edek40
09.11.10, 16:08
"Koniec sprawy pędzącego przez miasto samochodu straży miejskiej i płocczanina, który go nagrał. Policja umorzyła postępowanie. A właściwie - dwa postępowania.
(...)
A policja badała sprawę przekroczenia prędkości przez samochód straży. I jednocześnie szukała autora filmu.
(...)
- W pierwszym wypadku z powodu braku danych wskazujących na złamanie przepisów - tłumaczy Piasek. I wyjaśnia: - Chodzi o to, że dowodem w tego typu sprawie może być tylko wskazanie z radaru. Czy nagranie z wideoradaru, dane zapisane na sprzęcie używanym przez jednostki powołane do kontroli. Przekroczenia prędkości na podstawie filmu udowodnić się nie da." -