borrrka
02.01.22, 13:20
Powiedzmy jasno:
przeciętny Rosjanin uważa Ukrainę za "ruską" ziemię.
OK, trochę specyficzną, tak jak Bawaria w Rajchu.
I bez złudzeń - jak zawsze w historii będzie to przedmiot kremlowskiej polityki - i za caratu, i za komuny, i za jakichś tam hipotetycznych następców Putina.
Триединый ruski narod jest pojęciem głęboko wbitym w mentalność Niury z Mitiszczi i piterskiego Wani.
O głubince nawet nie wspomnę.
Po drugiej (ukraińskiej) stronie mamy co najmniej niechęć, regionalnie nienawiść.
Ale to dziś, gdy wojna w powietrzu, a właściwie się toczy.
Paradoksalnie, obserwuję ją nawet wśród rosyjskojęzycznych, którzy doprawdy mają powody do niezadowolenia:
od połowy roku 2022 wchodzą radykalne kary za "nadużywanie" rosyjskiego w sferze publicznej.
Jednocześnie setki linków łączących z Matuszką - wspólnota kulturowa, ciotka w Irkucku i żona z Archangielska.
To, z grubsza rzecz biorąc, aktualny stan rzeczy.
Tego Zachód nie jest w stanie nawet próbować zrozumieć.
Nie ma takiej opcji, a tych rozumiejących Matuszkę nikt już nie słucha.
Zbyt długo wbijano w głowy, po jednej i drugiej stronie żelaznej kurtyny tezę jednolitego "narodu sowieckiego".
I jakie to wygodne - to "ruskie" są.
I nie jest to bajdurzenie rodem z Bolandy - mnie samego w Rajchu pytano "czy jest jakiś polski język" ?
To co wiedzą o Ukrainie?