deodyma Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 21.06.07, 08:11 jestem po slubie cywilnym i koscielnego napewno nie wezme. przeciez te nauku to istna parodia! Odpowiedz Link Zgłoś
titu_titu Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 21.06.07, 08:59 Dwa lata temu chodziliśmy z moim przyszłym mężem na nauki przedmałżeńskie (żeby mieć z głowy, jak przyjdzie co do czego). Zajęcia - Plac Trzech Krzyży Warszawa. Jedną z licznych rewelacji była teoria młodej kobiety prowadzącej część zajęć (dzieciatej mężatki) o tym, jak fakt stosowania pigułki antykoncepcyjnej i jednoczesne karmienie piersią dziecka płci męskiej nieuchronnie rozwija u niego homoseksualizm. Wtedy jeszcze planowaliśmy ślub kościelny. Do dnia obecnego jesteśmy już wyleczeni, za miesiąc mamy ślub cywilny. Nie planujemy chrzcić ewentualnego potomstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maryshaa Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 09:23 W Poslce niestety wszystko budowane jest na hipokryzji i potajemnemu przymuszaniu do uczestniczenia w obrządkach w których sens się ne wierzy.... Ja się nie bieżmowałam, czyli nie mogę być matką chrzestną i nie mogę brać ślubu kościelnego... mam to gdzieś, ale.... nie będe mogła ochrzcić dziecka ( bo kościół zabrania, nawet jak rodzic ateista chce wychować dziecki w wierze to nie może!) jak dziecko umrze bez chrztu to nie pochowają go na cmentarzu tylko jak psa burka pod płotem dla pogan, potem temat komunii...wtłumacz 9 letniej dziewczync,że nie może isc w białej sukience jak reszta klasy...czyli kościół karze małe dzieci za świadome postępowanie rodziców...tylko czy dzieci powinny ponosić winę za moje grzechy? A tak jest! Więc pójdę zapłacę za bieżmowanie jakiemuś klesze, będę paradowac w białej kiecce i przysięgac przed obrazkiem i pajacem w sutannie tylko po to, żeby moje dziecko nie musiało być pośmiewiskiem w tym cholernym kraju hipokrytów!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuza Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 09:36 I bardzo żle kochana, bo takim zachowaniem karmisz hipokryzję.... jeżeli masz odmienne podejście do tych tematów to powinnaś konsekwentnie obstawać przy swoim i nie przejmować się opinią innych. Strasznie denerwują mnie ludzie którzy nie chodzą do kościoła latami, ale jak przychodzi czas na ślub to oczywiście kościelny a dziecko to koniecznie trzeba ochrzcić. Przecież to maskarada....i nikt was do niej nie zmusza... Ja wzięłam ślub cywilny ponieważ z góry założyłam że nie mam zamiaru uczestniczyć w żadnych naukach i słuchać pierdół, do kościoła nie chodzę, więc nie planowałam aby biała sukienką uszczęśliwić dalszą rodzinkę. Dziecka nie ochrzczę, wychowam na przyzwoitego człowieka który świadomie wybierze sobie w co chce wierzyć…. Odwagi życzę…. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maryshaa Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 09:53 Nie chcę się kłócić, bo masz rację ,ale popatrz na to z innej strony... chociażby tej komunii i co pomyśli dziecko, jak będa się zniego śmiać inni... i jeszcze ten pogrzeb (czarny scenariusz ale zawsze)... Nie mówię, że jestem osobą nie wierzącą w nic, ale oprócz wiary istnieje jeszcze coś takiego jak tradycja i np chciałabym żeby w przyszłości moje dziecko ( tfu tfu mam nadzieję, że na dłuuugo po mnie to nastąpi) było pochowane na cmentarzu. Albo rozważ taką sytuajcę...wychowujemy swoje dzieci może nie w ateiźmie ale w szacunku do innych religii, dziecko w wieku 15 -18 lat chce jednak żyć zgodnie z naukami kościoła i ...kolejne schody, bo żeby dorosły człowiek mógł się ochrzcić musi przejśc miliardy szkółek, papierów i innych pierdół...a dziecko nowonarodzone ma chrzest "z bomby" i niby ma wolny wybór co z tym fantem zrobić... widzisz to nie jest do końca sprawa hipokryzji, tylko absurdlanego mieszania w Poslce religii do życia codziennego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuza Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 10:50 Ja to rozumiem, myślę jednak ze takich ludzi jak Ty czy ja jest więcej i gdyby każdy z nas postępował w zgodzie ze sobą, to nagle okazałoby się że nie ma komu śmiać się z Twojego dziecka, bo takich dzieci jest mnóstwo... I tylko o to mi chodzi, ktoś musi przetrzeć szlaki.. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 4litery Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.compi.net.pl 21.06.07, 16:36 Gość portalu: maryshaa napisał(a): >i np chciałabym żeby w przyszłości moje dziecko ( tfu tfu mam nadzieję, że na dłuuugo po mnie to nastąpi) było pochowane na cmentarzu "tfu tfu" ??? Taka światła ateistka, a taka przesądna? > bo żeby dorosły człowiek mógł się ochrzcić musi przejśc miliardy szkółek, papierów i innych pierdół... To NIE SĄ pierdoły, jakkolwiek do tego podchodzisz :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: martishia7 Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 16:41 Jestem dzieckiem rodziców wychrzczonych i wybierzmowanych, nigdy nie ochrzczonym. Teraz mam 22 lata i wiem,że już nigdy tego nie zrobię. Jestem ogromnie wdzięczna moim rodzicom,że dali mi wybór. Moim dzieciom też chcę go dać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niecnota maryshaa IP: *.drizzle.com 21.06.07, 18:50 Ja jestem takim doroslym juz 'dzieckiem': ochrzczono mnie jakis miesiac przed komunia w wieku lat 8, bo sie mojej mamusce zrobilo glupio przed kolezankami w pracy. dla mnie to byla szopka, nawet w tym wieku. pamietam moja wlasna dyskusje z ksiedzem (bardzo fajnym ksiedzem zreszta) kiedy pytalam ale jak to naprawde jest z tym Bogiem, bo ja to ksiedzu nie wierze, dla mnie to bylo jak kolejna bajka=przedstawienie dla dzieci zeby im cos wtloczyc do glowy, niewiadomo po co. Po tym komunijnym cyrku moim rodzicom juz nie przyszlo do glowy wysylanie mnie na zadne religie. Sam Jezus wydal mi sie takim sympatycznym facetem, idealista (w moim owczesnym wyobrazeniu). Jako jedyna rzecz (pozytywna!) ktora mi utkwila z tego krotkiego religijnego epizodu sa slowa 'nic co z milosci nie jest grzechem' - i te slowa cytuje ile razy jakis fanatyk probuje z buciorami wchodzic w zycie intymne innych ludzi. Piszesz o 'potrzebie' wiary w wieku lat 15-18. Dla mnei wiek lat 15 to byl dokladnie ten moment uswiadomienia sobie ze KK nie tylko nie ma mi nic do zaoferowania ale wrecz obraza mnie intelektualnie (mowie o instytucji KK, szanuje ludzi wierzacych o ile stosuja sie do zasad wlasnej religii, tzn. krotko ujetego 'nie rob drugiemu co tobie niemile'). W tym wieku czlowiek robi sie 'samoswiadomy' - jedni uciekaja w wiare, inni robia inne rzeczy (muzyka, teatr), jeszcze inni maja mniej szczescia i probuja innych 'doznan'. argument 'pogrzebu' na cmentarzu to czysta demagogia. Po pierwsze -sa cmentarze komunalne. nikt nie jest w stanie przewidziec co bedzie za kilkadziesiat lat. moze w Polsce bedzie tak jak we Francji gdzie Kosciol utracil wplywy. moze bedzie wojna. moze twoje (przyszle?) dziecko wybierze sie na wyprawe w Himalaje i tam zginie w wypadku? Moze zamieszka w innym kraju? Wydaje mi sie ze kwestia pogrzebu wlasnego dziecka raczej martwic sie nie powinnas (zwlaszcza ze zdaje sie dziecka jeszcze ni masz). Owszem tragedie sie zdarzaja - umieraja male dzieci na rozne choroby, ale w takiej sytuacji na pewno ktos pomoze, jak jeden duren klecha odmowi, to znajdzie sie jakis uczciwy ksiadz. w koncu dzieci sa niewinne wedlug KK. sorry ze tak drastycznie, ale sama zaczelas temat pogrzebu. ludzie zawsze sobie znajda jakies rytualy, jak nie katolickie to inne. bardzo czesto wybieraja katolickie z braku innych, moze warto sie troche wysilic i stworzyc jakies wlasne prywatne rytualy? Odpowiedz Link Zgłoś
mark.parker Chrzest i pochówek - myśl zbyt perspektywiczna? 21.06.07, 19:01 Gość portalu: maryshaa napisał(a): > Nie chcę się kłócić, bo masz rację ,ale popatrz na to z innej strony... > chociażby tej komunii i co pomyśli dziecko, jak będa się zniego śmiać inni... i > > jeszcze ten pogrzeb (czarny scenariusz ale zawsze)... Nie mówię, że jestem > osobą nie wierzącą w nic, ale oprócz wiary istnieje jeszcze coś takiego jak > tradycja i np chciałabym żeby w przyszłości moje dziecko ( tfu tfu mam > nadzieję, że na dłuuugo po mnie to nastąpi) było pochowane na cmentarzu. Albo > rozważ taką sytuajcę...wychowujemy swoje dzieci może nie w ateiźmie ale w > szacunku do innych religii, dziecko w wieku 15 -18 lat chce jednak żyć zgodnie > z naukami kościoła i ...kolejne schody, bo żeby dorosły człowiek mógł się > ochrzcić musi przejśc miliardy szkółek, papierów i innych pierdół...a dziecko > nowonarodzone ma chrzest "z bomby" i niby ma wolny wybór co z tym fantem > zrobić... widzisz to nie jest do końca sprawa hipokryzji, tylko absurdlanego > mieszania w Poslce religii do życia codziennego. Zawsze zostają anglikanie, najbliżsi Kośc. katolickiemu archiwum.wiz.pl/1996/96043800.asp Szczerze mówiąc nie potrafię do końca zrozumieć Twego pędu do kościoła watykańskiego, jeśli Ci nie odpowiada, choć rozumiem to, że nie chcesz, by dziecko było wyobcowane. Czy rozumiesz teraz jak Zydzi mogą się czuć w szkołach? Mam nadzieję, że kiedy dziecko podrośnie sprawa ta nie będzie już tak istotna jak teraz. Wszystkie kraje z wyjątkiem wyznaniowych zmierzają do laicyzacji i tego już się nie da odwrócić, choćby Kaczyńscy narobili pod siebie. Poza tym dziecko jeszcze małe, a Ty myślisz już o pochówku. Czyżby nie było tam cmentarza komunalnego? Mnie osobiście jest obojętne, gdzie mnie pogrzebią. Wolałbym na kirkucie, ale na cmentarzu komunalnym też będzie OK. Nie wiem, czy i jak blisko mieszkasz od jakiegoś ośrodka teologii akademickiej. Może warto skontaktować się i z jakimś światłym teologiem i zasięgnąć porady. Trochę mi to wszystko pachnie lekką hipokryzją i z Twojej strony. Piszesz " dziecko w wieku 15 -18 lat chce jednak żyć zgodnie z naukami kościoła". Jeśli nie należy do żadnego kościoła, to też? A może raczej chce żyć zgodnie z uniwersalnymi prawami człowieczeństwa, które Ty możesz dziecku zaszczepić. Polska naprawdę nie jest jeszcze państwem wyznaniowym. Wiara, a już z pewnością religia to bardzo istotny wybór z punktu widzenia duchowości. To nie jest tak, jak wstąpienie do partii, żeby nie odstawać i nie utrudniać sobie i dzieciom życia, ponieważ zakłada osobisty stosunek z Siłą Wyższą. Cóż - mam nadzieję, że nie dodałem do Twoich rozterek. Jeśli jesteś osobą wierzącą, to wiesz, że cokolwiek postanowisz, nic nie będzie się działo bez powodu. Powodzenia i głowa do góry :) Odpowiedz Link Zgłoś
tom_aszek Się zdecyduj, wierząca ateistko :)) 21.06.07, 11:48 Gość portalu: maryshaa napisał(a): > Ja się nie bieżmowałam, czyli nie mogę być matką chrzestną i nie mogę brać > ślubu kościelnego... mam to gdzieś, ale.... nie będe mogła ochrzcić dziecka ( > bo kościół zabrania, nawet jak rodzic ateista chce wychować dziecki w wierze to > > nie może!) Oczywiście że może! Tu wiara i postawa rodziców chrzestnych jest ważniejsza od rodziców dziecka. Poszukaj na forum lokalnym Ochota - tam był taki sążnisty wątek w którym kościele można ochrzcić dziecko rodziców nie mających ślubu kościelnego. Okazuje się, że to zależy od widzimisię (widzimusię?) lokalnego proboszcza. W mojej bliskiej rodzinie był taki przypadek, i dziecko zostało ochrzczone bez problemu, mimo, że rodzice mają tylko ślub cywilny. > potem temat komunii...wtłumacz 9 letniej > dziewczync,że nie może isc w białej sukience jak reszta klasy. Zdecyduj się: albo wychowujesz ją w wierze i wtedy idzie do I komunii albo wychowujesz ją ateistycznie i wtedy I komunia jest dla niej i dla ciebie ezgotycznym obrządkiem. > czyli kościół > karze małe dzieci za świadome postępowanie rodziców...tylko czy dzieci powinny > ponosić winę za moje grzechy? Nie ponoszą. Jest gdzieś w Starym Testamencie, że "nie będzie ojciec za syna ani syn za ojca, lecz każdy za swoje grzechy poniesie karę". Więc ani córka za ciebie ani ty za córkę. No, chyba, że chodzi o zwrot kasy za szybę zbitą przez córke :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maryshaa Re: Się zdecyduj, wierząca ateistko :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 13:30 Dziękuję za analizę mojej wypowiedzi :-) Tak teraz widzę, że dużo w niej niespójności :-) Ale rozważenia moje są czysto teoretyczne i może dlatego mało precyzyjne. Próbowałam po prostu postawić się w takiej systuacji... co by było gdyby. Jest wiele pięknych tradycji związanych z wiarą ale zastanawiam się czy hipokryzją jest cheć posiadania białej sukni i całej w sumie uroczej szopki, ale bez wiary? Czy to tylko mój wybór? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 4litery Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.compi.net.pl 21.06.07, 16:33 Gość portalu: maryshaa napisał(a): > nawet jak rodzic ateista chce wychować dziecki w wierze to nie może! I co w tym dziwnego? wychowujesz między innymi swoim (dobrym lub złym) przykładem. Wyobraź sobie taką sytuację: "córeczko, przejdziemy teraz na czerwonym świetle, bo mamusia się bardzo spieszy, ale pamiętaj że tak nie wolo robić". Rozumiesz aluzję? > wtłumacz 9 letniej dziewczync,że nie może isc w białej sukience jak reszta klasy...czyli kościół karze małe dzieci za świadome postępowanie rodziców... Kościół nikogo nie karze. To po prostu konsekwencja twojego świadomego wyboru parę lat temu: "Ja się nie bieżmowałam" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maciej.z.Zadupia Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.06.07, 09:12 Tzn. jesteś nieszczęśliwy!! a mądrze prowadzone nauki dają coś, czego nie ma w USC.. jak zwykle głośno wrzeszczy się o patologiach, a o zwyczajnych rzeczach milczy.. Odpowiedz Link Zgłoś
titu_titu Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 21.06.07, 09:30 że niby ja ?? Śmiechu warte. Jeśli uważasz, że szczęście może dać człowiekowi tylko religia i ślub kościelny, to współczuję. Szczerze, na prawdę.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeńskich IP: 153.19.0.* 21.06.07, 09:26 "ksiądz z parafii na Targówku pod koniec kursu zdradził uczestnikom, co zrobić, by dostać rozgrzeszenie. - Okazało się, że do spowiedzi należy iść w dniu ślubu, żeby w momencie zawierania sakramentu być pod wpływem łaski uświęcającej. Księża słusznie zakładają, że na kilka godzin przed uroczystością nikomu nie będzie chciało się grzeszyć, bo po prostu nie będzie na to czasu" Najwyraźniej ów ksiądz zapomniał, że jednym z warunków spowiedzi jest wyzbycie się przywiązania do grzechu i mocne postanowienie poprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: święty bezbożnik Unikniesz grzechu raczej nie chodząc na te "nauki" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 09:29 Daliby sobie spokój już z tym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Locutus Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.w86-205.abo.wanadoo.fr 21.06.07, 09:40 A wiesz, ze ja tez? :-P Zreszta - nawet gdybym byl wierzacym, to by mnie z takich nauk wyniesli na butach - bo skonalbym ze smiechu slyszac rozmaite glupoty, od pochwal Ruletki Watykanskiej (Naturalnego Planowania Rodziny) poczawszy, a na czystosci przedmalzenskiej skonczywszy... ...na szczescie problem mnie nie dotyczy, bo, jak juz wspominalem, chrzescijaninem nie jestem. Moja Zona tez nie. ;-) Pozdrawiam! LOKI Odpowiedz Link Zgłoś
princealbert na co komu to g*wno? 21.06.07, 09:58 jesli ktos jest praktykujacym katolikiem, to rozumiem. Ale wiekszosc ludzi chodzi na te nauki a potem w zyciu nie zaglada do kosciola. To jest wlasnie typowa polska hipokryzja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ella Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 10:02 to wszystko faktycznie smutne..ja wlasnie przechodze przez nauki i lekko nie jest, nasz Kosciol zostal w Sredniowieczu niestety i wielu ludzi razem z nim. tutaj i tak o wszystkim nie powiedzieli, wg naszej pary kobieta w domu praw nie ma zadnych..ech, szkoda gadac..a najsmieszniejsze faktycznie jest to ze ksieza sa w tym mniej radykalni niz "pary prowadzace". ogolnie hipokryzja i ciemnogrod, no ale jak sie chce "tradycyjnie".. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grazyna Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.dip.t-dialin.net 21.06.07, 10:31 To Twoja sprawa!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tomasztomasz Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 21.06.07, 11:22 hej, czy ktos cos wie o takich ekstra-krotkich, wyjazdowo-weekendowych naukach w Łodzi? podobno ktos w katedrze to organizuje? slub juz 22 wrzesnia a nauk jeszcze nie mamy, a jak juz brac udzial w tej farsie, to oby jak najkrocej :( Odpowiedz Link Zgłoś
tomasztomasz Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 21.06.07, 11:31 help!!! wlasnie dzwonilam do katedry i bardzo niemila pani powiedziala mi, ze nic nie wie o tych naukach wyjazdowych i odlozyla sluchawke. juz wiem dokladnie dlaczego nie chodze do kosciola, brrrrrrrrrrr.... ale ja wiem, ze one kiedys byly, moze ktos z was wie, oszczedzilibyscie mi chodzenia do jezuitow przez kolejnych 6 tygodni :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuzu Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 11:41 >slub juz 22 wrzesnia a nauk jeszcze nie mamy, a jak juz brać udział w tej farsie, to oby jak najkrócej :(> To po co bierzesz udział w tej farsie!!!!! jeżeli nie chodzisz do kościoła. Ślub kościelny jest dla ludzi wierzących, dla Ciebie odpowiedni będzie cywilny. Wcale nie gorszy rodzaj, a nie będziesz przynajmniej uczestniczyć w czymś co ma sie nijak do twoich przekonań. Odpowiedz Link Zgłoś
tw.zenek To że ktoś jest katolikiem, nie znaczy, 21.06.07, 11:46 że musi znosić idiotów i kościelną biurokrację. To nie ma nic wspólnego z wiarą Odpowiedz Link Zgłoś
tomasztomasz Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 21.06.07, 11:46 Gość portalu: zuzu napisał(a): > To po co bierzesz udział w tej farsie!!!!! jeżeli nie chodzisz do kościoła. > Ślub kościelny jest dla ludzi wierzących, dla Ciebie odpowiedni będzie cywilny. napisalam o farsie, bo za farse uwazam fakt, ze na naukach wzorowe malzenstwa (doskonaly przyklad w artykule, ktory wszyscy musieli przeczytac, skoro cos skrobia na tym forum) ucza pary, ktore najczesciej sa juz z kilkuletnim stazem (bo przynajmniej wsrod moich znajomych tylko takie decyduja sie na slub) o czystosci przedmalzenskiej!!!!!!!!!!!! a te dziewczyny z duzymi brzuchami siedzace w kosciele sa tylko po zjedzeniu duzej porcji fasoli... ale widze, zuza, ze ty mnie doskonale znasz i wiesz co dla mnie najlepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuza Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 12:03 >juz wiem dokladnie dlaczego nie chodze do kosciola, brrrrrrrrrrr.... > Oczywiście że Cię nie znam, ale skoro do kościoła nie chodzisz, nauki nazywasz farsą to samo sie nasuwa, że lepszym rodzajem ślubu będzie ślub cywilny. I nie jest to żaden atak na twoja osobę. Ja także do kościoła nie chodzę i chociażby z tego powodu zdecydowałam sie na ślub cywilny. Nie chciałam uczestniczyć w czymś co mi nie odpowiada, uważałabym to za kabaret w moim wykonaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
tomasztomasz Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 21.06.07, 12:18 Gość portalu: zuza napisał(a): Oczywiście że Cię nie znam, ale skoro do kościoła nie chodzisz, nauki nazywasz > farsą to samo sie nasuwa, że lepszym rodzajem ślubu będzie ślub cywilny. > I nie jest to żaden atak na twoja osobę. Ja także do kościoła nie chodzę i > chociażby z tego powodu zdecydowałam sie na ślub cywilny. Nie chciałam > uczestniczyć w czymś co mi nie odpowiada, uważałabym to za kabaret w moim > wykonaniu. niestety, zuza, czlowiek jest bardziej skomplikowany. nie chodze do kosciola, bo nie znosze hipokryzji klechow, i 'prawdziwych' katolikow. natomiast slub koscielny jest dla mnie wazny, bo to jest prawie mistyczny sakrament. wezel, ktory wiaze dwie osoby bardzo mocno. potrafisz to zrozumiec, czy moze jak ty masz inaczej, to uwazasz inne pomysly za zle? >Ja także do kościoła nie chodzę i > chociażby z tego powodu zdecydowałam sie na ślub cywilny. Nie chciałam > uczestniczyć w czymś co mi nie odpowiada, uważałabym to za kabaret w moim > wykonaniu. hmm.. jakby tu powiedziec.. nie znam cie, i dlatego tez twoj przyklad nie jest dla mnie wzorem do nasladowania. TO CO- ZNASZ TE WYJAZDY WEEKENDOWE CZY NIE? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuza Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 13:02 JA NIE-ALE GOOGLE WIEDZĄ WSZYSTKO. Tylko nie pisz im że do kościoła nie chodzisz, bo wyszukaja ci same nauki do cywilnego:) > niestety, zuza, czlowiek jest bardziej skomplikowany. nie chodze do kosciola, > bo nie znosze hipokryzji klechow, i 'prawdziwych' katolikow. natomiast slub > koscielny jest dla mnie wazny, bo to jest prawie mistyczny sakrament. wezel, > ktory wiaze dwie osoby bardzo mocno. potrafisz to zrozumiec, czy moze jak ty > masz inaczej, to uwazasz inne pomysly za zle? Złe nie, ale obłudne !!!!! nie ma to jak wspomóc "co łaska" hipokryzje księdza którą się u niego potępia. No ale czego sie nie robi dla białej kiecki.... > hmm.. jakby tu powiedziec.. nie znam cie, i dlatego tez twoj przyklad nie jest dla mnie wzorem do nasladowania. nie dasz rady kochana, mówię ci! A nawet bym nie chciała.... Wzruszającej uroczystości życzę! Drugi raz możesz do kościoła nie trafić! I tyle w temacie! Odpowiedz Link Zgłoś
tomasztomasz Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 21.06.07, 13:19 Gość portalu: zuza napisał(a): > JA NIE-ALE GOOGLE WIEDZĄ WSZYSTKO. tego nie wiedza. :( szukam juz od miesiaca. > Złe nie, ale obłudne !!!!! dlaczego obludne? przeciez czlowiek bardzo czesto ma sprzeczne pragnienia. ty nigdy? >nie ma to jak wspomóc "co łaska" hipokryzje księdza > którą się u niego potępia. ja u ksiezy potepiam inne rzeczy, nie akurat to, ze za prace swoja zadaja pieniedzy. ty tez pewnie za darmo nie pracujesz. ja tez nie. bardzo cenie swoj czas i slono sobie zycze za wykonana przeze mnie prace. >No ale czego sie nie robi dla białej kiecki.... wyobraz sobie ze nie bede miala bialej kiecki. ani ecru, jesli zaraz mi to bedziesz chciala napisac. ja nie chce brac slubu dla kiecki. szkoda gadac.. > nie dasz rady kochana, mówię ci! A nawet bym nie chciała.... :) wszystkie jestesmy wyjatkowe. ty wierzysz, ze wlasnie taka jestes. ja tez wierze ze jestem bardziej wyjatkowa niz wszystkie inne- nastepna dziewczyna tez, i stad, miedzy innymi, bierze sie nasz czar i magia. i dobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
glamourous Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 21.06.07, 11:50 Otoco wyczytalam wchodzac przypadkowo na portal www.wiara.pl : Pytanie czytelnika forum portalu : Co wolno w małzeństwie? Rozumiem, że wszelkie formy seksu pozamałżeńskiego są przez Kościół uważane za grzech. Jak to jednak jest w małżeństwie? Słyszałem, że małżonkom też nie wszystko wolno... I odpowiedz ksiedza : We współżyciu seksualnym między małżonkami dozwolone jest w zasadzie wszystko (w zasadzie, gdyż wykluczone są zachowania obrażające godność partnera, np. zmuszanie do współżycia) byle stosunek w swoim naturalnym przebiegu nie wykluczał możliwości poczęcia. Nie są grzechem : a) Wszystkie myśli o wspólnym życiu małżeńskim, pragnienia przeżyć seksualnych, wyobrażenia życia seksualnego małżeńskiego, o ile nie wywołują orgazmu b) Wzajemne pieszczoty, chociaż bardzo podniecające, dające dużą przyjemność seksualną, byle nie wywoływały orgazmu poza stosunkiem małżeńskim. Gdyby przypadkowo nastąpił orgazm niezamierzony – grzechu nie będzie. W przyszłości należy zachować większą ostrożność. c) Nawet zapoczątkowane zespolenie cielesne i zaniechane, o ile nie prowadziło do wywołania orgazmu u mężczyzny i kobiety nie jest grzechem. (Na podstawie podręcznika teologii moralnej: A. Kokoszka, Moralność życia małżeńskiego) Dla mnie po prostu BOMBA! Jak mozna dac sobie zrobic z mozgu az taka sieczke??? Odpowiedz Link Zgłoś
tom_aszek No to po co się z...ć? :)) 21.06.07, 12:13 glamourous napisała: > Otoco wyczytalam wchodzac przypadkowo na portal www.wiara.pl : > (...) > c) Nawet zapoczątkowane zespolenie cielesne i zaniechane, o ile nie prowadziło > do wywołania orgazmu u mężczyzny i kobiety nie jest grzechem. No to po co się zespalać jak nie po orgazm? :) Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly_siewca_pesymizmu Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 21.06.07, 11:47 Problemem nie są nauki, bo każdy może sobie wierzyć w co chce, choćby nawet w mamlanych ludów. Problemem są ludzie, którzy za wszelką cenę chcą pokazać jacy to z nich gorliwi katolicy. Albo się zgadzasz z naukami KK albo nie- prosta sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
xapur Nauczyciele są różni. Także na naukach... 21.06.07, 14:01 Są tacy, co się zupełnie nie nadają i tacy, których się słucha bardzo chętnie. Jak w życiu. Ale ośmieszyć oczywiście można zawsze. Czy taki jest cel tego artykułu? Może, by tak dziennikarz sprawdził przynajmmiej kilka kursów w różnych miejsach, a nie opierał się na wybranych opiniach potwierdzających tylko jego tezę. A nie, przepraszam. Po co się tak przepracowywać. Grunt to zaszokować, wywołać sensację itd. Rzetelność? A co to jest? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: N/A Re: Nauczyciele są różni. Także na naukach... IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 21.06.07, 14:38 Jeżeli statystycznie 3/4 kursów jest prowadzonych w sposób żenujący, jeżeli efektem konkretnych, fachowych, skarg do organów nadzorujących (kuria) są groźby wobec osób skarżących, jeżeli nawet prowadzone idealnie kursy nic nie dają (bo dosłownie uczą ojca dzieci robić): to po co ten cyrk? Jeżeli cokolwiek przynosi więcej szkody niż pożytku... to po co to robić? Jeżeli kursy np. samoobrony kończyłyby się dla 80% kursantów okaleczeniem, pozostałych zaś 20% nie potrafiłoby się po nich w relnej sytuacji obronić - to czy należałoby pozwolić na takie kursy, argumentując "nauczyciele są różni"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylka Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeńskich IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 14:01 Na naukach, na które ja chodziłam, stara dewotka mówiła o naturalnym planowaniu ciąży, że to sama przyjemność, a jak ktoś nie lubi wstawać rano badać śluz to wystarczy na chwilkę się obudzić, włożyć termometr i iść spać dalej (oczywiście nie wyjmując go) i że należy go włożyć w odbyt.... bez komentarza. Oprócz tego razem z mężem mówili o pewnym człowieku, używając równo znacznie stwierdzeń "ateista" i "żyd", aż się zastanawialiśmy, czy Chrystus był ateistą... bo w końcu był żydem... Natomiast część z księdzem była jak najbardziej w porządku i czasem humorystyczna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katoliczka uwaga: dlugi komentarz IP: *.acn.waw.pl 21.06.07, 16:10 jaka ta gw przewidywalna - w zasadzie moglam sobie odpuscic czytanie artykulu - juz po samym tytule mozna sie bylo domyslic jakie tezy beda tu lansowane, rownie przewidywalne sa komentarze -z grubsza ten sam sklad stalej wataszki szczekaczy co tylko wypatruja artykulow, ktore chocby posrednio zahaczaja o temat kk zeby sie podpiac i znow dac upust swej nienawisci. w kazdej profesji zdarzaja sie przeciez ludzie mniej lub bardziej kompetentni - dlaczego nie bulwersuje was np lekarz konowal, ale juz ksiadz lub katecheta,ktory sie minal z powolaniem tak? jakos nie widzialam waszych nickow w komentarzach pod artykulami o doktorkach lapownikach,rzeznikach itp. tylko w temacie kk was niekompetencja oburza -jestescie niekonsekwentni i niesprawiedliwi, wasza nienawisc was zaslepia. skumulowana zla energie najzdrowiej i najbezpieczniej (zarowno dla siebie samego jak i otoczenia) najlepiej wyladowac w sporcie a nie na katolikach. albo w ogole zaczac od pokochania siebie to sie nie bedzie ta zla adrenalina i frustracja w was kumulowac wcale i nie trzeba bedzie jej w ogole rozladowywac. zacznijcie moze od usmiechu do wlasnego odbicia w lustrze rano po obudzeniu, i tak malymi kroczkami dokopiecie sie w koncu do wyzszych form milosci,jak np milosc blizniego (niezaleznie od wyznania tegoz) ktora na pewno gdzies tam w was gleboko drzemie. wracajac do tematu nauk przedmalzenskich i pomijajac milczeniem pseudonauki tych 3 zdewocialych par ze sw anny, ktore na szczescie sa wyjatkiem (bo pamietac nalezy,ze niekompetentne wyjatki zdarzaja sie tak i w tej jak i w kazdej innej profesji), jesli komus sie nie podobaja nauki w danym kosciele moze zmienic kosciol i katechete -nie ma przeciez przymusu - tyle kosciolow w stolicy i katechetow,ze na pewno kazdy znajdzie dla siebie odpowiedni kurs. zawsze mozna przeciez na forach poczytac opinie tych ktorzy juz zaliczyli kursy, ktorych katechetow polecaja a ktorych odradzaja. np na forum ginekologicznym dziewczyny polecaja sobie dobrych i odradzaja zlych lekarzy - istnieje tzw biala i czarna lista ginekologow, i jakos nie ma przy okazji tworzenia czarnej listy chapania na medycyne i sluzbe zdrowia, tylko na konretnego zlego lekarza sie jego ofiary wkurzaja i tyle. ale jesli trafi sie jakis zly katecheta czy ksiadz to od razu na forach gw jest nagonka na kosciol i katolikow. I gdzie tu konsekwencja, gdzie logika, sprawiedliwosc, obiektywizm? wracajac do rad dla przyszlych malzenstw: w przypadku gdy zmienicie katechete z przydzialu na innego, polecanego i zachwalanego przez znajomych i nadal beda was bulwersowac jego nauki to bedzie juz jasne,ze problem nie w zdewocialym katechecie tylko w tym,ze nie pasuja wam nauki kosciola. a wtedy to juz rozwiazanie proste- rezygnacja ze slubu koscielnego. NIE MOZECIE ZADAC OD KOSCIOLA ZEBY NAGINAL DLA WAS SWOJE NAUKI - PRZYNALEZNOSC DO NIEGO JEST DOBROWOLNA. JESLI WAM NIE PASUJE TO WEZCIE SLUB CYWILNY ALBO WCALE NIE BIERZCIE -WASZ WYBOR I WASZA WOLNA WOLA. NIE MACIE OBOWIAZKU BRAC SLUBU KOSCIELNEGO - ALBO NALEZYCIE DO KOSCIOLA I ZGADZACIE SIE Z JEGO NAUKAMI I PRZYJMUJECIE SAKRAMENTY, KTORYCH PRZYJECIE MA SENS JEDYNIE WTEDY GDY SIE ZGADZACIE Z NAUCZANIEM TEGO KOSCIOLA, ALBO NIE -JESLI NIE TO ZYJCIE SOBIE W ZWIAZKU CYWILNYM ALE I DAJCIE ZYC TEZ KATOLIKOM W ICH KOSCIELE NIE CZEPIAJAC SIE ICH I OBURZAJAC,ZE DLA WAS NIE ZMIENILI PODSTAW SWOJEJ WIARY. SMIESZNYM I ZALOSNYM PARADOXEM JEST TO,ZE DUZO TUTEJSZYCH FORUMOWICZOW/EK Z JEDNEJ STRONY NAJEZDZA NA KOSCIOL KATOLICKI A Z DRUGIEJ STRASZNIE PRAGNIE PRZYSTEPOWAC DO SAKRAMENTOW TEGOZ KOSCIOLA. Zero konsekwencji! na koniec polecam nauki przedmalzenskie np przy kosciele MB Krolowej Polskich Meczennikow u pani beaty goscinskiej - mloda, normalna babka, nie jest nawiedzona, ma dwoje (a nie szescioro!) dzieci, i nie tylko nieunika slowa "sex", ale wrecz szczerze potrafi poruszac najtrudniejsze kontorwersyjne zagadnienia -np "dlaczego kobiety udaja orgazm" itp. co do naturalnych metod poczecia, kosciol zaleca je jako jedyne nieszkodliwe dla matki i dziecka. a czy je zastosujecie to juz wasz wybor. skutki uboczne tabletek anty sa o wiele gorsze i liczniejsze od ich efektow leczniczych - no ale to fakt juz wszystkim wiadomy. metoda obserwacji cyklu pozwala kobiecie poznac dobrze swoj organizm, nauczyc sie dostrzegac pierwsze sygnaly, ktore wysyla on alarmujac ja o tym,ze cos jest nie tak i wtedy wystraczy skoczyc do apteki po ziolka,ktore problem rozwiaza w zalazku, podczas gdy kobieta nieznajaca wlasnego organizmu zauwazy dopiero,ze z nia cos nie tak dopiero jak pojawi sie bol i trzeba bedzie wydac kase i na lekarza i na rujnujaca organizm chemie. oczyiwiscie wiadomo,ze metoda obserwacji cyklu sprawdza sie tylko u kobiet, ktore maja regularne cykle. ale dla tych, ktore takowych nie maja tez jest naturalne rozwiazanie -ziolami mozna sobie szybko i tanio wszystko wyregulowac, pod warunkiem,ze sie je pije systematycznie. Z autopsji polecam bonifratrow z ul.sapiezynskiej. zeby nie bylo,ze naganiam klientki ksiezom i nabijam kase pragne zapewnic ze WIZYTA NIC NIE KOSZTUJE! zas same ziola - jak w kazdej aptece-to groszowa sprawa. uprzedzajac ewentualny atak szczekaczy, ktorzyby chcieli mi zarzucic nieobiektywnosc (ze np polecam pania beate jako zaslepiona i zindoktrynowana katoliczka niebedaca w stanie ocenic kursu u niej obiektywnie) zapewniam,ze moj maz, a owczesny narzeczony, bedacy wowczas antyklerykalem i ateista nie tylko wytrzymal na tych kursach bez ich negatywnego komentowania, ale wrecz byl nimi zachwycony i od tamtej pory broni nauk przedmalzenskich przed atakami jego kolegow ateistow i aktyklerykalow, ktorym kiedys (zanim sie osobiscie przekonal jak taki kurs wyglada) wtorowal. a skoro juz o antklerykalach znow mowa, to tak juz na sam koniec ku przestrodze podam przyklad do czego prowadzi ich zaslepienie: znajomy anty do tego stopnia juz jest przezarty zolcia ze wscieka sie na ksiezy,ze ochrzcili go wbrew jego wlasnej woli!! juz pomijam to,ze przeciez w niczym mu to w zyciu nie przeszkadza dzis, woda swiecona nie jest trujaca, nic mu podczas chrztu przeciez nie wszczepiono, zadnego uroku nie rzucono itp -jednym slowem wcale mu to zycia nie utrudnia ani nie ogranicza, wiec w ogole nie rozumiem dlaczego mu przeszkadza to,ze kiedys w jego zyciu mial miejsce taki fakt. najgorsze jednak jest to ze obwinia ksiezy,ze ochrzcili go wbrew jego woli - oburza sie - jakim prawem to zrobili -czli slepa nienawisci do kleru kompletnie odebrala mu rozum -przelsonila fakt,ze to jego rodzice dobrowolnie zaniesli go do kosciola i poprosili ksiezy o chrzest dziecka. ksieza tylko wypelnili ich prosbe/wole (wypelnili swoj obowiazek!) -zrobili to czego zazyczyli sobie jego rodzice. rodzice nie musieli przeciez go chrzcic – nie mieli takiego obowiazku, ale niestety on w swym zacietrzewieniu w ogole tego nie przyjmuje do wiadomosci. opamietajcie sie wszyscy mu podobni -10razy sie zastanowcie zanim kogos zaatakujecie. A juz szczegolnie nie powinni atakowac nikogo ani niczego ci, ktorzy tej osoby lub zjawiska nie poznali osobiscie – natomiast niestety tu -kolejny ciekawy fenomen- kroluja komentarze glownie tych,ktorzy w kursach nie uczestniczyli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cristina Re: uwaga: dlugi komentarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 20:38 Brawo, podpisuje się pod każdym Twoim zdaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MrGumby "poważnie zastanawiała się nad zerwaniem zaręczyn" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 13:12 Naprawdę? Poważnie? A wy to poważnie piszecie? Mówiąc krótko: tak ją przestraszyły opowieści obcych ludzi, w które nie wierzy, że aż zaczęła się bać swojego narzeczonego. Cholera, sam brałem wyłącznie ślub cywilny, ale zastanawiam się: po co chodzicie na te nauki, żeby się z nich potem wyśmiewać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Normalny Typowa polska para małżeńska, LOL IP: 212.75.100.* 08.07.08, 16:55 Na zdjęciu typowe polskie małżeństwo - daliście czadu z poprawnością polityczną i uczeniem tolerancji, śmiech na sali. Mieszana para na fotce nt. ślubów w Polsce, stuknijcie się w głowę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: personaturpis Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.07.09, 11:26 Piszę w obronie "Wieczorów dla zakochanych". Zarówno mnie, jak i mojemu narzeczonemu dużo one dały, a głoszonych na nich nauk nie da się zastąpić rozmowami na spotkaniach (chyba) żadnej z wspólnot /na pewno nasza ich nie zastępuje/. Jednocześnie nie wiem po co osoby, które w głębokich poważaniu mają Kościół Katolicki decydują się na ślub kościelny. Po co również zajmują miejsca na kursach osobom, które uważają je za wartościowe i rozwijające ich duchowość? Czyżby było tak, że mają odwagę, by bardzo drastycznie wypowiadać się na anonimowych forach jaki to zły jest kościół, a w realnym życiu są przebrzydłymi konformistami i nie potrafią powiedzieć rodzicom/dziadkom/znajomym/etc, że tę całą wiarę mają w dupie? A może pobierają się w kościele, bo żaden USC nie potrafi zapewnić tak ładnej oprawy ślubu jak kościół? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kamila ??? IP: *.acn.waw.pl 10.12.09, 07:20 Nie rozumiem... dlaczego ktoś szuka w kościele slubu skoro , uważa naukę kościoła ( czystość przed ślubem , nie mieszkanie ze sobą przed ślubem ) za bzdurę ??? ... Może dobrze byłoby się zastanowić poco to wszystko ?? ... Skoro ktoś ma to w nosie , mówi o księżach klechy . nie uzaje zasadności szóstego przykazania to proponuję urząd stanu cywilnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sylwia nauki przedmalzenskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.10, 09:15 ja wczoraj wlasnie bylam na jednym ze spotkjan przedmalzenskich...i pani na tych naukach stweirdzila ze kazda antykonspecja jest grzechem ciezkim, a nwet stosowanie tamponow podczas miesiaczki to grzech, stosowanie nawet hormonow przez 14letnie dzieci, oczywiscie zapisane przez lekarza w celu leczenia tradzikuto grzech i przestepstwo i niszczenie zdrowia, wedlug tej kobiety taka osoba pozostanie kaleka do konca zycia, stwierdzila tez ze stosunke przerywany prezerwatywy to takze grzech i ujedynie metody naturalne sa w 90 procentach skuteczne istna paranoja...az brak slow...najlepiej miec po 10 dzieci niewazne ze poumieraja z glodu ale wazne ze sie nie zgrzeszy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: halo Te laski w trakcie nauk fajnie się bzykają IP: *.acn.waw.pl 29.04.10, 11:28 Oczywiście nie z przyszłym mężusiem, bo to grzech. Hehehehe. Odpowiedz Link Zgłoś