19.10.11, 14:05
Dzisiaj byłem świadkiem w sumie niewielkiej kolizji drogowej: kierowca wyjeżdżający z pasa rozbiegowego na główną lekko potrącił mijający go samochód. Uderzenie nie było zbyt mocne(widać to było po "obrażeniach" na obu autach),wytrąciło mijającego z toru jazdy o~1m. Nic nie jechało z naprzeciwka,wystarczyła niewielka korekta kierownicą i sprawa zamknęła by się w granicach "dwóch może czterech blach". Reakcja uderzonego była bardzo gwałtowna. Mocny skręt kierownicą w prawo, w rezultacie ratowanie się przed wypadnięciem z drogi, odbicie w lewo, zahaczył o lewe pobocze(twarde)i ponowny ostry skręt w prawo. W rezultacie tych "działań" wylądował na boku w rowie oddalonym od ulicy o jakieś 3 m.
Nikomu na szczęście nic się nie stało(może parę guzów),obaj kierowcy byli młodzi wiekiem.
W sumie tym wątkiem chciałem nawiązać do niedawnej dyskusji o jazdach doszkalających. W tym wypadku niewielkie "obycie" się z autem pewnie by pomogło,ale strach pomyśleć co mogło by się wydarzyć przy większym nasileniu ruchu?
Pozdr.
Obserwuj wątek
    • nazimno Najgorsza jest panika. 19.10.11, 14:15
      Widocznie ani jeden ani drugi "nie cwiczyli" zbyt czesto tego manewru.
      Niedawno wymienialismy tu krotkie uwagi na temat "rozbiegowek".

      Kto nie ma intuicji i wyobrazni niech lepiej czeka na koncu rozbiegowki.
      Dynamiczne wslizniecie sie w ruch jest dla tylko dla tych, ktorzy to potrafia wykonac
      bezblednie.


      • bimota Re: Najgorsza jest panika. 19.10.11, 14:20
        Co ma do tego intuicja ? Albo go nie widzial, albo walnal specjalnie...
        • nazimno juz pisalismy 19.10.11, 14:35
          Na rozbiegowce musisz szybko ocenic luke dobra do wciecia sie w ruch, musisz
          bezblednie ocenic predkosc swoja i innych, musisz ocenic, czy ci rozbiegowka wystarczy czy nie, musisz dobrze znac dynamike swojego samochodu.
          Musisz uwzglednic warunki atmosferyczne.

          Nie kazdy to potrafi zrobic bezblednie.
          Na kursie na PJ nie ucza tego w Polsce.
          Rozmawialem niedawno z corka znajomej.
          Bylo glownie parkowanie i jakis nudne jazdy po osiedlach.

          • bimota Re: juz pisalismy 19.10.11, 16:47
            Nie pamietam....

            To intuicji trzeba uczyc ? :)
      • silver.arrow Re: Najgorsza jest panika. 19.10.11, 14:47
        nazimno napisał:

        > Kto nie ma intuicji i wyobrazni niech lepiej czeka na koncu rozbiegowki.

        I niech wszyscy którzy jadą za nim zwalniają i zastanawiają się o co chodzi. Przepis na korek i niebezpieczną sytuację murowany.

        > Dynamiczne wslizniecie sie w ruch jest dla tylko dla tych, ktorzy to potrafia w
        > ykonac
        > bezblednie.

        Bez przesady, to nie jest takie trudne.
        • nazimno Lepiej niech czeka. Zamiast spartolic. 19.10.11, 14:57
          (jak w podanym przez rekruta1 przypadku)

          Czy to jest trudne czy nie zalezy od delikwenta/(tki).
          Ja nie mam z tym problemu.
        • bimota Re: Najgorsza jest panika. 19.10.11, 16:57
          Lepsze to niz czekanie na poczatku, co jest chyba czesciej praktykowane.
    • edek40 Re: Stłuczka 19.10.11, 14:51
      Pare lat temu udzielalem pierwszej pomocy kobitce, ktora naprawde lekko potracona przeszybowala z prawego pasa Mostu Torunskiego, przez pozostale trzy, pelne w szczycie samochodow, i oderzyla w bariere rozdzialajaca stajac tylem do przodu. Na szczescie nikt nie zaklocil jej lotu i nie poprawil uderzenia, a ja cale zajscie obserwowalem z mniej wiecej trzeciego rzedu aut.

      Dodac nalezy, ze oszolomiona pani w mocno srednim tlumaczyla, ze nie wie jak to sie moglo stac, bo ona zawsze powolutku jezdzi. Ja zas w tym czasie probowalem doraznie opatrzyc silnie krwawiocy luk brwiowy i czolo. Pani bowiem, z uwagi na to, ze powolutku, nigdy nie zapinala pasow, wiec najpierw wprasowalo jej jej wlasne okulary w brwi, a potem pacnela czolem w szybe, ktora "bezpiecznie" zatrzylama jej lot, lamiac sie na tysiace ostrych kawalkow.

      Tak na marginesie zatrzymalo sie sporo aut. Jednak nikomu nie wpadlo do glowy sprobowac otworzyc pokieraszowana maske i odlaczyc akumulator.
      • jureek Re: Stłuczka 19.10.11, 15:07
        edek40 napisał:

        > Pani bowiem, z uwagi n
        > a to, ze powolutku, nigdy nie zapinala pasow,

        I tak między wierszami przemyca się tezę, że jeżdżący powoli to gorsi kierowcy.
        Jura
        • edek40 Re: Stłuczka 19.10.11, 15:10
          > I tak między wierszami przemyca się tezę, że jeżdżący powoli to gorsi kierowcy.

          Jakies dwa lata temu, powolutku, zginela moja sasiadka ze wsi. Pisalem o tym. Zabila ja poduszka, a ona, powolutku, nie zapiela pasow.

          Jesli kogos, kto powolutku nie zapina pasow uwazasz za gorszych, to Twoja sprawa. Jak uwazam za albo bezmyslnych, albo za niewyedukowanych.
          • rekrut1 Re: Stłuczka 19.10.11, 15:38
            Moim zdaniem w opisanym prze zemnie zdarzeniu główną rolę odegrał fakt braku (umiejętności,doświadczenia) prawidłowo jadącego kierowcy.Gdyby właściwie zareagował(zamiast panicznie kręcić kierownicą) skończyło by się na tych kilku lekko wgniecionych blachach. I tu kłaniają się nieocenione na tym forum kursy doszkalające.
            Dla jasności,nie jestem instruktorem takowych. :))
            Pozdr.
            • nazimno Ludzie nie pojda na takie kursy. 19.10.11, 15:58
              Kazdy kierowca to urodzony geniusz kierownicy.
              Niczego nowego go nie naucza.


            • jureek Re: Stłuczka 19.10.11, 16:22
              rekrut1 napisał:

              > Moim zdaniem w opisanym prze zemnie zdarzeniu główną rolę odegrał fakt braku (u
              > miejętności,doświadczenia) prawidłowo jadącego kierowcy.

              Też nie mam doświadczenia w stłuczkach (bo takowych nie miałem). Mam się tego wstydzić?
              Jura
              • rekrut1 Re: Stłuczka 19.10.11, 22:55
                Też nie mam doświadczenia w stłuczkach (bo takowych nie miałem). Mam się tego wstydzić?
                Wstyd nie dym w oczy nie gryzie. A doświadczenie zdobywa się nie koniecznie w czasie wypadków ale to już wyższy stopień wtajemniczenia.
                • jureek Re: Stłuczka 19.10.11, 23:16
                  rekrut1 napisał:

                  > A doświadczenie zdobywa się nie koniecznie w c
                  > zasie wypadków ale to już wyższy stopień wtajemniczenia.

                  Doświadczenie, jak sama nazwa wskazuje, zdobywa się doświadczając czegoś. Jeżeli więc mam mieć doświadczenie w zakresie stłuczek, to muszę tych stłuczek doświadczyć. Żeby mieć doświadczenie w zakresie poślizgów, muszę te poślizgi przeżyć (i to raczej nie na konsoli, choć niektóre symulatory są całkiem realistyczne, to jednak trudno w przypadku symulatorów mówić o rzeczywistym doświadczeniu).
                  Jura

                  P.S. Nie pisałem o wypadkach.
          • jureek Re: Stłuczka 19.10.11, 16:20
            edek40 napisał:

            > Jesli kogos, kto powolutku nie zapina pasow uwazasz za gorszych, to Twoja spraw
            > a. Jak uwazam za albo bezmyslnych, albo za niewyedukowanych.

            Znam takich z gatunku tzw. "szybkich i bezpiecznych", którzy też nie zapinają pasów.
            Tak więc jeżdżący powoli nie mają monopolu na niezapinanie pasów.
            Ty jednak wiążesz niezapinanie pasów z jazdą "powolutku" i to jest właśnie ta Twoja manipulacja, którą próbujesz przemycić między wierszami (w tym poście już po raz drugi w tym wątku).
            Jura
            • emes-nju Re: Stłuczka 19.10.11, 16:29
              jureek napisał:

              > Znam takich z gatunku tzw. "szybkich i bezpiecznych", którzy też nie zapinają
              > pasów.

              Ja tez. Tylko, ze chyba wszyscy mi znani "szybcy i bezpieczni" jezdzacy bez pasow (znam kilku takich) zdezaktywowali poduszki powietrzne... Serio. "Szybcy i bezpieczy" zwykle sa nieco bardziej swiadomymi uzytkownikami samochodow niz kierowcy "ja przeciez powolutku".
              • jureek Re: Stłuczka 19.10.11, 16:35
                emes-nju napisał:

                > Ja tez. Tylko, ze chyba wszyscy mi znani "szybcy i bezpieczni" jezdzacy bez pas
                > ow (znam kilku takich) zdezaktywowali poduszki powietrzne... Serio. "Szybcy i b
                > ezpieczy" zwykle sa nieco bardziej swiadomymi uzytkownikami samochodow niz kier
                > owcy "ja przeciez powolutku".

                No to się dowartościowali ci "szybcy, bezpieczni i świadomi" po przeczytaniu Twojego wpisu. Brzydka waaadza im dokucza, to chociaż Edek po główce pogłaszcze.
                Jura

                • emes-nju Re: Stłuczka 19.10.11, 16:36
                  Jureczku, badz laskaw nie wciskac mi do geby tego, czego nie powiedzialem.
                • jureek Re: poprawka 19.10.11, 16:36
                  jureek napisał:

                  > Brzydka waaadza im dokucza, to chociaż Edek po główce pogłaszcze.

                  Sorry, nie Edek tylko Emes. Kurcze, ciągle Was mylę.
                  Jura
                  • emes-nju Re: poprawka 19.10.11, 16:43
                    Jeszcze raz. Gdzie ja czy Edek kogokolwiek po glowce poglaskal?
                    • jureek Re: poprawka 19.10.11, 16:48
                      emes-nju napisał:

                      > Jeszcze raz. Gdzie ja czy Edek kogokolwiek po glowce poglaskal?

                      W stwierdzeniu, że "szybcy i bezpieczni" są bardziej świadomymi kierowcami niż jeżdżący powolutku.
                      Jura
                      • emes-nju Przekonales mnie 19.10.11, 16:55
                        jureek napisał:

                        > emes-nju napisał:
                        >
                        > > Jeszcze raz. Gdzie ja czy Edek kogokolwiek po glowce poglaskal?
                        >
                        > W stwierdzeniu, że "szybcy i bezpieczni" są bardziej świadomymi kierowcami niż
                        > jeżdżący powolutku.

                        Do teraz nie mialem wrazenia, ze piszac cos takiego glaszcze kogos po glowce, ale widocznie tak jest. Pozwolisz zatem, ze zanim opublikuje nastepny post zasiegne Twojej opinii - zeby nie okazalo sie, ze nie dosc, ze glaszcze, to jeszcze np. gwalce :P

                        A tak serio. WSZYSCY znani mi "szybcy i bezpieczni" (a tylko o nich pisalem), to ludzie, dla ktorych jazda samochodem jest przyjemnoscia. Oprocz jezdzenia interesuja sie tez technika. Dlatego wlasnie wiekszosc tych, ktorzy jezdza bez pasow (kilka osob, ktore ubzduraly sobie, ze pasy wiecej szkody niz pozytku przynosza - wolno im), zdezaktywowalo poduszki. Bo wiedza czym to grozi.

                        A "ja powolutku" w wiekszosci wypadkow o samochodzie wiedza malo/bardzo malo. Stad pojawiajace sie co jakis czas w prasie doniesienia o smierci przy minimalnej predkosci, za to bez pasow.

                        WEDLUG MNIE tylko o tym pisalem. Ale wiem juz, ze bladzilem :P
                        • jureek Re: Przekonales mnie 19.10.11, 17:12
                          emes-nju napisał:

                          > A tak serio. WSZYSCY znani mi "szybcy i bezpieczni" (a tylko o nich pisalem), t
                          > o ludzie, dla ktorych jazda samochodem jest przyjemnoscia.

                          Gdyby tak było, to by się tak nie wściekali, że muszą mieć tę przyjemność przez parę minut dłużej.
                          Jura
                          • 0rwell Re: Przekonales mnie 19.10.11, 21:32
                            Celna uwaga. Bardzo celna. Obalamy mity. Konsekwentnie.
                          • emes-nju Re: Przekonales mnie 20.10.11, 12:57
                            jureek napisał:

                            > Gdyby tak było, to by się tak nie wściekali, że muszą mieć tę przyjemność przez
                            > parę minut dłużej.

                            A moze lubia krocej, ale intensywniej?

                            Ja np. uwielbiam makaron. I gotuje go krotko, zeby byl lepszy. Bo gotowany za dlugo zamienia sie w rzygliwa breje ;D
                            • jureek Re: Przekonales mnie 20.10.11, 13:10
                              emes-nju napisał:

                              > jureek napisał:
                              >
                              > > Gdyby tak było, to by się tak nie wściekali, że muszą mieć tę przyjemność
                              > przez
                              > > parę minut dłużej.
                              >
                              > A moze lubia krocej, ale intensywniej?

                              No to nie pisz ogólnie, że jazda samochodem jest dla nich przyjemnością, skoro tylko intensywna jazda (cokolwiek by to miało oznaczać) sprawia im przyjemność.
                              A co to znaczy intensywniej? Czym się mierzy taką intensywność? Ilością wyprzedzonych kapeluszników? Ilością jadących z naprzeciwka i uciekających na pobocze?
                              Jura
                              • emes-nju Re: Przekonales mnie 20.10.11, 13:17
                                Wiesz... Nie zamyka sie lancucha wymiarowego ;)

                                Skoro piszemy o "szybkich i bezpiecznych", to chyba nie trzeba pisac, ze przyjemnosc sprawia im jazda szybsza od predkosci bryczki :D
                                • jureek Re: Przekonales mnie 20.10.11, 13:24
                                  emes-nju napisał:

                                  > Skoro piszemy o "szybkich i bezpiecznych", to chyba nie trzeba pisac, ze przyje
                                  > mnosc sprawia im jazda szybsza od predkosci bryczki :D

                                  Ale oni się wściekają nawet wtedy, gdy muszą jechać 50 km/h, a to przecież dużo szybciej niż prędkość bryczki. Nie mówiąc już o takich, którzy walą długimi na autostradzie, gdy wyprzedzam tiry jadąc 110 km/h, co już jest prędkością w ogóle nieporównywalną z bryczką. Mam wrażenie, że jazda wcale im nie sprawia przyjemności, bo walczą o każdą sekundę, żeby tylko szybciej dojechać i skończyć tę męczarnię z prowadzeniem auta.
                                  Jura

                                  • nazimno Wyprzedzasz TIRy? 20.10.11, 13:33
                                    Nie boisz sie, ze znajdziesz sie w "martwym polu"?

                                    ...Nie mozesz sie bac, oni "zawsze patrza w lusterka".
                                    Sa czujni jak czerwonogwardzisci.
                                    Wspaniali kierowcy zawodowi.

                                    PS
                                    Miales przypadki, ze TIR jechal wiecej niz pozwala mu ogranicznik?
                                    Te 110 juz jest "tolerowane" do 120, tak?
                                    • jureek Re: Wyprzedzasz TIRy? 20.10.11, 13:51
                                      nazimno napisał:

                                      > Nie boisz sie, ze znajdziesz sie w "martwym polu"?

                                      Staram się przebywać w tym martwym polu jak najkrócej.

                                      > ...Nie mozesz sie bac, oni "zawsze patrza w lusterka".
                                      > Sa czujni jak czerwonogwardzisci.
                                      > Wspaniali kierowcy zawodowi.

                                      Są różni. Niektórzy są OK, ale trafiają się też gó...arze. Tak jak i między kierowcami osobówek. Dlatego nie uogólniam.

                                      > Miales przypadki, ze TIR jechal wiecej niz pozwala mu ogranicznik?

                                      Tak. Miałem takie przypadki.

                                      > Te 110 juz jest "tolerowane" do 120, tak?

                                      Te 110 wynika ze znaków. No to jadę 110 i nie zastanawiam się jaka jest tolerancja, bo jazda samochodem sprawia mi przyjemność. Nie robię więc problemu z tych paru minut, które dłużej pojadę w porównaniu do jazdy 120 km/h.
                                      Jura
                                      • nazimno "ogranicznik" 20.10.11, 13:59

                                        www.youtube.com/watch?v=Zvx4Oi2h92I
                                        PS
                                        Ja staram sie manewr wyprzedzania skrocic do minimum.
                                        Na szczescie samochod na to pozwala.

                                        • jureek Re: "ogranicznik" 20.10.11, 14:06
                                          nazimno napisał:

                                          > Ja staram sie manewr wyprzedzania skrocic do minimum.
                                          > Na szczescie samochod na to pozwala.

                                          Ja też staram się przebywać w martwym polu, ale bez przekraczania dozwolonej prędkości.
                                          Jesli tir jedzie 110, to po prostu nie wyprzedzam, bo i po co.
                                          Jura
                                  • emes-nju Re: Przekonales mnie 20.10.11, 13:45
                                    Rozumiem takich, ktorym sie nie spieszy (choc wkurza mniej jak ktos dostojnie wyprzedza TIRa jadac sporo ponizej limitu predkosci, a niewiele szybciej niz wyprzedzany :P ) i rozumiem takich, ktorzy walcza o ulamki sekund. Sa ludzie i ludziska.

                                    Jezeli wszystkich sprowadzimy do tej samej nudnej jak flaki z olejem hiperunijnej poprawnosci, to najpierw sie porzygamy w tej nijakosci, a potem rasa ludzka upadnie, bo warunkiem rozwoju jest konkurencja wynikajaca m. in. z roznorodnosci :D
                                    • jureek Re: Przekonales mnie 20.10.11, 14:14
                                      emes-nju napisał:

                                      > Rozumiem takich, ktorym sie nie spieszy (choc wkurza mniej jak ktos dostojnie w
                                      > yprzedza TIRa jadac sporo ponizej limitu predkosci, a niewiele szybciej niz wyp
                                      > rzedzany :P )

                                      Jeżeli do mnie pijesz, to informuję Cię, że wyprzedzałem te tiry z maksymalną dozwoloną prędkością. A przy okazji mam pytanie - czy jeśli jadę 108 km/h tam, gdzie dozwolone jest 110, to jest to już Twoim zdaniem sporo poniżej limitu?

                                      > i rozumiem takich, ktorzy walcza o ulamki sekund. Sa ludzie i lud
                                      > ziska.

                                      Ja też rozumiem spieszących się, dopóki spieszą się na własne ryzyko. Przestaję rozumieć, gdy narażają innych dlatego, że się spieszą. Żyj i daj żyć innym.
                                      Jura

                                      • edek40 Re: Przekonales mnie 20.10.11, 14:50
                                        > ozwoloną prędkością. A przy okazji mam pytanie - czy jeśli jadę 108 km/h tam, g
                                        > dzie dozwolone jest 110, to jest to już Twoim zdaniem sporo poniżej limitu?

                                        To dokladnie 2 km/h ponizej limitu. Na wiekszosci powszechnie stosowanych urzadzen pomiarowych w samochodach calkowicie nie widoczne :)

                                        > Ja też rozumiem spieszących się, dopóki spieszą się na własne ryzyko. Przestaję
                                        > rozumieć, gdy narażają innych dlatego, że się spieszą. Żyj i daj żyć innym.

                                        Slusznie. Malo ludzi tak wlasnie to widzi.

                                        Dodam niesmialo, ze tych blokujacych za malo drog w Polsce, jadac wolniej niz nakazuje rozsadek i pozwalaja warunki rowniez to dotyczy. To dokladnie drugi koniec tego samego kija. I jednych i drugich interesuje glownie ich wlasna osoba.
                                        • jureek Re: Przekonales mnie 20.10.11, 15:05
                                          edek40 napisał:

                                          > To dokladnie 2 km/h ponizej limitu. Na wiekszosci powszechnie stosowanych urzad
                                          > zen pomiarowych w samochodach calkowicie nie widoczne :)

                                          Odejmować nauczyłem się już w podstawówce. Pytam o subiektywne odczucie, czy dla Emesa jest to sporo poniżej limitu. Dla niektórych jazda 60 km/h przy limicie 50 km/h jest już jazdą sporo poniżej limitu :P

                                          > Dodam niesmialo, ze tych blokujacych za malo drog w Polsce, jadac wolniej niz n
                                          > akazuje rozsadek i pozwalaja warunki rowniez to dotyczy. To dokladnie drugi kon
                                          > iec tego samego kija. I jednych i drugich interesuje glownie ich wlasna osoba.

                                          Może w "Twojej" Polsce to jakaś plaga, ale tam, gdzie ja najczęściej jeżdżę, są to przypadki sporadyczne, ale zgadzam się, że mogą wkurzać.
                                          Jura
                                          • edek40 Re: Przekonales mnie 20.10.11, 15:16
                                            > Odejmować nauczyłem się już w podstawówce. Pytam o subiektywne odczucie, czy dl
                                            > a Emesa jest to sporo poniżej limitu.

                                            I strzelasz kula w plot. Predkosciomierz w aucie emesa bowiem pokazuje 1 km/h powyzej. Taka drobna niedokladnosc, dopuszczona przepisami.

                                            > Może w "Twojej" Polsce to jakaś plaga, ale tam, gdzie ja najczęściej jeżdżę, są
                                            > to przypadki sporadyczne, ale zgadzam się, że mogą wkurzać.

                                            "Moje" okolice charakteryzuja sie zalosnym niedoinwestowaniem drogowym, polaczonym z koncentracja blisko 10% populacji na naprawde malym kawalku Polski. Tu echo jednego takiego miszcza jest widoczne wiele kilometrow dalej w powoli sunacym korku. Chyba nazimno wrzucal kiedys symulacje, pokazujace co dzieje sie z ruchem, zahaczajacym o taka rafe. Symulacja pokazywala to, co widac codziennie - korek ktory przystaje zupelnie bez powodu.
                                            • nazimno To sa "korki widma", szybki link: 20.10.11, 15:19

                                              www.freakonomics.com/2009/06/18/ghost-jams/
                                              • nazimno I bezposredni do artykulu. 20.10.11, 15:20

                                                www.wired.com/autopia/2009/06/phantom-jams/
                                            • jureek Re: Przekonales mnie 20.10.11, 15:26
                                              edek40 napisał:

                                              > "Moje" okolice charakteryzuja sie zalosnym niedoinwestowaniem drogowym, polaczo
                                              > nym z koncentracja blisko 10% populacji na naprawde malym kawalku Polski. Tu ec
                                              > ho jednego takiego miszcza jest widoczne wiele kilometrow dalej w powoli sunacy
                                              > m korku.

                                              Uważasz, że przez "szybkich" i niecierpliwych korki nie powstają?
                                              Jura
                                              • edek40 Re: Przekonales mnie 20.10.11, 15:37
                                                > Uważasz, że przez "szybkich" i niecierpliwych korki nie powstają?

                                                Po pierwsze pisalem cos o kiju i jego dwoch koncach.

                                                Po drugie raczej nie w moich okolicach. Tu ruch albo jest plynny i nikt tak naprawde nikomu nie przeszkadza, albo z roznych powodcow powolny, a wtedy z kolei absolutnie i od wielu lat nie widuje szybkich i wyprzedzajacych na pale. Widuje zas czesto na lukach powody zatorow. Widuje spoznione starty na swiatlach i rozpedzanie sie wolniejsze od pieszego (czesto z reszta z braku wiedzy na temat tego, ze takie ruszanie wcale nie powoduje zmniejszania zuzycia paliwa, co wbijano nam do glow w czasach kartkowych).
                                              • nazimno Korki powstaja gdy: 20.10.11, 15:41
                                                Korki powstaja wtedy, gdy z dowolnego powodu ulegnie dynamicznej zmianie przepustowosc
                                                kanalu ruchu (pasa ruchu, jezdni, drogi) przy nie zmienionym strumieniu pojazdow
                                                wjezdzajacych na zakorkowany odcinek.

                                                Ta zmiana powoduje chwilowy spadek przypustowosci na pewnym odcinku kanalu, co prowadzi do gromadzenia sie pojazdow, ktore jada odcinkiem o chwilowo wyzszej przepustowosci.

                                                To wszystko uzaleznione jest w dosc skomplikowany sposob od statystycznego rozkladu
                                                pojazdow na drodze, ich wzajemnych odleglosci, rodzaju pojazdow, predkosci,
                                                a nawet od ich indywidualnej dynamiki, czyli zalezy to od stylu jazdy kierowcow.

                                                Korki powstaja znacznie gwaltowniej, jesli odstepy pomiedzy pojazdami spadaja
                                                ponizej ~ 3 krotnej dlugosci sredniego pojazdu.







            • edek40 Re: Stłuczka 19.10.11, 16:34
              > Znam takich z gatunku tzw. "szybkich i bezpiecznych", którzy też nie zapinają p
              > asów.

              Nie znam, ale wiem, ze tacy sa.

              > Tak więc jeżdżący powoli nie mają monopolu na niezapinanie pasów

              Nie maja.

              > Ty jednak wiążesz niezapinanie pasów z jazdą "powolutku" i to jest właśnie ta T
              > woja manipulacja, którą próbujesz przemycić między wierszami (w tym poście już
              > po raz drugi w tym wątku).

              Ja w sumie o tym, ze pani byla bardzo zdziwiona tak zaistnieniem samego wypadku, jak rowniez tego, ze bardzo boli ja twarz i mocno krwawi i niech mi pan powie czy to sie zagoi, bo jak ja bede wygladac, bo ja zawsze powolutku, to myslalam, ze nie musze sie zapinac. I tak w kolka i bez przerwy. Ale to pewnie szok powypadkowy...
              • jureek Re: Stłuczka 19.10.11, 16:41
                edek40 napisał:

                > Ja w sumie o tym, ze pani byla bardzo zdziwiona tak zaistnieniem samego wypadku
                > , jak rowniez tego, ze bardzo boli ja twarz i mocno krwawi i niech mi pan powie
                > czy to sie zagoi, bo jak ja bede wygladac, bo ja zawsze powolutku, to myslalam
                > , ze nie musze sie zapinac.

                Tak całkiem szczerze, to po prostu nie wierzę Ci, że ta kobita tak dosłownie mówiła. Zbyt wiele razy przeczytałem na forum tę formułkę "bo ja zawsze powolutku" i to zawsze w kontekście kpiny, żebym uwierzył w taki zbieg okoliczności.
                A teraz jeszcze próbujesz przemycić między wierszami kolejną manipulację - utożsamienie jazdy powolutku z głupotą godną blondynki, która martwi się przede wszystkim tym, jak będzie wyglądać.
                Jura
                • bimota Re: Stłuczka 19.10.11, 16:54
                  A w odlaczanie poduszek uwierzyles ? :)
                  • jureek Re: Stłuczka 19.10.11, 17:04
                    bimota napisał:

                    > A w odlaczanie poduszek uwierzyles ? :)

                    Wierzę, że przynajmniej część świadomie niezapinających pasów tak robi.
                    Jura
                  • 0rwell Re: Stłuczka 19.10.11, 21:36
                    To brzmi mniej-więcej jak przywiązywanie stalowej linki do kierownicy przez zmotocyklowanych, a jej drugiego końca do szyi (czy jakoś tak).
                    • edek40 Re: Stłuczka 20.10.11, 11:07
                      > To brzmi mniej-więcej jak przywiązywanie stalowej linki do kierownicy przez zmo
                      > tocyklowanych, a jej drugiego końca do szyi (czy jakoś tak).

                      Osobiscie znam takiego, ktory wprawdzie miszczem szybkosci nie jest, ale wywali poduszke w ogole (zmieniajac kierownica) oraz wyjal bezpiecznik od ABS.
                      • 0rwell Re: Stłuczka 20.10.11, 11:15
                        Na pewno słyszałeś nie raz od takiego motocyklisty albo kierowcy, że w razie wypadku i poniesionego kalectwa zamierzają ze sobą skończyć i znają już na to kilka sposobów. Standardowa regułka łajdaka który nie szanuje siebie, a co dopiero mówić o innych. Więc ziarno prawdy w obydwu przypadkach musi być.
                • edek40 Re: Stłuczka 20.10.11, 11:06
                  > Tak całkiem szczerze, to po prostu nie wierzę Ci, że ta kobita tak dosłownie mó
                  > wiła.

                  Mam to w nosie. Nie bylo Cie, nie widziales tej paniusi, bo trudno ja inaczej okreslic. W sumie brakowalo jej tylko malutkiego pieska na kolanach.

                  > A teraz jeszcze próbujesz przemycić między wierszami kolejną manipulację - utoż
                  > samienie jazdy powolutku z głupotą godną blondynki, która martwi się przede wsz
                  > ystkim tym, jak będzie wyglądać.

                  Czy kiedykolwiek zdarzylo Ci sie miec do czynienia z kims kto jest w szoku pourazowym/powypadkowym? Nie? To spytaj kogos, kto sie zna.
    • emes-nju Re: Stłuczka 19.10.11, 16:15
      Jest na swiecie taki jeden kraj, w ktorym elementem szkolenia na kierowce jest nauka slizgania sie. To zapewne kraj, w ktorym polowa spoleczenstwa ginie w wypadkach, bo przeciez wiadomo, ze poslizg jest zawsze efektem "nie dostosowania" i "nie zachowania".

      U nas na szczescie wszyscy maja wpisane do obowiazkow "dostosowywanie" i "zachowywanie", a wiec calkiem wystarczy naszego kandydata na kierowce nauczyc parkowac i zapoznac z topografia pozacieranych kresek na trasie egzaminacyjnej :P
      • rekrut1 Re: Stłuczka 19.10.11, 22:51
        Podsumówując: Są ludzie mniej lub bardziej odporni na wiedzę,po rocznych statystykach wychodzi że tych drugich jest więcej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka