IP: *.106.252.64.snet.net 19.10.01, 22:22
„Poszli chłopcy w bój bez broni”. „Szablami zdobędziemy karabiny, karabinami
armaty”. „Za wolność naszą i waszą”. „Somosierra”! To słowa, z których my,
Polacy, jesteśmy ciągle niezmiennie dumni. To jednocześnie słowa, z powodu
których świat ma nas za durni! Nawet życzliwy nam angielski historyk,
tegoroczny laureat Nagrody Prezydenta RP Norman Davis, nie mógł się w swych
pracach ustrzec uszczypliwości: jak można iść w bój bez broni? Z czego Polacy
są dumni, skoro poszli tak do powstania styczniowego, sromotnie je przegrali,
płacąc spustoszeniem i krwią. Dlaczego powtarzają słowa awanturnika
Mierosławskiego o szabelkach, który nawet powstania nie potrafił wzniecić! Jak
możemy chełpić się piersią mężną za wolność cudzą, gdy za pięknym hasłem leżą
tysiące trupów wyrżniętych po zdobyciu Somosierry. Poszliśmy tam z Napoleonem,
który nie niósł Hiszpanom wolności, lecz niewolę!

I oto znowu chełpliwie, niczego nie nauczeni przez Historię, nieodmiennie
głupio potrząsamy szabelką! Tak, tragedia Ameryki wymaga ludzkiego solidaryzmu.
Tak, przeciw terroryzmowi powinien stanąć cały cywilizowany świat. Tak,
należymy do NATO i fakt ten zobowiązuje nas do wspólnej walki w razie potrzeby.
Tak, sojusznicy powinni być pewni, że mogą liczyć na pomoc naszych służb
specjalnych, a w razie konieczności, armii. Ale te cele osiąga się drogą
dyplomatyczną, oficjalnym oświadczeniem rządu, cichą współpracą tajnych
agentów. My tak nie! My musimy szable w dłoń! Dzień w dzień zapewniać, że nie
oddamy guzika od słusznej sprawy. Gotowi na wszystko: na szpitale zamienimy
szkoły i przedszkola; w razie ataku powietrznego na stolicę w gotowości są
nasze siły i zestrzelą wszystko, co wrażo się rusza! Jeżeli rząd i niezwykle
uroczysty rzecznik Luft, który prawie codziennie karmi nas podobnym buńczucznym
pustosłowiem, uważają, że budzą we mnie poczucie bezpieczeństwa, to są w
błędzie. Bo skoro w czasie pokoju nie jesteśmy przygotowani, by poradzić sobie
z epidemią grypy, a do komendanta głównego policji strzela się jak do kaczki,
wiem, że do niczego przygotowani nie jesteśmy. I nie daj Bóg prawdziwego ataku,
skończy się on dla nas, jak zwykle, gdy nieprzygotowani dumnie machaliśmy
szabelką: zniszczeniem i morzem krwi.

Nie pisnąłbym słowa, gdyby nie zwykła, ludzka obawa, wypływająca z zimnej
logiki: inteligentny terrorysta, w przeciwieństwie do nas, nie pcha się w z
góry przegraną sprawę. Jaśniej: po co miałby atakować czujną teraz niezwykle
Amerykę czy Anglię, gdy bez obaw fiaska może uderzyć w ich sojusznika. Którego?
Najlepiej tego, który głośno pohukuje, a w rzeczywistości jest kompletnie
bezbronny!

Mają nasi durni rycerze szabelkowi szczęście, że nie jestem terrorystą!
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka