Dodaj do ulubionych

Amerykanie - i oni rzadza swiatem?!

30.08.06, 06:19
www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=336&Itemid=49
Obserwuj wątek
    • you-know-who ironia losu 30.08.06, 08:11
      > i oni rzadza swiatem?!

      jakby to powiedziec... nie zupelnie. to straszna ironia losu: kiedy juz
      niektorzy postanowili nie wstydzic sie nazwy imperium i poznajdowali jak umieli
      uzasadnienia dlaczego sa imperium a nie republika, jak to stoi w konstytucji,
      to masz ci los
    • wujekjurek Amerykanie - jednak gorsi od nas? 30.08.06, 14:22
      Oj, ludzie, Jak ja Wam zazdroszczę tej determinacji w demaskowaniu
      amerykańskiej ignorancji. Już nie pierwszy raz ten artykuł został na tym forum
      zaprezentowany. W jakim celu? Chyba żeby poprawić sobie samopoczucie.

      Na marginesie dodam, że Towarzystwo Płaskiej Ziemi powstało w Anglii.

      I jeszcze jedna uwaga na temat ostrzeżeń na butelkach z winem musującym.
      Autorka twierdzi, że: "Tam gdzie w Europie znajdują się folia i druciki
      osłaniające korek, w Stanach mamy całą historyjkę obrazkową. Konsument
      dowiaduje się z niej, że podczas otwierania wina korka nie należy kierować w
      stronę oczu ani celować nim w innych ludzi."

      Ciakawe dlaczego ja przez ponad 20 lat pobytu w USA czegoś takiego na butelce z
      szampanem nie widziałem? O, to przecież jasne! Ludzie, którzy pracują
      w "azbestach" nie piją szampana.
      • bolko_turan Ile religijnych swirow w USA posiada wlasne wsie? 30.08.06, 14:46
        Co kraj, to obyczaj


        Najgroźniejszy mormon Stanów Zjednoczonych

        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3338986.html

        Marcin Gadziński, Waszyngton
        2006-05-12, ostatnia aktualizacja 2006-05-12 15:01

        Mąż ponad 50 żon, przywódca "ekstremistów mormońskich" Warren Jeffs trafił na
        listę najbardziej poszukiwanych przestępców Ameryki.

        Na słynnej liście "FBI Ten Most Wanted" są m.in. Osama ben Laden, kolumbijski
        baron narkotykowy, szef mafii z Bostonu i seryjny morderca, który zabił 18 osób.

        Jeffsowi zarzuca się utrzymywanie kontaktów seksualnych z nastolatką (jedną ze
        swoich żon) oraz zaaranżowanie małżeństwa innej kilkunastoletniej dziewczynki z
        o wiele starszym członkiem jego Kościoła. FBI określiła to jako "współudział w
        gwałcie".

        Według mormońskiej sekty, której przewodzi Jeffs, 50-letni były księgowy (i
        wyglądający jak były księgowy), mężczyzna może trafić do nieba tylko wtedy, gdy
        ma wiele żon.

        Tymczasem główny nurt Kościoła mormonów, który ma dziś miliony wyznawców w całej
        Ameryce, zerwał z wielożeństwem już w 1890 roku, gdy Waszyngton oświadczył, że
        jest to jedyna droga, by do Stanów Zjednoczonych włączono mormoński stan Utah.

        Mormoni oficjalnie potępiają dziś poligamię oraz "ekstremistów" takich jak
        Warren Jeffs, którego fundamentalistyczna sekta mormońska ma ok. 10 tys.
        członków. Żyją oni w kilkunastu zamkniętych wioskach w Utah, Arizonie, Kolorado,
        Teksasie, a nawet Kanadzie i Meksyku.

        Przez wiele lat władze federalne i stanowe patrzyły przez palce na praktykowaną
        tam poligamię. Jednak kilka starć agentów federalnych z innymi groźnymi sektami
        w latach 90. oraz narastająca presja Kościołów chrześcijańskich sprawiły, że FBI
        zajęła się bliżej Kościołami takimi jak ten prowadzony przez Jeffsa.

        Odkryto, że z niektórych "wspólnot" Kościoła Jeffsa wyrzuca się chłopców i
        młodych mężczyzn po to, by starszym jego członkom przypadło więcej młodych
        dziewczyn. Byli członkowie Kościoła mówią, że do ślubów z dużo starszymi
        mężczyznami dopuszczano nawet 12-letnie dziewczynki, za zgodą ich rodziców
        wierzących, że wola Jeffsa to wola Boga.

        FBI, ogłaszając w ostatni weekend włączenie Jeffsa na listę najbardziej
        poszukiwanych przestępców i dodając do tego 100 tys. dol. nagrody za złapanie
        go, ogłosiła, że w tej akcji chodzi przede wszystkim o ochronę dzieci i kobiet
        przed seksualnymi przestępcami.

        Kościół Jeffsa to jednak trudna do rozbicia, dobrze zorganizowana struktura. I
        bogata - z majątkiem wartym ponad 100 mln dol. Radykalni mormoni od lat wrastali
        w okolicę, gdzie mieszkali tolerowani przez "normalnych" sąsiadów, pełnią dziś
        funkcje w lokalnych władzach, policji, szkołach, a nawet sądach.

        Jeffs trafił na listę najgroźniejszych przestępców teraz, ale jest poszukiwany
        od ponad dwóch lat. Przenosi się podobno z miejsca na miejsce, podróżując w
        konwoju pełnym uzbrojonych, ślepo mu oddanych ochroniarzy.

        - Ci ludzie zrobią wszystko, by chronić swego przywódcę. Przypominają w tym
        młodych muzułmanów wysyłanych na śmierć w zamachach bombowych - mówi John
        Llewellyn, ekspert od sekt poligamicznych.

        - Jeffsa trudno złapać, bo dysponuje ogromnymi pieniędzmi i podobnie jak Osama
        jest otoczony przez wyznawców traktujących go jak religijną ikonę - dodaje
        specjalizujący się w groźnych sektach Brian Levin z uniwersytetu California State.

        Jeffs nagrywa też swoje przemówienia na taśmy rozprowadzane wśród
        współwyznawców. - Kobieta powinna wspomagać swego męża przez posłuszeństwo wobec
        niego. Musi we wszystkim go słuchać. Niezależnie od tego, co chce zrobić,
        powinna zawsze pytać się go o zgodę - mówi Jeffs na jednej z taśm.
      • thannatos Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 30.08.06, 20:29
        wujekjurek napisał:

        > Ciakawe dlaczego ja przez ponad 20 lat pobytu w USA czegoś takiego na butelce z
        >
        > szampanem nie widziałem? O, to przecież jasne! Ludzie, którzy pracują
        > w "azbestach" nie piją szampana.


        Czytaj ze zrozumieniem, a potem sie wypowiadaj. Artykul mowi o "winach
        musujacych wyprodukowanych w USA".

        Szampan pochodzi tylko i wylacznie z Francji - tam rzeczywiscie tych obrazkow
        nie znajdziesz, bo niby i po co.

        Zas na winach musujacych w USA, zwlaszcza kalifornijskich jest to jednak bardzo
        czeste zjawisko i nie wynika z glupoty Amerykanow, tylko z latwosci z jaka
        delikwent postrzelony w oko wygralby sprawe przeciw rozlewni w sadzie, o czym
        oczyscie artykul wspomina. Co kraj to obyczaj. Na temat "glupoty" Amerykanow
        wypowiadalem sie nie raz i nie widze sensu sie powtarzac. Polecam wyszukiwarke.

        Mnie w dzisiejszym USA martwi cos zupelnie innego (uklad linkow chronologiczny):
        archives.cnn.com/2000/US/01/18/wage.gap/
        www.commondreams.org/headlines02/0424-05.htm
        www.cbsnews.com/stories/2004/08/13/national/main635936.shtml
        www.post-gazette.com/pg/05133/504149.stm
        www.commondreams.org/views06/0502-30.htm

        efekt:

        www.msnbc.msn.com/id/14137625/


        :(((
        • wujekjurek Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 30.08.06, 21:57
          Do sądu można podać zarówno amerykańskiego producenta win musujących jak i
          dystrybutora francuskiego szampana. Brakuje tu więc konsekwencji. Nadal
          wydaje mi się, że autorka artykułu po prostu szukała dowodów swojej tezy.
          • thannatos Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 30.08.06, 22:55
            wujekjurek napisał:

            > Do sądu można podać zarówno amerykańskiego producenta win musujących jak i
            > dystrybutora francuskiego szampana. Brakuje tu więc konsekwencji. Nadal
            > wydaje mi się, że autorka artykułu po prostu szukała dowodów swojej tezy.
            >

            Tak, ale amerykanskie sady nie maja jurysdykcji nad winnicami w Champagne, a
            zadna szanujaca sie winnica tamze nie bedzie korzystac z amerykanskiej rozlewni.
            Pozwac ich wiec do sadu amerykanskiego mozna, tylko po co? A w sadzie
            europejskim, zwlaszcza francuskim, Amerykanin z wybitym okiem przez korek dowie
            sie, ze sadowi strasznie jest przykro, ze tak sie stalo, ale.... reszte sobie
            sam dopowiedz.

            Jesli chodzi o autorke, popieram Twoje zdanie, ze przyklad win musujacych nie
            jest najlepszy. Znacznie lepszy jest przyklad osoby, ktora oblala sie goraca
            kawa i wygrala w sadzie, bo nie bylo ostrzezenia, ze kawa jest goraca (teraz na
            prawie wszystkich kubkach jest).

            Zreszta, Amerykanie bardzo dobrze radza sobie w propagowaniu swej "glupoty" na
            swiecie i naprawde duzo pomocy im w tym nie trzeba dostarczac. :)))))
            wakeupfromyourslumber.blogspot.com/2006/08/height-of-american-stupidity-live-on.html
            video.google.com/videoplay?docid=-2379439576479603602&q=american+stupidity&hl=en

            Z drugiej strony znam wielu Amerykanow o duzej erudycji. W 300-milionowym kraju
            jest to chyba oczywiste. :)
            • tia666 Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 30.08.06, 23:16
              > Znacznie lepszy jest przyklad osoby, ktora oblala sie goraca
              > kawa i wygrala w sadzie, bo nie bylo ostrzezenia, ze kawa jest goraca (teraz na
              > prawie wszystkich kubkach jest).

              slyszalem o kobicie co chciala odpalic papierosa od grzalki znajdujacej sie w
              czajniku i uszkodzila sobie oko i podala producenta czajnikow do sadu i wygrala
              • you-know-who Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 31.08.06, 06:10
                byla tez rowerzystka ktorej cos sie bardzo niedobrego stalo jak jezdzila po
                sciezkach w gorach wyraznie oznakowanych jako zakazane dla rowerow gorskich.
                wygrala duze odszkodowanie od parku (nie, nie od producenta rowerow, chociaz
                moglaby rownie dobrze) bo byla mloda i ladna i jury sie bardzo wzruszylo.

            • wujekjurek Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 30.08.06, 23:25
              Nie chodzi mi skarżenie francuskiego producenta wina ale amerykańskiego
              dystrybutora czyli firmę, która rozprowadza w USA improtowane szampany. Zawsze
              można się uprzeć, że importer sprzedaje "wadliwy" towar i nie ostrzegł klienta,
              że można sobie tym zrobić ku-ku.

              Jeśli chodzi o panią, która rozlała sobie gorącą kawę na... hmm, między nogami,
              to tu największą zasługę mają rzeczywiście prawnicy. Ich koncepcja roszczenia
              była mniej prawna a bardziej społeczna. Udało im się w sędziach przysięgłych
              wytworzyć współczucie dla biednej staruszki walczącej z ogromną firmą McDonalds.
              "Czy wielkiej korporacji nie stać na jakieś zadośćuczynienie krzywd starszej
              pani?" To jest chyba negatywna cecha orzekania winy przez ławę przysięgłych.

              Zastanawiam się jak by to wyglądało w innych krajach. Wyobraź sobie ławę
              przysięgłych składającą się ze starszej pani w moherowym berecie, bezrobotnego
              faceta (zmaknęli PGR i nie ma we wsi pracy), dresiarza, emeryta itp. I ci
              ludzie mają orzekać w sprawie konfliktu między samotną matką i firmą
              Telekomunikacja Polska. Czy sędziowie nie uniewinnią tej kobiety za
              niepłacenie rachunków?
              • thannatos Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 30.08.06, 23:55
                wujekjurek napisał:

                > Nie chodzi mi skarżenie francuskiego producenta wina ale amerykańskiego
                > dystrybutora czyli firmę, która rozprowadza w USA improtowane szampany.

                Importowane szampany (te pradziwe) kosztuja od 90-500 USD za butelke. Wybacz,
                ale nie sadze, aby osoba, ktora stac na taki wydatek miala inteligencje
                niewystarczajaca do niecelowania sobie nim w oko. Oczywiscie wyjatkami sa:
                gwiazdy popu, "wielcy" sportowcy i dealerzy narkotykow, ale sa to populacje,
                jakby to powiedziec... niszowe.

                Amerykanscy dystrybutorzy doskonale o tym wiedza. A druga rzecz - to Francuzi
                nie wyraziliby zgody na taka profanacje szampana. Produkcja szampana jest
                obwarowana bardzo scislymi przepisami, wliczajac rodzaj korka i sposob
                zamkniecia. Jesli Amerykanie nie chca importowac szampana - mysle, ze francuscy
                producenci nie beda zalamywac z tego powodu rak. Maja jeszcze 96% populacji
                swiata (no, moze wykluczuczaja muzulmanow), aby ten produkt zbyc. Pamietaj, ze
                nie jest to produkt egalitarny, a elitarny.

                > Jeśli chodzi o panią, która rozlała sobie gorącą kawę na... hmm, między nogami,
                >
                > to tu największą zasługę mają rzeczywiście prawnicy. Ich koncepcja roszczenia
                > była mniej prawna a bardziej społeczna. Udało im się w sędziach przysięgłych
                > wytworzyć współczucie dla biednej staruszki walczącej z ogromną firmą McDonalds
                > .
                > "Czy wielkiej korporacji nie stać na jakieś zadośćuczynienie krzywd starszej
                > pani?" To jest chyba negatywna cecha orzekania winy przez ławę przysięgłych.

                Przysiegli w USA sa wybierani przez komputer z populacji zamieszkujacej dany
                teren. LOSOWO - pomimo, ze nie jestesmy obywatelami, dostajemy z zona regularne
                wezwania na "Jury duty". Nie liczac selekcji przez prokuratora i adwokata, jest
                to grupa dosc reprezentatywna dla spoleczenstwa. Jesli oni uwazaja, ze mozna byc
                kretynem w USA i jeszcze to trzeba nagradzac - swiadczy to nieco o mentalnosci
                Amerykanow, przyznasz?

                Zreszta pozew o goraca kawe to pol biedy, sa znacznie ciekawsze:
                www.oregonlive.com/news/oregonian/index.ssf?/base/news/11546547725210.xml&coll=7
                www.bongonews.com/layout3.php?event=307

                Zreszta sami Amerykanie zdaja sobie z tego sprawe:
                www.corporatemofo.com/stories/031019lawsuits.htm

                >
                > Zastanawiam się jak by to wyglądało w innych krajach. Wyobraź sobie ławę
                > przysięgłych składającą się ze starszej pani w moherowym berecie, bezrobotnego
                > faceta (zmaknęli PGR i nie ma we wsi pracy), dresiarza, emeryta itp. I ci
                > ludzie mają orzekać w sprawie konfliktu między samotną matką i firmą
                > Telekomunikacja Polska. Czy sędziowie nie uniewinnią tej kobiety za
                > niepłacenie rachunków?
                >

                Przypominam to slowo - LOSOWO. Jesli moher, bezrobotni, dresiarz i emeryt
                stanowia wiekszosc populacji danego panstwa to TAK, ich orzeczenie jest
                reprezentatywne dla mentalnosci spoleczenstwa. Oczywiscie prawnicy uwydatniaja
                to... troche. :)
                www.reason.com/0301/fe.wo.courting.shtml
                • gspnstr Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 31.08.06, 00:11
                  > Importowane szampany (te pradziwe) kosztuja od 90-500 USD za butelke.

                  Tu musze zaoponowac. Veuve Cliquot, Perrier Jouet czy Moet Chandon kosztuja w
                  granicach $35-40. Mozna znalezc taniej. Wiem, bo czesto kupuje :o)
                • wujekjurek Ława przysięgłych. 31.08.06, 09:55
                  Losowo są wybierani kandydaci na sędziów przysięgłych. Z grupy wielu kandydatów
                  6 (sprawa cywilna) albo 12 (sprawa karna) przysięgłych formalnie wybiera sędzia
                  prowadzący sprawę. Praktycznie to prawnicy stron negocjują i wybierają
                  kompromisowy zestaw ludzi. Zanim jednak dojdzie do wybrania przysięgłych
                  sędzia zawsze zadaje potencjalnym przysięgłym wiele pytań: czy znają osobiście
                  którąś ze stron, czy znają któregoś z adwokatów, czy kiedykolwiek pozwali kogoś
                  do sądu w podobnej sprawie, czy może mają już wyrobioną opinię o sprawie, czy
                  mają jakiekolwiek inne powody aby być wykluczonym z procesu. Odpowiedź
                  twierdząca na jakiekolwiek pytanie powoduje, że delikwent jest wzywany na cichą
                  rozmowę z sędzią i z reguły usuwany z grupy potencjalnych przysięgłych.

                  Niestety ludzie wykręcają się z tego jak mogą, głównie dlatego, że nie każdy
                  chce się wyrwać z pracy na kilka dni. Na przykład lekarze i dentyści są
                  nagminnie "excused". Ludzie z branży IT też czegoś takiego nie lubią. Dlatego
                  bardzo często pozostają do wyboru emeryci i ludzie, którzy nieobecność w pracy
                  przez kilka dni nie zakłóci funkcjonowania firmy. To jest niestety negatywny
                  aspekt rozpatrywania sprawy przez ławę przysięgłych.

                  Piszę to wszystko z własnego doświadczenia, bo raz byłem potencjalnym
                  przysięgłym ale wykręciłem się tym, że angielski nie jest moim językiem
                  ojczystym i ... tralala. Sędzia miał prawie 100 osób do wyboru więc moją
                  prośbę uznał.

                  • thannatos Re: Ława przysięgłych. 31.08.06, 16:17
                    Nie tylko fakty, o ktorych piszesz maja tu znaczenie.
                    Moze nie zauwazyles, ale podeslalem link calkiem ladnie opisujacy takie sytuacje:
                    www.reason.com/0301/fe.wo.courting.shtml
                    • wujekjurek Re: Ława przysięgłych. 31.08.06, 16:40
                      To jest chyba dokładnie to o czym pisałem:

                      "Even before selection begins, busy people often have dodged service, leaving a
                      pool comprised disproportionately of retirees, the unemployed, and workers who
                      can be spared from their jobs."

                      Sama idea "jury of peers" jest wspaniala ale w obecnych czasach trudna do
                      zrealizowania.
            • club66 Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 30.08.06, 23:27
              thannatos napisał:

              >Znacznie lepszy jest przyklad osoby, ktora oblala sie goraca
              > kawa i wygrala w sadzie, bo nie bylo ostrzezenia, ze kawa jest goraca (teraz na
              > prawie wszystkich kubkach jest).

              Kula w plot. Staruszka wygrala sprawe poniewaz kawa byla o 20 stopni goretsza od
              dopuszczalnych przepisow i 10% jej ciala mialo poparzenia 3 stopnia. Ogolnie nie
              miala zamiaru sadzic McDonalda, jednak zdenerwowala sie, kiedy firma odmowila
              jej wyplacenia kwoty kilkuset dolarow , ktore wydala na czesc leczenia nie
              pokrytego przez ubezpeczenie. Zatrudnila adwokata, ktory wyciagnal duuuuuzo
              wiecej jak domagala sie. Byla to pierwsza w jej zyciu sprawa w sadzie.
              • thannatos Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 31.08.06, 00:05
                Nie zmienia to faktu, ze ta bidula nie wpadla na pomysl, ze KAWA JEST GORACA. A
                teraz na kubkach sa ostrzezenia: ZAWARTOSCO MOZE BYC GORACA - czyli sprawa
                rozwiazana, prawda? Na szybach powinien byc napis - "stluczone moga skaleczyc",
                na mlotku "uderzenie w palec moze bolec", a na brzytwie "przycisnieta do skory
                moze spowodowac rozny stopien krwawienia". I bedzie po sprawie. Zgodnie ze stara
                amerykanska zasada wpajana gleboko w populacje: nie mysl, nie mysl, BRON BOZE
                NIE MYSL, jak bedziesz cos MUSIAL wiedziec, to MY Ci to powiemy.
                • thannatos PeeS 31.08.06, 00:23
                  A wiesz moze przypadkiem, GDZIE ona trzymala ten kubek kiedy sie poparzyla? Ile
                  osob o IQ powyzej 30, bierze kubek z GORACA KAWA, wsadza sobie go miedzy nogi,
                  trzyma go udami (SIC!!!) i otwiera wieczko? Zabawniejsze byloby tylko
                  przylozenie sobie rewolweru z jednym nabojem do skroni i nacisniecie spustu.
                  Hmm, wlasnie wpadlem na pomysl umieszczenia ostrzezenia przed tym na
                  rewolwerach.... :))))))))
                  • club66 Re: PeeS 31.08.06, 01:43
                    thannatos napisał:

                    > A wiesz moze przypadkiem, GDZIE ona trzymala ten kubek kiedy sie poparzyla? Ile
                    > osob o IQ powyzej 30, bierze kubek z GORACA KAWA, wsadza sobie go miedzy nogi,
                    > trzyma go udami (SIC!!!) i otwiera wieczko?

                    Nie ma znaczenia gdzie trzymała, ważna była TEMPERATURA. Mógł ktos wylać na
                    siebie i poparzyć się podczas słodzenia lub mieszania zawartosci kubka.
                    • thannatos Re: PeeS 31.08.06, 13:21
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=47714700&a=47783445
                • club66 Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 31.08.06, 00:42
                  thannatos napisał:
                  >Na szybach powinien byc napis - "stluczone moga skaleczyc",
                  > na mlotku "uderzenie w palec moze bolec", a na brzytwie "przycisnieta do skory
                  > moze spowodowac rozny stopien krwawienia". I bedzie po sprawie.

                  Zapomniales jeszcze o "Nie wychylac sie podczas biegu pociagu".....
                  Probujesz wykazac czyjas glupote a palec obraca sie w twoja strone.
                  Zrozum wreszcie, ze w przypadku tej nieszczesnej kawy rozchodzilo sie o jej
                  temperature. W swietle prawa, plyny, ktore moga spowodowac oparzenia 3 stopnia
                  powinny byc opatrzone ostrzezeniem w sprzedazy detalicznej. Mowiac krotko, kawa
                  o tej temp. nie powinna byc sprzedawana i nigdzie nie jest. Zaden tez sad nie
                  wydal orzeczenia w sprawie umieszczania ostrzezen na kubkach z kawa.
                  • thannatos Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 31.08.06, 01:09
                    > Zapomniales jeszcze o "Nie wychylac sie podczas biegu pociagu".....

                    Nie, prosiaczku, podane przeze mnie przyklady odnosza sie do
                    niewielkich/srednich obrazen ciala (no, moze z wyjatkiem brzytwy). To co piszesz
                    Ty, odnosi sie do BEZPOSREDNIEGO ZAGROZENIA ZYCIA. Czujesz niewielka roznice,
                    czy nie?

                    Oparzenie trzeciego stopnia wywola plyn o znacznie nizszej temperaturze. Kwestia
                    jest tylko czasu. Roznica w czasie wynosi raptem 10-12 sek. Ta kobieta SIEDZIALA
                    W SAMOCHODZIE i byla staruszka. Jak sadzisz ile czasu zajeloby jej zdarcie z
                    siebie przesiaknietego goraca kawa ubrania?

                    Jestem ostatnim, ktory lubi MacDonaldsa i zycze im zeby zbankrutowali jak
                    najszybciej, ale to Ty zapominasz W JAKI SPOSOB doszlo do tego oparzenia - masz
                    to opisane w moim poscie powyzej, ale moze ulatwie Ci zadanie:

                    Kobieta siedzac w samochodzie wziela kubek z GORACA KAWA, wsadzila sobie miedzy
                    uda i otworzyla wieczko. Masz jakies jeszcze pytania odnosnie jej inteligencji?

                    Gdyby zrobila to na przyjeciu u przyjaciolki - KTO bylby winny? Miala to
                    szczescie, ze zrobila to kawa (wyjatkowym scierwem zreszta) sprzedawana w
                    McDonaldsie... Ale to juz zupelnie inna historia, bo to nie swojemu IQ
                    zawdziecza, ze wygrala sprawe.

                    Na marginesie - nie chciala kilkuset dolarow od McDonaldsa. To McDonalds
                    proponowal jej 800 dolarow, ona zas chciala 20 tys.

                    A tak juz zupelnie nie a propos - zastanawia mnie czemu wszyscy rzucili sie jak
                    sepy na padline na historie pozwow amerykanskich, zamiast zajac sie tym co
                    naprawde zaczelo trapic ten kraj. Temat za trudny?
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=47714700&a=47765855
                    • club66 Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 31.08.06, 01:27
                      thannatos napisał:

                      > > Zapomniales jeszcze o "Nie wychylac sie podczas biegu pociagu".....

                      > Nie, prosiaczku, podane przeze mnie przyklady odnosza sie do
                      > niewielkich/srednich obrazen ciala (no, moze z wyjatkiem brzytwy). To co
                      >piszesz Ty, odnosi sie do BEZPOSREDNIEGO ZAGROZENIA ZYCIA. Czujesz niewielka
                      >roznice, czy nie?

                      Ciężkość oparzenia i jego wpływ na cały organizm zależy od stopnia i rozległości
                      oparzenia.Za groźne dla życia dla dorosłego człowieka przyjmuje się oparzenie II
                      stopnia (i cięższe) obejmujące ponad 18 % powierzchni.
                      Dalej męcz się sam, żegnam.






                      • thannatos Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 31.08.06, 01:42
                        Hmm, nie wiem czy to ma jakies znaczenie, ale jestem lekarzem i nieco wiem o
                        oparzeniach. Pomysl, co trzebaby zrobic, aby oparzyc 18% powierzchni ciala
                        doroslej osoby w ubraniu jednym kubkiem kawy i czy naprawde za to
                        odpowiedzialny bedzie ten kto te kawe (tylko) zaparzyl. Ale glupota ludzka, jak
                        milosierdzie boskie - nie zna granic. :))))))))
                        • club66 Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 31.08.06, 01:45
                          thannatos napisał:

                          > Hmm, nie wiem czy to ma jakies znaczenie, ale jestem lekarzem i nieco wiem o
                          > oparzeniach. Pomysl, co trzebaby zrobic, aby oparzyc 18% powierzchni ciala
                          > doroslej osoby w ubraniu jednym kubkiem kawy

                          A moze na tacce bedzie trzymal ich wiecej...
                          • thannatos Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 31.08.06, 03:55
                            club66 napisał:

                            > A moze na tacce bedzie trzymal ich wiecej...

                            A niech sobie trzyma i 140, jesli mu rozsadek pozwala. Nadal nie widze w tym
                            winy parzacego kawe. Moze ja jestem starej daty, ale kawe, podobnie jak herbate,
                            wedlug mnie zalewa sie WRZATKIEM i jako taki traktuje te plyny.

                            Popatrz na do w ten sposob - idziesz do restauracji i prosisz o herbate. Kelner
                            przynosi Ci wrzatek i torebke z herbata (no, taka nie najwyzszej klasy
                            restauracja). Czy wsadzasz sobie TEN WRZATEK miedzy uda, zeby zanurzyc w nim
                            torebke? Tak/nie? I DLACZEGO? A jesli go sobie tam wsadzisz i sie oblejesz - to
                            KOGO bedziesz winil - KELNERA?

                            Pomysl CO TY PROBUJESZ UDOWODNIC - to, ze ta staruszka byla tytanem intelektu, a
                            CALA wina lezy po stronie tego niedobrego McDonaldsa.... Naprawde tak uwazasz?

                            Otoz nie - ta staruszka byla KRETYNEM (a dokladniej mowiac samica kretyna) - i
                            nie mam pojecia czy winikalo to z jej niskego wrodzonego IQ, czy z postepujacej
                            demencji starczej, czy tez z ropoczynajacego sie Alzheimera. Nie to jest istota
                            rzeczy. Jest nia fakt, ze zachowala sie jak KRETYN. Problem polega na tym, ze
                            przed jury zlozonym z przecietnych Amerykanow, dodatkowo wyselekcjonowanych
                            przez prawnikow pod wzgledem glupoty (patrz moj post powyzej w rozmowie na ten
                            temat z wujkiemjurkiem), nie mozna bylo tego powiedziec. Prokurator nie mogl
                            powiedziec: "klientka mojego szanownego kolegi zachowala sie jak ostatni osiol
                            nie znajacy podstawowych praw rzadzacych tym swiatem, i miala PECHA, wiec jedyne
                            co jej sie nalezy to nagroda Darwina." Nie mogl, bo intelekt ulicznego
                            Amerykanina nie odbiega od intelektu tejze Pani. A nikt nie lubi, kiedy mu sie
                            takie rzeczy wypomina. Pozostalo wiec zmierzyc temperature wrzatku i udawac, ze
                            owa paniusia w zaden sposob nie mogla przewidziec, ze otwarty kubek z goraca
                            kawa umieszczony miedzy jej udami moze sie po prostu przewrocic i oblac ja
                            zawartoscia. Co jednoznacznie daje kolejny sygnal populacji amerykanskiej - masz
                            prawo zachowywac sie jak ostatni jelop, a jak cos sie stanie - SZUKAJ WINNEGO!

                            No i tak robia:
                            cbs2chicago.com/local/local_story_200081846.html
                            • club66 Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 31.08.06, 16:16
                              thannatos napisał:
                              > Popatrz na do w ten sposob - idziesz do restauracji i prosisz o herbate. Kelner
                              > przynosi Ci wrzatek i torebke z herbata (no, taka nie najwyzszej klasy
                              > restauracja).

                              Nie wysilaj sie, w zadnej restauracji zarowno w USA a tym bardziej w EU napoje
                              jak i dania gorace nie moga byc serwowane jezeli ich temperatura przekracza 70C.
                              Reszte moge skomentowac tylko tak - medice cura te ipsum.
                              • thannatos Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 31.08.06, 16:54
                                A ja ci powtarza, ze NIE MA przynajmniej w USA ZADNYCH regulacji prawnych na
                                skale kraju odnosnie temperatury serwowanych napojow. Po prostu FIZYCZNIE NIE
                                MA. McDonalds nie bylby az tak glupi, aby LAMAC PRAWO. Ale jesli uwazasz, ze sa
                                - sugeruje je podac. Mzoe wtedy uwierze, ze McDOnalds zlamal prawo, a nie
                                rozhisteryzowana staruszka wykorzystala przy pomocy plejady szczwanych prawnikow
                                ulomnosc amerykanskiego systemu prawnego, aby zatuszowac swoje KRETYNSTWO i
                                jeszcze na tym solidnie zarobic.

                                Polecam:
                                www.overlawyered.com/2005/10/urban_legends_and_stella_liebe.html
      • tia666 Re: Amerykanie - jednak gorsi od nas? 30.08.06, 20:49
        > Autorka twierdzi, że: "Tam gdzie w Europie znajdują się folia i druciki
        > osłaniające korek, w Stanach mamy całą historyjkę obrazkową. Konsument
        > dowiaduje się z niej, że podczas otwierania wina korka nie należy kierować w
        > stronę oczu ani celować nim w innych ludzi."

        miedzy innymi w ten sposob producenci bronia sie przed "precedensowymi"
        wyrokami o odszkodowanie
    • club66 Re: Amerykanie - i oni rzadza swiatem?! 30.08.06, 17:08
      Trzeba byc chyba kowalem, zeby wykuc taki tekst. Przez swoja blyskotliwosc
      autorka nie wspomina, ze zalozycielem Towarzystwa Plaskiej ziemi jest Anglik a
      sekretarka Australijka, ktora twierdzi, ze w Australii kazdy inteligentny
      czlowiek odzuca teorie, ze ziemia jest globem ;) Owszem, towarzystwo skupia pare
      tysiecy czlonkow, ktorzy inerpretuja ksztalt ziemi zgodnie z wieloma opisami w
      biblii, ale kowal-pisarka ponownie nie podaje, ze sa oni mieszkancami wszystkich
      zakatkow naszej (plaskiej planety), poprzez Bliski Wschod,Indie,Japonie i
      Australie.
      • de_oakville W Europie widza u kogos "slomke w oku" 30.08.06, 18:46
        A nie dostrzegaja u siebie "belki". Ameryka ma swoje wady, ale rowniez posiada
        swoje zalety. Podobnie jak Europa. Jedna z zalet Ameryki jest to, ze Amerykanie
        nie maja kompleksow, natomiast Europejczycy uwielbiaja hodowac u siebie
        wszelkiego rodzaju kompleksy: albo wyzszosci, albo nizszosci albo i jedno i
        drugie. I ci z kompleksem wyzszosci mogliby sie czuc jal w "siodmym niebie",
        gdyby do "czarnej rozpaczy" nie doprowadzal ich fakt, ze to "Ameryka rzadzi
        swiatem". Natomiast czlowiek z prerii - kowboj(np. ze stanu Wyoming) nie ma
        takich problemow: zje sobie steka w obszernej i swietnie zaopatrzonej
        kowbojskiej knajpie, wsiadzie w swojego vana i pusta szosa o bardzo dobrej
        nawierzchni ruszy sobie w dalsza droge. Moze zobaczy kojota, ktory zablakal sie
        i wszedl na droge, moze zastanowi sie w jakim czasie dylizans dawniej pokonywal
        gorzyste tereny o krajobrazie jak z westernu. To, ze w Europie ktos dostaje z
        tego powodu czkawki, malo go obchodzi.

        "The sun is sinking in the West
        The cattle go down to the stream
        The Red Wing settles in her nest
        It's time for her cowboy to dream

        Purple light in the canyon
        That's where I long to be
        With my sweet girl companion
        Just my rifle, pony and me

        Gonna hang my sombrero
        On the limb of a tree
        Coming home sweetheart darling
        Just my rifle, pony and me

        Whippoorwill in the willow
        Sings a sweet melody
        Riding to Amarillo
        Just my rifle, pony and me

        No more cows to be roping
        No more strays will I see
        Round the bend she'll be waiting
        For my rifle, pony and me
        For my rifle, my pony and me"



    • tornson Na szczęście te ćwoki jedynie nieudolnie próbują 30.08.06, 22:28
      rządzić światem, ale nic im z tego nie wychodzi, bo nawet kraje latynoskie
      powoli przeciwstawiają się dominacji tych idiotów.
    • wujekjurek Nie przesadzajmy. 30.08.06, 23:30
      Tym wszystkim, którzy zaczną teraz podawać przykłady niewiarygodnych procesów w
      amerykańskich sądach polecam poniższą stronę. Niektóre historyjki są po prostu
      zmyślone.

      www.stellaawards.com/bogus.html
      • gspnstr Re: Nie przesadzajmy. 30.08.06, 23:40
        Z drugiej strony pamietam sprawe w NYC kilkanascie lat temu bodajze, gdzie
        policjant scigala zlodzieja, zidentyfikowal sie, po czym postrzelil uciekajacego
        tak niefortunnie, ze tamten zostal sparalizowany. I miasto musialo zlodziejowi
        zaplacic kilka milionow dolarow.
        • wujekjurek Re: Nie przesadzajmy. 30.08.06, 23:47
          Oczywiście, że to się zdarza ale niektóre historyjki są dziełem znudzonych
          satyryków.

          Jeśli chodzi o NYC, to kilka tal temu pijany Latynos spadł z peronu metra pod
          pociąg i chyba obcięło mu rękę. Po kilku latach procesowania sąd przyznał mu
          ok. 800 tysięcy dolarów!
        • j-k to echo angielskich "precendensow" 30.08.06, 23:48
          czyli posmiewisko Prawa Europy (kontynentalnej :)))
    • melipol Durniami latwiej rzadzic i wybrac prezydenta ktory 31.08.06, 05:17
      nie wyrasta powyzej przecietnej.
      Jednego tylko nie rozumiem z kad sie biora idioci gloszacy, ze pochodza z USA
      piszacy po polsku?
      • de_oakville Re: Durniami latwiej rzadzic i wybrac prezydenta 31.08.06, 13:43
        melipol napisał(a):

        > Jednego tylko nie rozumiem z kad sie biora idioci gloszacy, ze pochodza z USA
        > piszacy po polsku?

        Widocznie system edukacyjny w USA nie jest taki najgorszy, a nawet na tyle
        dobry,ze potrafi nauczyc jezyka polskiego nawet idiote (jest cala masa ksiazek
        pt. "Idiot's ...", "... for Dummies" itp. ktore w Polsce nazywaja sie tylko "...
        dla opornych"). Pewnie wydano rowniez "Idiot's Polish" lub "Polish for Dummies"
        z dolaczonym dyskiem kompaktowym CD.

        Ameryka rozni sie troche od Europy. Na przyklad liczba "billion" to co innego w
        USA a co innego w Anglii.

        Moze zatem slowo "idiot" oznacza rowniez cos nieco innego w Europie niz w
        Ameryce i tamtejszy "idiot" ma wystarczajace IQ, zeby nauczyc sie polskiego. Kto
        wie.
    • krystian71 Re: Amerykanie - i oni rzadza swiatem?! 31.08.06, 14:54
      artykul metny,zle wnioski ,niewlasciwe argumenty.
      Towarzystw wierzacych w o wiele bardziej kuriozalne rzeczy niz plaska ziemia
      nie brakuje i w innych krajach a nie mniej smieszni od nich sa ci,ktorzy slepo
      wierza Darwinowi , choc teoria nie tlumaczy samego "początku" ,nie ma dowodow
      na ciagla ewolucje az do czasow wspolczesnych i nie znaleziono "brakujacych
      ogniw".
      Szokujace sprawy goracej kawy czy korkow od szampana,to nie dowod na glupote
      tego spoleczenstwa a pazernosc i moze korupcje prawnikow( nie tylko
      adwokatow),poobserwuj dzieci,wszystkie w ten sposob radza sobie z
      zamknieciami,dorosli czesto robia glupsze rzeczy,choc na wlasny rachunek zwykle.

      Sprawa Kansas,tez swiadczy o naiwnosci autorki a nie tamtejszego elektoratu,
      zdecydowanie lepiej od niej uswiadomionego,ktory zapewne wie,ze zadne "programy
      do walki z bieda " ani w promilu tej biedy nie zmniejszyly, wrecz przeciwnie ku
      zaskoczeniu , jej strefa ciagle rosla, programy daly jedno, zrodlo utrzymania
      armii urzednikow dotego przeznaczonych.
      Spowodowaly za to ,ze cale srodowiska uzaleznily sie od zycia z zasilkow, na
      dziedziczonym z pokolenia na pokolenie bezrobociu,zniszczyly wartosc pojecia
      rodziny,odpowiedzialnosc ojcow za byt swoich dzieciSocjalne faworyzowanie
      samotnych matek spowodowalo,ze ogromna wiekszosc czarnych dzieci wychowuje sie
      w niepelnej rodzinie.etc,itp.
      Elektorat Kansas zachowuje sie jak stary ,uswiadomiony robotniczy elektorat
      brytyjski ,bardzo czesto glosujacy na konserwatystow,ktory wie,ze socjalisci to
      zasilki, a konserwatysci to dodatkowe miejsca pracy.
      Upadek szkolnictwa nie ma zas nic wspolnego z drogimi prywatnymi szkolami, tak
      jest wszedzie i bylo zawsze, ani z brakiem jednolitosci programowej (!)
      Zaczal sie w Stanach jeszcze w koncowce prezydentury Kennedego,wraz ze
      zwyciestwem idei emancypacji i niwelacji roznic rasowych,a na pierwszy ogien
      poszly szkoly.Zrownano poziomy i owszem, ale w ten najglupszy z mozliwych
      sposobow,bo w dol, do poziomu warstwy bez tradycji edukacyjnych , ktorej
      pierwsze pokolenia dopiero powszechnej edukacji byly poddane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka