prawda_o_palestynie
06.05.03, 13:39
http://www.tygodnik.com.pl/
Agnieszka Sabor
Wydarzenia, których jesteśmy świadkami na Bliskim Wschodzie, nie są w tym
rejonie niczym nowym. Przyczyn konfliktu arabsko-żydowskiego należy szukać w
czasach, gdy państwo Izrael jeszcze nie istniało.
Turyści przyjeżdżający do Izraela mają zazwyczaj w programie wycieczkę do
ruin Masady, żydowskiej twierdzy, która w 73 r. broniła się przed Rzymianami.
Legioniści Tytusa trzy lata wcześniej zdobyli zbuntowaną Jerozolimę i
zburzyli drugą Świątynię. Władzę w niespokojnej Palestynie mieli sprawować aż
do roku 395, czemu nie przeszkodziło kolejne żydowskie powstanie, na czele
którego stanął w 132 r. Szymon Bar Kochba. Po Rzymianach przyszli
Bizantyjczycy, muzułmańska dynastia Seldżuków, krzyżowcy z Zachodu, egipscy
Mamelucy, wreszcie – Turcy Osmańscy.
SĄSIEDZI CZY KONKURENCI?
Wybitny przedwojenny historyk żydowski, profesor Uniwersytetu Warszawskiego
Majer Bałaban pisał o średniowiecznej Palestynie: „W roku 1267 odwiedził ją
Nachmanides i zastał w niej ledwie 3000 rodzin muzułmańskich i około 300
chrześcijańskich. Żydów w kraju prawie nie było, bo już to wyginęli, już to
uciekli...”. Na początku XIX w. mieszkało na tym terenie ok. 300 tys. osób, w
tym tylko 5 tys. Żydów. I właśnie wtedy w dalekim Sarajewie powstała idea
powrotu do Erec Israel. W 1834 r. sarajewski rabin Jehuda Alkalai zdołał
przekonać Sir Mosesa Montefioriego, że budowa osad w Palestynie przyspieszy
przyjście Mesjasza na ziemię. Montefiori, żydowsko-brytyjski polityk i
finansista podjął się mediacji z rządem tureckim oraz materialnie wspierał
osadników. Za nim poszli inni, choćby słynny francuski baron Edmond de
Rothschild. Żydzi, wobec rosnącego w Europie antysemityzmu, napływali z roku
na rok coraz liczniej nad Morze Martwe. Po pogromach w Rosji nastąpiła
pierwsza alija, czyli wielka fala żydowskiego wychodźstwa. W 1840 r. było w
Palestynie 10 tys. osadników, w 1881 r. – już 24 tys. Pod koniec wieku
stanowili oni większość mieszkańców Jerozolimy.
Jednocześnie u europejskich Żydów rodziło się silne – świeckie – poczucie
odrębności narodowej. Na ten grunt padały słowa wiedeńczyka Teodora Herzla,
zawarte w książce wydanej w 1896 r. pod znamiennym tytułem „Państwo
żydowskie” („Der Judenstaat”). Rodził się nowy ruch polityczny – syjonizm,
którego zasady skodyfikowali rok później uczestnicy kongresu w Bazylei.
Nadszedł czas syjonizmu romantycznego. Spalona słońcem palestyńska ziemia
stawała się podstawowym celem i dobrem. Dla syjonistów stanowiła zapowiedź
żydowskiego państwa. Niedaleko Jaffy od 1870 r. działała świetna szkoła
rolnicza, Mikwe Israel. Powstawały pierwsze kibuce – o dziwo, często
zwalczane przez komunistów, którzy widzieli w nich objaw syjonistycznego
nacjonalizmu. W pustynnej dolinie Dżezril zakwitły oliwne gaje. Wyrastało
skromne żydowskie przedmieście arabskiej Jaffy – Tel Awiw. Dziś Jaffa jest
dzielnicą wielkiego Tel Awiwu.
Osadnicza ekspansja wiązała się jednak z usuwaniem sąsiadów, zakorzenionych
tu od wieków Arabów, a to nieuchronnie doprowadzić musiało do konfliktu.
Naprzeciw siebie stanęli konkurenci do ziemi, nie partnerzy. Dawid Ben
Gurion, działacz marksistowskiej partii Robotnicy Syjonu, rozpoczynał karierę
polityczną jako robotnik rolny, chcąc dowieść, że praca Żyda jest
efektywniejsza od pracy Araba. Ten sam Ben Gurion widział w arabskich
robotnikach „naturalnych” komunistów, którzy powinni przeciwstawić się swoim
rodzimym ciemiężycielom. Tymczasem arabscy właściciele sprzedawali ziemię w
ręce przybyszów, którzy usuwali arabskich dzierżawców i nie chcieli arabskich
robotników. Procesu tego nie zahamuje nawet koraniczna klątwa, którą
zgromadzenie muzułmańskich uczonych zagrozi w 1935 r. każdemu Palestyńczykowi
pozbywającemu się ziemi na rzecz Żyda.
„SIEDZIBA NARODOWA”
Historia nabrała tempa, gdy podczas I wojny światowej Bliskim Wschodem
zainteresowały się walczące mocarstwa. Turcja opowiedziała się po stronie
Niemiec, nic więc dziwnego, że alianci starali się pozyskać zarówno
antyosmańskich Arabów, jak i Światową Organizację Syjonistyczną. W 1916 r.
przewodniczący Organizacji Chaim Weizman (późniejszy prezydent Izraela)
uzyskał brytyjskie poparcie dla żydowskich projektów, zapisane w tzw.
Deklaracji Balfoura. 9 grudnia 1917 r. do Jerozolimy wjechał – zdobywszy
wcześniej Gazę i Jaffę – marszałek Edmund Henry Allenby. Rozpoczął się
trzydziestoletni, usankcjonowany uchwałą Ligi Narodów okres administracji
brytyjskiej. Językami oficjalnymi stały się angielski, arabski i hebrajski.
Zarówno w Deklaracji Balfoura, jak i w uchwale Ligi Narodów mowa jest o
stworzeniu w Palestynie „siedziby narodowej” Żydów (przy zachowaniu pełnych
praw innych zamieszkałych tu społeczności). Konsekwencją było powstanie
Agencji Żydowskiej – organu doradczego współpracującego z administracją
brytyjską oraz Rady Rabinicznej, a później także Zgromadzenia Narodowego i
Rady Kraju. Znaczącym wydarzeniem było powołanie naczelnego rabina
aszkenazyjskiego. Do tej pory w Palestynie „wystarczał” rabin sefardyjski,
teraz jednak trzeba było odpowiedzieć na potrzeby imigrantów przybywających
masowo z krajów Europy Środkowej i Wschodniej.
Palestyńscy muzułmanie nie mieli skutecznie reprezentujących ich organizacji.
Zbyt niechętnie odnosili się do władz mandatowych, a tutejsze wielkie rody
zanadto były ze sobą skłócone, by stworzyć wspólny front. W 1920 r. powstała
uznana przez Brytyjczyków Najwyższa Rada Muzułmańska, na czele której stanął
wpływowy jerozolimski ród Husajnich. Jej głównym zadaniem była kontrola sądów
koranicznych, regulujących prywatne życie wyznawców. Z członków Rady wyłonił
się Arabski Komitet Wykonawczy, który długo nie uznawał w ogóle mandatu
Brytyjczyków, a później pozostawał wobec nich w opozycji. Przeciwko Husajnim
występował w dodatku inny arabski ród – Naszaszibi, wspierany potajemnie
przez Agencję Żydowską. Jednocześnie Palestyńczycy mogli porównywać swoją
sytuację z tym, co działo się w ościennych krajach wyzwolonych spod okupacji
ottomańskiej – choć również pozostawały one pod protektoratem państw
zachodnich, do głosu dochodzili tam Arabowie. W Damaszku koronowany właśnie
został Fajsal z rodu Haszymidów. To pogłębiało frustrację Palestyńczyków.
DWA ŚWIATY
Nic więc dziwnego, że pogłębiał się rozłam między Arabami, a tzw. olim –
imigrantami żydowskimi. Oto nagle zetknęły się ze sobą dwa światy. Z jednej
strony – społeczność przedkapitalistyczna oparta na zależnościach rodowych, w
której większość stanowili analfabeci (bo imperium ottomańskie nie pozwalało
Palestyńczykom na edukację), uprawiająca ziemię metodami pamiętającymi
nierzadko starożytność. Z drugiej – bardzo zróżnicowana, przywożąca z krajów
pochodzenia dawne spory i napięcia grupa imigrantów, w której znaleźli się
zarówno ortodoksyjni przybysze z Europy Środkowej, jak i młodzi
socjalistyczni entuzjaści. Osadników charakteryzowała jednak umiejętność
sprawnego współdziałania i świadomość wspólnego celu.
Musiał nastąpić wybuch. W kwietniu 1920 r. – gdy chrześcijanie świętowali
Wielkanoc, Żydzi Paschę, a Arabowie z okazji Nebi Musa pielgrzymowali do
grobu Mojżesza – doszło w Jerozolimie do rozruchów. Tłum zaatakował żydowskie
domy na Starym Mieście. Polała się krew. Po trzech dniach w więzieniu
znaleźli się zarówno Władimir Żabotyński – przywódca radykalnych syjonistów,
jak i Hadżi Amin al-Husajni – późniejszy mufti Jerozolimy i zwolennik
Hitlera. Brytyjczycy próbowali ratować sytuację za pomocą tzw. pierwszej
Białej Księgi, powstałej z inicjatywy ówczesnego ministra ds. kolonii
Winstona Churchilla, a stanowiącej interpretację Deklaracji Balfoura: „Rząd