Dodaj do ulubionych

USA sie nie zalapalo????

30.11.06, 17:31
Do pierwszej dziesiatki krajow, gdzie sie najlepiej zyje?

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3764576.html
"Eksperci przygotowujący ranking dla "Economist" nie brali pod uwagę jedynie
zarobków, ale także inne czynniki ważne dla dobrego samopoczucia mieszkańców.
Wśród nich były: zdrowie, wolność, bezrobocie, życie rodzinne, klimat,
stabilizacja polityczna, poczucie bezpieczeństwa oraz równość płci."

Nie moze byc... A jak to mowie Polakom (pokroju np. gieroy_asfalta)
przyjezdzajacym tu z wiosek pod Malkinia lub Nowym Targiem i rodziawiajacym
japy jaka ta Hameryka jest cudowna, to mowia, ze sie czepiam. I jakos nie
przekonuje ich, ze widzialem kilkanascie innych krajow na swiecie, a w
niektorych mieszkalem i pracowalem, i mam porownanie. :)))))
Obserwuj wątek
    • polski_francuz Stany 30.11.06, 17:37
      sa 13

      www.economist.com/theworldin/international/displayStory.cfm?story_id=3372495&d=2005

      Francja (no. 25) bije Niemcy (no. 26) i pierwszego ex-demoluda - Slowenie (no.
      27).

      Czesi na 34 miejscu. Polska poza pierwsza 50tka.

      PF
      • polski_francuz Correction 30.11.06, 17:39
        Polska na 48 miejscu.

        PF
    • j-k Nie daje wiary tym danym. 30.11.06, 17:38
      Dane te sa b. mylace i nie daje im wiary.

      Poniewaz mam ostatnio co nie co do czynienia z Luxemburgiem,
      moge Cie zapewnic, ze warunki zycia sa tu duzo lepsze, niz w Irlandii...

      I nie mam na mysli tylko finansow...

      Warto byloby poznac, ile i za jakie sprawy przyznawano punktow w tych ocenach.

      Nie oznacza to, ze bronie tu USA

      Moje zdanie co do zycia w USA jest rowniez jednoznaczne:
      Przyjemnie sie tam zyje, gdy sie jest po studiach, zdrowym i mlodym.

      Gdy ma sie rodzine, a zaczna sie choroby, i ma sie dzieci , ktore trzeba
      wyksztalcic, to natychmiast zaczynaja sie SCHODY.

      • polski_francuz Re: Nie daje wiary tym danym. 30.11.06, 17:41
        Poczytaj PDF, ktory sie pojawia kiedy wcisniesz "here". Wyjasnia sposob
        obliczania.

        Kazda statystyka jest subiektywna.

        PF
        • de_oakville USA trzyma sie niezle 02.12.06, 14:15
          GDP per capita, USA na 4-tym miesjcu

          en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_%28PPP%29_per_capita_per_hour
          Jakosc zycia
          USA na 13-tym miejscu,
          Francja na 25-tym,
          Niemcy na 26-tym,
          Polska na 48-mym,

          www.economist.com/media/pdf/QUALITY_OF_LIFE.pdf
          Any objections?
          • j-k To dane rownie mylne, co poprzednie. 02.12.06, 16:04
            Realny poziom zycia w Luxemburgu jest o min 20 % wyzszy, niz we Francji.
            Wiem, bo znam :)))
            • de_oakville Re: "Hameryka jest cudowna" 02.12.06, 16:29
              thannatos napisal:

              >Nie moze byc... A jak to mowie Polakom (pokroju np. gieroy_asfalta)
              >przyjezdzajacym tu z wiosek pod Malkinia lub Nowym Targiem i rodziawiajacym
              >japy jaka ta Hameryka jest cudowna, to mowia, ze sie czepiam. I jakos nie
              >przekonuje ich, ze widzialem kilkanascie innych krajow na swiecie, a w
              >niektorych mieszkalem i pracowalem, i mam porownanie. :)))))

              Slowo "cudowna" jest bardzo subiektywne. Brazylia dla wielu jest "cudowna"
              (cudowniejsza od USA) bo ma ogolnie cieply klimat, palmy (np. na glownym placu w
              Curitibie) oraz wspaniala kawe i to nie z plastikowego kubka, tylko z filizanki.
              Ma linie lotnicze z samolotami pomalowanymi na cieple, "tropikalne" kolory. Ale
              obok wielu zalet ma rowniez takie wady, ktore sa nie do pomyslenia w Ameryce
              Polnocnej.

              Niemcy sa "cudowne" z wielu powodow, miedzy innymi z powodu wspaniale
              zaopatrzonych ksiegarni. Wstapilem kiedys w Berlinie na Unter den Linden do
              ksiegani poswieconej tylko i wylacznie Berlinowi i moglbym tam spedzic caly
              dzien przegladajac tylko albumy i ksiazki, nie nudzac sie ani przez sekunde.

              Na temat Ameryki i ksiazek znam natomiast kawal:
              Pewien Amerykanin mowi do znajomego:
              "-nie wiem co mam kupic wnukowi pod choinke".
              "- mozesz mu kupic jakas ksiazke", radzi tamten.
              "- nie, ksiazke juz dostal dwa lata temu"

              Ameryka jest rowniez cudowna, i to z wielu powodow jak na przyklad piekne
              krajobrazy, przestrzen zyciowa (duzo mil kwadratowych przypadajacych na jednego
              mieszkanca), stosunkowo luzne autostrady i inne drogi, wysoka stopa zyciowa dla
              tych co lubia pracowac. Byc moze dzis zalety Ameryki "nie powalaja na kolana" w
              takim stopniu jak dawniej, ale kraj ten nie przestal byc wcale bardzo atrakcyjny.
              • dem-leftist Re: "Hameryka jest cudowna" 05.12.06, 23:40
                Może się powtarzam :)

                Od lat maleją realne wynagrodzenia w USA. Jak donosi portal wynagrodzenia.pl za
                tygodnikiem "Polityka" płace realne wróciły tam do poziomu sprzed 30 lat.
                Pogłębia się jednocześnie rozwarstwienie majątkowe społeczeństwa amerykańskiego.

                Nisko wykwalifikowani robotnicy w niektórych stanach zarabiają na tyle mało, że
                muszą korzystać z pomocy opieki społecznej. Przedstawiciele klasy średniej mają
                problemy ze zrealizowaniem American way of life: kupnem domu, wysłaniem dzieci
                na studia, zapewnieniem sobie godziwej starości.

                Czesne za studia wzrosło przeciętnie o 45 proc. w ciągu ostatnich 5 lat. Pensje
                informatyków zmniejszyły się o 6,6 proc., a inżynierów komputerowych o 13,7
                proc. Zamrożenie wynagrodzeń silnie kontrastuje dynamicznym tempem rozwoju
                gospodarczego USA ostatnich lat.
                • w_ojciech Re: "Hameryka jest cudowna" 05.12.06, 23:53
                  Sa dwie drogi. Zrealizować ten "dream" lub
                  wytłumaczyć przez agitpropagandę, że są szczesliwi.

                  Czy ten drugi wariant się uda zobaczymy?
            • explicit Re: To dane rownie mylne, co poprzednie. 02.12.06, 16:34
              Klawo !!! Zyc nie umierac i pracowac nie trzeba ,...
              =============================================================================
              Realny poziom zycia w Luxemburgu jest o min 20 % wyzszy, niz we Francji.
              Wiem, bo znam :)))
              • j-k gatuluje :) 02.12.06, 16:40
                explicit napisał:

                > Klawo !!! Zyc nie umierac i pracowac nie trzeba ,...

                Pieknie, ze nie musisz :)))
                tylko nie smec tyle na temat Zydow.
                To nierobtwo sprowadza cie na parter intelektualny :)))
            • bam_buko Re: To dane rownie mylne, co poprzednie. 03.12.06, 02:08
              j-k napisał:

              > Realny poziom zycia w Luxemburgu jest o min 20 % wyzszy, niz we Francji.
              > Wiem, bo znam :)))

              hehe tam nawet nie potrzeba miec samochodu,na piechote mozna przejsc z jednego
              konca na drugi PANSTWA Luxemburg
              • j-k to sie zgadza... :) 03.12.06, 03:53
                A na zakupy do Reichu , tudziez do Republique Francaise
                - tez nie ma co jechac ...

                oni sami przywoza ci , wszytko co potrzebujesz, w zebach :)))
              • schlagbaum Re: To dane rownie mylne, co poprzednie. 03.12.06, 09:44
                bam_buko napisał:

                > j-k napisał:
                >
                > > Realny poziom zycia w Luxemburgu jest o min 20 % wyzszy, niz we Francji.
                > > Wiem, bo znam :)))
                >
                > hehe tam nawet nie potrzeba miec samochodu,na piechote mozna przejsc z
                jednego
                > konca na drugi PANSTWA Luxemburg


                Jasiu jest jedyny w swoim rodzaju.

                Ciekawe co chlpoina ma na mysli piszac "realny poziom zycia"

                Mysle, ze nie to samo o czym ja mysle zastanawiajac sie nad jego "realnym
                poziomem umyslowym"
                • j-k Tu masz racje co do jasia, Ibrahim-schlagbaum:) 05.12.06, 00:16
                  schlagbaum napisał:
                  > Jasiu jest jedyny w swoim rodzaju.
                  Mysle, ze nie to samo o czym ja mysle zastanawiajac sie nad jego "realnym
                  > poziomem umyslowym"

                  >
                  Chlopina sie wyraznie pogubil, podobnie jak ty, nie widzac Zydow we francji,
                  ani w Niemczech.
                  bo jak mozna zyc bez Zyda?
                  sam zobacz, ibrahim-schlagbaum:
                  _______________________________________________________________________________
                  Dlaczego Polacy maja dobra opinie o zydach?

                  Autor: Gosc: Jasio IP: *.ipt.aol.com Data: 31.01.2004 16:07 zarchiwizowany

                  Ø Dlatego ze nie znaja wlasnej historii.>
                  Ø Dlatego ze nie doznali zyda na wlasnej skorze.
                  > Dlatego ze sa latwymi ofiarami wlasnej naiwnosci i cudzej propagandy.>
                  Ø Dlatego ze... >> Litania moglaby b nie miec konca!
                  Ø
                  · Dlaczego Polacy maja dobra opinie o zydach?
                  · - Gosc: Jasio 31.01.2004 16:07




          • dem-leftist Re: USA trzyma sie coraz gorzej 05.12.06, 23:38
            de_oakville napisał:

            > GDP per capita, USA na 4-tym miesjcu
            >
            > en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_%28PPP%29_per_capita_per_hour
            > Jakosc zycia
            > USA na 13-tym miejscu,
            > Francja na 25-tym,
            > Niemcy na 26-tym,
            > Polska na 48-mym,
            >
            > www.economist.com/media/pdf/QUALITY_OF_LIFE.pdf
            > Any objections?

            ble,ble,ble

            Od lat maleją realne wynagrodzenia w USA. Jak donosi portal wynagrodzenia.pl za
            tygodnikiem "Polityka" płace realne wróciły tam do poziomu sprzed 30 lat.
            Pogłębia się jednocześnie rozwarstwienie majątkowe społeczeństwa amerykańskiego.

            Nisko wykwalifikowani robotnicy w niektórych stanach zarabiają na tyle mało, że
            muszą korzystać z pomocy opieki społecznej. Przedstawiciele klasy średniej mają
            problemy ze zrealizowaniem American way of life: kupnem domu, wysłaniem dzieci
            na studia, zapewnieniem sobie godziwej starości.

            Czesne za studia wzrosło przeciętnie o 45 proc. w ciągu ostatnich 5 lat. Pensje
            informatyków zmniejszyły się o 6,6 proc., a inżynierów komputerowych o 13,7
            proc. Zamrożenie wynagrodzeń silnie kontrastuje dynamicznym tempem rozwoju
            gospodarczego USA ostatnich lat.
      • josifek Re: Nie daje wiary tym danym. 06.12.06, 00:19
        statystyka jak zwykle nie duzo warta jest, to jak z tym kurczakiem...
    • arafacik Re: USA sie nie zalapalo???? 02.12.06, 16:37
      pracowalismy nad tym i sie nie zalapalo usa
      wielki szatan musi zginac i wszyscy ktorzy placa szatanowi podatki
    • felusiak1 O Grażynie 02.12.06, 16:54
      W ogólniaku mieliśmy koleżankę niezwykłej urody i żywiliśmy kosmate wobec niej
      myśli. Zgoła inaczej spoglądały na nią dziewczyny. Dla nich była sola w oku.
      Kiedy Grażynka przyszła w ekstrawaganckich butach, dziewuchy natychmiast posłały
      ja na samo dno rankingu, a nam buty nie przeszkadzały. Co tam buty, popatrz kto
      je okupuje...
      Odnosze nieodpwrte wrażenie, ze niektórzy cierpia na te dziewczęca zazdrość i to
      ich napedza. Dla thannatosa te buty to USA a dla splita Izrael.
      • polski_francuz Re: O Grażynie 02.12.06, 18:34
        Co ty Grazyna to byla w podstawowce.

        W ogolniaku, hm w ogolniaku, byla fajna Malgoska i Bozena tez.

        Wszystko ci sie pochrzanilo.

        PF
        • felusiak1 Re: O Grażynie 02.12.06, 23:07
          Starzejesz sie PF. W podstawowce byla Ela i Krysia, a Bozenka i Malgosia na
          pierwszym roku studiow.
      • w_ojciech Re: O Grażynie 02.12.06, 23:08
        Oni Felusiak
        zrobili te badania, specjalnie żeby ciebie zdenerwować.

        Niegodziwcy jedni.
        • felusiak1 Re: O Grażynie 02.12.06, 23:19
          alez wojtusiu ozdobny, krolu pieknosci slowa polskiego, mnie to wisi.
          Takie bzdetne rankingi mam w amerykanskiej prasie kazdego dnia.
          Ucaeni przeprowadzili badania i wyszlo im, ze po spozyciu 6 puszek piwa
          przecietny czlowiek nie powinien prowadzic samochodu. A ja i ty i kazdy z nas
          wie to bez badan. Bzdura goni bzdure.....
          • w_ojciech Re: O Grażynie 03.12.06, 10:01
            felusiak1 napisała:
            > Bzdura goni bzdure.....
            ===============================================
            No to może konkretniej. W Szwecji najniższa emerytura wynosi
            900$ miesięcznie. Ile wynosi w USA?
            • felusiak1 Re: O Grażynie 04.12.06, 01:00
              wojtulek napisało:
              > W Szwecji najniższa emerytura wynosi 900$ miesięcznie.
              ========================================================
              Bedzie wiecej jak dolar do korony spadnie
              • w_ojciech Re: O Grażynie 05.12.06, 00:11
                felusiak1 napisała:
                > Bedzie wiecej jak dolar do korony spadnie
                ==============================================
                Cały Ty. Albo masz "rację" albo skok w bok.
                • felusiak1 Re: O Grażynie 09.12.06, 05:20
                  W USA najwyższy podatek wynosi 37% a ile w Szwecji?
                  Za galon benzyny w USA płcimy $2.40 a w Szwecji?
                  Czy te 900 dolarów to PPP czy po kursie?
                  W Polsce 2900 złotych to przyzwoite pobory, a w USA 1000 dolarów nie wystarczy
                  do 15-ego. Widzisz wojtuś, wypacasz bzdury. W Houston,TX 12 dolarów na godzinę
                  to tyle samo ile $24 w NYC.
                  Masz zamiłowanie do nieistotnych bzdetów.
                  • w_ojciech Re: O Grażynie 09.12.06, 07:36
                    felusiak1 napisała:
                    > Masz zamiłowanie do nieistotnych bzdetów.
                    =======================================================
                    Felusiak
                    jeszcze raz. Najniższa emerytura w Szwecji to 700 euro.
                    Ile wynosi _najniższa_ emerytura w USA?
                    • felusiak1 Re: O Grażynie 11.12.06, 02:50
                      Nie mam zielonego pojecia ile wynosi najniższa emerytura.
                      Nie mamy takich sprytnych ustaw gwarantujacych wysokość najniższej emerytury.
                      Moge jedynie powiedzieć, że przecietna emerytura wypłacana w październiku 2006
                      wynosiła 1179 dolarów.
                      Oczywiście mówię o systemie Social Security. O innych systemach nie wspominam.

                      PS. W dalszym ciagu twierdzę, że wysokość najniższej emerytury nie ma wiekszego
                      znaczenia. Wojtuś. przeciez ty wiesz, że istotne jest co te pieniadze kupują.
                      Jakie dodatkowe świadczenia przysługuja najbiedniejszym emerytom i tak dalej.
                      Goła cyfra czesto prowadzi na manowce.
    • stary_z_lichenia Re: a Urugwaj na ktorym miejscu ? 02.12.06, 18:48
      thannatos napisał:

      > Do pierwszej dziesiatki krajow, gdzie sie najlepiej zyje?
      >
      > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3764576.html
      > "Eksperci przygotowujący ranking dla "Economist" nie brali pod uwagę jedynie
      > zarobków, ale także inne czynniki ważne dla dobrego samopoczucia mieszkańców.
      > Wśród nich były: zdrowie, wolność, bezrobocie, życie rodzinne, klimat,
      > stabilizacja polityczna, poczucie bezpieczeństwa oraz równość płci."
      >
      > Nie moze byc... A jak to mowie Polakom (pokroju np. gieroy_asfalta)
      > przyjezdzajacym tu z wiosek pod Malkinia lub Nowym Targiem i rodziawiajacym
      > japy jaka ta Hameryka jest cudowna, to mowia, ze sie czepiam. I jakos nie
      > przekonuje ich, ze widzialem kilkanascie innych krajow na swiecie, a w
      > niektorych mieszkalem i pracowalem, i mam porownanie. :)))))
      >
      >
      • thannatos Re: a Urugwaj na ktorym miejscu ? 03.12.06, 00:58
        A co, tez jest supermocarstwem?
    • schlagbaum Re: USA sie nie zalapalo???? 03.12.06, 01:23
      thannatos napisał:

      > Do pierwszej dziesiatki krajow

      Jesz takie powiedzenie:

      "Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma."

      Jak widac nie dotyczy ono emigrantow z Polski

      Ci przescigaja sie w udowadnianiu, ze najlepiej jest wlasnie tam gdzie sie
      znalezli i nie mozna sobie wyobrazic niczego lepszego jak zdzieranie azbestu.

      To swiadczy chyba o umiejetnosci pozytywnego myslenia przewazajacej czesci
      emigrantow.

      Glownie chyba tych z Podhala i okolic.
      • thannatos Re: USA sie nie zalapalo???? 03.12.06, 17:08
        schlagbaum napisał:

        > thannatos napisał:
        >
        > > Do pierwszej dziesiatki krajow
        >
        > Jesz takie powiedzenie:
        >
        > "Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma."
        >
        > Jak widac nie dotyczy ono emigrantow z Polski
        >
        > Ci przescigaja sie w udowadnianiu, ze najlepiej jest wlasnie tam gdzie sie
        > znalezli i nie mozna sobie wyobrazic niczego lepszego jak zdzieranie azbestu.
        >


        To nie jest do konca tak. USA w porownianiu z jakas zapadla bida pod Mlawa czy
        Karpaczem to rzeczywiscie kraj mlekiem i miodem plynacy. I tu Ci ludzie wykazuja
        zasluzony zachwyt.

        Ale USA za wyjatkiem dzielnic bogaczy, nie wybija sie jakos znacznie wsrod
        krajow po prostu cywilizowanych, a pod wieloma wzgledami wlecze sie w tyle. Ma
        za to doskonaly mechanizm propagandowy pod postacia Hollywood, ktory przez
        dziesieciolecia sial na swiecie mrzonki o "American dream". I im kto mniej
        rozgarniety, tym bardziej dal sie na te historyjki nabrac.

        Wbrew temu co pisze felusiak1, USA nie jest dla mnie zadna sola w oku. Od lat
        legalnie mieszkam tu, pracuje, place podatki, moja corka jest Amerykanka.
        Dlaczego mialbym nie lubic USA?

        USA ma jednak wiele oblicz, ale tylko jedno jest uwydatniane i tylko z jednej
        strony USA chce byc widziane. To mnie wlasnie razi. Ja po prostu walcze z
        "amerykanskim mitem", ktory zwlaszcza naszemu narodowi przez slepa milosc
        posunieta do serwilizmu przynosi wiecej strat niz pozytku...
        • porque Don Kichote 03.12.06, 18:59
          thannatos napisał:
          >Ma za to doskonaly mechanizm propagandowy pod postacia Hollywood, ktory przez
          >dziesieciolecia sial na swiecie mrzonki o "American dream". I im kto mniej
          >rozgarniety, tym bardziej dal sie na te historyjki nabrac.

          Mniej rozgarnieci wleka sie w ogonie i mieszkaja w dzielnicach malo rozniacych
          sie od europejskich.

          >Ja po prostu walcze z "amerykanskim mitem"

          Ci co nie potrafia wykorzystac nieskonczonych mozliwosci jakie posiada Ameryka
          jest tylko skutkiem ich niezaradnosci a nie mitow. Gdyby opinie opierac
          wylacznie na produkcji Hollywood obraz Ameryki bylby tragiczny, gdyz to wlasnie
          tam najbardziej zjadliwie krytykuje sie Ameryke. Najsilniejsza krytyka USA
          wychodzi od samych Amerykanow i wsrod nich spotykamy najdrastyczniejszych
          prowokatorow. Ale bez obaw, nastepnym, ktory bedzie pietnowal ciemne strony
          zachodniego swiata nie bedzie z Niemiec czy Francji a na pewno pojawi sie w USA.
          W Europie od lat nie wyprodukowano porzadnego dramatu politycznego na goracy
          temat. Rzad Niemiec dopiero teraz z oporem zaczyna przedstawiac dane o biedzie
          panujacej w obszernej warstwie niemieckiej spolecznosci. Byc moze udawalo sie im
          utrzymywac te fakty w tak dlugiej tajemnicy, gdyz nie posiadaja swojego
          Hollywood ...
          • thannatos Re: Don Kichote 03.12.06, 19:38
            Studiowalem (jako "Sommerstudent") i przez pewien czas pracowalem w Niemczech,
            wiec wiem o czy mowisz. Ale moze nie zauwazyles, podany przeze mnie ranking
            stwierdza dokladnie to samo - Niemcy za daleko za USA w jakosci zycia. Nie wiem
            tylko o jakiej tajemnicy mowisz, powstalo wiele filmow produkcji niemieckiej
            pokazujacych niemiecka biede.

            Roznica polega na tym, ze w Polsce nie ma "niemieckiego mitu" i nasi ministrowie
            nie konsultuja sie u niemicekiego ambasadora w Polsce, kto ma byc polskim
            wicepremierem i nie wysylaja polskich zolnierzy w rejon przygrywanej walki w
            zamian za 10 min z niemieckim prezydentem lub na poszukiwanie broni masowego
            razenia w zamian za iluzoryczne kontrakty przemyslowe. W stosunkach z Niemcami
            jestesmy akurat wycelowani w druga strone niz z USA - jestesmy znacznie
            chlodniejsi niz nakazywalaby nasza racja stanu.

            Wracajac zas do USA i ich "nieograniczonych mozliwosciach" - dajesz wlasnie
            dowod swego zakochania w "American dream". Stany daja szanse, owszem, ale
            mlodym, zdrowym, wyksztalconym, pracowitym i bezdzietnym. Niespelnienie
            ktoregokolwiek z tych warunkow NIESAMOWICIE utrudnia te "nieograniczone
            mozliwosci". A nie kazdy jest po prostu zdrowy i nie kazdy chce miec jedno
            dziecko w 38-mym roku zycia. I nie ma to nic wspolnego z niezaradnoscia. Ale o
            tym "amerykanski sen" juz nie wspomina.
            • porque Re: Don Kichote 03.12.06, 20:27
              thannatos napisał:

              > Wracajac zas do USA i ich "nieograniczonych mozliwosciach" - dajesz wlasnie
              > dowod swego zakochania w "American dream". Stany daja szanse, owszem, ale
              > mlodym, zdrowym, wyksztalconym, pracowitym i bezdzietnym. Niespelnienie
              > ktoregokolwiek z tych warunkow NIESAMOWICIE utrudnia te "nieograniczone
              > mozliwosci".

              Dlaczego akurat zakochania w American dream. Nie chcialbym mieszkac w zadnym
              kraju z pierwszej dziesiatki i w zadnym europejskim. Bylem ( nie we wszystkich)
              widzialem i odrzucilo mnie, szczegolnie Hiszpania, Portugalia, Wlochy, Irlandia...

              >A nie kazdy jest po prostu zdrowy i nie kazdy chce miec jedno
              > dziecko w 38-mym roku zycia. I nie ma to nic wspolnego z niezaradnoscia. Ale o
              > tym "amerykanski sen" juz nie wspomina.

              Nie jest tak zupelnie jak piszesz. Moje dzieci nie sa zadnym utrudnieniem. Mam
              czas na prace i rodzine, podobnie jak moi sasiedzi. Fakt, ze o biznesie mysle
              24/7, ale ktorz tego nie czyni. Poza tym wszystkie kraje europejskie, ktore
              wyprzedzaja USA w rankingu maja nizszy wskaznik urodzin dzieci, wiec chyba tam
              wystepuja trudnosci i kobiety nie maja czasu na rodzine o ktorych wspominasz. A
              jezeli uwazasz, ze chorzy lub ulomni w innych krajach maja wieksze szanse na
              prace zawodowa, gratuluje poczucia humoru, szczegolnie w Europie:)))
              • thannatos Niezly artykul na ten temat 05.12.06, 19:49
                Polecam:
                wiadomosci.onet.pl/1228496,2678,kioskart.html
        • schlagbaum Re: USA sie nie zalapalo???? 03.12.06, 20:33
          thannatos napisał:

          > Ale USA za wyjatkiem dzielnic bogaczy, nie wybija sie jakos znacznie wsrod
          > krajow po prostu cywilizowanych, a pod wieloma wzgledami wlecze sie w tyle. Ma
          > za to doskonaly mechanizm propagandowy pod postacia Hollywood, ktory przez
          > dziesieciolecia sial na swiecie mrzonki o "American dream". I im kto mniej
          > rozgarniety, tym bardziej dal sie na te historyjki nabrac.
          >
          >
          Duzo racji ma de_oakeville.
          Kazdy kraj ma cos co moze sie podobac i cos co sie nam nie podoba.
          Rankingi, jak ten przez Ciebie przedstawiony, uwzgledniaja kilka puntow. ktore
          sa dla jednych bardziej a dla innych mniej wazne.
          Z tego wzgledu sa malo sensowne.

          Argumenty takie jak "piekne widoki" mnie osobiscie malo przekonuja, bo coz ma z
          piekna takiego Grand Canyon np mieszkaniec Detroit ?

          Piekne widoki mozna znalezc wszedzie na swiecie i to nawet znacznie blizej.


          To co dla mnie osobiscie skresla USA jako miejsce do zycia to po pierwsze
          zrobienie z czlowieka niewolnika pracy z kiloma zaledwie dniami uropu i zbyt
          duza odleglosc od Polski utrudniajaca kontakt z krajem.
          Oczywiscie jest kilka innych spraw, ktore trudno byloby mi zaakceptowac ale te
          dwie sa najwazniejsze.

          Inni moga miec inne priorytety i dla nich moga byc usa rajem na ziemi ale dla
          mnie zdecydowanie nie.

          Moze mnie Tomcio przekona ze powinienem zmienic zdanie ale na to potrzeba
          solidnego argumentu a takiego sie nie moge dopatrzec.

          Kiedys usa byly przynajmniej krajem wielkich swobod ale to juz historia i
          znacznie swobodniej zyje sie w kazdym cywilizowanym kraju europejskim niz
          dzisiejszej bushystowskiej Ameryce.

          Jakos wole zyc w przekonaniu, ze nie jestem podgladany, podsluchiwany i
          kontrolowany przez jakis polglowkow w tanich ubrankach i ze nikt nie uzna za
          zupelnie normane pobicie mnie na ulicy przez stado rozjuszonych prymitywow w
          mundurkach.

          Ja wole Europe ale nie upieram sie, ze to co wazne dla mnie musi byc rowniez
          wazne dla innych.
          • schlagbaum Re: USA sie nie zalapalo???? 03.12.06, 20:40
            schlagbaum napisał:


            > zrobienie z czlowieka niewolnika pracy z kiloma zaledwie dniami uropu

            Moze w tym kraju nikogo to nie obchodzi ale ja mysle wciaz staromodnie, ze
            pracuje zeby zyc a nie zyje zeby pracowac.
    • jorl Re: USA sie nie zalapalo???? 03.12.06, 15:46
      Ja bylem na poczatku lat 90tych pare dni w Kanadzie. Jedna firma elektroniczna
      szukala inzynierow i bylem tam na rozmowie.
      Bylo to 5 dni. Dwa dni bylem w tej firmie, obejrzalem dokladnie. Reszte czasu, a
      mialem samochod objezdzilem okolice.
      I wtedy stwierdzilem ze w porownaniu do Niemiec nie jest to nic lepszego. I
      faktycznie nabralem szacunku wtedy do Niemiec.
      Od tego najpozniej czasu jestem zadowolony z kraju mojej emigracji czyli Niemiec.
      No do tego ta bliskosc Polski... Ale o tym opisywalem troche.
      Acha USA to podobna do Kanady. Tez nic dla mnie interesujacego. Co do
      krajobrazow. Najbardziej lubie wedrowac przez lasy i pola w Polsce. Robie sobie
      co roku z bratem takie 7-10 dni wedrowki z plecakami i namiotami po Polsce.
      A taka Kanada? Br.. Zima a i lato tez nie do zniesienia. Drzewka karlowate bo
      zima do przetrzymania. OK, nie wszedzie ale ja bylem wlasnie tam gdzie to
      widzialem. Porownanie do Polski z tych terenow poniemieckich czyli o malym
      zasiedleniau nie ma.
      Jakies tam Wielkie Caniony olewam. Wlacznie z wiezowcami w NY. Chyba wiedza te
      wiezowce ze mnie nie interesuja bo ich ilosc cos zmalala.
      Pozdrowienia
      • caesar_pl Re: USA sie nie zalapalo???? 03.12.06, 20:55
        Najwazniejsze jest nastawienie do zycia a to uwarunkowane jest propaganda mediow.Jesli ci wciskaja,ze jak nie masz tego czy owego a kazdy to ma tylko nie ty a moglbys miec jakby ci sie chcialo no i bierzesz to bo inni maja by w oczych innych byc rowny to nie ma nic wspolnego z dobrobytem.Dlatego Wlochy sa oaza dobrobytu dla ludzi,co sobie jako swoja chalupke w Apulii z winnicami nad morzem w poblizu ruin greckich , fenickich a takrze rzymskich itd..W Europie jest jedno cenne - krytykuje sie zycie ponad stan,zadluzanie sie i ocene ludzi po ich posiadaniu...Dla kapitalistow glupi robol to najlepszy robol,dlatego w USA tylko 12% spoleczenstwa posiada paszport..Bez obawy,Rumsfeld,prawie nikt nie bedzie widzial Wolnego Zachodu z twojego jankiesko-germanskiego pospolstwa...Wprowadzono w Niemczech otwarcia sklepow na podobienstwo Jankesow,kiedy wprowadza zakaz lizania partnerki jak u Jankesa..??
        • jorl Nie strasz caesar_pl!!! 03.12.06, 21:50
          caesar_pl napisał:

          > Wprowadzono
          > w Niemczech otwarcia sklepow na podobienstwo Jankesow,kiedy wprowadza zakaz liz
          > ania partnerki jak u Jankesa..??

          Ty chlopie co Ty straszysz z tymi partnerkami???
          • caesar_pl Re: Nie strasz caesar_pl!!! 03.12.06, 22:14
            Wprowadzono zakaz sprzedazy papierosow mlodziezy!!!W ostatnich dniach..!Wzorujac sie na Jankesach!!!Teraz mozna kupic papierosy w automacie tylko za pomoca karty specjalnie kupionej z adnotacja o pelnoletnosci..!Boze,do czego to jeszcze dojdzie?Moze zabronia na wzor Jankesow picia piwa za kierownica?Albo kasyn gry w kazdym miasteczku otwartych 24 godziny na dobe albo burdeli..???
            • jorl Re: Nie strasz caesar_pl!!! 03.12.06, 22:22
              caesar_pl napisał:

              > Wprowadzono zakaz sprzedazy papierosow mlodziezy!!!W ostatnich dniach..!Wzoruja
              > c sie na Jankesach!!!Teraz mozna kupic papierosy w automacie tylko za pomoca ka
              > rty specjalnie kupionej z adnotacja o pelnoletnosci..!Boze,do czego to jeszcze
              > dojdzie?Moze zabronia na wzor Jankesow picia piwa za kierownica?Albo kasyn gry
              > w kazdym miasteczku otwartych 24 godziny na dobe albo burdeli..???

              Wszystko do zniesienia. Ale burdeli nie zamykac!
              Ja jednak wierze w niemiecki zdrowy rozsadek.
              Pozdrowienia
              • caesar_pl Re: Nie strasz caesar_pl!!! 03.12.06, 23:59
                A co bedzie z reklamami kondomow na przystankach przy szkolach czy automatami
                stajacymi przy chodnikach o tych w ubikacjach zenskich nie wspominajac?tez bee?
                img44.imagevenue.com/img.php?image=59108_DSCF0002_122_584lo.JPG
                Moze zabronia picia piwa i wina mlodziezy od 16 lat i zrobia jak u Jankesow od
                21 ? ale bron bedzie mozna kupic od 18 tu lat jak w Jankesach?
                • de_oakville USA i Niemcy to kraje nieporownywalne 04.12.06, 03:10
                  Bylem w Niemczech przez 17 miesiecy pod koniec lat 80-tych i na polnocy kraju i
                  na poludniu. W Hamburgu i w Sztutgarcie. Dobrze poznalem przepiekne miasto
                  Freiburg w Szwacwcaldzie i mam tam znajomych Niemcow, z ktorymi utrzymuje
                  kontakt do dzis. Lubilem samotne spacery po przedmiesciach Freiburga podziwiajac
                  schludne i bogate domy prywatne, docenialem ten kraj od samego poczatku,
                  poniewaz wczesniej poznalem kilka innych krajow Europy i zdawalem sobie sprawe z
                  tego, ze Niemcy stoja cywilizacyjnie wyzej. Ale co tam Freiburg. Wystarczylo
                  pojechac w najblizsze okolice zobaczyc przepiekne wioski polozone na stokach
                  lagodnie opadajacych wzgorz. Domy niemieckie, w ktorych bywalem jako gosc byly
                  niezwykle czyste, schludnie, tonace w kwiatach.
                  Potem wyjechalem do Kanady, kraju niezwykle rozleglego i o malej liczbie
                  ludnosci w stosunku do powierzchni. Rzecz jasna, ze dbalosc o schludnosc i
                  najblizsze otoczenie nie rzuca sie tutaj tak bardzo w oczy jak w Niemczech, ze
                  jest bardziej "ekstensywnie" niz "intensywnie". A jednak jak na takie warunki
                  kraj ten zostal przy ogromnym wysilku jego mieszkancow swietnie zagospodarowany
                  i poprzecinany autostradami i liniami kolejowymi (tam gdzie sa tereny
                  zaludnione). I tutaj, podobnie jak w Niemczech lubilem na poczatku chodzic po
                  dzielnicach bogatych domow , zbudowanych glownie z drewna (choc sciany wielu z
                  nich swietnie imituja marmur lub cegle i wydaja sie nieraz wspanialsze niz
                  "Zamki nad Loara") i rowniez podziwialem - przede wszystkim wielkosc tych domow,
                  ale schludnosc rowniez. Mam na mysli domy klas srednich, nie milionerow. Domy
                  tutejsze maja przecietnie znacznie wieksza powierzchnie mieszkalna niz domy w
                  Niemczech. Z zewnatrz i od wewnatrz sprawiaja wrazenie bardzo komfortowe.
                  Czlowiek czuje sie w nich naprawde jak we wlasnym i nie nagabywanym swiecie,
                  sczegolnie kiedy w wielkim pokoju, z ogromnym oknem jak w palacu gra wielki
                  telewizor, a za oknem widac las, czesto kawalek jeziora i wydaje sie, ze
                  czlowiek jest "kapitanem Nemo", ktory siedzi w swoim Nautilusie i widzi za oknem
                  ryby i rekiny (tu raczej niedzwiedzie i renifery) nalezace do surowego i
                  bezwzglednego swiata przyrody, a on tu w tej otaczajacej "dziczy" przyrody ma
                  wielki pokoj, bogata biblioteke, i wszystkie osiagniecia 21-szego wieku
                  potrzebne do wspolczesnego zycia. Pierwszy raz zobaczylem wnetrze takiego domu,
                  kiedy pewna zaprosila mnie do siebie pewna Holenderka chodzaca ze mna na kurs
                  jezykowy; zapoznala mnie ze swoim mezem i rodzina oraz pokazala dom i
                  gospodarstwo. W Kanadzie, w Ontario mieszka sporo Holendrow - kontrasty sie
                  przyciagaja: gesto zaludniona mala Holandia, slabo zaludniona duza Kanada.
                  W takich domach i w takim komforcie mieszka wiekszosc zarowno Kanadyjczykow jak
                  i Amerykanow, choc widuje sie tu oczywiscie rowniez walace sie "old worms",
                  dzielnice przemyslowe, ktore wygladaja jak Lodz w XIX-tym wieku. Ameryka ma
                  wiele oblicz, ale jest to kraj dla przybysza przyjazny, otwarty i bogaty.
                  Pytanie czy ten przybysz jest przyjazny i otwarty dla Ameryki?
                  • caesar_pl Re: USA i Niemcy to kraje nieporownywalne 04.12.06, 05:31
                    Niemcy maja zostac jakie sa a inni prosze bardzo jak chca tez..Najbardziej tragiczne jest,ze w dzisiejszym swiecie kapitalisci zaczynaja stawiac znak zapytaniania nad wrodzonymi cechami ,zdolnosciami Niemcow i porownywac ich z Polakami,Chinczykami,Indyjczykami wmawiajac im rownoczesnie,ze ci drudzy sa sa bardziej sprytni,wydajniejsi,mniej wymagajacy..Ale juz przychodza czasy,ze firmy pytaja sie,czy przenoszenie produkcji do krajow biedniejszych,tylko ze wzgledu na taniosc produkcji
                    przynosi na dluzsza mete oczekiwane korzysci.Za niedlugo wszystko dojdzie do normy.
                    Cwanika zostanie zawsze cwaniakiem a pracowity i zdyscyplinowany bedzie nagrodzony...
                    • de_oakville Nie lubisz Detroit, przenies sie do Denver 04.12.06, 18:51
                      schlagbaum napisal:

                      >Argumenty takie jak "piekne widoki" mnie osobiscie malo przekonuja, bo coz ma z
                      >piekna takiego Grand Canyon np mieszkaniec Detroit ?

                      Nie musisz mieszkac w Detroit, gdyz nic cie do tego miasta lancuchami nie
                      przykuwa. Mozesz przeniesc sie do Denver, do Arizony, do Nowego Meksyku. Mozesz
                      zamieszkac w Salt Lake City i jezdzic sobie przez wysokie gory niemal jak Alpy
                      do Idaho Falls, gdzie drogi sa 10 razy luzniejsze niz w Szwajcarii. Mozesz
                      przeniesc sie do San Diego i zamieszkac pod palmami. Albo do Seatle.

                      >To co dla mnie osobiscie skresla USA jako miejsce do zycia to po pierwsze
                      >zrobienie z czlowieka niewolnika pracy z kiloma zaledwie dniami uropu i zbyt
                      >duza odleglosc od Polski utrudniajaca kontakt z krajem.

                      Niektorzy mieszkajacy w stanch na to zbytnio nie narzekaja. Bylem kiedys w
                      Albuquerque (Nowy Meksyk). Swietna kuchnia, duzo ludnosci hiszpanskiego
                      pochodzenia, duzo lokali i wesole miny, choc krajobraz jak na "Dzikim
                      Zachodzie". Min "cierpietnikow" i "galernikow" raczej sie nie widuje.

                      jorl napisal:

                      >Najbardziej lubie wedrowac przez lasy i pola w Polsce. Robie sobie
                      >co roku z bratem takie 7-10 dni wedrowki z plecakami i namiotami po Polsce.
                      >Jakies tam Wielkie Caniony olewam. Wlacznie z wiezowcami w NY. Chyba wiedza te
                      >wiezowce ze mn

                      Ja najbardziej lubie Baltyk. A w NY pojawia sie niedlugo nowe wiezowce,
                      ladniejsze od poprzednich. Czekam na ten moment, zeby przeplynac sie statkiem
                      wycieczkowym wokol Manhattanu i zobaczyc roznice na lepsze.
                      • schlagbaum Re: Nie lubisz Detroit, przenies sie do Denver 04.12.06, 21:12
                        de_oakville napisał:

                        > schlagbaum napisal:
                        >
                        >>
                        > Nie musisz mieszkac w Detroit, gdyz nic cie do tego miasta lancuchami nie
                        > przykuwa. Mozesz przeniesc sie do Denver, do Arizony, do Nowego Meksyku.
                        Mozesz
                        > zamieszkac w Salt Lake City i jezdzic sobie przez wysokie gory niemal jak Alpy
                        > do Idaho Falls, gdzie drogi sa 10 razy luzniejsze niz w Szwajcarii. Mozesz
                        > przeniesc sie do San Diego i zamieszkac pod palmami. Albo do Seatle.

                        Teoretycznie tak.
                        Moze kiedys na emeryturze.
                        Zwykle tam gdzie jest pieknie nie ma dla mnie pracy a tam gdzie moge znalezc
                        przyzwoite prace rzadko jest pieknie w sensie w jakim ja to piekno pojmuje.
                        Mysle, ze wybralem calkiem dobry kompromis.


                        > >To co dla mnie osobiscie skresla USA jako miejsce do zycia to po pierwsze
                        > >zrobienie z czlowieka niewolnika pracy z kiloma zaledwie dniami uropu i
                        zbyt duza odleglosc od Polski utrudniajaca kontakt z krajem.
                        >
                        > Niektorzy mieszkajacy w stanch na to zbytnio nie narzekaja.


                        Nie maja wyboru.
                        Zreszta ja nie pisalem o niektorych lecz o sobie.

                        Sa ludzie, ktorzy czyszcza kanaly, zeluja buty, obcinaja wlosy,klada asfalt i
                        rowniez nie narzekaja.
                        Ja rozumiem, ze sa to wszystko pozyteczne zajecia ale nie sadze, ze ich
                        wykonywanie dawalyby mi satysfakcje.


                        Bylem kiedys w
                        > Albuquerque (Nowy Meksyk). Swietna kuchnia, duzo ludnosci hiszpanskiego
                        > pochodzenia, duzo lokali i wesole miny, choc krajobraz jak na "Dzikim
                        > Zachodzie". Min "cierpietnikow" i "galernikow" raczej sie nie widuje.
                        >

                        Pamietam, ze najweselej zylo mi sie za komuny.
                        Bylo dziadowsko ale nie mielismy min galernikow. Przeciwnie. Z wszystkiego
                        mozna sie bylo posmiac. Tylko o czym to swiadczy ?

                        Powtarzam raz jeszcze.
                        Zycie w usa to nic dla mnie ale rozumiem, ze sa ludzie, ktorym moze ono
                        odpowiadac.

                        PS

                        Mam rodzine i kumpli w Toronto.
                        Powodzi im sie dobrze i to ich tam trzyma.
                        Jednak odzalowac nie moga, ze po dluzszym okresie spedzonym w Londynie
                        przeniesli sie do Kanady.
                        Twierdza, ze w porownaniu z europejskimi metropoliamia kazde miasto kanadyjskie
                        z Ottawa na czele to gleboka prowincja.

                        Ja tam lubie prowincje ale raczej swojska.
                        • thannatos Re: Nie lubisz Detroit, przenies sie do Denver 05.12.06, 00:23
                          > Jednak odzalowac nie moga, ze po dluzszym okresie spedzonym w Londynie
                          > przeniesli sie do Kanady.

                          Ja zas na serio zaluje, ze nie pojechalem za zona do Szwajcarii, tylko ja
                          sciagnalem z synem do Bostonu. Pomimo, ze oboje mamy tu ciekawa prace, jestesmy
                          wlasciwie jej niewolnikami. Mi to nie przeszkadza, bo jestem pracoholikiem, ale
                          zona bez przerwy narzeka. Zas w Szwajcarii mielibysmy w tych samych zawodach
                          znacznie wiecej czasu dla siebie i rodziny, przy porownywalnych, jak nie
                          lepszych pensjach. Nie mowiac juz o normalnosci na ulicach, a nie tej
                          bostonskiej dzungli (mowie o pitekantropach za kolkiem w Bostonie) - no, ale to
                          ostatnie to akurat cecha Bostonu, bo w innych miastach USA jest juz normalniej.
                          • schlagbaum Re: Nie lubisz Detroit, przenies sie do Denver 07.12.06, 00:09
                            thannatos napisał:

                            > > Jednak odzalowac nie moga, ze po dluzszym okresie spedzonym w Londynie
                            > > przeniesli sie do Kanady.
                            >
                            > Ja zas na serio zaluje, ze nie pojechalem za zona do Szwajcarii, tylko ja
                            > sciagnalem z synem do Bostonu.

                            Szwajcaria jako kraj jest fajna do zycia ale obcokrajowcom nie ulatwia sie tam
                            zycia. Pod tym wzgledem chyba jest jednak latwiej w USA.
                        • de_oakville Re: Nie lubisz Detroit, przenies sie do Denver 05.12.06, 00:43
                          schlagbaum napisał:

                          > Mam rodzine i kumpli w Toronto.
                          > Powodzi im sie dobrze i to ich tam trzyma.
                          > Jednak odzalowac nie moga, ze po dluzszym okresie spedzonym w Londynie
                          > przeniesli sie do Kanady.
                          > Twierdza, ze w porownaniu z europejskimi metropoliamia kazde miasto kanadyjskie
                          >
                          > z Ottawa na czele to gleboka prowincja.

                          I maja racje, bo nawet ponad 4-milionowe Toronto to z pewnoscia nie Londyn, nie
                          Berlin, przynajmniej pod wzgledem tych cech, ktore przecietny Europejczyk
                          najbardziej ceni. Ale Bangkok albo Hong-Kong to rowniez nie europejska
                          metropolia a jednak niezwykle ciekawa, podobnie jak Toronto. Mozna sie tam
                          rowniez "zatracic" i znalezc cos fascynujacego, co czlowieka trzyma "na pelnych
                          obrotach". To co mnie fascynuje w Toronto to miedzy innymi jego roznorodnosc
                          etniczna. Ponad 500 tys Wlochow, najwieksza spolecznosc chinska w calej
                          Kanadzie, najwieksza ilosc Portugalczykow w calej Ameryce Polnocnej,
                          pochodzacych zreszta glownie z wysp Azorskich. Dziesiatki tysiecy Grekow,
                          Wegrow, Hindusow, Wietnamczykow, imigrantow z Karaibow, Ukraincow, poludniowych
                          Amerykanow. Rowniez Niemcow i Koreanczykow. Podobnie fascynuje mnie Nowy Jork.
                          Nie porownuje tych miast z Wiedniem, tak jak nie porownuje smaku stekow ze
                          smakiem tortu.
                          Nie zaluje, ze tu mieszkam, choc na poczatku pobytu bylo w pewnym sensie
                          ciekawiej - wszystko bylo tu dla mnie nowe i mnie wciagalo. Teraz tesknie czasem
                          do Europy, ale nie zaluje, ze oplywam ten swoj "przyladek Horn" zamiast kolysac
                          sie wygodnie w kajaku na jeziorze Sniardwy. Moze na tzw. "stare lata".
                          • bam_buko Re: Nie lubisz Detroit, przenies sie do Denver 06.12.06, 01:41
                            hmm...przeniesc sie ,napewno zdajesz sobie sprawe jaki to bol glowy i co
                            najwazniejsze jak wplywa to na zycie rodzinnne.
                            Najpierw Austria,pozniej kilka miejsc w USA w ciagu 20 lat,teraz Australia
                            (nie mam tutaj stalego pobytu,jedynie wize)..jeden syn USA ,drugi wrocil na
                            stale do Polski,trzeci z nami w AU....DZUNGLA.
                            Sciagam ich teraz wszystkich+rodzicow na swieta do Australii(ub.rok w USA) i to
                            sa chwile kiedy jestem naprawde szczesliwym ...emigrantem.
                            • schlagbaum Re: Nie lubisz Detroit, przenies sie do Denver 07.12.06, 00:17
                              bam_buko napisał:

                              > hmm...przeniesc sie ,napewno zdajesz sobie sprawe jaki to bol glowy i co
                              > najwazniejsze jak wplywa to na zycie rodzinnne.
                              > Najpierw Austria,pozniej kilka miejsc w USA w ciagu 20 lat,teraz Australia
                              > (nie mam tutaj stalego pobytu,jedynie wize)..jeden syn USA ,drugi wrocil na
                              > stale do Polski,trzeci z nami w AU....DZUNGLA.

                              Podziwiam energie.
                              Mam kolege, ktorego znam ponad trzydziesci lat i przez ten caly okres czasu nie
                              mieszkal w zadnym kraju dluzej niz trzy lata w jednym kawalku.
                              Ciagnal tak z cala rodzina po swiecie ale w mieydzyczasie dzieci wydoroslaly i
                              zakotwiczyly sie po drodze, jedno w USA a drugie w Japonii.
                              Zona ciagnie z nim nadal.
                              Taka ma prace ale ja chyba predzej zmienilbym prace niz zyl w ten sposob
                              Ja osobiscie potrzebuje juz jakiegos miejsca dla siebie.
                              To chyba oznaka starzenia sie.

                              > Sciagam ich teraz wszystkich+rodzicow na swieta do Australii(ub.rok w USA) i
                              to
                              > sa chwile kiedy jestem naprawde szczesliwym ...emigrantem.
                          • schlagbaum Re: Nie lubisz Detroit, przenies sie do Denver 07.12.06, 00:10
                            de_oakville napisał:

                            >> Nie zaluje, ze tu mieszkam, choc na poczatku pobytu bylo w pewnym sensie
                            > ciekawiej - wszystko bylo tu dla mnie nowe i mnie wciagalo. Teraz tesknie
                            czase
                            > m
                            > do Europy, ale nie zaluje, ze oplywam ten swoj "przyladek Horn" zamiast
                            kolysac
                            > sie wygodnie w kajaku na jeziorze Sniardwy.


                            I to jest chyba najwazniejsze.
                            Zycze wszystkiego dobrego na przyszlosc.
                          • schlagbaum Ksiazka pod choinke 08.12.06, 22:57

                            Felusiak by sie ucieszyl


                            www.hylaspublishing.com/sorryeverybody.html
    • josifek Re: USA sie nie zalapalo???? 06.12.06, 00:18
      i z tych krajow cie wyrzucono...
      • thannatos Re: USA sie nie zalapalo???? 06.12.06, 01:17
        josifek napisał:

        > i z tych krajow cie wyrzucono...

        Alez oczywiwscie, powiedzialbym wrecz deportowano w kajdanach i pod lufami
        karabinow... hehe. Durnys i prowokator, ale to nie nowina.
        • zbalansowany Re: USA sie nie zalapalo???? 06.12.06, 02:25
          Australia w rankingu na 6 miejscu.
          W zasadzie sie zgadzam. Po odjeciu pieciu punktow za "odleglosc".
          • de_oakville Re: USA sie nie zalapalo???? 06.12.06, 11:33
            Dosyc czesto odwiedzam Polske. Polska dzisiaj w porownaniu z czasami kiedy
            wyjezdzalem to niebo a ziemia. Mysle, ze gdybym dzis mieszkal w Polsce, to nigdy
            bym nawet nie pomyslal o emigracji. O wyjazdach za granice w celach
            turystycznych tak, jak najbardziej. Dziwi mnie, ze cale zastepy Polakow chca
            obecnie wyjechac z kraju na stale, choc rozumiem to zjawisko tlumaczone jako
            ciekawosc swiata. Poza tym, po wielu latach pobytu za granica widze obecne zycie
            w Polsce nieco przez "rozowe okulary" ("la vie en rose").

            Poza tym, dzisiejsze kryteria wyboru kraju emigracji sa inne niz byly przed
            prawie 20 laty. Wtedy Europa byla jeszcze podzielona "zelazna kurtyna", istniala
            NRD. Pobyt jak najdalej od granicy bylego "obozu socjalistycznego" wydawal sie
            bardziej atrakcyjny. Ale nawet pomimo tego nie jestem tak bardzo pewien, czy
            dzisiaj wybralbym Niemcy ponad Kanade. Czlowiek powinien mieszkac tam, gdzie
            mentalnosc ludzi najbardziej mu odpowiada, a ja wlasnie w takim kraju zamieszkalem.
            • caesar_pl Re: USA sie nie zalapalo???? 06.12.06, 20:34
              Niemcy to kraj jednonarodosciowy.Reszta to niestety niemile widziani goscie (dla kapitalu odwrotnie..)Kanada to dalej Einwanderungsland gdzie wszystkie narodowosci sa rownouprawnione.W Niemczech tez sa wprawdzie rownouprawnione , na papierze ,ale nie w glowach wiekszosci spoleczenstwa.
          • josifek Re: USA sie nie zalapalo???? 06.12.06, 20:38
            za odleglosc od Mekki, doskonale cie rozumie.
            • schlagbaum Re: USA sie nie zalapalo???? 07.12.06, 00:06
              josifek napisał:

              > za odleglosc od Mekki, doskonale cie rozumie.

              Ludzie pisza tu o swoich odczuciach i wydaje sie to byc ciekawe.
              Ty tylo prowokujesz nie wnoszac nic nowego do sprawy.
              Czy nazwanie cie w tym przypadku "dupkiem" to bedzie ten
              slynny "antysemityzm" , dupku ?
    • jorl Re: USA sie nie zalapalo???? 06.12.06, 21:22
      de_oakville napisał:

      > Dosyc czesto odwiedzam Polske. Polska dzisiaj w porownaniu z czasami kiedy
      > wyjezdzalem to niebo a ziemia. Mysle, ze gdybym dzis mieszkal w Polsce, to nigd
      > y
      > bym nawet nie pomyslal o emigracji. O wyjazdach za granice w celach
      > turystycznych tak, jak najbardziej. Dziwi mnie, ze cale zastepy Polakow chca
      > obecnie wyjechac z kraju na stale, choc rozumiem to zjawisko tlumaczone jako
      > ciekawosc swiata. Poza tym, po wielu latach pobytu za granica widze obecne zyci
      > e
      > w Polsce nieco przez "rozowe okulary" ("la vie en rose").

      Naprawde masz te okulary bardzo rozowe. Ja mieszkam 100 km od Polski. Kiedys
      Westberlin. Od paru lat, tak sie sklada, mam okazje sie Polsce ludziom lepiej
      przyjrzec. Tyle tragedii, rozpaczy, upodlenia to napewno za najgorszej komuny
      tam nie bylo. Ale aby to widziec trzeba wejsc w kontakt z ludzi. Nie oczarowywac
      sie sklepami. Ci na forum nie pisza.


      >
      > Poza tym, dzisiejsze kryteria wyboru kraju emigracji sa inne niz byly przed
      > prawie 20 laty. Wtedy Europa byla jeszcze podzielona "zelazna kurtyna", istnial
      > a
      > NRD. Pobyt jak najdalej od granicy bylego "obozu socjalistycznego" wydawal sie
      > bardziej atrakcyjny. Ale nawet pomimo tego nie jestem tak bardzo pewien, czy
      > dzisiaj wybralbym Niemcy ponad Kanade. Czlowiek powinien mieszkac tam, gdzie
      > mentalnosc ludzi najbardziej mu odpowiada, a ja wlasnie w takim kraju zamieszka
      > lem.

      Ja zatrzymalem sie w Westberlinie i sobie chwalilem. Jakos nie balem sie
      bliskosci komuny. Ocenialem realistycznie ze mnie nie zlapia i nie przykuja do
      biurka w Polsce.
      Co do mentalnosci to Niemcy mi odpowiadaja. Moze dlatego ze mama byla
      poznanianka? Po zaborach z "niemiecka" mentalnoscia? Szacunku do pracy, solidnosci?
      Chociaz napewno wszystkie kraje wysokouprzemyslowione sa wlasnie takie. Bo w 19w
      juz im pracowitosc wbito kijami.

      Pozdrowienia
      • vico1 Re: USA sie nie zalapalo???? 07.12.06, 00:34
        Pierwsze miejsce w rankingu byloby zapewnione dla (jeszcze) fikcyjnego panstwa z
        100% bezrobociem. Moze taka Wenezuela za kilka lat. Powiedzmy sobie, nie warto
        tego brac powaznie. Rozne instytuty z braku sensownej roboty i przerostu
        zatrudnienia bawia w statystyke udawadniajac, ze jest ona k..., ktora wszystkim
        daje.
        Rankingi sa statystyka w postaci latwostrawnej papki dla bezmozgowcow.

        Ciekawszy bylby ranking panstw najbardziej okradajacych aktywnego zawodowo
        obywatela. Moze jeszcze z podzialem na poziom zarobkow. Bylby to calkiem dobry
        drogowskaz.

        • de_oakville Re: USA sie nie zalapalo???? 07.12.06, 00:50
          jorl napisal:

          >Co do mentalnosci to Niemcy mi odpowiadaja. Moze dlatego ze mama byla
          >poznanianka? Po zaborach z "niemiecka" mentalnoscia? Szacunku do pracy,
          >solidnosci?

          Mnie Niemcy rowniez na ogol odpowiadaja, nie widze w tym problemu. Moj dziadek
          pochodzil z Pomorza i dzieki jego szacunkowi do Niemcow, ja mialem rowniez do
          nich szacunek niemal od urodzenia. Takie rzeczy wynosi sie z domu. Mam tu
          oczywiscie na mysli osiagniecia cywilizacyjne Niemcow, a nie ich "brudy
          wojenne", ktorych poza 2-ga wojna swiatowa wcale tak duzo nie mieli. Drugi
          dziadek byl podczas 1-szej wojny swiatowj w armii austriackiej. A zatem Niemcy i
          ich cywilizacja oraz kultura sa mi dosyc bliskie. Bardzo lubie Wegry (dawniej
          czesc "Austro-Wegier", uwielbiam rowniez Berlin). Jednak ja nie patrze na to,
          czy to mnie Niemcy odpowiadaja, tylko na to, czy ja odpowiadam Niemcom. Z
          wiekszoscia Niemcow mialem bardzo dobre doswiadczenia, ale zawsze znajda sie i
          tacy, nieliczni wprawdzie, dla ktorych jestem i na zawsze pozostane "ein
          verfluchter Pole". Nawet nie musza tego mowic, to sie czuje. A ja cenie pelny
          komfort, nawet 90-procentowy to dla mnie za malo. Inna sprawa, ze Berlin jako
          europejska i swiatowa metropolia, jako miasto kosmopolityczne, to nie sa typowe
          Niemcy. Pod tym wzgledem Berlin oceniam znacznie bardziej pozytywnie (Hamburg
          oczywiscie tez jako wielkie miasto portowe). Byc moze te wszystkie wywody, ktore
          tu podaje maja "moc" tylko w pierwszych kilku latach pobytu w Niemczech, byc
          moze potem, w miare aklimatyzowania sie czlowiek sie zmienia i "wrasta" w nowa
          spolecznosc bez wiekszych tarc. Ja nie doswiadczylem dlugiego pobytu w
          Niemczech, jednak ciagnelo mnie za ocean. Chcialem poznac cos nowego. Chcialem
          zobaczyc Nowy Jork, San Francisco, zeby porownac, miec swoje zdanie. Poznalem i
          nie zaluje. Ameryka i Kanada podobaja mi sie, ale inne ich cechy niz te u Niemcow.
    • felusiak1 Re: USA sie nie zalapalo???? 09.12.06, 05:28
      Nie wierze, ze "Experci" brali pod uwage klimat.
      Gdyby tak było to Włochy, Grecja i Barbados byłyby na czubku a Islandia nie
      miałaby szansy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka