stranger.pl
03.03.07, 13:09
Ten kto kontroluje przeszłość kontroluje przyszłość. A ten kto kontroluje
terażniejszośći pisze podręczniki do historii!
Czy w amerykańskich podręcznikach do historii można znaleźć coś takiego?
Wojnie USA z Japonią (1941-1945 r.) towarzyszyła niezwykle intensywna
propaganda nienawiści oparta w dużej mierze na motywach rasistowskich.
Japończycy przedstawiani byli w amerykańskich mediach jako podludzie godni
jedynie eksterminacji. Wojna z Japonią była niezwykle brutalna, o czym
świadczy relacja jednego z amerykańskich korespondentów wojennych ogłoszona w
1946 roku na łamach "Atlantic Monthly".
Cyt.: "Z zimną krwią zabijaliśmy jeńców, niszczyliśmy szpitale, zatapialiśmy
łodzie ratunkowe, zabijaliśmy i maltretowaliśmy cywilów, dobijaliśmy rannych
żołnierzy wroga, wrzucaliśmy umierających do dołów z trupami, i na Pacyfiku
preparowaliśmy czaszki wrogów, oby zrobić z nich ozdoby stołowe dla naszych
dziewcząt, a z ich kości otwieracze do listów" (amerykański magazyn "Life"
zamieścił w 1944 roku zdjęcie dziewczyny z czaszką Japończyka przysłaną przez
narzeczonego, a także zdjęcia pojazdów wojskowych ozdobionych czaszkami
Japończyków).
Propaganda nienawiści osiągnęła w USA takie natężenie, że według badania
opinii publicznej przeprowadzonej w 1944 roku 13 % badanych opowiedziało się
za uśmierceniem wszystkich Japończyków. Znane są wypowiedzi wysokich
urzędników i wojskowych o tym, że należy "totalnie wyeliminować rasę
japońską", że trzeba tak długo kontynuować bombardowania Japonii, aż
zniszczona zostanie połowa ludności.
Jeden z waszyngtońskich urzędników postulował "eksterminację Japończyków in
toto". Czasopismo marynarki wojennej "The Leatherneck" pisało o "gigantycznym
zadaniu eksterminacji", które musi być podjęte, ponieważ Japończycy są...
zarazą, na którą odpowiednim lekarstwem jest "annihilation".
Wojna z Japonią przestała służyć celom militarnym, a stała się rzezią, w
której chodziło o to, aby, jak się wyraził pewien amerykański admirał,
przerobić jak najwięcej: "małpiego mięsa".
W wydanym w 1943 roku bestsellerze "Singapur milczy" jego autor Georg Waller
wzywał, aby kontynuować wojnę tak długo "aż nie tylko ciała ale i dusza
zostanie unicestwiona, aż wszyscy mężczyźni będą martwi, ziemia zaorana i
posypana solą a kobiety i dzieci rozdzielone i rozproszone pomiędzy inne
narody".
Trudno się dziwić, że liczba ofiar wśród ludności cywilnej wyniosła ok.
900.000 osób (damne oficjalne). Amerykańskie bombowce bombardowały otwarte
miasta japońskie w większości posiadające drewnianą zabudowę, co czyniło je
wspaniałym celem dla bomb zapalających.
9 marca 1945 roku bombowce B29 dokonały zmasowanego nalotu na Tokio używając
bomb zapalających. Liczba ofiar tego nalotu sięga 185.000 osób - wśród nich
tysiące spalonych żywcem. W środku miasta utworzył się ognisty krąg
tak wysoki i gorący, że załogi bombowców nadlatujących później meldowały, iż
na wysokości dwóch mil czuć było swąd palącego się ludzkiego mięsa.
Kulminacją planowej eksterminacji "rasy podludzi" był atak dokonany przy
pomocy bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki (początkowo wybrano Kioto -
starą japońską stolicę - centrum kulturalne i religijne, ale sprzeciwił się
temu sekretarz wojny Stimson), atak przeprowadzony po kapitulacji Niemiec i
wówczas, gdy Japonia była już pokonana (w kwietniu 1945 roku Japończycy za
pośrednictwem Watykanu skierowali do Amerykanów propozycję zawieszenia
broni). Nie było przeszkód aby zademonstrować Japończykom siłę rażenia bomby
zrzucając ją na niezamieszkaną okolicę. Ale chodziło o eksterminację ludności
cywilnej i eksperyment "naukowy". Wybrano Hiroszimę, miasto do tej pory
nietknięte, większe niż oczekiwany promień eksplozji. A jeśli
nawet "atomizacja" Hiroszimy miała skłonić Japończyków do zaprzestania oporu,
to jaki sens miało zniszczenie Nagasaki?
Czyżby Nagasaki zostało starte z powierzchni ziemi dlatego, że w mieście tym
znajdowało się największe skupisko japońskich katolików utrzymujących swą
wiarę w niezwykle trudnych warunkach od ośmiu pokoleń i gdzie
stała największa katolicka katedra Azji Wschodniej? Niezależnie od tego,
jakie były powody atomowego ataku na Nagasaki, to zniszczenie miasta było
niczym nieusprawiedliwionym aktem bezsensownego barbarzyństwa. I dlatego
słuszna jest opinia jednego z amerykańskich autorów, że wojna Stanów
Zjednoczonych w Azji była "masową rzezią kobiet i dzieci, jakiej nie
dorównują rzezie dokonywane przez Asyryjczyków"."
"Bohaterscy" i "prawi" Amerykanie:
Tacy jak np. Musha Mortona, dowódcy USS „Wahoo” i bohatera amerykańskich
podwodniaków, który dokonał potwornej rzezi setek rozbitków z
transportowca „Buyo Maru”... I tacy co rozstrzelali np. pojmanych w Dachau
520 Niemców z lekarzem na czele, który z białą flagą poddał swoich ludzi -
nie mieli nic wspólnego z KL Dachau. Mam fotografie z tej amerykańskiej
egzekucji:P