Dodaj do ulubionych

Lasek łże, łże

12.03.13, 09:18
jak pies. W brutalny sposób atakuje ludzi i rozpowszechnia kłamstwa jakoby żyjący piloci, którzy lądowali w Smoleńsku najpierw nie dostali zgody na lądowanie, później dostali "zgodę warunkową" innym razem podaje, że nie znali rosyjskiego i zamiast wykonać komędę "kołuj prosto" oni zwolnili pas w prawo - chociaż zachodząc na pas 26 drogi kołowania są po lewej stronie.
Z wiarygodnego źródła wiem, że załoga prosiła o zgodę na lądowanie i ją uzyskała od wieży, a informacja rozpowszechniana o lądowaniu poniżej warunków minimalnych jest sprzeczna z zapisem korespondencji w której zapisane jest, że widzialność wynosiła 1500m i nie ma ani jednej wzmianki o podstawie i wartości zachmurzenia, a jedynie jest informacja o "mgle"!!!!. Więc skąd im wyszło 60 m podstawy i widzialność poniżej kilometra?! Co więcej w tej samej korespondencji jest zapisane, że załoga cztery razy prosiła o zgodę na wejście na prostą, a ani razu nie poprosiła o zgodę na lądowanie?! CZyżby z rosyjskim laski i jego kompanów było jeszcze gorzej niż z rosyjskim załogi samolotu!?
Zastanawia mnie, jak tak można łgać w żywe oczy i wprowadzać społeczeństwo w błąd i nakręcać spiralę nienawiści wobec jeszcze tych żyjących ludzi?!
Obserwuj wątek
    • maccard.3 Re: Lasek łże, łże 12.03.13, 09:23
      aw2139 napisał:

      > Z wiarygodnego źródła wiem, że załoga prosiła o zgodę na lądowanie i ją uzyskał
      > a od wieży,
      [...]
      Co więcej w tej samej korespondencji jest z
      > apisane, że załoga cztery razy prosiła o zgodę na wejście na prostą, a a
      > ni razu nie poprosiła o zgodę na lądowanie?!

      Zaiste, bardzo wiarygodne i rzetelne jest to źródło.

      --
      Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

      mec Rafał Rogalski
            • aw2139 Re: Lasek łże, łże 12.03.13, 09:48
              Tak samo jak artykuł GW, gdzie laska wypowiada się w następujący sposób:

              "Nasza komisja dysponowała zapisami rejestratora dźwięku jaka-40. To prosty magnetofon, który zapisuje tylko korespondencję radiową, czyli to, co przychodzi do załogi, i to, co załoga odpowiada. Ma bardzo długi zapis, dzięki temu mogliśmy go odsłuchać po powrocie samolotu. Był odczytany tylko w Polsce.

              Komisja miała kopie zapisu rejestratora dźwięku z jaka, z tupolewa i z wieży. W dodatku sami zgrywaliśmy zapis z magnetofonu rejestrującego głosy na wieży. Rosjanie nie bardzo chcieli, ale się dogadaliśmy na miejscu. Koledzy z wojska zgrali to na swój magnetofon i w Polsce przeprowadzaliśmy analizy."

              "Pada komenda: "uchodi na wtoroj krug"?

              - Tak. A wcześniej pada komenda "posadka dopołnitielna" - nieznana większości pilotów wojskowych, z którymi rozmawialiśmy. Oznacza "kontynuuj podejście, ale zgody na lądowanie jeszcze nie masz". Lądowanie jaka i słaba znajomość języka rosyjskiego przez jego załogę wprowadziły dodatkowe zdenerwowanie na wieży. Kontrolerzy nie mogli wykluczyć, że załoga tupolewa również nie zdoła prawidłowo prowadzić korespondencji po rosyjsku.

              Po wylądowaniu jaka pada z wieży: "mołodcy" ("zuchy"). Kontrolerzy są zdziwieni, że udało im się wylądować.

              - Potem wydali załodze komendę "rulaj priamo" - "kołuj prosto". Ale samolot skręca w prawo, bo "priamo" z "prawo" się załodze pomyliło. Jeżeli ktoś nie zna rosyjskiego, to łatwo o taki błąd."

              "- Ił nie dostał zgody na lądowanie i zszedł poniżej minimalnej wysokości decyzji. Dwukrotnie spróbował wylądować, według świadków niewiele brakowało, żeby się rozbił. To wywołało bardzo duży stres na wieży, padały niecenzuralne słowa. W końcu pilot iła, który znał lotnisko w Smoleńsku, stwierdził, że nie da rady, i odleciał do Moskwy.

              Poza zeznaniami Musia i pierwszego pilota por. Artura Wosztyla nie ma żadnego dowodu, że załoga jaka dostała komendę o zejściu na 50 m?

              - Nie ma. A przesłuchaliśmy całą załogę jaka. Nie będę mówił, co zeznała, to jest objęte tajemnicą. Nie ma też dowodu na manipulację danymi, bo trzy magnetofony - z jaka, z tupolewa i z wieży - potwierdzają to samo."

              Tylko pomija gość jeden zasadniczy fakt, że na Jaku nie ma nagranej korespondencji z lotu Tupolewa!
              • banana_dog Re: Lasek łże, łże 12.03.13, 16:06
                Nie powinien oceniać, czy lądowanie nastąpiło z naruszeniem obowiązujących minimów, bo
                po prostu tego nie wie.Na podstawie tego, co wiadomo, to w sprawie pogody w momencie lądowania wyjaśnienia załogi są wiarygodne.
                Co do innych kwestii to Lasek ma rację.
                • aw2139 Re: Lasek łże, łże 13.03.13, 10:06
                  Czy mówiąc o innych kwestiach masz na myśli zgodę na lądowanie?
                  Krótko mówiąc znam gościa, który lądował tam w dniu 10.04 i widziałem dokumenty, które są w jego posiadaniu. Wynika z nich, że warunki meteorologiczne, które zostały zmierzone jedenaście minut po lądowaniu, a podane przez KBWLLP komisji badającej incydent lądowania jaka na polecenie gen. majewskiego, mówią o warunkach minimalnych, tj. 100 m podstawy i widzialność 1000m - minimum lotniska i załogi jaka, podczas dynamicznej zmiany warunków, zmierzonej 11 minut po lądowaniu!
                  Z wypowiedzi załogi wynika, że prosili oni o zgodę na lądowanie, a przekazane w dokumentach tłumaczenie stenogramu z jaka mówi o czterokrotnym proszeniu przez załogę o zgodę na wykonanie zakrętu na prostą (bardzo dziwne), niby korespondencja była bardzo czytelna, a są tam wykropkowane frazy! Czyżby "czułe ucho komisjanta" coś przekręciło?
                  W sumie nie byłby to pierwszy raz, gdy komisja twierdzi coś innego niż to miało miejsce!
                  Z wypowiedzi załogi również wiadomo, że kontaktowali się oni z Warszawą zaraz po lądowaniu i zgodnie z zeznaniami rozmówcy telefonicznego załoga podała widzialność 2000m bez zachmurzenia!
                  Gen. majewski, który powołał komisję, a później doniósł na załogę jaka do prokuratury, powołuje się na rozmowę, pomiędzy kontrolerem, a meteorologem (obaj byli w Warszawie), w której pada stwierdzenie, że podstawy chmur były około 60m, ale nie mówi nic, że jest to rozmowa, która miała miejsce kilkanaście minut przed katastrofą tupolewa, a załoga będąca w smoleńsku, była wcześniej świadkiem nieudanych prób lądowania IŁ-a.
                  • banana_dog Re: Lasek łże, łże 13.03.13, 17:16
                    Przecież sam Lasek napisał, że uzyskiwanie zgody na lądowanie na wysokości decyzji to jest
                    mistrzostwo świata w głupocie.Wysokość decyzji to nie jest miejsce na pogadanki.
                    Wszędzie o tym wiedzą, nawet w Chinach.
                    Zresztą to nie jeden kwiatek z tamtej strany mira.
                    Tak jak udzielanie zgody na lądowanie przez kierownika lotów po uzyskaniu kontaktu wizualnego z lądującym samolotem.Chyba chodzi o pozostałość z czasów, kiedy to senną marą KLa było lądowanie na pasie ze schowanym podwoziem, w sytuacji gdy w powietrzu miał jeszcze inne samoloty.
                    Otóż , siedząc tam gdzie zazwyczaj siedzą KLe nie ma szansy zobaczyć samolotu przy minimalnej pogodzie, na wysokości decyzji.Światła podejścia zaczynają się na 800m przed pasem.Przy pogodzie 1000/100 lotnicy zobaczą je będąc dalej od pasa niż 1500m.A KL zobaczy samolot z 500m, czyli praktycznie tuż przed pasem.Bezsensowność tej sytuacji jest oczywista.Nawet dla Laska, ktróry przecież nie latał nigdy na czymś nawet podobnym do samolotu komunikacyjnego.
                    W tej sytuacji lądowania bez formalnej zgody to nic niezwykłego.Sami Rosjanie są tego najlepszym przykładem.
                    Jedno mnie tylko ciekawi, czy jakiekolwiek postępowanie jeszcze trwa?
                    • aw2139 Re: Lasek łże, łże 14.03.13, 12:08
                      Z tego co wiem, w prokuraturze trwa postępowanie w sprawie lądowania po doniesieniu przez majeskiego ponad dwa lata temu. I wiem też, że żyjących dwóch członków załogi nie byli wezwani na jakiekolwiek przesłuchanie w prokuraturze w rzeczonej sprawie.
                      • banana_dog Re: Lasek łże, łże 14.03.13, 13:33
                        Biedny prokurator.Ten to ma powody przeklinać majewskiego!
                        Poza tym nasi bohaterowie są, w dużej części, sami sobie winni.Pozwolili koledze gadać to co wie,albo mu się zdaje że wie, a powinien wiedzieć co mówi.
                    • absurdello Co tu jest mistrzostwem świata ? 14.03.13, 14:07
                      Chyba głównie nieznajomość tamtejszych przepisów.

                      Z rosyjskiej frazeologii lotniczej:

                      6.4.5.1. Экипaж ВС дoлжен дoлoжить o гoтoвнocти к пocaдке и пoлyчить рaзрешение oт диcпетчерa нa пocaдкy:

                      • при зaхoде нa пocaдкy пo ППП - дo прoлетa ДПРМ;
                      • при зaхoде нa пocaдкy пo прaвилaм визyaльнoгo зaхoдa нa пocaдкy, a тaкже пo ПВП -
                      при дoвoрoте нa пocaдoчный кyрc (нa предпocaдoчнoй прямoй).

                      6.4.5.1 Załoga Statku Powietrznego musi zgłosić gotowość do lądowania i uzyskać zgodę na lądowanie od dyspozytora:

                      - przy podejściu do lądowania wg IFR - do przelotu dalszej radiolatarni
                      - przy podejściu wg VFR a także po podejściu VFR po wejściu na kurs lądowania (na prostą
                      do lądowania)


                      В зaвиcимocти oт cлoжившейcя cитyaции (зaнятocть ВПП, изменение метеoycлoвий и дрyгие) диcпетчер инфoрмирyет oб этoм экипaж и cooбщaет "пocaдкa дoпoлнительнo". В этoм cлyчaе рaзрешение нa пocaдкy дoлжнo быть дaнo дo прoлетa вoздyшным cyднoм ВПР, нo не пoзднее прoлетa рyбежa 1000 м oт пoрoгa ВПП.

                      W zależności od złożoności sytuacji (zajęty pas, zmiana warunków meteo i inne) dyspozytor informuje o tym załogę i mówi "пocaдкa дoпoлнительнo". W tym przypadku zgoda na lądowanie powinna być udzielona do minięcia przez Statek Powietrzny wysokości decyzyjnej ale nie później niż do przelotu granicy 1000m od progu pasa.

                      Przykład

                      Samolot: 411, cнижaюcь, шaccи выпyщенo, к пocaдке гoтoв
                      (zniżam, podwozie wypuszczone, gotowy do lądowania)
                      Lotnisko: 411, пocaдкy рaзрешaю (zezwalam na lądowanie)
                      Samolot: 411, пocaдкy рaзрешили (zezwoliliście na lądowanie)

                      или (lub)

                      Lotnisko: 411, пocaдкa дoпoлнительнo
                      Samolot: 411, пocaдкa дoпoлнительнo

                      6.4.5.2. Пocле пocтyпления дoклaдa oт экипaжa o гoтoвнocти к пocaдке диcпетчер имеет прaвo рaзрешить пocaдкy тoлькo в тoм cлyчaе, еcли пoлyчил дoклaд oт диcпетчерa cтaртa: "ВПП cвoбoднa" и cветoвoе тaблo "ВПП зaнятa" выключенo.

                      6.4.5.2. Po otrzymaniu informacji od załogi o gotowości do lądowania dyspozytor ma prawo udzielić zgody na lądowanie tylko w tym przypadku jeżeli uzyskał informację od dyspozytora startu "Pas wolny" i nie świeci się tablica informacyjna "Pas startowy zajęty".

                      I z zapisu rozmów z TU154m:

                      ; Zgłoszenie gotowości samolotu do lądowania:
                      ; Samolot -> Dyspozytor lądowania
                      10:39:33,6 _Dowódca(radio)____Podwozie, klapy wypuszczone, polski 101

                      ; Zgłoszenie, że pas jest wolny:
                      ; Dyspozytor startu -> Dyspozytor lądowania
                      10:39:37,3__Kontroler BSKP (radio)____Pas wolny

                      ; Komenda "Zgoda na lądowanie później", wiatr z kierunku 120, 3m/s w porywach
                      ; Dyspozytor lądowania -> Samolot
                      10:39:40,8 __Kontroler DSKP(radio)_____Lądowanie warunkowe 120-3 metry

                      ; Samolot -> Dyspozytor lądowania
                      10:39:45,6__Dowódca____Dziękuję (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!)

                      I tu się nasuwa pytanie: JAK DOWÓDCA TU154 ZROZUMIAŁ "POSADKA DOPOŁNITIELNO":

                      - jako idiom: możesz się zniżać ale nie niżej niż 100m (wysokość decyzyjna) i nie bliżej niż 1km plus informacje o wietrze

                      czy też tak jak u nas usilnie to tłumaczą "lądowanie dodatkowo sto dwadzieścia trzy metry"

                      bo gdyby tak, to mógł to zrozumieć opacznie jako ZGODĘ NA LĄDOWANIE (posadka) i dodatkowo informacje o wietrze (dopołnitielno (wiatr z kierunku) 120, (w porywach) 3 m/s
                      • banana_dog Re: Co tu jest mistrzostwem świata ? 14.03.13, 20:33
                        Mistrzostwem świata głupoty jest wypisywanie tych ramotek, bez z rozumienia jak to funkcjonuje w normalnym świecie, gdzie zgodę na lądowanie należy wydać niezwłocznie.
                        W normalnym świecie nie wydaje się polecenia kontynuowania podejścia, bez zgody na lądowanie, w sytuacji w której nie istnieją żadne warunki uniemożliwiające lądowanie.
                        W normalnym świecie wydaje się pozwolenie na lądowanie natychmiast po opuszczeniu
                        pasa przez samoloty lub pojazdy, lub wręcz w sytuacji gdy kontroler ocenia, iż opuszczenie takie nastąpi.A w skrajnym przypadku (USA) kontroler wydaje zgodę na lądowanie przy pierwszym kontakcie, najczęściej w sytuacji gdy przed lądującym samolotem jest jeszcze kilka innych.To dlatego napisano, że procedura ta (posadka dopołnitielno) jest zwyczajnie niezrozumiała.To jest absolutny folklor.
                        Tak jak absolutnym folklorem są teksty faceta, nie potrafiącego zrozumieć, że w gałęzi przemysłu, jakim jest transport lotniczy nie ma miejsca na takie jasełka.
                        • absurdello Re: Co tu jest mistrzostwem świata ? 19.03.13, 16:02
                          > Mistrzostwem świata głupoty jest wypisywanie tych ramotek, bez z rozumienia jak
                          > to funkcjonuje w normalnym świecie, gdzie zgodę na lądowanie należy wyd
                          > ać niezwłocznie.

                          "Mistrzostwem świata" jest twoje pojęcie normalności świata. Równie dobrze w ten sam sposób nasz kierowca mógłby utyskiwać na ruch lewostronny w Wielkiej Brytanii czy Brytyjczyk na ruch prawostronny u nas, no bo przecież w normalnym świecie (czyli w kraju ojczystym) jeździ się normalnie.


                          > W normalnym świecie nie wydaje się polecenia kontynuowania podejścia, be
                          > z zgody na lądowanie, w sytuacji w której nie istnieją żadne warunki uniemożliwiające
                          > lądowanie.

                          Tyle, że "posadka dopołnitielno" to NIE JEST POLECENIE KONTYNUOWANIA PODEJŚCIA, A ZGODA NA KONTYNUOWANIE PODEJŚCIA, z której pilot może skorzystać lub nie. Do tego zgoda ta ogranicza DOKĄD pilot może się zniżać:

                          - nie niżej niż wysokość decyzyjna -> tam 100m

                          do tego jeżeli do 1km od progu pilot lecący NIE NIŻEJ niż wysokość decyzyjna nie dostanie zgody na lądowanie (czyli zejście z decyzyjnej w dół), to musi wykonać odejście na drugi krąg i ewentualnie podchodzić jeszcze raz.

                          A na wysokości 100m to tam nie było żadnych przeszkód o jakie samolot mógłby zaczepić.

                          Poza tym jak się chce gdzieś uczestniczyć w ruchu "ulicznym" to trzeba znać lokalne przepisy a nie wydziwiać, że są inne niż gdzie indziej.

                          Do tego to było lotnisko NIE OBSŁUGUJĄCE ruchu międzynarodowego i uruchomione tylko dla tych lotów, a nie działające w ruchu ciągłym.

                          > To dlatego napisano, że procedura ta (posadka dopołnitielno) jest zwyczajnie
                          > niezrozumiała.To jest [b]absolutny folklor

                          Nieznajomość przepisów nie zwalnia z ich stosowania. Jak się lata do "dzikich" krajów to dobrze jest znać miejscowy dialekt i miejscowe zasady by nie skończyć w kotle z powodu miejscowego folkloru ;))

                          Po prostu to jest zwykłe OLEWANIE przepisów lokalnych ... do pierwszego mandatu albo pogrzebu zależnie co wystąpi wcześniej.

                          > Tak jak absolutnym folklorem są teksty faceta, nie potrafiącego zrozumie
                          > ć, że w gałęzi przemysłu, jakim jest transport lotniczy nie ma miejsca na ta
                          > kie jasełka


                          A te "jasełka" są opisane w rosyjskich przepisach lotniczych, tyle, że przeczytać je może osoba, która używa języków obcych jako narzędzia do zrozumienia świata a nie do polityki (nie uczymy się rosyjskiego bo to ruski ;))

                          Tak samo w AIP Federacji Rosyjskiej było opisane, że system współrzędnych PZ-90 zgodny z WGS-84 jest używany na LOTNISKACH I TRASACH CYWILNYCH i jego użycie jest zaznaczane na kartach podejścia, a system SK-42 jest używany na pozostałych trasach i lotniskach do czasu konwersji i jest to system domyślny i tego się nie zaznacza na kartach.

                          Nasze zadufanie w "normalność naszego świata" kosztowało nas prezydenta, 95 pozostałych osób i samolot, a wystarczyło poczytać dokumenty albo dać do przetłumaczenia.
                          Absolutnym folklorem, to jest nie widzenie dalej niż swój NOS i uważanie, że USA, to jest cały świat
                          > /b].
                          • aw2139 Re: Co tu jest mistrzostwem świata ? 20.03.13, 08:54
                            absurdello napisał:

                            > Do tego to było lotnisko NIE OBSŁUGUJĄCE ruchu międzynarodowego i uruchomione t
                            > ylko dla tych lotów, a nie działające w ruchu ciągłym.

                            MAK jest odmiennego zdania!

                            > Tak samo w AIP Federacji Rosyjskiej było opisane, że system współrzędnych PZ-90
                            > zgodny z WGS-84 jest używany na LOTNISKACH I TRASACH CYWILNYCH i jego użycie j
                            > est zaznaczane na kartach podejścia, a system SK-42 jest używany na pozostałych
                            > trasach i lotniskach do czasu konwersji i jest to system domyślny i tego się n
                            > ie zaznacza na kartach.

                            MAK stwierdził, że był to lot cywilny i skoro tak, to podejściówki przekazane przez Rosjan powinny spełniać taki wymóg i nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek strona Rosyjska mówiła inaczej. A poza tym błąd w odległości bez przeliczania tych współrzędnych nie jest większy niż 100m, co samo w sobie nie jest niebezpieczne dla wykonywanego lotu. Więc co się stało, że IŁ wyszedł prawie 200m w lewo od drogi startowej? Czyżby Rosjanie sami nie wiedzieli co mają?

                            • absurdello Re: Co tu jest mistrzostwem świata ? 20.03.13, 14:17
                              ->>> MAK jest odmiennego zdania!

                              Strona 67 w wersji polskiej raportu MAK:

                              "Brak dopuszczenia do lotów międzynarodowych, kategoryzacji zgodnie z normami
                              Międzynarodowej organizacji lotnictwa cywilnego nie przeprowadzono (nie przewidziane)."

                              > MAK stwierdził, że był to lot cywilny i skoro tak, to podejściówki przekazane p
                              > rzez Rosjan powinny spełniać taki wymóg i nie przypominam sobie, aby kiedykolwi
                              > ek strona Rosyjska mówiła inaczej.

                              Jakoś inne samoloty lądowały wg tych kart i wróciły do domu, tyle, że tamte nie usiłowały tego robić przy 200m widoczności i podstawach poniżej 50m przy minimach 1800m widoczności i 120m wysokości decyzyjnej (minima dla podejścia na dwie radiolatarnie podane w instrukcji TU154m, a płk Stroiński powiedział do kamery 5 dni po katastrofie, że tam się podchodzi na DWIE RADIOLATARNIE, to samo powiedział Wosztyl w zeznaniach, a karta podejścia podaje, że dla samolotów klasy wielkościowej TU154m oferuje tylko podejście NA DWIE RADIOLATARNIE)


                              > A poza tym błąd w odległości bez przeliczania tych współrzędnych nie jest większy niż
                              > 100m, co samo w sobie nie jest niebezpieczne dla wykonywanego lotu.

                              Wynosi 150m i o te 150m wcześniej trafili na 50m ciśnieniowe (ok. 1850m od progu), a że RW pokazał wtedy ok 100m, to polecieli jeszcze kawałek dalej aż do miejsca gdzie zbocze przestało opadać (ok. 1700m) i dopiero tam zrobili sobie proces decyzyjny ... TYLE, ŻE JUŻ BYLI ZA BLISKO ZBOCZA, O KTÓRYM NIE WIEDZIELI (wiwat rozpoznanie terenu) i wykonane czynności spowodowały nadmierne zbliżenie z terenem (niespecjalnie planowane).

                              > Więc co się stało, że IŁ wyszedł prawie 200m w lewo od drogi startowej? Czyżby
                              > Rosjanie sami nie wiedzieli co mają?

                              Sorki, a co ma lot IŁ-a, wykonywany prawie godzinę wcześniej do naszego lotu ?

                              Poza tym skoro "szczerzy i serdeczni" koledzy z Jaka 40 "podobno" zauważyli anomalie w pracy naziemnych urządzeń nawigacyjnych, to dlaczego:

                              a) nie ostrzegli załogi samolotu wiozącego prezydenta, żeby uważali przy nawigowaniu,

                              b) zachęcali ich do próby podejścia w ciężkiej mgle (widoczność 400m pogarszająca się do
                              200m) mimo jakoby posiadanej wiedzy, że praca urządzeń nawigacyjnych lotniska jest
                              niepewna i może spowodować nietrafienie w okolice pasa.

                              I kto był u nas odpowiedzialny za weryfikację danych lotniczych wykorzystywanych przez załogi wożące najważniejsze osoby w Państwie oraz kto sprawdzał czy mają ważne dokumenty dopuszczające do lotu (w tym ważne papiery poświadczające uprawnienia do prowadzenia korespondencji radiowej w danym języku ?)
                              • ae911truthorg Absi a co ze sfałszowaniem CVR ? 20.03.13, 14:22
                                Świadczy o winie pilotów ?
                                Podaj jakiś przepis w tej sprawie ;)
                                Mam nadzieję, że rozumiesz zależność - sfałszowany CVR to sfałszowany ....
                                Nie wywiniesz się od tego.

                                --
                                " Polityczna odpowiedzialność za nieprzygotowanie państwa spoczywa zawsze na tych, którzy dźwigają całość odpowiedzialności za państwo, spoczywa na rządzie, prezydencie i większości parlamentarnej” B. Komorowski, 16.07.1997.
                                niepoprawni.pl/blog/509/wypowiedz-sejmowa-b-komorowskiego-z-1997r-w-sprawie-powodzi
                                  • ae911truthorg Re: A gdzie podano, że go sfałszowano ?? 20.03.13, 20:02
                                    absurdello napisał:

                                    > ???
                                    >
                                    > IES ???


                                    Tak.
                                    No i ja Ci mówię ;)
                                    Załóż, że wiem co mówię ( gwarantuję 100 %, że mam rację) i co wtedy ?



                                    --
                                    " Polityczna odpowiedzialność za nieprzygotowanie państwa spoczywa zawsze na tych, którzy dźwigają całość odpowiedzialności za państwo, spoczywa na rządzie, prezydencie i większości parlamentarnej” B. Komorowski, 16.07.1997.
                                    niepoprawni.pl/blog/509/wypowiedz-sejmowa-b-komorowskiego-z-1997r-w-sprawie-powodzi
                                    • absurdello A w którym miejscu ? 26.03.13, 15:24
                                      Ja też wiem co mówię, bo jestem w stanie sprawdzić, że te zapisy mają ręce i nogi (za to wnioski wyciągane z tych zapisów są obciążone mocno polityką i różnymi zamiataniami pod dywan).
                                      • ae911truthorg Re: A w którym miejscu ? 26.03.13, 17:27
                                        absurdello napisał:

                                        > Ja też wiem co mówię, bo jestem w stanie sprawdzić, że te zapisy mają ręce i no
                                        > gi (za to wnioski wyciągane z tych zapisów są obciążone mocno polityką i różnym
                                        > i zamiataniami pod dywan).

                                        A w każdym.
                                        Jesteś w stanie sprawdzić, tylko nie wiesz jak.
                                        Zapisy mają ręce i nogi, tylko głowy nie mają.
                                        Są po prostu sfałszowane.
                                        Jak jesteś pewien swojej racji to się załóż, jakoś nie pali ci się .


                                        --
                                        " Polityczna odpowiedzialność za nieprzygotowanie państwa spoczywa zawsze na tych, którzy dźwigają całość odpowiedzialności za państwo, spoczywa na rządzie, prezydencie i większości parlamentarnej” B. Komorowski, 16.07.1997.
                                        niepoprawni.pl/blog/509/wypowiedz-sejmowa-b-komorowskiego-z-1997r-w-sprawie-powodzi
                                          • ae911truthorg Od wykazywania są ludzie opłacani. 28.03.13, 12:02
                                            absurdello napisał:

                                            > Tylko na podstawie dostępnych zapisów a nie trajektorii wykreślanych przez jaki
                                            > egoś ciężko myślącego z komisji.

                                            Nie mam ochoty wykazywać fałszu. Zaczekam na zakończenie śledztwa.
                                            Takie światłe umysły jak dr. Nowaczyk pewnie wykażą to niezależnie.
                                            Póki co mam satysfakcję i dobrze mi z tym, że ja potrafię udowodnić, a inni niekoniecznie.
                                            Na podstawie własnych analiz, bez opierania się na jakichkolwiek cudzych wnioskach.
                                            Sławy mi nie potrzeba, bloga nie założyłem dla opisania faktu.
                                            Ja zadałem Ci pytanie -

                                            Co powiesz jak się okaże, że zapisy są sfałszowane.

                                            Tak trudno Ci skomentować taką hipotetyczną sytuację ?
                                            Co wtedy z trajektoriami, dochowaniem procedur, błędami załogi itp, o których tak lubisz pisać ?



                                            --
                                            " Polityczna odpowiedzialność za nieprzygotowanie państwa spoczywa zawsze na tych, którzy dźwigają całość odpowiedzialności za państwo, spoczywa na rządzie, prezydencie i większości parlamentarnej” B. Komorowski, 16.07.1997.
                                            niepoprawni.pl/blog/509/wypowiedz-sejmowa-b-komorowskiego-z-1997r-w-sprawie-powodzi
                                            • absurdello Re: Od wykazywania są ludzie opłacani. 28.03.13, 19:39
                                              > Nie mam ochoty wykazywać fałszu

                                              Robisz unik ? ;))

                                              Przecież wiesz, że w tej sprawie gra za wiele czynników pozamerytorycznych by oficjalne komisje podały wszystko (nawet nie muszą nic fałszować wystarczy, że czegoś "nie zauważą" albo wymyślą "odpowiednią" interpretację nawet z Księżyca wziętą, a i tak 99% ludzi tego nie zauważy, bo by wyłapać krzywość interpretacji, to trzeba mocno zgłębić dokumenty techniczne dotyczące tego samolotu, instrukcje, procedury, porównać to wszystko z zapisami i jeszcze CHCIEĆ coś zauważyć co tam jest.
                                              Sądząc z jakości analiz technicznych w raportach, to mam wrażenie, że to robiły osoby owszem znające się na lotnictwie, ale które nie zgłębiły technicznej strony tego samolotu (odnoszę wrażenie, że one się dopiero przy tym wypadku uczyły tego samolotu i stąd są różne niejednorodności interpretacyjne w różnych miejscach raportu). Poza tym nie było chyba kogoś kto by zapanował nad całością od strony korekty końcowej, sprawdzenia czy te same wielkości w różnych miejscach mają te same wartości, że poprawiono literówki i cyfrówki w tekście.

                                              Poza tym jest jeszcze jedna sprawa, z której wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że cały ten system rejestracji parametrów i głosu jest tak na prawdę jakości z lat 60-tych zeszłego wieku, kiedy go projektowano i kiedy nie przewidziano pewnej ochrony danych a także wykrywania wszelkich stanów awaryjnych systemu rejestracji.

                                              Przykładowo ze sposobu zapisu znaczników czasowych w rejestratorze głosu wynika to, że nie da się stwierdzić czy nie było zgubienia znaczników czasowych na nagraniu, bo w kodzie znacznika notuje się tylko jednostki godzin oraz dziesiątki i jednostki minut, a już sekundy czy półsekundy nie są numerowane, więc jeżeli coś tam wypadnie, to o ile w samym nagraniu się nie wykryje nieciągłości, to ze znaczników czasu to nie wyniknie.
                                              Mnie prawdę mówiąc dziwi, że w urządzeniach, które często rejestrują dowody do spraw sądowych stosowało się takie dziadowskie rozwiązania jak nierównomierny przesuw taśmy zapisującej dźwięk czy znaczniki czasowe nie zawierające pełnej informacji w każdym znaczniku.

                                              Co powiesz jak się okaże, że zapisy są sfałszowane.

                                              Powiem, że Rosjanie są genialni ;))

                                              Obawiam się jednak, że nie będzie mi dane tego powiedzieć, bo jakby coś tam było ruszone, to już dawno by to jakoś wypłynęło, w końcu nie takie tajności są ujawniane ;))

                                              Poza tym sam system rejestracji nie pozwala jednoznacznie określić czy jakieś "dziwności" są wynikiem czyjegoś celowego dłubania czy też wynikiem zakłóceń w obwodach rejestracji chociażby z tego powodu, że rejestratory (te oryginalne) nie mają wbudowanej żadnej ochrony przed błędami (sumy kontrolne, kodowanie) więc nie da się rozróżnić czy dana wartość pomiarowa dziwnie odbiegająca od innych jest wynikiem rzeczywistej zmiany danego parametru czy też zakłócenia, które wlazło w danej chwili czasowej w tor pomiarowy.
                                              Tak jest np. z tymi skokami przeciążenia w końcówce, które mają świadczyć o wybuchach. Nie da się jednoznacznie stwierdzić co było ich źródłem, bo nie było niezależnej równoległej rejestracji tego parametru np. przez dwa niezależne akcelerometry i dwa NIEZALEŻNE rejestratory.

                                              Te dane co dostajemy mają taką drogę:

                                              Przyspieszenie pionowe -> masa pomiarowa -> potencjometr -> linia pomiędzy potencjometrem i przetwornikiem analogowo cyfrowym -> multiplekser analogowy -> przetwornik analogowo cyfrowy -> rejestrator taśmowy -> taśma -> rejestrator odczytujący -> dana odtworzona

                                              W tym torze nie da się określić co było źródłem skoku przeciążenia:

                                              - rzeczywisty skok przeciążenia,
                                              - ruch masy pomiarowej od wstrząsów samolotu,
                                              - przeskok suwaka potencjometru od wstrząsu,
                                              - skok napięcia (zakłócenia od uszkodzonego okablowania w skrzydle), który wlazł na
                                              linię przesyłową pomiędzy potencjometrem akcelerometru a multiplekserem analogowym
                                              wybierającym dane analogowe do przetwarzania,
                                              - zakłócenia w multiplekserze,
                                              - zakłócenia w przetworniku,
                                              - błąd zapisu danego bitu na taśmie na skutek wstrząsów czy uszkodzeń powierzchni taśmy,
                                              - błąd odczytu danego bitu z taśmy (odczyt był na innym fizycznie urządzeniu niż zapis)

                                              Potencjometr zamieniający położenie masy pomiarowej jest zasilany z napięcia 6.3V podobnie jak przetwornik w MSRP64. Przy 8 bitach przetwarzania zmiana kodu o 1 odpowiada zmianie napięcia na potencjometrze o:

                                              6.3V/256=0,024609375 V (idealistycznie)

                                              Przeciążeniu Ny=1.0 odpowiada napięcie:

                                              Uny1_0=104*6.3V/256=2,559375V

                                              10:40:59,695___1,342__kod_114
                                              10:40:59,820___1,342__kod_114
                                              10:40:59,945___1,282__kod_112
                                              10:41:00,070___1,310__kod_113
                                              10:41:00,195___1,281__kod_112
                                              10:41:00,320___1,342__kod_114
                                              10:41:00,445___0,852__kod_100
                                              10:41:00,570___1,250__kod_111
                                              10:41:00,695___1,342__kod_114
                                              10:41:00,820___1,189__kod_110
                                              10:41:00,945___1,066__kod_106
                                              10:41:01,070___1,341__kod_114
                                              10:41:01,195___0,215__kod_80
                                              10:41:01,320___0,304__kod_83
                                              10:41:01,445___1,187__kod_110
                                              10:41:01,570___1,160__kod_109
                                              10:41:01,695___1,282__kod_112

                                              Łatwo zauważyć, że pomiędzy kodem 80 (dla tego największego impulsu) i sąsiednimi kodami
                                              jest różnica ~ 30-34, a przekłamanie na 5 bicie kodu (miał być 1 a zapisało się 0 lub odczytano 0 mimo zapisu 1), w danym bajcie, to jest skok o 32 wartości * 0.033g w dół.

                                              I jak rozróżnić czy to był rzeczywisty impuls wstrząsowy czy zakłócenie rzędu 0.78V w obwodzie przetwarzania czy też przekłamanie na tym wymienionym 5 bicie:

                                              binarnie____dziesiętnie
                                              ===========================
                                              0110 0000 = 80 -> Ny = 0,200
                                              0111 0000 = 112 -> Ny = 1,267

                                              Zmiana o 1 bit i skok odczytu o ~ 1g

                                              Jakoś producent rejestratora nie wpadł na pomysł by zastosować jakieś kody kontrolne by można było określić kiedy powstał błąd. :|

                                              > Tak trudno Ci skomentować taką hipotetyczną sytuację ?
                                              > Co wtedy z trajektoriami, dochowaniem procedur, błędami załogi itp, o któryc
                                              > h tak lubisz pisać ?


                                              Tyle, że dla tego, to CAŁA taśma głosowa i WSZYSTKIE zapisy parametryczne na zniżaniu musiały by być sfałszowane, a to jest praktycznie niewykonalne (szczególnie, że równoległe zapisy QAR-a podglądającego to co zapisywał MSRP64 mieliśmy już kilka dni po katastrofie, więc czasu na stworzenie pełnej iluzji praktycznie nie było).

                                              Jakby nie było samolot zniżał się z dużą (co by sugerowało brak panowania nad samolotem) i jednocześnie PRAWIE stałą prędkością (co znów sugeruje pełną kontrolę załogi nad sterowaniem, bo ten samolot nie ma stabilizacji prędkości zniżania i to pilot musi pilnować jej utrzymania).

                                              Drobne fałsze na zapisach nie wyjaśniały by znów dlaczego załoga się tak zniżała i ŻE W OGÓLE ROZPOCZĘŁA PODEJŚCIE W WARUNKACH 6x i więcej razy PONIŻEJ OBOWIĄZUJĄCYCH ją minimów, bo w końcu nawet mechanik z Jaka potwierdził, że na 4 minuty przed katastrofą wysłał do Tu154m informację, że widoczność siadła do 200m itd.
                                              • ae911truthorg Re: Od wykazywania są ludzie opłacani. 28.03.13, 23:57
                                                A kto mówi, że fałsze są drobne ?
                                                Rosjanie nie są genialni, ich fałszerstwo jest tak bezczelne, że w pierwszej chwili trudno w nie uwierzyć.
                                                Nie podlega jednak żadnej możliwości chwiejnej oceny i dyskusji.
                                                Po prostu jest.
                                                Unik sam zrobiłeś jakiś czas temu.
                                                Ponawiam propozycję - notariusz, umowa, zakład o 10 000 zł.
                                                Po co się męczysz pisaniną, jak jesteś pewien swojego to się załóż, chociaż po starej znajomości odradzam ;)


                                                --
                                                " Polityczna odpowiedzialność za nieprzygotowanie państwa spoczywa zawsze na tych, którzy dźwigają całość odpowiedzialności za państwo, spoczywa na rządzie, prezydencie i większości parlamentarnej” B. Komorowski, 16.07.1997.
                                                niepoprawni.pl/blog/509/wypowiedz-sejmowa-b-komorowskiego-z-1997r-w-sprawie-powodzi
                                                • absurdello Re: Od wykazywania są ludzie opłacani. 02.04.13, 15:52
                                                  > Rosjanie nie są genialni, ich fałszerstwo jest tak bezczelne, że w pierwszej chwili trudno
                                                  > w nie uwierzyć.

                                                  To znaczy, że jednak są genialni skoro zdążyli ten fałsz wgrać na QAR-a, który już chyba 17 kwietnia (o ile nie wcześniej był w Warszawie) a wszystkie inne zapisy musiały by być zgodne z tym co my mieliśmy najwcześniej.

                                                  I dalej to nie wyjaśnia dlaczego nasi zaczęli podejście gdy na 4 minuty od katastrofy Muś z Jaka40 podał "Arek, teraz widać 200". Podchodzenie w tym czasie BYŁO BEZ SENSU, nie było prognozy na poprawę, w ciągu ostatnich 12 minut widoczność siadła z 400m do 200m, wiatr na lotnisku też nie dawał szansy na nagłe przejaśnienie (szczególnie, że o jego wielkości piloci dowiedzieli się dopiero na zniżaniu, ok. 8km od progu).

                                                  > Ponawiam propozycję - notariusz, umowa, zakład o 10 000 zł.

                                                  Nie jestem hazardzistą, nie zakładam się na pieniądze.

                                                  Przedstaw swoją wersję gdzie zrobiono fałsz, podyskutujmy na ten temat tylko bez okładania się epitetami, bo to nic nie wnosi.
                                                  • ae911truthorg Re: Od wykazywania są ludzie opłacani. 02.04.13, 19:29
                                                    absurdello napisał:

                                                    > > Rosjanie nie są genialni, ich fałszerstwo jest tak bezczelne, że w pierws
                                                    > zej chwili trudno
                                                    > > w nie uwierzyć.
                                                    >
                                                    > To znaczy, że jednak są genialni skoro zdążyli ten fałsz wgrać na QAR-a, który
                                                    > już chyba 17 kwietnia (o ile nie wcześniej był w Warszawie) a wszystkie inne z
                                                    > apisy musiały by być zgodne z tym co my mieliśmy najwcześniej.

                                                    I dlatego tak długo odczytywano QAR, że wszystko się zgadzało ?
                                                    I dlatego Laska groziła prokuratorem, jak ktoś zna surowe zapisy z QAR ?



                                                    > I dalej to nie wyjaśnia dlaczego nasi zaczęli podejście gdy na 4 minuty
                                                    > od katastrofy Muś z Jaka40 podał "Arek, teraz widać 200". Podchodzenie w tym cz
                                                    > asie BYŁO BEZ SENSU, nie było prognozy na poprawę, w ciągu ostatnich 12 minut w
                                                    > idoczność siadła z 400m do 200m, wiatr na lotnisku też nie dawał szansy na nagł
                                                    > e przejaśnienie (szczególnie, że o jego wielkości piloci dowiedzieli się dopier
                                                    > o na zniżaniu, ok. 8km od progu).
                                                    >
                                                    > > Ponawiam propozycję - notariusz, umowa, zakład o 10 000 zł.
                                                    >
                                                    > Nie jestem hazardzistą, nie zakładam się na pieniądze.
                                                    >
                                                    > Przedstaw swoją wersję gdzie zrobiono fałsz, podyskutujmy na ten temat tylko be
                                                    > z okładania się epitetami, bo to nic nie wnosi.

                                                    Masz tak zakodowane w głowie wersję oficjalną, że nie myślisz logicznie.
                                                    Pytałem - co powiesz jeżeli skrzynki są sfałszowane ?
                                                    Ty dalej swoje - ale to nie wyjaśnia dlaczego......
                                                    Wyjaśnia, fałszerstwo wyjaśnia że nie schodzili tak jak jest zapisane.
                                                    Ja poczekam na ogłoszenie wyników dochodzenia.
                                                    Ciekawi mnie jak daleko posuną się służalcy w potwierdzaniu oszustwa.
                                                    Jak pisałem - nie uda się już ukryć, ani usprawiedliwić sfałszowania zapisów czarnych skrzynek i zapisu z wieży.




                                                    --
                                                    " Polityczna odpowiedzialność za nieprzygotowanie państwa spoczywa zawsze na tych, którzy dźwigają całość odpowiedzialności za państwo, spoczywa na rządzie, prezydencie i większości parlamentarnej” B. Komorowski, 16.07.1997.
                                                    niepoprawni.pl/blog/509/wypowiedz-sejmowa-b-komorowskiego-z-1997r-w-sprawie-powodzi
                                                  • absurdello Re: Od wykazywania są ludzie opłacani. 03.04.13, 12:37
                                                    > I dlatego tak długo odczytywano QAR, że wszystko się zgadzało ?


                                                    Wcale go długo nie odczytywano, tyle, że nie publikowano tych danych zgodnie z przepisami o niejawności tego typu dochodzeń, poza tym musiano te zapisy porównać z później dostarczonymi (koniec maja 2010) zapisami z pozostałych rejestratorów (MSRP64).
                                                    To, że w ogóle ujawniono transkrypcję rozmów załogi, to był ewenement w takich sprawach.
                                                    Ujawniono tekst roboczy, niesprawdzony na kilka sposobów, taki brudnopis.
                                                    Innych zapisów nie ujawniano pewnie po nauczce związanej z ujawnieniem zapisu rozmów, bo i tak większość osób by tego nie zrozumiała, tak jak nie zrozumiała zapisów z transkrypcji, do których zrozumienia trzeba najpierw znać procedury pokładowe i działanie przyrządów pokładowych, a to przecież nie jest wiedza ogólnie dostępna i nauczana w szkołach powszechnych. Ujawnienie zapisów rozmów bez PROFESJONALNEGO komentarza doprowadziło do tego co mamy od 3 lat, pięćdziesięciu milionów interpretacji przeważnie sprzecznych i najczęściej dalekich od rzeczywistości pokładowej. Do tego znaczna część interpretacji jest obciążona chciejstwem "analityków", którzy analizują dostępne informacje wg własnej wizji jak piloci POWINNI lecieć (a więc "na pewno" lecieli) a nie jak lecieli wg zapisów urządzeń rejestrujących, których zapisy pokrywają się z tym co mówili piloci na nagraniach z kokpitu, wszelkie zaś odchyłki zapisów od jedynie słusznej (tj. ICH analityków) wersji lotu oznaczają JEDNOZNACZNIE FAŁSZERSTWO.

                                                    Do tego jeszcze ze strony naszej komisji odbyło się zamiatanie pod dywan pewnych niewygodnych faktów dotyczących sposobu latania pilotów (np. sposobu podchodzenia tego samego samolotu, do tego samego lotniska, z tej samej strony, z jednym pilotem wspólnym dla obu lotów). Pod masą przekroczeń prawnych, które ujawniono w raporcie ukryto techniczną stronę lotu i metodykę ich wykonywania, której ktoś przecież nauczał tych pilotów i ktoś odpowiadał za szkolenia, egzekwowanie przestrzegania przepisów itp a jakoś nie słychać by ktoś z pionu szkolenia miał jakąś sprawę z tego powodu (no chyba, że takowe są w przygotowaniu, tyle, że trzy lata to trochę długo ;))

                                                    > I dlatego Laska groziła prokuratorem, jak ktoś zna surowe zapisy z QAR ?

                                                    No bo jeżeli tych danych nie odtajniono, to dostęp do nich przez osoby spoza komisji czy ekspertów jest wg prawa nielegalny. Poza tym co komu dadzą surowe zapisy z QAR-a skoro do ich analizy trzeba znać i sam samolot, i cały system rejestracji parametrów, wraz ze wszystkimi mankamentami tych urządzeń pochodzących (przynajmniej konstrukcyjnie) z lat 60-70-tych zeszłego wieku. Do samego QAR-a, to nawet instrukcję obsługi jest trudno pozyskać, a co dopiero szczegóły inne pozwalające interpretować ewentualne różnice zapisów pomiędzy QAR-em a MSRP64 choć teoretycznie oba rejestrowały to samo.

                                                    > Masz tak zakodowane w głowie wersję oficjalną, że nie myślisz logicznie.

                                                    No właśnie nie mam, do tego co piszę doszedłem sam analizując te dane co opublikowano plus jeszcze dodatkowe dane np. o przebiegu wysokości terenu z czego można sobie policzyć np. zachowanie radiowysokościomierza nad tym terenem.

                                                    Weź sobie policz wykres wskazań RW nad tym terenem dla prostoliniowego zniżania pod różnym kątem z wysokości ok. 420m przy DRL a dla pewnej ścieżki zobaczysz to co ja zobaczyłem niedługo po publikacji transkrypcji rozmów w 2010r -> przebieg RW z "zawieszeniem" na 100 metrach na kilka sekund mimo, że samolot cały czas się zniża.

                                                    Właśnie z powodu tego, że mi to zawieszenie RW wyszło z analizy niejako wirtualnej terenu ZANIM jeszcze opublikowano wykresy RW w raporcie MAK, uważam, że te opublikowane zapisy są prawdziwe, a jedyne co może w nich być to różne zakłócenia wynikające z ułomności (jak dla mnie na granicy dziadostwa technicznego jak na miejsce gdzie są te rejestratory stosowane i do czego się ich zapisy używa) systemu rejestracji.

                                                    Jak dla mnie całe zachowanie pilotów, sposób podejścia (choć nietypowy), przyczyna katastrofy są całkowicie wyjaśnialne na podstawie tych zapisów tyle, że wnioski z nich płynące są bardzo niewygodne, bo za to co piloci robili (a możliwe, że i za zgodą generała), to oni razem z pryncypałem powinni być zdegradowani a zostali promowani na wyższe stopnie i teraz pewnie głupio jest pewnym osobom się z tego wycofać. Niestety swoim działaniem skutecznie narazili życie i zdrowie 96 osób na pokładzie w tym Prezydenta.

                                                    Możemy się spierać o "pietruszkę" ale podchodzenie przy widoczności 400m do 200m kiedy W NAJLEPSZYM razie minimalna widoczność potrzebna do lądowania wynosiła 1200m (a w rzeczywistości 1800m), to było, też w NAJLEPSZYM razie, naciąganie gumki ponad jej wytrzymałość.

                                                    Możliwe, że piloci chcieli dobrze, starali się by zminimalizować opóźnienie realizacji programu dnia (dolatując mieli już 10 minut spóźnienia, a program nie uwzględniał ŻADNYCH opóźnień, do tego jeszcze wszystko było połączone z transmisją TV na żywo, co też wiąże czasowo) ALE METODA JAKIEJ UŻYLI NIESTETY BYŁA NIEDOPUSZCZALNA I SKOŃCZYŁA SIĘ NIESZCZĘŚCIEM.

                                                    > Pytałem - co powiesz jeżeli skrzynki są sfałszowane ?

                                                    Niestety analiza równoległa (np. zachowania RW nad tym terenem) i ujawniony zapis RW z lotu 7 kwietnia, wskazują jednak, że nic nie sfałszowano, a piloci lecieli jak lecieli tyle, że nie uwzględnili wszystkich czynników do tych manewrów jakie przedsięwzięli by SPRÓBOWAĆ wylądować o czasie.

                                                    > Ty dalej swoje - ale to nie wyjaśnia dlaczego......

                                                    Wnioski wyciągam na podstawie liczb a jeżeli dwa ciągi liczb liczone na dwa różne sposoby się pokrywają (w sensie jakościowo-ilościowym w zakresie dostępnej dokładności), to mogę uznać, że dane są prawdziwe.

                                                    > Wyjaśnia, fałszerstwo wyjaśnia że nie schodzili tak jak jest zapisane.

                                                    Które fałszerstwo, bo ciągle podajesz, że gdzieś jest fałszerstwo ale nie podajesz gdzie wraz z uzasadnieniem dlaczego tak uważasz, żeby można to było przedyskutować i zgodzić się z twoimi wnioskami albo nie (jeżeli nie chcesz pisać o tym na forum, to napisz do mnie na skrzynkę na Gazecie, możemy podyskutować bez dodatkowych uczestników).

                                                    > Ja poczekam na ogłoszenie wyników dochodzenia.

                                                    I co to zmieni ? I tak nie będzie pewności czy wynik dochodzenia jest w pełni obiektywny i czy nie grały w nich roli czynniki pozamerytoryczne (od ochrony kolegów po tzw. dobre imię Polski). Poza tym jak nie będzie pełnego dostępu do informacji to zawsze będzie jakieś ALE, a znając różne interpretacje przepisów, to pewnie część informacji będzie niejawna i te ALE pozostaną :(

                                                    > Ciekawi mnie jak daleko posuną się służalcy w potwierdzaniu oszustwa.

                                                    Oszustwo trzeba najpierw wykazać w sposób bezsporny a nie tylko na zasadzie, bo tak mi się wydaje :|

                                                    > Jak pisałem - nie uda się już ukryć, ani usprawiedliwić sfałszowania zapisów
                                                    > czarnych skrzynek i zapisu z wieży.


                                                    Napisz gdzie, wg ciebie je sfałszowano (możesz na skrzynkę).
                                                    > Pytałem - co powiesz jeżeli skrzynki są sfałszowane ?
                                                    > Ty dalej swoje - ale to nie wyjaśnia dlaczego......
                                                    > Wyjaśnia, fałszerstwo wyjaśnia że nie schodzili tak jak jest zapisane.
                                                    > Ja poczekam na ogłoszenie wyników dochodzenia.
                                                    > Ciekawi mnie jak daleko posuną się służalcy w potwierdzaniu oszustwa.
                                                    > Jak pisałem - nie uda się już ukryć, ani usprawiedliwić sfałszowania zapisów
                                                    > czarnych skrzynek i zapisu z wieży.
                                                  • ae911truthorg Re: Od wykazywania są ludzie opłacani. 03.04.13, 13:17
                                                    absurdello napisał:

                                                    > > Pytałem - co powiesz jeżeli skrzynki są sfałszowane ?
                                                    >
                                                    > Niestety analiza równoległa (np. zachowania RW nad tym terenem) i ujawniony zap
                                                    > is RW z lotu 7 kwietnia, wskazują jednak, że nic nie sfałszowano,


                                                    To jest odpowiedź na pytanie ?
                                                    Jak w tej sytuacji miałbym z Tobą dyskutować ?
                                                    Mój wniosek jest niepodważalny, jak 2*2=4 - zapis CVR jest sfałszowany.
                                                    O czym mam dyskutować na emaila ?
                                                    O elementarnej matematyce ?


                                                    PS
                                                    Zapis z 7-04 jest dowodem prawdziwości zapisu z 10-04 ?
                                                    GMAB.
                                                    Analiza może jest dobra, ale wniosek jest błędny.
                                                    W oparciu o fakty, nie o podważanie wnioskowania.
                                                    Powtarzam - uwolnij się od przyzwyczajenia i w teorii załóż, że cz.s. jest sfałszowana.
                                                    Co wtedy ?


                                                    --
                                                    " Polityczna odpowiedzialność za nieprzygotowanie państwa spoczywa zawsze na tych, którzy dźwigają całość odpowiedzialności za państwo, spoczywa na rządzie, prezydencie i większości parlamentarnej” B. Komorowski, 16.07.1997.
                                                    niepoprawni.pl/blog/509/wypowiedz-sejmowa-b-komorowskiego-z-1997r-w-sprawie-powodzi
                                                  • snajper55 Re: Od wykazywania są ludzie opłacani. 03.04.13, 13:46
                                                    ae911truthorg napisał:

                                                    > Powtarzam - uwolnij się od przyzwyczajenia i w teorii załóż, że cz.s. jest sfał
                                                    > szowana.
                                                    > Co wtedy ?

                                                    Uwolnij się od przyzwyczajeń i w teorii załóż, że to ingerencja kosmitów.
                                                    Co wtedy?

                                                    S.
                                                    --
                                                    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
                                                    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
                                                  • aspirex Pytanie do ae.... 03.04.13, 14:19
                                                    Szanowny mędrcze,
                                                    czy już widziałeś film "Lot"?
                                                    Na to pytanie nie odpowiadasz. Czy boisz się obejrzeć scenę ścinania drewnianej wieży kościelnej metalowym i siekieropodobnym skrzydłem samolotu?
                              • aw2139 Re: Co tu jest mistrzostwem świata ? 21.03.13, 09:21
                                MAK sam sobie zaprzecza. Z tego wniosek, że loty 7 i 10.04 były traktowane jak loty cywilne wewnątrz WNP.
                                A dla tych konkretnych współrzędnych błąd wyniósł 60 m. Ciekawe skąd ta różnica!?
                                I czego p..sz o zachęcaniu, skoro w RL jasno jest napisane, że to dowódca ostatecznie sam podejmuje decyzję o podejściu! A z tego co się orientuję ich rozmowa odbyła się na długo zanim osiągnęli wysokość 500m, nie mówiąc o osiągnięciu pozycji na prostej.
                                • absurdello Re: Co tu jest mistrzostwem świata ? 27.03.13, 18:21
                                  > I czego p..sz o zachęcaniu, skoro w RL jasno jest napisane, że to dowódca ostat
                                  > ecznie sam podejmuje decyzję o podejściu! A z tego co się orientuję ich rozmowa
                                  > odbyła się na długo zanim osiągnęli wysokość 500m, nie mówiąc o osiągnięciu po
                                  > zycji na prostej.

                                  Człowieku jeżeli ja ci powiem, że na skrzyżowaniu jest czerwone ale możesz na nie próbować wjechać to będzie zachęcanie do popełnienia przestępstwa. Tak samo zachęcanie do rozpoczynania podejścia gdy warunki są 3x poniżej minimów i to jeszcze słowami "mówiąc szczerze i jak najbardziej" to jest podpuszczanie.

                                  A do tego jeszcze nie poinformowanie nadlatującej załogi, którą podpuszcza się do podchodzenia bez widoczności, że nawigacja kierunkowa szwankuje jest tym samym co zachęcanie kogoś do wędrówki we mgle w stronę przepaści nie powiedziawszy mu, że drogowskazy coś źle wskazują drogę.
                                  • aw2139 Re: Co tu jest mistrzostwem świata ? 28.03.13, 08:33
                                    absurdello napisał:

                                    > Człowieku jeżeli ja ci powiem, że na skrzyżowaniu jest czerwone ale możesz na n
                                    > ie próbować wjechać to będzie zachęcanie do popełnienia przestępstwa. Tak samo
                                    > zachęcanie do rozpoczynania podejścia gdy warunki są 3x poniżej minimów i to je
                                    > szcze słowami "mówiąc szczerze i jak najbardziej" to jest podpuszczanie.

                                    Takie uproszczenie może miałoby sens gdybyś miał za kierownicą osobę, która właśnie zrobiła prawko, a Ty jej dajesz lekcji doszkalających. W innym przypadku Twój tok rozumowania jest błędny.

                                    > A do tego jeszcze nie poinformowanie nadlatującej załogi, którą podpuszcza się
                                    > do podchodzenia bez widoczności, że nawigacja kierunkowa szwankuje jest tym sam
                                    > ym co zachęcanie kogoś do wędrówki we mgle w stronę przepaści nie powiedziawsz
                                    > y mu, że drogowskazy coś źle wskazują drogę.

                                    Z tego co wiem, to radiolatarnie pracowały! A za nawigację kierunkową odpowiedzialny był gość z radaru, który informował ich że są na kursie i ścieżce w sposób ciągły.
                              • 1normalnyczlo.w.i.e.k Udowodniłeś,absurdello,że jesteś ignorantem 26.03.13, 19:00
                                absurdello napisał: Sorki, a co ma lot IŁ-a, wykonywany prawie godzinę wcześniej do naszego lotu ?

                                ---> Skoro samolot rosyjski, z rosyjska załogą obznajomioną doskonale z kontrolerami, z lotniskiem, z terenem wokół lotniska, dwa razy podlatuje bardzo nisko z boku pasa, przelatując nad miejscem przyszłej katastrofy, to każdy człowiek, mający nawet odrobinę rozumu w głowie, dobrze wie "co ma lot Ił-a do tego" ... a tobie zabrakło nawet tej odrobiny!
                                A gdybyś wiedział, jak dokładnie kontrolerzy naprowadzali tego Ił-a, właśnie na ten kurs w poprzek pasa startowego, to wiedziałbyś o co im chodziło!

                                --
                                inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
                                • absurdello Re: Udowodniłeś,absurdello,że jesteś ignorantem 27.03.13, 17:59
                                  --->
                                  Skoro samolot rosyjski, z rosyjska załogą obznajomioną doskonale z kontrolerami, z lotniskiem, z terenem wokół lotniska, dwa razy podlatuje bardzo nisko z boku pasa, przelatując nad miejscem przyszłej katastrofy, to każdy człowiek, mający nawet odrobinę rozumu w głowie, dobrze wie "co ma lot Ił-a do tego"

                                  Ja dalej nie wiem co ma do tego, szczególnie, że załoga naszego Tu154m ZOSTAŁA POINFORMOWANA PRZEZ ZAŁOGĘ JAKA40, ŻE:

                                  - widoczność jest poniżej minimów -> 400m, a chmury kończą się PONIŻEJ 50m GRUBO,
                                  - że widoczność w ostatnich 4 minutach lotu POGORSZYŁA SIĘ DO 200m,
                                  - że Jak lądował w ostatniej chwili,
                                  - że IŁ z rosyjską załogą DWA RAZY NIE DAŁ RADY wylądować po lądowaniu Jaka

                                  więc każdy zdrowy na umyśle by 687 razy pomyślał czy w tej sytuacji rozpoczynać podejście mając do tego jeszcze prezydenta na pokładzie co zwiększało wymagania co do bezpieczeństwa.

                                  Za to załoga Jaka z jakiegoś dziwnego powodu, mimo zachęcania do wykonania podejścia przy widoczności 400m czyli co najmniej 3x razy poniżej minimów (przyjmując widoczność 1200m) nie poinformowała załogi TU154m, że:

                                  - podczas podejścia Jaka40 jakoby zaobserwowano niezgodność kierunków wskazywanych przez radiolatarnie i GPS-a co dla samolotu podchodzącego bez widoczności jest "dość" istotną informacją,

                                  - podczas prób podejścia IŁ nie był w stanie trafić osiowo w pas co może sugerować, że coś jest nie tak z naprowadzaniem,

                                  Dodatkowo do Tu154m z Jaka podano, że:

                                  - APM-y stoją 200m od progu, chociaż potem w różnych wywiadach i zeznaniach dowódca Jaka mówił, że stały PRZY progu pasa (trudno mówić, że 200m czyli jakieś dwie długości boiska piłkarskiego, to jest PRZY)

                                  Pytanie też dlaczego R. Muś mówił, że stali na drodze do kołowania ok. 70m od pasa głównego skoro droga kołowania jest ok. 200m od tego pasa ?



                                  > ... a tobie zabrakło nawet tej odrobiny!
                                  > A gdybyś wiedział, jak dokładnie kontrolerzy naprowadzali tego Ił-a, właśnie na
                                  > ten kurs w poprzek pasa startowego, to wiedziałbyś o co im chodziło!
                                  >

                                  Człowieku zastanów się jak przy radarze stojącym ok. 200m w lewo od osi pasa, tak jak stoi on w Smoleńsku, ktoś w ogóle usiłował by naprowadzać NA ŚLEPO (tj. gdy pilot nie widzi ziemi) szybko lecący samolot na pas o szerokości 49m ? Do tego takim radarze, z takim wyświetlaniem jak w Smoleńsku (patrz raporty).

                                  Przy BRL (1.05km od pasa i 2.3km od radaru) błąd 0.6 stopnia powoduje, że samolot już by nie leciał w osi.

                                  Właśnie dlatego by lądować (przy braku ILS-u) pilot musi nawiązać kontakt wzrokowy z ziemią Z BEZPIECZNEJ WYSOKOŚCI DECYZYJNEJ (tam 100m) by wiedzieć jak jego samolot jest usytuowany względem osi pasa i zdecydować czy zniża się dalej czy odchodzi.

                                  Tak więc, ja dalej podtrzymuję pytanie dlaczego A, Wosztyl podpuszczał kolegów, mówiąc szczerze i jak najbardziej, do rozpoczynania w ogóle podejścia w warunkach DUŻO poniżej minimów (przy BRAKU prognozy na poprawę) a jednocześnie nie przekazał im pełnego obrazu sytuacji: problemów z nawigacją po kierunku i prawie rozbiciu się IŁ-a przy próbie podejścia we mgle ???
                                  • 1normalnyczlo.w.i.e.k Twierdzisz,że radiolatarnie,APM-y są niepotrzebne 28.03.13, 00:51
                                    absurdello napisał: Ja dalej nie wiem co ma do tego ...

                                    ---> na lotnisku i radar również??? Jak możesz nie widzieć związku ...!!!
                                    Przecież pierwszym i jedynym wnioskiem, jaki mógłby paść po dwóch "nieudanych" podejściach Iła-76 - gdyby głównym zadaniem kontrolerów było dbanie o bezpieczeństwo naprowadzanych samolotów - byłoby poinformowanie Dowództwa, że wszystkie urządzenia na lotnisku są niesprawne a więc nie jest możliwe przyjmowanie jakichkolwiek samolotów. Skutkiem byłoby natychmiastowe zamknięcie lotniska! Fakt, że tak nie stało, dowodzi, że ruscy kagiebiści i kontrolerzy mieli inne zadanie ... tym zadaniem było doprowadzenie polskiego samolotu do katastrofy w ściśle określonym miejscu, a dwa naloty Iła-76 miały tylko w tym pomóc!

                                    --
                                    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
                                    • absurdello Nic takiego nie twierdzę, za to instrukcja samolo- 02.04.13, 19:04
                                      tu twierdzi, że jeżeli podejście jest na dwie radiolatarnie, to na lotnisku musi być widoczność MINIMUM 1800m a wysokość decyzyjna czyli ta, z której pilot ZOBACZY ziemię, ma wynosić 120m.

                                      Opublikowana karta podejścia, którą dysponowali piloci informuje, że DLA SAMOLOTÓW KLASY WIELKOŚCIOWEJ "D" (np. Tu154m) lotnisko oferuje tylko PODEJŚCIE wg dwóch radiolatarni, a więc patrząc przez ograniczenia podane w instrukcji, widoczność musi być minimum 1800m (nie będę spierał się o 200-300m mniej)

                                      ... tyle, że 4 minuty przed katastrofą R. Muś z Jaka 40 stojącego na lotnisku, podał, że widoczność siadła do 200m z raportowanych 12 minut wcześniej przez A. Wosztyla 400m.

                                      Do tego A. Wosztyl podał, że podstawy chmur są PONIŻEJ 50M GRUBO, przy decyzyjnej 100m I NIE ODWOŁAŁ TEGO AŻ DO KATASTROFY !.

                                      Piloci Tu154m byli poinformowani, że IŁ nie wylądował mimo dwóch prób a ci z Jaka nie podali JAKIE MIAŁ PROBLEMY
                                      • 1normalnyczlo.w.i.e.k A niby z jakiej racji miałby odwoływać! 04.04.13, 00:08
                                        absurdello napisał: Do tego A. Wosztyl podał, że podstawy chmur są PONIŻEJ 50M GRUBO, przy decyzyjnej 100m I NIE ODWOŁAŁ TEGO AŻ DO KATASTROFY !.

                                        ---> W normalnej sytuacji - czyli gdy w grę nie wchodzi zamach - fakt, że podstawa chmur jest "poniżej 50 m grubo" przy decyzyjnej 100 m, to żaden problem! Po prostu załoga, będąc nad chmurami lub w chmurach, z wysokości decyzji nie widzi lotniska i odchodzi na drugi krąg. To samo uczynił kapitan Protasiuk! A że samolot w tym momencie, nagle zaczął się "inaczej" zachowywać, to o to dlaczego tak się stało,należy zapytać ruskich kagiebistów!

                                        > Piloci Tu154m byli poinformowani, że IŁ nie wylądował mimo dwóch prób a ci z Jaka nie podali JAKIE MIAŁ PROBLEMY

                                        ---> Mieli zgadywać? Przecież nie byli na wieży! Do nich docierały jedynie strzępy informacji! Skąd mieli wiedzieć, że ten Ił-76 to stanowisko dowodzenia całą akcją i dlatego ten Ił chciał tylko dwa razy przelecieć na małej wysokości nad terenem przyszłej tragedii, bez zamiaru lądowania!
                                        Jakoś słowami, że "rzut został wykonany pomyślnie" nie chcesz się zajmować ... - a też są w stenogramach!
                                        Żołnierzy, którzy byli do ostatniej chwili przed progiem pasa a potem nagle wszyscy zniknęli - zamiast nieść pomoc - też starasz się zmilczeć.

                                        --
                                        inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
                                        • absurdello Re: A niby z jakiej racji miałby odwoływać! 04.04.13, 12:55
                                          > ---> W normalnej sytuacji - czyli gdy w grę nie wchodzi zamach - fakt, że podstawa chmur
                                          jest "poniżej 50 m grubo" przy decyzyjnej 100 m, to żaden problem

                                          W grę nie wchodził zamach, bo nikt przy zdrowych zmysłach szykując zamach (ponosząc nakłady i licząc na zyski) nie odstrasza ofiar od wpadnięcia w pułapkę lub pozwala, żeby inni odstraszali, że przypomnę:

                                          10:14:06,5 __Kontroler_Mińsk

                                          "Polish 1-0... Polish Air Force 1-0-1, for information at 06:11 Smolensk visibility 400 meters "
                                          fog.

                                          10:24:22,3__Kontroler_PLF 1-2-0-1, na Korsażu mgła, widzialność 400 metrów

                                          10:24:40,0__Kontroler_Na Korsażu mgła, widzialność 400 metrów, 4-0-0 meters.

                                          10:24:51,2__Kontroler_Temperatura +2, ciśnienie 7-45, 7-4-5, warunków do przyjęcia nie ma

                                          10:24:49,7__Jak40

                                          "No witamy Ciebie serdecznie. Wiesz co, ogólnie rzecz biorąc, to 3.14zda tutaj jest. Widać jakieś 400 metrów około i na nasz gust podstawy są poniżej 50 metrów grubo."

                                          10:29:40,0__Jak40 "Ił 2 razy odchodził i chyba gdzieś odlecieli"

                                          10:37:01,3__Jak40_____Arek, teraz widać 200


                                          Gdyby piloci lecieli zgodnie z przepisami, to nawet by się nie zbliżyli w zasięg ewentualnej pułapki :(


                                          > ! Po prostu załoga, będąc nad chmurami lub w chmurach, z wysokości decyzji nie
                                          > widzi lotniska i odchodzi na drugi krąg. To samo uczynił kapitan Protasiuk!

                                          NIE UCZYNIŁ, GDYBY TO UCZYNIŁ TO NIE BYŁO BY TAWS37 na wysokości 60m CIŚNIENIOWE CZYLI 40m PONIŻEJ WYSOKOŚCI DECYZYJNEJ

                                          ; Tu przecięli w dół wysokość decyzyjną 100m CIŚNIENIOWĄ

                                          10:40:41,3 ___2pilot____100 metrów

                                          ; Tu byli już 40m poniżej wysokości decyzyjnej I CAŁY CZAS OPADALI

                                          10:40:46,6__TAWS_37 -> Hbaro=59m__Hradio=99m__ RW=99___Vy=-7,65m/s

                                          ; a tu dopiero padła komenda "Odchodzimy"

                                          10:40:50,5 ___2pilot____Odchodzimy -> Hbaro=34m

                                          ; zaś tu się ustaliło przyspieszenie hamujące ~ 1m/s² (nY=1.1) I SAMOLOT ZACZĄŁ OSTRZEJ
                                          ; HAMOWAĆ OPADANIE

                                          CzasMSRP64___Odległość____Ny_________Hbaro

                                          10:40:52,695___1451________1,003______18.8m
                                          10:40:52,820___1442 ________1,003______17.9m
                                          10:40:52,945___1432 ________1,003______17.0m

                                          ; Przeciążenie hamujące zaczyna narastać
                                          10:40:53,070___1422m_____1,036________16.2m___Nawigator_40
                                          10:40:53,195___1413m_____1,036________15.3m

                                          ; Przeciążenie hamujące ustala się na 1.1
                                          10:40:53,320___1403 m_____1,097________14.5m
                                          10:40:53,445___1393 m_____1,097________13.7m
                                          10:40:53,570___1383 m_____1,097________12.8m
                                          10:40:53,695___1374m_____1,097________12.0m

                                          Łatwo sprawdzić, że ok. 1422m od progu gdzie nawigator powiedział 40, wysokość terenu wynosi 222m ponad poziomem morza co przy wysokości progu wynoszącej 254m n.p.m daje przeniżenie terenu 222m-254m=-32m co z wysokością barometryczną 16.2m (wyliczoną przez całkowanie przyspieszeń od wysokości 329m, przy które był alarm TAWS34) daje wysokość samolotu nad terenem:

                                          32m+16.8=48.8m

                                          Uwzględniając, że nawigator czytał przy szybko poruszającej się wskazówce RW z pewnym wyprzedzeniem (plus niedokładności wysokości terenu z Google Earth gdzie jest tylko przybliżenie kształtu terenu), to wyżej wyliczona wartość wskazania RW koreluje z tym co czytał nawigator. W tym zakresie wysokości odczyt z wysokościomierza barometrycznego nie ma już sensu, bo większość wysokościomierzy baro na pokładzie Tu154m ma rozdzielczość odczytu 10m (przy błędzie +/-15m) (WBE SWS ma teoretycznie rozdzielczość 5m ale dowódca miał przestawiony wysokościomierz, więc odczyt na małej wysokości byłby jeszcze bardziej niepewny, ZAŚ RW DAWAŁ RZECZYWISTĄ ODLEGŁOŚĆ OD ZIEMI A NIE OD UMOWNEGO POZIOMU DANEGO NIEPEWNYM CIŚNIENIEM).


                                          Tak więc nie mów, że odejście zrobiono na 100 metrach ciśnieniowych (prawidłowa decyzyjna) skoro komenda je rozpoczynająca padła gdy samolot był 66m niżej ...
                                          No chyba, że masz jakieś inne dane przeczące dostępnym zapisom lotu.

                                          Samolot przeszedł na wznoszenie ok. 1000m od progu i zaczął ciągnąć w górę, tyle, że był już za blisko zbocza (które jeszcze się tam podnosiło) by zdążyć wznieść się odpowiednio wysoko by wyjść poza zasięg drzew.

                                          > A że samolot w tym momencie, nagle zaczął się "inaczej" zachowywać, to o to dlaczego
                                          > tak się stało,należy zapytać ruskich kagiebistów!

                                          Samolot się zachowywał tak jak mu nakazywali piloci, tyle, że jak ktoś prostuje przepisy (wysokość rozpoczęcia manewru odejścia) i instrukcje samolotu (sposób wykonania manewru bez przestawienia silników na ciąg startowy JAKO PIERWSZEJ CZYNNOŚCI tak jak podano w IUL), to nie powinien się dziwić, że samolot jest wołowaty i nabiera wysokości wolniej niż się chciało. :((

                                          > ---> Mieli zgadywać?

                                          Nie chodzi o zgadywanie, myślę, że zupełnie inny wydźwięk dla załogi Tu154m miało by zdanie:

                                          "IŁ dwa razy podchodził i mało nie przyglebił a w ogóle to miał problem z trafieniem w oś pasa"

                                          niż

                                          10:29:40,0__Jak40___Ił 2 razy odchodził i chyba gdzieś odlecieli

                                          nie sugerujące jakichś specjalnych problemów

                                          Do tego nie musieli być na stanowisku kierowania, bo przecież sami to podobno widzieli na własne oczy, a jakoś nie widzieli sensu informować o tym kolegów, których zachęcali do wykonania podejścia w czasie gdy były przekroczone minima i szanse na wylądowanie praktycznie były żadne (nawet pomijając ograniczenia prawne).

                                          Do tego Muś w wywiadzie w lipcu 2010 powiedział, że jak podawał te 200m widoczności do Tu154m (CZTERY MINUTY przed katastrofą), to już nie było pobliskich drzew widać na lotnisku

                                          Wywiad z mechanikiem Jaka40 - lipiec 2010

                                          Godzina 08:37:01. Ostatnie zdanie, które członek załogi JAKa-40 wypowiada przez radio do dowódcy TU-154: „Arek, teraz widać 200 (metrów – red.)”. To pańskie zdanie?

                                          Remigiusz Muś (technik pokładowy JAKa-40): Tak, to jest ostatnie, co w ogóle przez nasze radio do nich wyszło. Nawet nie przechodziłem już na częstotliwość 123,45, która jest taką umowną częstotliwością do pogaduch, zwykle nieokupowaną przez jakiś radar, czy kogoś, kto prowadzi.

                                          Porucznika Artura Wosztyla (pierwszego pilota, który rozmawiał wcześniej z dowódcą Tu-154 – red,) nie było już wtedy w samolocie?

                                          Nie. Ja też wyszedłem na około dwie minuty, na tę ostatnią fazę lądowania, żeby nasłuchiwać jak lądują. Porucznik Wosztyl rozejrzał się i powiedział: „Nie, teraz to już w ogóle nic nie widać. W tych warunkach to się chyba nie da wylądować. Może lepiej żeby nie lądowali?”. Mgła wchodziła na lotnisko takimi pasami. Wtedy to był moment, że nie było widać już drzew, które stały obok nas. Ja na to: „Dobra, to wrócę”. Wróciłem i powiedziałem o tych 200 metrach. Odpowiedzieli: „Dzięki”.


                                          Warto zauważyć, że mimo, że widoczność raportowana przez lotnisko wynosi ok. 400m (co i potwierdzono z Jaka) por. Wosztyl używa słowa CHYBA:

                                          "W tych warunkach to się chyba nie da wylądować"

                                          czyli co MNIMA sobie a czy się UDA wylądować sobie ?? Przecież on to mówi gdy widoczność jest W NAJLEPSZYM razie TRZY RAZY PONIŻEJ MINIMÓW (zakładając, że jest te 400m widoczności a nie 200m)
                                          • 1normalnyczlo.w.i.e.k Wprost przeciwnie!Dla odwrócenia uwagi tak zrobi! 04.04.13, 19:50
                                            absurdello napisał: ... nikt przy zdrowych zmysłach szykując zamach (ponosząc nakłady i licząc na zyski) nie odstrasza ofiar od wpadnięcia w pułapkę lub pozwala, żeby inni odstraszali

                                            ---> Przecież to oni sami układali stenogramy do publikacji, więc nie obawiali się, ze coś im zaszkodzi.

                                            >> Gdyby piloci lecieli zgodnie z przepisami, to nawet by się nie zbliżyli w zasięg ewentualnej pułapki

                                            ---> Oni lecieli zgodnie z przepisami. Wysokość decyzji jest wysokością bezpieczną ... dopóki nie zawiedzie samolot lub nie zadziałają "siły zewnętrzne". A Ił-76 "czuwał" przez cały czas do końca!

                                            >> Tak więc nie mów, że odejście zrobiono na 100 metrach ciśnieniowych (prawidłowa decyzyjna) skoro komenda je rozpoczynająca padła gdy samolot był 66m niżej ...

                                            ---> Kłamiesz. Decyzja i zgodne z procedura czynności rozpoczęły sie na wysokości 100 m!

                                            >> Samolot się zachowywał tak jak mu nakazywali piloci ...

                                            ---> Kolejne bzdury i kłamstwa.
                                            Z chwilą rozpoczęcia manewru odchodzenia na drugi krąg, samolot przestał być sterowny i zaczął pikować w dół.

                                            >> tyle, że jak ktoś prostuje przepisy (wysokość rozpoczęcia manewru odejścia) i instrukcje samolotu (sposób wykonania manewru bez przestawienia silników na ciąg startowy JAKO PIERWSZEJ CZYNNOŚCI tak jak podano w IUL), to nie powinien się dziwić, że samolot jest wołowaty i nabiera wysokości wolniej niż się chciało

                                            ---> Nie ma tu żadnego znaczenia, czy samolot szybciej czy wolniej nabierał wysokości, gdyż w tym momencie samolot leciał na wysokości 100 m POZIOMO, a więc nie mógł nastąpić efekt przepadnięcia! Przy prawidłowej pracy silników i usterzenia, nawet gdyby pilot nic nie robił, to samolot po prostu przeleciałby na wysokości 100 metrów nad lotniskiem!

                                            >> "IŁ dwa razy podchodził i mało nie przyglebił a w ogóle to miał problem z trafieniem w oś pasa"

                                            ---> Mówienie o "problemach z trafieniem w oś pasa" znacznie odbiega od informacji mówiących, że Ił-76 nie miał najmniejszego zamiaru trafić w oś pasa i lądować. Dowodzi tego fakt, że Ił-76 dwa razy podchodził z boku pasa, do tego dokładnie w ten właśnie sposób naprowadzany był przez kontrolerów z wieży, którzy co rusz nakazywali Iłowi-76 korygować kurs tak, by przelatywał bardzo nisko nad miejscem przyszłej tragedii.

                                            --
                                            inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat

                                            --
                          • banana_dog Re: Co tu jest mistrzostwem świata ? 29.03.13, 03:09
                            To, czego kretyn polski w żaden sposób nie może pojąć, to to, że jeżeli od niepamiętnych czasów
                            nie wymaga się, w transporcie lotniczym, znajomości procedury radiowej w języku rosyjskim,
                            i dodatkowo rezygnuje się z usług rosyjskiego nawigatora, bądź usługa taka jest niedostępna,
                            to należało zwrócić się do strony rosyjskiej o zapewnienie kontroli lotniska zgodnie z obowiązującymi w międzynarodowym transporcie lotniczym procedurami, lub w przypadku
                            gdy prośba taka nie może być spełniona, rezygnacji z tego lotniska.
                            Niestety,wyobraźnia kretyna który zaplanował to lotnisko też była taka infantylno-samochodowa.
                            • absurdello Mistrzu w pomijaniu szczegółów ;) 07.01.15, 18:56
                              Załoga leciała do Rosji.
                              Lotnisko nigdy nie obsługiwało ruchu międzynarodowego, a tylko wewnętrzny.
                              Językiem obowiązującym w Rosji jest rosyjski, a nie angielski czy polski.
                              Decyzja o rezygnacji z rosyjskiego lidera wyszła z 36splt z uzasadnieniem: że zostaną wybrane załogi znające język rosyjski.

                              Może jesteś w stanie nałożyć na powyższe wiedzę, że do prowadzenia lotniczej łączności radiowej w języku angielskim nie wystarcza sama znajomość angielskiego nie potwierdzona egzaminem znajomości procedur i wyrażeń LOTNICZYCH, których zwykle nie uczą na kursach niedzielnych ani w szkołach podstawowych, średnich i na lektoratach wyższych uczelni.
                              • aw2139 Re: Mistrzu w pomijaniu szczegółów ;) 09.01.15, 07:35
                                absurdello napisał:

                                > Lotnisko nigdy nie obsługiwało ruchu międzynarodowego, a tylko wewnętrzny.

                                Nieprawda, loty odbywały się tam od lat!

                                > Językiem obowiązującym w Rosji jest rosyjski, a nie angielski czy polski.

                                Nieprawda, językiem obowiązującym w Rosji jest język ojczysty i angielski!

                                > Decyzja o rezygnacji z rosyjskiego lidera wyszła z 36splt z uzasadnieniem: że [
                                > b]zostaną wybrane załogi znające język rosyjski.[/b]

                                Czy chcesz powiedzieć, że nie znali języka w sposób umożliwiający łączność?

                                > Może jesteś w stanie nałożyć na powyższe wiedzę, że do prowadzenia lotniczej łą
                                > czności radiowej w języku angielskim nie wystarcza sama znajomość angielskiego
                                > nie potwierdzona egzaminem znajomości procedur i wyrażeń LOTNICZYCH, których zw
                                > ykle nie uczą na kursach niedzielnych ani w szkołach podstawowych, średnich i n
                                > a lektoratach wyższych uczelni.

                                Faktycznie, ktoś tutaj błądzi :) Absurdello kiedy ty się wreszcie DOUCZYSZ!
                  • absurdello A łyżka na to: Nie do wiary !!! 13.03.13, 19:53
                    Kiedy podano informację o widoczności 1500 a kiedy lądował Jak40 i w jakich warunkach ??

                    Z załącznika nr 8 do raportu Millera


                    5:10:10__Plusnin___PAPA - LIMA - FOXTROT zero - three - one, я Кoрcaж.
                    (PAPA - LIMA - FOXTROT zero - trzy - jeden, tu "Gorset".)
                    5:10:15__Jak - 40___Слyшaем. (Słuchamy.)

                    5:10:17__Plusnin___Видимocть тыcячa пятьcoт. One - five - zero - zero видимocть.
                    (Widzialność tysiąc pięćset. Jeden - pięć - zero - zero, widzialność)

                    mija 6 minut ...

                    Jak40 osiąga granice bliższej radiolatarni ... czyli 1km od progu i ok 1300m w linii prostej od stanowiska kierowania przy progu 26 i ....

                    5:16:48 (Ryżenko)___Один нa кyрcе, глиccaде. (Jeden na kursie, ścieżce.)
                    5:16:53 Plusnin_____ Не виднo, пoкa не вижy. (Nie widać, na razie nie widzę.)
                    (Kilka niezrozumiałych wypowiedzi.)

                    5:17:00__Plusnin____Где?! Где?! (Gdzie?! Gdzie?!)
                    5:17:00__Plusnin____Пoлocy нaблюдaете? Bыше! (Pas widzicie? Wyżej!)
                    5:17:04____________Блядь, yхoд нa ... (Kur..., odejście na …)
                    5:17:05____________Блядь, нaдo yхoд. (Kur..., trzeba odejście.)
                    5:17:06__Plusnin____Ухoд нa втoрoй крyг. (Odejście na drugi krąg.)

                    Teraz fragment z uwag polskich do raportu MAK strona 72

                    "Z zeznań dowódcy załogi samolotu Jak-40 wynika, że zobaczył ziemię z wysokości 80-90m. Oświadczył również, że z wysokości 80m pasa nie widział i zobaczył go dopiero z wysokości 50-70m"

                    "KL zobaczył samolot Jak-40 dopiero nad progiem DS26. Z analizy odległości pomiędzy położeniem poszczególnych obiektów (zdjęcie zamieszczone poniżej) wynika, że faktyczna widzialność w czasie lądowania samolotu Jak-40 nie była większa niż 500m"

                    I tu jest ciekawe fałszerstwo zdjęcia, bo ja nie uwierzę, ze ktoś się aż tak pomylił.
                    Na zdjęciu na górze strony 73 jest zdjęcie sat (pewnie z Google Earth) gdzie pokazano gdzie Plusnin zobaczył Jaka-40 i podano tam odległość ok. 500m - około PIĘĆSET METRÓW.

                    Tyle, że jak zmierzyć pokazaną na zdjęciu odległość w Google Earth, to wychodzi, że te OKOŁO PIĘĆSET METRÓW, ma wymiar DWIEŚCIE PIĘĆDZIESIĄT METRÓW !!!!

                    Z powyższego oficjalnego dokumentu sygnowanego przez RP wynika, że:

                    - pilot lądował w warunkach 6x poniżej minimów, które sam podał (1500m/100m) skoro
                    KL zobaczył go dopiero z 250m

                    - skoro ziemię zobaczył dopiero z 80-90m, to na jakiej podstawie zszedł z wysokości
                    decyzyjnej 100m ???

                    Jaki musiał być poziom dolnej granicy chmur skoro pas zobaczono dopiero z 50-70m ?

                    - Muś powiedział w wywiadzie, że przelecieli nad progiem na ok. 80m, a normalnie przelatuje
                    się go na ~15m, skoro była taka dobra widoczność, to dlaczego zabezpieczyli się lecąc tak
                    wysoko ?

                    > Z wypowiedzi załogi również wiadomo, że kontaktowali się oni z Warszawą zaraz p
                    > o lądowaniu i zgodnie z zeznaniami rozmówcy telefonicznego załoga podała widzialność
                    > 2000m bez zachmurzenia!

                    Ja bym podchodził do wypowiedzi tej załogi z dużą ostrożnością, bo jej członkowie mają różne wersje tego samego:

                    - np. Muś powiedział, że wyłączyli magnetofon, bo byli tam BEZ AKUMULATORÓW i nie wiedzieli czy dojedzie zasilanie lotniskowe, a Wosztyl powiedział, że dla OSZCZĘDNOŚCI AKUMULATORÓW, więc komu wierzyć: mechanikowi pokładowemu czy pilotowi ?

                    - Muś powiedział, że radiolatarnia działała niestabilnie i musieli celować między to co
                    wskazywał GPS i to co radiolatarnie, a Wosztyl w dwóch kolejnych zeznaniach (na Rebelya)
                    nawet nie wspomniał o tak ważnym w końcu szczególe, że jakoby lotniskowe urządzenia
                    nawigacyjne działały niepewnie. DODATKOWO, MIMO ZACHĘCANIA ZAŁOGI TU154M DO
                    PRÓBOWANIA PODEJŚCIA PRZY 400M WIDOCZNOŚCI, JAKOŚ NIE OSTRZEŻONO JEJ, ŻE
                    RADIOLATARNIA DAJE NIEPEWNE WSKAZANIA KIERUNKU.

                    - Muś przekazał do TU154m, że APM-y stoją 200m od progu, a Wosztyl w zeznaniach
                    mówił, że stały przy progu (wg dokumentów lotniska są stawiane 43m za progiem).

                    - Muś twierdził w wywiadzie, że usłyszał, jak do Tu154m podano zezwolenie zniżania do 50m
                    i, że piloci mogą to potwierdzić ale jak mogli by to zrobić, skoro Muś sam w tym samym
                    wywiadzie stwierdził, że TYLKO ON słyszał ten fragment rozmów ?

                    Można by mieć wątpliwości do powyższych wątpliwości gdyby to były jakieś relacje dziennikarskie z rozmów z członkami załogi Jaka40, tyle, że oni to sami powiedzieli, bo są nagrania do kamery czy dźwiękowe.

                    Dodatkowo, tak płk Stroiński jak i por. Wosztyl mówili, że w Smoleńsku ląduje się na dwie radiolatarnie a nie na dwie radiolatarnie i radar. Wosztyl podał to nawet na dwa sposoby: wprost w zeznaniach i podając minima jakie jakoby go obowiązywały: 1500m/100m, a te parametry są podane w instrukcji Jaka40 jako minima podejścia na dwie radiolatarnie (OSP w rosyjskim skrócie).

                    Powyższe zaś oznacza, że obowiązującym minimum dla Tu154m (też wg jego instrukcji) było 1800m widoczności na pasie i 120m wysokości decyzyjnej, a nie 1200/100 jak się podaje (załoga nie ustalała rodzaju podejścia z lotniskiem, a opublikowana karta podejścia podaje, że dla samolotów klasy wielkościowej Tu154m lotnisko oferuje tylko jeden typ podejścia: OSP czyli na dwie radiolatarnie czyli minima 1800/120
                      • absurdello Oni się plączą w zeznaniach .... 20.03.13, 15:43
                        bo np. Muś w wywiadzie

                        Dostaliśmy zgodę do 50 metrów ...


                        Powiedział:

                        Zeszliście?

                        W przypadku tego lotniska, zgodnie z procedurą, można zniżyć się do wysokości 100 metrów. Dalej lot poziomy i ani metra niżej. My zrobiliśmy dokładnie tak – jakiś czas lecieliśmy poziomo na wysokości 100 metrów. Do momentu, kiedy zobaczyliśmy bramkę z APM-ów (wielkie reflektory na ciężarówkach rozstawione po prawej i lewej stronie pasa, przed nim; świecą w stronę nadlatującego samolotu – red.). Ich światło było widoczne z dosyć dużej odległości. Pomogły nam znakomicie. Spokojnie skorygowaliśmy lot w prawo, żeby znaleźć się między nimi.


                        i drugi fragment:

                        "Może, w porównaniu z lądowaniem na innych rosyjskich lotniskach, tutaj rzeczywiście było trochę gorzej, ale do zniesienia. W przypadku naszego podejścia nie było żadnych niejasności. Tyle tylko, że my sami wybraliśmy lot poziomy od 100 metrów aż do momentu zobaczenia bramki i wejścia w nią."


                        A tak się składa, że mechanik na Jaku wykonuje funkcje podobne do nawigatora na Tu154m, a w szczególności podaje komunikat "Decyzja" na wysokości decyzyjna+30m czyli musi śledzić na bieżąco wysokość ciśnieniową.

                        W "Uwagach polskich do raportu MAK" wysłanych do Rosji, zacytowano zeznania Wosztyla, że:
                        (strona 72 u dołu):

                        "Z zeznań dowódcy samolotu Jak-40 wynika, że zobaczył on ziemię z wysokości 80-90m. Oświadczył również, że z wysokości 80m pasa nie widział i zobaczył go dopiero z wysokości 50-70m"

                        "Kierownik Lotniska zobaczył samolot Jak-30 dopiero nad progiem DS26. Z analizy odległości pomiędzy położeniami poszczególnych obiektów (zdjęcie na stronie 73 uwag) wynika, że faktyczna widzialność w czasie lądowania samolotu Jak40 nie była większa niż 500m"

                        Zaś moja analiza wykazuje, że w cytowanym zdjęciu DWUKROTNIE zawyżono podaną tam odległość i FAKTYCZNA WIDZIALNOŚĆ W CZASIE LĄDOWANIA SAMOLOTU JAK-40 WYNOSIŁA nie więcej niż DWIEŚCIE PIĘĆDZIESIĄT METRÓW


                        Rzeczywista odległość Jaka40 od BSKP


                        Zaś "szczery i serdeczny" dowódca Jaka w wywiadzie do kamery TVN24 powiedział, że jego obowiązywało minimum 1500/100.

                        Dodatkowe z zeznań Wosztyla:

                        Zeznania dow. Jaka 40


                        Stenogram z zeznań dowódcy samolotu rządowego JAK 40 por. Artura Wosztyla przeprowadzonego 10 kwietnia 2010 r.

                        "Zeznaję, iż na lotnisku w Smoleńsku nie ma żadnych urządzeń do precyzyjnego podejścia do lądowania. Lądowanie ja JAK – 40 i TU- 154M odbywa się na zasadzie podejścia 2 NDB. To wszystko co mam do zeznania w tej sprawie. "

                        Drugi raz por. Wosztyl został przesłuchany 21 kwietnia 2010 r. Podtrzymał swoje pierwsze zeznania. Co jeszcze powiedział przez 2,5 godziny składania zeznań?

                        "Podchodząc do lądowania światła APM-ów zobaczyłem z wysokości 120-130 m. Nie mniej jednak panowała gęsta mgła. "

                        Powyższe jest sprzeczne z tym co powiedział Muś o zobaczeniu APM-ów po jakimś czasie lotu na 100 metrach, a dodatkowo reflektory świecące pod kątem 3 stopnie na wysokości 120-130m będą widoczne w odległości gdzieś:

                        130m/tg(3)=2 480m

                        więc albo ta mgła nie była gęsta albo Wosztyl się mija ... szczególnie jeżeli wziąć pod uwagę, te jego zeznania zacytowane w Uwagach polskich z jakiej wysokości zobaczył ziemię a potem lotnisko. Przy gęstej mgle mało prawdopodobne jest zobaczenie APM-ów w odległości 2.5km od lotniska a do tego oni podobno nie lecieli w osi lotniska, bo musieli "dogiąć w prawo" czyli nie lecieli w osi optycznej reflektorów ...

                        Albo to:

                        "W momencie lądowania IŁ-76 moim zdaniem widzialność wynosiła około 1000 m, sylwetkę samolotu zaś zobaczyłem gdy był na wysokości pomiędzy 30-40 m."

                        Widzialność jakoby 1000m (może na poziomie ziemi ale przecież pilot widzi ziemię nie poziomo ale ukośnie) ale poziom podstaw chmur 30-40m i jak to się ma do 100m decyzyjnej ??

                        Albo to:

                        "Ponadto powiedziałem mjr. Grzywnie, że jeżeli zdecydują się podejść raz czy dwa razy to powiedziałem żeby nie schodzili poniżej 50 m i odeszli na zapasowe."

                        a nagrało się:

                        10:24:49,7__Jak40

                        "No witamy Ciebie serdecznie. Wiesz co, ogólnie rzecz biorąc, to pi... tutaj jest. Widać jakieś 400 metrów około i na nasz gust podstawy są poniżej 50 metrów grubo."

                        10:25:04,3__2pilot___A wyście wylądowali już?
                        10:25:05,8 __Jak40

                        "No, nam się udało tak w ostatniej chwili wylądować. No, natomiast powiem szczerze, że możecie spróbować, jak najbardziej. Dwa APM-y są, bramkę zrobili, tak że możecie spróbować, ale.... Jeżeli wam się nie uda za drugim razem, to proponuję wam lecieć na przykład do Moskwy albo gdzieś."

                        Nic o 50m !

                        I jeszcze to:

                        "Radio w JAK-40 było wyłączone. Radio włączyliśmy w JAK-40 około godz. 8.00. Mieliśmy włączone dwa radia. Jedno nastawione na Mińsk, a drugie na Moskwę. Magnetofon był wyłączony. Chciałbym zeznać, iż wcześniej ja podjąłem decyzję o wyłączeniu zbędnego sprzętu w celu oszczędzania akumulatorów. W pewnym momencie usłyszałem załogę TU-154M i wtedy poprosiłem por. Kowaleczkę aby przekazał załodze TU-154 by tamci przeszli na częstotliwość od 1 do 5."


                        Mińsk pracował na częstotliwości:

                        10:05:58,8___Kont____Polish Air Force, 101, Contact Minsk, 118, 975

                        Moskwa pracowała na częstotliwości:

                        10:22:11,2___Kontroler_Mińsk
                        "Polish Air Force 1-0-1, position ASKIL, contact Moscow Control on 128,8, good bye."

                        to jak oni usłyszeli Tu154m skoro Smoleńsk pracował na 124 MHz ?

                        10:22:45,2___Kontroler_Moskwa

                        "E... PLF 1-0-1, Moscow-Control, good morning, descent to 3600 meters and then contact ... Korsaż frequency 124,0"

                        mija 45 sekund

                        Tu już Tu154m miał radiostację ustawioną na 124MHz

                        10:23:29,9__Dowódca__Korsaż-Start, polski 101, dzień dobry

                        a wywołanie Kowaleczki poszło jeszcze później na częstotliwości Smoleńska (124MHz)

                        10:24:16,3 __Jak40____Chłopaki, Rafał z tej strony, przejdźcie na 123,45.

                        Jakoś to dziwne ...

                        Tu Wosztyl twierdzi że słyszał jak do Tu154m mówiono z lotniska o 50m:

                        "Później słyszałem korespondencję prowadzoną pomiędzy TU-154M a wieżą w Smoleńsku. Słyszałem, iż kontroler lotniska poinformował załogę tupolewa o widzialność 400 m i jeszcze słyszałem jak mówił do nich, żeby nie schodzili poniżej 50 m i jak nie zobaczą lotniska żeby odeszli na zapasowe. Ta korespondencja odbywała się w języku rosyjskim. Po tym jak wyszedłem z JAK-40, tak samo jak i moja załoga, i nasłuchiwaliśmy już z zewnątrz dźwięków silników tupolewa."

                        A tu Muś z tego samego lotu mówi w wywiadzie:

                        I jedyną osobą, poza kontrolerem i dowódcą TU-154, który ją słyszał był właśnie Pan?

                        Tak. Artur i Robert mogli tylko potwierdzić moją wersję. Jeśli kontroler wszystkich traktował równo, to logiczne, że im też wydał komendę z wysokością 50 metrów.


                        Jak mogli potwierdzić skoro nie słyszeli OSOBIŚCIE, a o znajomości rosyjskiego przez Musia świadczy ten fragment wywiadu:

                        Przysłuchiwał się Pan rozmowom wieży z dowódcą Iła?

                        Tak, ale to byli dwaj Rosjanie i często mówili niezrozumiale dla mnie. Ciężko było słuchać tej korespondencji. Tamtej komendy jestem jednak pewien.


                    • aw2139 Re: A absurdello na to: Nie do wiary !!! 14.03.13, 14:57
                      absurdello napisał:

                      > "Z zeznań dowódcy załogi samolotu Jak-40 wynika, że zobaczył ziemię z wysokości
                      > 80-90m. Oświadczył również, że z wysokości 80m pasa nie widział i zobac
                      > zył go dopiero z wysokości 50-70m"

                      A podali na jakiej wysokości zobaczyli światła APM-ów?

                      > "KL zobaczył samolot Jak-40 dopiero nad progiem DS26. Z analizy odległości pomi
                      > ędzy położeniem poszczególnych obiektów (zdjęcie zamieszczone poniżej) wynika,
                      > że faktyczna widzialność w czasie lądowania samolotu Jak-40 nie była większa ni
                      > ż 500m"

                      Absurdello, osiągasz granice absurdu. Zastanów się jakie brednie powtarzasz? A dodatkowo radzę Tobie poczytać coś o meteorologii i tam się dowiesz, że warunki meteorologiczne na odległości niecałego kilometra mogą być diametralnie różne. W tym momencie zachowujesz się jak meteorolog Milanowski, który wypowiadał się na temat materiałów wybuchowych na spotkaniu w GW.

                      > Z powyższego oficjalnego dokumentu sygnowanego przez RP wynika, że:
                      >
                      > - pilot lądował w warunkach 6x poniżej minimów, które sam podał (1500m/100m) sk
                      > oro
                      > KL zobaczył go dopiero z 250m

                      To już z 500 m zrobiłeś 250, rozkręcasz się!

                      > - skoro ziemię zobaczył dopiero z 80-90m, to na jakiej podstawie zszedł z wysok
                      > ości
                      > decyzyjnej 100m ???
                      >
                      > Jaki musiał być poziom dolnej granicy chmur skoro pas zobaczono dopiero z 50-70
                      > m ?
                      >
                      > - Muś powiedział w wywiadzie, że przelecieli nad progiem na ok. 80m, a normalni
                      > e przelatuje
                      > się go na ~15m, skoro była taka dobra widoczność, to dlaczego zabezpieczyli s
                      > ię lecąc tak
                      > wysoko ?

                      Ale bredzisz! Powtórzę raz jeszcze, sam kontakt ze światłami obliguje do podjęcia decyzji o kontynuowaniu podejścia, a co więcej, perfidnie manipulujesz faktami, bo przytaczasz zeznania pilotującego, którego zadaniem było patrzeć w przyrządy, a drugi informował go o widoczności świateł i ziemi i z zeznań wynika, że informacja otrzymana o kontakcie wzrokowym załogi zarówno ze światłami jak i ziemią nastąpił przed osiągnięciem wysokości decyzji. Poza tym to Wosztyl wykonywał lądowanie i jak zeznał zaplanował je z przelotem, bo wspomagał się odległością z GPS, w innym przypadku jedynymi miejscami, gdzie mógłby określić dokładnie swoją pozycję, były NDB.

                      > > Z wypowiedzi załogi również wiadomo, że kontaktowali się oni z Warszawą z
                      > araz p
                      > > o lądowaniu i zgodnie z zeznaniami rozmówcy telefonicznego załoga podała
                      > widzialność
                      > > 2000m bez zachmurzenia!

                      Załoga podała, że widać 2000m, ponieważ po lądowaniu widzieli praktycznie cały pas, co potwierdzone jest zeznaniami kontrolera z Warszawy, a co zostało zmierzone w Smoleńsku o godz. 7.06, następny pomiar warunków o godz. 7.26 podał widzialność 1000m.

                      > - np. Muś powiedział, że wyłączyli magnetofon, bo byli tam BEZ AKUMULATORÓW i n
                      > ie wiedzieli czy dojedzie zasilanie lotniskowe, a Wosztyl powiedział, że dla OS
                      > ZCZĘDNOŚCI AKUMULATORÓW, więc komu wierzyć: mechanikowi pokładowemu czy pilotow
                      > i ?

                      Muś to powiedział, czy wyczytałeś w jakimś artykule! Gadasz brednie, widziałeś kiedykolwiek samolot pasażerski bez akumulatorów? Zapomniałem, że wypowiadasz się na tematy o których nie masz bladego pojęcia!

                      > - Muś powiedział, że radiolatarnia działała niestabilnie i musieli celować międ
                      > zy to co
                      > wskazywał GPS i to co radiolatarnie, a Wosztyl w dwóch kolejnych zeznaniach (
                      > na Rebelya)
                      > nawet nie wspomniał o tak ważnym w końcu szczególe, że jakoby lotniskowe urzą
                      > dzenia
                      > nawigacyjne działały niepewnie. DODATKOWO, MIMO ZACHĘCANIA ZAŁOGI TU154M DO
                      > PRÓBOWANIA PODEJŚCIA PRZY 400M WIDOCZNOŚCI, JAKOŚ NIE OSTRZEŻONO JEJ, ŻE
                      > RADIOLATARNIA DAJE NIEPEWNE WSKAZANIA KIERUNKU.

                      Naćpałeś się!? Muś nie pilotował samolotu, a Wosztyl wielokrotnie zeznawał jak wykonywał lot tamtego dnia, że radiolatarnia nie pracowała prawidłowo. A co do zachęcania, odsyłam do RL (kolejny raz), gdzie napisane jest kiedy w czasie lotu na prostej do lądowania dowódca statku powietrznego obowiązany jest przerwać zniżanie, ale Ty sobie coś uroiłeś i koniec, gadasz brednie na podstawie skrawków informacji i traktujesz temat wybiórczo, pomijając ciągle fakt, że tamci ludzie znali, a przynajmniej powinni byli znać te zapisy w RL.
                      .
                      > - Muś przekazał do TU154m, że APM-y stoją 200m od progu, a Wosztyl w zeznaniach
                      > mówił, że stały przy progu (wg dokumentów lotniska są stawiane 43m za progiem
                      > ).

                      Kolejny raz wykazujesz się niekompetencją! Wierzysz w to co powinno być, a nie w fakty zastane na miejscu!

                      > - Muś twierdził w wywiadzie, że usłyszał, jak do Tu154m podano zezwolenie zniża
                      > nia do 50m
                      > i, że piloci mogą to potwierdzić ale jak mogli by to zrobić, skoro Muś sam w
                      > tym samym
                      > wywiadzie stwierdził, że TYLKO ON słyszał ten fragment rozmów ?

                      Kolejna manipulacja, Wosztyl potwierdził to publicznie!

                      > Dodatkowo, tak płk Stroiński jak i por. Wosztyl mówili, że w Smoleńsku ląduje s
                      > ię na dwie radiolatarnie a nie na dwie radiolatarnie i radar. Wosztyl podał to
                      > nawet na dwa sposoby: wprost w zeznaniach i podając minima jakie jakoby go obow
                      > iązywały: 1500m/100m, a te parametry są podane w instrukcji Jaka40 jako minima
                      > podejścia na dwie radiolatarnie (OSP w rosyjskim skrócie).

                      Człowieku, odsyłam do podejściówek, gdzie podane są minima i jakie rodzaje podejścia tam są. Jeżeli Wosztyl wykonał podejście na 2xNDB, to to podał, a RSP nie jest systemem radionawigacyjnym, ale powinieneś to wiedzieć!?
                      • absurdello Re: A absurdello na to: Nie do wiary !!! 20.03.13, 17:07
                        > A podali na jakiej wysokości zobaczyli światła APM-ów?

                        Wystarczy, że Muś powiedział w wywiadzie, że:

                        "My zrobiliśmy dokładnie tak – jakiś czas lecieliśmy poziomo na wysokości 100 metrów. Do momentu, kiedy zobaczyliśmy bramkę z APM-ów (wielkie reflektory na ciężarówkach rozstawione po prawej i lewej stronie pasa, przed nim; świecą w stronę nadlatującego samolotu – red.). Ich światło było widoczne z dosyć dużej odległości. Pomogły nam znakomicie. Spokojnie skorygowaliśmy lot w prawo, żeby znaleźć się między nimi."


                        A Wosztyl twierdzi, że zobaczyli ze 120-130m ... w locie poziomym na 100 metrach ????

                        Poza tym przy ustawieniu reflektorów zgodnie nachyleniem ścieżki to oś wiązki reflektora przecina te 120-130m w odległości:

                        125m/tg(2.67)=2 680m od progu

                        i mamy uwierzyć, że przy widoczności jakoby 1500m on zobaczył te reflektory z ponad 1100m większej odległości gdy jednocześnie zeznał, że pas zobaczył dopiero z 50-70m czyli dolna granica chmur musiała wisieć sporo poniżej 100m I TO JESZCZE NIE LECĄC W OSI PASA (bo musieli "doginać w prawo") ?????

                        Dodatkowo Muś lapnął w wywiadzie, że próg mijali na 80 metrach co jest trochę dużą wartością jak na typowe 15m nad progiem ... przecież widoczność była dobra ?

                        "> Absurdello, osiągasz granice absurdu. Zastanów się jakie brednie powtarzasz? A
                        > dodatkowo radzę Tobie poczytać coś o meteorologii i tam się dowiesz, że warunki
                        > meteorologiczne na odległości niecałego kilometra mogą być diametralnie różne."

                        W 30 sekund się tak zmieniły, bo tyle się mniej więcej leci ostatnie 2.5 km ???

                        Poza tym te "brednie" nasze Państwo wysłało do Rosji w postaci uwag do projektu raportu MAK JAKO OFICJALNE STANOWISKO RP, a ja je tu tylko zacytowałem. Proponuję poczytać sobie oficjalne dokumenty.

                        > To już z 500 m zrobiłeś 250, rozkręcasz się!

                        Porównaj sobie to co jest na rysunku na stronie 73 uwag z tym samym ujęciem z Google Earth

                        Pięćset metrów o długości 250m ...


                        Rozkręciłem się ... ze śmiechu ;))

                        > Ale bredzisz! Powtórzę raz jeszcze, sam kontakt ze światłami obliguje do podjęc
                        > ia decyzji o kontynuowaniu podejścia, a co więcej, perfidnie manipulujesz fakta
                        > mi, bo przytaczasz zeznania pilotującego, którego zadaniem było patrzeć w przyr
                        > ządy, a drugi informował go o widoczności świateł i ziemi i z zeznań wynika, że
                        > informacja otrzymana o kontakcie wzrokowym załogi zarówno ze światłami jak i z
                        > iemią nastąpił przed osiągnięciem wysokości decyzji. Poza tym to Wosztyl wykony
                        > wał lądowanie i jak zeznał zaplanował je z przelotem, bo wspomagał się odległoś
                        > cią z GPS, w innym przypadku jedynymi miejscami, gdzie mógłby określić dokładni
                        > e swoją pozycję, były NDB.

                        Dziwne, bo wg instrukcji RLE Jaka40 mechanik w tym samolocie wykonuje w okolicy wysokości decyzyjnej, funkcje podobne jak nawigator CZYLI KONTROLUJE WYSOKOŚĆ i podaje komunikaty "Decyzja" oraz "Wysokość decyzyjna".

                        Czy usiłujesz mnie przekonać, że chorąży Muś był tak tępy lotniczo, że nie rozróżniał kiedy samolot leci poziomo i na jakiej wysokości ? Starasz się nie zauważać, że dwaj członkowie tego samego lotu podają dwie sprzeczne informacje ???

                        > Załoga podała, że widać 2000m, ponieważ po lądowaniu widzieli praktycznie cały
                        > pas, co potwierdzone jest zeznaniami kontrolera z Warszawy, a co zostało zmierz
                        > one w Smoleńsku o godz. 7.06, następny pomiar warunków o godz. 7.26 podał widzi
                        > alność 1000m.

                        Czyli skłamali, bo tuż po nich podchodził IŁ, który dostał już "posadka dopołnitielno" i nie dał rady trafić nawet w oś pasa. W zeznaniach Wosztyl podał, że pas zobaczył z 50-70m, więc małe szanse, że widoczność była 2000m (szczególnie, że pas ma 2500m).

                        Poza tym
                        5:10:15 _ Jak - 40 Слyшaем. (Słuchamy.)
                        5:10:17 _ Plusnin Видимocть тыcячa пятьcoт. One - five - zero - zero Widzialność tysiąc
                        pięćset. Jeden - pięć - zero - zero

                        a lądowali o 5:17:30 Plusnin Пocaдкa.

                        Końcówka sprowadzania Jaka:

                        5:16:48 (Ryżenko) Один нa кyрcе, глиccaде. (Jeden na kursie, ścieżce.)
                        5:16:53 Plusnin_ Не виднo, пoкa не вижy. Nie widać, na razie nie widzę.
                        Kilka niezrozumiałych wypowiedzi.
                        5:17:00 P Где?! Где?! Gdzie?! Gdzie?!
                        5:17:00 P Пoлocy нaблюдaете? Bыше! Pas widzicie? Wyżej!
                        5:17:04 Блядь, yхoд нa ... Ku..., odejście na …
                        5:17:05 Блядь, нaдo yхoд. Ku..., trzeba odejście.
                        5:17:06 P Ухoд нa втoрoй крyг. Odejście na drugi krąg.

                        Czy przy widoczności 2000m czy nawet 1000m Jak dostał by komendę odejścia na drugi krąg, a Plusnin nie widział go gdy samolot był już między BRL i progiem ????

                        > Muś to powiedział, czy wyczytałeś w jakimś artykule! Gadasz brednie, widziałeś
                        > kiedykolwiek samolot pasażerski bez akumulatorów? Zapomniałem, że wypowiadasz s
                        > ię na tematy o których nie masz bladego pojęcia!

                        Muś to powiedział w wywiadzie w lipcu 2010, oto link:


                        Wywiad z Musiem ...


                        Przysłuchiwał się Pan rozmowom wieży z dowódcą Iła?

                        [i]"Tak, ale to byli dwaj Rosjanie i często mówili niezrozumiale dla mnie. Ciężko było słuchać tej korespondencji. Tamtej komendy jestem jednak pewien.

                        Zresztą to jest do sprawdzenia, bo na naszym (JAK-a) magnetofonie, który miałem okazję raz później przesłuchać w obecności żandarmów, nagrana jest cała korespondencja Iła z wieżą. Po tym jak Rosjanie odeszli na inne lotnisko magnetofon, tak jak wiele innych odbiorników, wyłączyliśmy. Byliśmy tam bez akumulatorów a nie wiedzieliśmy, czy dojedzie zasilanie lotniskowe. Później włączyliśmy już tylko naszą radiostację, bez magnetofonu. Szkoda. "

                        Oszczędzali akumulatory, których nie mieli czy jak ???? Nie wiem, może mieli niepełny komplet albo jakieś stare, tym nie mniej chyba się mechanik nie mylił ???

                        > Naćpałeś się!? Muś nie pilotował samolotu, a Wosztyl wielokrotnie zeznawał jak
                        > wykonywał lot tamtego dnia, że radiolatarnia nie pracowała prawidłowo.

                        Ale jakoś dziwnie zapomniało mu się podać to w zeznaniach tu (zeznania z dwóch różnych dat) a w końcu to nie jest błahostka !!!

                        Zeznania Wosztyla ...

                        a także ostrzec o tym kolegów z Tu154m przy jednoczesnym zachęcaniu ich do wykonania podejścia ...

                        10:25:05,8 __Jak40

                        "No, nam się udało tak w ostatniej chwili wylądować. No, natomiast powiem szczerze, że możecie spróbować, jak najbardziej. Dwa APM-y są, bramkę zrobili, tak że możecie spróbować, ale.... Jeżeli wam się nie uda za drugim razem, to proponuję wam lecieć na przykład do Moskwy albo gdzieś."


                        a chwilę przedtem podał parametry widoczności ponad 2x poniżej nawet minimum dla dużo mniejszego Jaka (1500/100 przy podejściu na dwie radiolatarnie) ....

                        10:24:49,7__Jak40

                        "No witamy Ciebie serdecznie. Wiesz co, ogólnie rzecz biorąc, to 3.14zda tutaj jest. [b]Widać jakieś 400 metrów około i na nasz gust podstawy są poniżej 50 metrów g
                        • aw2139 Re: A absurdello na to: Nie do wiary !!! 21.03.13, 09:08
                          Za przeproszeniem cały czas pi...sz bzdury wracając do tego samego wątku!
                          Już kiedyś pisałem, że osoba, która nie trzyma za stery nie ma pełnej wiedzy na temat manwerów wykonywanych przez samolot, zwłaszcza, gdy są one wykonywane łagodnie i łatwo ulega złudzeniom, zwłaszcza że Ś.P. Muś nie mógł fizycznie widzieć tego samego co widzieli piloci bo siedział dalej od okien kabiny, a teraz zrób sobie wyliczenia i sprawdź jaki kąt wizowania miał technik, zwłaszcza, że w końcowej fazie miał ten człowiek co robić. Dodatkowo mówiąc o doginaniu narażasz się na śmieszność, zwłaszcza, że to "doginanie" z zeznań załogi to była korekta w kursie o niecałe dwa stopnie, aby wyjść centralnie w osi drogi startowej. A co do zeznań, to nie tylko Wosztyl o tym mówił.
                          Wspomniane przez Ciebie "reflektory", to czy oby na pewno były ustawione tak jak mówisz, a może miały ustawiony nieco inny kąt i były dalej od progu pasa niż to wykazuje dokumentacja lotniska, a poza tym czy oby na pewno wiesz jak wyglądają te "reflektory" i jaką mają moc!?
                          Co do warunków meteorologicznych na tym lotnisku, to dlaczego mówisz o chmurach, skoro nie mówili o nich z wieży, a jedynie wspominali o zamgleniu, a później mgle!?
                          A w 30s to jedynie tyłek możesz sobie podetrzeć, a nie wykonać lot w końcowej fazie lotu na odcinku 2,5 km. Widzę, że Twoje wyliczenia i zaokrąglenia są równie kreatywne jak gościa YKW!
                          Już Tobie mówiłem, że to co widział pilot lecący odbywa się z pewnym opóźnieniem w stosunku do tego co widział gość obserwujący, ale do tego potrzebna jest zdolność czytania ze zrozumieniem!
                          A co do IŁ-a, to przestań bredzić, bo podchodził conajmniej 10 min, po jaku, a wszyscy bez wyjątku wiemy, że zmiana warunków meteorologicznych była gwałtowna. Więc co ma wspólnego podejście ił-a z podejściem jaka!? Ponadto geniuszu, który aktywnie śledzisz wątki od długiego już czasu, dlaczego cały czas próbujesz nieudolnie poddać w wątpliwość słowa gościa który tam był 7 i 10.04, a jednocześnie nie wiesz, albo jest to dla Ciebie niewygodne i nie przyjmujesz tego do wiadomości, że pas w smoleńsku nie jest równy jak blat stołu?! Bardzo dziwne i zastanawiające, bo cały czas zawracasz d..pe być może nie mając elementarnej wiedzy w tym zakresie.
                          • absurdello Re: A absurdello na to: Nie do wiary !!! 27.03.13, 20:47
                            > Już kiedyś pisałem, że osoba, która nie trzyma za stery nie ma pełnej wiedzy na
                            > temat manwerów wykonywanych przez samolot, zwłaszcza, gdy są one wykonywane ła
                            > godnie i łatwo ulega złudzeniom, zwłaszcza że Ś.P. Muś nie mógł fizycznie widzi
                            > eć tego samego co widzieli piloci bo siedział dalej od okien kabiny, a teraz zr
                            > ób sobie wyliczenia i sprawdź jaki kąt wizowania miał technik, zwłaszcza, że w
                            > końcowej fazie miał ten człowiek co robić.

                            Czy ty robisz z Musia idiotę co nie rozróżnia kiedy samolot JAKIŚ CZAS LECI POZIOMO na 100m ?
                            Mechanik w Jaku wykonuje częściowo prace nawigatora na Tu154m, ma kontrolować wysokość ciśnieniową i przypomnieć pilotom, że wchodzą w obszar decyzyjny, więc Muś jako porządny i przestrzegający instrukcji członek załogi musiał w tym czasie patrzeć na wysokościomierz i trudno przypuścić, że był tak nierozgarnięty, że nie wiedział kiedy samolot leci poziomo i na jakiej wysokości ???

                            On wyraźnie powiedział, że LECIELI JAKIŚ CZAS POZIOMO NA 100m I DOPIERO WTEDY ZOBACZYLI APM-y, a nie że wcześniej pilot zobaczył i dopiero podeszli do tych 100m ?
                            No chyba, że zakładasz, że pilot lecąc we mgle ukrywał przed resztą załogi, że coś zobaczył ? ;)

                            > Dodatkowo mówiąc o doginaniu narażasz się na śmieszność, zwłaszcza, że to "doginanie" z
                            > zeznań załogi to była korekta w kursie o niecałe dwa stopnie, aby wyjść centralnie w osi
                            > drogi startowej.

                            Jakich zeznań załogi ? są gdzieś dostępne ? Ja komentuję co Muś powiedział w "ekskluzywnym" wywiadzie.


                            > Wspomniane przez Ciebie "reflektory", to czy oby na pewno były ustawione tak ja
                            > k mówisz, a może miały ustawiony nieco inny kąt i były dalej od progu pasa niż
                            > to wykazuje dokumentacja lotniska, a poza tym czy oby na pewno wiesz jak wygląd
                            > ają te "reflektory" i jaką mają moc!?

                            Rozróżniasz skalę odległości ? Wg dokumentacji są stawiane ok. 40m za progiem pasa, do Tu154m Muś powiedział, że stoją 200m od progu CZYLI PIĘĆ RAZY DALEJ, a Wosztyl mówił do kamery, że stały przy progu, więc raczej te ok. 40m co można uznać za "PRZY" ale nie 200m.

                            > A w 30s to jedynie tyłek możesz sobie podetrzeć, a nie wykonać lot w końcowej f
                            > azie lotu na odcinku 2,5 km. Widzę, że Twoje wyliczenia i zaokrąglenia są równi
                            > e kreatywne jak gościa YKW!

                            W końcówce Jak pomiędzy odczytem 2 i 1 z radaru leciał 13s czyli ok. 276km/h

                            (2.5km/276 km/h)*3600s = 32.6s

                            > Więc co ma wspólnego podejście ił-a z podejściem jaka!? Ponadto geniuszu, któr
                            > y aktywnie śledzisz wątki od długiego już czasu, dlaczego cały czas próbujesz n
                            > ieudolnie poddać w wątpliwość słowa gościa który tam był 7 i 10.04, a jednocze
                            > śnie nie wiesz, albo jest to dla Ciebie niewygodne i nie przyjmujesz tego do wi
                            > adomości, że pas w smoleńsku nie jest równy jak blat stołu?!

                            BO MU PO PROSTU NIE WIERZĘ, BO W RÓŻNYCH MIEJSCACH MÓWI NA TEN SAM TEMAT SPRZECZNE RZECZY I JESZCZE RÓŻNE OD DRUGIEGO CZŁONKA ZAŁOGI.

                            I co ma równość pasa do ich podejścia skoro pas zobaczyli z 50-70m (patrze zeznania Wosztyla zacytowane w Uwagach RP do projektu raportu MAK strona 72).



                            • aw2139 Re: A absurdello na to: Nie do wiary !!! 03.04.13, 08:50
                              absurdello napisał:

                              > On wyraźnie powiedział, że LECIELI JAKIŚ CZAS POZIOMO NA 100m I DOPIERO WTEDY Z
                              > OBACZYLI APM-y, a nie że wcześniej pilot zobaczył i dopiero podeszli do tych 10
                              > 0m ?

                              Podaj definicję "lecieć jakiś czas poziomo?"

                              > No chyba, że zakładasz, że pilot lecąc we mgle ukrywał przed resztą załogi, że
                              > coś zobaczył ? ;)

                              A skąd masz takie rewelacyjne doniesienia!?

                              > Jakich zeznań załogi ? są gdzieś dostępne ? Ja komentuję co Muś powiedział w "e
                              > kskluzywnym" wywiadzie.

                              I zatem wywiad ekskluzywny, gdzie dziennikarz nawet nie wiadomo czy dał do autoryzacji to coś, jest dla Ciebie ważniejsze niż zeznania przed prokuratorem!? Bardzo ciekawe. Zeznania wypłynęły, więc wystarczy jedynie poszperać!

                              > Rozróżniasz skalę odległości ? Wg dokumentacji są stawiane ok. 40m za progiem p
                              > asa, do Tu154m Muś powiedział, że stoją 200m od progu CZYLI PIĘĆ RAZY DALEJ, a
                              > Wosztyl mówił do kamery, że stały przy progu, więc raczej te ok. 40m co można u
                              > znać za "PRZY" ale nie 200m.

                              Czy oby 10.04 były ustawione tak jak mówisz!? I jakim cudem możesz wiedzieć co Wosztyl miał na myśli!?

                              > W końcówce Jak pomiędzy odczytem 2 i 1 z radaru leciał 13s czyli ok. 276km/h

                              Jakiem!? A tak często powołujesz się na instrukcje, a podstawowych danych nie doczytałeś? Prędkość jaka z klapami do lądowania w ostatniej fazie lotu jest około 50km/h mniejsza niż to o czym mówisz!

                              > (2.5km/276 km/h)*3600s = 32.6s

                              W zaistniałej sytuacji wsadź sobie w buty te wyliczenia!


                              > BO MU PO PROSTU NIE WIERZĘ, BO W RÓŻNYCH MIEJSCACH MÓWI NA TEN SAM TEMAT SPRZEC
                              > ZNE RZECZY I JESZCZE RÓŻNE OD DRUGIEGO CZŁONKA ZAŁOGI.

                              To jest Twoja ocena!

                              > I co ma równość pasa do ich podejścia skoro pas zobaczyli z 50-70m (patrze zezn
                              > ania Wosztyla zacytowane w Uwagach RP do projektu raportu MAK strona 72).

                              Zastanów się co ty p...sz. Jeżeli na pasie jest wypukłość to geniuszu będziesz widział przeciwległą końcówkę drogi startowej!?
                    • banana_dog Re: A łyżka na to: Nie do wiary !!! 14.03.13, 21:32
                      > - np. Muś powiedział, że wyłączyli magnetofon, bo byli tam BEZ AKUMULATORÓW i n
                      > ie wiedzieli czy dojedzie zasilanie lotniskowe, a Wosztyl powiedział, że dla OS
                      > ZCZĘDNOŚCI AKUMULATORÓW, więc komu wierzyć: mechanikowi pokładowemu czy pilotow
                      > i ?
                      >
                      Rozumiem, i nie mam pretensji do kogoś, kto nie zna czegoś takiego, jak kryteria widzialności,
                      nie wie co to widzialność skrośna i jak się zmienia jej zasięg wraz z wysokością oraz rozkładem gęstości aerozolu, nie zna zjawisk temu towarzyszących , czasami dość zaskakujących dla kogoś, kto się z nimi nie zetknął.Nie mogę mieć pretensji do kogoś , kto
                      pisze o podstawie chmur, a nie bardzo wie co to takiego, skoro nie wiadomo jak to pojęcie interpretują, bądź co bądź, tzw. eksperci obu komisji, piszący o podstawie chmur gdy na lotnisku jest mgła.W tym ostatnim przypadku jest jeszcze jakaś szansa na normalność, iż pisząc o podstawie, mają na myśli odczyty urządzeń służących do jej pomiaru.
                      Nie mam wątpliwości, iż dla przeciętnego zjadacza chleba zrozumienie, iż siedzący w głębi kabiny mechanik pokładowy, mający w porównaniu z pilotami ograniczone pole widzenia w dół samolotu, na skutek wspomnianego powyżej zjawiska skrócenia zasięgu widzialności skrośnej,
                      zobaczy ziemię znacznie później niż piloci.
                      Nie mogę od nikogo wymagać, ażeby wiedział iż to samo zjawisko odpowiada za to, iż siedzący na ziemi kontroler nie zobaczy samolotu z odległości zasięgu widzialności poziomej, tylko znacznie mniejszej.Dużo mniejszej.Kilkakrotnie mniejszej.
                      Itd. itp.
                      Ale chyba, do jasnej cholery, można od przeciętnie rozumnego człowieka wymagać choćby
                      zrozumienia tekstu w którym mowa o dwóch akumulatorach, jednym pokładowym,
                      drugim zestawem lotniskowym.A to zasilanie lotniskowe to agregat spalinowy.
                      Trudne, co.


                      • absurdello Re: A łyżka na to: Nie do wiary !!! 20.03.13, 17:22
                        > Nie mam wątpliwości, iż dla przeciętnego zjadacza chleba zrozumienie, iż siedzą
                        > cy w głębi kabiny mechanik pokładowy, mający w porównaniu z pilotami ograniczon
                        > e pole widzenia w dół samolotu, na skutek wspomnianego powyżej zjawiska skrócen
                        > ia zasięgu widzialności skrośnej, zobaczy ziemię znacznie później niż piloci.

                        Jest drobny problem:

                        - Wosztyl mówi, że zobaczył APM-y z 120-130m

                        a Muś, że "lecieli przez pewien czas na 100m, aż zobaczyli APM-y"

                        czy należy przyjąć, że piloci ukrywali przed mechanikiem, że zobaczyli reflektory już dużo wcześniej ????

                        Zakładając nachylenie wiązek APM-ów identyczne ze ścieżką z karty, to:

                        130m mija się w odległości 2860m od progu,

                        100m mija się w odległości 2144m od progu

                        a wg Musia, który w tym zakresie musi kontrolować wysokość (robi podobną pracę jak nawigator w Tu154m):

                        "JAKIŚ CZAS LECIELI NA 100M"

                        czyli co przez ponad 700m lotu poziomego piloci ukrywali fakt zauważenia świateł, a szczególnie tego, że nie lecą w osi, bo Muś mówił, że musieli "doginać w prawo" ???

                        > Ale chyba, do jasnej cholery, można od przeciętnie rozumnego człowieka wymagać
                        > choćby zrozumienia tekstu w którym mowa o dwóch akumulatorach, jednym
                        > pokładowym, drugim zestawem lotniskowym.A to zasilanie lotniskowe to agregat spalinowy.
                        > Trudne, co.

                        Chyba trudne, DLA CIEBIE !! Powtórzę za Musiem dużymi literami:

                        "BYLIŚMY TAM BEZ AKUMULATORÓW"

                        a Wosztyl o tym samym:

                        "Chciałbym zeznać, iż wcześniej ja podjąłem decyzję o wyłączeniu zbędnego sprzętu w celu oszczędzania akumulatorów"

                        No więc nie mieli ich czy je oszczędzali ???


                        • banana_dog Jeszcze raz. 20.03.13, 19:29
                          Jeszcze raz.
                          Samolot ma gniazdo zasilania zewnętrznego, do którego można podłączyć wózek z akumulatorami (zwany w gwarze "teleżką"), lub agregat spalinowy.Nie mieli ani jednego, ani drugiego.Dlatego musieli oszczędzać akumulator pokładowy, bo gdyby go rozładowali, to nie mogli by uruchomić samolotu.Do szyny gorącej akumulatora podłączone są między innymi zawory paliwowe i pironaboje gaśnic.Bez sprawnego, czyli naładowanego akumulatora nie wolno nawet próbować rozruchu , bo można samolot spalić.
                          Osobiście jeszcze nie widziałem żadnego samolotu, nie mówiąc już o komunikacyjnych, który nie miał by akumulatora.
                          Jeżeli ktoś mówi o tym, że nie miał akumulatora, to wszyscy rozgarnięci wiedzą, iż chodzi o zewnętrzne źródło zasilania, a nie o akumulator pokładowy.
                          Zdaje się, że jesteś jedyną osobą która nie jest w stanie tego pojąć.
                          Nie muszę też dodawać, że sprawa widzialności APM przerasta rozumienie rzeczy tego rodzaju
                          ekspertów, tak więc do prezentowanej tu serii bredni nie będę się odnosił, bo szkoda mojego
                          czasu.
                          Jak znajdę trochę czasu, to zajmę się co najwyżej bezczelnymi szwindlami optyka z Ontario.
                          • aw2139 Re: Jeszcze raz. 21.03.13, 09:31
                            Dodatkowo stare rosyjskie (wojskowe) zewnętrzne źródło zasilania zamontowane zazwyczaj na podwoziu samochodu ciężarowego ma na swoim wyposażeniu akumulatory, z których można korzystać w czasie postoju, ale podczas rozruchu potrzebne jest znacznie wyższe natężenie prądu, chyba tutaj wszystko jest jasne. Dodatkowo z tego co się dowiedziałem, gdyby napięcie akumulatorów zamontowanych w Jaku spadło poniżej konkretnej wartości, wówczas nawet przy użyciu zasilania zewnętrznego nie mógłby uruchomić silnika rozruchowego, bez uprzedniego doładowania akumulatorów.
                          • absurdello Jeszcze raz. 27.03.13, 18:39
                            Muś powiedział dokładnie:

                            Zresztą to jest do sprawdzenia, bo na naszym (JAK-a) magnetofonie, który miałem okazję raz później przesłuchać w obecności żandarmów, nagrana jest cała korespondencja Iła z wieżą. Po tym jak Rosjanie odeszli na inne lotnisko magnetofon, tak jak wiele innych odbiorników, wyłączyliśmy. Byliśmy tam bez akumulatorów a nie wiedzieliśmy, czy dojedzie zasilanie lotniskowe. Później włączyliśmy już tylko naszą radiostację, bez magnetofonu. Szkoda.

                            > Samolot ma gniazdo zasilania zewnętrznego, do którego można podłączyć wózek z a
                            > kumulatorami (zwany w gwarze "teleżką"), lub agregat spalinowy.Nie mieli ani je
                            > dnego, ani drugiego.

                            Kto i czego nie miał, Jak40 wózka akumulatorowego czy agregatu spalinowego ???

                            Nie wiem co dokładnie miał na myśli Muś ale wyraził się, jak na technika, wyjątkowo nieprecyzyjnie i dwuznacznie.

                            > Jeżeli ktoś mówi o tym, że nie miał akumulatora, to wszyscy rozgarnięci wiedzą,
                            > iż chodzi o zewnętrzne źródło zasilania, a nie o akumulator pokładowy.

                            No właśnie powiedział przecież:

                            "Byliśmy tam bez akumulatorów a nie wiedzieliśmy, czy dojedzie zasilanie lotniskowe"

                            Zasilanie lotniskowe czyli ZEWNĘTRZNE.
                            • aw2139 Re: Jeszcze raz. 28.03.13, 08:39
                              Ale na podstwie jego wypowiedzi, jak Tobie wygodnie, stawiasz tezy że piloci kłamali, a technik wiedział wszystko najlepiej, chociaż nie miał możliwości kontrolowania toru lotu samolotu!
                              • absurdello Mam prośbę, przeczytaj instrukcję pilotażu Jaka40 03.04.13, 16:54
                                i zobacz czym się zajmuje mechanik na zniżaniu, w szczególności jakie parametry lotu kontroluje.

                                To nie jest moja interpretacja tylko instrukcji pilotażu. Skoro mechanik mówi, że lecieli jakiś czas na 100m (CZYLI MUSIELI WCZEŚNIEJ WYRÓWNAĆ LOT) ZANIM zobaczyli światła APM-ów, to to się "trochę" różni od tego, że zobaczyli je ze 120-130m, szczególnie, że lecąc ścieżką z karty wysokość 130m osiąga się ok. 2470m od progu pasa . a widoczność już wtedy była o kilometr mniejsza. Do tego reflektory APM, patrząc po linii prostej musiały świecić na ukos przez co najmniej 50-60m warstwę mgły/chmur (w pionie) i ponad 2.5km w poziomie.

                                Jak na spec-elitarnych pilotów, to załoganci Jaka są wyjątkowo nieprecyzyjni w podawaniu liczb (odległości) i czasów zdarzeń (wystarczy poczytać zeznania A. Wosztyla, wszystko tam jest przybliżone, około itd).

                                Dalej też nie rozumiem dlaczego A. Wosztyl mówi, że APM- stały PRZY progu a Muś do Tu154m przekazał, że stoją ok. 200m od progu. PRZY <> 200m.
                  • madameblanka Re: Lasek łże, łże 13.03.13, 20:59

                    Piszesz że masz dokumenty które mówią o tym, że warunki nie były tak złe. Więc dlaczego IŁ zaraz po Jaku uciekł na drugi krąg? Chyba to wystarczy żeby stwierdzić, że warunki były nie do lądowania. A Muś który sam gubi się w swoich wywiado-zeznaniach też o czymś świadczy.

                    proszeniu przez
                    > załogę o zgodę na wykonanie zakrętu na prostą (bardzo dziwne),

                    co tu jest dziwne? Pokonują kolejny etap kręgu i proszą o pozwolenie na dalsze kontynuowanie zniżania (wejście na prosta to siłą rzeczy zniżanie).

                    --
                    Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości.
                    • aw2139 Re: Lasek łże, łże 14.03.13, 12:22
                      Ił podchodził około 10 min. po Jaku. A z zapisu korespondencji, jak i zeznań załogi wynika, że zmiany pogody były dynamiczne, tj. pierwsza informacja o widzialności wynosiła 4000m, a kilka minut później padła informacjia o widzialności 1500m (minimum dla podejścia wg NDB). Z dokumentów wynika, że widzialność 800m została zmierzona dopiero o 7.40, czyli 25 min po lądowaniu Jaka. Rosjanie nie zapytali się wg jakiego systemu załoga jaka chce wykonać podejście, Ci wybrali NDB (dlatego nie kwitowali wysokością). Gdyby widzialność spadła do 1000m, zawsze mogli przejść na RSL (RSP), bo minimum dla tego podejścia wynosiło 100/1km (załoga miała takie samo).
                      A dlaczego IŁ wychodził z lewej strony pasa - o to należałoby zapytać rosjan!
                      A co do wykonywania zakrętu na prostą - to dziwne jest, że jest to zapisane 4 razy.
                      • absurdello Re: Lasek łże, łże 27.03.13, 20:17
                        IŁ mógł nawet podchodzić zygzakiem tylko co to ma do podejścia Tu154m szczególnie, że "jak najbardziej szczerzy i serdeczni" koledzy z Jaka40 jakoś zapomnieli poinformować załogę nadlatującego samolotu, że JAKOBY mieli problemy z nawigacją kierunkową, a IŁ się mało nie rozbił nie trafiając w pas o szerokości mniejszej niż jego rozpiętość skrzydeł.

                        I nie pieprz o dynamicznych zmianach pogody, bo ona się cały czas pogarszała. W końcu jakby było tak dobrze, to nie dostali by polecenia odejścia na drugi krąg.

                        > Z dokumentów wynika, że widzialność 800m została zmierzona dopiero o 7.40, czyli 25 min
                        > po lądowaniu Jaka.

                        Z jakich dokumentów ? Opartych o lipne informacje Wosztyla o rzeczywistej widoczności ??

                        W końcu do Rosji wysłano fragment jego zeznań, W DOKUMENCIE SYGNOWANYM RP, że pas zobaczył z 50-70m więc tam NIE MOGŁO BYĆ DOBREJ WIDOCZNOŚCI.
                    • aw2139 Re: Lasek łże, łże 15.03.13, 08:59
                      To tylko wpisuje się w całość. Na początku maja majewski na polecenie insprktoratu bezpieczeństwa MON (płk Grochowski) przez gen. majewskiego powołano komisję do zbadania incydentu przy DSP. W czerwcu ppłk Kupracz podał informację, że komisja nie dopatrzyła się złamania przepisów, czy regulaminów ( polska.newsweek.pl/wojsko--warunki-pozwalaly-na-ladowanie-jaka-w-smolensku,60134,1,1.html ), na polecenie E. Klicha wznowiono prace "Klich przyznał, że dzwonił "do odpowiednich osób w dowództwie Sił Powietrznych" i apelował, by dokładnie przebadać lądowanie Jaka-40." ( www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/305403,Minister-sprawiedliwosci-o-ladowaniu-Jaka40-kontrolerzy-popelnili-bledy) i dlatego w styczniu 2011 ogłoszono winę pilotów ( wyborcza.pl/1,76842,8968461,Rosja__Polska_wypacza_wydarzenia_zwiazane_z_katastrofa.html ), ale Ci się odwołali do szefa sztabu generalnego. Na to gen. majewski w lutym doniósł do prokuratury.
                      • zuzkazuzka111 Re: Lasek łże, łże 16.03.13, 08:09
                        Mundi Klich już raz wydał wyrok na Błasika. Teraz nikt się nie chce przyznać, że rozpoznał jego głos.
                        Czy wszyscy są tak zastraszeni, że kompletnie nikt nie stanął w obronie kolegów?

                        Polecam słowa ojca nawigatora:
                        www.youtube.com/watch?v=-ia-LSBv4VA


                          • zuzkazuzka111 Re: Lasek łże, łże 18.03.13, 21:34
                            > A może najzwyczajniej zdają sobie sprawę z tego co zrobili i wszyscy teraz wsadzili "mordy w kubeł".

                            Nie wiem kto i z czego sobie zdaje sprawę. Cisza, podobnie zresztą jak przy sprawie Casy jest bolesna. Najbardziej dla rodzin tych ludzi, dla rodzin załogi.

                            A mnie ostatnio ktoś na samochodzie napisał MAK :).
                            Na strzeżonym parkingu.
                            Po kilku seriach głupich emailii, w których były imiona i nazwiska ludzi ważnych w moim życiu, wiem już, że ktoś to moje życie przegrzebał. Tylko po co, to nie wiem. :)
                            Jednak.. zbieżność otrzymywanych emailii z niektórymi moimi wpisami na tym forum jest przekazem prostym.
                            Przez przypadek trafiłam chyba w jakąś prawdę. Możliwe, że ktoś się zastanawiał :).

                            Trotyl na siedzeniach, prokuratura rżnie głupa, a BOR? Podobno sprawdzał pokład przed startem. Zapewne zachował się jakiś zapis z tego sprawdzania. Ktoś się pod tym podpisał... Ale może był to podobny zapis, do tego z montażu krzeseł.
                            • c2h6 Re: Lasek łże, łże 18.03.13, 21:55
                              zuzkazuzka111 napisała:

                              > A mnie ostatnio ktoś na samochodzie napisał MAK :).
                              > Na strzeżonym parkingu.
                              > Po kilku seriach głupich emailii, w których były imiona i nazwiska ludzi ważnyc
                              > h w moim życiu, wiem już, że ktoś to moje życie przegrzebał. Tylko po co, to ni
                              > e wiem. :)

                              Zapomniałaś wspomnieć o tym, o czym pisałaś mi ostatnio w mailu. O tym jak wstałaś z sedesu, patrzysz, a w środku twoja własna kupa ułożona w napis cyrylicą: "uważaj!".
                              • zuzkazuzka111 Re: Lasek łże, łże 18.03.13, 22:26
                                > Zapomniałaś wspomnieć o tym, o czym pisałaś mi ostatnio w mailu. O tym jak wsta
                                > łaś z sedesu, patrzysz, a w środku twoja własna kupa ułożona w napis cyrylicą:
                                > "uważaj!".

                                śnij...
                            • aw2139 Re: Lasek łże, łże 19.03.13, 08:31
                              Osoby które zadają pytania wskazujące na wątpliwości znalezione w oficjalnym raporcie są po prostu niewygodne. Aby z tego wybrnąć, próbują dyskredytować te osoby i ośmieszać je.
    • you-know-who klamstwa zalogi Jaka 16.03.13, 04:32
      "zobaczyli" apm-y z wysokosci 120m, po skosie 3 stopnie. potem na 80 m "zobaczyli" ziemie (zalozmy, po skosie 60 stopni, a pas to chyba jak byli na 50m.
      ich nikt nie widzial az wypadli z chmury nisko nad pasem.

      ludzie! rece opadaja... klamac tez trzeba umiec, fizyka transferu promieniowania sie klania. ucza tego na UW (mnie przynajmniej nauczyli). jesli jest grubosc optyczna prosto w dol rzedu tau=2 na 80m (tak zeby miec szanse zobaczyc przez zamglenie zarysy ziemi, a zalezalo pilotom podkreslic ze widzieli z wysoka wiec to jeszcze nie byla tam swietna widzialnosc), to jaka jest grubosc optyczna po skosie 3.5 stopnia ze 120m? to jest grubosc optyczna pionowa na 120m (tau > ~4, to konserwatywne oszacowanie) podzielona przez sinus 3.5 stopni, czyli tau(APM po skosie) > ~60.
      rozumiem ze to zalodze jaka nic nie mowi, jednak jesli zorientuje sie w tym jakikolwiek ekspert prokuratury... czesc strumienia APMow docierajaca do samolotu: exp(-tau) < 1/100000000000000000000000000.

      BEZCZELNE KLAMSTWA o widzeniu APMow ze 120m, ladowanie z "nieuslyszanym" nakazem odejscia na drugi krag. brawo panie poruczniku, brawo!!

      uszanowania dla znajomych z forum,
      YKW




      --
      blog w salonie24, Wywiady telewizyjne i animacje
      • you-know-who Re: klamstwa zalogi Jaka 16.03.13, 04:46
        nie atakuje tu Wosztyla, niech mowi komu chce co chce (ja sie czuje urazony klamstwami czysto profesjonalnie). moim zdaniem zostal juz przez to co sie stalo ukarany.

        probowal troche glupio (bo jegp "prywatnie powiem, ze jak najbardziej..") zabrzmiec to moglo w uszach zalogi 101ki jak niepotrzebna zacheta -- ale jednak probowal ostrzec kolegow! on i Mus. mowili jak jest, najpierw obrazowo i ze 400 widac i ze ponizej 50 jest grubo. bardziej lopatologicznie sie nie praktykuje, co mial powiedziec: "prosze o potwierdzenie, ze zrozumieliscie te liczby oznaczaja"?
        potem przekazali, ze "teraz widac [juz tylko] 200".
        i to im sie bardzo ceni. to co sie stalo z tupolewem nie bylo ich wina. ten styl ladowania ktory zrobili tez byl tylko polowiczna ich wina. tak sie tam latalo...

        --
        blog w salonie24, Wywiady telewizyjne i animacje
        • 1normalnyczlo.w.i.e.k Tuż przed Jakiem-40 leciał sobie Ił-76! 16.03.13, 23:01
          you-know-who napisał: l ladowania ktory zrobili tez byl tylko polowiczna ich wina. tak sie tam latalo

          ---> Twierdzisz, że taka ruska "asysta" z przodu, przelatywanie podczas lądowania Jaka-40 tuż przed jego nosem w poprzek pasa na lotnisku, to normalne???
          A może wiesz, dlaczego przy bardzo dobrej widoczności, Ił-76 "nie mógł" aż dwa razy trafić centralnie na pas a jedynie przelatywał sobie w poprzek pasa z lewa na prawo ?
          Przecież ruska załoga Iła-76 znała się jak łyse konie z kontrolerami na wieży a i teren wokół lotniska też świetnie znali, łącznie ze słynnym "jarem" i z pancerną brzozą ... - mimo wszystko nie mogli się naprowadzić na środek pasa??? Owszem, można pomylić się i za wysoko nadlecieć na pas - ale nie dwa razy nadlatywać z boku pasa!!!

          --
          inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
          • absurdello Re: Tuż przed Jakiem-40 leciał sobie Ił-76! 27.03.13, 18:15
            > ---> Twierdzisz, że taka ruska "asysta" z przodu, przelatywanie podczas ląd
            > owania Jaka-40 tuż przed jego nosem w poprzek pasa na lotnisku, to normalne???

            O ile pamiętamy, to najpierw wylądował Jak40:


            5:17:30__Plusnin___Пocaдкa. (Lądowanie.)

            Pierwsze odprawienie IŁ-a

            5:27:51__Plusnin__Ухoди нa втoрoй крyг. (Odejdź na drugi krąg.)

            Drugie odprawienie IŁ-a:

            5:40:42__Plusnin__Выпoлняйте yхoд нa втoрoй крyг. (Wykonujcie odejście na drugi krąg.)

            Tak więc kto Jakowi latał przed nosem oprócz mgły ???


            > A może wiesz, dlaczego przy bardzo dobrej widoczności, Ił-76 "nie mógł"
            > aż dwa razy trafić centralnie na pas a jedynie przelatywał sobie w poprzek pasa
            > z lewa na prawo ?

            Przy jakiej dobrej widoczności i jakie w poprzek (pas ma 49m szerokości to jest sporo poniżej sekundy lotu ) ?????????????

            > Przecież ruska załoga Iła-76 znała się jak łyse konie z kontrolerami na wieży a
            > i teren wokół lotniska też świetnie znali, łącznie ze słynnym "jarem" i z panc
            > erną brzozą ... - mimo wszystko nie mogli się naprowadzić na środek pasa???

            Znajomość lotniska nie oznacza, że się jest cudotwórca i przy słabej widoczności trafisz w pas o szerokości mniejszej niż rozpiętość skrzydeł samolotu (pas ma 49m szerokości, a IŁ76 rozpiętość skrzydeł 50.5m)


            • 1normalnyczlo.w.i.e.k Ił-76 był świadomie naprowadzany z boku pasa! 28.03.13, 00:38
              absurdello napisał: O ile pamiętamy, to najpierw wylądował Jak40:
              Tak więc kto Jakowi latał przed nosem oprócz mgły ???

              ---> Najpierw, ale przed czym najpierw, skoro to dziennikarz opowiadał, że podczas lądowania widział z pokładu Jaka-40 podrywający się z ziemi przechylony samolot?

              >> Znajomość lotniska nie oznacza, że się jest cudotwórca i przy słabej widoczności trafisz w pas

              ---> Ależ widoczność była bardzo dobra, skoro za każdym razem pod koniec przelotu kontrolerzy mówili o kontakcie wzrokowym. Ale nie to jest najważniejsze, lecz fakt, że nie trzeba cudotwórcy, by nadlecieć na wprost pasa - tym bardzie w drugim podejściu! Jednak nie mieli takiego zamiaru, skoro kontroler przez cały czas ich informował ich, że są "na kursie i na ścieżce" a oni wiedząc, że nie są ani na kursie ani na ścieżce, spokojnie, bez słowa komentarza, przelatywali z boku pasa. A dlatego nie byli zdziwieni, bo wiedzieli, że w tym momencie testują oprzyrządowanie nawigacyjne lotniska tak by precyzyjnie naprowadzić samolot z polską delegacją na ... miejsce tragedii!
              Gdyby było inaczej, to jakikolwiek ślad rozmów załogi Iła-76 z kontrolerami na ten temat znalazłby się w nagraniach! A w zamian była kolejna próba trafienia w miejsce katastrofy i naprowadzanie korekcjami toru lotu Iła-76 przez kontrolerów.
              Dlaczego Krasnokutski nakazał kontrolerowi, by się nie denerwował i naprowadzał Iła-76 maksymalnie nisko z boku pasa, by dopiero w ostatniej chwili dać polecenie odejścia na drugi krąg???

              --
              inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
              • absurdello Re: Ił-76 był świadomie naprowadzany z boku pasa! 28.03.13, 21:41
                > ---> Najpierw, ale przed czym najpierw, skoro to dziennikarz opowiadał, że
                > podczas lądowania widział z pokładu Jaka-40 podrywający się z ziemi przechylony
                > samolot?

                Który dziennikarz i DLACZEGO nic takiego nie zapamiętała załoga Jaka (Wosztyl, Kowaleczko i Muś), przecież to by był pierwszorzędny dowód przeciwko Rosjanom i organizacji pracy na lotnisku ??? Myślisz, że ktoś by takiego haka przeoczył dającego do ręki ciężki argument naszej stronie ?????

                > ---> Ależ widoczność była bardzo dobra, skoro za każdym razem pod koniec przelotu
                > kontrolerzy mówili o kontakcie wzrokowym.

                Tyle, że jak nawiązali ten kontakt wzrokowy, to odsyłali podchodzący samolot na drugi krąg przy wtórze nieparlamentarnych słów przeważnie pomijanych w słownikach. Jak jest dobra widoczność, to przeważnie się nie wysyła samolotu na drugi krąg.

                Poza tym Wosztyl mówił, że była widoczność 1500m a Plusnin ich samolot zobaczył dopiero nad progiem masa czyli dopiero z 250-300m

                5:16:35_(Ryżenko)___Двa нa кyрcе, глиccaде. (Dwa na kursie, ścieżce.)
                Kilka niezrozumiałych wypowiedzi.
                5:16:41_Plusnin____ Дaвaй, дaвaй, дaвaй, cмoтри. (Dawaj, dawaj, dawaj, patrz.)
                5:16:47 ...... ……
                5:16:48 (Ryżenko)__Один нa кyрcе, глиccaде. (Jeden na kursie, ścieżce.)
                5:16:53__Plusnin__Не виднo, пoкa не вижy. (Nie widać, na razie nie widzę.)
                Kilka niezrozumiałych wypowiedzi.
                5:17:00 Plusnin Где?! Где?! (Gdzie?! Gdzie?!)
                5:17:00 Plusnin Пoлocy нaблюдaете? Bыше! (Pas widzicie? Wyżej!)
                5:17:04 Блядь, yхoд нa ... Ku..., odejście na …
                5:17:05 Блядь, нaдo yхoд. Ku..., trzeba odejście.
                5:17:06 P Ухoд нa втoрoй крyг. Odejście na drugi krąg.

                Jeżeli przyjąć prędkość podejścia Jaka na 259km/h, to wyliczone odległości zgadzają się mniej więcej z odczytami Ryżenki na radarze (pogrubione teksty wysyłane przez radio):

                5:14:43___10000__31, odległość dziesięć, sto w lewo, wejście na ścieżkę.
                5:14:44____9928
                5:14:45____9856
                5:14:46____9784
                (....)
                5:15:03____8561
                5:15:04____8489
                5:15:05____8417__O, osiem kilometrów, ku.... Ku..., nasze meteo, a ja mówię, kurde …
                5:15:06____8345
                5:15:07____8273
                5:15:08____8201
                (....)
                5:15:30____6619
                5:15:31____6547
                5:15:32____6475
                5:15:33____6403__031, zbliżacie się do dalszej, na kursie, ścieżce.
                5:15:34____6331
                5:15:35____6259
                5:15:36____6187
                5:15:37____6115
                (...)
                5:15:57____4676
                5:15:58____4604
                5:15:59____4532
                5:16:00____4460
                5:16:01____4388
                5:16:02____4316
                5:16:03____4244
                5:16:04______4172_____Y, cztery na kursie, ścieżce
                5:16:05____4101
                5:16:06____4029
                5:16:07____3957
                5:16:08____3885
                (....)
                5:16:16____3309
                5:16:17____3237
                5:16:18____3165
                5:16:19____3093
                5:16:20_____3021____Trzy na kursie, ścieżce.
                5:16:21____2949
                5:16:22____2877
                5:16:23____2806
                5:16:24____2734
                (....)
                5:16:31____2230
                5:16:32____2158
                5:16:33____2086
                5:16:34____2014
                5:16:35_____1942____Dwa na kursie, ścieżce.
                5:16:36____1870
                5:16:37____1798
                5:16:38____1726
                5:16:39____1654
                5:16:40____1582
                5:16:41____1511_______Dawaj, dawaj, dawaj, patrz.
                (....)
                5:16:45____1223
                5:16:46____1151
                5:16:47____1079
                5:16:48____1007____Jeden na kursie, ścieżce.
                5:16:49____935
                5:16:50____863
                5:16:51____791
                5:16:52____719
                5:16:53____647___Nie widać, na razie nie widzę.___904m w linii prostej od BSKP
                5:16:54____575
                5:16:55____503
                5:16:56____431
                5:16:57____359
                5:16:58____287___Początek pasa bezpieczeństwa przed progiem 26
                5:16:59____216
                5:17:00____144__Gdzie?! Gdzie?!, Pas widzicie? Wyżej!____420m w linii prostej od BSKP
                5:17:01____72
                ==================================================
                5:17:02__________0____Próg pasa__290m w linii prostej od BSKP
                ==================================================
                5:17:03_____-72
                5:17:04_____-144____
                5:17:05_____-216____
                5:17:06___-288____Odejście na drugi krąg.
                5:17:07______-360____40m przed pierwszym odjazdem od pasa głównego.
                (....)

                Sądząc z powyższego, to przy lądowaniu Jaka40 widoczność była już sporo poniżej 1000m, a Jak tuż przed progiem leciał jakoś nie tak skoro o 5:17:00 kontroler się wkurzał i pytał czy widzą próg.

                No chyba, że tego dnia działała jakaś inna fizyka ....

                > A dlatego nie byli zdziwieni, bo wiedzieli, że w tym momencie testują oprzyrządowanie
                > nawigacyjne lotniska tak by precyzyjnie naprowadzić samolot z polską delegacją
                > na ... miejsce tragedii!

                Powyższym zdaniem sugerujesz, że nasi piloci byli neptkami co nawet worków z piaskiem nie powinni wozić bo bez prowadzenia z lotniska nie potrafili nawet odejścia ze 100m robić.
                Gdyby nasi piloci mieli jeden przyrząd pomiarowy na krzyż, to można by w to uwierzyć ale oni mieli:

                2 FMS-y każdy w wbudowanym odbiornikiem GPS + jeden nadmiarowy,
                1 oddzielny GPS
                Prędkościomierze w FMS i na tablicach przyrządów
                Zegary czasu rzeczywistego (mając czas i prędkość można ocenić odległość)
                Wariometry (kilka sztuk zasilane z niezależnych instalacji ujęcia powietrza)
                Wysokościomierze ciśnieniowe (kilka sztuk, niezależnych)
                Wysokościomierze radiowe (2 sztuki niezależne od anten po wskaźniki)

                Wskaźniki kursowe.

                i mając to wszytko JAKOBY dali się wieść na rzeź przez obsługę zapyziałego lotniska, do tego chyba zahipnotyzowani przez tę obsługę, że olewali przepisy, które zastosowane uratowały by im życie ??

                KOGO CHCESZ PRZEKONYWAĆ DO TAKIEGO WARIACTWA ???

                Już chociaż nie rób z tych pilotów głupców, bo na to mimo wszystko nie zasługują :((

                > Gdyby było inaczej, to jakikolwiek ślad rozmów załogi Iła-76 z kontrolerami na
                > ten temat znalazłby się w nagraniach! A w zamian była kolejna próba trafienia w
                > miejsce katastrofy i naprowadzanie korekcjami toru lotu Iła-76 przez kontroler
                > ów.

                W jaki punkt katastrofy ???? Tu154m uderzył w ziemię ok. 500m od progu a IŁ wyczyniał głupoty ok. 400m za progiem (bo tam go mogli widzieć ci z Jaka) czyli prawie 1km dalej.

                > Dlaczego Krasnokutski nakazał kontrolerowi, by się nie denerwował i naprowadzał
                > Iła-76 maksymalnie nisko z boku pasa, by dopiero w ostatniej chwili dać polece
                > nie odejścia na drugi krąg???

                A ty masz jakieś pojęcie o naprowadzaniu ???? O wysokości lotu decyduje dowódca samolotu a nie lotnisko, poza tym poniżej 1km, to obsługa lotniska już praktycznie samolotu nie widzi na radarze, bo już giną w zakłóceniach od odbić od drzew (wiązka już jest zbyt nisko) i o naprowadzaniu nie ma mowy.

                Poza tym radar stoi w połowie pasa i jakieś 200m od osi czyli samolot będący 500m od progu (1750m od miejsca gdzie stoi radar) byłby widoczny pod kątem:

                arc tg (200m/1750m)=6.5 stopnia

                więc jakiekolwiek prowadzenie samolotu przez lotniskiem i to jeszcze precyzyjne w konkretne miejsce nie miało by sensu (piloci też o tym wiedzą).
                Popatrz na zdjęcia tego radaru co oni tam mieli i zastanów się nad techniczną niemożliwością takiego działania, ehhh

                • 1normalnyczlo.w.i.e.k Co,chcecie jego też zMusić!!! 29.03.13, 01:09
                  absurdello napisał: Który dziennikarz

                  ---> Poszukaj a znajdziesz!

                  >> i DLACZEGO nic takiego nie zapamiętała załoga Jaka

                  ---> Dziwne, ze nie potrafisz sobie wyobrazić chociażby tego, co widzi załoga a czego nie widzi, choć pasażer może ze swego miejsca zobaczyć ...

                  >> Tyle, że jak nawiązali ten kontakt wzrokowy, to odsyłali podchodzący samolot na drugi krąg przy wtórze nieparlamentarnych słów przeważnie pomijanych w słownikach. Jak jest dobra widoczność, to przeważnie się nie wysyła samolotu na drugi krąg.

                  ---> Tu uciekasz się do tak bezczelnych łgarstw, że właściwie to nie ma sensu nawet omawianie tego, co dalej napisałeś!
                  Te twoje "nieparlamentarne słowa", jak już dokładnie wcześniej pisałem, padły tylko raz, gdy Ił-76 przeleciał im tuż nad głową!
                  Natomiast kagiebista Krasnokutski stał nad głową kontrolerowi, mówiąc mu wtedy, gdy Ił-76 leciał już bardzo nisko, by tym się nie przejmował, bo wiedział, że i tak pilot z Iła-76 sam poderwie samolot w górę! Obaj dobrze wiedzieli, że podanie komendy do odlotu na drugi krąg było tylko formalnością!

                  >> Tu154m uderzył w ziemię ok. 500m od progu a IŁ wyczyniał głupoty ok. 400m za progiem (bo tam go mogli widzieć ci z Jaka) czyli prawie 1km dalej.

                  ---> Tak, Ił-76 najpierw znalazł się w tym samym miejscu co później TU-154M 101, czyli ok. 600 m w bok od progu pasa a później, lecąc dalej, rzeczywiście mógł być 400 metrów za progiem pas przelatując nad pasem prawie w poprzek!

                  >> A ty masz jakieś pojęcie o naprowadzaniu ????

                  ---> Oczywiście, że mam! I to o wiele lepsze niż ty, J.Miller, M.Lasek czy you-know-who!

                  >> poniżej 1km, to obsługa lotniska już praktycznie samolotu nie widzi na radarze

                  ---> I po co takie bzdury piszesz, skoro wszyscy o tym dobrze wiedzą?
                  Na tym to właśnie polega, że decyzja o lądowaniu lub odejściu na drugi krąg nie jest podejmowana na podstawie wskazań radaru lecz na podstawie RZECZYWISTEJ i bezpośredniej widoczności pasa startowego i samolotu!!!

                  >> jakieś 200m od osi czyli samolot będący 500m od progu (1750m od miejsca gdzie stoi radar) byłby widoczny pod kątem:

                  arc tg (200m/1750m)=6.5 stopnia

                  ---> Czy tylko się pomyliłeś, czy jednak z matematyką - i widzeniem przestrzennym - też krucho?

                  --
                  inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
                  • absurdello Re: Co,chcecie jego też zMusić!!! 03.04.13, 17:49
                    > ---> Tu uciekasz się do tak bezczelnych łgarstw, że właściwie to nie ma sen
                    > su nawet omawianie tego, co dalej napisałeś!

                    Z oficjalnego zapisu przy podchodzeniu Jaka40 (załącznik nr 8 do raportu Millera strona 17 z 77) - pogrubione transmisje radiowe do Jaka40

                    5:16:35 (R) Двa нa кyрcе, глиccaде. (Dwa na kursie, ścieżce.) <-- radio
                    (Kilka niezrozumiałych wypowiedzi.)
                    5:16:41 P Дaвaй, дaвaй, дaвaй, cмoтри. (Dawaj, dawaj, dawaj, patrz.)
                    5:16:47 ...... ……
                    5:16:48 (R) Один нa кyрcе, глиccaде. (Jeden na kursie, ścieżce.) <- radio
                    5:16:53 P Не виднo, пoкa не вижy. (Nie widać, na razie nie widzę.)
                    (Kilka niezrozumiałych wypowiedzi.)
                    5:17:00 P Где?! Где?! Пoлocy нaблюдaете? Bыше! Gdzie? Gdzie? Pas widzicie? Wyżej!
                    5:17:04 Блядь, yхoд нa ... (Ku..., odejście na …)
                    5:17:05 Блядь, нaдo yхoд. (Ku..., trzeba odejście.)
                    5:17:06 P Ухoд нa втoрoй крyг. (Odejście na drugi krąg.) <- radio

                    Jak chcesz, to im zarzucaj łgarstwa a nie mnie, no chyba, że te ku... wyżej uważasz za parlamentarne i oznakę spokoju obsługi lotniska.

                    Jak podchodził jako pierwszy, a IŁ dopiero po nim, ja mówię o tekstach jakie padły przy podejściu Jaka40 a nie późniejszym podchodzeniu IŁ-a.

                    > Natomiast kagiebista Krasnokutski stał nad głową kontrolerowi, mówiąc mu wtedy,
                    > gdy Ił-76 leciał już bardzo nisko, by tym się nie przejmował, bo wiedział, że
                    > i tak pilot z Iła-76 sam poderwie samolot w górę! Obaj dobrze wiedzieli, że po
                    > danie komendy do odlotu na drugi krąg było tylko formalnością!

                    Ale co mają komendy z lotniska do momentu przejścia pilota na wznoszenie ? NIC, bo to pilot przecież kontroluje wysokość i ma podjąć decyzję gdy z wysokości decyzyjnej nie zobaczy ziemi lub po "posadka dopołnitielno" przekroczy granicę 1km (w locie na wysokości decyzyjnej) od progu i nie dostanie zgody na lądowanie.

                    Kontroler wyda polecenie odejścia jak zobaczy samolot i mu coś nie będzie pasowało w jego locie, a nie w ciemno, a przy tamtej widoczności, to mógł go zobaczyć bardzo późno dużo bliżej progu niż jest miejsce odejścia wywołanego brakiem widoczności z wysokości decyzyjnej czyli od 1800m od progu lub dalej).

                    To jak leciał IŁ nie ma nic do rzeczy, to sprawa Rosjan, szczególnie, że ci z Tu154m zostali poinformowani przez załogę Jaka40, że IŁ dwa razy odchodził (czyli nie dał rady wylądować) i gdzieś odleciał:

                    10:29:29,8__Dowódca____Spytaj, czy Rosjanie już przylecieli.
                    10:29:34,9 __2pilot_______A Rosjanie już przylecieli?
                    10:29:37,7 ___Nieznany___(niezr.).
                    10:29:40,0 ___Jak40______ Ił 2 razy odchodził i chyba gdzieś odlecieli
                    10:29:44,4 ___2pilot______ No rozumiem, dzięki
                    10:29:46,3 ___2pilot______ Słyszałeś?
                    10:29:46,7 ___Dowódca___ Tak

                    Ciekawe, że zupełnie nie przekazano w jakim "stylu" były te odejścia, bo to może by dało do myślenia załodze tupolewa o warunkach na dole.
                    Sądząc z reakcji, to:

                    a) kpt Protasiuk wiedział, że jakiś samolot rosyjski miał lądować w Smoleńsku,
                    b) niespecjalnie się przejął tym, że nie wylądował,
                    c) nie przekazał dalej informacji o niewylądowaniu IŁ-a

                    czyli albo ten IŁ nie był aż tak ważny dla programu dnia albo dowódcy było to zupełnie obojętne czy ten IŁ coś przywiezie czy nie.

                    > ---> Oczywiście, że mam! I to o wiele lepsze niż ty, J.Miller, M.Lasek czy
                    > you-know-who!

                    Mam CIĘŻKIE WĄTPLIWOŚCI

                    > Na tym to właśnie polega, że decyzja o lądowaniu lub odejściu na drugi krąg nie
                    > jest podejmowana na podstawie wskazań radaru lecz na podstawie RZECZYWISTEJ
                    >
                    i bezpośredniej widoczności pasa startowego i samolotu!!!

                    Toż o tym piszę, a miejscem ostatecznej decyzji o odejściu jest wysokość decyzyjna a tę mijali tuż przed wlotem nad to ostatnie zagłębienie, za to decyzję (w sensie komendy) wydano już po przeleceniu dna zagłębienia:

                    10:40:37,1 ___Nawigator____150___2655m od progu
                    10:40:38,7___Ryżenko______2 na kursie i ścieżce__2525m od progu (2 mile morskie od KTA)

                    ; Przy TAWS36 samolot opada -7.69m/s
                    10:40:39,4 ___TAWS_36__Hbaro=114m__Hrw=130m___Vy=-7.69m/s

                    ; wlot nad zagłębienie

                    10:40:41,3___2pilot________100 metrów___2353m od progu <- prawidłowa decyzyjna

                    10:40:42,6___Nawigator____100__________2249m od progu

                    10:40:46,6 ___TAWS_37____Hbaro=59m__Hradio=99m___Vy=-7.65m/s___1930m od progu

                    ; Nawigator czyta drugie 100 prawie nad dnem Jaru a chwilę przedtem był TAWS37 na
                    ; wysokości BAROMETRYCZNEJ ~60m (czyli 40m poniżej decyzyjnej) ale za to na radiowej
                    ; zbliżonej do 100m czyli poniższy odczyt musiał być z radiowysokościomierza
                    10:40:48,7 ___Nawigator____100_______ 1764 m od progu
                    10:40:49,2___2pilot___W normie lub dow. "Odchodzimy___1724m od progu

                    ; tu mijają dno jaru i wlatują nad zbocze podnoszące się w stronę lotniska.

                    10:40:49,6 ___Nawigator___90___1692 m od progu

                    10:40:50,0 ___Nawigator___80___1660 m od progu

                    10:40:50,5 ___2pilot_______Odchodzimy____1621m od progu

                    10:40:50,7___Nawigator____70___________1605m od progu
                    10:40:51,5 ___RW-5_______Alarm wysokości na ok. 65m____1541m od progu
                    10:40:51,8 ___Nawigator____60___________1517 m od progu
                    10:40:52,3 ___Nawigator____50___________1422m od progu
                    10:40:52,4 ___Plusnin_______Horyzont 101__1414m od progu
                    10:40:53,0___Nawigator____40___________1366m od progu

                    ; 2.7 sekundy po komendzie 2 pilota "Odchodzimy" pojawia się przyspieszenie hamujące
                    ; opadanie ay=(Ny-1)*g = (1.1-1)*9.81m/s2 ~ 1m/s2

                    10:40:53.3___MSRP64/QAR__Ny osiąga 1.1 i ustala się na 2 sekundy

                    czyli oni zaczęli hamować tyle, że dużo za późno i dużo za nisko no ale jak mieli robić to wcześniej skoro nie padły WE WŁAŚCIWYM CZASIE odpowiednie KOMENDY ??

                    > ---> Czy tylko się pomyliłeś, czy jednak z matematyką - i widzeniem przestr
                    > zennym - też krucho?

                    Pisałem o kącie wiązki radaru względem osi pasa.
                    • aw2139 Re: Co,chcecie jego też zMusić!!! 04.04.13, 08:12
                      Kolejny raz powołujesz się na to co mówiono w wieży, a nie ma ani jednego konkretu, który wskazywałby co poszło w eter. Przedstawiasz rzeczy w taki sposób, jakby piloci mieli wiedzę na temat tego jaki burdel panował na wieży. Traktujesz problem bardzo niepoważnie, tak jak zrobiła to komisja Millera robiąc wrzutki wymieszanej korespondencji, aby ogłupić i tak ciemny lud.
                      • absurdello Re: Co,chcecie jego też zMusić!!! 04.04.13, 17:44
                        > a nie ma ani jednego konkretu, który wskazywałby co poszło w eter.

                        No przecież w stanowisku kierowania są oddzielne kanały nagrań tego co poszło przez radio do nadlatujących samolotów. Masz to w załączniku nr 8 do raportu Millera i w załączniku ukv.pdf do raportu MAK. U Millera połączono wszystkie rozmowy by widać było zależności czasowe poszczególnych wypowiedzi a w raporcie MAK są oddzielne pliki.

                        Co do traktowania tematu, to go tak traktuję jak są podane informacje na ten temat.
                    • 1normalnyczlo.w.i.e.k Kłamiesz,absurdello,twierdząc,że ten tekst padł 08.04.13, 01:50
                      absurdello napisał: ja mówię o tekstach jakie padły przy podejściu Jaka40

                      ---> i był skierowany do załogi Jaka-40! Upierając się przy tym dowodzisz jedynie własnej indolencji, bo nawet nie wiesz jak komunikuje się wieża z samolotem!

                      >> Ale co mają komendy z lotniska do momentu przejścia pilota na wznoszenie ? NIC, bo to pilot przecież kontroluje wysokość i ma podjąć decyzję gdy z wysokości decyzyjnej nie zobaczy ziemi lub po "posadka dopołnitielno" przekroczy granicę 1km

                      ---> Ale Ił-76 nie znajdował się wtedy na wysokości decyzji, lecz przelatywał sobie niziutko nad ziemią i nad lotniskiem.

                      >> To jak leciał IŁ nie ma nic do rzeczy, to sprawa Rosjan

                      ---> Znowu koncertowo sie podkładasz, pokazując swoją niewiedzę!
                      To, jak wtedy leciał Ił-76 ma ogromne znaczenie, gdyż zbadanie tego lotu pokazałoby zarówno stan wszelkich urządzeń na i przed lotniskiem, jak i kompetencje kontrolerów!

                      >> szczególnie, że ci z Tu154m zostali poinformowani przez załogę Jaka40, że IŁ dwa razy odchodził (czyli nie dał rady wylądować) i gdzieś odleciał

                      ---> Ty nie tylko nie masz wiedzy, ale nawet nie potrafisz logicznie pomyśleć! Załoga polskiego Jaka-40 nie była złożona z jasnowidzów a ty chciałbyś wmówić, że oni mogli wiedzieć tyle ile kontrolerzy na wieży. Przecież oni to obserwowali z boku, nie mieli pod nosem radaru! Każdy normalny człowiek widząc dolatujący do lotniska i zniżający się samolot, ze ten chce wylądować! Co, któryś z nich miał podskoczyć do góry lub wejść na drabinę, by zauważyć, że ruski Ił-76 wcale nie celuje w pas?

                      >> Ciekawe, że zupełnie nie przekazano w jakim "stylu" były te odejścia

                      ---> A kto miał załodze Jaka-40 przekazać te informacje o "stylu"? Kagiebista Krasnokutski? Ośmieszasz się z każdym słowem ...

                      >> czyli albo ten IŁ nie był aż tak ważny dla programu dnia albo dowódcy było to zupełnie obojętne czy ten IŁ coś przywiezie czy nie

                      ---> O! Te informacje co do ważności Iła-76, to na pewno miał złożyć Putin ... bo jeśli nie Putin, to powiedz, indolencie, kto takowe informacje miał obowiązek przekazać kapitanowi Protasiukowi??? A może jednak, pan Nikt? :)

                      >> czyli oni zaczęli hamować tyle, że dużo za późno i dużo za nisko no ale jak mieli robić to wcześniej skoro nie padły WE WŁAŚCIWYM CZASIE odpowiednie KOMENDY ??

                      ---> I poprzestaniesz wreszcie na tym steku kłamstw i bredni?
                      Jakie komendy i w jakim czasie miały paść a padły według ciebie później?
                      Wszystkie czynności załoga Jaka-40 wykonała zgodnie z procedurą! A te jedynie coś tam zmyślasz.

                      --
                      inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
        • aw2139 Re: klamstwa!!! 18.03.13, 09:48
          Wskazujesz, że zachęcali ich do lądowania, ale skoro niby jesteś pilotem to musisz teoretycznie wiedzieć co to jest segment podejścia końcowego i czym on się kończy?!
          Zwłaszcza, że rozmowa ich odbyła się na długo przed wykonaniem zakrętu na kurs lądowania.
          A dodatkowo kolejny raz wstawię to co napisano w obowiązującym RL dla wojskowych załóg:
          § 19
          Ust. 24
          W czasie lotu na prostej do lądowania dowódca statku powietrznego obowiązany jest przerwać zniżanie:
          1. Na komendę lotniskowego organu SRL lub
          2. W przypadku niedokładnego obliczenia do lądowania i niemożliwości jego poprawienia lub
          3. W przypadku pojawienia się w pobliżu statku powietrznego albo na DS. (polu startowym) przeszkody zagrażającej bezpieczeństwu lądowania lub
          4. W przypadku osiągnięcia WM (zgodnie z par. 23 ust. 16) i nieustalenia pewnego wzrokowego kontaktu z terenem, niezbędnego do kontynuowania podejścia lub
          5. Gdy warunki lotu lub zjawiska pogody nie gwarantują bezpiecznego lądowania
          i zgodnie z decyzją dowódcy statku powietrznego wykonać powtórny manewr podejścia do lądowania lub odejść na lotnisko zapasowe.

          I gdy przeczytasz raz jeszcze wzmiankę w tym ustępie, że "i zgodnie z decyzją dowódcy statku powietrznego wykonać powtórny manewr podejścia do lądowania lub odejść na lotnisko zapasowe", z wypowiedzi człowieka z jaka nie wynika to o czym napisałeś.
          • absurdello A jak nazwać działanie jeżeli: 28.03.13, 21:53
            W jednym zdaniu Wosztyl podaje widoczność 400m i podstawy poniżej 50m i w ogóle, że 3.14zda tam jest co nawet dla Jaka było poniżej minimów, a w drugim bezpośrednio po pierwszym mówi, że mówiąc SZCZERZE to mogą próbować podejścia jak NAJBARDZIEJ ?

            Jak ja bym ci powiedział, że owszem transformator jest pod wysokim napięciem ale mówiąc SZCZERZE, to możesz próbować do niego podejść JAK NAJBARDZIEJ, to nie potraktował byś tego jako podpuszczania sprowadzającego na ciebie zagrożenie ?

            Do tego nie było żadnej prognozy na polepszenie, widoczność była żadna już gdy IŁ podchodził A POTEM NIKT NIE INFORMOWAŁ PILOTÓW, ŻE "Owszem jest źle ale się polepsza więc możecie do nas lecieć, bo jak dolecicie to już powinno być dobrze" czy coś w tym sensie.

            I nie mów mi o dynamicznej zmianie pogody, bo w 4 minuty przy słabiutkim wietrze na lotnisku, to szans na przedmuchanie GĘSTNIEJĄCEJ CAŁY CZAS mgły do poziomu powiedzmy 1000m NIE BYŁO ŻADNEJ.
            • aw2139 Re: A jak nazwać działanie jeżeli: 29.03.13, 09:20
              Wielokrotnie na ten temat rozmawialiśmy i ciągle mamy odmienne zdania, więc nie ma sensu dalej tego ciągnąć. Zajmuję stanowisko, że Twoje konkluzje są totalnym naciąganiem faktów i nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. No chyba, że byłeś tam podczas tych zdarzeń i widziałeś jak to wszystko wyglądało, wówczas przyznam Tobie rację!!!!!!!!!!
        • aw2139 Re: klamstwa zalogi Jaka 11.04.13, 09:48
          you-know-who napisał:

          ja sie czuje urazony klamstwami czysto profesjonalnie

          Profesjonalisto Y-K-W, swój profesjonalizm możesz sobie w buty włożyć i nie kompromituj się już występując przed kamerami podając swoje przemyślenia jako jedynie prawidłowe, bo tylko się ośmieszasz. A wpadek już trochę miałeś. Wstyd, że wytykają Tobie błędy, tutaj na forum, ludzie bez specjalistycznego wykształcenia!
      • banana_dog Zwykłe brednie. 16.03.13, 17:55
        Po pierwsze, jakikolwiek ekspert prokuratury spyta o wielkości zmierzone, a nie o czyjekolwiek urojenia.A nie dane wyssane z palucha, jak u innego "eksperta", Biniędy.
        "Ekspertów" tego rodzaju mają tam zapewne po dziurki w nosie.
        Po drugie, ta cała "teoria transportu promieniowania" to nic innego jak, znane od zamierzchłych czasów prawo Beera, zgodnie z którym spadek natężenia promieniowania I, po przejściu warstwy o grubości dz jest proporcjonalny do natężenia i grubości warstwy, z pewną stałą zwaną przekrojem czynnym.
        Widzę też postęp.Poprzednim razem miało to być autorskie "odkrycie", a teraz okazuje się że wykładają to, tu i tam.Od 200 lat.
        Bezczelne epatowanie tych, których ma się za idiotów.
        Po trzecie, pisze to osobnik który nigdy nie widział jakiegokolwiek podręcznika operacji
        z ograniczoną widzialnością, o przyzwoitym podręczniku meteorologi lotniczej nie mówiąc.
        Po czwarte, nie zapoznał się z jakimikolwiek określonymi w tym czasie widzialnościami
        i zmierzonymi podstawami.
        Po piąte, ma wyraźne kłopoty z ustaleniem wszystkich konsekwencji tej "fizyki transferu promieniowania".
      • 1normalnyczlo.w.i.e.k Nie łżyj, nie oskarżaj, Pawełku! 16.03.13, 22:49
        you-know-who napisał: ich nikt nie widzial az wypadli z chmury nisko nad pasem.
        ludzie! rece opadaja... klamac tez trzeba umiec

        ---> No właśnie! Twoje kłamstwa od razu widać.
        Lepiej spytaj Maciusia Kłamcę I, dlaczego szympansy z wieży świadomie nie naprowadzały polskiego samolotu centralnie na pas!!!
        Wykaż, że nie jesteś aż takim ignorantem, jakim się pokazałeś tu i na S24 ...

        --
        inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
        • absurdello Re: Nie łżyj, nie oskarżaj, Pawełku! 28.03.13, 22:12
          > Lepiej spytaj Maciusia Kłamcę I, dlaczego szympansy z wieży świadomie nie naprowadzały
          >polskiego samolotu centralnie na pas!!!

          Bo wiedzieli, że w tych warunkach nie ma możliwości lądowania i pilot robi tylko podejście dla zadowolenia pasażerów, bo jaki inny sens byłoby napieranie pilota na próbę podchodzenia jeżeli DOSTAŁ WPROST INFORMACJĘ:

          NIE MA WARUNKÓW DO PRZYJĘCIA !

          a co na to Protasiuk:

          10:24:40,0___Kontroler

          "Na Korsażu mgła, widzialność 400 metrów, 4-0-0 meters.

          10:24:51,2 ___Kontroler

          "Temperatura plus 2, ciśnienie 7-45, 7-4-5, warunków do przyjęcia nie ma"

          10:25:01,1___Dowódca

          "Dziękuję, no jeśli można to spróbujemy podejścia, ale jeśli nie będzie pogody, to odejdziemy na drugi krąg."

          Kontroler podaje mu widoczność co najmniej 3x poniżej minimów a ten odpowiada, że będzie próbował I JAK NIE BĘDZIE POGODY, to odejdzie na drugi krąg ?

          A jeszcze przed 4 zakrętem dostał informację, że widać już tylko 200 czyli o połowę mniej w stosunku do tego co podawało 12minut wcześniej lotnisko ?

          Poza tym przy końcowym podejściu pilot musi widzieć ziemię by wzrokowo skontrolować położenie samolotu względem pasa, bo bez tego nie wolno mu lądować na lotniskach bez ILS wysokiej kategorii. W miarę zbliżania do lotniska radar widzi samolot co raz bardziej nierównolegle do pasa (bo radar stoi 200m od osi pasa).

          Kąt pod jakim radar stojący 1250m od progu i 200m od osi pasa widzi podchodzący samolot:

          Odległość____kąt
          0000 _______ 9,1
          1000 _______ 5,1
          2000 _______ 3,5
          3000 _______ 2,7
          4000 _______ 2,2
          5000 _______ 1,8
          6000 _______ 1,6
          7000 _______ 1,4
          8000 _______ 1,2
          9000 _______ 1,1
          10000_______ 1,0
          11000_______ 0,9
          12000_______ 0,9
          13000_______ 0,8
          14000_______ 0,8
          15000_______ 0,7

          Normalnie pilot mija 100m wysokości decyzyjnej 1800 od progu i stamtąd MUSI już widzieć PAS, by decydować się na lądowanie.
          Popatrz na ekran tego radaru co oni tam mieli i na wielkość echa samolotu i zastanów się czy takim czymś można precyzyjnie naprowadzić samolot lecący BEZ WIDOCZNOŚCI, na pas !!!

          Jakby z 2km zobaczyli pas, to spokojnie by wycentrowali, bo mieli by na to ponad 25s czasu.
          • 1normalnyczlo.w.i.e.k Kłamiesz,absurdello!Pasażerowie nic o tym nawet 08.04.13, 02:09
            absurdello napisał: pilot robi tylko podejście dla zadowolenia pasażerów

            ---> ... nie wiedzieli ... Bo i skąd??? To tylko ty lub Hypki potrafił wleźć niepostrzeżenie pilotom do słuchawek, by podsłuchać rozmowy!

            >> A jeszcze przed 4 zakrętem dostał informację, że widać już tylko 200

            ---> Kolejne kłamstwo! Pilot nie dostał takiej informacji

            >> Popatrz na ekran tego radaru co oni tam mieli i na wielkość echa samolotu i zastanów się czy takim czymś można precyzyjnie naprowadzić samolot lecący BEZ WIDOCZNOŚCI, na pas !!!

            ---> To ty sobie popatrz! Trzeba być nie wiem jakim idiotą, by coś takiego napisać, że mogła tam istnieć możliwość precyzyjnego naprowadzania samolotu na pas, bez widoczności. Pewnie chcieli to zrobić tym piecykiem, co im się kabel urwał, zrobił zwarcie, aż nagrywanie w wieży siadło ... :)

            >> Normalnie pilot mija 100m wysokości decyzyjnej 1800 od progu i stamtąd MUSI już widzieć PAS, by decydować się na lądowanie

            ---> No i oni normalnie - będąc w odległości ok. 1800 metrów - zeszli na wysokość decyzji, kontynuując lot POZIOMY przez ok. 600 metrów! A ponieważ pasa nie zobaczyli, to normalnie chcieli odejść na drugi krąg. Tak się jednak nie stało, z na razie nieznanych bliżej powodów, a których to powodów nie chce zbadać ani komisja MAK-Anodiny - co jest zrozumiałe - ale nie chce tego badać komisja Tusk-Millerowska ... co też staje się już coraz bardziej zrozumiałe, dlaczego nie chcą zająć się tym, co jest najistotniejsze ...

            --
            inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
      • aw2139 Fakt, ręce opadają gdy Y-K-W zabiera głos 18.03.13, 09:33
        Czy oby na pewno wiesz co mówisz i czy Twoje wyliczenia opierają się na poprawnych "danych wejściowych"? A do tego może ustosunkujesz się do pomiarów wykonanych na miejscu przez dyżurnego meteorologa, które wskazują, że rzeczywistość nieco inaczej wyglądała niż Twoje wyobrażenie o niej. A wskazują na to dokumenty i zeznania innych osób.
        A poza tym jak już wcześniej napisałem, opierasz się na zeznaniach pilota, którego zadaniem było kontrolowanie lotu według wskazań przyrządów pokładowych, a drugi obserwował przestrzeń przed samolotem, no chyba że w Kanadzie uczą inaczej latać i pomimo braku naturalnego horyzontu kontynuuje się tam podejście olewając przyrządy.
        I zamiast dalej klepać brednie, może przypomniesz sobie prawo i przepisy lotnicze, gdzie opisane jest kiedy osoba pilotująca samolot może kontynuować lot poniżej wysokości decyzji.
        A co do komendy odejścia na następne - nie wiem czy jest to taka oczywista sprawa. Więc przestań się ośmieszać głosząc swoje genialne przemyślenia oparte na przypuszczeniach.
        • maccard.3 Re: Fakt, ręce opadają gdy Y-K-W zabiera głos 18.03.13, 09:46
          aw2139 napisał:

          > Czy oby na pewno wiesz co mówisz i czy Twoje wyliczenia opierają się na poprawn
          > ych "danych wejściowych"?

          Durniu! Nie podobają ci się wyliczenia? To je obal! Wykaż ich błędność. Tym się różni Artymowicz od Biniendy, że swoje obliczenia przedstawia na tacy. Możesz więc błysnąć intelektem.


          --
          Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

          mec Rafał Rogalski
          • aw2139 Re: Fakt, ręce opadają gdy Y-K-W zabiera głos 18.03.13, 09:55
            Durniu! Jeżeli jakimiś wyliczeniami w oparciu o jakieś nierzeczywiste dane wykazuje się, że warunki meteorologiczne były dramatycznie gorsze, a zaprzecza temu rzeczywisty pomiar wykonany na miejscu przez meteorologa, to coś tutaj szwankuje!? Więc kim jest w takim przypadku Artymowicz?!
          • banana_dog Re: Fakt, ręce opadają gdy Y-K-W zabiera głos 18.03.13, 14:51
            maccard.3 napisał:

            > aw2139 napisał:
            >
            > > Czy oby na pewno wiesz co mówisz i czy Twoje wyliczenia opierają się na p
            > oprawn
            > > ych "danych wejściowych"?
            >
            > Durniu! Nie podobają ci się wyliczenia? To je obal! Wykaż ich błędność. Tym się
            > różni Artymowicz od Biniendy, że swoje obliczenia przedstawia na tacy. Możesz
            > więc błysnąć intelektem.
            >
            W/g YKW 80m zaobserwowano z kąta 65 stopni, a APMy z 3.5!
            Jakim to cudem siedzącyw środku kabiny, mający w porównaniu z pilotami ograniczone 2-3
            krotnie pole widzenia, mechanik pokładowy mógł obserwować ziemię pod takim ostrym kątem?Z opisu lądowania wynika, że to raczej piloci widzieli te APMy z ostrego kąta.
            A teraz ,matołku, poprzeliczaj to sobie, jeśli tylko potrafisz zrozumieć o co chodzi.
            Jeśli tylko potrafisz zrozumieć, jak funkcja e do x zmienia się w zależności od wykładnika.
            Możesz błysnąć intelektem.
            A to tylko część tego wygłupu.
            Twój heros nie różni się niczym od biniędowatych kretynów.

            • ae911truthorg Re: Fakt, ręce opadają gdy Y-K-W zabiera głos 19.03.13, 08:26
              banana_dog napisał:
              > Twój heros nie różni się niczym od biniędowatych kretynów.
              >
              Jeżeli już to od "biniendowatych".
              To teraz masz uwagi także do obliczeń wytrzymałościowych wykonanych przez fachowca ?
              Ciekawe jakie ?


              --
              " Polityczna odpowiedzialność za nieprzygotowanie państwa spoczywa zawsze na tych, którzy dźwigają całość odpowiedzialności za państwo, spoczywa na rządzie, prezydencie i większości parlamentarnej” B. Komorowski, 16.07.1997.
              niepoprawni.pl/blog/509/wypowiedz-sejmowa-b-komorowskiego-z-1997r-w-sprawie-powodzi
              • banana_dog Re: Fakt, ręce opadają gdy Y-K-W zabiera głos 19.03.13, 11:26
                Jakigo fachowca, capie?
                To są chorzy ludzie.Chorzy na niedowartościowanie.
                Ustawiają dane pod wynik.
                Cechą charakterystyczną tych osobników jest to, że podobno,obaj, pracowali dla NASA, a w najgorszym przypadku dla Boeinga.Jeden jest nawet konstruktorem 787.
                Folklor.
                NASA, tadarasa........
                • ae911truthorg Re: Fakt, ręce opadają gdy Y-K-W zabiera głos 19.03.13, 15:38
                  banana_dog napisał:

                  > Jakigo fachowca, capie?
                  > To są chorzy ludzie.Chorzy na niedowartościowanie.
                  > Ustawiają dane pod wynik.

                  "Takigo" psie z banana, że ma wykształcenie i dokonania w temacie.
                  A ty synku przepraszam po jakiej szkole, hmm ?
                  Na pytanie jakie masz wątpliwości merytoryczne odpowiedziałeś atakami personalnymi.
                  Może wody się napij i obetrzyj pyszczek.

                  --
                  " Polityczna odpowiedzialność za nieprzygotowanie państwa spoczywa zawsze na tych, którzy dźwigają całość odpowiedzialności za państwo, spoczywa na rządzie, prezydencie i większości parlamentarnej” B. Komorowski, 16.07.1997.
                  niepoprawni.pl/blog/509/wypowiedz-sejmowa-b-komorowskiego-z-1997r-w-sprawie-powodzi
                  • aspirex Re: Fakt, ręce opadają gdy Y-K-W zabiera głos 20.03.13, 11:32
                    ae....,
                    Widziałeś już film "Lot" z Denzelem Washingtonem? Jeżeli nie, to wybierz się koniecznie.
                    Na filmie widać, jak skrzydło ścina wieżę kościoła i nie ma żadnych uszkodzeń.
                    Masz ostateczny argument, że brzoza pod Smoleńskiem nie mogła zniszczyć skrzydła Tu-154.
                    Obejrzysz film i już nie musisz szukać innych argumentów przeciwko tym wszystkim, którzy nie zgadzają się z tobą.
                    • ae911truthorg Re: Fakt, ręce opadają gdy Y-K-W zabiera głos 20.03.13, 13:44
                      aspirex napisał:

                      > ae....,
                      > Obejrzysz film i już nie musisz szukać innych argumentów przeciwko tym wszystki
                      > m, którzy nie zgadzają się z tobą.

                      Moja ty mundralo.
                      Pisząc o T-50-3 nie potrafisz zobaczyć na zdjęciu strumienia gazów wylotowych i skorzystać z googla, muszą ci inni tłumaczyć.
                      Kup sobie nowy piórnik, albo napisz coś o wytrzymałości konstrukcji.
                      Masz szansę napisać jeszcze głupiej niż YKW.



                      --
                      " Polityczna odpowiedzialność za nieprzygotowanie państwa spoczywa zawsze na tych, którzy dźwigają całość odpowiedzialności za państwo, spoczywa na rządzie, prezydencie i większości parlamentarnej” B. Komorowski, 16.07.1997.
                      niepoprawni.pl/blog/509/wypowiedz-sejmowa-b-komorowskiego-z-1997r-w-sprawie-powodzi
                  • banana_dog Re: Fakt, ręce opadają gdy Y-K-W zabiera głos 20.03.13, 20:34
                    Jedyne co mogę zrobić w tej sytuacji, to przeprosić za tego "capa", i obiecać, że nie będę do nikogo pisał per "matole".Będę , jeśli cokolwiek napiszę, pisał "Binienda", a nie "Binięda".
                    Wszystkich, którzy poczuli się tym urażeni przepraszam.
                    Niestety, synek nie ma zamiaru podawać po jakiej jest szkole.
                    Gdyby nawet była to PW, a nie była, to nie jest to żaden wstyd, tylko dlatego, że absolwentem tej uczelni jest ktoś jeszcze.
                    Synkowi jeszcze ,póki co, do końca nie odbiło, i nie uważa, że wieże WTC się zawaliły, bo je ktoś wcześniej podpiłował.
                    Ponadto synek nie lubi zwracać się do nikogo bezpośrednio, co chociażby częściowo tłumaczy dziwny styl tej bazgraniny.
                    • ae911truthorg Re: Fakt, ręce opadają gdy Y-K-W zabiera głos 20.03.13, 23:39
                      banana_dog napisał:
                      > Jedyne co mogę zrobić w tej sytuacji, to przeprosić za tego "capa", i obiecać,
                      > że nie będę do nikogo pisał per "matole".

                      Rzadko spotykane zjawisko przepraszania.....respect ;)
                      Nazwania mnie capem nie obraża mnie w najmniejszym stopniu, pisz jak ci wygodnie.
                      Co do WTC, to nie trzeba kończyć PW na jakimś wydziale z mechaniką (chociaż nie zaszkodzi).
                      Wystarczy pomyśleć o symetrii, albo wejść na stronę ae911truth.org
                      i poczytać wypowiedzi fachowców z branży.
                      Zapoznać się z faktami i analizami (jak np. wykrycie termitu, jak ślady cięcia kolumn w piwnicach, jak opisywana przez ratowników płynąca stal ).
                      Jeżeli ci nie odbiło to powinieneś wiedzieć, że WTC nie zawaliły się od uderzenia samolotów, czy w następstwie uderzeń, czy pożaru.

                      Chyba, że uważając się za fachowca od lotnictwa uważasz, że fachowcy z innych branż
                      po prostu nie są fachowcami, bo nie.
                      Wtedy zrozumiały jest brak chęci podania swojego wykształcenia.

                      --
                      " Polityczna odpowiedzialność za nieprzygotowanie państwa spoczywa zawsze na tych, którzy dźwigają całość odpowiedzialności za państwo, spoczywa na rządzie, prezydencie i większości parlamentarnej” B. Komorowski, 16.07.1997.
                      niepoprawni.pl/blog/509/wypowiedz-sejmowa-b-komorowskiego-z-1997r-w-sprawie-powodzi
    • 1normalnyczlo.w.i.e.k Pilot Jaka-40:"..razrieszicie zachod na priamo..." 16.03.13, 22:40
      aw2139 napisał: W brutalny sposób atakuje ludzi i rozpowszechnia kłamstwa jakoby żyjący piloci, którzy lądowali w Smoleńsku najpierw nie dostali zgody na lądowanie,później dostali "zgodę warunkową" innym razem podaje, że nie znali rosyjskiego i zamiast wykonać komędę "kołuj prosto" oni zwolnili pas w prawo - chociaż zachodząc na pas 26 drogi kołowania są po lewej stronie.

      ---> Maciej Lasek kłamie i konfabuluje twierdząc, że załoga Jaka-40 nie potrafiła porozumiewać się z wieżą w języku rosyjskim! To właśnie piloci Jaka-40 pierwsi zauważyli, że kontrolerzy nie potrafią posługiwać się językiem angielskim więc płynnie przeszli na porozumiewanie się za pomocą języka rosyjskiego!

      O tym że Maciej Lasek bezmyślnie rzuca oszczerstwa, wmawiając nieznajomość języka rosyjskiego polskim pilotom, świadczy choćby fakt, że i owszem, ruscy kontrolerzy podali o 9:18:01 "załodze komendę "rulaj priamo" - "kołuj prosto" ...", ale już o godzinie 9:10:59 polski pilot powiedział do wieży: "... razrieszicie zachod na priamo ..." czyli jako pierwszy użył tego słowa!!! Czyżby pan Maciej Lasek chciał wmówić, że piloci używali słów, których nie rozumieli???
      Maciej Lasek kłamie, że JAK-40 wylądował bez zgody kontrolerów - zgoda kontrolerów była do samego końca, łącznie z lądowaniem!

      Maciej Lasek kłamie i konfabuluje, twierdząc, że załoga Jaka-40 dostała komendę "uchodi na wtoroj krug" [odejdź na drugi krąg, czyli przerwij lądowanie] - Kontrolerzy rzeczywiście użyli tej formułki, ale już po wylądowaniu Jaka-40 i tylko rozmawiając pomiędzy sobą!

      --
      inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat