Dodaj do ulubionych

Nie chcemy od Arafata kondolencji,żądamy ......

23.10.03, 00:29
zaprzestania karmienia palestyńskich dzieci nienawiścią
www.wprost.pl/ar/?O=51115
Szewach Weiss
Ambasador Izraela w Polsce, profesor uniwersytetu w Hajfie, przewodniczący
Knesetu (1992-1996), delegat Knesetu do Rady Europy (1984--1999), od 2000 r.
przewodniczący Światowej Rady Yad Vashem.

Kiedy 5 grudnia 1947 r. przybyłem do portu w Hajfie, na mnie i na setki moich
braci i sióstr czekali już Palestyńczycy z kamieniami. A przecież tydzień
wcześniej, 29 listopada 1947 r., ONZ postanowiła, że na terenach Palestyny
powstaną dwa państwa: żydowskie i palestyńskie, że będą one pozostawać w
symbiozie ekonomicznej i gospodarczej i będzie je łączył pokój. Pokój
pozostał wyłącznie na papierze. Kiedy jechaliśmy do domu dziecka i ci sami
ludzie, którzy czekali na nas w porcie, ostrzeliwali nasze samochody, czułem,
że uciekłem z piekła Holocaustu w Polsce w drugą wojnę. Dlaczego tak się
stało?

Wojna po wojnie
14 maja 1948 r. Brytyjczycy opuścili tereny palestyńskie i powstało Państwo
Izrael. Pamiętam dobrze, jak ogromna była nasza radość, kiedy po południu
słuchaliśmy radia, w którym przemawiał twórca Państwa Izrael, urodzony w
Płońsku Dawid Ben Gurion. Radość zmącił jednak odgłos nadlatujących egipskich
samolotów - wrył mi się wtedy w pamięć taki sam złowieszczy huk, jaki
słyszałem w 1944 r.
Nastała święta sobota i wtedy napadło na nas równocześnie pięć państw
arabskich z pomocą i przyzwoleniem innych Arabów. Głównymi agresorami były
Egipt, Jordania, Syria, Irak i Liban. To oni zaatakowali nas z całą swoją
morderczą siłą. Ich celem było zgładzenie nas wszystkich i "zepchnięcie do
morza". Dopiero co udało nam się uciec przed nazistowskimi oprawcami i
obozami śmierci, a już inni barbarzyńcy usiłowali zetrzeć naród żydowski z
powierzchni ziemi.
Wojna trwała prawie półtora roku, poległo w niej prawie 6 tys. naszych
żołnierzy, a ciężko rannych zostało około 10 tys. Tak właśnie zaczęła się ta
spirala agresji. Wygraliśmy tę wojnę, ale później musieliśmy znosić wojnę po
wojnie: w 1956 r., 1967 r., 1973 r. i 1981 r. Między tymi wojnami wybuchały
intifady, dokonywano zamachów i morderstw. W 1988 r. rozpoczęła się pierwsza
intifada, a w 2000 r. - druga, która trwa do dziś.

śmierć na drodze do pokoju
Mimo ciągłych wojen i agresji udało nam się jednak zbudować nasze państwo,
jedyne demokratyczne państwo na Bliskim Wschodzie. W 1938 r. było nas około
650 tys. obywateli, dzisiaj jest nas ponad 6,5 mln, z czego 5,5 mln to Żydzi,
a ponad milion to Arabowie. I jedni, i drudzy mają pełne prawa obywatelskie.
Arabowie także kandydują do Knesetu, mają w nim swoich przedstawicieli
stanowiących 10 proc. posłów zasiadających w parlamencie Państwa Izrael. W
naszej historii możemy odnotować wiele inicjatyw, dzięki którym chcieliśmy
uzyskać trwały pokój. W 1977 r. udało się nam dojść do porozumienia z
Egiptem. Potem próbowaliśmy osiągnąć je na spotkaniach w 1977 r. w Genewie, w
1992 r. w Madrycie, w 1993 r. w Oslo. W 1994 r. podpisaliśmy traktat pokojowy
z Jordanią. Odbyło się również kilka spotkań w Waszyngtonie, w 2000 r. w Camp
David i w Akabie. Na każdym z nich podkreślaliśmy, że jesteśmy gotowi na
daleko idący kompromis - i w sensie podziału terytorialnego, i w każdym
innym. Od dawna jesteśmy przygotowani - mentalnie, ekonomicznie, w
politycznym rozumieniu tego pojęcia - na powstanie suwerennego państwa
palestyńskiego. Ta droga do pokoju jest już jednak bardzo długa, o wiele za
długa, stracili na niej życie prezydent Egiptu Anwar Sadat i nasz premier
Icchak Rabin.

Palestyńczycy nie tracą okazji, by stracić okazję
Panuje dość powszechna opinia, że w Iz-raelu tylko lewica jest gotowa na
kompromisy za cenę pokoju. Do niedawna rzeczywiście tak było, ale to
stanowisko uległo radykalnej zmianie. Świadczy o tym chociażby słynne
przemówienie premiera Ariela Szarona (jak wiadomo, lidera prawicy), który
zaakceptował powstanie samodzielnego państwa palestyńskiego. Arafat i
Arabowie nigdy natomiast nie chcieli skorzystać z dawanych przez nas szans.
Jak to trafnie określił nieżyjący już minister spraw zagranicznych Abba
Eban: "Palestyńczycy nigdy nie tracą okazji, aby stracić okazję".
Dobrze znam historię i wiem, że my również popełniliśmy wiele błędów, czasem
nawet tragicznych w skutkach, ale akceptowaliśmy wszystkie propozycje
zmierzające do zawarcia pokoju. Nie tylko wyrażaliśmy na nie zgodę, ale
również staraliśmy się od razu wcielać je w życie. Od 1994 r. pod rządami
Icchaka Rabina, a potem Szimona Peresa Arafat mógł wrócić do swojego domu,
zorganizował wybory prezydenckie, w których zwyciężył. Autonomia Palestyńska
stworzyła swój parlament. Wycofaliśmy się z 95 proc. terytoriów w Gazie,
Judei i Samarii i faktycznie Palestyńczycy mieli już samodzielne państwo.
Gdyby nie intifada, Palestyńczycy mogliby zyskiwać coraz więcej.
Nie można używać sformułowania "spirala agresji" bez tej wiedzy. Jest to
bardzo wygodny termin dla tych, którzy z różnych powodów nie chcą poznać
genezy tego, co się dzisiaj dzieje na Bliskim Wschodzie. Czasem po prostu
datują oni historię - bo tak jest łatwiej - od ostatniego zamachu lub od
ostatniego izraelskiego odwetu, często fałszując fakty lub wygłaszając
subiektywne oceny działań wojsk izraelskich. Po każdym zamachu, kiedy
Palestyńczycy mordują na drogach, w dyskotekach, restauracjach, hotelach lub
autobusach niewinnych ludzi, kilkumiesięczne dzieci i ich matki, otrzymujemy
setki kondolencji z całego świata. Jest w nich potępienie terroryzmu, są
słowa współczucia, a potem żądania, by władze Iz-
raela powstrzymały się od odwetu. Czasem myślę, że jedynym państwem, które
rozumie nasze prawo do obrony, są Stany Zjednoczone, czasem Polska...

Przeciąć spiralę agresji!
Ostatnio nawet sam Arafat pozwolił sobie na wysłanie nam kondolencji, zamiast
doprowadzić do wyeliminowania terrorystów. Nie chcemy od Arafata kondolencji,
żądamy zaprzestania karmienia palestyńskich dzieci nienawiścią. Izrael jest
demokratycznym państwem, respektującym prawa człowieka, my nie wychowujemy
naszych dzieci na przyszłych terrorystów samobójców. Każde takie państwo może
się jednak bronić tylko dzięki swojej armii. Kiedy zaś odpalane są pociski z
czołgów, kiedy padają bomby z samolotów, śmierć ponoszą czasem niewinni
ludzie. To ogromna tragedia, kiedy ginie bezbronna kobieta, staruszek czy
dziecko. Są oni ofiarami wojny i bezsensownego konfliktu, który pora już
zażegnać!
Każda taka wojna pociąga za sobą ofiary wśród ludności cywilnej, ale nie ma
wśród żołnierzy izraelskich ani jednego, który przystawiłby pistolet do czoła
kilkumiesięcznej dziewczynki, jak robili to hitlerowcy i jak robią to
terroryści. Jesteśmy zmuszeni do walki z terroryzmem w podobny sposób, w jaki
walczono przeciwko Slobodanowi Milos�eviciowi w Jugosławii, i tak jak walczą
USA, Wielka Brytania, Polska i Hiszpania przeciwko Husajnowi.
Po zapoczątkowaniu - nie przez nas - spirali agresji, a potem spirali
terroru, my, obywatele Państwa Izrael, gotowi jesteśmy teraz zapoczątkować
spiralę pokoju.


Obserwuj wątek
    • Gość: mirmat Palestyńskie dzieci chca tylko sie "rozerwac" IP: 64.7.158.* 23.10.03, 04:04
      Czy nie sadzisz, ze to nie fair, ze w Izraelskich dyskotekach Izraelczycy bawia
      sie po wzniesieniu muru w najlepsze a biedna arabska mlodz nie moze sie
      wiecej "rozerwac"?

      Znasz moje poglady na sprawe Izraela. Chcialbym jednak by mi ktos wyjasnil
      poglady niektorych srodowisk polskich zydow, ktorzy podpisali
      wielkopoddanczy "list do europejskiej opinii publicznej" atakujacy nas za
      obrone traktatu nicejskiego. Ten list tracacy targowica jest prowokacyjnie
      podpisany w imieniu roznych grop zydowskich w Polsce. Jest oczywiscie
      zastanawiajace dlaczego polskim zydom zalezec moze podporzadkowanie Polski Unii
      kiedy ta unia wlasnie finansuje terror Arafata????

      Czy chdzi im wlasnie o to by sprowokowac Polakow do reakcji i potem zaatakowac
      nas za "antysemityzm"?

      Tacy filosemici jak ja czekaja wciaz na glosy polskich zydow odcinajace sie od
      tej targowickiej inicjatywy.
      • Gość: michal do kundla co wabi sie 'mirmat' IP: *.bchsia.telus.net 23.10.03, 05:02
        i kogo ty sie pytasz ?

        WOJA ??????????????????????

        nie wiesz jakiej odpowiedzi mozesz spodziewac sie od fanatyka syjonistycznego?
      • Gość: jarek O czym ty plecisz... IP: *.fastres.net 23.10.03, 05:49
        "Chcialbym jednak by mi ktos wyjasnil poglady niektorych srodowisk polskich zydow, ktorzy podpisali wielkopoddanczy "

        Podpisalo go tych 3 mil Polskich Zydow ,ktorych brakuje, tych 3 mil co ty zawsze widzisz, albo tez tych 2000 co rzeczywiscie w Polsce mieszkaqja i polityke maja w d..e, tak jak wiekszosc Polakow.
    • fredzio54 Re: Nie chcemy od Arafata kondolencji,żądamy .... 23.10.03, 07:32
      www.all4israel.org/
    • Gość: TEAS GAY SEX - ZDJECIA I LINKI - SUPER SPRAWA IP: *.bchsia.telus.net 24.10.03, 06:39
      www.free-gay-sex.us/
    • Gość: zbik MLODZI LATYNOSI - WALA SE KONIA-super sprawa IP: *.bchsia.telus.net 24.10.03, 06:40
      latin.boyjackin.com/boyjackin.php
      • Gość: julek Re: MLODZI LATYNOSI - WALA SE KONIA-super sprawa IP: 216.40.249.* 24.10.03, 07:02
        latin.boyjackin.com/boyjackin.php


        zajebisty link
        Nie masz wiecej ?
    • Gość: http://www.men4sex http://www.men4sexnow.com/h IP: *.bchsia.telus.net 24.10.03, 06:41
      www.men4sexnow.com/
    • Gość: Misiek Re: Nie chcemy od Arafata kondolencji,żądamy .... IP: *.inter.net.il 24.10.03, 06:54
      viri-palestyna napisał:

      > zaprzestania karmienia palestyńskich dzieci nienawiścią
      > www.wprost.pl/ar/?O=51115
      > Szewach Weiss
      > Ambasador Izraela w Polsce, profesor uniwersytetu w Hajfie, przewodniczący
      > Knesetu (1992-1996), delegat Knesetu do Rady Europy (1984--1999), od 2000 r.
      > przewodniczący Światowej Rady Yad Vashem.
      >
      > Kiedy 5 grudnia 1947 r. przybyłem do portu w Hajfie, na mnie i na setki
      moich
      > braci i sióstr czekali już Palestyńczycy z kamieniami. A przecież tydzień
      > wcześniej, 29 listopada 1947 r., ONZ postanowiła, że na terenach Palestyny
      > powstaną dwa państwa: żydowskie i palestyńskie, że będą one pozostawać w
      > symbiozie ekonomicznej i gospodarczej i będzie je łączył pokój. Pokój
      > pozostał wyłącznie na papierze. Kiedy jechaliśmy do domu dziecka i ci sami
      > ludzie, którzy czekali na nas w porcie, ostrzeliwali nasze samochody,
      czułem,
      > że uciekłem z piekła Holocaustu w Polsce w drugą wojnę. Dlaczego tak się
      > stało?
      >
      > Wojna po wojnie
      > 14 maja 1948 r. Brytyjczycy opuścili tereny palestyńskie i powstało Państwo
      > Izrael. Pamiętam dobrze, jak ogromna była nasza radość, kiedy po południu
      > słuchaliśmy radia, w którym przemawiał twórca Państwa Izrael, urodzony w
      > Płońsku Dawid Ben Gurion. Radość zmącił jednak odgłos nadlatujących
      egipskich
      > samolotów - wrył mi się wtedy w pamięć taki sam złowieszczy huk, jaki
      > słyszałem w 1944 r.
      > Nastała święta sobota i wtedy napadło na nas równocześnie pięć państw
      > arabskich z pomocą i przyzwoleniem innych Arabów. Głównymi agresorami były
      > Egipt, Jordania, Syria, Irak i Liban. To oni zaatakowali nas z całą swoją
      > morderczą siłą. Ich celem było zgładzenie nas wszystkich i "zepchnięcie do
      > morza". Dopiero co udało nam się uciec przed nazistowskimi oprawcami i
      > obozami śmierci, a już inni barbarzyńcy usiłowali zetrzeć naród żydowski z
      > powierzchni ziemi.
      > Wojna trwała prawie półtora roku, poległo w niej prawie 6 tys. naszych
      > żołnierzy, a ciężko rannych zostało około 10 tys. Tak właśnie zaczęła się ta
      > spirala agresji. Wygraliśmy tę wojnę, ale później musieliśmy znosić wojnę po
      > wojnie: w 1956 r., 1967 r., 1973 r. i 1981 r. Między tymi wojnami wybuchały
      > intifady, dokonywano zamachów i morderstw. W 1988 r. rozpoczęła się pierwsza
      > intifada, a w 2000 r. - druga, która trwa do dziś.
      >
      > śmierć na drodze do pokoju
      > Mimo ciągłych wojen i agresji udało nam się jednak zbudować nasze państwo,
      > jedyne demokratyczne państwo na Bliskim Wschodzie. W 1938 r. było nas około
      > 650 tys. obywateli, dzisiaj jest nas ponad 6,5 mln, z czego 5,5 mln to
      Żydzi,
      > a ponad milion to Arabowie. I jedni, i drudzy mają pełne prawa obywatelskie.
      > Arabowie także kandydują do Knesetu, mają w nim swoich przedstawicieli
      > stanowiących 10 proc. posłów zasiadających w parlamencie Państwa Izrael. W
      > naszej historii możemy odnotować wiele inicjatyw, dzięki którym chcieliśmy
      > uzyskać trwały pokój. W 1977 r. udało się nam dojść do porozumienia z
      > Egiptem. Potem próbowaliśmy osiągnąć je na spotkaniach w 1977 r. w Genewie,
      w
      > 1992 r. w Madrycie, w 1993 r. w Oslo. W 1994 r. podpisaliśmy traktat
      pokojowy
      > z Jordanią. Odbyło się również kilka spotkań w Waszyngtonie, w 2000 r. w
      Camp
      > David i w Akabie. Na każdym z nich podkreślaliśmy, że jesteśmy gotowi na
      > daleko idący kompromis - i w sensie podziału terytorialnego, i w każdym
      > innym. Od dawna jesteśmy przygotowani - mentalnie, ekonomicznie, w
      > politycznym rozumieniu tego pojęcia - na powstanie suwerennego państwa
      > palestyńskiego. Ta droga do pokoju jest już jednak bardzo długa, o wiele za
      > długa, stracili na niej życie prezydent Egiptu Anwar Sadat i nasz premier
      > Icchak Rabin.
      >
      > Palestyńczycy nie tracą okazji, by stracić okazję
      > Panuje dość powszechna opinia, że w Iz-raelu tylko lewica jest gotowa na
      > kompromisy za cenę pokoju. Do niedawna rzeczywiście tak było, ale to
      > stanowisko uległo radykalnej zmianie. Świadczy o tym chociażby słynne
      > przemówienie premiera Ariela Szarona (jak wiadomo, lidera prawicy), który
      > zaakceptował powstanie samodzielnego państwa palestyńskiego. Arafat i
      > Arabowie nigdy natomiast nie chcieli skorzystać z dawanych przez nas szans.
      > Jak to trafnie określił nieżyjący już minister spraw zagranicznych Abba
      > Eban: "Palestyńczycy nigdy nie tracą okazji, aby stracić okazję".
      > Dobrze znam historię i wiem, że my również popełniliśmy wiele błędów, czasem
      > nawet tragicznych w skutkach, ale akceptowaliśmy wszystkie propozycje
      > zmierzające do zawarcia pokoju. Nie tylko wyrażaliśmy na nie zgodę, ale
      > również staraliśmy się od razu wcielać je w życie. Od 1994 r. pod rządami
      > Icchaka Rabina, a potem Szimona Peresa Arafat mógł wrócić do swojego domu,
      > zorganizował wybory prezydenckie, w których zwyciężył. Autonomia Palestyńska
      > stworzyła swój parlament. Wycofaliśmy się z 95 proc. terytoriów w Gazie,
      > Judei i Samarii i faktycznie Palestyńczycy mieli już samodzielne państwo.
      > Gdyby nie intifada, Palestyńczycy mogliby zyskiwać coraz więcej.
      > Nie można używać sformułowania "spirala agresji" bez tej wiedzy. Jest to
      > bardzo wygodny termin dla tych, którzy z różnych powodów nie chcą poznać
      > genezy tego, co się dzisiaj dzieje na Bliskim Wschodzie. Czasem po prostu
      > datują oni historię - bo tak jest łatwiej - od ostatniego zamachu lub od
      > ostatniego izraelskiego odwetu, często fałszując fakty lub wygłaszając
      > subiektywne oceny działań wojsk izraelskich. Po każdym zamachu, kiedy
      > Palestyńczycy mordują na drogach, w dyskotekach, restauracjach, hotelach lub
      > autobusach niewinnych ludzi, kilkumiesięczne dzieci i ich matki, otrzymujemy
      > setki kondolencji z całego świata. Jest w nich potępienie terroryzmu, są
      > słowa współczucia, a potem żądania, by władze Iz-
      > raela powstrzymały się od odwetu. Czasem myślę, że jedynym państwem, które
      > rozumie nasze prawo do obrony, są Stany Zjednoczone, czasem Polska...
      >
      > Przeciąć spiralę agresji!
      > Ostatnio nawet sam Arafat pozwolił sobie na wysłanie nam kondolencji,
      zamiast
      > doprowadzić do wyeliminowania terrorystów. Nie chcemy od Arafata
      kondolencji,
      > żądamy zaprzestania karmienia palestyńskich dzieci nienawiścią. Izrael jest
      > demokratycznym państwem, respektującym prawa człowieka, my nie wychowujemy
      > naszych dzieci na przyszłych terrorystów samobójców. Każde takie państwo
      może
      > się jednak bronić tylko dzięki swojej armii. Kiedy zaś odpalane są pociski z
      > czołgów, kiedy padają bomby z samolotów, śmierć ponoszą czasem niewinni
      > ludzie. To ogromna tragedia, kiedy ginie bezbronna kobieta, staruszek czy
      > dziecko. Są oni ofiarami wojny i bezsensownego konfliktu, który pora już
      > zażegnać!
      > Każda taka wojna pociąga za sobą ofiary wśród ludności cywilnej, ale nie ma
      > wśród żołnierzy izraelskich ani jednego, który przystawiłby pistolet do
      czoła
      > kilkumiesięcznej dziewczynki, jak robili to hitlerowcy i jak robią to
      > terroryści. Jesteśmy zmuszeni do walki z terroryzmem w podobny sposób, w
      jaki
      > walczono przeciwko Slobodanowi Milos�eviciowi w Jugosławii, i tak jak walczą
      > USA, Wielka Brytania, Polska i Hiszpania przeciwko Husajnowi.
      > Po zapoczątkowaniu - nie przez nas - spirali agresji, a potem spirali
      > terroru, my, obywatele Państwa Izrael, gotowi jesteśmy teraz zapoczątkować
      > spiralę pokoju.
      >
      >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka