larenata
11.02.08, 19:21
Nie znalazłam nigdzie wątku o Gossardzie, więc ośmielam się go otworzyć (choć
jeśli się mylę, to mnie skrzyczcie).
Dziś przyleciał do mnie śliczny zestaw: Gossard superboost satin plunge w
rozmiarze 30F i stringi do tego 8/10. Kolor: berry.
No i tak:
- kolor - piękny
- materiał - bardzo miły
- obwód - względnie ścisły, tzn zapinam się na środkową haftkę, choć za każdym
razem po zakupie biustonosza stwierdzam, że idę w kierunku obwodu 28....
Moje odczucia:
odzwyczaiłam się od takich lekko usztywnianych staników :-) Dziwnie mi w
nim... Ładnie wygląda z przodu, ale z boku już mniej mi się podoba. Takie te
moje piersi są płaskie? Choć mąż mi mówi, że przesadzam i że nie są płaskie,
wiec nie wiem jak jest.
Nie jest też tak, że pierś wypełnia całą miskę, ale w tych usztywnianych tego
tak nie widać, bo nic się nie marszczy.
Normalnie nosze rozmiar 30E, ale radzono na Lobby brać miskę większą i chyba
to racja.
Zostawiam sobie chyba ten stanik, ale uważam, że w tango plunge mój biust
wygląda lepiej, a może po prostu przyzwyczaiłam się do tego, ze biust jest
bardziej stożkowaty. W tym Gossardzie biust jest bardziej okrągły, choć z boku
przez to wygląda na płaski... sama kurcze nie wiem jak to jest z tym gossardem.
Przymierzę go jutro raz jeszcze.
Stringi - idealne. Dziwna ta numeracja brytyjska...
Aaa, jeszcze jedno: porównując z Inferno - plus dla Gossarda. Miałam Inferno i
puściłam dalej - to była zbroja...