stdye
26.03.03, 10:04
Wiadomości o powstaniu Szyitów w Basrze są może na krótka metę dobre dla
koalicji, ale też pokazują jak skomplikowana jest sytuacja na Bliskim
Wschodzie. Za tymi Szyitami stoi bowiem pewien Ajatollah obecnie w Iranie,
którego celem jest przekształcenie Iraku w republikę islamską (Iran lub
Sudan bis). To prawdopodobnie ostudziło już Busha tatę gdy w 1991 zaapelował
do ludu o powstanie przeciw tyranowi a później zostawił spokojnie
powstańców, Szyitów i Kurdów, siepaczom Saddama. No, bo tutaj ten lud to
skomplikowana mieszanka, szczepowo-religijno-ideologiczna. Zastanawiam się
czy teraz Bush synuś wie, co później zrobi? USA wybrało opcje: aby
ustabilizować sytuacje należy zmniejszyć potęgę (?) Iraku jako regionalnego
mocarstwa, tym samym Palestyńczycy pozbawieni bliskiego poparcia będą
bardziej skłonni do ustępstw, co pozwoli załatwić problemy Izraela i
uspokoić sytuacje w tym regionie… tak mi się wydaje. Ryzyko to jak piszesz:
to zabawa na beczce prochu! Przy okazji - ponieważ solidarność arabsko-
muzułmańska zaczyna mobilizować ulice nie tylko w Egipcie, Libii czy
Algierii, ale także w Jordanii, czy Arabii Saudyjskiej – może dojść do
przewrotów u tych wasali USA a jedyną alternatywą są tu niestety (i dzięki
wieloletnim wysiłkom CIA) tylko fanatycy islamscy. Iran, wiec Persowie, nie
są może tak groźni, ale mają swojego czarnego konia w postaci Szyitów. Z
Kurdystanem jeszcze jaja mogą się wydarzyć, jeśli Kurdowie, którzy mają w
Iraku zaczątek własnej armii i rządu, zajmą ich pola roponośne – Turcja
zaatakuje, jak już dała do zrozumienia.
itd., itp.
Obalenie Saddama za 1- 2 tygodnie to nie koniec a początek problemów moi
Państwo!