wojciech.2345
18.12.08, 13:19
W Rosji mamy do czynienia nie tylko z kryzysem finansowym czy
instytucjonalnym, z którym boryka się Zachód. Rosję toczy kryzys
systemu egzystencjalnego czy inaczej modelu biurokratycznego
feudalizmu, gdzie prawo własności zależy od lojalności wobec władz.
Przykładem jest sytuacja byłego szefa Jukosu Michaiła
Chodorkowskiego odsiadującego wyrok za wspieranie opozycji. System
korporacji państwowej, kontrolowanej przez otoczenie premiera
Władimira Putina, może nie przetrwać, a to oznacza szukanie wyjścia
z sytuacji. Jedną z dróg może być wytypowanie zewnętrznych wrogów i
wywołanie awantur, by odwrócić uwagę społeczeństwa od problemów
wewnętrznych, takich jak spadek produkcji czy wzrost bezrobocia.
Wśród wrogów mogłyby się znaleźć takie kraje Unii Europejskiej jak
Polska czy Litwa, a także Stany Zjednoczone, Gruzja i Ukraina.
Niewykluczone, że Moskwa znów spróbuje zaatakować Tbilisi albo
wykorzysta polityczny spór w Kijowie, by zaostrzyć sytuację na
Krymie. Być może część rosyjskich elit w końcu dojdzie do wniosku,
że szukanie zewnętrznych wrogów jest niekorzystne dla Rosji, ale nie
nastąpi to raczej za władzy Putina i jego otoczenia.
www.rp.pl/artykul/2,234083_Kreml_czuje_sie_zagrozony.html