mumio2000
11.04.06, 12:12
Ilekroć przyjeżdzam do stolicy, albo bywają tam moi znajomi z Francji i
Hiszpanii, zawsze mamy uciechę. Analizujemy nazwy wieżowców warszawskich: te
słowne i gramatyczne potworki. Mieszanina słów polskich i angielskich, jak
Babka Tower albo tym podobne idiotyzmy. Francuzi, Hiszpanie, Włosi swoje
biurowce nazywają we własnym języku. Warszawiakom sie wydaję, ze są bardzo
europejscy, wymyślając takie potworki językowe. A to budzi tylko śmiech i
politowanie: mimo wieżowców, mentalnie to jednak wielka wiocha.