Dodaj do ulubionych

XLV im. R. Traugutta

11.10.02, 20:37
Nikt nie pisze o tym liceum. Skończyłam je w 1988 r. Czyżby tak zeszło na psy
na przestrzeni czasu:). A może ktoś pamięta złote czasy Traugutta?:)
Obserwuj wątek
    • zegrz Re: XLV im. R. Traugutta 24.10.02, 13:13
      as-k napisała:

      > Nikt nie pisze o tym liceum. Skończyłam je w 1988 r. Czyżby tak zeszło na psy
      > na przestrzeni czasu:). A może ktoś pamięta złote czasy Traugutta?:)

      Złote czasy skończyły się po przeprowadzce na Miłą w 77 (brałem w tym niestety
      udział). Budynek przy Smoczej - to było to!!!! A było nas 6 klas
    • Gość: nikofor Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.acn.waw.pl 24.10.02, 15:03
      Traugutt staczał się za mojej kadencji. Jak zdawałem z 10 lat temu to był zdaje
      się na 4 miejscu w Warszawie, jak odchodziłem już się chyba w pierwszej
      trzydziestce nie mieścił. Chyba nie było w tym mojej zasługi...? ;-)
      Pewnie po tym, jak odszedła "historyczna" podpora - pani W. zatracił się
      jeszcze bardziej :-)


      • Gość: as-k Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 25.10.02, 17:49
        Gość portalu: nikofor napisał(a):

        > Traugutt staczał się za mojej kadencji. Jak zdawałem z 10 lat temu to był
        zdaje
        >
        > się na 4 miejscu w Warszawie, jak odchodziłem już się chyba w pierwszej
        > trzydziestce nie mieścił. Chyba nie było w tym mojej zasługi...? ;-)
        > Pewnie po tym, jak odszedła "historyczna" podpora - pani W. zatracił się
        > jeszcze bardziej :-)
        >
        > -------------------------------------------------------------------------
        Pani W. to była czysta poezja. Uczyła mnie całe 4 lata, u niej zdawałam maturę
        pisemną i do dzisiaj miewam senne koszmary z nią w roli głównej:)
        Już w 88 roku wybierała się na emeryturę. Czyżby kochający uczniowie nie
        pozwolili na to :)?
        jak długo jeszcze uczyła? Czy póżniej trochę Wam odpuściła czy nadal
        reprezentowała szczytową formę?
        • zegrz Re: XLV im. R. Traugutta 05.11.02, 13:38
          Jeśli pani W. to ta osoba o której myślę - to sam przez to przeszedłem (3
          lata!). Ale było kilkoro fajnych profesorów. Chociaż nie wszystkie nazwiska do
          dzisiaj pamiętam.
      • kot01 Re: XLV im. R. Traugutta 06.01.03, 20:18
        Nieco sie wzruszylem. Zobaczylem nakrzykujacych sie norwidowcow z obozowej wiec
        zaglebilem sie w listy no i jest traugutt :-) Skonczylem go podwojnie chyba w
        85 i 86, nie pamietam juz. I odwiedzajac pozniej za sprawa roznych mlodocianych
        trauguttowcow zauwazylem, ze owszem zmienia sie - moze bez dramatyzowania o
        upadku, etc.
        Z pewnoscia jednak pozostanie w mej pamieci na dlugo, na tyle ile pamiec bedzie
        funkcjonowac. Wraz z wasilewska, jeleniewska, lipinskim, hajlaszem, cupryniak,
        gornik-zalewska i innym jednostkami ksztaltujacymi rozwoj osobowosci
        maloletniej. I umiejetnie, i mniej. Tez mi te nazwiska pouciekaly.

        Jesli ktos pamieta buske a kontaktuy sie rozjechaly - prosze o maila. Ciekawe,
        w tamtych czasach maili nie bylo...
        • Gość: as-k Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 07.01.03, 18:18
          Fakt, to nasze liceum jakies takie niemrawe w porównaniu z "norwidowcami"
          czy "kopernikowcami".
          Skończyłeś Traugutta 2 lata przede mną , więc znamy się przynajmniej z
          widzenia. Z tego co napisałeś chodziłes chyba do mat-fiz. Jestes rocznikiem
          Wilka i Faziego? Co do "Buźki"- czy to taki ciemnowłosy chłopak, który
          przesiadywał na schodach z Dorotą B.?
          • kot01 Re: XLV im. R. Traugutta 08.01.03, 12:29
            Wynika z tego, iz jakos jeszcze wczesniej musialem konczyc - wilk i fazi
            skonsumowali certyfikat konczacy chyba po mnie. Albo za moim drugima razem.
            W kazdym razie byli obok w pionie matematycznym, z ktorego wyalienowal mnie
            poznieszy dyrektor norwida - w traugutcie tylko trenowal swoje ciekawe
            podejscie do ksztalcenia. Wasilewska byla niewinna owieczka przy nim.

            Doroty b. nie kojarze ale to tylko z powodu wlasnego niedowlau pamieciowego -
            imiona i nazwiska pozacieraly sie nieco.

            Co do norwida: krzewilem idee wymiany uczniow miedzy liceami i chodzilem sobie
            na lekcje do norwidowcow, mieli fajna pania od niemieckiego. W reodwiedziny
            niestety nie chcieli przychodzic...

            Co do wlasnej osoby, nazwano mnie z dniem urodzin grzegorzem buśko i tak jest
            do dzis. Co do jakosci zycia w traugutcie - niech swiadczy o tym fakt
            pozostania na kolejny czwarty rok - cialo pedagogiczne chcialo mnie dopuscic do
            matury i dopiero zabiegi lobbystyczne cialu to uniemozliwily. I dobrze, bo bylo
            fajnie :-)
            • Gość: as-k Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 10.01.03, 13:56
              Jeśli myślę , że Ty to Ty ( a tak mi wychodzi kojarząc nazwisko) to musisz
              pamietac Dorotę B.,bo wiecznie siedziałeś z nią na tych schodach!.Dorota B.
              była przez jakis czas w mojej klasie( wczesniej była rok wyżej, a potem
              zmieniła szkołę0.Musisz ją pamiętac, bo była to instytucja : taka
              malutka ,wygadana, zawsze chodziła w powłoczystych kreacjach, z pierścieniem
              Arabelli na palcu ,z księgami zaklęć w ręku i krzewiła rózne idee
              od hipissowskich przez Światło-Życie (chyba).Ale moze być też tak , że Ty to
              nie Ty , wtedy moja teoria wali się w gruzy, bo wtedy nie wiem kim był ten co
              siedział na tych schodach i będę musiała żyć w nieświadomości dalej.Jeśli
              jestes starszy od Wilka i Faziego ,to Ty musiałes byc w IV klasie jak ja
              zaczynałam. Czas zrobił swoje , pamiętam twarze , ale za diabła nazwisk.
              Zlewają się w jedna masę wiecznie nękająca nas o wypracowania czy notatki.
              Dedukując dalej ,w Twoim roczniku musiał być niejaki Dzięcioł , bożyszcze
              wszystkich pierwszoklasistek, i tego to ja już pamiętam nawet z nazwiska. Jesli
              o mnie chodzi to mozesz mnie kojarzyc jesli udzielałeś się na polu piłki
              siatkowej u Pani Solak. Była tam wówczas dość zwarta ekipa , a niektórzy z nich
              nawet przeskoczyli na drugą stronę barykady i sami nauczają teraz w Trauguttcie.
              A pamiętasz geografkę panią T i np.Półwysep Ptasia Głowa?
              • kot01 Re: XLV im. R. Traugutta 10.01.03, 14:45
                Wychodzi na to, iz ja to ja. Malutka osobistosc jest mi znana z racji zwiazkow
                w miare bliskich, mozliwe iz w otoczeniu schodow. Tylko imie osobistosci mi sie
                zatarlo. A rzeczywiscie rocznik dzieciola jest moim. I troche komorki zaczynaja
                lepiej funkcjonowac - przypomnialem sobie pelne brzmienie nazwanoia pani t.,
                ktorej niespelnienie ambicji zawodowych nakazalo wyniszczyc wszelkie mile mysli
                odnosnie geografii.
                Sporty byly i sa mi obce, jednakowoz sale gimnatyczna i aktywnych sportowo
                odwiedzalem czesto. Odiwedzalem, bowiem z koncem liceum udalo mi sie zyskac
                zwolnienie z zajec aktynych.
                Nie znam tych, ktorzy przeszli na druga strone barykady - wraz z ukonczeniem
                szkoly przez dominike k., ukonczyly sie moje kontakty ze szkola. Do obecnej
                wymiany :-)

                Powiem Ci, iz przed rokiem, w sposob calkowicie niespodziewany, spotkalem swoja
                dawna klase. Nie widzielismy sie latami i spotkanie bylo ciekawym
                doswiadczeniem a zarazem duza przyjemnoscia. mysle, ze moje przeswiadczenie, ze
                traugutt moze dac znac o sobie jeszcze nie jeden raz, nie jest takie zwodnicze.
                • Gość: as-k Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 13.01.03, 12:41
                  Uff! udało sie , Ty to Ty !Ale sam przyznaj , ze na tych schodach musiałes
                  długo zalegac , skoro ja po tylu latach cie z nimi kojarzę! gdybys na nich nie
                  siedział nie miałabym najmniejszych szans! ze mna może byc trudniej , bo
                  młodszych roczniow raczej się nie pamieta. No chyba ,że Gembarowskiego czy
                  Piaseckiego, ale oni sami o sobie przypominaja.Niestety na schodach siadałam
                  zdecydowanie rzadziej od ciebie, jedynie ta siatkowka moze cie naprowadzic.
                  Musisz wytęzyc pamięc i przyponiec sobie dziewczyny ktore grały pierwszym
                  składzie na wszelakich maści zawodach i do tego były w pierwszej klasie jak ty
                  byłes w czwartej. juz? teraz z tych dziewczyn przypomniej sobie dwie ,( bo ja
                  zawsze byłam kojarzona w duecie): Kaskę (Poniksa - długie jasne , krecone włosy
                  i Agnieszke ( czyli mnie : dla kontrastu włosy ciemne i troche krótsze,
                  charakterystyczną cechą moze być to że grałam w okularach)
                  Jesli to skojarzysz to wiesz wszystko , jesli nie to nie wiem jak ci to uławić.
                  Z twojego rocznika ,z tych grajacych siatkowke , równie namietnie jak ja ,
                  pamietam Wnuka i Skowronka( to ten co stoi po drugiej stronie barykady i uczy
                  wf) , i moze w tych okolicach poszukaj.

                  jesli mnie instykt tropiciela nie myli to twoja klasa powinna spotkac sie z
                  okazji bytnosci Edyty Jungowskiej w Ananasach ... na tvn, ale z tego co pokazali
                  to nie było tam duzo ludzi i zadnych nauczycieli!

                  Moja klasa spotyka sie juz bardzo rzadko, raczej z okazji slubów albo w małych
                  grupkach, czasem kogos gdzies spotkam przypadkiem w zupełnie nieoczekiwanym
                  miejscu... jednak takiego ruchu , aby skrzyknąc wszystkich nie było, ale moze
                  kiedys będzie....
                  porównywałam skład nauczycieli którzy nas uczyli i prawie wszyscy juz po
                  odchodzili , ciekawe czy jest jeszcze dobrotliwa pani sekretarka ,nie pamiętam
                  juz jak sie nazywała, ale też była instytucją.


                  • kot01 Re: XLV im. R. Traugutta 13.01.03, 13:42
                    To spotkanie ananasowe bylo niespodziewane i niezwykle z racji tego, iz
                    naprawde nie widzielismy sie wiele lat. A okazalo sie, ze ta przerwa nie jest
                    tak widoczna.
                    Z tymi mlodszymi rocznikami pewnie nie jest tak do konca. A mi juz pamiec sie
                    nieco prostuje, wzialem troche tabletek. Wnuk plus przyleglosci to moja druga
                    czwarta klasa. Nie pamietam jeszcze kiedy do szkoly przyszla dominika k. -
                    narzeczona kolegi, ktora byla naszym lacznikiem ze swiatami mlodszymi.
                    Wnioskuje, ze jej nie pamietasz wiec pewnie rok po Tobie.
                    Jedyna pamiec jaka mi ocalala to pamiec wzrokowa wiec pamietam Cie z pewnoscia,
                    ale jako twarz. W kazdym badz razie cos mi swita wiec jest szansa na kolejne
                    sukcesy pamieci.
                    Co do nauczycieli - po konsumpcji ich listy widze, ze pozostali matematycy w
                    nienaruszonym chyba skladzie. Jest tez p. gurnik-zaleska - polonistka o
                    wlasciwym do przedmiotu podejsci. I reprezentacja biologii, rosyjskiego oraz
                    angielskiego pozostaje w zwiazkach z przeszloscia. Fizyka uszczuplila sie po
                    odejsciu lipinskiego. A pani wiesia? Zniknela kiedys i sluch zaginal. Ale w
                    pamieci pozostanie, bo masz racje, iz byla to instytucja.
                    Jestem Ciebie ciekaw wiec dalej wysilam pamiec.
                    • Gość: as-k Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 14.01.03, 11:16
                      Bardzo chwalebnym jest fakt , iz zaczyna Ci pamięc wracac, jeszcze trochę
                      odrdzewiacza i wszystko będzie jasne.Gorzej,że ja mam też nieco przykurzony
                      obraz, a nie mam tych tabletek , które tak Ci pomogły.
                      Bladego pojęcia nie mam jak Ci bardziej siebie przyblizyc. Faktem jest ,ze
                      znamy sie na pewno jako twarze, bo jakichs bardziej ożywionych kontaktów między
                      nami nie pamietam. Mozemy spróbowac tak: jesli juz cos kojarzysz z ta
                      siatowką ,to gdzies tak od mojego drugiego semestru bywałam kapitanem tej
                      drużyny, wtedy może byłam trochę bardziej widoczna, ale wg mnie musisz szukac
                      mnie bardziej jako duetu z Kaską ( ona udzielała sie w "palarni"-gdzie życie
                      towarzyskie kwitło, więc jesli i ty tam bywałes to ja miusisz dobrze
                      pamiętac) , bo byłysmy wtedy postrzegane razem i ciągle mylone.
                      Nie wiem na ile istotny będzie fakt iz twoja klasa zwykle miała polski z
                      Jeleniewska bezposrednio po nas, wiec nagminnie mijalismy sie w drzwiach.
                      ( Jeleniewską chyba pamiętasz, jej zamiłowanie do wszelkiej masci cytatów i
                      dręczenie nas nimi?). Niestety ( lub stety) nie byłam jakąś szczególna
                      aktywistką, nie spiewałam na akademiach ani nie integrowałam sie w kołach
                      zainteresowań, nie występowałam też karnie na apelach ,ani nie rozpętywałam
                      afer typu:" kto nagminnie maluje niecenzuralne napisy farbą na trzecim
                      piętrze?", (to jeszcze twoja kadencja?). Mozesz mnie jeszcze kojarzyc z
                      Markiem Lachowiczem(chodzilismy razem na angielski) , ale on skonczył jak ja
                      sie w Traugucie pojawiłam,więc nie jest chyba to własciwy trop.

                      co do Dominiki, cos mi się majaczy , ale tez w duecie z Karoliną bodajże i moim
                      kolega z klasy Rafałem A. , ale czy mam rację??

                      pzdr.
                      • kot01 Re: XLV im. R. Traugutta 14.01.03, 12:07
                        Lekcje u jeleniewskiej to prawdziwa pasja. Zeszyty wielu rocznikow nie roznily
                        sie od siebie, bowiem ich tresc znajdowala sie w ciekawej wizualnie glowie, i
                        przez lata nie ulegla znacznym odmianom. Wiem, ze komus mlodszemu przekazalem -
                        nie musial prowadzic wlasnego.
                        Na pania rzeczona byl jednak sposob: na probnej maturze nieco zmodyfikowalem
                        historie literatury nowozytnej, zeby nie powiedziec wprost: troszke
                        nabajdurzylem. Pani nie mogac odnalezc wzorcow w swych zasobach jako
                        strategiczne zachowanie uznala przyjecie pracy i nadanie minimum komunikatow.
                        Pozniej juz jej nie meczylem tak dramatycznie.
                        Duet kasi i Agnieszki pamietam ale byl to chyba duet inny - chyba, ze bylas u
                        mnie na miedzynarodowej. Siatkowka nieco zostala wyparta przez procesy
                        wewnetrzne bowiem pewnego siatkarza plci Tobie przeciwnej nieco dreczylem.
                        Czego pozniej sie wstydzilem - raczej obce mi takie zachowanie. Do tego ow
                        siatkarz wydal sie za bliska mi osobe w latach duzo pozniejszych - mozna
                        powiedziec, ze jego zemsta byla slodka :-)
                        Jestesmy wiec na etapie, ze cos staremu czlowiekowi swita.
                        • Gość: as-k Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 15.01.03, 10:02
                          Usiłowałam sobie przypomniec imprezę międzynarodową lub na Międzynarodowej, po
                          konsultacji z druga połowa duetu , wyszło nam , ze my to nie my , a jakies inne
                          kaski i agnieszki. Zreszta , gdy byłysmy w pierwszej klasie to wy głównie
                          sepiliscie na nas sławetne zeszyty i wypracowania, a nie zapraszaliscie małolat
                          na imprezy!Pamietam jakies wspolne imprezy, ale to juz zdecydowanie pod koniec
                          liceum , gdzie byli tez absolwenci. A moze byłes na mojej studniówce(88)? Wtedy
                          przychodziły zastępy tych co skonczyli. Moze tu impuls jakis wskoczy i sobie
                          mnie przypomniesz. Charakterystycznym dla tej studniówki był fakt tajemniczej
                          przemiany bodajze kompotu w wino, zdekonspirowanie i zakaz opuszczania sali
                          gimnastycznej.

                          Zaintrygowała mnie wymiana z Norwidowcami, za moich czasów nie wymienialismy
                          sie z Norwidowcami , tylko z chłopakami z Technikum Konarskiego , co było
                          głownym elementem integracji miedzyszkolnej i nie tylko.Ale z tego co
                          zrozumiałam ty masz na mysli wymiane bardziej jednostkową
                          Pamietam ,ze takowi z zewnątrz przychodzili na Pnos do Abramka( opowiadał wam
                          tysiackrotnie , z rozmarzonymi oczetami o tym jak wyglada niebo dla Araba? ),
                          ale dlaczego do niego chadzali tego nie jestem w stanie pojac.

                          Pzdr.

                          • kot01 Re: XLV im. R. Traugutta 15.01.03, 20:19
                            Co do abramka - rozumiem pewien obszar inklinacji: sam milo wspominam jego
                            zrozumienie dla efektu naduzycia w dniu wczesniejszym.
                            Co do studniowk'88 tu ma pamiec ma niezwykle trudne zadanie. Wyglada na to, iz
                            rzeczywiscie byla ona owe przeze mnie skonsumowana aczkolwiek data wydaje sie
                            byc wczesna.
                            Mysle, ze dopiero wizaj lokalna okaze sie skutaeczna, poki co trenuje umysl.

                            Wymiana z norwidem byla dzialanoscia spontaniczna, ktorej jednak nikt nie
                            chcial kontynuowac. Samodzielnie wiec zglebialem niemiecki oraz fizyke, ku
                            utrapieniu ladnej pani i wesolego pana. Przyczynili sie do tego zaznajomieni
                            licealisci z obozowej, z ktorymi mam sladowy kontakt.

                            Siatkowka jest ewidentnie zjawiskiem: moje odwieczne zamilowanie do unikania
                            sportu daje o sobie znac. Jadnakowoz pamietam, iz funkcjonowalo cos co mozna
                            okreslic kibicowaniem. I to najwyrazniej wymaga doszlifowania. OPodejrzewam, ze
                            bez butelki sie nie obejdzie - tym bardziej, ze konsumpcja byla drobnym
                            aczkolwiek znaczacym elementem tamtych lat. Mlodsze roczniki tez miewaly
                            imprezy i kilka razy udalo mi sie na takowe trafic. To cos na miedzynarodowej
                            impreza nie bylo - albo wstepem do imprezy albo spotkaniem towarzyskim skromnym
                            mi sie jawi.

                            Za to pamietam umiejscowienie dwoch zabaw chucznych dosc i prowadzonych przez
                            mlodsze pokolenie: jedno przy placu hallera, drugie gdzies na woli, w domku
                            tzw. jednorodzinnym.

                            Poki co nie mam kiedy skonsumowac plynow pobudzajacych, jednak biecuje uczynic
                            to w pierwszym mozliwym czasie. I tym samym pobudzic komorki.
                            • Gość: as-k Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 16.01.03, 12:59
                              Po przeczytaniu Twojego postu zrobiłam sobie mała podróz sentymentalna w
                              czasie po licznych imprezach tego z okresu. I tu dopiero moja pamięć miała
                              pole do popisu! Przypominaja mi się rózne konfiguracje : domki jednorodzinne,
                              bloki , jakies niezamieszkane lokale,działki,osrodki wczasowe , starsi ,młodsi,
                              nasi , napływowi, uff! Ale jest to jeden wieki galimatias i na to chyba nawet
                              większa ilośc przypominaczy bądz upiększaczy nie pomoze. Na placu Hallera to na
                              pewno nie byłam , ale Bemowa juz wykluczyc nie mogę, bo pół mojej klasy tam
                              mieszkało i jakies imprezy w domkach (przy torach tramwajowych) pamietam, ale
                              raczej w tzw. młodszym gronie.
                              Trzeba zwerbowac jakichs innych Trauguttowców, świeza krew moze by nam pamięć
                              odswieżyła.
                              A że sie wtrącę do drugiego wątku: kto to był Frank , bo mnie chyba pomrocznosc
                              ogarnęła?!rusycysta??? kiedy?? Ja pamiętam tylko pania Wojdę i zadnych innych
                              rusycystów!Z Norwidem kojarzy mi się jedynie wspomniany p.W , który uczył mnie
                              tylko rok, awansował i odszedł własnie do Norwida. Ale z nim miałam pokojowe
                              układy od czasu , gdy czytając książkę na jego lekcji , zabrał mi ja( to był
                              jakis trudno osiagalny tytuł, jak to zwykle wtedy bywało) i przez miesiąc nie
                              oddawał , bo czytali ją chyba wszyscy znajomi królika. A wolno czytali.

                              Co innego pani Wasilewska , która sprawdzała publicznie czy nosimy podkoszulki
                              i inne czesci garderoby( ku uciesze męskiej części klasy) , wyzywała od
                              najrózniejszych i miała wyjątkowo swoiste poczucie humoru.Ciekawa jestem jak
                              długo po mnie jeszcze uczyła, bo juz za moich czasów wybierała sie ,od zawsze,
                              na emeryturę i dojsc nie mogła.Do tej pory jawi mi się jako senny koszmar,
                              przepytująca z dat czy lokalizacji jakichs pomników , nie wspomiając o mapie,
                              brr!

                              Kibicowanie istniało ,a jakze , ale nie na terenie naszej szkoły ,bo sala( jak
                              zapewne pamiętasz) z lekka była niewymiarowa i nikt bez narażenia zdrowia a
                              nawet życia nie próbował nawet kibicować.No chyba że miał jakąś silną
                              motywację:) Kibiców pamiętam za to na Rogalinskiej , gdy były jakies
                              miedzyszkolne zawody.
                              A juz najbardziej integrowały sobotnie poranki ,(dobrowolne-a jaka
                              frekwencja!), na sali gimnastycznej i poza ,gdzie integrowali się kibice ,
                              grający i wszyscy pozostali.Moze tu ow impuls zaskoczy?

                              pzdr
                              • kot01 Re: XLV im. R. Traugutta 16.01.03, 13:46
                                Co do kadry pedagogicznej:
                                - rysycysta to pan luzniak, postac barwna i legendotworcza. Jesli nie mialas z
                                nim kontaktu jestes zdrwosza i lepiej znasz jezyk rosyjski. Przed trauguttem
                                byl w norwidzie a wczesniej - nikt nie wie.
                                - pani wasilewska jest ogolnie zle notowana. Moze swiadczyc o tym fakt pewien
                                dosc dramatyczny: zemdlalo sie jej w trakcie lekcji z wlasna klasa. Zadan z
                                osob nie ruszyla sie czekajac na samositne pani wychowawczyni podniesienie.
                                Wtedy tez pojawil sie glos wewnetrzny o odpoczynku emerytalnym, skutecznie
                                jednak uciszany. Pania znalem dobrze, bylem u niej kilka razy i musze przyznac,
                                iz akceptujac jej speecyficzny chcarakter dawalo sie z nia komunikowac.
                                Pamietam, ze jako jednostka wyglodzona otrzymalem prawo konsumpcji kanapek na
                                lekcjach historii. Pewne dziewcze nowoprzybyle widzac to tez kiedys siegnelo na
                                lekcji po kanapke. Potem juz nigdy pani wasilewskiej nie lubilo. Osobiscie
                                jednak pani histo/eryczka jest zaliczana przeze mnie do tej czesci grona, ktora
                                cos mi dala.

                                Co do wspolokreslenia: sprawa dojrzala do wykonania telefonu do osoby mlodszej
                                i dysponujacej pamiecia mniej naruszona zebem czasu. Owa osoba jest w tej
                                chwili malzonka trauguttowca z mojego rocznika, o wdziecznym imieniu mariusz.
                                Taki maly herubinek.

                                U mnie impas :-)
                                • Gość: as-k Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 17.01.03, 12:17
                                  No i proszę ,a jednak miałam pomrocznośc Juz pamietam pana rusycystę,taki
                                  bardzo chudy i bardzo ponury,nie? Ja jednak nie miałam z nim nic do czynienia.
                                  P. Wasilewska zawsze faworyzowała płec przeciwną , co zreszta potwierdzasz
                                  swoim przykładem, przez nas nie była specjalnie kochana ,a juz po oblaniu na
                                  maturze pisemnej jej najlepszej uczennicy (w sumie nie wiadomo za co ),
                                  notowania gwałtownie spadły. Ale miała takie przeswity , ze czasem dało sie ja
                                  lubic.Ale zaraz sprowadzała nas na ziemie.
                                  Twojego kolegę dosc wyraźnie pamietam, czy jego zoną jest ktos z mojego
                                  rocznika,ze tak spytam bezposrednio?
                                  W sprawie impasu,to z optymizmem patrzę w najblizszą przyszłosc , gdyż dom moj
                                  nawiedzi druga połowa duetu, niewatpliwe żródło wiedzy o naszej wspólnej
                                  przeszłosci. Wszak co dwie głowy to nie jedna . Ty uruchom swoje kanały i moze
                                  w niedalekiej przyszłosci nastapi przełom!
                                  pzdr
                                  • kot01 Re: XLV im. R. Traugutta 17.01.03, 14:10
                                    Spiesze wiec z wyjasnieniem, iz ow mariusz wydal sie byl za dominike k. Co do
                                    przyleglosci dominiki o krolwskim nazwisku pamietam dosc dobrze marysie,
                                    dziwczynke o nazwisku brzmiacym jak wdzieczne nazwanie lesnego zwierzatka
                                    czterokopytnego, i to niestety wszystko.
                                    I wlasnie do dominiki musze zadzwonic. Ale wczesniej odnalezc numer telefonu...
                                        • kot01 Re: XLV im. R. Traugutta 17.01.03, 17:21
                                          Los mi sie kolacze ale nie wiem w zwiazku z czym. Byl tez i osiol, ale tego nie
                                          powinnas pamietac, bo on chyba znikl wczesnie dosyc.
                                          Dzis praca przeszkadza w przypominaniu, moze wieczorem przestanie przeszkadzac.
                                          • Gość: as-k Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 20.01.03, 14:30
                                            Mój piatkowy optymizm był raczej przedwczesny.Oczekiwana pomoc w postaci mojej
                                            współtowarzyszki licealnej doli i niedoli, nie zagościła niestety w moich
                                            progach. Na drodze stanęły mikroby ( albo wirusy ,nie wnikałam )naszych
                                            latorosli.Termin kolejnej konfrontacji dokonałosci naszej pamięci z czasem,
                                            został przesunięty na przyszłą sobotę.Mobilizacja jednak jest pełna!

                                            Ale weekend przyniósł nowy, nieoczekiwany zwrot wydarzen! Zupełnym przypadkiem
                                            natknęłam się na powtórkę Wiadomego Programu z Wiadomą Gwiazdą w Wiadomej TV.
                                            Niestety , włączyłam TV w momencie gdy program był już w bardzo zaawansowanym
                                            toku, i jestem w zwiazku z tym bardzo niepocieszona.

                                            Mimo braku współpracy z realizatorami tego programu ,( którzy nie rozumiejąc
                                            moich pobudek skupiali sie głownie na Gwieździe programu, a Gwiazda jaka jest
                                            kazdy widzi.) udało mi się skupić na publiczności i ......

                                            ....i wyszło mi ze Ty to jednak nie Ty! Zaopatrzona w wiedzę, że tam byłes
                                            usiłowałam wyłowić tego kogos, kogo pamiętałam z tych nieszczęsnych schodów i
                                            wyszło mi , ze "Tegokogos" najzwyczajniej w świecie tam nie ma! Historia
                                            zatoczyła koło i znów jesteśmy w punkcie wyjscia . Trauma straszna! Pojawił się
                                            więc kolejny problem: jesli Ty to nie Ty ,to Ty to kto? Drogą eliminacji
                                            kolejnych uczestników wydedukowałam , iz Ty to Człowiek w Jasnej Marynarce i
                                            teraz zżera mnie ciekawość czy dobrze obstawiłam?!
                                            A żeby było jeszcze ciekawiej, to ja prawie nikogo z tej grupki osób nie
                                            pamietam! Jedynie niejakiego Zbyszka udało mi sie rozpoznac , ale trzeba
                                            przyznac, że on należy do osób bardzo charakterystycznych!Amnezji chyba (z tego
                                            szoku) doznałam....

                                            Co do Losia to musiał byc w Twoim roczniku, chyba był z tych genialniejszych,bo
                                            pamietam ,iz swiadectwo jakos tak publicznie odbierał. Po skonczeniu liceum
                                            spotkałam go na kursach językowych na Foksal i wtedy studiował medycynę.
                                            Kojarzysz?

                                            pzdr
                                            • kot01 Re: XLV im. R. Traugutta 20.01.03, 14:42
                                              Jasna marynarka... Z tego co pamietam to w rzeczonej audycji wystepowala, na
                                              moim koledze zreszta. Pociesznym i dajacym radosc od lat. Prywatnie radosc
                                              przybklize, bo na publicznym forum nie wypada. Pozostaje w radosci, iz nigdy
                                              jasnej marynarki nie posiadalem. A w rzeczonej audycji widac mnie raczej nie
                                              bylo, choc sasiedzi jednak nie dali za wygrana i dostrzegli, niestety.
                                              Kwestie fizycznosci wyjasnie przesylajac wlasciwe kadry na wskazany adres.

                                              Los mi sie gdzies schowal i nie moge w zaden sposob go wyciagnac. Aczkolwiek -
                                              jak mowilem - kojarzy mi cos i swita. Tym bardziej, ze zwiazek jakis jest z
                                              medycyna co bylo dalekie od mozliwosci intelektualnych wspoltowarzyszy.
                                              Prawdopodobnie klasa "A".
                                              • as-k Re: XLV im. R. Traugutta 20.01.03, 15:01

                                                Próba mikrofonu udana!

                                                Teraz to i ja cała w radości jestem! A tyle wiem , że nic nie wiem!
                                                Tam było 4 sztuki męskie czy więcej?
                                                Ale skoro cię nie widac, to moze moja teoria do końca nie jest taka upadła?
                                                W oczekiwaniu na twa fizycznosc, idę odkopac gdzies moją.

                                                a Los zafascynowany był jeszcze Indirą Ghandii, jesli bardziej mogę sie jeszcze
                                                pograzyc w temacie.
                                    • Gość: sosna Re: XLV im. R. Traugutta IP: 213.241.23.* 16.03.03, 19:12
                                      kot01 napisał:

                                      > Spiesze wiec z wyjasnieniem, iz ow mariusz wydal sie byl za dominike k. Co
                                      do
                                      > przyleglosci dominiki o krolwskim nazwisku pamietam dosc dobrze marysie,
                                      > dziwczynke o nazwisku brzmiacym jak wdzieczne nazwanie lesnego zwierzatka
                                      > czterokopytnego, i to niestety wszystko.
                                      > I wlasnie do dominiki musze zadzwonic. Ale wczesniej odnalezc numer
                                      telefonu...
                                      Grzesiu, ja przeciez nie mialam na imie Marysia, tylko Magda! Pozdrawiam Cie
                                      mocno i ciesze sie, ze znalazlam ten fajny watek.
                                • Gość: karol Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.dialup.telenergo.pl 12.11.04, 16:41
                                  Małe sprostowanie - wspomniany wcześniej na tym Forum Tomek Dzięcioł (ten co
                                  łamał serca pierwszoklasistek) i Marcin Wleciał (siedzieli na pierwszej ławce)
                                  podniesli nieśmiało swe pupy gdy prof.Wasilewska mdlała. Może byli mało
                                  skuteczni - wiadomo p.Wasilewska była jaka była, ale próbowali. Wiem z pewnego
                                  żródła bo tam byłem - Wasilewska była właśnie naszą wychowawczynią.
                                  Znacznie śmieszniej za to było gdy p.Gardulski zamiast wywalić gaśnicę przez
                                  okno gdy się nieproszona na lekcji uruchomiła biegł z nią najdłuższą z
                                  możliwych dróg na podwórko. Było to w 1982 na lekcji PO.
                                  Pozdrawiam - ciesząc się z wpisów, które poruszają pamięć,
                                  Krzysiek R. (IVb - mat.fiz.- matura 1985)
                                • oslaw66 Re: XLV im. R. Traugutta 06.12.04, 20:15
                                  Wasilewska legła pod moimi nogami.
                                  Było to w pierwszej klasie-nic nie umiałem i modliłem się o cud.
                                  Udało się.Legła.A ja łapałem stjak z mapą.
                                  Tak wtedy myślałem.Gdy pare lat póżniej(oblana klasa trzecia) zmieniłem szkołe
                                  zrozumiałem
                                  "ci najgorsi nauczyciele z XLV byli moimi największymi przyjaciółmi"
                                  Jacek Osławski
                                  • Gość: Luke Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 00:42
                                    Witam,ukonczylem LO chyba z 5 wiosen temu i jedyna rzecza chyba ktora bede
                                    pamietal przez dlugie lata to lekcje u pani Wasilewskiej.To byla szkola zycia i
                                    myslenia.Nawet dzis boje sie klasc plecak na stole,zeby nikt na mnie nie
                                    nakrzyczal i nie zaczal okladac wskaznikiem:))Dzis sie z tego smieje ale wtedy
                                    to byl dopiero stres.A biedne dziewczyny ile lez przez nie wylaly:)
                                    Gorące pozdrowienia dla pani Wojdy (wciaz pamietam jak nazwac osobliwosci
                                    miasta po rosyjsku i jestem z tego dumny)
                                    Łukasz Bąk
                                • Gość: sylwia Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.tele2.pl 09.08.05, 15:57
                                  ja równiez zaliczam sie do szczęśliwego grona bywalców u pani Wasilewskiej w
                                  domu...
                                  no jak...trzeba było posprzątać..iśc do apteki a nawet do krawcowej- owa Pani
                                  typowała grupke szczęśliwców do okreslonych zadań hahaha
                                  no i niezapomniana Studniówka na VAT-ie.

                                  PAMIETAM- JAK NA 1-EJ LEKCJI POWIEDZIŁA, ŻE JEJ MĄŻ - ROZWIEDZIONA- MIAŁ NA
                                  IMIE MACIEK ...W ZWIĄZKU Z TYM PANOWIE O TYM IMIENIU MIELI Z GÓRY PRZECHLAPANE.
                                  U nas w klasie było dwóch...do matury wytrzymnał jeden z nich.
                                  pozdrawiam :)
                                • piotr.lutynski Re: XLV im. R. Traugutta 10.08.05, 12:37
                                  kot01 napisał:

                                  > Co do kadry pedagogicznej:
                                  > - rysycysta to pan luzniak, postac barwna i legendotworcza. [CIACH]
                                  Pana Luźniaka znam z Norwida (82-85) i pamiętaj jego przykłady z języka
                                  Białoruskiego "nioch ziwjot juzef stali... " .... :-)

                                  Pozdr
                              • piotr.lutynski Re: XLV im. R. Traugutta 10.08.05, 12:35
                                Gość portalu: as-k napisał(a):

                                > Po przeczytaniu Twojego postu zrobiłam sobie mała podróz sentymentalna w
                                > czasie po licznych imprezach tego z okresu. I tu dopiero moja pamięć miała
                                > pole do popisu! Przypominaja mi się rózne konfiguracje : domki jednorodzinne,
                                > bloki , jakies niezamieszkane lokale,działki,osrodki wczasowe ,
                                starsi ,młodsi,
                                >
                                > nasi , napływowi, uff! Ale jest to jeden wieki galimatias i na to chyba nawet
                                > większa ilośc przypominaczy bądz upiększaczy nie pomoze. Na placu Hallera to
                                na
                                >
                                > pewno nie byłam , ale Bemowa juz wykluczyc nie mogę, bo pół mojej klasy tam
                                > mieszkało i jakies imprezy w domkach (przy torach tramwajowych) pamietam,
                                ale
                                > raczej w tzw. młodszym gronie.
                                > Trzeba zwerbowac jakichs innych Trauguttowców, świeza krew moze by nam pamięć
                                > odswieżyła.
                                > A że sie wtrącę do drugiego wątku: kto to był Frank , bo mnie chyba
                                pomrocznosc
                                >
                                > ogarnęła?!rusycysta??? kiedy?? Ja pamiętam tylko pania Wojdę i zadnych innych
                                > rusycystów!Z Norwidem kojarzy mi się jedynie wspomniany p.W , który uczył
                                mnie
                                > tylko rok, awansował i odszedł własnie do Norwida. Ale z nim miałam pokojowe
                                > układy od czasu , gdy czytając książkę na jego lekcji , zabrał mi ja( to był
                                > jakis trudno osiagalny tytuł, jak to zwykle wtedy bywało) i przez miesiąc nie
                                > oddawał , bo czytali ją chyba wszyscy znajomi królika. A wolno czytali.
                                >
                                > Co innego pani Wasilewska , która sprawdzała publicznie czy nosimy
                                podkoszulki
                                > i inne czesci garderoby( ku uciesze męskiej części klasy) , wyzywała od
                                > najrózniejszych i miała wyjątkowo swoiste poczucie humoru.Ciekawa jestem jak
                                > długo po mnie jeszcze uczyła, bo juz za moich czasów wybierała sie ,od
                                zawsze,
                                > na emeryturę i dojsc nie mogła.Do tej pory jawi mi się jako senny koszmar,
                                > przepytująca z dat czy lokalizacji jakichs pomników , nie wspomiając o mapie,
                                > brr!
                                >
                                > Kibicowanie istniało ,a jakze , ale nie na terenie naszej szkoły ,bo sala(
                                jak
                                > zapewne pamiętasz) z lekka była niewymiarowa i nikt bez narażenia zdrowia a
                                > nawet życia nie próbował nawet kibicować.No chyba że miał jakąś silną
                                > motywację:) Kibiców pamiętam za to na Rogalinskiej , gdy były jakies
                                > miedzyszkolne zawody.
                                > A juz najbardziej integrowały sobotnie poranki ,(dobrowolne-a jaka
                                > frekwencja!), na sali gimnastycznej i poza ,gdzie integrowali się kibice ,
                                > grający i wszyscy pozostali.Moze tu ow impuls zaskoczy?
                                >
                                > pzdr
                                Ja chodziłem i do jednej i do drugiej szkoły.... zaczałem w 79 a skonczyłem w
                                85 (he-he).... ale w koncu dorosłem i skonczyłem studia :-) Chetnie
                                przypomniałbym sobie te lata....

                                Pozdr
              • kot01 Re: XLV im. R. Traugutta 14.01.03, 11:56
                Mialem na mysli wymiane krotkoterminowa: pomiedzy wlasnymi lekcjami w
                traugutcie ide sobie na niemiecki lub fizyke do norwida. I vice versa. Z
                wymiany chyba doszla do skutku studniowka - o ile dobrze pamietam.
                      • Gość: mmmal Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.hipernet.com.pl 05.03.03, 13:52
                        Ja skonczylem Traugutta w 71. To jeszcze bylo w starej szkole na Smoczej. Pamietam kilka nazwisk nauczycieli, o ktorych i wy wspominacie: niestety-Jeleniewska, i wspanialy Hajlasz. Przygod bylo mnostwo. Probowalismy je odswiezac na dwudziestopieciolecie matury. No, niestety nie wszytkie kolezanki i koledzy byli do poznania. Trzydziestolecie juz sie nie odbylo, bo nie mial kto zorganizowac. A moze ktos z tamtych lat sie odezwie?

                        Pozdrawiam

                        MMMal

                          • kot01 Re: XLV im. R. Traugutta 17.03.03, 10:36
                            Dla tych starszych od wegla:
                            zdarzylo mi sie posiadac brata, ktory wlasnie wiekiem odbiega ode mnie w gore.
                            Konczyl juz na milej ale zaczynal na smoczej. Chyba "buber" mu bylo.
                            • aankaa Re: XLV im. R. Traugutta 02.04.03, 08:46
                              Gość portalu: irek napisał(a):

                              > Nie zapomnę gościa od WT - dostał od nas ksywkę YGELYT LINKE.

                              też go nie zapomnę - jako jedyna (chyba w historii szkoły) miałam u niego
                              poprawkę :))
                              • Gość: irek Re: XLV im. R. Traugutta IP: 213.17.181.* 02.04.03, 18:07
                                aankaa napisała:

                                > Gość portalu: irek napisał(a):
                                >
                                > > Nie zapomnę gościa od WT - dostał od nas ksywkę YGELYT LINKE.
                                >
                                > też go nie zapomnę - jako jedyna (chyba w historii szkoły) miałam u niego
                                > poprawkę :))
                                To kiedy kończyłaś?
                                Miałaś ciekawą uwaga na temat płotu - kiedyś poszedłem na papierosa do kibla na
                                pierwszym piętrze od strony Okopowej (na Miłej) w czasie angielskiego (no tak
                                na lekcji z "Kostuchą" mozna było trochę) i zauważyłem w krzakach od strony
                                obecnego Clifa zwłoki pewnej kobitki ubranej w kożuch, ale tak niedbale.
                                Okazało się, że to była celniczka zamordowana przez niejakiego Roberta
                                Tomaszewskiego. Jak dostałem wezwanie na sprawę jako świadek, tak po trzech
                                latach i przeczytałem nazwisko myślałem, że to kolega ze szkoły (rocznik
                                niżej), był taki dość charakterystyczny facet. Ale to nie był on - przypadkowa
                                zbieżność nazwisk.
                                • Gość: wb Re: XLV im. R. Traugutta IP: 128.103.231.* 02.04.03, 20:00
                                  Gość portalu: irek napisał(a):

                                  > Miałaś ciekawą uwaga na temat płotu - kiedyś poszedłem na papierosa do kibla
                                  na
                                  >
                                  > pierwszym piętrze od strony Okopowej (na Miłej) w czasie angielskiego (no tak
                                  > na lekcji z "Kostuchą" mozna było trochę) i zauważyłem w krzakach od strony
                                  > obecnego Clifa zwłoki pewnej kobitki ubranej w kożuch, ale tak niedbale.

                                  Pechowe miejsce, jak ja bylem pierwszoklasista (77/78) tez ktos porzucil zwloki
                                  kobiety na terenie szkoly
                                  • Gość: wb Re: XLV im. R. Traugutta IP: 128.103.231.* 02.04.03, 20:03
                                    Gość portalu: wb napisał(a):

                                    > Gość portalu: irek napisał(a):
                                    >
                                    > > Miałaś ciekawą uwaga na temat płotu - kiedyś poszedłem na papierosa do kib
                                    > la
                                    > na
                                    > >
                                    > > pierwszym piętrze od strony Okopowej (na Miłej) w czasie angielskiego (no
                                    > tak
                                    > > na lekcji z "Kostuchą" mozna było trochę) i zauważyłem w krzakach od stron
                                    > y
                                    > > obecnego Clifa zwłoki pewnej kobitki ubranej w kożuch, ale tak niedbale.
                                    >
                                    > Pechowe miejsce, jak ja bylem pierwszoklasista (77/78) tez ktos porzucil
                                    zwloki
                                    >
                                    > kobiety na terenie szkoly

                                    Aha, spojrzalem na poprzednie wiadomosci i zdaje sie, ze moze byc mowa o tym
                                    samym incydencie.
                                      • Gość: wb Re: XLV im. R. Traugutta IP: 128.103.231.* 08.04.03, 21:17
                                        Jak to wlasciwie bylo z tymi zwlokami, wiesz moze czy zamordowano na miejscu
                                        czy tylko porzucono?

                                        Pani Wiesia byla super. Wiem od znajomych (ja konczylem w 81), ze w roku 82
                                        komisarz wojskowy ja zwolnil z pracy ale odwolala sie do sadu i przywrocili ja.

                                        Niestety w 78 roku odszedl Sztyk i dyrektorem zostal Beck - typ partyjnego
                                        stupajki szczebla gminnego, nie bylo to dobre dla jakosci (Sztyk tez byl
                                        czerwony ale na wyzszym poziomie).

                                        • Gość: irek Re: XLV im. R. Traugutta IP: 213.17.181.* 09.04.03, 19:24
                                          Zwłoki były podrzucone, ale zamordowana została niedaleko. Nie wiem czy
                                          pisałem, ale to była celniczka i chodziło o jakieś rozrachunki.
                                          Sztyk to był także niezły beton partyjny, ale trzymał fajna kadrę nauczycieli.
                                          Nie wiedziałem, że skończył równo ze mną.
                                          Najciekawsze, że od czasu ukończenia szkoły spotkałem tylko dwie osoby i to
                                          przypadkiem.
                                          Prof. Lipińskiego mojego fizyka z kol. Gosią Oszmaniec (mój rocznik) wtedy
                                          dyrektorka Batorego, obecnie w Min. Szkolnictwa, siedzieli na kawie w jakiejś
                                          knajpce chyba na Wilczej tak ze trzy lata temu - nawet się nie zmienili. Mnie
                                          nie poznali bo mam brodę i ważę ze 20 kg więcej.
                                          Jakoś nie było mi dane być na spotkaniach szkolnych. Nawet dzwonili do mnie ze
                                          dwa razy, ale akurat wyjeżdżałem i nie mogłem być.
                                            • Gość: irek Re: XLV im. R. Traugutta IP: 213.17.181.* 14.04.03, 15:06
                                              Gość portalu: wb napisał(a):

                                              > Lipinski mial kiedys romans z maturzystka, czy to ta sama?

                                              Nigdy ich za rękę nie złapałem, plotki, to chyba jednak tylko plotki. Lubili
                                              się i Lipiński był ich wychowawcą.
                                              A przypomniałem sobie, że jakiś czas grałem w siatkówkę z Jackiem Łoskotem, też
                                              fizykiem, miał charakterystyczną brodę - "Śniadanie na trawie" - ale narwowy
                                              był, nie szło mu i przestał chodzić.
                                              • Gość: wb Re: XLV im. R. Traugutta IP: 128.103.231.* 14.04.03, 20:05
                                                Gość portalu: irek napisał(a):

                                                > Gość portalu: wb napisał(a):
                                                >
                                                > > Lipinski mial kiedys romans z maturzystka, czy to ta sama?
                                                >
                                                > Nigdy ich za rękę nie złapałem, plotki, to chyba jednak tylko plotki. Lubili
                                                > się i Lipiński był ich wychowawcą.

                                                A propos Lipinskiego, to znalazlem na internecie, ze ciagle uczy - teraz w
                                                Staszicu (dawnym Gottwaldzie)

                                                > A przypomniałem sobie, że jakiś czas grałem w siatkówkę z Jackiem Łoskotem,
                                                też
                                                >
                                                > fizykiem, miał charakterystyczną brodę - "Śniadanie na trawie" - ale narwowy
                                                > był, nie szło mu i przestał chodzić.

                                                Cos ta siatkowka popularna wsrod fizykow ... ja akurat fizyke mialem z
                                                Kotarskim i raz w tygodniu wieczorem gral w siatkowke z absolwentami (z klasy w
                                                ktorej byl wychowawca).
                                                • Gość: irek Re: XLV im. R. Traugutta IP: 213.17.181.* 15.04.03, 10:33
                                                  Siatkówka była niezwykle popularna jeszcze na Smoczej, graliśmy praktycznie
                                                  codziennie po lekcjach i na przerwach też.
                                                  To świetny sport, grałem jeszcze 3 lata temu dwa razy w tygodniu, ale złamałem
                                                  nogę w czasie gry, spadłem na nogę blokujacego.
                                                  Teraz zamierzam wrócić, będzie ciężko bo starość nie radość 44 na karku i ze
                                                  100 kg.
                                          • sylwetkao Re: XLV im. R. Traugutta 22.11.06, 22:47
                                            ...............kontynuując poprzedniego posta, tego poniżej zauważyłam chwilę
                                            później.... z szacunku do rodziny i samej Św. P. zamordowanej, nie pisz bzdur o
                                            celniczce i rozrachunkach, jeśli nie masz wiedzy nt temat i nie zniekształcaj
                                            wydarzeń, które do dziś bolą tych najbliższych. Ktoś kiedy powiedział MILCZENIE
                                            JEST ZŁOTEM więc przynajmniej to uszanuj i się zamknij. Myślę, ze każdy z Was
                                            zareagowałby w ten sposób więc najmocniej przepraszam Wszystkich innych, ze
                                            piszę o tak przykrych i osobistych rzeczach....
                                            Nie sądziłam, że dotrę do tak odległych i przykrych wpomnień, co nie zmienia
                                            faktu, że NASZE LO było, jest i będzie najukochańszą szkołą a Prof PISKORSKA
                                            najwsanialszą psorką.
                                  • sylwetkao Re: XLV im. R. Traugutta 22.11.06, 22:02
                                    Na to forum trafiłam przez przypadek, szukając wspomnień. K woli wyjaśnienia i
                                    Twojej spekulacji:
                                    NIKT nie "porzucił zwłok tej kobitki" to była moja 42 letnia babcia,
                                    mieszkająca przy ul. Esperanto, idąca właśnie do pracy, którą około 6 nad
                                    ranem, w styczniowy mroźny poranek zamordowano w bestialski sposób a zwłoki
                                    porzucono w krzakach, bo tam nikt nie mógł ich zobaczyć. Więc nie pisz o
                                    podrzucaniu zwłok i nieciekawym widoku z okna. Moja matka, zapweniam Cię miałą
                                    ten widok o wiele gorszy. A tak na marginesie dodam, że jestem absolwentką
                                    Traugutta z lat 89-93r.

                                    Gość portalu: wb napisał:

                                    > Gość portalu: irek napisał(a):
                                    >
                                    > > Miałaś ciekawą uwaga na temat płotu - kiedyś poszedłem na papierosa do kib
                                    > la
                                    > na
                                    > >
                                    > > pierwszym piętrze od strony Okopowej (na Miłej) w czasie angielskiego (no
                                    > tak
                                    > > na lekcji z "Kostuchą" mozna było trochę) i zauważyłem w krzakach od stron
                                    > y
                                    > > obecnego Clifa zwłoki pewnej kobitki ubranej w kożuch, ale tak niedbale.
                                    >
                                    > Pechowe miejsce, jak ja bylem pierwszoklasista (77/78) tez ktos porzucil
                                    zwloki
                                    >
                                    > kobiety na terenie szkoly
    • Gość: ja_32 Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.bphpbk.pl 10.04.03, 12:33
      Hejka,
      ja też skończyłam Traugutta - tyle, że w 1990r. Od tego czasu parę razy razem z
      resztą klasy spotykaliśmy się z nasza wychowawczynią od fizyki (możemy sobie
      pogadać o psorach, jak podasz maila priva :-)))). Generalnie Traugutt podupadł,
      ale to wynika raczej z faktu, iz starzy nauczyciele poodchodzili, młodsi nie są
      zżyci, a i stosunek uczniów bardzo się zmienił. ja wspominam szkołe dobrze,
      nawet bardzo, chociaż lekko nie było. Na studia dostałam się bez problemu na
      wymarzony kierunek, pracuję i zarabiam jako tako, tak więc moge powiedzieć, że
      Trauguttowi zawdzęczam wiele, a już na pewno swój ogólny stan wiedzy,
      intelegencji ogólnej (a przy okazji niewchęć do historii i zamiłowanie do matmy
      i fizy).
      Pozdrawiam mocno. D.
    • Gość: khpr Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.acn.waw.pl 30.04.03, 15:28
      as-k napisała:

      > Nikt nie pisze o tym liceum. Skończyłam je w 1988 r. Czyżby tak zeszło na psy
      > na przestrzeni czasu:). A może ktoś pamięta złote czasy Traugutta?:)

      oczywiście, że zeszło na psy! a i to mało powiedziane... teraz mamy tu zespół
      szkół - oprócz dawnego traugutta jest wieczorowe gimnazjum, którego połowa
      uczniów jest na zwolnieniu warunkowym. niewielu pozostało też kompetentnych
      nauczycieli, dyrka do niczego, a i młodzież... szkoda gadać. niebezpieczna
      okolica, zero inicjatywy, marni pedagodzy - marna szkoła.
      • Gość: wb Re: XLV im. R. Traugutta IP: 128.103.231.* 30.04.03, 18:16
        Gość portalu: khpr napisał(a):

        > as-k napisała:
        >
        > > Nikt nie pisze o tym liceum. Skończyłam je w 1988 r. Czyżby tak zeszło na
        > psy
        > > na przestrzeni czasu:). A może ktoś pamięta złote czasy Traugutta?:)
        >
        > oczywiście, że zeszło na psy! a i to mało powiedziane... teraz mamy tu zespół
        > szkół - oprócz dawnego traugutta jest wieczorowe gimnazjum, którego połowa
        > uczniów jest na zwolnieniu warunkowym. niewielu pozostało też kompetentnych
        > nauczycieli, dyrka do niczego, a i młodzież... szkoda gadać. niebezpieczna
        > okolica, zero inicjatywy, marni pedagodzy - marna szkoła.

        Wierze we wszystko ale jak (i dlaczego) jest z ta niebezpieczna okolica? Za
        moich czasow (matura 1981) okolica byla ani lepsza ani gorsza niz inne, w
        kazdym razi wielokrotnie wracalem pozna pora i nigdy nikt mnie nie zaczepial.
        • Gość: irek Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.05.03, 15:46
          Gość portalu: wb napisał(a):

          >
          > Wierze we wszystko ale jak (i dlaczego) jest z ta niebezpieczna okolica? Za
          > moich czasow (matura 1981) okolica byla ani lepsza ani gorsza niz inne, w
          > kazdym razi wielokrotnie wracalem pozna pora i nigdy nikt mnie nie zaczepial.

          Cześć wb - dawno Cię nie było. Miłego weekendu.
          Kto tak a propos pamięta spędy pod Zenitem na 1-go maja i gdzie to się urywało
          całe bractwo. Ile to się naszukaliśmy miejsca, gdzie można wypić piwo.
          A jak była pogoda, jakie piękne, żółte forsycje.
          Pozdrawiam
          • Gość: wb Re: XLV im. R. Traugutta IP: 128.103.231.* 02.05.03, 19:30
            Gość portalu: irek napisał(a):

            >
            > Cześć wb - dawno Cię nie było. Miłego weekendu.
            > Kto tak a propos pamięta spędy pod Zenitem na 1-go maja i gdzie to się
            urywało
            > całe bractwo. Ile to się naszukaliśmy miejsca, gdzie można wypić piwo.
            > A jak była pogoda, jakie piękne, żółte forsycje.
            > Pozdrawiam

            Tak, tak, na 1 maja zawsze byla piekna pogoda i dziewczyny zaczynaly nosic
            obcisle bluzki ... mozna bylo zapomniec o ponurym realnym socjalizmie...
              • Gość: kixx Re: XLV im. R. Traugutta IP: *.acn.waw.pl 06.05.03, 22:52
                Gość portalu: irek napisał(a):

                > Ty już tego nie pamiętasz, ale jeszcze na Smoczej, wiosną przy takiej
                pogodzie
                > lataliśmy na pączki do Marzenia lub na Colę (wtedy nowość) do warzywniaka na
                > Nowolipiu - oczywiście z cudownie "wyluzowanymi" koleżankami. I nikt nie
                myślał
                >
                > o AIDS.
                ------------------------
                A co ma wspólnego AIDS z warzywniakiem?
                Wybacz,ale ja jestem starej daty.
                  • zegrz Re: XLV im. R. Traugutta 21.05.03, 14:26
                    Marzenia nie kojarzę - ale to już może być zwykła skleroza (lata lecą!), my
                    lataliśmy na Frument, najpierw na Nowolipki, a potem do Kwiryny (to już z
                    Miłej). Musiałeś być rok wyżej niż ja, bo kończyłem w 79 (matura 80 - dzięki
                    niezmordowanej jeleniewskiej).
                    Było nas tak wielu (mój rocznik - 6 klas), że w zasadzie nie pamiętam nikogo
                    poza moją klasą, ale nie mam z nimi kontaktu.

                    PS. W czasie mojego dwuletniego pobytu na Miłej zwłoki były tylko jedne.
                    • Gość: wb Re: XLV im. R. Traugutta IP: 128.103.231.* 21.05.03, 16:38
                      zegrz napisał:

                      > Marzenia nie kojarzę - ale to już może być zwykła skleroza (lata lecą!), my
                      > lataliśmy na Frument, najpierw na Nowolipki, a potem do Kwiryny (to już z
                      > Miłej). Musiałeś być rok wyżej niż ja, bo kończyłem w 79 (matura 80 - dzięki
                      > niezmordowanej jeleniewskiej).

                      Oblala? A w ogole to nie slyszalem jeszcze o sensownej polonistce.

                      > PS. W czasie mojego dwuletniego pobytu na Miłej zwłoki były tylko jedne.

                      Z tymi zwlokami to sie wyjasnilo, ja i Irek opisalismy ten sam incydent
                    • Gość: irek Re: XLV im. R. Traugutta IP: 213.17.181.* 21.05.03, 18:18
                      Marzenie to była taka knajpka w pawilonach na Marchlewskiego (teraz JPII).
                      Sensowną polonistka była P. Marcinkowska, ale odeszła do radia. Mnie uczyła
                      później Makowska - była średnio sensowna. Pamiętam kiedyś na lekcji strasznie
                      dużo mówiła i sztuczna szczęka (górna) zaczęła jej się wysuwać. Ukazały się
                      nienaturalnie wydłużające się kły - klasa zamarła, a ona tak:
                      Klapnęła językiem, podbijając tę szczękę do góry i dalej gada, ta szczęka znowu
                      jedzie - lekcja była przegrana.
                      A propos Makowskiej - najmilej wspominam tą Panią kiedy dwa dni po maturze, na
                      giełdzie, dopadłem ją na korytarzu i błagalnym wzrokiem zaczepiam ją mając
                      marną nadzieję na dobry stopień (byłem kiepski z polaka) o ona do mnie mówi -
                      No tak, tym razem ci się udało! Chociaż była stara i brzydka (tak wtedy
                      myślałem) miałem ochotę ją uściskać - ale sobie uściskałem kogoś innego.
                      To były czasy.
    • agnes_26 Re: XLV im. R. Traugutta 21.05.03, 20:49
      O rany, ale zbieg okoliczności!!!!
      Własnie z nudów (ja? :) przeglądałam sobie fora inne niże te, na kt. zaglądam.
      I patrze- forum Wola, Bemowo. I taka myśl przeleciała - a moze tu ktoś pisze o
      traugutcie?
      Niesamowite, prawda? wchodze a tu pierwszy wątek jest o Traugutcie! :)))
      Pozdrawiam wszystkich trauguttowców!

      Ja kończyłam liceum w 1995 roku. Ale nie zapamiętałam go jakoś szczególnie. Z
      nauczycieli pamiętam oczywiście panią Wasilewską, madame petite (francuski),
      jakiegoś postrzelonego gościa od techniki - kazał nam rysować szkice obwodów
      elektrycznych w mieszkaniu, brrr; dziwaka of WO i paru innych :) A moja
      wychowawczynią była pani N. od geografii.
      Czy jest tu ktoś z mojego rocznika?
      Czy ktoś pamięta np. przedstawienia organizowane w czasie długich przerw?
      (Hamlet, Romeo i Julia :))) w baaaardzo uproszczonej wersji :)
      • Gość: wb Re: XLV im. R. Traugutta IP: 128.103.231.* 21.05.03, 21:48
        agnes_26 napisała:

        > Ja kończyłam liceum w 1995 roku. Ale nie zapamiętałam go jakoś szczególnie. Z
        > nauczycieli pamiętam oczywiście panią Wasilewską

        Szkolnictwo polskie istnialo (istnieje?) po to by takie panie Wasilewskie mogly
        znalezc kogos na kim moglyby sie wyzyc.

        Koledzy ze starszej klasy (ja bylem 77-81) odwzajemniali sie - np weszli przez
        okno i przywiazali linka klamke do okna, wymontowali sedes i wstawili do klasy
        etc.
        • agnes_26 Re: XLV im. R. Traugutta 21.05.03, 21:54
          Gość portalu: wb napisał(a):


          > Szkolnictwo polskie istnialo (istnieje?) po to by takie panie Wasilewskie
          mogly znalezc kogos na kim moglyby sie wyzyc.
          Naprawde wierzysz w taka szczytna misje polskiego szkolnictwa? ;)

          > Koledzy ze starszej klasy (ja bylem 77-81) odwzajemniali sie - np weszli
          przez okno i przywiazali linka klamke do okna, wymontowali sedes i wstawili do
          klasy etc.
          Za moich czasów najpopularniejsze było wycieranie tablicy suchą gąbką- bo W.
          była uczulona na kurz. Ale niezrealizowanych (a moze i zrealizowanych?)
          pomysłów było wiele, łącznie z nasłanim na nia "ruskich". Śmieszne mi sie to
          teraz wydaje... Albo przyczajenie sie na nią i 'wdmuchanie' w nia kredy ze
          wszystkich suchych gąbek w szkole....
          I, z relacji samej W. - jakis uczen kiedys wbił jej w głowe siekiere! Czy ktoś
          o tym słyszał? Czy ten 'bohater' jest moze wsrod nas? :)))