Dodaj do ulubionych

"Czysto" było...

24.05.10, 22:40
Od kilkunastu dni mam w samochodzie CB!

To świetny wynalazek.
Pomaga odnaleźć drogę, wezwać pomoc, ostrzec o niebezpieczeństwach.

No właśnie - o jakich niebezpieczeństwach?
O rowerzystach, pieszych, stojącym na przystanku za wzgórkiem autobusie, koniu wybiegającym na drogę?

Czy "czysto było" od kolegi z radyjka oznacza, że takich rzeczy na drodze nie spotkasz w najbliższym czasie przed sobą?

Czy tylko oznacza, że nie zaskoczy Cię policja?
I że dlatego można grzać?

No bo przecież poranek na pustej wiejskiej drodze to idealna pora, by przycisnąć...
Obserwuj wątek
    • wichura Re: "Czysto" było... 25.05.10, 10:18
      Dopóki główne niebezpieczeństwo na naszych drogach będzie związane z obecnością
      policji (czyli mandatem za przekroczenie prędkości, na ogół w miejscach, gdzie
      śmiało można jechać szybciej niż miejscowe ograniczenie), to komunikaty na
      radyjku tak właśnie będą brzmiały.
      "- Do .... czysto" - oznacza brak policji (ewentualnie również ITD),
      "- Do .... czysto, tylko koło ... km uważaj na pieszych / pijanego rowerzystę
      / zwierzęta / roboty drogowe
      " - oznacza brak policji, za to inne
      niebezpieczeństwa.
      A jak komunikat o "czystej" drodze zinterpretują poszczególni kierowcy i jak tę
      wiadomość wykorzystają to osobny temat. Dość indywidualny. Niektórzy będą gnać
      na złamanie karku, jak typek z Twojego filmu (na ogół gnojki albo bardzo
      spóźnieni handlowcy), kierowca ciężarówki wykorzysta to do "upłynnienia" swojej
      jazdy (tj. utrzymania stałej, optymalnej prędkości), mnie komunikat taki pozwala
      w 100% skupić się na drodze i jej najbliższym otoczeniu, zamiast wypatrywać
      ukrytego radiowozu (a że odbywać się to będzie przy nieco większej prędkości?
      Skoro towarzyszy jej większa koncentracja, to nie widzę problemu).
      A poranek to wcale nie taka idealna pora. Jeżdżę niemal wyłącznie nocą i bardzo
      nie lubię poranków (gorsza widoczność niż w nocy, częste mgły, wsie "ożywają",
      sporo "wczorajszych" na drodze, no i policja budzi się ze snu).
      • 1realista Re: "Czysto" było... 28.05.10, 00:00
        To nie policj apowoduje zagrożenie a anlfabeci drogowi. Na tym filmie mamy do czynienia z kiepskimi kierowcami którzy jadą zbyt szybko i na sytuację i na własne umiejętności. Kluczowe do poruszania się na drogach jest umiejetność przewidywania zachowań innych. Tego nie nabywa się podczas jazdy z pedałem w podłodze.Potem mamy szereg opinii że "jeżdżę szybko ale bezpiecznie" tylko ktoś mi się wpakował pod koła. I powiela się taką opinię wśród znajomych lub na necie. Do tego podważa się często celowość stref o uspokojonej prędkości ( piję tu szczególnie do Emesa ;-) ) nieanalizując własnych zachowań na drodze i związanych z nim niebezpieczeństw. Reguły są proste: jadę tak sprawnie na ile pozwalają warunki. Wpadając w amok pogonii za utraconym czasem goni się śmierć i nieszczęścia.Po zdarzeniu nie będzie usprawiedliwień tylko pytania dlaczego.Dobry kierowca powstaje właśnie z nabycia przewidywań jak uniknąć tych pytań dlaczego.Ale tu trzeba pokory.Szczególnie dla własnych umiejetności.
        • emes-nju Re: "Czysto" było... 28.05.10, 12:05
          1realista napisał:

          > Kluczowe do poruszania się na drogach jest umiejetność
          > przewidywania zachowań innych.

          Czyli przewidujac najbardziej nawet kretynskie zachowania wszystkich
          znajdujacych sie "w zasiegu strzalu" od biedy mozna toczyc sie powolutku (na
          tyle powolutku, zeby raczej nie zabic np. dowcipaska skaczacego na jezdnie z
          drzewa), ale za zadne skarby nie wolno wyprzedzac, bo przez dosc dluga chwile w
          ogole nie widzi sie prawej strony jezdni, a tam moze akurat gramolic sie z rowu
          prawowity uzytkownik naszych tranzytowych duktow lokalnych. Oczywiscie w czasie
          mijania sie z czyms jadacym z przeciwka nalezy bezwzglednie sie zatrzymac w
          "przewidywaniu zachowan innych" :-P

          > Potem mamy szereg opinii że "jeżdżę szybko ale bezpiecznie" tylko
          > ktoś mi się wpakował pod koła.

          Ale zdajesz sobie sprawe, ze szansa na przewidzenie tego, ze ktos
          NIESPODZIEWANIE (np. zza zaslaniajacej widocznosc przeszkody, co zgodnie ze
          statystykami jest ulubionym zajeciem pieszych) wpakuje mi sie pod kola jest
          identyczna w czasie wolnej jak i szybkiej jazdy, a roznia sie tylko skutki?

          > Do tego podważa się często celowość stref o uspokojonej prędkości
          > ( piję tu szczególnie do Emesa ;-) )

          Skoro pijesz, to zacytuj. Samo picie bez zagrychy... No wiesz...
          • 1realista Re: "Czysto" było... 29.05.10, 13:16
            Emes nie kompromituj się.
            Istnieje pewien zbiór zasad poruszania sie po drodze. Uwzględnione tam są scalanie się potoków ruchu róznych uczestników oraz pewien potencjał nieprzewidywalnych zachowań. Również dotyczy to zachowania zwierząt czy też osób o sporej niedoskonałości zachowań ( słaby refleks, inwalidztwo, nielogiczne poruszanie się, niedołężność). Jesli łamiemy te zasady to w sposób istotny zwiększamy zagrożenie i zmiejszamy możliwość dostrzegania zagrożeń.Sa sytuacje nieprzewidywalne jednak zdecydowana większość zdarzeń wynika ze świadomego łamania zasad. Podkreślam świadomego.Przykład - będę cofał ciężarówką z piszczącymi żarówkami wstecznego obok bawią i rzyglądaja się dzieci. Przecież nie cofam bezmyślnie tylko ostrzegam dzieci i proszę kogoś kto skojarzy możliwość wtragnięcia dzieci z wypadkiem o rzucenie okiem i dopilnowanie sytuacji. Dlatego też kierujący coraz to groxniejszymi pojadami potencjalnie mogącymi dokonać wiekszych zniszczeń podlegają to coraz większym szkoleniom. Zresztą do kierowania niektórymi z nich jest też potrzebna praktyka w kierowaniu mniejszymi.Kolejna sprawa to doswiadczenie. A dzisiaj osiągi techniczne pojazdów sa utożsamiane ze sprawnością kierującego. Co więcej taki "sprawny" kierujący przerzuca własną subiektywną opinię o "dobrości" na innych niedoskonałych uczestników ruchu. Co jest po prostu bzdurne.
            • emes-nju Re: "Czysto" było... 29.05.10, 22:52
              1realista napisał:

              > Istnieje pewien zbiór zasad poruszania sie po drodze. Uwzględnione
              > tam są (...) oraz pewien potencjał nieprzewidywalnych zachowań.

              Calkiem slusznie - PEWIEN POTENCJAL.

              Ty sugerujesz, ze potrafisz dostosowac sie do wszystkiego tylko dzieki
              przestrzeganiu przepisow, a ja twierdze, ze jest to nierealne bez jazdy jak
              opisalem wyzej.
              • 1realista Re: "Czysto" było... 30.05.10, 10:05
                Nie do wszystkiego. Jednak jadąc z uwzględnieniem przepisów znacząco ograniczamy to zaskakujące "wszystko". TU mamy świetny przykład jak nadmierna prędkość upośledza reakcje kierowcy. Jadąc wolniej mamy szanse i zareagować na potencjalne niespodzianki oraz nie stwarzamy dodatkowego zagrożenia.Tu było czysto pokazane: łamanie przepisów=potencjalnych kilka wypadków. Ponieważ uczestnicy ruchu nie są idealni i powodują błędy( świadome lub nie) mniejsza prędkość daje szanse na reakcje. Daje nam czas i miejsce do uniknięcia wypadków.A u nas pokutuje kult prędkości - że niby lepszy kierowca to taki co szyciej jedzie.Stąd mamy wypadki. Zaś niebezpieczne sytuacje kwituje się potem "wiecie jakiego miałem farta bo ktoś coś tam zrobił. ja jechałem szybko choć bezpiecznie". Nie zapominajmy również że kierowcy się uczą. Weźmy dowolnego ściganta - zaczyna od wolniejszych pojazdów by w gronie profesjonalistów przesiadać się na coraz szybsze i mocniejsze maszyny. Na drodze mamy większość amatorów.To dlaczego początkującym lub przeciętniakom dajemy dostęp do naprawdę szybkich pojazdów? Nie ma stopniowej edukacji tylko samouwielbienie. Skutki znamy.Słaby kierowca + amatorzy = rzeź na drogach.
                • emes-nju Re: "Czysto" było... 30.05.10, 11:54
                  1realista napisał:

                  > jadąc z uwzględnieniem przepisów znacząco ograniczamy to
                  > zaskakujące "wszystko".

                  Nie znaczaco, a proporcjonalnie (niekoniecznie wprostproporcjonalnie) do obnizania predkosci. Uwierz mi, ze 50/90 km/h nie zapewnia ZADNEGO marginesu bezpieczenstwa jezeli ktos postanowi, jak filmowa babuszka, wykonac cos tak idiotycznego, ze az trudnego do przewidzenia.

                  > TU mamy świetny przykład jak nadmierna prędkość upośledza reakcje
                  > kierowcy.

                  ???

                  Skad wiesz z jaka predkoscia kto jechal?!

                  Mejson mogl jechac 35 km/h, a wyprzedzajacy go samochod rowniutenkie i "bezpieczne" :-P 50 km/h. Zreszta idac Twoim tokiem rozumowania tak wlasnie bylo! Wracajacy z wyprzedzania samochod mial dostatecznie mala predkosc, zeby jego kierowca mogl spokojnie, bez paniki zareagowac :-P

                  Kuku mogloby sie zrobic jezeli babuszka bez patrzenia by wyszla prosto pod kola Mejsona w momencie, w ktorym ten byl wyprzedzany. Na szczescie Mejson, jak sam przyznaje, widzial babuszke z daleka i byl gotowy do hamowania (to moze sugerowac, ze jechal ponizej kodeksowego 50 km/h).

                  > Jadąc wolniej mamy szanse i zareagować na potencjalne
                  > niespodzianki oraz nie stwarzamy dodatkowego zagrożenia.

                  A najlepiej nie jechac.

                  Zazdroszcze Ci spokoju - ja nawet jadac ponizej limitu predkosci nie mam wrazenia, ze jest bezpiecznie, bo przeciez skoro jade powoli, to tak musi byc :-P




                  PS Piszesz do mnie jako do "szybiego i bezpiecznego", pijesz do mnie w odniesieniu do stref o zmniejszonej predkosci, a mimo prosb o zacytowanie moich potwierdzajacych te zarzuty wypowiedzi, cisza...
                  • misiek4111 Re: "Czysto" było... 30.05.10, 14:38

                    >
                    > Skad wiesz z jaka predkoscia kto jechal?!
                    >
                    > Mejson mogl jechac 35 km/h, a wyprzedzajacy go samochod
                    rowniutenkie i "bezpiec
                    > zne" :-P 50 km/h. Zreszta idac Twoim tokiem rozumowania tak
                    wlasnie bylo! Wraca
                    > jacy z wyprzedzania samochod mial dostatecznie mala predkosc, zeby
                    jego kierowc
                    > a mogl spokojnie, bez paniki zareagowac :-P
                    Ale pitolisz. Przeczytaj dalszą część wątku, Mejson jechał 50, to
                    naprawdę nietrudno ocenić. Kobiecina mogła widząc go założyć, że nic
                    się nie stanie gdy wejdzie na jezdnię, zresztą miała rację, Mejson
                    pisze że tylko zwolnił.
                    Sprawcą całego zamieszania był kierowca Passata, jadący w ter.
                    zabudowanym ok. 100, tego babka wcale nie musiała się spodziewać.
                    Taka jazda jest wszędzie b. surowo zwalczana, w D za +30 tracisz PJ,
                    na Słowacji ok. 800 Euro. U nas jeśli w ogóle policja potrafi kogoś
                    takiego złapać, to dostaje 400-500 zł (żenada), a w społeczeństwie
                    dominuje pogląd że "baba mi wylazła". W tym przypadku widząc tylko
                    Mejsona miała prawo wyjść na drogę, 50 zapewniło bezpieczeństwo,
                    niestety pojawił się miszcz.
                    Tak wygląda spokojna i bez paniki reakcja (Passata), no chyba tylko
                    wg Ciebie, spokojnie to zareagował Mejson i to dlatego że
                    przestrzegał przepisów.
                    PS. Oceniając prędkość Passata z filmu na 50 dajesz podstawy do
                    wątpienia czy w ogóle jeździsz autem. No chyba że jak zwykle twoja
                    demagogia zawiodła Cię na manowce.
                    • emes-nju Re: "Czysto" było... 30.05.10, 21:59
                      misiek4111 napisał:

                      > Mejson jechał 50, to naprawdę nietrudno ocenić.

                      Gratuluje. Ja na podstawie filmu tego nie potrafie. I raczej nie bede nawet
                      probowal, zeby nie wyjsc na idiote :-P
                  • 1realista Re: "Czysto" było... 30.05.10, 17:06
                    Znacząco to znaczy znacząco. Mamy tutaj doskonały przyklad gdzie wyprzedzanie dla wyprzedzania i nadmierna prędkość zbudowało jedną niebezpieczną sytuację i dwie potencjalnie niebezpieczne.Jadąc przepisowo tych zagrożeń nie byłoby lub były dużo mniej niebezpieczne.A jest tu klasyczny teren zabudowany który nie upowaznia do zachowań jak na drodze ekspresowej.Powiem więcej - mozna tam podnieść dopuszczalną do 60 czy 70-ki tylko powinni tam tak jeździć jak autor filmu. To że trafiają się ludzie z rowerami tak zachowujący się na drogach nie jest niczym trudnym do przewidzenia bo to dosyć częste ( niestety) zjawisko.Nie podobami mi się to relatywizowanie jakie ciągle uprawiasz.Tu zagrożenie nie powstało bo milion innych przyczyn było tylko jedna konkretna - kiepski kierowca jadący z nadmierną prędkością.Bo jadący za nim dobry kierowca z prawidłową prędkościa ominął zagrożenia bo je dostrzegł w porę. Co więcej na kilkusetmetrowym odcinku jechali ze identyczną średnią prędkością. Nie żaden zabudowany sraczem sołtysa, nie było magicznego pojęcia znaku tylko było jedno zagrożenie - słaby kierowca gnający na złamanie karku. Ciekawe z jaką prędkością by minął autobus gdyby nie musiał ostro hamować z powodu omijającego.A gdyby ktoś wyszedł zza autobusu? Też nieprawdopodobne lub też trudne do przewidzenia? Ależ skąd - na kursach szczególnie uczulają na takie zagrożenia. Kierowca ma przewidywać zagrożenia i jesli już decyduje się łamać przepisy ( prędkość)to powinien to uwzględnić i dostosować jazdę do drogi.Czytać drogę.Cytować nie będę bo sobie wpisz nicka bedziesz miał wypowiedzi.To przez takie podejście jak reprezentujesz i przez takie zachowania na drodze jak na filmie mamy narzucane tak dużo ograniczeń i utrudnień na drogach.Każde dodatkowe ograniczenie lub instalacja spowalniająca ruch jest postawiona ponieważ znalazł się jakiś znaczący odsetek który dał sobie prawo do łamania zasad poruszania się.W imię jakiś prywatnych interesów lub przyjemności.To mnie wkurza bo przez durniów nie mogę jechać swobodnie. Nie przez urzędników a przez (zazwyczaj) kierowców.Zbyt szybko jadących. Filmy które oglądamy w MejsonTV powinny( wiele z nich) być obowiązkowo puszczane na kursach prawa jazdy. Bo są świetnym materiałęm ilustrującym nasze drogi.
                    • emes-nju Re: "Czysto" było... 30.05.10, 22:10
                      Albo jestes wasatym strozem prawa i nic innego Ci nie wolno napisac, albo jestes
                      bardzo marnym, calkowicie bezrefleksyjnym (!!!) kierowca, jezeli naprawde w
                      przestrzeganiu przepisow i w zasadzie tylko w tym (!!!) upatrujesz swoistej
                      gwarancji bezpieczensta.
                      • 1realista Re: "Czysto" było... 31.05.10, 17:38
                        Wiesz słyszałem też że kiepsko jeżdzę i jestem słabym kierowcą bo jeżdżę po mieście 50 i co gorsza zatrzymuję się na stopie.Policja raczej ma tendencję do łamania przepisów bo nikt im nic nie zrobi. A przestrzegam zasad poruszania się bo jako inżynier wiem czym grozi odstępstwo od zasad :-). Mam tę zdolność przewidywania i łączenia zaleznosci między nieodpowiedzialnością a wypadkami. Bezrefleksyjnie to raczej jedzie tym passatem bo wciska pedał w podłogę i nic go nie interesuje poza jechaniem coraz sybciej. Ja zaś jestem dobrym kierowcą bo myslę o innych. Dodatkowo trzymanie się zasad i przestrzeganie reguł powoduje że mam czas na obserwację drogi co daje mi atuty w postaci braku stresu w na niespodzianki typu radary etc, mam czas i miejsce na właściwą reakcję w razie zagrożenia, moje postrzeganie nie jest uposledzone przez nadmierną prędkość przez co mogę dostrzec zagrożenia. Ot, takie drobnostki...
                        • emes-nju Re: "Czysto" było... 31.05.10, 18:26
                          1realista napisał:

                          > Wiesz słyszałem też że kiepsko jeżdzę i jestem słabym kierowcą bo
                          > jeżdżę po mieście 50 i co gorsza zatrzymuję się na stopie.

                          No to cos z Toba musi byc nie tak. Jezdze podobnie, ale uwazam sie za
                          przecietnego, a nie slabego kierowce :-P
                  • mejson.e Prędkość 30.05.10, 21:21
                    emes-nju napisał:

                    > Kuku mogloby sie zrobic jezeli babuszka bez patrzenia by wyszla prosto pod kola
                    > Mejsona w momencie, w ktorym ten byl wyprzedzany. Na szczescie Mejson, jak sam
                    > przyznaje, widzial babuszke z daleka i byl gotowy do hamowania (to moze sugero
                    > wac, ze jechal ponizej kodeksowego 50 km/h).

                    Jechałem równo 50, na tempomacie, facet w srebrnym passacie męczył się za mną na "obszarze uspokojonym" na wylocie z Puław, po paru minutach jazdy po "normalnym" zabudowanym (i tak długo wytrzymał) dodał gazu i rozpędził się pewnie koło setki.
                    Wiedziałem, że będzie mnie wyprzedzał (bujnął się w lusterku), więc babci z rowerem nic nie groziło - nie omijałbym jej w czasie wyprzedzania przez srebrną "szczałę"...
                    • emes-nju Re: Prędkość 30.05.10, 22:34
                      mejson.e napisał:

                      > Jechałem równo 50, na tempomacie, facet w srebrnym passacie męczył
                      > się za mną na "obszarze uspokojonym" na wylocie z Puław, po
                      > paru minutach jazdy po "normalnym" zabudowanym (i tak długo
                      > wytrzymał) dodał gazu i rozpędził się pewnie koło setki.

                      Nie wiemy do ilu, choc skoro Cie wyprzedzal, a Ty jechales 50 km/h, bezsporne jest to, ze przekroczyl przepisy. Jezeli ten Passat, to nie byl tunowany potwor, to na dystansie od rozpoczecia wyprzedzania, do powrotu na swoj pas (chwilowo zajety przez prawowita uzytkowniczke jezdni) nie przekroczyl raczej 70-tki.

                      Tylko, ze w tej galezi watku usiluje (bezskutecznie) przekonac Realiste, ze w podobnej sytuacji mniejsze znaczenie ma przekroczenie predkosci (Ty mogles jechac wolniej, a wyprzedzaajcy jechac dokladnie 50 km/h i tez bylaby niebezpieczna sytuaja - mniej, bo byloby wolniej, ale tez byloby niefajnie), a wieksze to, ze piesza zachowala sie nad wyraz niefrasobliwie - mi w kazdym razie nie wpadloby do lba wyjsc na jezdnie, zatrzymac sie, wsiasc na rower i dostojnie ruszyc widzac samochody. Odnioslem byc moze niesluszne wrazenie, ze piesza nie patrzyla na droge tylko robila swoje. Ale ja nie jestem wiejskim rowerzysta i patrze...

                      > Wiedziałem, że będzie mnie wyprzedzał (bujnął się w lusterku),
                      > więc babci z rowerem nic nie groziło - nie omijałbym jej w czasie
                      > wyprzedzania przez srebrną "szczałę"...

                      Zachowalbym sie tak samo. Tylko ilu jest tak sie zachowujacych? Przeciez wiekszosc kierowcow jezdzi bezrefleksyjnie, bez cienia zastanowienia sie - patrza na droge, zeby w cos nie trafic, ale nie analizuja sutuacji jako calosci (lektura wypowiedzi Realisty sklania mnie do twierdzeni, ze byc moze jest on takim wlasnie kierowca - jest bardzo przywiazany do komunalow i w zasadzie nie udziela odpowiedzi innych niz ich przytaczanie). A do tego coraz czesciej na droge wyjezdzaja "dzieci spedofobii" - oni jada powoli wiec nic sie nie stanie. I mamy potem akcje jak pokazna przez Tigesa pani, ktora przeciez powoli objechala radiowoz przepuszczajacy pieszego...

                      W manewrze Passata mozna dopatrywac sie przekroczenia przepisow, ale nie byla to bezposrednia przyczyna powstania niebezpiecznej sytuacji. Przyczyna byla rowerzytka. A sposob jazdy kierowcy "strebrnej szczaly" co najwyzej MOGL (w tej konkretnie sytuacji nic specjalnego sie nie stalo) dolozyc swoje do juz istniejacego powaznego niebezpieczenstwa.
                      • winnix Re: Prędkość 31.05.10, 17:17
                        > Tylko, ze w tej galezi watku usiluje (bezskutecznie) przekonac Realiste, ze w p
                        > odobnej sytuacji mniejsze znaczenie ma przekroczenie predkosci (Ty mogles jecha
                        > c wolniej, a wyprzedzaajcy jechac dokladnie 50 km/h i tez bylaby niebezpieczna
                        > sytuaja - mniej, bo byloby wolniej, ale tez byloby niefajnie), a wieksze to, ze
                        > piesza zachowala sie nad wyraz niefrasobliwie -

                        Rany boskie, Emes, Ty czasami naprawdę jesteś równie niereformowalny jak Oryś. Jedziesz przez wiochę, spodziewasz się babcinek pchających "bezmyślnie" rowery, kolesi wracający z jabolowego spotkania, dzieciaków pomykających bez pomyślunku i po prostu zwalniasz. Ty oczekujesz od wszystkich, że będą się zachowywać racjonalnie i bezpiecznie dla własnego zdrowia, a to jest zwyczajnie niemożliwe. Wiedząc o tym, że jest to niemożliwe, stosujesz środki zaradcze, takie jak jechanie w miarę normalnie.

                        Babcia wylazła na drogę, jej błąd, ale kierowca passata jechał za szybko. To że Ty nie jesteś wiejskim rowerzystą, nie znaczy, że tacy nie istnieją i można zapierdalać jak dziki osioł, bo "nikt zdrowo myślący nie wyskoczy mi na jezdnię".
                        • emes-nju Re: Prędkość 31.05.10, 18:56
                          Tu nie o to chodzi. Ja na drodze spodziewam sie najgorszego, ale staram sie jezdzic tak, zeby uniknac zagrozen mieszczacych sie w pewnym ramach "standardu"(*). Nie mam cienia wplywu na to, co wykracza poza ten "standard", a wiec albo jade i akceptuje pewien stopien ryzyka (nie wierzac w bajki, ze jak pojade przepisowo, to nikomu wlos ze lba nie spadnie), albo nie wychodze z domu.

                          Klopot w tym, ze nie potrafie poslugiwac sie "logika", ktora mowi, ze jakbym jechal przepisowo, to byloby git. Bo wszystko zalezy od pewnego lutu szczescia (ktoremu nalezy oczywiscie pomagac). Tak samo moge miec "goraco" przy wariackich w terenie zabudowanym 100 km/h i przy "bezpiecznych" 50 km/h. Bo moja predkosc nie ma ZADNEGO wplywu na nieprzewidywalne zachowanie innych. Przeciez pieszy nie wyskoczy mi bez patrzenia pod kola wylacznie dlatego, ze jade 100 km/h, a dlatego, ze jest (tiiiiit).

                          Zdaje sobie sprawe, ze im szybciej jade, tym trudniej mi nad autem zapanowac w czasie awarajnych manewrow, trudniej wyhamowac, ale to wszystko - rownie dobrze moge zabic kogos jadac 150 i 15 km/h.

                          Reasumijac - MOJE kurczowe przestrzeganie przepisow nie zmieni radykalnie sytuacji na drodze, jezeli inni (w tym wypadku piesi i rowerzysci, ktorzy sa sprawcami ok. polowy zdarzen ze swoim udzalem!) nie beda ich przestrzegali w ogole. A pies z przepisami - niech chociaz wykazuja sie elementarnym instynktem samozachowawczym!!! Polowa polskich pieszych ginie "na wlasna probe", a skoro tak zostalo to zakwalifikowane przez policje, to znaczy, ze kierowca byl krysztalowy - nie przekroczyl, dostosowal, mial wazna gasnice i nie bil zony. Znajac grzeszki polskich kierowcow sytuacja jest koszmarna. Wiekszosc przekracza predkosc, a wiec po kolizji z pieszym nie maja jak sie bronic przed zarzutami, nawet jezeli pieszy zeskoczyl im pod kola z galezi! Jezeli wiec, przy tej skali lamania przepisow przez kierowcow, NADAL ok. polowa pieszych uznawana jest winnymi zdarzenia, to... Ja nie mam slow na okreslenie ludzi, ktorzy sa az tak pozbawieni instynktu samozachowawczego...

                          --
                          (*) Przyklad "standardu" (chorego, ale tak juz jest). Za standard mozna np. uznac pieszego WYCHODZACEGO zza autobusu, z ktorego akurat wysiad, ale trudno juz spodziewac sie, ze zza autobusu, ktory akurat sie zatrzymuje wybiegnie jakis (tiiit), ktory z jazda tym autobusem nie mial nic wspolnego i tak sobie po prostu biegnie. Autobus jeszcze jedzie i trudno spodziewac sie, ze wyjda zza niego jego pasazerowie. Trudno tez zatrzymywac sie na widok kazdej przeszkody, zza ktorej ktos moze rozpaczliwie rzucic mi sie pod kola...
                          • jureek Re: Prędkość 31.05.10, 19:21
                            emes-nju napisał:

                            > Reasumijac - MOJE kurczowe przestrzeganie przepisow nie zmieni radykalnie sytua
                            > cji na drodze, jezeli inni (w tym wypadku piesi i rowerzysci, ktorzy sa sprawca
                            > mi ok. polowy zdarzen ze swoim udzalem!) nie beda ich przestrzegali w ogole.

                            Ale na to, jak ja jadę, to ja mam wpływ, a na to, co robią inni wpływu nie mam,
                            więc dlatego wymagam przede wszystkim od siebie - czy ja byłem w porządku, a nie
                            rozgrzeszam się fatalizmem losu, że nawet gdybym jechał przepisowo, to i tak nic
                            by nie pomogło.
                            Ja mam przede wszystkim robić to, co do mnie należy, a nie pokazywać palcem na
                            innych.
                            Nikt nie pisze, że jazda pięćdziesiątką przez wieś gwarantuje, że nic się nie
                            stanie, taka jazda zmniejsza jednak prawdopodobieństwo tego, że dojdzie do
                            wypadku, a jak już dojdzie, to skutki na ogół nie są tak straszne, jak przy
                            większych prędkościach.
                            Jura
                            • emes-nju Re: Prędkość 01.06.10, 11:00
                              jureek napisał:

                              > Ale na to, jak ja jadę, to ja mam wpływ, a na to, co robią inni
                              > wpływu nie mam

                              Przeciez wlasnie to pisze! I wielokrotnie pisalem, ze jezdze przepisowo i ostroznie. I od 20 lat bez nawet kolizji z mojej winy. Straszny ze mnie pirat - do tego z zerowym kontem punktowym :-P

                              > więc dlatego wymagam przede wszystkim od siebie - czy ja byłem w
                              > porządku, a nie rozgrzeszam się fatalizmem losu, że nawet gdybym
                              > jechał przepisowo, to i tak nic by nie pomogło.

                              To nie fatalizm, a rachunek prawdopodobienstwa.

                              Tak samo zabije kogos, kto BEZ PATRZENIA wyjdzie mi pod kola w odleglosci 15 m jak jade 100 km/h i kogos, kto BEZ PATRZENIA wyjdzie mi pod kola w odleglosci 3 m jak jade 50 km/h. Skoro ktos wychodzi bez patrzenia, to rownie dobrze moze wyjsc w bezpiecznej jak i "beznadziejnej" odleglosci. To czy jade przepisowo, czy nie, nie zaowocuje niezabiciem idioty, a tylko tym czy unikne, czy nie unikne konsekwencji prawnych. Bo psychicznych nie unikne w zadnej sytuacji...

                              > Nikt nie pisze, że jazda pięćdziesiątką przez wieś gwarantuje, że
                              > nic się nie stanie

                              A te teksty, ze "gdybys jechal wolniej to..."? W ten sposob mozna zrobic morderce z jadacego 10 km/h. Bo przeciez "mogl jechac wolniej" :-P

                              I caly klopot w tym, ze dopoki tylko jedna strona musi "przestrzegac", "nieprzekraczac", "dostosowywac", "zachowywac" itd., a druga moze robic co chce, wolniejsza jazda zaowocuje spadkiem liczby zabitych, ale nie zmniejszy tej liczby radykalnie. Tym bardziej, ze im wolniej jezdzimy i im dobitniej opisuje sie "rozpedzonych piratow", tym piesi czuja sie bardziej "bezpieczni" i tym bardziej idiotycznie sie zachowuja. Szczegolnie poza terenami zabudowanymi - w miastach zachowania polskich kierowcow i pieszych nie odbiegaja zasadniczo od przecietnych europejskich. Przypominam, ze ok. polowy poleglych w wypadkach pieszych poleglo "na wlasna prosbe", a to znaczy, ze kierowca byl bez skazy. Naprawde polecam zastanowic sie nad tym co mowia te statystyki, skoro naprawde trudno znalesc kierowce bez skazy...
    • emes-nju Re: "Czysto" było... 25.05.10, 11:26
      Dziekowac opatrznosci, ze Passat nie zaczal wyprzezania chwile pozniej i nie
      skonczylo sie to swoistym wyprzedzaniem na trzeciego... Tu nawet predkosci nie
      musialy byc duze, zeby doszlo do sieczki z powodu dosc niefrasobliwego
      zachowania rowerzystki.
      • mejson.e Niefrasobliwie 25.05.10, 12:26
        emes-nju napisał:

        > Dziekowac opatrznosci, ze Passat nie zaczal wyprzezania chwile pozniej i nie
        > skonczylo sie to swoistym wyprzedzaniem na trzeciego... Tu nawet predkosci nie
        > musialy byc duze, zeby doszlo do sieczki z powodu dosc niefrasobliwego
        > zachowania rowerzystki.
        >
        Widziałem jak rowerzystka/piesza skrada się pod górę znacznie wcześniej.
        Wiedziałem też że passat mnie wyprzedza i nie omijałbym jej tylko przyhamował.
        Jechałem zacną pięćdziesiątką i czasu miałem dużo na wszystko.
        A passat czaił się za mną ponad pięć minut...
    • misiu-1 Re: "Czysto" było... 25.05.10, 12:07
      A s jaki sposób chciałbyś być ostrzeżony przez CB o nagle wychodzącej na
      drogę pieszej rowerzystce albo nagle wyprzedzającym autobus samochodzie?
      Siłą rzeczy pozostaje ostrzeganie o grasujących piratach drogowych w radiowozach.
      • wolfgang87 Re: "Czysto" było... 25.05.10, 12:30
        Wszystkiego się nie da. Tak czy owak, przyznasz, ze info "na 5tym kilometrze jedzie ciemny rower" podane po zmroku, byłoby zbawienne :)
        • bezzebnypirat Re: "Czysto" było... 27.05.10, 16:54
          I najczesciej takie wlasnie info otrzymujesz. Dawno juz nie jezdzilem po Polsce,
          ale jak jezdzilem z CB to takie informacje otrzymywalem. Jednak w normalnym
          swiecie, na normalnych drogach CB traci racje bytu.
    • sven_b Re: "Czysto" było... 25.05.10, 12:28
      O, baba która mi wyjechała dociągnęła już pod Puławy i nadal groźna.
      • emes-nju Re: "Czysto" było... 25.05.10, 12:35
        A wiesz, ze jak zobaczylem film, to pomyslalem cos w tym stylu? ;-)
      • edek40 Re: "Czysto" było... 25.05.10, 12:40
        > O, baba która mi wyjechała dociągnęła już pod Puławy i nadal groźna.

        Raczej nie. To po prostu krewna tej baby, obdarzona przez los ta sama skaza genetyczna, ktora stlumila w niej instynkt samozachowawczy. Byc moze z kazirodzego "rozrodu".

        Dwa tygodnie temu mialem dawno nie widziane spotkanie. Otoz dosc smialo wyjechal mi w Legionowie kon przyczepiony do wozu. Jechalem powoli, wiec zatrzymalem sie. Na desce siedzial prawdziwy Jakub Wedrowycz z zagipsowana prawa reka. Puscilem, aby mi nie wypalil z gumofilca w twarz. Pojechalem do domu, napilem sie kawy, wsadzilem w pojazd dziewczynki i udalem sie do pobliskiego Serocka. Zgadnijcie kto calkowicie sparalizowal ruch w Serocku?

        :)

        Tak, ten sam.
    • klemens1 Re: "Czysto" było... 26.05.10, 21:34
      Droga z Puław w kierunku Kazimierza?
      • mejson.e Re: "Czysto" było... 26.05.10, 23:42
        klemens1 napisał:

        > Droga z Puław w kierunku Kazimierza?
        >
        Ta sama!
        Ja jechałem "uspokojony", ten za mną wręcz przeciwnie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka