felusiak1
20.11.05, 16:04
Siedze sobie przed komputerem i zastanawiam sie dlaczego Bush nie chce
natychmiast wyjsc z Iraku do czego wezwal kongresman Murtha. Notowania na
poziomie 35%. 31% spoleczenstwa uwaza, ze z Iraku nalezy wyjsc, 60% jest
Irakiem zmeczone a Bush upiera sie przy pozostaniu az do zwyciestwa. Jakie
zatem sa kryteria tego co Bush nazywa zwyciestwem?
Wiele osob na forum twierdzi, ze chodzi o zagarniecie ropy aby odbic straty w
wysokosci ponad 200 mld dolarow, tyle bowiem kosztuje do tej pory operacja
Iraqi Freedom. Nie bardzo pasuje mi ta teza do rzeczywistosci. Irak produkuje
2 mln barylek dziennie co przy obecnej cenie okolo 58 dolarow daje rocznie 42
mld. Potrzeba zatem 5 lat aby odzyskac wydane srodki zakladajac, ze
wyeksportuje sie cala produkcje i zagarnie sie wszystkie wplywy. Ktos powie,
ze przeciez mozna produkcje zwiekszyc do 6 mln barylek dziennie i wtedy
potrzeba tylko jednego roku. No ale zeby moc zwiekszyc trzeba najpierw wydac
okolo 40 mld dolarow. Nawt gdyby to zrobiono to i tak jest szkopul.
A tenze szkopul w tym, ze ropa zarzadza irackie ministerstwo i ONZ a nie USA.
A na rece patrzy The International Advisory and Monitoring Board (IAMB),
ktorego zadaniem jest dogladanie aby eksportowana ropa nie byla po drodze
kradziona lub sprzedawana po nizszej niz rynkowa cenie.
www.iamb.info/
Gdyby Bush wycofal wojska z Iraku jego notowania z pewnoscia poszlyby w gore,
byc moze stalby sie bardziej popularny. Dlaczego zatem upiera sie przy
pozostaniu w Iraku?