael tez powstal i istnieje dzieki Ameryce, skutki znamy. Sadama Hussaina
            > takze zbroili i popierali amerykanie przeciw Iranowi, skutki znamy. 3 lata temu
            >
            > nalozyli sankcje na Pakistan i Indie za proby z bronia atomowa - teraz je
            > zniesiono, skutki moga byc tragiczne. Przyklady falszywej amerykanskiej
            > polityki mozna mnozyc w nieskonczonosc. To nie ma nic wspolnego z lubieniem czy
            >
            > nie lubieniem Ameryki. Lubie amerykanow ale lubie takze rosjanow, francuzow ba
            > nawet niemcow ale co to ma wspolnego z polityka ? Chyba na tym polega pojecie
            > demokracji drodzy rodacy - mozemy sie lubiec i szanowac ale nie musimy miec
            > takiego samego spojrzenia na Swiat !

            Brawo kolego bardzo wlasciwe stwierdzenie
            Pozdrawiam
    • Gość: Normalna Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: 63.100.219.* 03.10.01, 09:47
      Wydaje mi zie, ze lektura tego artykulu jest niezbedna. Jego autor jest
      ekspertem od spraw Bliskiego Wschodu.

      Independent, 16 września 2001

      http://www.independent.co.uk/





      Odwet jest pułapką. W świecie, który podobno nauczył się, że zasady prawa stoją
      ponad odwetem, Prezydent Bush zdaje się iść w kierunku katastrofy, którą
      przygotował mu Osama bin Laden. Nie miejmy złudzeń na temat tego, co stało się
      w tym tygodniu w Nowym Jorku i Waszyngtonie. To była zbrodnia przeciwko
      ludzkości. Nie zrozumiemy amerykańskiej potrzeby odwetu, dokąd nie uznamy tego
      ponurego i budzącego grozę faktu. Ale ta zbrodnia została popełniona, co widać
      coraz jaśniej, aby sprowokować Stany Zjednoczone właśnie do takiego ślepego i
      aroganckiego uderzenia, do jakiego się armia amerykańska przygotowuje.



      Pan bin Laden – jego wina z dnia na dzień wygląda na coraz bardziej oczywistą –
      opisał mi, jak ma on zamiar obalić pro-amerykański reżim na Bliskim Wschodzie,
      zaczynając od Arabii Saudyjskiej, a potem Egipt, Jordania i inne państwa Zatoki
      Perskiej. W arabskim świecie, pogrążonym w korupcji i dyktaturach – większość z
      nich popieranych przez Zachód – jedynym działaniem mogącym doprowadzić do tego,
      aby muzułmanie obalili swoich własnych przywódców, byłby brutalny, masowy atak
      ze strony Stanów Zjednoczonych. Pan bin Laden jest naiwny w sprawach
      międzynarodowych, ale jest pilnym uczniem sztuki okropności wojny. Wiedział,
      jak walczyć z Rosjanami okupującymi Afganistan, rosyjskim potworem, który
      sprowadził na siebie odwet nieuczonych, odważnych przeciwników aż do momentu,
      kiedy stojąc w obliczu wojny bez końca, cały Związek Sowiecki zaczął się
      rozpadać.



      Czeczeńcy pojęli tę lekcję. A człowiek odpowiedzialny za tyle krwi rozlanej w
      Czeczenii – aparatczyk z KGB, którego armia gwałci i morduje zbuntowaną ludność
      sunnickich muzułmanów w Czeczenii – jest włączony przez pana Busha do
      jego "wojny przeciwko ludziom" ("war against people''). Władimir Putin ma
      wystarczające poczucie humoru, aby docenić tę okrutną ironię jaka się teraz
      uwidacznia, choć wątpię, aby poinformował on pana Busha co sie dzieje, kiedy
      zaczyna się wojnę odwetową; twoja armia – podobnie jak siły sowieckie w
      Czeczenii – zostaje uwięziona w walce z przeciwnikiem, który zdaje się być
      jeszcze bardziej bezwzględnym, jeszcze bardziej złym.



      Wystarczy zresztą, że Amerykanie przyjrzą się bezskutecznej wojnie Ariela
      Sharona z Palestyńczykami, aby zrozumieć głupotę ataków odwetowych. W Libanie,
      było zawsze tak samo. Powstaniec z Hezbollah zabije żołnierza izraelskiej armii
      okupacyjnej, a Izraelici ostrzelają w odwecie wioskę, w której zginą cywile.
      Hezbollah w odwecie odstrzelą katiusze ponad granicą izraelską, a Izraelici w
      odwecie za to zbombardują południowy Liban. W efekcie końcowym, powstańcy z
      Hezbollah – "centrum światowego terroru" jak powiada Sharon, wypchnęli
      Izraelitów z Libanu.



      W Izraelu/Palestynie jest podobnie. Izraelski żołnierz zabija rzucającego
      kamieniami Palestyńczyka. W odwecie Palestyńczycy zabijają osadnika. W odwecie
      Izraelici wysyłają oddział śmierci (murder squad) który zabija palestyńskiego
      strzelca. W odwecie Palestyńczycy wysyłają zamachowca-samobójcę do pizzerni. W
      odwecie, Izraelici wysyłają F-16 który bombarduje palestyński posterunek
      policji. Odwet prowadzi do odwetu i dalszych odwetów. Wojna bez końca.



      I kiedy pan Bush – a może i pan Blair – przygotowują swoje wojska, wyjaśniają
      oni również, jakże krzykliwie, że jest to wojna o "demokrację i wolność", że
      chodzi o ludzi, którzy "atakują cywilizację". "Atak został skierowany na
      Amerykę", poinformował nas pan Bush w piątek, "ponieważ jesteśmy najjaśniejszym
      drogowskazem do wolności i możliwości w świecie (because we are the brightest
      beacon for freedom and opportunity in the world). Arabowie, można dodać, raczej
      chcieliby trochę tej demokracji i wolności, o której opowiada im pan Bush. W
      zamian, dostają oni prezydenta, który wygrywa 98 procent w wyborach (przyjaciel
      Waszyngtonu, pan Mubarak), czy policje palestyńską, która, wyszkolona przez
      CIA, torturuje, i czasem morduje swoich ludzi w więzieniach. Syryjczycy też
      chcieliby trochę tej demokracji. I Saudyjczycy. Ale ich wszyscy wymęczeni
      książęta są przyjaciółmi Ameryki – w wielu przypadkach wyedukowani w
      amerykańskich uniwersytetach.



      Zawsze będę pamiętał jak Prezydent Clinton zapowiadał, że Saddam Hussein – ich
      inny groteskowy wynalazek – musi być zdetronizowany, aby lud Iraku mógł wybrać
      swych własnych przywódców. Ale gdyby tak się stało, byłby to pierwszy przypadek
      w historii Bliskiego Wschodu, gdzie Arabom pozwolono to zrobić. Nie, to
      jest "nasza" demokracja i "nasza" wolność i swoboda, o której mówią panowie
      Bush i Blair, nasze zachodnie sanktuarium, które jest atakowane, nie rozległy
      obszar terroru i bezprawia, jakim stał się Bliski Wschód.



      Pozwólcie mi wyjaśnić, co mam na myśli. Dziewiętnaście lat temu, zaczął się
      największy akt terroryzmu – że użyję izraelskiej definicji tego tak
      nadużywanego słowa – w najnowszej historii Bliskiego Wschodu. Czy ktoś na
      Zachodzie pamięta tę rocznicę? Jak wielu czytelników tego artykułu będzie
      pamiętało? Zaryzykuje nieco i powiem, że żadne inne pismo brytyjskie, i
      oczywiście żadne amerykańskie – nie przypomni dzisiaj faktu, że 16 września
      1982 roku sprzymierzeńcy izraelskiej Milicji Falangistów rozpoczęli swą
      trzydniową orgię gwałtów, zarzynania i morderstw w palestyńskim obozie
      uchodźców w Sabrze i Shatili, co kosztowało 1800 istnień ludzkich. Nastąpiło to
      zaraz po izraelskiej inwazji w Libanie – celem której było wyparcie PLO z
      kraju, i która dostała zielone światło od amerykańskiego Sekretarza Stanu
      Alexandra Haiga – co kosztowało 17500 libańskich i palestyńskich istnień,
      prawie wszystkich cywilnych. To prawdopodobnie trzy razy więcej, niż szacowane
      straty ludzkie w Światowym Centrum Handlu. A przecież nie pamiętam żadnych
      uroczystości żałobnych czy palenia świeczek w Ameryce lub na Zachodzie
      poświęconym niewinnie zamordowanym w Libanie. Nie pamiętam żadnych
      wzruszających przemówień o demokracji i wolności. W istocie mam w pamięci to,
      że Stany Zjednoczone spędziły te krwawe miesiące lipca i sierpnia 1982 roku
      nawołując do "powściągliwości".



      Nie, nie można oskarżać Izraela za to, co stało się w tym tygodniu. Winni byli
      Arabami, nie Izraelitami. Ale amerykańskie fiasko honorowego działania na
      Bliskim Wschodzie, ich bezładna sprzedaż pocisków tym, którzy użyją ich
      przeciwko cywilom, ich beztroskie lekceważenie śmierci dziesiątek tysięcy
      irackich dzieci z powodu sankcji, których Waszyngton był głównym zwolennikiem –
      to wszystko jest bardzo blisko związane ze społecznością, która zrodziła
      Arabów, którzy wciągnęli Amerykę w ognistą apokalipsę w tym tygodniu.



      Nazwa "Ameryka" jest dosłownie odbita na pociskach wystrzelonych przez Izrael w
      palestyńskie budynki w Gazie i na Zachodnim Wybrzeżu. Niecałe cztery tygodnie
      temu, zidentyfikowałem jeden z nich jako AGM 114-D - rakieta powietrze-ziemia
      wyprodukowana przez firmę Boeing and Lockheed-Martin w ich fabryce – jakżeby
      inaczej – na Florydzie, stanie, gdzie niektórzy z samobójców uczyli się latać.



      Pocisk wystrzelono z helikoptera Apache (made in America, oczywiście) podczas
      inwazji izraelskiej w 1982 roku w Libanie, kiedy Izraelici zrzucili setki bomb
      kulkowych na cywilne dzielnice Bejrutu, naruszając tym umowy podpisane ze
      Stanami Zjednoczonymi. Większość bomb miało znaki amerykańskiej marynarki
      wojennej, i Ameryka zawiesiła wtedy wysyłkę myśliwców bombardujących do
      Izraela – na niecałe dwa miesiące.



      Ten sam typ pocisku – tym razem AGM 114-C wyprodukowany w Georgii – został
      wystrzelony przez Iz
      • Gość: Joanna Izraelici byli za Mojżesza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.01, 18:33
        Jacy Izraelici? Jeśli już to Izraelczycy. Jakoś nioe odpowiadasz na moje posty -
        czyżby chwilowe braki w arabskim. A przecież podobno zjadłaś zęby (w co nie
        wątpię) na Bliskim Wschodzie.
        Nie uważam, że odwetem jest wysadzenie pizzerii w powietrze. To jest dziki
        terror, czyżbyś chciała czy nie. A propos użycia broni przez armię izraelską: a
        która armia jej nie używa?
        • Gość: Normalna Re: Izraelici byli za Mojżesza IP: 63.100.219.* 03.10.01, 19:14
          Gość portalu: Joanna napisał(a):

          > Jacy Izraelici? Jeśli już to Izraelczycy.

          Ja przytoczylam artykul, nie odpowiadam za potkniecia jezykowe tlumacza, ktorego
          nazwisko widnieje pod tekstem.

          >Jakoś nioe odpowiadasz na moje posty

          Bo sa agresywne i wulgarne. Nie wchodze tu po to , zeby sie klocic tylko po to by
          dyskutowac.

          > czyżby chwilowe braki w arabskim. A przecież podobno zjadłaś zęby (w co nie
          > wątpię) na Bliskim Wschodzie.
          Zeby jeszcze mam niezle.

          > Nie uważam, że odwetem jest wysadzenie pizzerii w powietrze. To jest dziki
          > terror, czyżbyś chciała czy nie. A propos użycia broni przez armię izraelską: a
          >
          > która armia jej nie używa?

          Wlasnie. ,,Porzadna'' izraelska armia uzywa supernowoczesnych czolgow, samolotow
          i...buldozerow, a druga strona, nie majaca ani wlasnego panstwa ani jakiejkolwiek
          armii zmuszona jest zywych ludzi przeksztalcac w bomby. To sie nazywa ''rownowaga
          sil''. Prawda?

          Zacutyje Ci jeszcze wypowiedz Szymona Peresa ( z wywiadu dla “Yediot Aharonot”):
          '' Nous devons éviter de donner de nous-mêmes l’image de l’oppresseur des
          Palestiniens, mais nous présenter comme celui qui combat le terrorisme. Tout
          comme il n’existe pas un bon terrorisme et un autre mauvais, il n’existe pas une
          bonne occupation militaire et une autre mauvaise.”

          • Gość: Muslim Re: Izraelici byli za Mojżesza IP: *.*.*.* 03.10.01, 19:26
            Gość portalu: Normalna napisał(a):

            > Gość portalu: Joanna napisał(a):
            >
            > > Jacy Izraelici? Jeśli już to Izraelczycy.
            >
            > Ja przytoczylam artykul, nie odpowiadam za potkniecia jezykowe tlumacza, ktoreg
            > o
            > nazwisko widnieje pod tekstem.
            >
            > >Jakoś nioe odpowiadasz na moje posty
            >
            > Bo sa agresywne i wulgarne. Nie wchodze tu po to , zeby sie klocic tylko po to
            > by
            > dyskutowac.
            >
            > > czyżby chwilowe braki w arabskim. A przecież podobno zjadłaś zęby (w co n
            > ie
            > > wątpię) na Bliskim Wschodzie.
            > Zeby jeszcze mam niezle.
            >
            > > Nie uważam, że odwetem jest wysadzenie pizzerii w powietrze. To jest dziki
            >
            > > terror, czyżbyś chciała czy nie. A propos użycia broni przez armię izraels
            > ką: a
            > >
            > > która armia jej nie używa?
            >
            > Wlasnie. ,,Porzadna'' izraelska armia uzywa supernowoczesnych czolgow, samoloto
            > w
            > i...buldozerow, a druga strona, nie majaca ani wlasnego panstwa ani jakiejkolwi
            > ek
            > armii zmuszona jest zywych ludzi przeksztalcac w bomby. To sie nazywa ''rownowa
            > ga
            > sil''. Prawda?
            >
            > Zacutyje Ci jeszcze wypowiedz Szymona Peresa ( z wywiadu dla “Yediot Ahar
            > onot”):
            > '' Nous devons éviter de donner de nous-mêmes l’image de l’op
            > presseur des
            > Palestiniens, mais nous présenter comme celui qui combat le terrorisme. Tout
            > comme il n’existe pas un bon terrorisme et un autre mauvais, il n’e
            > xiste pas une
            > bonne occupation militaire et une autre mauvaise.”

            a qui il le dit une bonne occupation militaire!!!!!!!
            >

          • Gość: Joanna Re: Izraelici byli za Mojżesza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.01, 21:38
            Skoro masz do czynienia z takim bublem, które w XXI wieku przywołuje do życia
            Izraelitów, to po co je cytujesz?
            Nawiasem mówiąc jestem ciekawa, jak definiujesz wulgarność. Zwracam tobie
            uwagę, że to ty jesteś agresywnym dyskutantem. W większości swoich wypowiedzi
            zajmujesz się głównie piętnowaniem dyletantów. Bo oczywiście to ty masz
            być "kadi".
            Co do armii izraelskiej. To chyba dobrze, że jest to instytucja sprawnie
            działająca, dobrze uzbrojona i dofinansowana. Nie ma na świecie wojska, które
            walczy na kamienie. No, chyba że w talibańskim Afganistanie.
            Co do braku państwa palestyńskiego. Moja szanowna dyskutantko: problemem
            bliskowschodnim nie jest brak palestyńskiej państwowości. Przeżyłam na tym
            świecie parę lat, w tym kilka na Wschodzie, i jestem zbyt stara, żeby nie
            dostrzegać pewnych rzeczy. Dla Arabów nie ma Wschodu z Żydami. I obojętne jest
            to, czy Żydzi oddadzą Golan czy wschodnią Jerozolimę.
            Nawiasem mówiąc, nie wiem kto ze strony izraelskiej ma prowadzić negocjacje z
            państwami arabskimi, skoro większość tych państw nie uznało jeszcze istnienia
            państwa Izrael.
    • Gość: Paul Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: 208.130.53.* 03.10.01, 22:05
      >Powiem wiecej- przecietny amerykanin
      >nie ma pojecia, i, co gorzej, wcale nie jest tym zainteresowany.
      >Do boju nawoluja natomiast wszyscy.
      Czy w 39 interesowalo nas dlaczego Niemcy nas nie lubia? Zaatakowali, wiec
      musielismy sie bronic. Czy w 41 ktos zastanawial sie i dzielil wlos na czworo,
      by "stanac na miejscu Japonczyka" i pojac jego rozumowanie po Pearl Harbor?
      Najpierw trzeba wyeliminowac bezposrednie zagrozenia, a potem ewentualnie
      zastanawiac sie jak uczynic swiat lepszym. Mysle, ze zaden
      powod "nielubienia", czy nienawisci do US nie usprawiedliwia tego co sie stalo
      9/11. Jesli sasiad zabije mi siostre, a potem grozi mojej zonie, po pierwsze
      musze go powstrzymac/wyeliminowac. Potem moge sie zastanawiac co doprowadzila
      tego czlowieka do takiego stanu. Moze moja glosna muzyka, moze to ze chodze
      nago po moim apartamencie, przy otwartych zaslonach....mozliwosci moze byc
      wiele. Powiem Ci szczerze, ze teraz osobiscie malo mnie obchodzi, z jakich
      powodow ktos wysadzil te budynki 3 mile od miejsca gdzie pracuje. Interesuje
      mnie wylacznie to, by cos takiego sie nie powtorzylo. Aby sie to nie
      powtorzylo trzeba wyeliminowac tych, ktorzy nie lubia mojej "glosnej muzyki".
      • Gość: Patton Re: Amerykanie nie wiedza, dlaczego sa nienawidzeni IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.01, 22:29
        Aby sie to nie powtorzylo, to trzeba sie otworzyc na swiat. Na ten prawdziwy
        swiat. Nie ten waszej demokratycznej sielanki. Na swiat biednych, codziennie
        umierajacych z glodu dzieci, calych rodzin. A wiesz dlaczego? Bo jest podzial
        swiata na biednych i bogatych. Bogaci nigdy nie chwyca za bron i pojda walczyc.
        Tak postapia biedni. I wierz mi, jezeli Europa, Ameryka i reszta tych wielkich
        panstw nie opamieta sie w pore, to ci biedni przejda od Azji, Afryki poprzez
        Europe do tej Ameryki. A nie powstrzyma ich ocean, a nawet CIA i FBI. Taki
        obraz swiata, swiata w ktorym rzadzi pieniadz nie pasuje do prawie 6mld.
        ludnosci. On pasuje do gora tego 1 mld. ktory ma sie wspaniale. Ale pozostaje
        to 5 mld... Osobiscie wspolczuje amerykanom w tej ogromnej tragedii, ale moze
        wreszcie w waszej polityce w innych krajach nastapi zwrot o 180 stopni, bo
        jakim prawem mozecie szpiegowac np. Chiny na ich terytorium? Niestety czasami
        konczy sie to tak jak tego feralnego dnia w Nowym Jorku i Waszyngtonie. USA nie
        maja monopolu na wladze nad swiatem... Pozdrawiam Marcin Paton
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka