Dodaj do ulubionych

Sharon - pytanie na serio

09.01.06, 16:38
Czy jesli na skutek zniszczen osrodkowego ukladu nerwowego Ariel Sharon
wejdzie w stan wegetatywny, to nalezy z nim postapic tak jak z Terri Shiavo?
Przypominam, ze ona tez sama oddychala i zdawala sie reagowac na niektore
bodzce. Czy tez nalezaloby utrzymywac go za wszelka cene przy resztkach jego
funckji zyciowych?

Jak sadzicie?
Obserwuj wątek
    • liroj Re: Sharon - pytanie na serio 09.01.06, 16:46
      Ciekawe, ze taki temat poruszasz. Czesc Arabow pytanych na ulicy co sadza o chorobie
      Szarona wlasnie tego mu zycza - przykucia do lozka i stanu warzywnego do smierci. Czy to nie
      byloby czyms w rodzaju rachunku za smierc setek niewinnych kobiet i dzieci z obozu w Szatili?
      • mamzerek Re: Sharon - pytanie na serio 09.01.06, 17:07
        czesc niearabow tez tak uwaza.
        no i nie zapominaj o tysiacach niewinnych kobiet i dzieci zamordowanych w
        sabrze.

        pycckue xyu
        • liroj Re: Sharon - pytanie na serio 09.01.06, 17:13
          No ale tych nie-Arabow nasza prawicowa falanga "Amerykanow" forumnowych nazwie pewnie
          skrajnym lewactwem?

          Calkiem powaznie, to historia nie znala chyba takiego przypadku - od dziesiecioleci USA pakuje
          w ten przyladek nadzieji zydowskiej zwany czasem panstwem Israel kupe szmalu, a de facto
          jedynie w Nowym Jorku zyje wiecej Zydow niz w calym Israelu ... !!!
          • thannatos Re: Sharon - pytanie na serio 09.01.06, 17:43
            liroj napisała:
            > Calkiem powaznie, to historia nie znala chyba takiego przypadku

            znala, znala
            pl.wikipedia.org/wiki/Kr%C3%B3lestwo_Jerozolimskie
            • liroj Re: Sharon - pytanie na serio 09.01.06, 17:55
              OK, brada ... spojrzmy jednak bardziej perespiktiwicznie: Israel to jakies 60 lat panstwowosci, a
              U$ofA to circa 200 lat!
              • thannatos Re: Sharon - pytanie na serio 09.01.06, 18:01
                A Polska to 17 lat niepodleglej panstwowosci. Ale co to akurat ma do rzeczy?
                • liroj Re: Sharon - pytanie na serio 09.01.06, 18:03
                  Rzeczywiscie, niewiele. Jednak czemu nie wliczasz 2RP? Czyzby to nie byla Polska?
                  • dana33 Re: Sharon - pytanie na serio 09.01.06, 18:36
                    mysle, ze dyskutujecie o czyms, co nie lezy w waszym zasiegu.
                    po pierwsze, sharon daje pierwsze znaki, ze reaguje na bol, poruszyl reka i
                    noga, wiec zupelnie sparalizowany nie jest. proces przebudzania go potrwa w
                    najlepszym przypadku do jutra. ale lekarze biora w rachunek, ze moze to potrwac
                    rowniez pare dni. dopiero po kompletnym obudzeniu bedzie mozna sprawdzic, czy
                    sharon mowi, rozumie i poznaje otoczenie.

                    jesli nie daj bog okaze sie, ze jest "kwatkiem", to decyzja czy odlaczyc go od
                    aparatury i pozwolic mu umrzec nalezy do jego dwoch synow. napewno nie do was.
                    • liroj Re: Sharon - pytanie na serio 09.01.06, 18:51
                      Szaron moze i reaguje na bol, ale to nie wskrzesi setek ofiar jego terrorystycznej organizacji
                      zwanej czasami panstwem Israel, panstwa ktore powstalo z terroru na tzw, ziemiach
                      obiecanych. Szkoda jedynie ze kiedys Anglicy nie zaprowadzili porzadku zanim stamtad odeszli
                      Ludzie tacy jak on powaznie zachwiali sympatie do Zydow w ludziach na calym swiecie. To co
                      Niemcy zrobili Zydom, teraz Zydzi robia Palestynczykom!

                      Zycze temu krwiopijcy jak najgorzej ...

                      PS. Mimo, ze nie zgadzamy sie co do Szarona, to rzygac mi sie chce jak czytam takie obelgi
                      pod Twoim adresem: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=34677427&a=34678586
                      • dana33 Re: Sharon - pytanie na serio 09.01.06, 18:57
                        nu, nie rzygaj, to nie jest przyjemne zajecie.
                        ale widze, ze nie zgadzamy sie nie tylko co do sharona....
                        skad czerpiesz swoje informacje, liroj? z rense?
                        • liroj Re: Sharon - pytanie na serio 09.01.06, 19:03
                          Nie wiem c to jest rense ... informacje czerpie z tzw, srodkow masowego przekazu i na dodatek
                          wolnych w odroznieniu od tej falangi forumnowych "Amerykanow", ktora wierzy we wszystko co
                          Jurek Alkohol im zapodaje!
                    • thannatos Re: Sharon - pytanie na serio 09.01.06, 19:04
                      > jesli nie daj bog okaze sie, ze jest "kwatkiem", to decyzja czy odlaczyc go od
                      > aparatury i pozwolic mu umrzec nalezy do jego dwoch synow. napewno nie do was.

                      ale mozemy miec swoja opinie na ten temat - czy to juz tez zakazane?

                      Pamietam reakcje swiata na sprawe Terii Shiavo, nikomu wczesniej nie znanej
                      Amerykanki - czysto HIPOTETYCZNIE insteresuje mnie opinia FS na temat podobnej
                      systuacji wystepujacej u jak by nie bylo swiatowej "celebrity". Pamietam smierc
                      Karola Wojtyly - on wybral odejscie. A Wy Izrealczycy co byscie woleli - grob
                      czy jego zycie w spiaczce? Co Ty bys wolala Dana?

                      PS. Nie zrozum mnie zle - wcale sie nie ciesze z tego co spotkalo Sharona -
                      zbrodniarz czy bohater, obecnie jest to po prostu ciezko chory czlowiek.
                      • dana33 Re: Sharon - pytanie na serio 09.01.06, 19:19
                        to co ja bym chciala, thannatos, tego juz nie bedzie: ja chcialabym sharona
                        zdrowego przez nastepna kadencje.
                        ale mysle, ze on nie chcialby zyc jak kwiatek, nie ten czlowiek. jak
                        powiedziala jedna moja przyjaciolka, to nie jest godne tego czlowieka.
                        i mysle, ze porownanie jego sytuacji do terri schiavo jest falszywe. terri byla
                        w coma przez dlugie, dlugie lata. nikt sharona nie bedzie trzymal przez tyle
                        lat w taki stanie. jesli ja mialabym wybor, to wole grob. ale jak powiedzialam,
                        to nie moja decyzja i nie wasza. tylko i wylacznie jego synow. dyskutowac o tym
                        na otwartym forum nie jest oczywiscie zakazane. ale wg mnie po prostu
                        niesmaczne.
                        • thannatos Re: Sharon - pytanie na serio 09.01.06, 21:04
                          > ale wg mnie po prostu
                          > niesmaczne.

                          I tak, i nie. Tak, bo jest to chory czlowiek. I nie, bo jest to osoba publiczna,
                          ktora zainteresowanie swoja prywatnoscia musi wliczac w koszta zycia. Na
                          przyklad wszystkie wieksze agencje donosza o PORUSZENIU REKA!

                          A ja wykorzystuje te smutna chwile, aby sie zorientowac jak wyglada opinia
                          uczestnikow forum na temat eutanazji osob slawnych. Brezniew byl chodzaca
                          roslina tak dlugo, jak to bylo jego srodowisku potrzebne. Dopiero gdy jego
                          one-digit IQ zaczelo nieco zawadzac jego otoczeniu - wystawiono go na wiele
                          godzin na mroz, no i skutek wiadomy. Karol Wojtyla byl bardzo schorowany, ale
                          trzymal sie swojego tronu do konca swoich zdrowych zmyslow - gdy jednak czul, ze
                          choroba moze mu zabrac i to, zrezygnowal. Arafat - hmm, sam nie wiem co
                          powiedziec - pewnie wiesz wiecej ode mnie.

                          Swoja droga, czy moja wypowiedz jest bardziej niesmaczna niz to?:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=31873731&a=31873731
                          • dana33 Re: Sharon - pytanie na serio 09.01.06, 22:22
                            uwazam, ze kazdy czlowiek ma prawo umierac z godnoscia. i ze rodzajem smierci
                            danego czlowieka nie powinno zajmowac sie forum publiczne, bo smierc to bardzo
                            intymna rzecz kazdego czlowieka.
                            nie odnosilam sie do twojej wypowiedzi, kiedy uzywalam slowa "niesmaczna",
                            tylko do dyskusji na ten temat.

                            w israelu po prostu nie moze byc sytuacji, zeby ukrywac smierc znanej osoby
                            przez tygodnie. mozna ta wiadomosc trzymac w sekrecie najwyzej pare godzin. to
                            maly kraj, jeden zna drugiego, kazdy ma gdzies przyjaciela.... chorobe ofry hazy
                            utrzymano w tajemnicy zdaje sie tydzien, a potem, mimo ze nie napisano jeszcze
                            w gazetach, caly kraj juz wiedzial, ze umiera na aids. i jej smierc byla
                            ogloszona w ciagu zdaje sie 2 godzin.
                            w israelu nie ma potrzeby ukrywania smierci nawet premiera: kraj ma swoj
                            porzadek polityczny, ma rzad i zastepce premiera, ma normalny ustroj prawny,
                            ktory wszystko okresla, nie ma tutaj "walki o spadek".
                            z arafatem sprawa byla zupelnie inna. jego rzad byl na papierze, bo arafat
                            zarzadzal wszystkim, bez jego zgody nic sie tam nie dzialo. o jego kradziezy
                            publicznych pieniedzy bylo wiadomo na dlugo przed jego smiercia. wiadomo bylo,
                            ze nie ma nastepcy i ze w momencie jego smierci zacznie sie tam walka na noze o
                            nastepstwo. jako ze wiadomo bylo rowniez, ze nikt oprocz arafata i jego
                            "ministra skarbu" nie mial pojecia, gdzie sa ulokowane cale nakradzione
                            pieniadze, a suha wiedziala tylko o malej czesci, nikt u nas nie byl zdziwiony,
                            ze nie ogloszono jego smierci natychmiast: trzeba bylo z suha zalatwic sprawy
                            finansowe, uciszyc ja bo za duzo wiedziala, ona sama byla zainteresowana w
                            wyciagnieciu jak najwiekszej sumy dla siebie i swojej corki. no i nie
                            zapominaj, ze pieniadz to sila i wladza.
                            mysle, ze porownanie sharona do arafata jest absolutnie nie na miejscu. arafat
                            nie zrobil dla swojego narodu nic, ale to nic dobrego. na odwrot. przyniosl im
                            tylko wieksza biede, ponizenie i smierc. arafat byl arcy-terrorysta, zajmowal
                            sie zabijaniem cale swoje zycie. byl przez lat persona non grata w usa.
                            wprowadzil na scene miedzynarodowy terror. w kazdym kraju, ktore dalo jemu i
                            jego ludziom schronienie doprowadzal do zamieszek, prob przejecia wladzy, i z
                            kazdego kraju wyganiali go. arabowie sami nie cierpieli go, ale byl im wygodny
                            w walce z israelem, wiec go uzywali do wlasnych celow, suto oplacajac.
                            sharon byl zolnierzem w regularnej armii normalnego panstwa. i jako taki,
                            spelnial zadania zolnierza, czyli obrony wlasnego kraju. nie porywal samolotow
                            miedzynarodowych, nie wysadzal w powietrze autobusow z ludnoscia cywilna, nie
                            probowal obalic zadnego obcego rzadu.

                            czy to co napisalam o arafacie jest niesmaczne? nie uwazam. nie napisalam tam
                            nic, co by sie nie zgadzalo z prawda. opisalam zwyczajnie, jak wyglada sytuacja
                            u arabow w rok po smierci "wielkiego przywodcy". ale oczywiscie, ktos moze to
                            odczuc jako niesmaczne. kazdy z nas ma swoje wlasne podejscie do takich spraw.
                            wyraznie napisalam, ze "wg mnie", bo nie staram sie innym narzucic mojego
                            odczucia.
                            • charlatans Re: Sharon - pytanie na serio 13.01.06, 17:41
                              co sie martwisz czy to co napisales jest smaczne czy tez nie? napisales
                              naswietsza PRAWDE i tylko to sie liczy! tych co mysla inaczej i tak nie
                              przekonasz, sa zaslepieni nienawiscia do izraela i juz nic im nie pomoze.
                              izrael jest demorkacja ale do jakiego stopnia? powtarzam, jak szaron mogl
                              rzadzic wiedzac ze to co robi jest niezgodne z linia polityczna swej partii
                              Likud? przeszedl na strone opozycji i robil to, co bylo ich programem.
                              fatalne zakonczenie kariery szarona i wielka szkoda, ze taki czlowiek jednak
                              zrobil fatalny blad dla izraela. teraz tego sie oficjalnie nie powie, wersja
                              jest jeszcze ta rzadowa, ale sam zobaczysz za pare miesiecy! Hawal!
    • aaki to sprawa rodziny i lekarzy 09.01.06, 18:58
      w sumie jakoś się" utarło" na świecie że vip-y są często leczeni" contra naturae"
      • liroj Re: to sprawa rodziny i lekarzy 09.01.06, 19:05
        Ktos zapodal Izraelczykom, ze bez niego to juz koniec ... groteska! Koniec to moze bedzie, ale
        terrorysty!
    • o_brother Re: Sharon - pytanie na serio 09.01.06, 22:47
      Beda go trzymac.Ameryka dostanie order na dodatkowy miliard rocznie.
      Zionce lubia takie sytuacje gdzie mozna zrobic geszeft.
      • dana33 Re: Sharon - pytanie na serio 10.01.06, 09:36
        nu, jakos wszyscy lubia sytuacje, gdzie mozna zrobic geszeft, zerowcu... polay
        tez....
    • thannatos Wykrakalem? 13.01.06, 15:21
      www.cnn.com/2006/WORLD/meast/01/13/sharon.main.ap/index.html
    • 1ja Re: Sharon - pytanie na serio+ 13.01.06, 15:47
      Utrzymywalo sie papieza.
      Mozna i Szarona.
      • 1ja Re: P.S+ 13.01.06, 15:50
        A za Sabre i Szatile mozna papiza oskarzyc:
        Zle owieczki swoje pouczal.
        • thannatos Re: P.S+ 13.01.06, 15:51
          A czy ja GDZIEKOLWIEK i KIEDYKOLWIEK oskarzalem o cos Szarona?
          • 1ja Re: P.S+ 13.01.06, 15:55
            Nie ty.
            Ale poczytaj wyzej-Inni.
            I to zawsze.
        • aaki Re: P.S+ 13.01.06, 15:57
          trochę nie tak-koscióly chrzescijanskie o obrzadku wschodnim nie uznają zwierzchnictwa papieza
      • thannatos Re: Sharon - pytanie na serio+ 13.01.06, 15:50
        1ja napisał:

        > Utrzymywalo sie papieza.

        W stanie spiaczki? Kiedy?

        > Mozna i Szarona.

        Ze mozna to ja wiem, moj ojciec i brat (obaj anestezjolodzy) mi kiedys pokazali
        (bo przeciez jako internista nie wpadlbym sam na to :)).
        • 1ja Re: Sharon - pytanie na serio+ 13.01.06, 15:54
          Papiz zyl.
          Ale co to bylo za zycie?
          Gorsza niz spiaczka.
          Mafia kolo niego sie utworzyla.
          • thannatos Re: Sharon - pytanie na serio+ 13.01.06, 16:00
            A - tu sie zgadzam. Na dowod, moja opinia na ten temat sprzed lat:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=3329368&a=3330866
      • aaki nie-nie mówisz prawdy 13.01.06, 16:01
        papieza sie nie "utrzymywało"
        od ostatniego jego publicznego pokazania sie wiernym do smierci upłynęły raptem 3 może 4 doby
        umarł w watykanie gdzie nie było jednak jakiejs wyrafinowanej aparatury podtrzymującej życie;nie uzywano tez respiratora
        • 1ja Re: nie-nie mówisz prawdy+ 13.01.06, 23:35
          Utrzymywalo sie,utrzymywalo.
          Powinien byl dawno na zasluzona emeryture przejsc.
          • aaki Re: nie-nie mówisz prawdy+ 13.01.06, 23:49
            kiedys sam tak myślałem
            ale gdy było juz po wszystkim doszedłem do wniosku ze jednak nie
            w kazdym razie nie był to respirator i dziesiatki rureczek
    • arielmoisiecyc [...] 13.01.06, 16:48
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • 1ja Re: Sharon SPODZIEWA SIE DZIECKA+ 13.01.06, 17:01
        Od ilu matek pochodza Polacy - nie wiem.
        Ale podobno brak zapisow,ze Szciecin byl kiedys polski.
        Ale pretensje do Biskupina fikcji nieliterackiej tez mialy swoja wage.
    • felusiak1 to zart a nie pytanie na serio 13.01.06, 17:49
      w takich sprawach decyzja nie nalezy do osob postronnych lecz do rodziny.
      jesli rodzina spiera sie co do decyzji, wtedy zwykle rozstrzyga sad.
      pytanie zadane zostalo w pokretny sposob nad czy ubolewam.
      a powod dla ktorego pytanie zostalo zadane w taki a nie inny sposob jest az
      nadto przejrzysty.
      • thannatos Re: to zart a nie pytanie na serio 13.01.06, 18:21
        Dzieki za opinie. Moge Ci tylko powiedziec, ze jest ona calkowicie nie trafiona.

        Nie zalezy mi absolutnie ani na zyciu, ani na smierci Ariela Sharona. Nie
        oskarzam go o nic, ani nie chwale za nic.

        Celem pytania jest tylko zorientowanie sie w zdaniach forumowiczow na temat
        "nienaturalnego" podtrzymywania przy zyciu osob piastujacych wazne funkcje
        panstwowe, ktore absolutnie nie sa w stanie pelnic swoich obowiazkow, gdyz
        pozostaja w spiaczce mozgowej (obecnie Sharon), skrajnej demencji (Brezniew) lub
        sa skrajnie schorowane fizycznie (ostatnie lata zycia Karola Wojtyly). Sens tego
        pytania brzmi tak: czy lepiej sluzy sprawie jest bijace serce warzywa czy
        zgrabny nagrobek? Przypominam, ze Ariel Sharon jest nadal Premierem Izraela.

        A Ty jak sadzisz?
        • felusiak1 Re: to zart a nie pytanie na serio 13.01.06, 18:44
          thannatos napisał:
          > Dzieki za opinie. Moge Ci tylko powiedziec, ze jest ona calkowicie nie trafiona
          ========================================================
          My appologies.
          W takim razie dlaczego wplatales w to Schiavo skoro nie sa to porownywalne
          przypadki?
          Sadze, ze jestes zwolennikiem eutanazji.
          Nie znam jednak twojego uzasadnienia dla takiego stanowiska w zwiazku z czym
          powstrzymam sie od krytyki.
          • thannatos Re: to zart a nie pytanie na serio 13.01.06, 19:08
            Shiavo podalem jako przyklad osoby, ktorej eutanazja wywolala kontrowersje. Jak
            sie okazalo ostatecznie, decyzja o niej byla najprawdopodobniej sluszna.

            Ponadto, Shiavo byla niewiele znaczaca obywatelka USA. Uzyta zostala wiec
            rozniez jako kontrast dla osoby Sharona, bedacego premierem bardzo znanego
            panstwa i oczywiscie bardzo wplywowa osobistoscia.
            • thannatos Jesli zas chodzi o moje stanowisko... 13.01.06, 19:15
              ... to gdybym mial jasne nie zadawalbym tego pytania.

              Sprawa jest bardzo skomplikowana. Sharon zapoczatkowal kilka procesow, ktore bez
              jego osoby moga miec duzy problem w realizacji. Jego smierc bylaby dla osob z
              tymi procesami zwiazanych duza strata. Istnieje realna szansa, ze osoby te beda
              pragnely poslugiwac sie "bijacym sercem" Sharona do reklamy swoich poczynan tak
              dlugo jak to tylko bedzie mozliwe. Tak wiec nie zgadzam sie z opinia, jakoby
              decyzja o ewentualnym (bo przeciez nadal jest nadzieja na poprawe stanu)
              odlaczeniu Ariela Sharona od aparatury podtrzymujacej zycie zalezala tylko i
              wylacznie od jego rodziny. Przypuszczam, ze aspekty polityczne maja tu bardzo
              duzy wplyw.
              • felusiak1 mysle, ze zawedrowales na manowce 13.01.06, 19:28
                Zaczne od tego, ze chcac dyskutowac o Sharonie zupelnie niepotrzebnie wplatales
                Schiavo. W jej przypadku istnial spor pomiedzy mezem, ktory mial prawo
                decydowania a rodzicami, ktorzy chcieli go tego prawa pozbawic.
                Kazdego dnia w USA odlacza sie setki ludzi od aparatury podtrzymujacej zycie i
                nikt nie robi z tego afery.
                Zgadzam sie, ze sytuacja Sharona ma rowniez wymiar polityczny jednak jestes w
                bledzie sadzac, ze to nie rodzina zadecyduje o wyjeciu wtyczki z gniazdka.
                • gspnstr Re: mysle, ze zawedrowales na manowce 13.01.06, 21:09
                  > W jej przypadku istnial spor pomiedzy mezem, ktory mial prawo
                  > decydowania a rodzicami, ktorzy chcieli go tego prawa pozbawic.
                  > Kazdego dnia w USA odlacza sie setki ludzi od aparatury podtrzymujacej zycie i
                  > nikt nie robi z tego afery.

                  Sprawa Schiavo nabrala rozglosu nie dlatego, ze istnial spor rodzinny (takich
                  sporow tez jest duzo), tylko dlatego ze religijna prawica i administracja
                  Bialego Domu sie wen wmieszaly. I dlatego, ze Bush chcial w tej sprawie
                  interweniowac z pobudek politycznych.
                  • felusiak1 Re: mysle, ze zawedrowales na manowce 13.01.06, 21:56
                    Jest troche prawdy w tym co piszesz jednak sprawa Schiavo byla walkowana na
                    dlugo przed wtraceniem sie politykow. Zagoogluj Jeb Bush i Schiavo a sam sie
                    przekonasz.
                    Gdyby nie spor rodzinny nigdy nieslyszelibysmy o Schiavo.
                    • gspnstr Re: mysle, ze zawedrowales na manowce 13.01.06, 23:55
                      > Jest troche prawdy w tym co piszesz jednak sprawa Schiavo byla walkowana na
                      > dlugo przed wtraceniem sie politykow. Zagoogluj Jeb Bush i Schiavo a sam sie
                      > przekonasz.

                      Sam zawarles odpowiedz w swoim tekscie. Jeb Bush tez sie w to wmieszal z powodow
                      politycznych. Gubernator nie powinien sie mieszac w takie spory - jesli juz, to
                      sadownictwo a nie wladza wykonawcza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka