Gość: Jorland
IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl
18.10.01, 10:18
Szanowni, zwróccie uwagę na myślenie i sposób rozumowania Talibów. Gdy ponoć
omyłkowo Jankesi zbombardowali jakąś wioskę momentalnie zaproszono ekipy
dziennikarskie aby mogły one nakręcić materiał o "cierpieniu niewinnego narodu
afgańskiego". Talibowie korzystają więc z wolności mediów aby promować swoje
stanowisko na Zachodzie, sami w swoim kraju do takiej wolności rzecz jasna nie
dopuszczając. Co więcej wiedzą, że zachodnia opinia publiczna jest wrażliwa na
"cierpienia niewinnych", starają sięgrać właśnie na tej strunie. Coś tu jednak
nie gra. Bo skoro sami usprawiedliwiają terrorystyczne ataki na niewinnych
ludzi z całego świata pracujących w WTC to dlaczego spodziwają się innego
traktowania? Jeśli te terrorystyczne ataki nazywają "wojną" i "zabijaniem
żołnierzy wroga" to rzecz jasna muszą wiedzieć, że skoro proponujątaką wolną
amerykankę to także wobec nich mogą być stosowane wszelkie chwyty. Skoro atak
na WTC był "atakiem na terytorim wroga" to także wszelki atak na Taliban musi
być rozumiany jako "atak na terytorium wroga". Myślę jednak, że oni to
doskonale pojmują, chodzi im raczej o instrumentalne wpływanie na zachodnią
opinię publiczną. Rzecz jasna trudno mieć o to do nich pretensje - skoro sam
Zachód stwarza im takie możliwości propagandowej wojny to dlaczego z nich nie
korzystać?
I w tym tkwi sedno problemu. Problemem nie jest zbytnia brutalność Amerykanów
ale właśnie brak tej brutalności - adekwatnej do skali zagrożenia. Błąd polegał
(i nadal polega) na niedocenieniu islamu i zbyt łagodnym traktowaniu
barbarzyństwa islamskiego. Teraz rzecz jasna wojujący islam nie jest w stanie
podjąc takich podbojów jak to było w wiekach średnich, kiedy rozbili
Bizancjum,opanowali Afrykę, Azję Mniejszą, Hiszpanię, próbowali podbić Francję
i częściowo opanowali Bałkany. Czy ktoś pamięta, że Afganistan był w
przeszłości krajem buddyjskim a nie islamskim? Tym niemniej obecnie zagrożenie
istnieje przez agresywne islamskie misjonarstwo i terroryzm żywiący się
fanatyzmem. A terroryzm islamski może zwyciężać przez strach i szantażowanie
nas. Dawniej społeczeństwa zachodnie odpowiedziałyby adekwatnie do zagrożenia,
w XIX i XX wieku obowiązywały jedne standardy dla wszystkich. Gdy w latach
trzydziestych XX wieku muzułmanie zwrócili się do włoskiego rządu z prośbą o
pozwolenie na budowę meczetu w Rzymie, odpowiedziano im, że owszem, pozwolenie
dostaną jak sami w Mekce pozwolą zbudować katolicki kościół. Rzecz jasna
muzułmanie odrzucili tę handlową ofertę - ich jak widać nie muszą obowiązywać
zasady wzajemności. Teraz rzecz jasna meczet w Rzymie już zbudowano, a za
pomysł budowy kościoła w Mekce można dalej położyć głowę pod topór. Dawniej nie
dopuszczono by do takich sytuacji, że pozwala się przybywać do krajów zachodu
ludzi, którzy nienawidzą naszego prawa, naszego systemu wartosci, naszej
wolności, sami z niej korzystają ale gardzą naszą cywilizacją i chcą ją
zniszczyć. Dawniej ostro potraktowanoby fakt, że niektórzy Arabowie próbują
swój problem z Izraelem przenieść na cały świat. Cały świat ma cierpieć od ich
ataków i żyć w strachu, tylko dlatego, że nie mogą oni sobie poradzić z
Izraelem! Czują się uprawnieni do zabijania ludzi innych ras i religii, robią
to bez skrupułów w każdym zakątku świata tylko dlatego, że nie mogą sobie
poradzić z Izraelem. I to z imieniem Boga na ustach. Przyzwyczajony do wygody,
majaczący polityczną poprawnością i żyjący złudzeniami Zachód nie dostrzega
jeszcze tego niebezpieczeństwa, albo inaczej dopiero zaczyna powoli budzić się
z letargu. W tym widzę jakiś pozytyw zbrodni w Nowym Jorku, może ona podziałać
jak dzwięk budzika na zaspanego człowieka. A nie mam wątpliwości, że terror
będzie trwał co może tylko przyspieszyć powrót do normalności. Tak, nie do
wojny, nie tylko do zderzenia cywilizacji ale do normalności, gdzie będą
obowiązywały jedne standardy dla wszystkich - tak jak to było jeszcze do
niedawna. Po co kombinować i szukać nowych rozwiazań, kiedy stare i sprawdzone
aż proszą się o zastosowanie. Z ukłonami