woo-cash
09.09.03, 11:57
W ostatniej piątkowej "GW-Wrocław" czytam sobie o arkadach na ulicy Ruskiej.
Chodzi o to, że arkady te będą prawdopodobnie ponownie zabudowywane przez
tamtejszych handlowców. Jednakże miasto nasze się nie poddaje. Pan Grzegorz
Roman, dyr. Departamentu Architektury i Rozwoju UM mówi: "Pracujemy nad
planem tego miejsca i chcemy zachować podcienie. Na pewno skończy się to
sporem z właścicielami, ale będziemy negocjować".
A co to ma do rowerów? Ano to, że ostatnio głośna jest sprawa ścieżki
rowerowej na Jedności Narodowej. I nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby Pan
Prazydent Dutkiewicz nie odsyłał rowerzystów do handlowców na Jedności, aby
się z nimi "wykłócali" o tę ścieżkę, bo taka ścieżka będzie im przeszkadzać
(handlowcom, nie rowerzystom, rzecz jasna).
A teraz uwaga: proszę mi wyjaśnić, w czym handlowcy z Jedności są lepsi od
tych z ulicy Ruskiej, że z tymi drugimi to miasto negocjuje, a tym pierwszym
daje wolną rękę? A może (wcale nie zabytkowe!) arkady na Ruskiej są po prostu
ważniejsze od kilku tysięcy wrocławian-rowerzystów, którzy regularnie jeżdżą
z centrum miasta w kierunku Psiego Pola?
Ma ktoś jakąś koncepcję, bo mi jakoś brak pomysłów?
Pozdrowienia dla rowersów,
Woo-cash.