Gość: stolicznyj
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
08.12.04, 20:19
Godzinę temu Pan Prezydent Lech Kaczyński dał kolejny groteskowy występ w
programie TV WOT pt. "Pytania o Warszawę".
Grzeczna dziennikarka nieśmiało zapytała Warszawskiego Możnowładcę, cóż to
będzie z II i III linią metra?
Kaczyński rzekł na ten temat, co następuje:
1) Miasta Warszawy nie stać na spłacenie 500-milionowego kredytu na budowę
metra, więc póki co, nie ma mowy o dalszych liniach podziemnej kolejki.
(Nie bardzo wiadomo o jaki kredyt chodzi i przez kogo udzielony, ale nic to).
2) Kaczyński niezwykle trafnie skonstatował, że wkrótce będą do wzięcia
środki pomocowe UE z budżetu unijnego na okres lat 2007-2013. Dostępne także
dla Warszawy. W tym kontekście Pan Prezydent stwierdził, że NIE WIE, CO JEST
WAŻNIEJSZE:
- Czy budowa II linii metra...?
- A może rozbudowa dróg i rewitalizacja miasta...?
Kaczyński ZASUGEROWAŁ, że oba te cele są jakoby nieosiągalne JEDNOCZEŚNIE.
Trochę to dziwne, gdyż wydaje się, że każdy przedstawiony projekt
infrastrukturalny jest indywidualnie rozważany, a rewitalizacja jest
finansowana z osobnego funduszu. Mógłby więc ktoś się czepnąć i powiedzieć,
żeby Warszawa przygotowała projekty na WSZYSTKIE te cele.
No, ale nie wypada nie dać wiary Panu Prezydentowi, przecież on (chyba) wie,
co mówi...
No ale, niestety, on NIE WIE, CO JEST WAŻNIEJSZE - METRO, CZY DROGI I
REWITALIZACJA WALĄCYCH SIĘ DOMÓW. Stwierdził otwarcie i wprost swoją
niewiedzę w tej kwestii, co nie zakłopotało go zupełnie.
Ostatecznie, on nie po to jest na swoim stanowisku, żeby wiedzieć co dla
Warszawy dobre, prawda? Wystarczy że wie, że należy zdelegalizować SLD,
wprowadzić karę śmierci, popędzić gejów i lesbijki, umoralnić sexualnie
swoich poddanych, że trzeba robić wystawy kotów rasowych, no i wie też, kto
wygrał wybory na Ukrainie...
Cóż więc proponuje Kaczyński w sprawie infrastrukturalnych inwestycji
warszawskich?
Proponuje REFERENDUM - zapytać Warszawiaków, co wolą: drugą linię metra, czy
nowe drogi i (cytuję) "ładne miasto".
Kiedy miałoby się owo referendum odbyć?
ZA ROK. Czyli - w grudniu 2005.
"Przypadkiem" dokładnie wtedy, gdy Pan Lech Kaczyński ma zamiar wprowadzić
się do Pałacu Namiestnikowskiego, jako Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej.
Hmmm... Wypadałoby powyższą 'konstrukcję myślową' Kaczyńskiego przetłumaczyć
na prosty język polski. Wtedy konkluzja byłaby nastepująca:
PAN PREZYDENT WARSZAWY, LECH KACZYŃSKI, MA W D.... JAKIEŚ TAM METRO,
OBWODNICE, REWITALIZACJE STARYCH KAMIENIC, ITP. BZDETY. NIE NALEŻY MU TAKIMI
BANIALUKAMI ZAWRACAĆ GŁOWY. NALEŻY MU WIERZYĆ, ŻE ZAPYTA O TE SPRAWY
WARSZAWIAKÓW W REFERENDUM, DOKŁADNIE W CZASIE KULMINACJI KAMPANII WYBORCZEJ
NA PREZYDENTA RP...
Zresztą, nawet gdyby takie referendum się odbyło, to jego wynik i tak nie
będzie Kaczora dotyczył, bo "kłopot" spadnie na głowę jego następcy.
JASNE?
SZANOWNI WARSZAWIACY:
Czas najwyższy, abyście się przyzwyczaili, że Wasz Prezydent ma Was GDZIEŚ.
Co prawda, w olewaniu spraw Stolicy tzw. ciepłym moczem Kaczyński nie jest
pierwszy, takich prezydentów Warszawa już miewała (w stanie wojennym np.),
ale nawet za nieboszczki komuny nie było w Ratuszu aż takiego zucha, co by
był DUMNY z tego, że NIE WIE, CO ZROBIĆ DLA WARSZAWY I JAK ZDOBYĆ I
WYKORZYSTAĆ FUNDUSZE NA JEJ ROZWÓJ, KTÓRE SĄ DO ZDOBYCIA.
Oczywiście - jeśli się CHCE je w ogóle zdobyć. A Kaczyński takiej woli
specjalnie nie wykazuje.
Bo Kaczyński ma większe ambicje.
Nic dziwnego, przecież kiedyś już ukradł Księżyc.