Gość: 747-400
IP: *.chicago-15-20rs.il.dial-access.att.net
18.01.02, 17:08
Co najmniej 6 osób zginęło a ponad 30 jest rannych w wyniku zamachu w
izraelskim mieście Hadera około 50 km na północ od Tel-Avivu.
Palestyński zamachowiec zaatakował tam uczestników wesela. Kiedy przymocowany
do ciała ładunek wybuchowy nie odpalił, napastnik obrzucił gości granatami i
ostrzelał z karabinu maszynowego.
Chwilę później zabił go izraelski policjant
Męczennicy się przyznają
Do przeprowadzenia zamachu w Haderze przyznała się Brygada Męczenników Al-Aksy
będąca zbrojnym skrzydłem Fatah - ugrupowania Jasera Arafata.
Męczennicy Al-Aksy zerwali na początku tygodnia zawieszenie broni i
zapowiedzieli wznowienie ataków przeciwko Izraelowi.
W poniedziałek w eksplozji bomby zginął jeden z przywódców ugrupowania.
Męczennicy Al-Aksy twierdzą że była to egzekucja przeprowadzona przez
izraelskie służby bezpieczeństwa.
Izraelski odwet
Rzecznik izraelskiego rządu Avi Pazner powiedział, że Izrael nie pozostanie
obojętny na śmierć swoich obywateli a palestyńskie władze dostaną lekcję,
której długo nie zapomną.
Pierwsza "lekcja" przyszła nad ranem. Lotnictwo izraelskie zbombardowało
budynki palestyńskich sił bezpieczeństwa w Tulkarem na Zachodnim Brzegu.
Zginął co najmniej 1 Palestyńczyk a kilkudziesięciu zostało rannych.
Izraelczycy posłali też specjalne jednostki pancerne do Ramallah, gdzie
ponownie otoczyły one siedzibę Jassera Arafata. Męczennicy Al-Aksy to zbrojne
ramię ugrupowania Fatah, przynajmniej nominalnie podległego przywódcy Autonomii
Palestyńskiej.
Tymczasem zamach w Haderze potępiły Stany Zjednoczone, które nazwały
go "okropnym aktem terroru". Waszyngton wezwał także lidera Autonomii
Palestyńskiej Jasera Arafata do rozprawienia się z ekstremistami.