johnny-kalesony
30.07.11, 00:57
Zespół pieśni i tańca Vanilla Fudge. Grupa potężnych, lecz nieco zmarnowanych możliwości. Zespół złożony z bardzo sprawnych instrumentalistów, którzy okazali się ... marnymi kompozytorami! Wsławili się przede wszystkim bardzo udanymi, ba - wręcz porywającymi coverami cudzych piosenek, natomiast ich własnych kompozycji - właściwie nie da się słuchać.
Trzecie płyta "The Beat goes on" z 1968 to nic innego jak collage'owy zlepek przypadkowo dobranych dźwięków, motywów, zarejestrowanych na taśmie odgłosów. Wszystko bez ładu, składu i jakiegokolwiek pomysłu. Mamy tutaj to, czego w muzyce nie znoszę najbardziej - pretensjonalnego rozfilozofowania, które zastępuje solidność kompozycji. W pewnej mierze podejście do muzyki Waniliowych zapowiadało barokową przesadę następnej, "progresywnej" dekady, kiedy to od grania bardziej istotne było zastanawianie się na temat grania. Zarówno wśród grających jak i słuchających.
Linkuję więc dwa numery z ich debiutu i będą to rzecz jasna dwa znakomite, ba - wręcz porywające covery: Ticket to Ride oraz Keep Me Hanging On.
youtu.be/MaHo4rFH_VU
youtu.be/YJtzlCa0lW4
Pozdrawiam
Keep Rockin'