Imperium zanika

20.02.06, 07:07
Powoli, lecz systematycznie francuskie imperium w Afryce zanika

Agata Jabłońska

W dawnych francuskich i belgijskich koloniach w Afryce coraz rzadziej na
powitanie można usłyszeć "bonjour". Ludzie witają się angielskim "hello". To
nie tylko kwestia mody - w wielu wypadkach używanie angielskiego to kwestia
życia i śmierci. - Zmiana językowa może się okazać największą i najsilniej
wpływającą na przemiany cywilizacyjno-polityczne ze wszystkich, które
ostatnio zachodzą w Afryce - uważa prof. Mamadou Diouf, wykładający historię
Afryki na University of Michigan w Ann Arbor.

Język fortuny
Od tego, czy kongijski ksiądz Richard Diroma zdoła dokładnie wytłumaczyć
żołnierzom ONZ, gdzie grasują uzbrojone bojówki, zależy los jego i jego
wiernych. Tylko że pochodzący z sześciu afrykańskich państw żołnierze
stacjonujący w Kongu nie mówią po francusku w przeciwieństwie do księdza i
jego podopiecznych. - Dlatego codziennie Diroma wkuwa angielskie czasowniki.
I w zapale nauczenia się tego języka nie jest odosobniony - uważa Abraham
McLaughlin, reporter ABC News, który spotkał ks. Diromę w Bunii na północy
Konga.
McLaughlin twierdzi, że mieszkańcy tego miasta chcą używać angielskiego
również z bardziej prozaicznych powodów. Dla 30-letniego Johna Kabaseke,
tłumacza przy ONZ, znajomość tego języka oznacza 300 dolarów miesięcznie -
pensję astronomiczną jak na kongijskie warunki. - Dla mnie to język fortuny! -
mówi Kabaseke. Marie-Therese Djoza z Bunii może jechać ponad 2 tys. km do
szpitala w Kinszasie, stolicy Konga, ale łatwiej jest jej pokonać 400 km do
ugandyjskiej Kampali. Tam lekarze są anglojęzyczni, dlatego Djoza spędza
popołudnia w tej samej klasie co ksiądz Diroma.
Podobnie dzieje się w innych dawnych koloniach francuskich. - Angielski u
nas, tak jak na całym świecie, jest postrzegany jako język możliwości i
biznesu - uważa Debra Spitulnik z Uniwersytetu Zambii w Lusace. - Ale w
niektórych państwach afrykańskich używanie angielskiego to także wyraz złości
na politykę Paryża


Niedawno angielski stał się językiem urzędowym w tradycyjnie
francuskojęzycznej Rwandzie. Większość jej mieszkańców uważa, że Francuzi są
współodpowiedzialni za ludobójstwo w 1994 r. Wyraz temu dał prezydent Paul
Kagame podczas ubiegłorocznej uroczystości ku czci ofiar masakry. W
przemówieniu - wygłoszonym oczywiście po angielsku - przypomniał, że Francuzi
zorganizowali wprawdzie operację humanitarną Turqoise, w której ramach
opanowali czwartą część kraju, tworząc strefę bezpieczeństwa, ale właśnie
podczas tej akcji pomagali zbrodniarzom z plemienia Hutu.
Podobnie jak Rwandyjczycy złość na politykę Paryża wyrazili mieszkańcy innej
dawnej kolonii francuskiej - Wybrzeża Kości Słoniowej. Rok temu francuskie
wojska próbowały tam interweniować, by zapobiec wyprawie oddziałów prezydenta
Laurenta Gbagbo przeciw rebeliantom z północy kraju. W odwecie Gbagbo
rozkazał bojówkom narodowej partii Młodzi Patrioci ruszyć na dzielnice
Francuzów w Abidżanie. Pod hasłem "Po jednej Francuzce dla każdego"
rozpoczęła się akcja podpalania i rabowania francuskich willi oraz gwałcenia
białych kobiet. Jednocześnie Gbagbo oskarżył Paryż o "interwencję na wzór
sowieckiej inwazji na Czechosłowację w 1968 r.". Wkrótce z Wybrzeża Kości
Słoniowej uciekła ponad połowa z mieszkających tam 14 tys. Francuzów

USA is better
Dziś na domach, gdzie mieszkali, znajdują się graffiti: "USA is better".
Amerykański biznes - dotychczas niemal nieobecny - kwitnie.
Żal do Paryża mają też Kongijczycy, choćby za zorganizowaną przez UE pod
dowództwem Francuzów misję, która miała zapobiec rzeziom plemiennym. - Nie
zapobiegła. Kongijczycy liczyli też na pomoc Francuzów, gdy rządził nimi
reżim Mobutu Sese Seko, największego złodzieja w historii Afryki. Działanie
nie leżało w interesie Francji, więc dawni kolonizatorzy nie kiwnęli palcem -
mówi dr Peter Kagwanja, dyrektor departamentu Afryki Południowej w
organizacji The International Crisis Group. - We francuskiej polityce wobec
Afryki za wiele było gadania, za mało działania - uważa z kolei prof.
Philippe Ndjalo z Instytutu Pedagogiki w Bunii.
W Senegalu, który uzyskał niepodległość od Francji w 1960 r., na razie
jedynie wśród elit zaczyna dominować angielski. Młodzież z bogatych domów
zamiast studiować na paryskej Sorbonie, wybiera edukację w USA. Powód? Od
kiedy prezydent Abdoulaye Wade obiecał, że pomoże Amerykanom w wojnie z
terroryzmem, Waszyngton uruchomił hojny program pomocowy. Latem tego roku
sekretarz stanu Condoleezza Rice podczas wizyty w Dakarze poinformowała, że
USA w ramach African Growth and Opportunity Act przekażą państwom Afryki
Zachodniej milion dolarów, głównie na poprawę bezpieczeństwa i rozbudowę
infrastruktury. Lwią część tej kwoty dostanie Senegal. - Ludzie widzą, że
Amerykanie w kilka miesięcy zrobili dla nich więcej niż Francuzi w ciągu
kilkudziesięciu lat - mówi Moumar Gue`ye z wydawanego w Dakarze dziennika "Le
Soleil". Podobnie jak w Senegalu wygląda sytuacja w dawnej francuskiej
kolonii Dżibuti, gdzie w ramach zwalczania terroryzmu Waszyngton stworzył
bazę wojskową, w której stacjonuje około 2 tys. żołnierzy. - Powoli, ale
systematycznie, francuskie imperium w Afryce przestaje istnieć - uważa Peter
Kagwanja.

Francja to juz dawno muzeum
Paryż nie zamierza się wycofywać bez walki. W lutym Jacques Chirac ostrzegł
anglojęzycznych przywódców afrykańskich, że nie powinni się mieszać w "sprawy
frankofońskie". Prezydent RPA Thabo Mbeki, który mediował na Wybrzeżu Kości
Słoniowej, usłyszał od Chiraca: "Afryka Zachodnia jest Afryką Zachodnią. I ma
swoją specyfikę. Nie powinniście o tym zapominać". "Francja to jeszcze nie
muzeum ani park rozrywki. Nie jest skazana na upadek. Musimy odzyskać swoją
przyszłość" - przekonywał z kolei rodaków Nicolas Sarkozy, francuski minister
spraw wewnętrznych i niemal pewny następca Chiraca. Podczas niedawnego
szczytu Afryki w Paryżu Francja przedstawiła program pomocowy dla tego
kontynentu, głównie dla swoich dawnych kolonii, który ma być finansowany
m.in. z podatku od biletów lotniczych w UE.
Zwykle w państwach, gdzie odchodzi się od używania języka francuskiego,
chodzi o względy praktyczne, takie jak możliwość swobodnego porozumiewania
się. Dla większości francuskojęzycznych Afrykańczyków używanie angielskiego
to otwarcie się na inne państwa kontynentu. A to buduje tożsamość. Francuski
staje się niepraktyczny. Francja musi odejść wraz z nim.




    • you-know-who Re: Imperium zanika - oby inne tez 20.02.06, 07:41
      na domach, gdzie mieszkali, znajdują się graffiti: "USA is better".

      w czasie ostatniego pobytu w polsce widzialem graffiti na domach w warszawie na
      ten sam temat, ale innej tresci niz w rwandzie. ("jebac usa").
      to musi byc kwestia innego klimatu?
      • warmi2 Re: Imperium zanika - oby inne tez 20.02.06, 07:49
        Nie, Polacy sa po prostu glupsi.

        Po dowody nie trzeba gleboko siegac, wystarczy popatrzec na ostatnie wybory.
        • krystian71 Re: Imperium zanika - oby inne tez 20.02.06, 09:57
          he,he chcialbys, wierze,ze jestes zawiedziony
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3172865.html
          oto alternatywa, nieudolny , na szczescie nie wybrany prezydent, ktoremu ktos
          inny pisze przemowienia i podsuwa cygara , z ewentualnoscia zmiany na
          kontrkandydata umoczonego w gigantyczna korupcje warszawska i przechowywanego e
          Europarlamencie , poki sprawa nie ucichnie.
          A ucichnac miala, po wygraniu przez PO wyborow.
          Rozumiem jego rozzalenie, Polacy byli glupi, na aferalow nie zaglosowali.
          Jesli PO ma tylko taki wybor, miedzy nieudacznikiem a pospolitym zlodziejem, to
          jest tylko powod do radosci
          • polski_francuz Re: Imperium zanika - oby inne tez 20.02.06, 10:10
            Tusk przegral to mu dokopuja, normalna sprawa.

            O tym kto wygral to lepiej nie piszmy, bo wole cie zachowac na czerwono:)

            PF
            • krystian71 Re: Imperium zanika - oby inne tez 20.02.06, 10:36
              nie rozumiem.
              Nie Tusk przegral, a cala PO, a miedzyinnymi dlatego,ze wyborcy z aferami ja
              kojarzyli, i mieli racje.
              Zauwaz jak sliczne GW przeslizguje sie po grzechach Piskorskiego.Wiadomo, to
              dla niej cnota i zasluga, po prostu zaradnosc.
              Az przykre,ze w calej PO jakiejs trzeciej nogi nie ma
              O co chodzi z tym czerwonym
              • polski_francuz Re: Imperium zanika - oby inne tez 20.02.06, 10:58
                Mam cie w kolorze przyjaciela forumowego. A politycznie mamy roznice. O to
                chodzi.

                A propos na zdjeciu Komorowskigo widac, ze on jest kaleka. Jest tak?

                PF
                • krystian71 Re: Imperium zanika - oby inne tez 20.02.06, 11:00
                  masz na mysli ten rumien na twarzy, ktory wyskakuje mu w trakcie kazdej
                  polemiki?
                  • polski_francuz Re: Imperium zanika - oby inne tez 20.02.06, 11:03
                    Chodzi o to zdjecie:
                    javascript:pop('/aliasy/mod/zoom.jsp?xx=3172755',500,400)

                    pokazujace go ze zdeformowana reka i o kulach.

                    Nie polemikowalem z nim jeszcze:)

                    PF
                    • krystian71 Re: Imperium zanika - oby inne tez 20.02.06, 11:09
                      link ci nie wyszedl, ale nie sadze, moze jakas kontuzja na nartach
                      • de_oakville Re: Imperium zanika - oby inne tez 20.02.06, 11:59
                        A imperium brytyjskie nie zaniknelo po 2-giej wojnie swiatowej? Nawet Hong-Kong,
                        jeszcze do niedawna ostatnia "perla w koronie" wsrod niewielkich, rozsianych po
                        swiecie "szczatkow" tego imperium nalezy juz dzisiaj do Chin. Co innego jezyk.
                        Jak pokazuje historia, nawet po stuleciach od upadku Cesarstwa Rzymskiego lacina
                        - jezyk tamtego imperium, jest znany i uzywany w medycynie, w kosciele itp.
                        Czytalem, ze przed wojna 1-szym jezykiem swiatowym np. w dyplomacji (i nie
                        tylko) byl francuski, a angielski mial najwieksze znaczenie jedynie w swiatowym
                        handlu i w marynarce. I dzis takze, czy to w ONZ, czy na otwarciach swiatowych
                        imprez sportowych, francuski mozna uslyszec niemal rownie czesto jak angielski.
                        Zanika w Afryce? Byc moze. Ale ma sie calkiem dobrze np. we francuskojezycznej
                        czesci Kanady, i dazy do tego, aby zdobywac sobie coraz wieksza popularnosc. To
                        chyba jedyny jezyk, ktory obok angielskiego, ma w sobie pewnego rodzaju "aromat
                        ogolnoswiatowy". No bo jaki jeszcze inny? (nawet wietnamskie napisy na sklepach
                        wietnamskich zdradzaja, ze pisownie te wprowadzili kiedys Francuzi).
                        • sly2015 Walka z Niemcami nadal trwa 20.02.06, 18:39
                          Walka z Niemcami nadal trwa

                          Krzysztof Katka, Gdańsk 19-01-2006, ostatnia aktualizacja 18-01-2006 23:26

                          Łapa ze swastyką drapieżnie wisi nad Polską. Podpis: "Wara!". I tylko data
                          zastanawia: 1939-2005. O co tu chodzi?

                          Wojenny plakat przerobiło PiS-owskie stowarzyszenie Powiernictwo Polskie.
                          Eksponuje go w tej postaci na swej witrynie internetowej. "Wara! 1939-2005"
                          pojawia się też na manifestacjach Powiernictwa.

                          Autorką przeróbki plakatu jest szefowa Powiernictwa Polskiego senator PiS
                          Dorota Arciszewska-Mielewczyk, wiceprzewodnicząca senackiej komisji spraw
                          emigracji i łączności z Polakami za granicą.

                          Daty 1939-2005 pani senator tłumaczy tak: - Walka z Niemcami nadal trwa i
                          problem jest aktualny. Teraz już należałoby napisać 1939-2006. Celowo
                          wybraliśmy plakat, aby zagrać na uczuciach i dać ludziom materiał do myślenia.
                          Miało być mocno, ponieważ Niemcy też nas nie oszczędzają. Tamtejsi politycy
                          potrafią nas nawet pouczać i to jest ton niedopuszczalny. Upiory zostały
                          zbudzone, ale przez Niemców, nie przez nas. Przez lata Polska była uśpiona,
                          podczas gdy niemieccy politycy robili swoje. Nie spoczniemy, dopóki osoby takie
                          jak Erika Steinbach nie cofną ręki od Polski.

                          Powiernictwo powstało w 2004 r. w Gdyni i miało być odpowiedzią na działalność
                          niemieckiego Związku Wypędzonych, któremu szefuje Steinbach.

                          Celem Powiernictwa jest pomaganie Polakom w walce prawnej z Niemcami, którzy
                          domagają się odszkodowań za utracone w Polsce majątki. Jest też skrzynką
                          kontaktową dla wysiedlonych Polaków, głównie gdynian, którzy sami chcą domagać
                          się zapłaty odszkodowań.

                          Organizacją kierują politycy PiS, wiceszefową jest działaczka partii Katarzyna
                          Stanulewicz, wcześniej wiceprezesem Powiernictwa był Zbigniew Kozak, dziś poseł
                          PiS, który dał się poznać jako autor stwierdzenia: "[Mam] apel do tych
                          wszystkich Niemców, którzy przyjeżdżają do Polski na szaber: Uważamy was za
                          persona non grata".

                          Powiernictwo popiera Lech Kaczyński. W wywiadzie udzielonym kwartalnikowi
                          organizacji powiedział: "W pełni utożsamiam się z tą organizacją".

                          - Powiernictwo i PiS łączy zbieżność programowa, mamy to samo spojrzenie na
                          patriotyzm i sprawy narodowe - mówi Arciszewska.

                          Pani senator pytana, czy chce być polską Eriką Steinbach, mówi: - Często mnie o
                          to ludzie pytają. Zawsze odpowiadam, że nie chcę się tak źle kojarzyć jak ona.
                          Ale będę używała dosadnych słów, żeby bronić Polskę przed niemieckimi
                          roszczeniami. Musimy się bronić, tym bardziej że gdy rozmawiam z młodymi
                          Niemcami w Bundestagu, to oni znają inną historię niż my. Niektórzy nie wiedzą
                          nawet, kiedy wybuchła II wojna światowa.

                          - A pani senator chyba zapomniała, że wojna już się skończyła - komentuje
                          Gerhard Olter, wiceprzewodniczący Związku Mniejszości Niemieckiej w Gdańsku. -
                          Jej zegar stanął w miejscu. Ale ja mogę im podać adres dobrego zegarmistrza.

                          Olter przypomina, że jeszcze trzy lata temu Arciszewska firmowała msze święte w
                          Gdyni w intencji spokoju dusz niemieckich uciekinierów, którzy utonęli razem z
                          zatopionym przez Rosjan w 1945 r. statkiem "Wilhelm Gustloff".

                          - Gdy przeszła do PiS, przestała pojawiać się na tych nabożeństwach - dodaje
                          Olter.

                          RAMKA

                          Arciszewska przeciw policji

                          W lutym 2005 r. Powiernictwo Polskie zorganizowało w Gdańsku pikietę, podczas
                          której spalono tekturowy wizerunek Eriki Steinbach w mundurze Wehrmachtu.

                          Policja skierowała wniosek o ukaranie wiceszefowej PP Katarzyny Stanulewicz
                          za "nieostrożne obchodzenie się z ogniem". W grudniu sąd ją uniewinnił.

                          Arciszewska poskarżyła się poprzedniemu ministrowi spraw wewnętrznych na
                          działania policji: - Wstrząsem jest dla mnie fakt, że gdańska policja zajęła
                          stanowisko dalece wychodzące naprzeciw niemieckim nacjonalistom.

                          Dwa dni temu zażądała od pomorskiego komendanta policji Janusza Bieńkowskiego
                          przeproszenia Stanulewicz. Komendant nie odpowiedział jej publicznie, zamierza
                          napisać do niej list
          • warmi2 Re: Imperium zanika - oby inne tez 20.02.06, 19:15
            Tu w sumie nie chodzi o poszczegolne osoby a raczej o polityczna filozofie.

            Niestety PIS jest nastepna partia populistyczna, ktora woli odwolywac sie do ludzkich emocji i nawykow z poprzedniej ery ( "wyciaganie reki do rzadu o wszysko) niz rzeczywistych rozwiazan jezeli chodzi o wzrost gospodarczy i walke z bezrobociem.

            Bogactwa nie buduje sie na bardziej sprawiedliwym podziale a raczej na budowaniu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja