09.12.09, 18:00
Było już na tym forum o lewolubach, czyli tych, którzy uwielbiają jeździć
lewym pasem. Tak się zastanawiam czy ci, którzy za wszelką cenę jeżdżą prawym
pasem nie są czytelnikami tego forum i zbyt dosłownie nie biorą sobie uwag o
lewolubach do serca. Częsty widok na polskich drogach (mówię tu o swoich
obserwacjach): pojazd skręca w prawo i oczekuje na wjazd na drogę o kilku
pasach ruchu w jedną stronę. Potrzebowałby do tego trochę wolnego prawego
pasa. Pomimo, że akurat nikt lewym nie jedzie to prawolub nie zwolni prawego
pasa. Bo i po co? Też zauważyliście podobne zjawisko?
Obserwuj wątek
    • tiges_wiz Re: Prawoluby 09.12.09, 18:12
      wiesz.. to wymaga za duzo myslenia ;)
      trzeba najpierw zauwazyc ze ktos chce wjechac, pozniej popatrzec w lusterko czy
      sie komus nie zajedzie, pozniej wlaczyc kierunkowskaz ;)
      • nelsonek Re: Prawoluby 09.12.09, 18:14
        Zapomniales o tym, ze na koncu trzeba jeszcze zmienic pas :P
      • viking2 Re: Prawoluby 10.12.09, 04:22
        tiges_wiz napisał:

        > wiesz.. to wymaga za duzo myslenia ;)
        > trzeba najpierw zauwazyc ze ktos chce wjechac, pozniej popatrzec w lusterko czy
        > sie komus nie zajedzie, pozniej wlaczyc kierunkowskaz ;)

        ...A pozniej zmienic pas w czasie przekraczania skrzyzowania...
        • nelsonek Re: Prawoluby 10.12.09, 04:29
          A kto tu mowi o sytuacji w ktorej nadjedzajacy kierowca nie ma szans zauwazyc
          wjezdzajacego na wielopasowa droge pojazdu duzo wczesniej?
        • pocieszne Re: Prawoluby 12.12.09, 04:23
          viking2 napisał:

          > ...A pozniej zmienic pas w czasie przekraczania skrzyzowania...

          a to nie wolno ???
      • emes-nju Re: Prawoluby 10.12.09, 10:37
        tiges_wiz napisał:

        > wiesz.. to wymaga za duzo myslenia ;)

        Albo edukacji.

        Kiedys widzialem niemiecki filmik pokazujacy jak, poprzez zmiane pasa, ulatwic innym wlaczenie sie do ruchu. I nie bylo w tym filmiku o zdejmowaniu nogi z gazu... ;-P
    • lusitania2 Re: Prawoluby 09.12.09, 20:03
      zieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeew
      przede wszystkim sorry, ale taka ja na przykład czytać w myślach nie
      umiem - ten za mną, chcący skręcić w prawo, żebym jego życzenia
      odgadła, musiałby odpowiednio wcześniej włączyć kierunkowskaz a
      niestety raczej na drogach obserwuję straszliwy kierunkowskazowstręt
      i masową kontuzję paluszków niż chęć do sygnalizowania manewru we
      właściwym momencie. Po drugie - żeby zmienić pas na ten mniej prawy,
      muszę w ogóle mieć miejsce do tego. W ruchu miejskim takie sytuacje
      to tak w nocy po północy czy bladym świtem - wtedy zwykle jednak
      wybieram imme miejsca. Po trzecie - po pierwsze w związku z po
      drugie - na ciągłej, tuż przed samym skrzyżowaniem pasów nie
      zmieniam, nawet jeśli przypadkiem ten mniej prawy pas ruchu byłby
      wolny. Było więc sierotko wcześniej manewr skrętu zasygnalizować.
      Reasumując : ja tam problem uważam za mocno wydumany.
      • out.of.the.dark Re: Prawoluby 09.12.09, 21:06
        nelsonek napisał:

        > Częsty widok na polskich drogach (mówię tu o swoich
        > obserwacjach): pojazd skręca w prawo i oczekuje na wjazd na
        > drogę o kilku pasach ruchu w jedną stronę.
        Potrzebowałby do
        > tego trochę wolnego prawego pasa. Pomimo, że akurat nikt lewym nie
        > jedzie to prawolub nie zwolni prawego pasa.

        A lusitania2 mu na to:

        > przede wszystkim sorry, ale taka ja na przykład czytać w myślach
        > nie umiem - ten za mną, chcący skręcić w prawo, żebym jego
        > życzenia odgadła, musiałby odpowiednio wcześniej włączyć
        kierunkowskaz


        :-)))

        Zrozumienie (sytuacji na drodze rowniez) to baza.




      • tymon99 Re: Prawoluby 09.12.09, 22:53
        widzisz faceta na drodze podporządkowanej. stoi i czeka. jak myślisz, jakie może
        mieć zamiary:
        a) włączyć się do ruchu na drodze, którą jedziesz
        b) postać jeszcze chwilę, a potem ruszyć tyłem i wrócić skąd przyjechał
        c) wznieść się w powietrze i poszybować z wiatrem?

        a jego prawego kierunkowskazu i tak nie widzisz..
      • nelsonek Re: Prawoluby 10.12.09, 04:30
        > Reasumując : ja tam problem uważam za mocno wydumany.

        Juz pomijajac caly wywod: uwazam, ze poza swoje miasto nie wyjezdzasz zbyt czesto :D
        • qqbek Re: Prawoluby 10.12.09, 08:48
          nelsonek napisał:

          > Juz pomijajac caly wywod: uwazam, ze poza swoje miasto nie wyjezdzasz zbyt czes
          > to :D

          Zgodzę się z przedmówcą.
          Jak jadę BMW, to taki prawolub to jest pikuś, pan pikuś, wystarczy włączyć się
          do ruchu pasem do dynamicznego włączania się do ruchu... i dynamicznie włączyć
          się do ruchu (preferowana opcja: przed a nie za imć kapelusznikiem prawolubem).
          Jak jadę akurat 60-konną Astrą to zaczyna się robić loteria... zdołam się do
          końca pasa rozpędzić, czy będzie trzeba kombinować (czytaj: zjechać za pana
          prawoluba, licząc że jest za nim odpowiednia luka lub też wpychać się na
          "ozdobne listwy od zderzaków").
          Wiele razy miałem już takie sytuacje, że przy całkowicie wolnym(ch) lewym/lewych
          pasach, prawym ciągnie sznurek prawolubów... trochę wtedy z nim kłopotu, bo
          trzeba znaleźć w sznurku 8-10m odstępu, zrównać prędkość z nimi i wciskać się.

          Zupełnie kanał jest, jak nie ma osobnego pasa do nabrania prędkości... wtedy
          stadko prawolubnych potrafi całkowicie zablokować wyjazd z bocznej ulicy...
          chociaż spokojnie mogliby oni włączyć się do ruchu, gdyby prawoluby trochę
          myślały. W zabudowanym często (choć niezbyt przepisowo) za pas do włączenia się
          do ruchu posłużyć może zatoczka komunikacji miejskiej... poza zabudowanym to
          prawolub kapelusznik jest, niestety, górą.
          • jorn Re: Prawoluby 10.12.09, 10:43
            A jeszcze strąbić potrafi:)
            Miałem kiedyś taką sytuację gdzieś w Bawarii - wyjeżdżam z jakiejś podrzędnej drogi na dwujezdniową ekspresówkę (2+2). Po horyzont pusto, jeśli nie liczyć jednego samochodu w odległości kilkuset metrów (horyzont był zaraz za nim, bo teren nierówny:). Wjeżdżam na pas rozbiegowy, gaz do deski i się rozpędzam. Na końcu rozbiegówki, odpowiednio wcześniej sygnalizując ten zamiar, wjeżdżam na prawy pas. Pan w Mercedesie mnie w tym czasie dogonił, strasznie się zdenerwował, że musiał pas zmienić, jedną rękę oparł na klaksonie, drugą mi wygrażał podczas wyprzedzania. Cóż, buraki są wszędzie...

            Pozdrawiam
            • staszek585 Re: Prawoluby 11.12.09, 14:04
              jorn napisał:
              "Na końcu rozbiegówki, odpowiednio wcześniej sygnalizując ten zamiar, wjeżdżam na prawy pas. Pan w Mercedesie mnie w tym czasie dogonił,"
              Z Twojego opisu wynika tylko tyle, że źle oceniłeś sytuację!
              Jorn napisał:
              "Na końcu rozbiegówki, odpowiednio wcześniej sygnalizując ten zamiar, wjeżdżam na prawy pas."
              W dodatku uważasz kierunkowskaz za rodzaj "czarodziejskiego światełka", dającego Tobie jakieś przywileje ?
              PS:
              Najczęściej chcemy zmieniać innych. I dziwimy się, że nie wychodzi. A osobą na którą rzeczywiście mamy wpływ, i możemy ją zmienić, jesteśmy my sami. A zmienianie siebie nie przychodzi łatwo :-) Dziwne, nie ?
              • kilovolt Re: Prawoluby 12.12.09, 16:08
                Chyba sygnalizujemy po to, żeby inni wiedzieli jaki manewr mamy
                wykonac prawda? Ja widząc, sygnalizującego chęć wjechania na mój pas
                z pasa kończącego się odrazu oceniam czy mam wolny lewy pas, jeżeli
                tak to go zmieniam bo wiem, że za chwilę ten przede mną będzie
                musiał zjechać z uwagi na to, że jego pas się kończy. Tak samo
                postępuję jak sam się włączam tzn. oceniam czy ktoś nie jedzie
                prawym, jeżeli jedzie to oceniam czy ma wolny pas lewy, jeżeli tak
                to sygnalizuję zmienę pasa i się rozpędzam na rozbiegowym bo wiem,
                że ten za mną ma możliwośc zjechania na lewy pas. Takie postępowanie
                ułatwia wszystkim sprawę.
                • staszek585 Re: Prawoluby 12.12.09, 20:47
                  kilovolt napisał:

                  > Chyba sygnalizujemy po to, żeby inni wiedzieli jaki manewr mamy
                  > wykonac prawda?

                  Oczywista oczywistość.
                  I bardzo dobrze, że nam ktoś ułatwia, i że my ułatwiamy innym. Ok.
                  Natomiast nie ma podstaw aby sądzić, że ten na sąsiednim pasie zawsze zjedzie. Podobnie żądać, aby to zrobił.
                  I tu jest pies pogrzebany!
                • tymon99 Re: Prawoluby 12.12.09, 22:08
                  takie postępowanie nikomu niczego nie ułatwia. takie postępowanie to jest
                  zajeżdżanie drogi.
              • jorn Re: Prawoluby 13.12.09, 00:13
                Może źle się wyraziłem - nie wjechałem mu prosto przed nos, miał masę czasu i
                miejsca, żeby spokojnie zmienić pas bez wykonywania gwałtownych manewrów. Ja na
                jego miejscu bym to zrobił.
                • staszek585 Re: Prawoluby 13.12.09, 09:35
                  jorn napisał:

                  > Może źle się wyraziłem - nie wjechałem mu prosto przed nos, miał masę czasu i
                  > miejsca, żeby spokojnie zmienić pas bez wykonywania gwałtownych manewrów. Ja na
                  > jego miejscu bym to zrobił.

                  To, że Ty byś zrobił nie znaczy wcale, że on musi to zrobić.
                  Pozornie drobna, ale bardzo istotna różnica :-)
                  PS:
                  To on był na pasie, na który Ty miałeś zamiar wjechać. Włączony kierunkowskaz to nie jest "czarodziejskie światełko". Nie daje nam żadnych praw.
                  • jorn Re: Prawoluby 14.12.09, 22:18
                    OK, nie miał obowiązku. Ale cały wątek jest o tym, żeby sobie nawzajem ułatwiać
                    życie, choć takiego obowiązku nie mamy. I w tym kontekście przytoczyłem te
                    historię, bo jego zachowanie było burackie, nawet jeśli prawo było po jego stronie.
                    • staszek585 Re: Prawoluby 15.12.09, 20:24
                      jorn napisał:

                      I w tym kontekście przytoczyłem te
                      > historię, bo jego zachowanie było burackie, nawet jeśli prawo było po jego stronie.

                      Oczywiście, byłoby dobrze, gdyby ułatwił. Zgadzam się.
                      Natomiast nie mamy podstaw, aby sądzić, ze zawsze zrobi tak, jak my myślimy. I o to mi szło :-)
                    • tymon99 Re: Prawoluby 15.12.09, 20:35
                      _jego_ zachowanie było burackie??
          • wojtek33 Re: Prawoluby 10.12.09, 11:07
            qqbek napisał:

            > nelsonek napisał:
            >
            > Jak jadę akurat 60-konną Astrą to zaczyna się robić loteria...
            zdołam się do
            > końca pasa rozpędzić, czy będzie trzeba kombinować (czytaj:
            zjechać za pana
            > prawoluba, licząc że jest za nim odpowiednia luka lub też wpychać
            się na
            > "ozdobne listwy od zderzaków").

            Możesz jeszcze próbować wskoczyć od razu na lewy, ale to już
            hardcore bo a nuż prawy się akurat zreflektuje ;)
    • iberia.pl Re: Prawoluby? wrecz przeciwnie 12.12.09, 13:35
      jezdzac prawym pasem i widzac auto wlaczajace sie do ruchu i majac
      lewy wolny zjezdzam i umozliwiam mu wjazd.Zreszta to samo czesto
      zauwazam u innych kierowcow z kierowcami tirow wlacznie.
    • beor Tak źle i tak nie dobrze - najlepiej zniknąć 16.12.09, 13:50
      Na początku zaznaczę: ja z reguły, jeśli zauważę włączającego się dostatecznie wcześnie, jeśli mam miejsce, jeśli nie zjeżdżam zaraz w prawo, jeśli nie skomplikuje mi to jazdy, WPUSZCZAM, robię miejsce, umożliwiam manewr. Z reguły.

      Ale zastanawiam się czego oczekujesz Ty i inni forumowicze piszący w tym wątku?
      I czego oczekują forumowicze piętnujący lewolubów?

      Jadąc lewym pasem usłyszę: "zjeżdżaj, tarasujesz przejazd, nie jesteś w Anglii", jadąc prawym usłyszę: "zjeżdżaj, tarasujesz wjazd, blokujesz włączenie się do ruchu, wyjazd z podporządkowanej".
      Czyli należałoby jadąc prosto jeździć ZYGZAKIEM: przed skrzyżowaniem w lewo, za skrzyżowaniem w prawo, przed wyjazdem w lewo, za wyjazdem w prawo.
      W sprzyjających okolicznościach zjadę na lewy pas, by wpuścić czekającego rajdowca, a po 50 metrach dostanę długimi po oczach, bo rajdowiec już włączył się do ruchu, zwolnił prawy pas i teraz siedzi siedzi mi na ogonie na lewym pasie, oczekując, że mu ustąpię, bo o wyprzedzaniu z prawej strony w mieście rajdowiec nie słyszał. Pisząc rajdowiec mam na myśli gościa szybszego ode mnie o 10km/h.

      Generalnie obśmiewacie i obrażacie innych użytkowników dróg, oskarżając ich o lenistwo, bezmyślność, złośliwość, głupotę, ograniczoność, słabe umiejętności (bo co to za problem zmienić pas - fakt żaden), wielkopańskie maniery (bo taki co nie zjedzie ani z lewego pasa, ani z prawego pasa zachowuje się jak Pan Drogi).
      Nie zauważacie, że sami się tak zachowujecie?
      Droga ma być dla WAS prosta, szybka, bezproblemowa!
      WAM się należy miejsce na lewym pasie, bo macie 5km/h więcej na liczniku, WAM się należy wolny prawy pas, bo wyjeżdżacie z podporządkowanej. Innym prosta i przyjemna jazda się nie należy. Najlepiej by wszyscy inni kierowcy zostali domach, albo pojechali w inne miejsce - bo jedzie Nelsonek i jemu podobni.

      Nie liczę na to, że powyższe do Was trafi. Ale fakty są takie: nie jesteście lepsi od tych których piętnujecie. A z czasem nawet jesteście gorsi, bo zakłamani, bo i WAM i "im" chodzi o własną przyjemność, o własną wygodę. Tylko, że "oni" nie uzasadniają tej własnej wygody "dobrymi obyczajami" ani "uprzejmością", a Wy tak!

      I na koniec:
      zżymać się, bo nam ktoś nie zrobił uprzejmości,
      złościć się, bo nie wyświadczył przysługi,
      obśmiewać kogoś, bo mógł pomóc, a nie pomógł,
      obrażać kogoś, bo nie zrobił nam grzeczności,
      - to jest dopiero śmieszność, porażka, obciach, bezwstyd.
      • ano.nim Re: Tak źle i tak nie dobrze - najlepiej zniknąć 16.12.09, 14:08
        Opisujesz główną przyczynę niebezpiecznego zamieszania na drodze - egoizm drogowy.

        Tak to działa jeśli ktoś oczekuje od innych jasnowidzenia - co w danej chwili
        innym przeszkadza a co może pomóc.

        Nie wszystko dla wszystkich jest tak oczywiste jak dla nas.

        Z grubsza masz rację, choć przesadziłeś nieco...
      • nelsonek Re: Tak źle i tak nie dobrze - najlepiej zniknąć 18.12.09, 12:56
        > Ale zastanawiam się czego oczekujesz Ty i inni forumowicze piszący w tym wątku?
        > I czego oczekują forumowicze piętnujący lewolubów?

        Dwóch rzeczy:
        1. wszyscy uczestnicy ruchu będą obserwować drogę i jej najbliższe otoczenie, to co tam się dzieje.
        2. wszyscy uczestnicy ruchu będą myśleć i reagować na to co się na drodze i wokół niej dzieje.
        I dotyczy to nie tylko prawo czy lewolubów.

        > Generalnie obśmiewacie i obrażacie innych użytkowników dróg, oskarżając ich o l
        > enistwo, bezmyślność, złośliwość, głupotę, ograniczoność, słabe umiejętności (b
        > o co to za problem zmienić pas - fakt żaden), wielkopańskie maniery (bo taki co
        > nie zjedzie ani z lewego pasa, ani z prawego pasa zachowuje się jak Pan Drogi)
        > .
        > Nie zauważacie, że sami się tak zachowujecie?

        No właśnie nie. Trzymając się już lubów to nie mrugam światłami gdy jakiś miszcz jedzie lewym pasem 40km/h pomimo, że mija najbliższych naście skrzyżowań i nigdzie nie skręca. Czyli nie masz racji mówiąc, że jesteśmy leniwi, bezmyślni, złośliwi, głupi, ograniceni. Zresztą: ja takich sformułowań wobec innych użytkowników drogi nie stosuję.

        > Droga ma być dla WAS prosta, szybka, bezproblemowa!

        Nie! Droga ma być dla WSZYSTKICH prosta, szybka i bezproblemowa. Ale to trzeba reagować na zmieniającą się sytuację na drodze.

        > WAM się należy miejsce na lewym pasie, bo macie 5km/h więcej na liczniku
        > , WAM się należy wolny prawy pas, bo wyjeżdżacie z podporządkowanej. Inn
        > ym prosta i przyjemna jazda się nie należy.

        Bzdura! Ja na ten przykład nie jestem ani prawo ani lewolubem. Ułatwiam jazdę innym. W miarę możliwości oczywiście.

        > Nie liczę na to, że powyższe do Was trafi. Ale fakty są takie: nie jesteście le
        > psi od tych których piętnujecie.

        Trafia, trafia. Tyle, że fakty są takie: masz zwidy.
        • beor Re: Tak źle i tak nie dobrze - najlepiej zniknąć 18.12.09, 23:52
          nelsonek napisał:

          > > Ale zastanawiam się czego oczekujesz Ty i inni forumowicze piszący w tym wątku?
          > > I czego oczekują forumowicze piętnujący lewolubów?
          > Dwóch rzeczy:
          > 1. wszyscy uczestnicy ruchu będą obserwować drogę i jej najbliższe otoczenie,
          to co tam się dzieje.
          > 2. wszyscy uczestnicy ruchu będą myśleć i reagować na to co się
          na drodze i wokół niej dzieje. I dotyczy to nie tylko prawo czy lewolubów.

          Niestety, Tobie nie o to chodzi. Oczekujesz, że ktoś Cię wpuści, bo TY
          chcesz wjechać. Tak jak krytykujący lewolubów oczekują DLA SIEBIE wolnego
          lewego pasa.
          Nie chodzi tu o myślenie i reagowanie, a o to by TOBIE było dobrze.

          > > Generalnie obśmiewacie i obrażacie innych użytkowników dróg, oskarżając ich o
          > > lenistwo, bezmyślność, złośliwość, głupotę, ograniczoność, słabe umiejętności
          > > (bo co to za problem zmienić pas - fakt żaden), wielkopańskie maniery (bo
          taki co
          > > nie zjedzie ani z lewego pasa, ani z prawego pasa zachowuje się jak Pan Drogi).
          > > Nie zauważacie, że sami się tak zachowujecie?
          >
          > No właśnie nie. Trzymając się już lubów to nie mrugam światłami gdy jakiś miszc
          > z jedzie lewym pasem 40km/h pomimo, że mija najbliższych naście skrzyżowań i ni
          > gdzie nie skręca. Czyli nie masz racji mówiąc, że jesteśmy leniwi, bezmyślni, z
          > łośliwi, głupi, ograniceni.
          Hasło które głosisz: "ustąp mi miejsca, bo JA chcę włączyć się do ruchu i
          nie chce mi się czekać", albo hasło: "ustąp mi miejsca, bo JA chcę jechać
          szybciej i nie chce mi się zmieniać pasa" to są wielkopańskie maniery, lenistwo,
          bezmyślność, ograniczoność.
          O tym z resztą świadczy ten wątek - Ty uważasz, że masz prawo oczekiwać
          wolnego miejsca, że to miejsce Ci się należy!

          > > Droga ma być dla WAS prosta, szybka, bezproblemowa!
          >
          > Nie! Droga ma być dla WSZYSTKICH prosta, szybka i bezproblemowa.
          Ale przecież żądasz by inni się gimnastykowali dla Ciebie! W imię
          Twojej wygody chcesz ich pozbawić wygody.
          W jaki sposób ciągła zmiana pasów prawo, lewo, prawo, lewo czyni drogę innego
          niż Ty kierowcy prostą? W jaki sposób jazda zygzakiem, wypatrywanie aut
          chcących się włączyć do ruchu, albo aut szybszych czyni drogę innego kierowcy
          bezproblemową?

          > trzeba reagować na zmieniającą się sytuację na drodze.
          Ta zasada dotyczy zagrożenia, nie zaś ustępowania miejsca i czynienia sobie
          uprzejmości.

          > Bzdura! Ja na ten przykład nie jestem ani prawo ani lewolubem. Ułatwiam jazdę i
          > nnym. W miarę możliwości oczywiście.
          Świetnie, tak trzymaj i bądź w swej uprzejmości bezinteresowny - nie oczekuj
          zbyt dużo w zamian, bo to już nie będzie uprzejmość a wyrachowanie.
          A wpuszczając przed siebie auta, pamiętaj o tych co jadą za Tobą, wpuszczenie
          zbyt wielu jest nieuprzejmością wobec nich.
          • wolfgang87 Re: Tak źle i tak nie dobrze - najlepiej zniknąć 19.12.09, 00:17
            Wygody, wygody...Mojej, twojej...

            Studiowales kiedys - podobal ci sie dziekanat? Wizytowales moze ZUS, fajna obsluga, prawda? Albo jakies inne mile miejsca?
            Co te miejsa laczy? Bezinteresowna nieżyczliwość.

            Miedzy innymi dlatego w naszym kraju jest jak jest. Nie da sie, bo sie nie da. Ludzie wilkiem patrza na drugich. Etc, etc.
            Bo brak u nas masowej b]bezinteresownej życzliwości[/b].

            Np wpuszczam ludzi z bocznych uliczek. Nawet jeśli dopiero co podjechali. A nie? Co, najlepiej by było tak: niech podjedzie, postoi z minutę (żeby poczuł, że jest korek!), i dopiero go ktoś łaskawie wpuści. Kolo musi koniecznie podziekowac! Bo wielka laska go spotkala.

            Wiecej zyczliwosci. Bezinteresownej. Z wlasnej inicjatywy :)
            • qqbek Re: Tak źle i tak nie dobrze - najlepiej zniknąć 19.12.09, 01:01
              wolfgang87 napisał:

              > Wygody, wygody...Mojej, twojej...

              Wbrew pozoru odrobina dobrych chęci i na drodze się da zrealizować.

              > Studiowales kiedys - podobal ci sie dziekanat?
              Jasne! Byłem w samorządzie i kole naukowym... nawet jak odstałem swoje w
              kolejce, to po wejściu i tak wszyscy mnie znali:)

              > Wizytowales moze ZUS, fajna obsl
              > uga, prawda?
              A tu się zgodzę... byle pierduła (na przykład złożenie nowej deklaracji do
              sklonowania co rok) i kilka godzin w plecy.

              > Albo jakies inne mile miejsca?
              > Co te miejsa laczy? Bezinteresowna nieżyczliwość.

              Dokładnie (może poza dziekanatem) :)

              > Miedzy innymi dlatego w naszym kraju jest jak jest. Nie da sie, bo sie nie da.
              > Ludzie wilkiem patrza na drugich. Etc, etc.
              > Bo brak u nas masowej b]bezinteresownej życzliwości[/b].

              Dzisiaj (a właściwie wczoraj) wypchałem gościa z zaspy i oddałem znaleziony
              kilkadziesiąt metrów dalej w zaspie telefon... też mam limit dobrych uczynków na
              dzień, stwierdziłem już w 20 minut później (właściwie to jeszcze przed oddaniem
              telefonu, ale już po kontakcie z właścicielką), że limit ten już się wyczerpał,
              po tym jak zostałem obtrąbiony po niewjechaniu na skrzyżowanie na żółtym (i tak
              nie było miejsca, żeby kontynuować jazdę) i kilku chamskich wymuszeniach
              pierwszeństwa w stylu "duży może więcej".

              > Np wpuszczam ludzi z bocznych uliczek. Nawet jeśli dopiero co podjechali. A nie
              > ? Co, najlepiej by było tak: niech podjedzie, postoi z minutę (żeby poczuł, że
              > jest korek!), i dopiero go ktoś łaskawie wpuści.
              Też wpuszczam. Wielkie mi mecje.

              > Wiecej zyczliwosci. Bezinteresownej. Z wlasnej inicjatywy :)
              Do tych życzeń się przyłączam. Przynajmniej słowami... bo po godzinie obserwacji
              chamstwa na drogach przesiadłem się dziś/wczoraj na własne stopy, jako mniej
              stresujący środek lokomocji :)
              • wolfgang87 Re: Tak źle i tak nie dobrze - najlepiej zniknąć 19.12.09, 01:07
                Moj post glownie odnosil sie chyba do wypowiedzi beora, jako ze nie powinienem "oczekiwac zyczliwosci". A kij - bede oczekiwal :)

                Oczywiscie limit zyczliwosci obowiazuje. Wpuscic mozna dokladnie jeden samochod a nie cala kawalkade. A i to tez zawsze licze, ze wpuszczany wpusci sie plynnie. No coz, czasem tak sie nie dzieje i bywa tak, ze stoje z 2 sekundy i po chwili po prostu jade dalej. A wpuszczany wtedy rusza. Niestety - za pozno :) Juzx znowu zajete :)
                • qqbek Re: Tak źle i tak nie dobrze - najlepiej zniknąć 19.12.09, 01:30
                  wolfgang87 napisał:

                  > Moj post glownie odnosil sie chyba do wypowiedzi beora, jako ze nie powinienem
                  > "oczekiwac zyczliwosci". A kij - bede oczekiwal :)

                  Beor z takim podejściem do sprawy jest albo kierowcą ciężarówki (który dość ma
                  chamstwa tych z osobówek, przez których marnuje czas i paliwo- i wtedy potrafię
                  jego stanowisko poniekąd zrozumieć) albo skończonym burakiem. Tertium non datur.
                  • nelsonek Re: Tak źle i tak nie dobrze - najlepiej zniknąć 19.12.09, 01:34
                    O wypraszam sobie. Jako kierowca ciężarówki (i nie tylko) stanowczo protestuję! :)
                    • qqbek Re: Tak źle i tak nie dobrze - najlepiej zniknąć 19.12.09, 01:44
                      nelsonek napisał:

                      > O wypraszam sobie. Jako kierowca ciężarówki (i nie tylko) stanowczo protestuję!
                      > :)

                      Szczerze mówiąc?
                      Z moim temperamentem nie byłbym w stanie jeździć ciężarówką po tym co widzę
                      codziennie na naszych drogach.
                      Na początku grudnia wracałem z Warszawy po DK17 i widziałem gnojka w Mazdzie,
                      który wyprzedził TIR-a tylko po to, by 100m dalej dać po hamulcach i skręcać w
                      prawo. TIR wyhamował, ledwo... ja nie wiem, czy miałbym ochotę narażać ładunek i
                      tych za sobą :)
                      Mam dużo wyrozumiałości dla kierowców ciągników siodłowych, pojazdów komunikacji
                      miejskiej i (wbrew obiegowej opinii) taksówkarzy, ich też nie boję się na
                      drodze. Całą resztę traktuję z dużą dozą braku zaufania (i w ponad połowie
                      przypadków, całkiem słusznie).
                      • nelsonek Re: Tak źle i tak nie dobrze - najlepiej zniknąć 19.12.09, 01:52
                        To opowiem Ci co spotkało mnie nim szef stwierdził, że Dżi-Pi-eS jednak
                        kierowcom się przyda.
                        Łomża. Zatrzymuję się "swoim" zestawem na poboczu i pytam przechodniów o to jak
                        dojechać tam a tam. Jakiś gościu mówi mi, że mi pokaże jeśli go zabiorę bo on
                        właśnie tam się wybiera. "Dobra. Siadaj". No i pojechaliśmy. Koleś wysiadając
                        mówi "to tu za rogiem". Okazało się, że robiłem za taksówkę, bo wywiózł mnie na
                        drugi koniec miasta.
                        Teraz się z tego śmieję, ale wtedy to myślałem, że kolesia ukatrupię jak dorwę
                        sukinsyna w zielonej kurtce :)
                        • tymon99 Re: Tak źle i tak nie dobrze - najlepiej zniknąć 20.12.09, 21:11
                          to się nazywa 'staropolska gościnność'.
            • beor Re: Tak źle i tak nie dobrze - najlepiej zniknąć 20.12.09, 00:33
              Gwoli wyjaśnienia: wpuszczam.
              Wpuszczam autobusy wyjeżdżające z przystanków. Nie wiem tylko po kiego grzyba mi
              dziękują.
              Wpuszczam zjeżdżających z kończącego się pasa, ale na samym końcu i nie więcej
              niż jednego. To uprzejmość dla tych co jadą za mną - by ich krew nie zalała. Też
              się dziwię kiedy dziękuję. Skoro jazda na zamek za oczywistą, to nie ma za co
              dziękować. Ja w takiej sytuacji nie dziękuję.
              Wpuszczam też czasem czekających w bocznych uliczkach.
              Ale rzadko. Nie widzę w tym nieżyczliwości.
              W korku wpuszczam jednego, jeśli gość przede mną nie wpuścił. To znów jest
              życzliwość dla tych co jadą 50-100 aut za mną. Oni też jadą do domu/pracy.
              Na pustej drodze też wpuszczam rzadko. Albo jeszcze rzadziej.
              Jeśli jadę ostatni w grupie lub z goła jedyny, jaki sens dla czekającego ma te
              kilka sekund (!!!) które zaoszczędzi gdy dam mu wolny pas, albo zwolnię? Zbawi go?
              Często: obserwuję drogę i widzę, że jak ja przejadę to będzie ich mogło
              włączyć się pięciu, bo za mną jest pusto. Więc jadę dalej. A oni wjeżdżają za
              mną. Chyba padło tu wezwanie do obserwacji drogi?
              Często też wpuszczenie powodowałoby zagrożenie w ruchu. Więc wtedy nie
              wpuszczam, bo obserwuję drogę.

              Nie mogę tylko zrozumieć bezmyślnej życzliwości. Kiedy mający pierwszeństwo
              czekają, bo ktoś wpuszcza pięciu, dziesięciu piętnastu podporządkowanych. A
              drugie tyle podporządkowanych się wpycha.
              --
              Nietolerowanie nietolerancji jest NIETOLERANCJĄ.
              • wolfgang87 Re: Tak źle i tak nie dobrze - najlepiej zniknąć 20.12.09, 00:59
                Bardzo ładny post, ale ja osobiście naprawdę nie nadążam. W zasadzie napisałeś, że jest bardzo kulturalnym kierowcą. No nie przymierzając się tak jak i ja :D Wypisałeś chyba wszystkie najważniejsze sposoby umilania życia innym.

                Nikt jednakże tu nie pisał o bezmyślnej życzliwości. Ewentualnie ktoś (być może tylko ja) o takiej bezinteresowanej.

                Oczekiwanie czasami jest. Bo takiemu samotnemu prawolubemu naprawde nic a nic nie zaszkodzi jak zmieni pas na chwilkę. Mnie nic nie zaszkodzi jesli poczekam, ale jemu nie zaszkodzi jak zmieni pas. No wiec po prostu kwestia grzecznosci.

                Dziękowanie autobusów może i jest dziwne, ale naprawdę miłe. Z czegoś wynika. Na pewno sam widziałeś, że autobus nie zawsze dostaje pierwszeństwo przy wyjeździe z przystanku. Poza tym...Tak jest milej i sympatyczniej na drodze. Szkodzi ci coś? "Dziekuje" nic nie kosztuje!

                A gdy jest sie (przedprzed, przed)ostatnim w kolumnie, to oczywiscie prawie zadna grzecznosc nie wchodzi w gre :)
                • qqbek Re: Tak źle i tak nie dobrze - najlepiej zniknąć 20.12.09, 01:10
                  Nic tylko się przyłączyć.
                  Dziękowanie autobusów jest li tylko miłym przypomnieniem, że jednak
                  jest masa kretynów, którzy mają za nic przepisy i zdrowy rozsądek (w
                  Lublinie w MPK masa kierowców tuż po kursie, którzy często wymuszają
                  kolizje na takich... bo nie można w tym miejscu powiedzieć powodują,
                  bo powoduje kto inny) a akurat ty się do nich nie zaliczasz.

                  Nie zgodziłbym się, jeżeli chodzi o wyjeżdżających z
                  podporządkowanych... ich puszczam często i gęsto... znam miasto,
                  jeżdżę często tymi samymi podporządkowanymi i wiem, jaki ból powoduje
                  chęć wyjechania z takowej.

                  Inna sprawa- zasada "puszczam jednego"... tego trzymam się zawsze...
                  bo w Polsce taki już miły zwyczaj, że jak dasz palec, do zaraz całą
                  rękę chcą tobie uje__ć:) Puszczam, przy czym zostawiam tylko tyle
                  miejsca, by jeden się zmieścił. Ze dwa razy trąbił na mnie nawet
                  jakiś "drugi w kolejce" pacan, co próbował skorzystać i zatrzymał się
                  milimetry od mojego błotnika... pukam się wtedy tylko w czoło
                  wymownie (nawet jak nie trąbi, tylko przyhamuje:).
              • nelsonek Re: Tak źle i tak nie dobrze - najlepiej zniknąć 20.12.09, 01:55
                No i teraz sam sobie powinieneś odpowiedzieć: robisz to dlatego bo oczekujesz
                uprzejmości od innych. A to już buractwo. :)
                Bo taki był wydźwięk kilku Twoich postów z tego wątku.

                Pytasz czy zbawi kogoś te parę sekund gdy sobie poczeka gdy jedyny samochód
                jadący główną drogą nie zwolni na chwilę prawego pasa. Zapewne nic wielkiego
                się nie stanie i nikt nie będzie z takiego powodu robił wyrzutu, ani nie napisze
                posta na forum, że oto akurat spotkał buraka na drodze. Tyle, że teraz możnaby
                odwrócić pytanie: a zbawi Cię jak w takiej sytuacji zjedziesz na chwilę na lewy pas?

                Co do podziękowań od autobusów: znam to z autopsji, ale nie będę powtarzał tego
                co napisał w tej sprawie Wolfgang.

                A to, że nie można być przesadnie uprzejmym to prawda. I zasada ta dotyczy nie
                tylko uprzejmości na drodze ale i w życiu.
          • nelsonek Re: Tak źle i tak nie dobrze - najlepiej zniknąć 19.12.09, 01:05
            > Niestety, Tobie nie o to chodzi. Oczekujesz, że ktoś Cię wpuści, bo TY
            > chcesz wjechać. Tak jak krytykujący lewolubów oczekują DLA SIEBIE wolneg
            > o
            > lewego pasa.

            Ciekawe jak na to wpadłeś skoro nigdzie nie napisałem, że to ja siedziałem w tym oczekującym na wjazd pojeździe? Pisałem o obserwacjach z polskich dróg. To się nazywa kultura jazdy.

            > Nie chodzi tu o myślenie i reagowanie, a o to by TOBIE było dobrze.

            Kolejna bzdura. Nie żeby MI było dobrze (bo na ten przykład sam zjeżdżam innym) tylko, żeby ruch był płynniejszy i kierowcy nawajem sobie życzliwi.

            > Hasło które głosisz: "ustąp mi miejsca, bo JA chcę włączyć się do ruchu
            > i
            > nie chce mi się czekać"

            Powtarzam po raz kolejny: ja takich haseł nie głoszę. Niegdzie nie użyłem słów "mi", "moje". Pisałem ogólnie o pewnej sytuacji i to podtrzymuję. Bez względu na to co Ci się WYDAJE

            > O tym z resztą świadczy ten wątek - Ty uważasz, że masz prawo oczekiwać
            > wolnego miejsca, że to miejsce Ci się należy!

            Ten wątek świadczy o tym, że na polskich drogach często - gęsto u kierowców brak myślenia i ogólnie pojętej kultury jazdy.

            > Ale przecież żądasz by inni się gimnastykowali dla Ciebie! W imię
            > Twojej wygody chcesz ich pozbawić wygody.

            Muszę to po raz kolejny powtórzyć. Nie dla mojej wygody. Tylko dla wygody NAS WSZYSTKICH. Ja nie jestem ani prawo ani lewolubem. Widzę też, że są kierowcy, którzy nimi nie są. Ale niestety - większość jest zbyt leniwa by wogóle pomyśleć by ułatwić INNYM (nie mi) jazdę. Bo na pewno wielkim uniedogodnieniem nie jest zmiana pasa na lewy po to by inny (nie JA) mógł sobie już jechać.

            > W jaki sposób ciągła zmiana pasów prawo, lewo, prawo, lewo czyni drogę innego
            > niż Ty kierowcy prostą? W jaki sposób jazda zygzakiem, wypatrywanie aut
            > chcących się włączyć do ruchu, albo aut szybszych czyni drogę innego kierowcy
            > bezproblemową?

            Znowu, że ja ja ja. Guzik. Nie piszę o tym, że denerwuję się tym, że mnie ktoś nie wpuszcza bo jest samolubny, głupi czy zamyślony. Nie. Jazda zygzakiem po mieście w godzinach szczytu po to by jeden mógł ładnie wystartować a inny nie musiał się wlec, jest bez sensu i nie o tym piszę. Jakoś w krajach którym do pięt nie dorastamy jeśli chodzi o kulturę jazdy nie sprawia problemu zrozumienie tego, że jazda "zygzakiem" nie w mieście, ale "na trasie" to coś zupełnie normalnego.

            > Świetnie, tak trzymaj i bądź w swej uprzejmości bezinteresowny - nie oczekuj
            > zbyt dużo w zamian, bo to już nie będzie uprzejmość a wyrachowanie.

            I znowu przeinaczasz. Nigdzie nie napisałem, że czegokolwiek od kogokolwiek oczekuję. Po prostu

            > A wpuszczając przed siebie auta, pamiętaj o tych co jadą za Tobą, wpuszczenie
            > zbyt wielu jest nieuprzejmością wobec nich.

            Jak sobie zmienię pas (po uprzednim upewnieniu się, że mam do tego wystarczającą ilość miejsca i nie utrudnię temu z tyłu jazdy) po to by ułatwić komuś (kogo Ty postrzegasz jako jakiegoś buraka który za Twoją uprzejmość odpowie chamstwem) wjazd to o co chodzi z tymi co jadą za mną?
    • drwallen Re: Prawoluby 18.12.09, 01:58
      to jest minus prawolubów ale i tak sumując są lepsi i bardziej pożyteczni niż
      lewoluby.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka