Gość: Joe
IP: *.ext.ti.com
17.04.03, 12:14
Wydaje sie, ze w 1944 ZSRR sprawniej zorganizowalo rzad polski w Lublinie, ktory wprowadzil "demokracje ludowa" w Polsce.
Ludzie Busha znalezli Chalabiego i ufundowali mu troche wojska przeszkolonego przez CIA, ale cos idzie to opornie. Moze ludnosc w
Iraku jest bardziej oporna na wprowadzenie "demokracji" przy uzyciu wojska amerykanskiego. W Ameryce Poludniowej czy
Srodkowej ogolnie latwiej to szlo. W Chile gdy Allende wygral wybory, ktorych wynik nie podobal sie rzadowi USA, to CIA zachecila
Pinocheta aby uzyl wojska do wprowadzenia "prawdziwej demokracji". Wojsko wymordowalo ponad 20 tys. ludzi i rzad USA byl
zadowolony.
W iranie gdy tajna policja szacha trzymala wszystkich za morde, to rzad USA byl zadowolony. Teraz gdy chyba co cztery lata sa w
Iranie wolne wybory, w ktorych ludnosc wybiera rzad zwykle pro muzulmanski to Bush zastanawia sie, czy nie trzeba tam wyslac
wojska aby amerykanski general wprowadzil "prawdziwa demokracje". Moze Michnik napisze kolejny artykul definiujac co to znaczy
"demokracja" wprowadzana przez wojsko lub CIA w krajach zaleznych? On i Kwasniewski rozumieja Busha. Kiedys w Polsce
Ludowej wybory byly wolne ale kandydaci byli ustalani przez partie. Teraz w Iraku zapewne bedzie podobnie. Kandydatow
wyselekcjonuje Pentagon. Powell ma mniejszy wplyw na Busha niz Rumsfeld i Wolfowitz.
Joe