ola tendencyjne zdjęcie! 20.02.08, 12:25 wczorajszy artykuł o groźnych psach wałęsających się samopas po Polach ilustrowało zdjęcie SZKOŁY TRESURY SZCZENIAKÓW która ma tam zajecia. Psy były na smyczach i uczyły się posłuszeństwa. To chyba lekka manipulacja... Odpowiedz Link Zgłoś
ragozd Re: Słuszna manipulacja ;-) 20.02.08, 15:36 Skoro szkola dla psow ma tam miejsce (a ma) to nie jest to zadna manipulacja. A biegajacy luzem pies nie oznacza psa samopas, chociaz tak to moze wygladac. I polecam do rozmyslen - ogromna wiekszosc psow ktore pogryzly czowieka nigdy nie biegala luzem. A kazda smycz, lancuch czy klatka nie jest stanem niezmiennym - co pokazal ostatnio rotwailer ktory zagryzl dziecko uciekajac z klatki. Gdyby od szczeniaka biegal po Polach molotowskich - to dziecko by zylo ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CoolKat Matki-frustratki IP: *.spray.net.pl 21.02.08, 17:05 uwaga!!!pojawił się nowy, niebezpieczny gatunek miejskiego drapieżnika - matki-frustratki, które nie są w stanie wychylić nosa poza brudne pieluchy swych pociech. Ostatnio taka "mamusia" próbowała mnie wygonić z windy w metrze, bo jej zdaniem nie jestem dostatecznie stara lub też nie posiadam owej "pociechy" - jedynie te "atrybuty" uprawniają do korzystania z tego przywileju - co tam moja kontuzja kręgosłupa, prawda? I właśnie głównie tego typu frustratki reagują alergicznie na zwierzęta, ja dbam o to, aby mój pies był na smyczy i żeby nie paskudził w miejscach publicznych, ale szczerze mówiąc spokojny spacer z psem bez podejrzliwych spojrzeń takich ograniczonych ludzi jest już niemożliwy...a wasze dzieci to wasz wybór, tak samo jak mój pies, a nie jakiś kaprys Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: też umiem :-) Miłośnicy kuposrajów = brudasy:-) IP: *.chello.pl 21.02.08, 17:23 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wujek dobra rada Co fakt to fakt - w Polszcze kuposrajów jest IP: *.chello.pl 03.03.08, 09:05 całe zatrzęsienie:-) Odpowiedz Link Zgłoś
auritus pytania do miejskich urzędników 25.09.08, 14:06 Od jakiegoś czasu w Warszawie zamykane są parki dla psów, a przez to i dla ich opiekunów. Nie przyjmuję do wiadomości argumentów, że winne są sprzeciwy rodziców małych dzieci. To jest absurd, bo członkami wielu rodzin są nie tylko dzieci, ale także psy. Dlaczego wciąż muszę stać przed dylematem, kto pójdzie z dzieckiem na spacer, a kto z psem? Dlaczego nie mogę pójść razem z żoną oraz zarówno z dzieckiem, jak i naszym psem do tego samego parku w tym samym czasie? Jak mam wytłumaczyć swojemu synkowi, że nie możemy wszyscy razem pójść na spacer? Dlaczego miejscy urzędnicy wciąż wmawiają mi, że nie umiem sobie poradzić z moim własnym psem? Dlaczego miałbym być zmuszony z psem wyjeżdżać na spacer pod Warszawę? W weekendy mam czas na wypady, ale w ciągu tygodnia roboczego nie. Odpowiedz Link Zgłoś
apodemus Nie jestem miejskim urzędnikiem... 26.09.08, 09:50 ...ale odpowiem ze swojego punktu widzenia: auritus napisał: > W weekendy mam czas na wypady, ale w ciągu tygodnia > roboczego nie. Ja też nie mam czasu (i warunków) dla psa, więc... nie mam psa. Posiadanie psa nie jest obowiązkowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bart Re: Nie jestem miejskim urzędnikiem... IP: *.lanet.net.pl 05.04.09, 22:54 Posiadanie dzieci tez nie jest obowiązkowe a dzieciaki tez wala gdzie popadnie (zalezy od rodzicow) Odpowiedz Link Zgłoś