Gość: Dziki
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.10.12, 09:34
wkurza mnie potwornie ta podwyżka cen biletów. Uważam że jest za duża i jakoś nieprzytomnie pomyślana. Bodaj 4,40 zetaz za jednorazowy bilet to kicha. Nie jestem studentem i się nie uczę na żadnej uczelni, w związku z tym ulgi mi nie przysługują, wyjechanie gdziekolwiek celem załatwienia jakiejś sprawy będzie mnie kosztować prawie dychę (jeśli nie będę musiał się przesiadać i kasować więcej biletów). Dochodzę do wniosku że taniej, wygodniej i szybciej wyjdzie mi odpalić samochód i po prostu go użyć. Karta miejska mnie nie urządza-przy sporadycznym korzystaniu ze zbiorkomu jej zakup się po prostu nie kalkuluje. Jakimś rozwiązaniem są dobówki ale i one zdrożeją do 15 złotych.
Tłumaczenia Miasta że kupiono nowe autobusy i dlatego komunikacja MUSI zdrożeć brzmią absurdalnie, zwłaszcza że (jeśli dobrze pamiętam) do zakupów dołożyła się UE i jej dotacje. Zwrot kosztów zakupu powinien być rozłożony na dłuższy okres, tak aby ew. podwyżki cen było relatywnie mało odczuwalne. Ale nie, ten "gienusz" od planowania komunikacji, niejaki Ruta, musi zastosować najbardziej radykalne rozwiązanie-maksymalna dopuszczalna podwyżka. Gdyby np. taksówkarze pusługiwali się podobną logiką w kalkulowaniu cen przejazdu, to po zakupie nowego samochodu cena za przejechanie kilometra musiałaby wynosić ze 20 zeta. Plus 50 PLN za podjechanie po pasazera.
GLUPOTA POTWORNA