Gość: Michalpn
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
07.06.02, 12:58
Witam,
Dzisiaj byłem świadkiem "kafkowskiej" sceny w busie nr 167, ok. 9.30. Na tyle
wozu gość dostał ataku, zdaje się padaczki. Pocztą pantoflową wiadomość doszła
do kierowcy. Kierowca zaś, żonglując kierownicą i radiem CB wzywał pomoc, a pan
w dyspozytorni w odpowiedzi żądał: by pasażerowie zadzwonili z komórki po
pogotowie, by kierowca wysadził gościa na przystanku (i zostawił samemu sobie),
oraz by kierowca sam się zajął delinkwentem. Paranoja! Facet, którego zadaniem
jest kierowac wozem ma się przez tłum pasażerów przeciskać, a zdezorientowany
pan Leszek (tak się do dyspozytora zwracał kierowca) przez 15 minut (od ul.
Goworka do pomnika Lotnika) szukał wyjścia z sytuacji zalewając prowadzącego
idiotycznymi pytaniami (np. niech się pan zapyta, czy pasażerowie mają
komórkę!!!). A gdzie np. procedury???
Pozdrawiam,
Michał